Dodaj do ulubionych

FSO, czyli historia pisana modelami samochodów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.11, 18:55
Brawo solidaruchy.
O take Polske wy walczyli.
Obserwuj wątek
      • Gość: marrob Re: Polska mysl techniczna nie zginie IP: *.ip.netia.com.pl 28.02.11, 21:03
        Wiem że internet to miejsce dla róznych frutratów ale czasami trzeba im cos wyjasnic. Może sie zastanowia (Mam nadzieje). Piszesz ze nie było zadnej mysli technicznej w Polsce czasu komuny?! Pomijam fakt że obrazasz wielu ludzi którzy próbowali coś zrobić w tych czasach ale najgorsze jest to ze nie wiesz o czym piszesz! Nie masz zielonego pojecia. Masz pewnie 20 kilka lat i jesteś "madry" przy klawiaturze. Wiedzy i znajomosci ówczesnych realiów ZERO. Dziś siedzisz sobie i piszesz ten był kretyn a ten idiota, to nic nie kosztuje. Jesteś bohaterem jak sie kiedyś mówiło przez "ch". Jeśli rozumiesz sens.
        Jak czytam o niezrealizowanych projektach Syreny Sport, Warszawy, Ogara i wielu, wielu innych projektach to wiem co czytam bo sam otarłem sie o taka historie która ma ciag dalszy DZIS! Moj nieżyjacy ojciec pracował Instytucie Mechanizacji I Elektryfikacji Rolnictwa (tak sie wtedy instytut nazywał). Pod koniec lat 60 tych powstał problem nowego kombajnu zbożowego, W Płocku produkowano Vistule na radzieckiej licencji kombajnu "Staliniec" a ta była licencją (?) jakiegos amerykanskiego kombajnu z lat 20-tych (New Holland?!) . Biuro projektowe w Płocku (było takie, uwierzysz?!) ciagle cos poprawiało choc wszyscy wiedzieli ze to juz koniec. Po cichu na polecenie ówczesnego dyrektora fabryki zaczeli projektowac zupelnie nowy kombajn. Po cichu bo jakby sie dowiedziało "ministerstwo" to byłby koniec projektu. Nastał Gierek i zakupy licencji ,zaczeto szukac kombajnów na całym świecie. To maszyna wysoce specjalistyczna wiec producentów było niewielu np. New Holland w USA. Odmówił sprzedaży licencji a może Gierek miał mało kasy. W tzw.Krajach Demokracji Ludowej niezłe kombajny produkowało NRD. Odmówili sprzedazy licencji a zaproponowali kupno produkowanych w NRD za tzw. dewizy. Jak to sie mówi totalna dupa i w tym momencie pojawia sie propozycja BIURA PRIOJEKTOWEGO z Płocka. Wiec na zasadzie z braku laku.... dostaja zgode na prototypy a poźniej (wyprzedzam fakty) produkcje. I co sie okazuje?! "Bizon" bo o niego chodzi zaczał byc sprzedawany (w komunie!!) do USA, Danii, Szwecji bo okazał sie byc w absolutnej swiatowej czołowce (nie bede ci pisał co swiadczło o jego klasie bo to duzo wyjasniania i pewnie cie znudzi:). Fabryka w Płocku miała nawet w latach 70-tych swoja baze serwisowa z helikopterem w Aarchus w Danii. Niech podsumowaniem tego siła rzeczy krótkiego i skrótowego wspomnienia bedzie stwierdzenie że dziś dawna Fabryka Maszyn Żniwnych w Płocku należy do swiatowego koncernu New Holland (tak, tak) a "Bizon" choć oczywiscie ze zmianami jest z tego co wiem produkowany do dzis. A teraz pomysl ile projektów (bardzo nowoczesnych!) nie miało takiego szczescia. To jak? mielismy mysl techniczna? Ja wiem ze tak i to na bardzo wysokim poziomie jak na czasy owczesnej totalnej separacji od swiata.
        p.s. chłopie podnieś głowe, nie miej kompleksów.
        • jwojnar Kombajny miały dwie zalety 28.02.11, 23:06
          Powstawały w Płocku, a to zawsze kawałek od Warszawy, no i nie były taką atrakcją, jak samochody, więc partyjni fachowcy mniej się wtrącali. FSO miało gorzej, bo każdy członek wysunięty z ramienia na czoło chciał pomóc swoją wiedzą i rozumkiem, a że FSO było pod ręką, niewiele, jeśli cokolwiek, mogli zrobić tam po cichu. Druga strona medalu jest taka, że legendy tworzone dzisiaj wokół niektórych konstrukcji nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Większość z tych prototypowych pojazdów powstawała, żeby coś komuś udowodnić, a nie żeby je produkować.
        • darr.darek LEWI zawsze zniweczą wysiłki 28.02.11, 23:16
          Gość portalu: marrob napisał(a):
          > A teraz pomysl ile projektów (bardzo nowoczesnych
          > !) nie miało takiego szczescia. To jak? mielismy mysl techniczna? Ja wiem ze ta
          > k i to na bardzo wysokim poziomie jak na czasy owczesnej totalnej separacji od
          > swiata.
          > p.s. chłopie podnieś głowe, nie miej kompleksów.

          Cóż, wypadałoby dodać, że wysiłki tych tysięcy pasjonatów techniki i zarządzania były niweczone przez ... socjalizm. Brak kapitalizmu i zwyczajnego wygrywania przez DOBRYCH na polu rynkowym, finansowym był sprawcą zacofania i rugowania dobrych na rzecz miernych, biernych, ale wiernych. Po niedługim czasie, zawsze pasjonat bez pieniędzy (bo przecież nie stawał się krezusem finansowym, jak w kapitalizmie, by za miliardy forsować swą wizję) zawsze był przyduszany przez "kolektyw", przez naciski "mądrzejszych z góry", przez braki socjalistyczne "wicie rozumicie" i przez ogólną socjalistyczną niemoc.
          Wystarczy podpowiedzieć smutną historię wyprzedzającego swą epokę komputera Jacka Karpińskiego z czasów Gierka.

          Dziś jest kapitalizm w większej częsci sfery wykonawczej działalności gospodarczej (dzięki czemu nie ma biedy i ludziska nie burzą się jak na dziś w krajach Maghrebu), jednak socjaliści na górze poprzez swoja wrodzoną, lewicową głupotę dbają usilnie, aby znów niweczyć wysiłki setek milionów ludzi w Europie i USA.
          Lewa hołota rządząca zadłuża całe państwa na zasadzie: po nas choćby potop. Ale za to miliony ulubieńców lewicy - leserów, obiboków i marginesu społecznego ma kasę na bezproduktywne życie, żłopanie bełtów i protestowanie przeciwko "globalizacji i kapitalizmowi". Następne miliony uprzywilejowanych (młodych emerytów i pracowników dotowanych branż) mają kasę na zakup ... nowiutkiego, drogiego samochodzika, choć bez wsparcia podatników stać by ich było tylko na używanego grata - czy stałoby im coś z racji takiej zmiany ?
          No i wreszcie setki tysięcy więźniów w EU ma lewicowe wygody w czasie wylegiwania się w więzieniu, bo przecież wg lewaka uwłaczałoby godności "towarzysza złodzieja czy bandyty", gdyby pod przymusem (choćby: pustego żołądka) pracował przy usypywaniu dróg lub tłuczeniu kamieni w kamieniołomach.
          Dziwić się, że partie lewicowe mają wsparcie d***kratyczne ? W więzieniach na PO głosowało 99% więźniów. Wcześniej na SLD i inne, wiodące odmiany lewicy.


        • Gość: chór wujów Re: Polska mysl techniczna nie zginie IP: *.internetia.net.pl 28.02.11, 23:46
          Mieliśmy myśl techniczną. I na tym koniec. Nie mieliśmy środków na uruchomienie produkcji wielkoseryjnej, wypromowanie nowej marki i wprowadzenie jej na rynek. Przy całym szacunku dla Bizona, kombajny produkuje się na małą skalę, nie w dziesiątkach czy setkach tysięcy rocznie, więc uruchomienie produkcji jest stosunkowo proste - w podobny sposób sukces odniósł obecnie Solaris i inne polskie autobusy. Ponadto żeby sprzedać maszyny rolnicze czy autobusy, wystarczy wystawić się na targach lub salonach branżowych, choćby w Poznaniu lub Lipsku. Fachowcy zauważą i opiszą w prasie branżowej, można dodatkowo wykupić reklamę tamże, ale już samochodu osobowego czy motocykla tak prosto nie wypromujesz - niezbędna jest kosztowna kampania reklamowa skierowana do szarego konsumenta w ogólnodostępnych mediach. Jeśli dodamy do tego niemoc decyzyjną komunistycznych dygnitarzy - zapewne spowodowaną lękiem przed Wielkim Bratem i jego nieco paranoicznym zamiłowaniem do kontrolowania wszystkiego, co się dzieje w bratnich krajach - no to już mamy pełny obraz antyinnowacyjnego systemu, który te wszystkie wspaniałe prototypy "uziemił"...
        • hooligan1414 tatuś ci głupot naopowiadał, chłopczyku 01.03.11, 07:59
          a ty powtarzasz te pierdoły. Pierwszego seryjnego Bizona (jeszcze "wąski" model 040) zbudowano jeszcze w 1969 roku - co ma do tego Gierek? To normalna maszyna, opracowywana planowo, by zastąpic Vistulę, która bazowała jeszcze na S-4 i ZM-4. NIKT nie szukał kombajnów na całym świecie - skąd na to dewizy? Nawet Czechsłowacja, ktora od początku lat 70 nie produkowała własnych kombajnów zbozowych importowała je, ale tylko z krajów RWPG. A więc nasze bizony, NRD-wskie Fortschritty serii 500, węgierskie resztki serii AC, rumuńskie kombajny tzw. górskie na licencji włoskiej Laverdy i przed wszystkim radzieckie - SK-5 Niva i SK-6 Kolos. I tyle. I jeszcze te piardy o tym, że mało firm produkowało wówczas kombajny - wsadź głowę pod kran - kombajn nie jest wysoko specjalizowany, w środku prawie pusty, to tylko trochę żelastwa - w latach 60 produkowały je w Europie m.in. Massey Fergusson, Claas, Volvo, Laverda, Deutz-Fahr, Fendt, wspomniany przez ciebie New holland i wiele, wiele mniejszych firm. sam ZSRR miał chyba 5 albo 6 fabryk kombajnów (do dzissiaj pozostały chyna 2 albo 3 - na pewno roststelmasz z Rostowa na donem i Jenisiej z Krasnojarska. Na przyszłość radzę zasięgnąć literatury, a nie powtarzać nie sprawdzone brednie
    • sselrats Co te kilkanascie tysiecy pracownikow FSO robilo? 28.02.11, 19:04
      Do końca roku 1951 wykonano jedynie 75 sztuk. W następnych latach, w 1952 i w 1953 roku, produkcja ledwo co przekraczała poziom 1500 sztuk rocznie. Dopiero w lipcu 1954 wyjechała pierwsza Warszawa zmontowana całkowicie z polskich części, a w 1955 udało się osiągnąć poziom 4000 egzemplarzy rocznie.
      • wuzuwela Re: Co te kilkanascie tysiecy pracownikow FSO rob 28.02.11, 22:09
        jak to co?
        czy się stoi czy się leży wypłata się należy!
        mając takie podejście do pracy nie tylko system komunistyczny można rozwalić ale najsprawniejsze państwo kapitalistyczne.Tylko kapitalista kopnie w dupę robola kory ma lewe ręce i nie przynosi mu zysku,w komunie tak nie wolno było postępować z pracownikiem,jemu należała się wypłata z urzędu.Niektórzy co walczyli z komuną siedzą dziś cicho po kątach i plują sobie w brodę,co myśmy narobili!Ale nikt nie ma odwagi głośno to powiedzieć i brną dalej w bagno,zamknięty krąg.Ich potomków już na kopach wywalają z pracy mimo że pracują więcej i efektywniej niż rodzice.
      • Gość: gość Re: Takie rozumienie motoryzacji pogrzebalo FSO: IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.11, 19:28
        zejdź na ziemię!!!
        warszawa: stary model forda kupiony od rosjan
        syrena: silnik z motopompy i trochę niemieckich podzespołów ( ale tylne zawieszenie to już całkowicie polska konstrukcja ! :D
        125p - polska hybryda: nowoczesne nadwozie - zabytkowa reszta
        polonez.......niechciane nadwozie lancii bety i klamki z fiata 131 miriafiori
        daewoo koreański klon opla dla polaków
        matiz - fiat luciola - odrzucony projekt "nowego " cc
        .......... same kundle!!!! wot warszawskaja tiechnika!!!
        • a_weasley Ruskie gadanie 28.02.11, 21:08
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > zejdź na ziemię!!!
          > warszawa: stary model forda kupiony od rosjan

          Sowieci produkowali przed wojną, i na krótko wznowili pod koniec wojny, forda z 1932 r. ze zmienionym (podwyższonym) zawieszeniem. To był GAZ-M1GAZ-M1, czyli tzw. emka.
          Natomiast pobieda żadnym modelem forda nie jest. Różni dyletanci powtarzają to do chrypki, tylko jakoś żaden nie potrafi tego forda wskazać. Czasem mówią dla odmiany o oplu kapitanie (w Sowietach istotnie produkowano opla, z tym że kadetta, tak właśnie powstał pierwszy moskwicz).

          > 125p - polska hybryda: nowoczesne nadwozie - zabytkowa reszta

          Zabytkowa to za mocno powiedziane. Ta reszta to był FIAT 1500 produkowany od 1961 r., trudno to w 1967 r. nazwać zabytkiem.
          • smutas Re: Ruskie gadanie 28.02.11, 22:45
            Pobieda moze i nie byla idealna kopia jakiegos konkretnego modelu forda. Nie moglo tak byc poniewaz Sowieci nie mieli technologii by to co podpatrzyli (a czasem ukradli) zastosowac w produkcji. Jednak tak jak napisales konstrukcja Pobiedy / Warszawy opierala sie o Forda B z 1932, a ""zapozyczenia" z Forda 1941 sa chyba tylko "przypadkowe" :-)
            en.wikipedia.org/wiki/1941_Fordcheers
            • a_weasley Re: Ruskie gadanie 01.03.11, 11:29
              > Jednak tak jak napisales konstrukcja Pobie
              > dy / Warszawy opierala sie o Forda B z 1932,

              Nie napisałem.
              Napisałem, że licencyjnym fordem B była emka, co podtrzymuję.
          • Gość: swoboda_t Re: Ruskie gadanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.11, 22:47
            a_weasley napisał:

            > Sowieci produkowali przed wojną, i na krótko wznowili pod koniec wojny, forda z
            > 1932 r. ze zmienionym (podwyższonym) zawieszeniem. To był GAZ-M1GAZ-M1, czyli tzw. emka.
            > Natomiast pobieda żadnym modelem forda nie jest. Różni dyletanci powtarzają to
            > do chrypki, tylko jakoś żaden nie potrafi tego forda wskazać.

            NO to ja najwyraźniej nie jestem dyletantem, bo potrafię go wskazać. Ford Super Deluxe Nawet deska rozdzielcza ma identyczny układ.

            > > 125p
            > Zabytkowa to za mocno powiedziane. Ta reszta to był FIAT 1500 produkowany od 1961 r., trudno
            > to w 1967 r. nazwać zabytkiem.

            I tak, i nie. Tak, bo w tym czasie silniki OHV czy piórowe resory nie były niczym niezwykłym. Nawet droższe, większe auta czasie miały w standardzie trzybiegowe skrzynie (taki np. Opel Rekord C), a cztery hamulce tarczowe to było coś niezwykłego. Sęk w tym, że konstrukcja podzespołów mechanicnzych 125p, a wcześniej włoskiego Fiata 1300/1500 wywodziła się wprost z lat 40-tych. Po prostu włosi, w tym Fiat, produkowali w owym czasie bardzo nowoczesne samochody, ale strona polska ze względów oszczędnościowych zdecydowała się na wpakowanie do nowoczesnego nadwozia Fiata 125 podzespołów wówczas jeszcze nie archaicznych, ale z pewnością też nie nowoczesnych i co najgorsze nierozwojowych. Orginalny Fiat 125 miał pieciobiegową skrzynię (wówczas luksus poza włoszyczną spotykany głównie w najdroższych Mercedesach - za dopłatą!) oraz silnik DOHC z widlastymi zaworami, z poj. 1600 wyciągał 90 koni (100 w wersji super), czyli z grubsza tyle, ile silniki dzisiejsze i wczorajsze. A było to 45 lat temu! Gdyby te bebechy trafiły do Polski, to Polonez i w 2002 roku nie byłby taki zły (jego wadami był silnik i zawieszenie).
            • a_weasley Re: Ruskie gadanie 28.02.11, 23:49
              Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

              > > Natomiast pobieda żadnym modelem forda nie jest. Różni dyletanci powtarza
              > ją to
              > > do chrypki, tylko jakoś żaden nie potrafi tego forda wskazać.
              >
              > NO to ja najwyraźniej nie jestem dyletantem, bo potrafię go wskazać. Ford Super Deluxe Nawet deska rozdzielcza ma identyczny układ.

              Chylę czoła przed konkretem i stanowczo nie Ciebie miałem na myśli pisząc o dyletantach.
              Niemniej jednak:
              1. Jedna z wersji deski rozdzielczej jest istotnie mocno podobna, pytanie tylko, do ilu jeszcze desek rozdzielczych jest jednocześnie podobna.
              2. Już przy okazji linii nadwozia bliżej do forda wskazywanemu przeze mnie standardowi, znaczy co, Anglicy też zrzynali?
              3. A gdyby nawet pobieda była rzeczywiście ściągnięta z zaprezentowanego przez Ciebie forda, to zarzut dotyczy (jeśli dobrze rozumiem ton wypowiedzi o "fordzie z lat trzydziestych") nie tego, że konstrukcja jest spiratowana amerykańska, lecz tego, że jest przestarzała. W 1946 r., kiedy wprowadzano do produkcji pobiedę, Amerykanie wznawiali z kosmetycznymi zmianami modele 1941, a o takim właśnie modelu piszesz. Mitycznego "Forda z lat trzydziestych" nikt nie wskazał i jestem dziwnie spokojny, że większość osób to hasło rzucających nigdy nie słyszała o emce.

              A tak już zupełnie przy okazji - pobieda, przy swoich rozlicznych wadach na czele z za słabym silnikiem, to był akurat samochód na nasze ówczesne warunki. Na nasze ówczesne drogi przede wszystkim.
              • a_weasley Re: Ruskie gadanie 01.03.11, 15:33
                Napisałem:

                > 1. Jedna z wersji deski rozdzielczej jest istotnie mocno podobna,
                > pytanie tylko, do ilu jeszcze desek rozdzielczych jest jednocześnie podobna.

                W każdym razie i deska forda, i pobiedy jest uderzająco podobna do deski demokratki.
            • a_weasley Co by było, gdyby... 01.03.11, 00:02
              Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

              > Gdyby te bebechy trafiły do Polski,

              Ależ one trafiły. Z fiatem 132. Tyle, że skończyło się w najlepszym razie na montażu.
              Odgrażano się, że będzie w Polsce produkowany samochód klasy 0.6 (maluch), 0,9 (127), 1,1 (zastawa 1100), 1,3 i 1,5 (125), 1,6 i 1,8 (132), ale potem jakoś się dynamiczny rozwój skończył.

              > to Polonez i w 2002 roku nie byłby taki zły (jego wadami był silnik
              > i zawieszenie).

              Jego główną wadą była produkcja przez 12 lat (1978-1990, umówmy się, źe caro to było coś nowego...) bez zmian typu nienowoczesnego już w chwili wprowadzenia do produkcji, tak naprawdę lekko udoskonalonego PF-125p sprzed kolejnych 11 lat. Porównaj golfa z 1978 r. a z 2000 r....
      • starystormy Re: Przemysl samochodowy w Polsce przedwrzesniowe 28.02.11, 21:57
        prawdziwy polski przemysl samochodowy przed wojna to samochody m.in. CWS T1 do T8 konstrukcji inz. Tanskiego zabite jak to zwykel bywa przed durne decyzje urzednikow.
        a cudem techniki byl PZInz Lux Sport - auto przeznaczone dla wyzszych sfer z rozwiazaniemi nie spotykanymi przez nastepne kilkanascie lat
        s1.blomedia.pl/autokult.pl/images/2010/12/Lux-Sport-Stare-4.jpg
        • a_weasley Jaka gospodarka, taka motoryzacja 01.03.11, 00:30
          starystormy napisał:

          > prawdziwy polski przemysl samochodowy przed wojna
          > to samochody m.in. CWS T1 do T8 konstrukcji inz. Tanskiego
          > zabite jak to zwykel bywa przed durne decyzje urzednikow.

          CWS-a zabiło to, że był za drogi. Bardzo ciekawy samochód skonstruowany i budowany (bo trudno to nazwać produkcją) nie bardzo wiadomo dla kogo.
          W Polsce w latach 30-tych było dwadzieścia kilka tysięcy samochodów osobowych. Ile taki rynek, niechby się i jakoś tam rozwinął, jest w stanie wchłonąć? Fordy czy chevrolety (wtedy jeszcze importowane) zaczynały się od 10 tysięcy. Ile taki rynek wchłonie samochodów po 22 tysiące, a tyle własnie kosztował CWS?
          Pozostawało państwo i decyzja, żeby kupować wozy krajowe. Ekonomicznie niskosensowna, politycznie niegłupia, bo nie wiadomo, co się jutro stanie (jakoż czas pokazał, że może stać się wszystko, polska delegacja pojechała oglądać czołgi w Czechosłowacji, a po kilku dniach wyjeżdżała z niczym z Protektoratu Czech i Moraw). Z tego samego powodu po uruchomieniu produkcji licencyjnej preferowano fiaty. Ale to był za chudy odbiorca.
        • a_weasley L-S jaki był, nikt nie wie 07.11.13, 21:32
          Starystormy napisał:

          > a cudem techniki byl PZInz Lux Sport - auto przeznaczone dla wyzszych sfer z ro
          > zwiazaniemi nie spotykanymi przez nastepne kilkanascie lat
          > s1.blomedia.pl/autokult.pl/images/2010/12/Lux-Sport-Stare-4.jpg

          Bieda w tym, że zostało po nim kilka zdjęć, jedno podwozie (odnalezione w dziesięciolecia po wojnie) i legenda. Być może prawdziwa, ale legenda wybitnego osiągnięcia polskiej myśli technicznej otaczała również przez dziesięciolecia pm Mors, który w istocie żadnym cymesem nie był.
          Pewne jest tylko to, że miał ultranowoczesne nadwozie.
          A także parę nowoczesnych rozwiązań, o których jednakowoż nie wiadomo, jak by się sprawdziły w produkcji seryjnej i zwykłej eksploatacji w zacofanym kraju o marnych drogach.
          Może uczyniłyby go hitem eksportowym, a może okazałyby się awaryjnymi wodotryskami lepszymi w teorii niż w praktyce. Tego się nigdy nie dowiemy.
    • Gość: marrob FSO, czyli historia pisana modelami samochodów IP: *.ip.netia.com.pl 28.02.11, 20:09
      Dwie uwagi do podpisów pod zdjeciami. Mam swoje lata (pamietam jak stare DKW robiły w latach 60-tych w Warszawie jako taksówki a samochód Warszawa była synonimem luksusu a Wołga to prawie Mercedes:))) i podpowiadam że na zdjeciu nr.3 Warszawa ma złe kierunkowskazy i wlot powietrza. Jak wygladał model garbuski z 1951 r. mozna zobaczyc na zdjeciu nr.2 (pierwsze auto w kolumnie). Sam byłem włascicielem (po ojcu) Warszawy 203 kombi (górnozaworowej) z rocznika 1966 i stwierdzam że było to auto super!!! Tak je pamietam (kupił Warszawe ode mnie taksówkarz w 1979r) i tej sprzedaży załuje do dzis bo jak patrze wstecz to mysle ze bylaby w rodzinie do dziś !. Na 3 zdjeciu Warszawie brakuje bocznej listwy aluminowej od przedniego błotnika przez drzwi do błotnika tylnego. Naprawde dodawała uroku!
      p.s.
      Jest w słynnym (moim ulubionym) filmie R.Polańskiego "Nóż w wodzie" charakterystyczny dialog głownych bohaterów w trakcie którego Zygmunt Malanowicz mówi "jest w Warszawie kilka dobrych aut..." (cytuje z pamieci). To najlepszy dowód czasów. Jak jechał VW garbus to głowy odwracały sie wszystkim na ulicy a o zobaczonym Mercedesie nie wspomnę:) Mieszkałem wtedy na ul.Opoczyńskiej na Starym Mokotowie i naprzeciwko mojego domu był podziemny (przedwojenny) garaż gdzie trzymano samochody Ministerstwa Spraw Zagranicznych: Mercedesy 114, Peugeoty. Humbery. Jak mi koledzy zazdroscili tego sasiedztwa!! :)
    • a_weasley Z pobliskiego hotelu Bristol?! 28.02.11, 20:48
      Czy w tej redakcji nie ma nikogo, kto przyjechał do Warszawy dawniej niż rok temu i zna miasto na tyle, żeby wiedzieć, gdzie Bristol a gdzie Żerań? Chyba z Wawelu do Nowej Huty jest bliżej.
      Jakby młodzi wykształceni redaktorzy z Lubartowa nie wiedzieli, Bristol to jest ten wysoki budynek naprzeciwko Przekąsek-Zakąsek. Tuż obok Pałacu Prezydenckiego.
      • Gość: marrob Re: Z pobliskiego hotelu Bristol?! IP: *.ip.netia.com.pl 28.02.11, 21:16
        Racja! Wiem ze w czasach stalinowskich w Bristolu była spółdzielnia pracownicza ale z tymi obiadami to chyba ściema. Jak już wspominam (przepraszam, już koncze:) to wtedy FSO było na totalnym zadupiu. Ul.Stalingradzka (tak sie wtedy nazywała) była na jakims koszmarnym końcu miasta. Pamietam ja z połowy lat 60-tych i to były pola jakies, składy i daleko, daleko pętla tramwajowa i biura dyrekcji FSO. Dla mnie to był wtedy koniec swiata:))
    • starystormy FSO, czyli historia pisana modelami samochodów 28.02.11, 21:02
      echh jak czytam i pana redaktorka i powyzsze wypowiedzi to mi sie nawet nie chce plakac.
      warszawa nie byla kopia forda tylko kopia volvo ktore bylo kopia chevroleta.
      syrena byla przyzwoitym samochodem dla mas, a jej werjsa sport designek wykraczala daleko w przyszlosc. dziwnym trafem chwile pozniej pojawil sie blizniaczo podobny aston martin db4 a zaraz potem alfa romeo spider, tez jakos dziwnie podobna do prototypu auta ktore nie weszlo do produkcji.
      polonez byl nowoczesnym nadwoziem, jak na swoje lata - a linia jego karoserii zostala wykorzystana w lotusie.
      inteligencja rzadow polskich spowodowala ze sprzedalismy sie fiatowi mimo najgorszych oferowanych warunkow (i przed wojna i po wojnie, widac taka nasza tradycja by dac dupy akzdemu kto o to poprosi)
      zeby dopelnic szali goryczy - polski beskid to pierwsza taka bryla na swiecie i auto o niesamowitym jak na owe czasy wspolczynniku oporu powietrza 0,29 ktory i teraz jest bardzo rzadko osiagany. przez lata opatentowany - ktos musial zarobic i nie przedluzono patentow, wiec zaraz potem powstal renault twingo.
      tak wiec dla tych co pisza o braku polskiej mysli technicznej, ona jest i mimo ciaglego dobijania funkcjonuje .. tyle tylko ze pod innymi markaminiz polskie. bo polskie rzady sa zbyt glupie by dbac o swoje - lepiej sie sprzedac i nie myslec o przyszlosci.
      • a_weasley Re: FSO, czyli historia pisana modelami samochodó 28.02.11, 21:18
        starystormy napisał:

        > warszawa nie byla kopia forda tylko kopia volvo ktore bylo kopia chevroleta.

        Volvo jakoś podobne do warszawy, czyli model PV 444, pojawiło się w roku 1947.
        Natomiast pobieda, której kopią warszawa rzeczywiście była i nikt z tego nigdy nie robił tajemnicy - rok wcześniej.
        Równie dobrze można by kopią tegoż volvo nazwać np. pierwszego powojennego taunusa. Wiele samochodów miało wtedy taką garbatą sylwetkę. Czy np. standard vanguard, rok 1948, był z kolei ściągnięty z pobiedy?
        • starystormy Re: FSO, czyli historia pisana modelami samochodó 28.02.11, 21:47
          a_weasley napisał:

          > Volvo jakoś podobne do warszawy, czyli model PV 444, pojawiło się w roku 1947.
          > Natomiast pobieda, której kopią warszawa rzeczywiście była i nikt z tego nigdy
          > nie robił tajemnicy - rok wcześniej.

          volvo pv444 pokazano publicznie we wrzesniu 1944roku po ponad roku prac projektowych, ale ze wzgledu na wojne rozpoczeto produkcje w 1947.
          tak wiec rosjanie mieli 3 lata na skopiowanie planow i uruchomienie produkcji :)

          > Równie dobrze można by kopią tegoż volvo nazwać np. pierwszego powojennego taun
          > usa.

          Wiele samochodów miało wtedy taką garbatą sylwetkę. Czy np. standard vanguard, rok 19
          > 48, był z kolei ściągnięty z pobiedy?

          oczywiscie ze tak :) rosyjskie media nawet zrobily z tego wielka afere.
    • Gość: polak maly FSO, czyli historia pisana modelami samochodów IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.11, 21:30
      taka ciekawostka dla przesmiewcow: ten wykpiwany Polonez byl projektowany na rynek amerykanski i spelnial tamte, wygorowane wowczas, wymagania bezpieczenstwa. W Europie przechodzil bez poduszek powietrznych testy, ktore dla innych samochodow byly ciezkie do zaliczenia z poduszkami. A polska mysl techniczna? Wyjechala, bo w Polsce nie jest potrzebna i projektuje wiekszosc tych samochodow, o ktorych obecnie marzycie.
      • Gość: vdx Re: kupa złomu i tyle. Nie rozumiem czym się pola IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.11, 22:14
        to popatrz sobie na to co w latcha 70-80-tych produkowała skoda i dacia. Jeszcze większy syf, a jakosc dalej funkcjonuja, fakt że pod obcym batem, ale istnieją i prezentują się całkiem nieźle. A w polskich splepach rowerowych nawetg roweru ROMET nie uświadczysz, sprzedawcy robią na to pytanie minę wyrażającą politowanie. A romet, jakt że został przejęty, robi całkiem niezłe rowery. Co na to Polacy ? wszystko co polskie jest do du..y. Przy takim podejściu wcale się nie dziwię że nic nie mamy.
        • Gość: swoboda_t Re: kupa złomu i tyle. Nie rozumiem czym się pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.11, 23:16
          Porównanie Skody do FSO jest obrazą dla tej szacownej czeskiej marki. Dodam, że Ssody zawsze były lepszej jakości niż auta polskie (może z w yjątkiem pierwszych Fiatów z włoskich części składanych na nowych maszynach) i Czesi konstruowali auta samodzielnie.

          Dacie były dobrej jakości do początku lat 80-tych, gdy wyeksploatowanie maszyn i chroniczna niewydolność komuszej gospodarki dąły o sobie znać. Zresztą Polskie Fiaty w latach 70-tych też były całkiem spoko. W każdym razie zdychająca Dacia miała do zaoferowania jakąś tam markę, tanią siłę roboczą i tradycyjne więzi z Renault (który stworzył tą fabrykę) i Francją (nawet język mają zbliżony). FSO nie miało żadnego z tych atutów.
        • romad2447 Re: kupa złomu i tyle. Nie rozumiem czym się pola 28.02.11, 22:27
          "Kolego proponuje przeczytaniu komentarzy powyżej i nie piep... głupot ! Ludzie którzy to piszą wiedzą o czym mowa ... jak na ówczesne czasy przemysł wbrew pozorom mieliśmy na wysokim poziomie.. niestety to dzięki zlodziejskiej polityce już go nie ma ! "

          Dlatego artykulem eksportowym nr.1 byla polish ham.
        • Gość: swoboda_t Re: kupa złomu i tyle. Nie rozumiem czym się pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.11, 23:11
          korpo_racja1 napisała:
          > jak na ówczesne czasy przemysł wbrew poz
          > orom mieliśmy na wysokim poziomie.. niestety to dzięki zlodziejskiej polityce j
          > uż go nie ma !

          Bzdura. Jedno i drugie. Przemysł PRL to były w najlepszym razie licencje, które potem klepano przez kilkadziesiąt lat (FSO idealnym przykładem). Niewydolne fabryki, produkujące najpierw niezbyt nowoczesne, potem przestarzałe, a potem archaiczne produkty. Z początku zdarzało się, że dobrej jakości, a potem coraz gorszej (znów FSO idealnym przykładem - jeździłem Fiatami 125p z 67 i 87 roku, niebo a ziemia na korzyść starszego). Polskie Fiaty i Polonezy konkurowały na zachodnich rynkach ceną, a z czasem wypadły z nich całkowicie. Taki to był przemysł PRL, nowoczesny i potężny tylko, gdy porównywało się go z Albanią czy, a będe łaskawy, Bułgarią.
    • Gość: saf Re: FSO, czyli historia pisana modelami samochodó IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.11, 22:02
      w Pol$ce ustaną się tylko 3 instytucje: nami rządzący, kościół katolicki i urząd podatkowy, przepraszam, jeszcze ZUS, reszta padnie w najbliższej dekadzie, nawet jak wszystko zostanie unicestwione przez naszych specow. Ludzie z glodu beda obgryzac podeszfy, a KK bedzie budowal kolejna swiatynie opatrznosci. Biskupi beda podjezdzac merolkami sprawdzajac postepy prac, a narod bedzie dalej klepal biede. Na koncu okaze sie ze musi zostac zniesiona ulga prorodzinna i becikowe, aby nie przekroczyc progu dopuszczalnej wartosci długu publicznego....
    • Gość: Idiota FSO, czyli ,Historia ktorą pogrzebano IP: *.e-wro.net.pl 28.02.11, 22:08
      Kiedyś była Warszawa ,Polonez ,Fiat 125p ,Żuk Nysa ,Tarpan ,Jelcz ,Autosan . A teraz jest kryzys .Kiedyś jakoś inaczej dzielono kasę nie szabrowano jak teraz .Gdzie dyrektor firmy ma 50% zarobku dla siebie potem idzie dla ludzi reszta i trochę zysków zostaje .ja wam odpowiem dlaczego niema nic .Bo dyrektor ma 50% dla siebie, nie 25 % . Powinien mieć 25 % tylko i to aż natto .Resztę dla ludzi na wypłaty 50% z tego i powinno zostać 25 % na innowacje jako zyski które firma wyrobiła rozwój firmy .Rząd jak i dyrektorzy są zbyt pazerni nie nażarci a reszta biedę klepie .Z taką polityka jak jest teraz to POLSKA nie zarabia na siebie jest wręcz na minusie .Skończą się dobrzy wujkowie co będą dawać i spotka nas krach BANKRUT . Nie sztuka jest brać ale coś od siebie dać .Dlatego bardzo wielki żal do Rządu który nic nie robi by w POlsce żyło się normalnie .Ja uważam że tego nie dożyje a dzieciom i wnuką przyjdzie EMIGRACJA taka oto POLSKA cala .
    • korpo_racja1 Tak tak sprzedajmy niszczmy 28.02.11, 22:13
      Nasz przemysł, ale potem się nie dziwmy, że młodzi nie mają pracy że, jest milionowa emigracja, i jestesmy tanią siła roboczą !! W tym kraju to ludzie nawet po studiach technicznych nie znajdą pracy bo gdzie !? A tym czasem dzięki likwidacji FSO VW Mercedes czy BMW będą mieli nowych tanich i chętnych do pracy pracowników !
    • starystormy FSO, czyli historia pisana modelami samochodów 28.02.11, 22:24
      do goscia piszacego o produkcji dziadowskich aut - polecam popatrzec na ponizsze obrazki iwziaz pod uwage design i lata prezentacji
      1960rok:
      syrena sport
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p07/prot07a.jpg
      poczatek lat 60tych:
      warszawa 210
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p09/prot09a.jpg
      1964 syrena 110
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p08/prot08a.jpg
      koncowka lat 60tych syrena laminat
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p39/prot39c.jpg
      1970 fiat 1100 coupe
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p03/prot03a.jpg
      1971 fiat 1500 coupe
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p18/prot18b.jpg
      1986 wars
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p16/prot16d.jpg
      1987 BESKID imho najwieksza porazka polskich rzadow i dowod sprzedajnosci politykow. w czaie gdy powstal takiej bryly niebylo nigdzie na swiecie.
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p17/prot17c.jpg
      akson.sgh.waw.pl/~tw23969/prototypy/p17/prot17e.jpg
      a teraz kolego odpowiedz czy polacy naprawde robili gowniane samochody czy po prostu jestesmy jako narod na tyle glupi ze nie potrafimy wykorzystac swojego potencjalu.

      • korpo_racja1 Re: FSO, czyli historia pisana modelami samochodó 28.02.11, 22:31
        Człowieku daj sobie spokój, oni i tak nie zrozumieją, jest to pokolenie wychowane na s.r.a.n.i.u z gwiazdami i innych durnych serialach, poprostu kolejni w kolejce do emigracji kible czyścić.

        Odnośnie polskiej myśli technicznej była ona dobra i jest nadal, tylko niestety my nie znamy się na zarządzaniu krajem tak smutna prawda
      • Gość: swoboda_t Re: FSO, czyli historia pisana modelami samochodó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.11, 23:36
        > starystormy napisał: do goscia piszacego o produkcji dziadowskich aut - polecam
        > popatrzec na ponizsze obrazki iwziaz pod uwage design i lata prezentacji


        Jedno pytanie: który z tych prototypów doczekał się produkcji? Odpowiedź: ŻADEN.

        Więc to, co wrzuciłeś absolutnie nie przeczy twierdzeniu, że Polska po 45 roku generlanie produkowała dziadowskie samochody. Nienowoczesne i kiepskiej jakości. Nieco lepiej szło w temacie samochodów ciężarowych i autobusów, ale Sany i Żubry były obiektywnie dość kiepskimi produktami. Dopiero licencje Skody i Leylanda przyczyniły się do rozwoju zakładów w Jelczu. Za to Stary i późniejsze Autosany były w miare na poziomie. Oczywiście bez opdowiednich następców, bo za komuny nie było po co i za co, szybko stały się przestarzałe. W końcu lat 80-tych polska motoryzcja to był skansen produkujący fatalnej jakości i koszmarnie przestarzałe pojazdy. Jedna w miarę nowoczesna fabryka Skody produkująca Favoritkę była więcej warta niż cała branza w zdychającym PRL.
    • czlowiek.epoki FSO, czyli historia pisana modelami samochodów 01.03.11, 00:22
      to jak to w koncu jest z tym polonezem, co go niby Wlosi produkowali? pare dni temu czytalem odpowiedz redakcji, nie pamietam czy "Ruoteclassiche", czy "Automobilismo d'Epoca" na pytanie czytelnika, czy to prawda, ze poloneza projektowal Giugiaro. "otoz nie, to projekt wlasny centrum stylistycznego FSO", brzmiala ta odpowiedz. rozumiem, ze Wlosi sie wstydza, ale jak to w koncu bylo?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka