Najlepsza oferta to nie najtańsza

01.03.11, 23:27
A ja nie jestem zwolennikiem tej metody "środkowania cenowego ofert". W ten sposób można odrzucić ofertę z wkalkulowaną najmniejszą marżą, a wcale nie mamy pewności, że większy koszt inwestycji, przekształcony zostanie w lepszą jakość a nie większą marże. Ponadto, firmy przygotowujące oferty nie będą zainteresowane zbijaniem ceny, by nie wypaść z przetargu jako najtańszy. No i jak odrzucać oferty jeżeli tylko 2 lub 3 firmy zgłoszą się do przetargu.
Najlepszą metodą jest sztywne trzymanie się SIWZ i solidny nadzór, tak by wykonawcy nie mogli wykorzystywać materiałów zastępczych. Jako kryterium przetargu można też uwzględniać czas gwarancji jaką daje wykonawca na usługę.
    • prac124 Najlepsza oferta to nie najtańsza 03.03.11, 05:57
      Mam odmienne zdanie. Jest pewnikiem, że oferta najtańsza jest najbardziej kosztowną dla inwestora. To zrozumiałe za małe pieniądze trzeba zrobić projekt "po łebkach" i wybudować byle jak i jak najtaniej, byle tylko spełnić warunki SIWZ. O jakimkolwiek wariantowaniu niema mowy za najniższe pieniądze. Szansa wybrania lepszego wariantu, analizy ekonomicznej przepada na wstępie.
      Chcąc wykonać dobry projekt inwestycyjny trzeba wykonać dużo pracy. Czasem dwukrotnie więcej od projektu przygotowywanego do przetargu. W zamian za to łączne koszty inwestora; inwestycyjne i eksploatacyjne w długim przedziale czasowym, będą najniższymi ze wszystkich możliwych do osiągnięcia. Powinniśmy wrócić do przywrócenia roli wskaźnika efektywności inwestycji jako jednego z najbardziej istotnych parametrów oceny projektu. Czas też, bo "czas to pieniądz". i wreszcie nakłady inwestycyjne na końcu. Bo nie one są najważniejszymi, tylko wysoka opłacalność produkcji.
      Przedstawiane przez Pana Panie Dąbek niemieckie przykłady dowodzą, że Niemcy mogą się spokojnie od nas jeszcze długo uczyć jak organizować przetargi. Zresztą wielu innych rzeczy też.
      Natomiast wzorowanie się na systemach niemieckich byłoby dla naszej gospodarki wyraźnie szkodliwe. Nie uważam, że powinno być propagowane.
    • Gość: angrusz1 Najlepsza oferta to nie najtańsza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.11, 08:33
      Dla komisji to najlepsza oferta, która oferuje największą łapówkę : wpłacaną poprzez " słupy " palikotowe na konta funduszów wyborczych partii obecnie rządzącej .
    • bling.bling Najlepsza oferta to nie najtańsza 03.03.11, 09:35
      O matko z córką! Wielgo poszedł po wsparcie do hmmm... eksperta. Pan ekspert jednak nie ma zielonego pojęcia o czym mówi.
      Otóż składnik jakości zamawianego produktu jest już określony w specyfikacji technicznej zamawianego produktu!!! Projekty budowlane dają się precyzyjnie opisać w postaci specyfikacji oraz norm które muszą spełniać. Inne przedmioty przetargów również dają się opisywać. Zadaniem zamawiającego jest dostarczenie oferentom jak największej ilości informacji już na etapie ogłoszenia przetargu. Odpowiednie przygotowanie przetargu jest więc istotnym kluczem do jego późniejszego powodzenia. Ile agencji rządowych prowadzi rejestr ryzyka prowadzonych inwestycji?
      Unia Europejska wręcz mówi wprost że nie cena a najbardziej ekonomicznie korzystna oferta powinna być kryterium wyboru. MEAT -most economically advantageous tender
      Pokazywane przykłady konsultacji oferentów mają miejsce zazwyczaj przy złożonych projektach oferowanych w formie "Design and Build". Pomimo przesunięcia ryzyka z zamawiającego na oferenta w interesie zamawiającego jest sukces projektu stąd szczegółowe konsultacje mające na celu zaznajomienie oferentów z projektem.
      Nawet w Polskich przetargach publicznych istnieją dodatkowe kryteria kwalifikujące. Doświadczenie, referencje, sytuacja finansowa itp. To również jest elementem zapewnienia jakości i podlega ocenie zamawiającego.
      Jeśli zamawiający jest w stanie należycie opisać przedmiot zamówienia oraz zapewnić sobie skutecznie realizację tego przedmiotu w parametrach jakie zamawiał to nie ma powodu by kryterium wyboru oferty było inne niż cena.
      Nawet jeśli wprowadzi się inne dodatkowe kryteria oceny (co jest dozwolone) to sposób ich oceny oraz ich odpowiednia waga musi być znana wszystkim oferentom. Zakładając że jest to np dodatkowa gwarancja ustala się że za każdy miesiąc ponad pewien minimalny pułap dodaje się X punktów. Pomimo że ten powszechnie uważany element za składnik jakości jest pozornie ważny to i tak najważniejsze będzie uzyskanie łącznego wyniku -tego który pozwoli nam wygrać przetarg. Zamawiający pozornie zapewnia sobie lepszą jakość ale oferenci nadal składając ofertę i ją realizując będą dążyli do maksymalizacji zysków niezależnie od względnej wartości kontraktu. Nie ma takich pieniędzy których nie można by zmarnować.
      Jednym słowem cała akcja zapoczątkowana przez Wielgo jest ekonomicznym bezsensem. Co nie znaczy że realizowane projekty publiczne są prowadzone dobrze i z zapwenieniem najlepszego interesu publicznego. Jest źle ale to nie tylko wina przetargów. Istota problemów jest całkowicie w innym miejscu
Pełna wersja