zniesmaczony_1
28.02.11, 11:37
Witam.
Pisze, ponieważ sprzedałem uszkodzonego laptopa znajomemu. Osoba ta wiedziała, że jest on uszkodzony i będą z nim związane koszty naprawy. Aby się upewnić ile będzie to kosztowało zadzwoniłem do serwisu i poinformowałem o tejże opłacie kupującemu. Komputer sprzedałem za niewielkie pieniądze i jeszcze w dwóch ratach. Pierwszą otrzymałem ( w grudniu zeszłego roku), drugą zaś miałem otrzymać w styczniu. W dniu terminu drugiej raty zwróciłem się do znajomego z prośbą o drugą ratę, ten zaś odpowiedział mi mailowo, że nie zapłaci mi drugiej raty, ponieważ okazało się że opłata za naprawę będzie wyższa. W czasie wymiany zdań wyszło, że jest on za granicą. Po tej rozmowie stwierdziłem - dobra, to nie są wielkie pieniądze, daj sobie już spokój tylko następnym razem gdy będziesz coś sprzedawał - podpisuj umowę i nie rób interesów z cwaniakami.
Uważałem sprawę za zakończoną podczas gdy około 2 tygodni później osoba ta odezwała się do mnie i powiedziała, że chce zwrotu pieniędzy za komputer. W rozmowie byłem zmieszany z błotem, i znajomy powiedział że chce dostać pieniądze jak wróci z zagranicy.
Co mam w tej sprawie zrobić? Czy ta osobą może mnie o coś oskarżyć? Sprzedając laptopa mówiłem, że trzeba będzie pokryć koszty naprawy, ponieważ jest USZKODZONY i to wielokrotnie. Oczywiście nie wspominam o tym ze nie dostałem zapłaty za niego ale to inna sprawa.