Dodaj do ulubionych

Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w S...

IP: *.net.autocom.pl 30.12.10, 01:27
"Kosztem ok. 50 mln zł miały zostać zwiększone moce produkcyjne, a to dałoby nawet 400 nowych miejsc pracy. Ale firma nie ukrywała, że decyzja zależy m.in. od ochrony przeciwpowodziowej. Mówił o tym Ryszard Jania, prezes Pilkington Automotive Poland, w sierpniu na spotkaniu z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Jerzym Millerem. W przeciwnym wypadku wchodziła w grę inwestycja w Rumunii."
Co to za pieprzenie? Firma, jak taka mądra, to niech sobie zrobi ochronę przeciwpowodziową. Jeżeli grunty w Sandomierzu, bądź inwestowanie w Sandomierzu - koszt pracy, czy cokolwiek - są niskie z powodu zagrożenia powodziowego, no to - to właśnie jest powód, dla którego inwestycje w Sandomierzu są "opłacalne". Jeżeli opłacalność mojej inwestycji, dajmy na to, w Sandomierzu, zależy od tego czy ktoś inny wyłoży pieniążki na ochronę przeciwpowodziową, po to, żebym ja mógł zarobić na niskich kosztach pracy, to za przeproszeniem do d.. z taką "inwestycją". Inwestycja to polega na tym, że się zarabia pieniądze, uzyskuje pewien dochód z włożonej kwoty, Return On Investment ( ROI ) , czy jak to tam zwał. A nie na tym, że uzyskuje się dochód ponieważ włożona kwota jest niższa niż gdzie indziej, co daje MOŻLIWOŚĆ uzyskania dochodu, ponieważ RZECZYWISTE koszty uzyskania tego dochodu ( w tym zabezpieczenie zbudowanej fabryki przed powodzią ) - udało się "sprytnie" przerzucić na kogoś innego.
Jak najmniej Sandomierzowi życzę takich "inwestorów".
Obserwuj wątek
      • ahk4iepaiv8u Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w 30.12.10, 11:09
        Inwestor, kochaniutki, to ma zarabiać kasę na inwestycji, a nie "budować zakład", "dawać pracę" i "płacić podatki". Ja przynajmniej po to daję inwestorom swoje pieniądze, żeby przynosili mi dochód, a nie "dawali pracę". Takiemu, którego priorytetem jest "dawanie pracy", "płacenie podatków", i który jeszcze stawia gminom warunki, poprzez spełnienie których ( zamiast w wyniku jego przedsiębiorczości, innowacyjności itp ) - obiecuje przynieść dochody - TAKIEMU to nie dałbym ANI GROSZA.
        • ahk4iepaiv8u Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w 30.12.10, 11:12
          Tak tak.. jak przychodzi do mnie inwestor i mówi "panie, daj pan tysiąc złotych, ja zrobię to, i to, i tamto, i dzięki temu zarobię z pańskiego tysiąca złotych - 1500 zł, z czego 250 dostanie Pan razem ze swoim tysiącem, a 250 dostanę ja" - daję mu pieniądze bez mrugnięcia okiem. O ile, oczywiście "to i tamto" nie oznacza wynalezienia kamienia filozoficznego itp.
          Natomiast jak "inwestor" przychodzi do mnie i mówi "panie, daj pan tysiąc złotych a ja dam gminie warunki, a jak gmina je spełni, to wybuduję zakłady, dam pracę, zapłacę podatki, i dzięki temu sandomierz, robotnicy, gmina i ktoś tam jeszcze zarobią, a pan i ja podzielimy się tym co zostanie" to takiemu "inwestorowi" to ja odpowiadam - "człowieku, biegnij, twoja d.. jest już za drzwiami, musisz ją tylko dogonić" ..
          • Gość: morales Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w IP: 188.33.254.* 30.12.10, 19:10
            to jest jeden z powodów, dla których niestety opuściłem sandomierz. nie było żadnych szans na pracę, bo inwestorzy po prostu nie są zainteresowani inwestycjami w naszym mieście. zresztą uważam, że podjąłem dla siebie dobrą decyzję. od dwóch lat pracują jako specjalista sprzedaży reklam w eniro polska. zarobki mam dużo wyższe niż średnie moich znajomych z sandomierza, ale przede wszystkim zupelnie inny standard zycia. w sandomierzu niestety tylko praca fizyczna, podczas gdy w innych miastach mozna sie rozwijac pracujac glowa, a nie tylko miesniami. dlatego nie wroże przyszłości temu miastu, a raczej świetlanej przyszłości.
            • ahk4iepaiv8u Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w 30.12.10, 19:27
              Ja mógłbym zainwestować w Sandomierzu. Znajdzie się coś do roboty i dla fizycznych. Ale czy gmina pozwoli mi wybudować np. wały, żebym mógł potem pobierać miesięczne opłaty w wysokości raptem kilku złotych od osoby, za zabezpieczenie miasta? Albo przynajmniej kawałka tego miasta, danej fabryki czy danego kawałka terenu? Nie. Gmina chętnie weźmie moje pieniądze, sama wybuduje wały i zgarnie ewentualne profity z tytułu pozycji "dobroczyńcy" ludności ( w postaci np. utrzymania się prezydentów czy wojewodów na stanowiskach) a mnie ewentualnie rzuci jakiś ochłapik. Albo też zgodzi się na wybudowanie przeze mnie wałów - pod warunkiem, że zapłacę za koncesje i certyfikaty żeby budowa była bezpieczna, a wały, które postawię własnym sumptem za duże pieniądze, miały państwowy certyfikat że spełnią swoje zadanie. Że zapłacę za te koncesje i certyfikaty z góry, tyle, żebym przypadkiem za dużo nie zarobił na tych wałach, co bym wybudował. W ten sposób jeżeli moje wały, hipotetycznie, zadziałają, będzie to oczywiście zasługa mądrych ekspertów co wydali certyfikaty, a nie jakiegoś budowlańca w gumiokach, co to coś tam wybudował. Dzięki gminie i jej mądrym ekspertom powstaną dobre wały, dzięki pieniądzom które mógłbym włożyć gmina będzie zabezpieczona, bogata ( bo jej nie zaleje ) i szczęśliwa, tak dobrze rządcy gminni, jak się okaże, nią gospodarzą.

              A jeżeli nie zadziałają, no cóż, eksperci od koncesji jakoś tak.. pomylili się. Ale kasy to już mi nie oddadzą... w ten prosty sposób ewentualne zyski ( dowolnego rodzaju ) przypadną komu innemu, a ewentualne straty ( wszystkie rodzaje ) z całą pewnością przypadną mnie. To ja dziękuję za takie inwestycje, i dam sobie siana, ze swoimi pomysłami. Lepiej kupię sobie porsche, a wy się w tym Sandomierzu "bawcie" beze mnie! Współczuję poszkodowanym przez powódź, i całej sandomierskiej sytuacji. Ale to nie znaczy, że się wykrwawię po to, żeby państwa i gminy miały lepiej - a ja żebym mógł zdechnąć jak pies pod płotem.
              Tyle.
              • ahk4iepaiv8u Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w 30.12.10, 19:36
                Z mojego doświadczenia wynika, że z samego strachu państwowi urzędnicy już zadbają o to, żebym za wiele nie wybudował. Bo gdyby mi się przypadkiem udało, to jeszcze bym wyszedł na środek i powiedział głośno, że państwo g..o robi, i jeszcze by mnie kto wtedy usłyszał, a wtedy straciliby stołki. Premierzy i prezydenci RP nie mieliby gdzie przyjeżdżać załamując ręce, i nie mieliby komu obiecywać zapomóg, żeby na nich głosowali. I dlatego się nie podejmę. Ponieważ nie uwierzę żadnym gwarancjom, że tak się nie stanie. Jedyne w w co bym, hipotetycznie, uwierzył, to gdyby w ogóle przed rozpoczęciem jakichkolwiek inwestycji cała ta państwowa banda zbiorowo podała się do dymisji. W zyski z budowy wałów w takim przypadku uwierzyłby niejeden inwestor. A tak się nie stanie, więc nie ma o czym gadać - dla urzędników wybór jest prosty - albo powódź ale oni zatrzymają stołki, albo inwestycje, ale bez nich. W tej sytuacji co ich obchodzi jakaś powódź? Byle kasiorka była, i byle było komu "pomagać"....
              • Gość: hip Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 19:50
                Problemem jest to, że Sandomierz leży na dwóch odmiennych częściach geograficznych. Wisła wyznacza tam granicę Wyżyny Kielecko-Sandomierskiej wraz z lessowymi glebami i wąwozami i wysoką skarpą nadwiślaną, która dzięki płaskowyżowi chroni lewobrzeżny Sandomierz przed powodzią.

                Po powodzi grunta w tej wysokiej części Sandomierza zdrożały kilkukortnie. Ważny jest fakt istnienia dużej kotliny sandomierskiej w miejscu zlewania się Sanu do Wisły. Ta kotlina płaska z dobrymi glebami jest dobrym miejscem na produkcję rolniczą ale niekoniecznie na lokowanie tam zabudowy mieszkaniowej. Przemysł nie powinien być tam zagrożony przy mądrej polityce przestrzennej. Otóż Huta posiada własny system wałów, które ją uratowały i zamieniały dosłownie w wyspę oblaną wodą. Sposób ochrony tych terenów pownien polegać na zakazie budowania domów i rozrostu typowego miasta, z możlwiością zamiany przynajmniej 25% kotliny w polder, czyli powódż kontrolowana. Bo przy takiej masie i skali zjawiska zlewni, gdzieś musiało pierdyknąć. Walnęło wedle wszystkich prawideł tam gdzie San domierza do Wisły.

                Wały nic, a nic tam by nie pomogły i obecne polityka polegająca na złudnym poczuciu bezpieczeńswta poprzez wały po raz kolejny spowoduje to co stało się udziałem Wrocławia. grunty zalewowe i działki stanieją i będzie więcej chętnych na podjęcie ryzyka wobec powodzi stuleci i tysiącleci (które mamy co kilka lat). Zakaz i zamiana w polder części terenu pozwoliły by w sposób naturalny wyhamować parcie wody na wały i zmniejszyć nacisk na te które powinny stanowić ochronę PUNKTOWĄ wybranych elementów takich jak Huta czy inne przemysłowe instalacje.

                Na razie Sandomierz jak i wiele innych miejsc w Polsce (gmina Wilków 90% w terenie zalewowym-głupota podziału administracyjnego pozwalająca na istnienie takich tworów), jest ofiarą własnej głupoty a w zasadzie głupoty i krótkowzroczności planistycznej i koncepcyjnej wizji zagospodarowania przestrzennego. Cała Polska po 89 roku to pogłębienie niekorzystnych tendencji do całkowitego lekceważenia zasad urbanistyku, kompozycji, planistyki, i gospodarki przestrzenią.
                  • Gość: hip Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 23:52
                    To ważny zakład w ekonomii regionu. Produkuje szyby do samochodów produkowanych w Polsce. Jej kilkutygodniowy przestój w czasie powodzi spowodował również przestój w fabrykach samochodów. Pracownicy huty zostali rzuceni do obrony wałów, a transport utknął na kilka tygodni. Inwestor zresztą wynajął helikoptery do wywożenia z huty gotowych szyb. Nie dziwię się inwestorom, że maja obiekcje co do bliskich terenów inwestycyjnych z których zrezygnowali. Na obecną chwilę odbudowa wałów tylko da złudne poczucie bezpieczeństwa. Ale natura sama wybrała sobie kotlinę na miejsce wylewów i będzie się upominać o te tereny. Tendencja do zamieniania tych terenów w jezioro jest naturalnym kodem tych ziem na prawym brzegu Wisły.

                    Zdjęcie huty podczas powodzi. Własny system wałów ocalił ją przed całkowitym zalaniem.
                    images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,126832,sandomierz-powodz-obrona-huty-szkla.jpg

                    Taki kształt Arki, łodzi.
                    • Gość: hip Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.10, 00:01
                      Rzeka przemieliła niesamowite ilości piachu, zamieniając sporą część tych terenów w pustynię, piaskownicę. Tereny okoliczne huty. Nurt był tam niesamowicie silny.

                      Tylko odsunięcie daleko wałów wraz z utworzeniem z rzeczki Prześniówki wspólnego polderu na części tych terenów pomoże amortyzować siłę wezbrań, ale na to się nie zanosi. To jest szeroka kotlina. Tylko obrona wybranych punktów o wysokiej koncentracji wartości i ważnych strategicznie da efekt.
    • bling.bling Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w 30.12.10, 19:49
      Gość portalu: Ahk4iePaiv8u napisał(a):

      > Co to za pieprzenie? Firma, jak taka mądra, to niech sobie zrobi ochronę przeci
      > wpowodziową. Jeżeli grunty w Sandomierzu, bądź inwestowanie w Sandomierzu - kos

      Mylisz się. Firma nie zapewni sobie ochrony przeciwpowodziowej bo to jej się nie opłaca i nie należy do jej kompetencji. Sam podajesz warunki ekonomiczne jako jedyne kryterium. Tak też robi firma. Zapewnienie bezpieczeństwa powodziowego to nie zadanie dla jednostki tylko dla państwa, podobnie jak zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego jak i zewnętrznego. Drogi i infrastruktura to również obowiązek państwa.
      Firma działając w warunkach gry ekonomicznej wybierze inna lokalizację zamiast takiej gdzie musi zapewnić sobie ochronę przeciwpowodziową. Bo robiąc analizę ryzyka powodziowego wyszło im że łatwiej kupić grunty z dala od fabryki niż budować magazyn na własnym terenie przy fabryce ale zagrożony powodzią.
      Flood Risk Assessment -dyrektywa UE do tej pory nie wprowadzona w Polsce się kłania. Firma zrobiła je na własny rachunek.
      • ahk4iepaiv8u Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w 03.01.11, 18:00
        > Mylisz się. Firma nie zapewni sobie ochrony przeciwpowodziowej bo to jej się ni
        > e opłaca i nie należy do jej kompetencji. Sam podajesz warunki ekonomiczne jako
        > jedyne kryterium. Tak też robi firma.
        Naturalnie. Nie opłaca się jej, i nie należy do jej kompetencji. Za to jeżeli ktoś, np. za moje podatki, zrobi ochronę przeciwpowodziową, firmie zaczyna się opłacać ? Innymi słowy co właściwie decyduje o opłacalności firmy - jej produkty, czy to że ktoś zapłaci za ochronę przeciwpowodziową, która nie leży w kompetencji firmy? Bo w zależności od tego którą wersję się uważa za słuszną, jest się za warunkami ekonomicznymi albo złodziejstwem. A rolą państwa, to jest nie utrudniać, a nie rozwiązywać problemy. Gdyby nie państwo ciągnące ze mnie , firma być może byłaby zainteresowana zainwestowaniem w ochronę przeciwpowodziową, chociaż najwyraźniej ochrona użytkowanych terenów przed powodzią nie należy do jej kompetencji i się nie opłaca.. za to opłaca się, super się opłaca, korzystać z tanich terenów póki ich nie zaleje, oraz namawiać państwo żeby ściągało ze mnie i wykonywało swój obowiązek pieniędzmi które mi odbierze.
        Echhh.
    • prac124 Re: Huta boi się powodzi. Nie będzie inwestycji w 07.01.11, 10:21
      Zarząd Huty wykazał się znakomitą roztropnością. Gdy okazało się, że Huta nigdy nie powinna dostać pozwolenia na budowę na terenach zalewowych, najlepszą decyzją jest się wynieść. Zarząd Huty dobrze wie, że podniesienie wałów p-powodziowych o 1 metr daje pełną gwarancję podwojenia strat powodziowych. Każdy inżynier o tym wie. Jeżeli przez cały pieprzony PRL nie pogłębia się stale spłycanego koryta rzeki, to się ma to właśnie.
      Niema co płakać. Trzeba się wynieść. Przynajmniej do czasu, gdy wreszcie zostanie zbudowane 7 siłowni wodnych na Wiśle (ze zbiornikami retencyjnymi) o łącznej mocy ponad 9GW mocy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka