Dodaj do ulubionych

"WSJ": firmie Ernst & Young może grozić oskarże...

20.12.10, 20:01
hahaha ... cała prawda o systemie audytów wyszła na jaw. Ciekawe co z wiarygodnością innych audytów i doradztw. Fajna pralnia pieniędzy.
Obserwuj wątek
      • mali_kali Re: a pamietacie Arthur Andersen 20.12.10, 20:39
        W Polsce Arthur Andersen przejal wlasnie EY. Wiec gdy czytasz o klopotach EY, to znaczy, ze czytasz o klopotach tych samych kolesi, ktorzy zaliczyli poprzednia wpadke.

        Mi tutaj brakuje tylko informacji jakie byly audit fee i dodatkowe oplaty za uslugi doradcze w ostatnich 3 latach dzialalnosci Lehmana. Wtedy ta wiadomosc dotarlalby do wszystkich i zszokowala. A tak to zbyt wiele osob nie wie co to znaczy slowo audyt.
          • Gość: mix Re: a pamietacie Arthur Andersen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.10, 10:02
            Co do andersena w pl to oni nic specjalnie nie nawyrabiali w Polsce, puki co EY zresztą tez. I tez sprawa jest taka ze ludzie z andersena rozeszli się po Polsce. A co do EY w USA to też raczej bym nie patrzył na to w kategoriach działalności umyślnej oni po porstu nabrali się na papierową bańkę jak reszta huraoptymistów w USA. Co jednak dobitnie świadczy o ich wartości jako specjalistów bo to oni pierwsi powinni krzyczeć ze król jest bez gaci.
          • Gość: MrAndersen Re: a pamietacie Arthur Andersen IP: *.ptr.magnet.ie 20.12.10, 22:39
            Arthur zostal przejety przez EY w ilus krajach Europy ( nie pamietam juz )

            Bardziej problematyczne jest jak to wyglada w Pl
            - fabryka spreadsheet'ow,
            - coraz slabsi ludzie tam pracuja poniewaz kiedys roznice placowe miedzy np ksiegowym w TPSA a Andersenem byla duza teraz zarobki sie zrownaly wiec jako pracodawcy B4 nie jest juz tak atrakcyjna ( dla gosci po SGH najlepsze by byly banki inwestycyjne ale ich w PL nie ma w zasadzie ),
            - najgorsze jest ze wiele sredniejnwielkosci spolek musi miec robiony audyt przez kogos z B4, tzn oficjalnie nie musi ale bank sugeruje ze lepiej jak to bedzie np B4 nastepnie bank tez ma audyt robiony przez B4 - reszte mozna sie domyslec,
            - ogolnie stawki za tego typu uslugii to kpina jak na warunki polskie,
            - wielu z tych gosvi udaje kozakow z B4 bo wydaje im sie ze to oni wylacznie generuja ta kase, problem ze bez brandu B4 nie byliby w stanie nawet za polowe charge'owac swoich klientow,
            • mali_kali Re: a pamietacie Arthur Andersen 20.12.10, 22:56
              Najlepsze jest jednak to, ze to Arthur Andersen przejal EY, a nie na odwrot. EY w Polsce byl ostatni w klasyfikacji. Byl po prostu najslabszy. Szczury uciekly ze statku AA i przejely wladze w EY. Tak wiec, mozna powiedziec, ze nastapil tylko re-branding. Jak to reklamowali w Owcy w Wielkim Miescie: Same shit, new wrapping, buy it now!
    • Gość: tomaas789 "WSJ": firmie Ernst & Young może grozić oskarże... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.10, 21:50
      powiem z perspektywy osoby mieszkajacej ostatnie pare lat w usa i obecnie starajacej sie o prace w polsce:
      smieszy mnie niezmiernie jak mlodziezy swieca sie oczy na wiesc ze pojda pracowac do audytu za 5-6 tys i to brutto. Nie zdaja sobie sprawy ile ta ich praca jest warta, bo czesto jest warta i 30tys tylko tyle nie dostana zanim nie odwala roboty za 200 tys. Tak to dziala, ale magia tych firm w polsce jest potezna.
      Pracowalem 3 lata w EY w usa, zaczalem jako intern. Nuuuda straszna, pieniadze przyzwoite ale gorsze niz IT czy finance typu IB. Obecnie po boomie na doradztwo i rachunkowosc to takich firm ida tutaj osoby po srednich studiach ktore nie wiedza co ze soba robic, bo nie trzeba wcale byc CPA zeby sie dostac do dzialu podatkow na przyklad
      • Gość: Agnieszka Re: "WSJ": firmie Ernst & Young może grozić oskar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.10, 21:18
        osobiscie nie zachecalabym do pracy dla firmy E&Y, gdyz jesli ktos ma tam odmienne zdanie niz szef, nie przytakuje pod kazdym wzgledem, i nie realizuje strategii szefa jesli nawet wymaga rzeczy ktorych prawa nie ma wymagac od pracownika to konczy sie to jak ponizej:

        pozdrawiam
        Agnieszka Tokarska

        docs.google.com/viewer?a=v&pid=explorer&chrome=true&srcid=0BwSqlU9iBhcmZmE0NmU1OGItOWViZC00YjVjLWE3YzgtZDQwZTRmNDcyYzRj&hl=en_GB
        docs.google.com/viewer?a=v&pid=explorer&chrome=true&srcid=0BwSqlU9iBhcmMTQzZDRhZDQtMTA0Yy00MmQyLWJmZWYtYWNhMzMwNWU0Y2Ni&hl=en_GB
        docs.google.com/viewer?a=v&pid=explorer&chrome=true&srcid=0BwSqlU9iBhcmNmZhZDJjZDYtY2Q5NC00NmI0LTllNTEtYTc3NGMwNDVkMTJk&hl=en_GB
        docs.google.com/viewer?a=v&pid=explorer&chrome=true&srcid=0BwSqlU9iBhcmZDRjYTNjZmYtYWMxMi00YTEzLTkwYjYtNmNiOGM1MGE5YmRl&hl=en_GB
    • Gość: Al capOne "WSJ": firmie Ernst & Young może grozić oskarże... IP: *.icpnet.pl 21.12.10, 00:41
      Krótki rys historyczny: spółka Artyhur Andersen powstała w Chicago w czasach prohibicji. To wtedy właśnie powstała nowa gałąź nauki: kreatywna księgowość. Firmy należące do imperium Ala Capone stanowiły główną klientelę. Wiele lat później panowie z AA zajęli sie Enronem. A teraz - Lehmanem. To smutne, jaką władzę przez chwilę mialy firmy audytorskie. Obecnie są przedmiotem kpin a zaufanie do nich sięgnęło bruku. Wiem, bo wiele lat temu pracowałem dla tych gogusiów pod krawatami. Ci ludzie nie mieli żadnych zasad. Bufonowaci, zarozumiali, okradali własnych klientów, fakturując wyssane z palca koszty, bo dobrze wiedzieli, że ujdzie im to bezkarnie, ponieważ ich klienci robili przekręty jeszcze większe. Tylko nie mieli niezależnej pieczątki z napisem: "wszystko w porządku." A wiadomo - w takim układzie obowiązuje wzajemne zaufanie. Ale gdzieś chciwość tych ludzi przekroczyła granice zdrowego rozsądku. Odchodząc z tej firmy w roku 1998 życzyłem im rychłego końca. I prosze, tak nierealne życzenie, a jak pięknie na oczach całego swiata sie spełnia. Mam tylko nadzieje, że ani KPMG ani Deloitte nie przejmą szczurów z tonącego okrętu pod banderą E&Y - bo to tak, jak przyjąć pod własny dach trędowatego. Kiedy w 2008 roku zaczynał sie kryzys, wiele osób pytało: a gdzie byli audytorzy? Teraz powoli uzyskujemy na to pytanie odpowiedź. Serdecznie pozdrawiam partnerów z byłego AA kórzy miekko zlądowali w E&Y. Pamiętajcie - z własnej chciwości przegraliście swoje rodziny i swoje własne życie. Ale żebyście nie mówili, że jestem złośliwy - wystawiam wam "opinię bez zastrzeżeń" ;-)
    • arturpio Światowy oszust 21.12.10, 06:00
      "Światowy gigant - E&Y będzie oskarżony o oszustwo?" - tu chyba cos zle jest napisane?

      powinno byc : "Światowy oszust - E&Y będzie oskarżony o gigantyzm?" ??! "gigantyzm oszustw"?




      • Gość: Lluwchral Oicni O jakim ty zaufaniu mowisz??? :))) IP: 178.56.183.* 21.12.10, 10:09
        Tzw. "zewnętrzni audytorzy" istnieją w "jakimś" celu, ale moim skromnym zdaniem ten cel nie jest tym, który słyszy się w słodkim pierdzeniu na temat ""zewnętrznych audytów". Takie corpo pełnią jednak kilka istotnych ról. Tak to widzę... Oczywiście to moja prywatna opinia. Po pierwsze - mając odpowiednie uprawnienia (czytaj - wspiąwszy się wysoko, eliminując tego czy owego po drodze i włażąc po drodze w tę czy ową d) można komuś coś zlecić a zlecanie komuś czegoś to bywa intratne zajęcie. No i mamy jeszcze jeden podmiot do zlecania, a kwoty w grę wchodzą duże - miód malina! Po drugie - kupa zbędnych ludzi ma dobrze płatną zbędną pracę i mimo tego, że ich natychmiastowa zagłada i zniknięcie nie zmieniłyby praktycznie w świecie nic, czują się potrzebni (może przerysowuję, jakąś tam lekko pożyteczną rolę pełnią, np. zamawiają miso i sushi w Inabie, która bez tego pewnie by padła, o sałatach w "Dziewiątkach" nie wspominając). Po trzecie - zapewniają komfort psychiczny wielu ludziom, co zazwyczaj polega na odpłatnej (ale na szczęście to macierzyste corpo stawia) dystrybucji dupochronów wśród kadry zarządzającej, w tym bardzo fajne slajdy do pokazania na fajnych spotkaniach w fajnych salach konferencyjnych, na których fajnie można zejść od zapchania się bitą tam fajną pianą. Po czwarte - wypełniają czas antenowy różnych gadających stacji tudzież robią wierszówkę w gadających gazetach. Wiedza na temat nie-do-końca-korporacyjnych spraw tej czy owej gadającej głowy z tej działki (mówimy tu np. o tzw. umoczeniu du) zestawiona z tym, co się z tych ust na antenie wydobywa może być groźna - słuchając ryzykujesz śmiercią poprzez uduszenie się ze śmiechu; to jednak efekt uboczny; ważne jest blah blah blaaaah, czasem przy okazji generujące płynięcie fali kasy tam czy owam. Po piąte - umożliwiają takie fikołki jak ten z LB, opisywany w artykule. Krótko i węzłowato. A tak w ogóle, najprościej rzecz ujmując, to jest to kolejny (z wielu) sposób na opodatkowanie korporacji, które zmuszane są do dzielenia się łupem czesanym na rzeszach szaraczków z innymi korporacjami sprzedającymi tym pierwszym coś nieco przypominającego inny wirtualny produkt - zbawienie dystrybuowane przez KRK.
        Jest taka dobra zasada: trust no one.
        Nieco odbiegając od tematu - to ostatnie jest to coś, co zawsze mówię "producentom produktów finansowych", gdy ci przychodzą do mnie prywatnie z propozycją oskubania mnie z krwawicy. Zdanie to poprzedza kolejne, kończące rozmowę, składające się z dwóch słów, pierwsze jest na "f" a drugie na "o", a wieńczy je wykrzyknik i siarczysty kop za drzwi.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Lenin Filary kapitalizmu IP: *.um.warszawa.pl 21.12.10, 10:45
      1. Bankowość inwestycyjna połączona z tradycyjną w tym "inside trading" jako podstawowa metoda działania
      2. "Niezależni " audytorzy działający ręka w rękę z funduszami i spekulantami
      3. "Niezależne" agencje ratingowe działające tak samo.

      Razem do kupy organizują "akcje" typu : Moody's ostrzega o obniżeniu ratingu kraju "xxx". Banki inwestycyjne za pieniądze z lokat w bankach tradycyjnych "obstawiają pozycje". Do tego przekupieni dziennikarze piszą o "złej kondycji" kraju "xxx". I pułapka gotowa. Jak zadziała to kasujemy zyski a firma audytorska "zaciera ślady". A "ciemny lud" wierzy w "wolny rynek".

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka