Dodaj do ulubionych

GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kielce...

04.05.11, 03:05
Jak to płace nie zostają w tyle? od pięciu lat moje pobory nie wzrosły ani o złotówkę. Pracodawca nie uznaje korekty płac za stosowną.
Obserwuj wątek
    • hooligan1414 pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 07:34
      Fajny szmatłąwczyk na przekonanie Młodych wykształconych, z (nie)wielkich miast. "Jak podkreslają ekonomiści". hehe. Ekonomy podkreślają, pani oceanograf przelewa na papier. ale w tym pozornym szaleństwie jest metoda - jakieś 80% społeczeństwa to debile, z tego połowa skrajni. Oni uwierza we wszystko. Mam sąsiadkę, babsztyl w wieku 50 zyjąca z renty po zapitym trepie, któremu wątroba odmówiła. Nigdy nie wyjechała za granice województwa, a jest kategorycznie przekonana, że w takiej np. Irlandii nie da się żyć, bo wielki kryzys.
      • Gość: www Re: pani oceanograf wciąz w formie IP: 222.128.41.* 04.05.11, 07:44
        Ale o co ci chodzi hooligan?

        To jest sensowny artykul. Moim zdaniem pokazuje bardzo ciekawa sprawe, ze w PL, poza WAwa, zarobki sie zbytnio nie roznia.

        Wielu ludzi nigdy nie wyprowadzi sie np. do Rzeszowa, Bialegostoku itp bo boi sie, ze im znacznie spadna pensje.

        Ale trzeba sie zastanowic czy lepiej zarabiac 15 tys w Wawie czy 10 tys w Bialymstoku.
        Moim zdaniem to ciekawe rozwazania dla firm i dla mlodych chcacych zrobic kariere...
          • Gość: wwww Re: jaja sobie robisz? IP: 222.128.41.* 04.05.11, 09:02
            Chlopaki, luzujcie. Jak zarabiacie 1500 to wasz problem.

            Dobry specjalista moze w perspektywie kilku lat oczekiwac zarobkow w wysokosci 10-15 tys w duzych miastach.

            Sprawdzcie ile dostaje dobry prawnik (po aplikacji), ksiegowy (biegly rewident) czy lekarz w szpitalu z dobra specjalizacja.

            Specjalisci zarabiaja dobrze w PL.

            • hooligan1414 fabryka komunałów 04.05.11, 09:04
              sprawdźcie? jak? w rankingu wyborczej robionym przez praktykantów na studiach? Co oznacza "dobry"? Poza tym daruj - przytoczyłeś w znakomitej większości zawody, do których dostęp jest skutecznie blokowany przez to wszawe państwo. Na tej zasadzie mozna powiedzieć, że prezydenci i premierzy w tym kraju tez zarabiają dobrze
              • Gość: www Sam bredzisz... IP: 222.128.41.* 04.05.11, 09:12
                Uwazasz, ze panstwo ci blokuje dostep do bycia bieglym rewidentem? Jak?
                Co do prawnikow, to oczywiscie trzeba dostac sie na aplikacje, konkurencja jest duza, ale znam wiele osob, ktorym sie udalo bez zadnych znajomosci. Nawet nie byli z tego samego wojewodztwa.

                Da sie. Ale ze znajomosciami jest latwiej.


                Twoja argumentacja wyglada tak:
                "Wszystko jest bez sensu, ludzie zarabiaja po 1500. Jesli wyborcza pisze inaczej to klamie. Kazdy artykul o wzroscie pensji jest glupi."

                Wiesz moze problem jest z toba?
                • hooligan1414 Re: Sam bredzisz... 04.05.11, 09:18
                  nie bierz się za wnisokowanie, bo do tego trzeba mieć choc niewielkie ilości szarej masy pod kopułą. i nie imputuj mi czegoś, czego nie powiedziałem - to klasyczna, kulawa erystyka debili, tracących nagle brunt pod krzywymi nóżkami. "znam wiele osób" - ile? tysiąc? "Ale ze znajomosciami jest latwiej" - zapomniałeś dopisać, że dramatycznie łatwiej. Zauważyłem, że do konowałów nawet się nie odniosłeś, co nie dziwi. Generlanie teze jest taka, że rynek pracy dla podanych przez ciebie specjalistów jest dalece regulowany, co już podważa twe radosne wywody. poza tym wszyscy nie moga być tymi specjalistami, bo kto by na nich tyrał. Poza tym, przy większej podaży ceny ich usług musiałyby dramatycznie spaść
                  • Gość: www Re: Sam bredzisz... IP: 222.128.41.* 04.05.11, 09:27
                    Co z tego, ze dostep jest regulowany!???

                    Do wiekszosci zawodow dostep jest regulowany, od architekta, przez elektryka, inzyniera i ksiegowego.

                    Chodzi o to czy dostep jest regulowany przez sensowne obostrzenia czy nie. Zdanie egzaminow na ksiegowego czy tytul inzyniera to sensowne obostrzenia.


                    Co do lekarzy to nie odnioslem sie bo znam tylko zarobki, nie znam sytuacji mlodych ludzi w tym zawodzie. Nie chce mowic o czyms na czym sie nie znam.


                    Co do znajomosci to oczywiscie jest z nimi latwiej. Jest z nimi latwiej w UK, Niemczech czy Szwajcarii. To tez wina wyborczej?



                    Podaj co ci imputuje czego nie powiedziales? Ze okreslas ten artykul jako szmatlawy bo pokazuje, ze cos sie zmienia na plus?



                    Dzieki za porady, zebym nie bral sie za myslenie i wnioskowanie.
                    Na razie za to zarabiam 12 tys netto miesiecznie...

                    Zycze ci, zebys tyle kiedys dostal, szczerze, to moze przestaniesz tak patrzyc na swiat.

                    Powodzenia.
                    • hooligan1414 jeśli już manipulujesz, rób to udolnie 04.05.11, 09:32
                      co innego regulacje na podstawie jasnych przepisów (choćby były nie wiem jak rygorystyczne), co innego na podstawie czyjegoś widzimisię, w tym przypadku korporacji zawodowych - nadążasz? to jak z prawem dostępu do broni - w normalnym kraju wymogi są rygorystyczne, ale spełniasz je - dostajesz broń. W Polsce wszystko zależy od decyzji jakiegoś załupieżonego, wąchatego byłego Ubeka, z której on nie musi się nikomu tłumaczyć. I na koniec- gdzie przestępczość jest niższa? (także ta z użyciem broni palnej)
                        • szatek100 Re: jeśli już manipulujesz, rób to udolnie 04.05.11, 10:12
                          Zaczinjmy od tego, że hooligan ma całkowitą rację. Prawnik? Nawet wśród absolwentów UJ zaledwie 10-15% dostaje się na aplikację. czy istnieją jasne kryteria naboru? NIE. Co prawda wsprowadzono ostatnimi czasy egzamin aplikacyjny, jednak jego zdanie niczego nie implikuje- jezeli do kancelarii zgłosie się osobnik, który zdał go na 95% oraz drugi osobnik, który miał 75% ale jest bratankiem właściciela kancy, to ten może go przyjąć nie zważając na wyniki. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby w branzy prawnej istniał wolny rynek- ale nie istnieje. Zapis ustawy mówi, że osoba będąca stroną postępowania sądowego może być reprezentowana przez:

                          1. Siebie samego
                          2. Osobę z tytułem adwokata

                          Innej opcji nie ma. Wobec nieznajomości prawa przez szarych obywateli państwo daje więc faktyczny monopol na obsługę prawną najzwyklejszej sitwie, która sama decyduje, kogo dopuścić do swoich szeregów. W USA adwokaci zarabiają krocie, ale tam wygląda to całkiem inaczej. Dostęp do zawodu jest bez porówania mniej restrykcyjny. Prawnicy pracują w zamian za PROMESĘ OTRZYMANIA 20-30% SUMY ODSZKODOWANIA. Nawet szarak, który dajmy na to został kaleką w wyniku błędów lekarzy, ma szanse znaleźć się pod opieka renomowanej kancelarii, jeżeli tylko ta uzna, że jest szansa na wysokie odszkodowanie. A w Polsce? Płacisz papudze 2 tysiące za to, że łaskawie rzuci okiem na sprawę i wygryzmoli jakieś pisemko metodą "kopiuj- wklej". 2 Tysiące- zwłaszcza na prowincji - to często więcej, niż wynosi miesięczna pensja takiego delikwenta. A to przecież dopiero początek kosztów. Dlatego właśnie Polska jest krajem, w którym panuje prawo pięści - na masową skalę łamane są prawa obywatelskie, konsumenckie czy wreszcie prawa pracowników. A pasożytnicza, reprodukująca się wewnątrz własnych szeregów kasta adwokatów głowy nosi bardzo wysoko?

                          Adwokaci to i tak nic w porównaniu z notariuszami czy komornikami!

                          Inżynierowie budowlani? Uprawnienia budowlane utrzymane są w zaledwie 5 krajach UE i oczywiście Polska jest jednym z nich. Obecnie jest hossa dzięki budowie dróg ze środków UE, ale w normalnych warunkach wielu ludzi kończy te wyjątkowo ciężkie studia, a potem chodzi jak żebrak po budowach i biurach projektowych, by ktoś ich łaskawie przyjął na "praktyki"

                          Księgowi/ Biegli rewidenci? - to samo, co adwokaci, tyle, że jest ich więcej, przez co sitwa jest mniej szczelna

                          Lekarze? Te "dobre specjalizacje" (tzn. pozwalające łoić ciężką kasę na prywatnej praktyce) to rodzinna tradycja.
                          • pawelekok Re: jeśli już manipulujesz, rób to udolnie 04.05.11, 11:32
                            Zbyszku, ilu w USA jest więcej prawników na obywatela niż w Polsce? Nie zdziwiłoby mnie, gdyby się okazało, że i 100 razy więcej. To wszystko tłumaczy w tej kwestii.

                            Tam gdzie zapotrzebowanie na daną profesję jest większe niż jest nią w stanie osadzić sitwa swymi ludźmi, tam system blokowania jest mniej szczelny. W większości zawodów można jednak się przebić do elity, wymaga to oczywiście mnóstwa pracy i samozaparcia, na co oczywiście stać niewielu.

                            Bardziej mnie martwi co innego. Mamy coraz więcej niedouczonych prawników czy lekarzy - dzieci prawników i lekarzy. Na studiach się nie przykładają do nauki, bo uważają, że nie muszą, wiedzą że fach mają i tak zapewniony. A potem są opłakane skutki dla ich Klientów, gdy taka złota młodzież bierze się za uprawianie zawodu. Może to jednak zaowocować niedługo rewolucyjnymi zmianami. Zapotrzebowanie na te zawody jest coraz większe, system będzie musiał się rozszczelnić i zaczną rządzić nowe sitwy nowych ludzi.

                            Pozdrawiam

                • Gość: Rocklin Re: Sam bredzisz... IP: *.assecobs.pl 04.05.11, 09:19
                  Bredzisz człowieku.
                  Pracuje w IT w Lublinie i jestem dobrym specjalistą. Jak na Lublin zarabiam nieźle - 5200 brutto. Każdy mi zazdrości...

                  Właśnie dzwonił head hunter - praca we Wrocławiu, taka sama robota jak tutaj - ok. 10 000.

                  Więc nie mów, że płace się nie różnią. W Lublinie (i Białymstoku pewnie też) nie ma Motoroli, Simensa czy Dell'a.

                  A polskie firmy wiadomo jak płacą.
                  • Gość: www Re: Sam bredzisz... IP: 222.128.41.* 04.05.11, 09:33
                    Gdzie bredze???

                    Mowie, ze artykul porusza ciekawy temat BO TEZ MYSLALEM, ZE SA ROZNICE W PENSJACH!!!

                    Rozumiesz?

                    Fajnie, ze masz nowa oferte, bierz, ale najpierw ja daj komus do przeczytania, bo czytanie ze zrozumieniem to twoja slaba strona...
                    • Gość: Rocklin Re: Sam bredzisz... IP: *.assecobs.pl 04.05.11, 09:44
                      Głupio tak Twoją wypowiedź cytować, jak jestem do niej podpięty ale dobra - masz:

                      "Uwazasz, ze panstwo ci blokuje dostep do bycia bieglym rewidentem? Jak?
                      Co do prawnikow, to oczywiscie trzeba dostac sie na aplikacje, konkurencja jest duza, ale znam wiele osob, ktorym sie udalo bez zadnych znajomosci. Nawet nie byli z tego samego wojewodztwa.

                      Da sie. Ale ze znajomosciami jest latwiej.


                      Twoja argumentacja wyglada tak:
                      "Wszystko jest bez sensu, ludzie zarabiaja po 1500. Jesli wyborcza pisze inaczej to klamie. Kazdy artykul o wzroscie pensji jest glupi."

                      Wiesz moze problem jest z toba?"

                      Ty nawet nie wiesz co piszesz ;)
            • Gość: szczurwa Re: jaja sobie robisz? IP: *.dynamic.chello.pl 04.05.11, 10:33
              > Sprawdzcie ile dostaje dobry prawnik (po aplikacji), ksiegowy (biegly rewident)
              > czy lekarz w szpitalu z dobra specjalizacja.

              Asesor notarialny (zastępca notariusza) w Warszawie 2-3 tysiące netto, przy czym górna stawka dla ludzi bez pleców to rzadkość. Asesor komorniczy podobnie. Taki wielki szmal ?
        • klaun.szyderca Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 08:58
          > To jest sensowny artykul. Moim zdaniem pokazuje bardzo ciekawa sprawe, ze w PL,
          > poza WAwa, zarobki sie zbytnio nie roznia.

          A gdzie w nim znalazłeś taką informację? Bo ja widzę tylko to, że na wschodzie (teoretycznie) zarobki szybciej rosną, a nie że się zbytnio nie różnią.

          > Wielu ludzi nigdy nie wyprowadzi sie np. do Rzeszowa, Bialegostoku itp bo boi s
          > ie, ze im znacznie spadna pensje.

          Bo to prawda. Mieszkam w Białymstoku, zarabiam jak na to miasto dobrze, ale jednocześnie mam świadomość, że w Wawie miałbym lekką ręką dwa razy więcej (sektor IT). Do tego aż serce boli, jak czasem widzę za jakie stawki pracują tu niektórzy moi znajomi.

          Robienie tu tzw. "kariery" jest mocno problematyczne, wbrew temu co piszesz. Głównie przez mały rynek.
            • klaun.szyderca Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 09:15
              Średnia w ramkach - punkt dla Ciebie, nie zauważyłem.

              Co zaś się tyczy różnicy w zarobkach - moje zainteresowanie sięga tylko czubka mojego nosa, czyli branży IT. Tutaj zaś mamy przepaść, nawet nie tyle w stawkach (które również są znacznie niższe), co w możliwości rozwoju.
          • dinki_red Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 09:51
            Ale o to wlasnie chodzi. Zarabiac przykladowe 5.000 zl w Bialym Stoku czy 10.000 zl w Warszawie. Do tej pory tym ktorzy sensownie zarabiali w mniejszych miejscowosciach, nie oplacalo sie jechac do wielkich metropolii. Koszty utrzymania: mieszkanie, jedzenie, uslugi w mniejszych miejscowosciach byly nizsze. Wybor przykladowy Bialystok przy przykladowa Warszawa nie mialy az takiego znaczenia. Jesli jednak koszty utrzymania w mniejszych miejscowosciach rosna a pensje nie to w tym momencie wiecej korzysci daje juz ta Warszawa. W mniejszych miejscowosciach czasami nie jest mozliwe postawienie szefowi ultimatum albo podwyzka albo odchodze bo mozliwosc znalezienia lepszej pracy jest ogrniczona
            • Gość: moe Re: pani oceanograf wciąz w formie IP: 82.139.156.* 04.05.11, 10:21
              > Ale o to wlasnie chodzi. Zarabiac przykladowe 5.000 zl w Bialym Stoku czy 10.00
              > 0 zl w Warszawie. Do tej pory tym ktorzy sensownie zarabiali w mniejszych

              Jakie 5.000 ,jakie 10.000 ?
              To co piszesz to fantasmagorie ;) chorego umysłu. Tylko nie pisz ,że tyle zarabiasz.
              Bo to wówczas będzie naprawdę żałosne.
                  • klaun.szyderca Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 11:10
                    Gość portalu: moe napisał(a):

                    > To gratulacje,że znasz prezydenta Truskolaskiego i elitę finansową Białegostoku

                    Nie, znam ludzi pracujących w sektorze prywatnym, głównie inżynierów (budownictwo, IT). Wierz mi, jest w Białymstoku trochę ludzi którzy tak zarabiają. Oczywiście, jest też (przeważająca) masa zarabiających kiepsko, ale tak jest w każdym innym miejscu.
                    • Gość: moe Re: pani oceanograf wciąz w formie IP: 82.139.156.* 04.05.11, 11:20
                      Tutaj już ktoś podał link z wytłumaczeniem mediana i średnia płaca.
                      praca.money.pl/wiadomosci/artykul/srednia;pensja;to;mit;zobacz;badanie;plac;money;pl,68,0,371012.html
                      Przy 10.000 wiesz jaki pracodawca musiałby odprowadzić podatek ?
                      Takie wypłaty są możliwe ,ale w administracji i w tzw.szeroko rozumianej budżetówce .
                      • klaun.szyderca Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 11:47
                        Wiem. Tak z pamięci strzelę, że koszt zatrudnienia takiego pracownika to będzie jakieś 18 tysięcy - trafiłem?

                        Takie płace są realne w Białymstoku wśród inżynierów drogowych z uprawnieniami i doświadczeniem. Oni dostają to na umowę o pracę, bo firmy wiedzą, że muszą tyle zapłacić za dobrego fachowca z uprawnieniami.

                        W IT to też kwota do wyrwania (dużo trudniej niż w budownictwie), ale przy takich kwotach popularniejsze jest samozatrudnienie, korzystniejsze podatkowo dla obu stron.
                        • Gość: moe Re: pani oceanograf wciąz w formie IP: 82.139.156.* 04.05.11, 12:09
                          > Wiem. Tak z pamięci strzelę, że koszt zatrudnienia takiego pracownika to będzie
                          > jakieś 18 tysięcy - trafiłem?
                          >
                          > Takie płace są realne w Białymstoku wśród inżynierów drogowych z uprawnieniami
                          > i doświadczeniem. Oni dostają to na umowę o pracę, bo firmy wiedzą, że muszą ty
                          > le zapłacić za dobrego fachowca z uprawnieniami.

                          To typowy zawód reglamentowany i mogą tyle zarabiać,chyba, ale ja bym się o to nie założył,że faktycznie tam są takie płace.
                          Parę lat temu niewielu garnęło się do tego zawodu ,były w tym zawodzie bardzo małe płace i jeździ sie po całej Polsce jak jakiż wagabunda.
                          I jest kryzys w budownictwie ,to taka płaca raczej jest wyssana z palca;)
                          • klaun.szyderca Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 12:19
                            Ja bym się założył, bo mam informacje z pierwszej ręki ;) Ekstremum jakie znam, to 25 brutto, ale dla kierownika z wieloletnim doświadczeniem. Ale podkreślam, że to wyjątkowy przypadek, podczas gdy 10-12 jest osiągalne.

                            Z tą reglamentacją to bym akurat w tym zawodzie nie przesadzał - kończysz studia, idziesz pracować jako inżynier za (relatywnie) niską stawkę. Wyrabiasz staż, robisz uprawnienia (formalność - wkuć na blachę ustawy i przejść test, tutaj nie ma cyrków jak na egzaminach ustnych w zawodach prawniczych) i możesz być kierownikiem. Oczywiście, jeżeli masz do tej pracy predyspozycje, których wielu osobom brakuje.
                            • Gość: moe Re: pani oceanograf wciąz w formie IP: 82.139.156.* 04.05.11, 12:36
                              Nie wiem czy jest sens przytaczać takie zawody ,w których z reguły dobrze zarabiają :prezes banku,kierownik budowy z 20 letnim stażem w jednym zawodzie :). Równie dobrze można powiedzieć ,że kapitan statku dalekomorskiego równie dobrze zarabia ,pilot samolotów pasażerskich itd.
                              A za komuny byli ludzie,którzy również dobrze zarabiali np. przewodniczący KC PZPR , dyrektorzy zjednoczenia,prezesi ciężkiego przemysłu stoczniowego i ich sekretarki ,nawet młodzi i starzy Ormowcy ! Milicja Obywatelska ,co by tu jeszcze wymienić ,np. pracownicy PEWEKSU !
                              A i może ówcześni specjaliści IT obsługujący superkomputer "Odra" :)
                              I co zle było ?
                              • klaun.szyderca Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 13:17
                                Zaraz, wyżej pisałeś, że takie zarobki to tylko w administracji i budżetówce. Ja Ci udowadniam, że nie tylko (budownictwo, IT, zapewne również kilka innych w sektorze prywatnym), a Ty teraz zarzucasz bezsensowność przytaczania takich przykładów?

                                Czy za komuny źle było? Nie wiem, za młody jestem, nie będę się wypowiadał.
                                    • Gość: moe Re: pani oceanograf wciąz w formie IP: 82.139.156.* 04.05.11, 13:46
                                      Komu słabe, temu słabe. Ja nie narzekam. A dobrych specjalistów jest mało, bo t
                                      > o wcale nie jest kwestia tych 3 lat studiów lecz wiedzy i umiejętności - korela
                                      > cja między tymi rzeczami jest niewielka

                                      Zgadza się i dlatego często nakład pracy,(nauka,staż,pierwsza praca,lata nędzy) do przyszłych korzyści finansowych jest wątpliwie sensowny.
                                      O ,jak już to,lekarz ,studia,praktyka,potem do przychodni i ciągle to samo. Najwyżej inne opakowanie witaminy "C":)
                            • spokojny.zenek Re: pani oceanograf wciąz w formie 18.06.11, 13:44
                              klaun.szyderca napisał:

                              > Z tą reglamentacją to bym akurat w tym zawodzie nie przesadzał - kończysz studi
                              > a, idziesz pracować jako inżynier za (relatywnie) niską stawkę. Wyrabiasz staż,
                              > robisz uprawnienia (formalność - wkuć na blachę ustawy i przejść test, tutaj n
                              > ie ma cyrków jak na egzaminach ustnych w zawodach prawniczych)

                              Jakież to "egzaminy ustne" są w "zawodach prawniczych"?
                              Odkąd ładne parę lat temu egzaminy upaństwowiono (o czym z pewnoscią wiesz), zarówno na aplikację jak i końcowy są wyłacznie pisemne.

                      • pawelekok Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 11:47
                        moe, widzę, że pracujesz dla polskiego drobnego kapitalisty wyzyskiwacza, który płaci ci grosze. I obracasz się w podobnym towarzystwie, przez co masz zupełnie fałszywe wyobrażenia o zarobkach w innych branżach. W głowie ci się nie mieści, że w sektorze prywatnym można mieć pensje rzędu 10 tys. zł i więcej i nie być przy tym członkiem zarządu. Zapewniam cię, że w większych miastach zdarza się to dość często, tak się tam płaci niektórym specjalistom - z tym, że zazwyczaj w firmach z kapitałem zagranicznym, Polak Polakowi nie lubi płacić zbyt dużo jeśli nie musi, nawet kiedy może. Przypuszczasz także, że takie zarobki mogą się zdarzyć tylko w administracji. Rozśmieszyło mnie to. Owszem, zdarzają się, ale bardzo rzadko i tylko na wysokich stanowiskach. Większość urzędasów to szare myszki, wielu zarabia może jeszcze mniej od ciebie. W urzędach gminnych najbardziej eksponowane stanowiska to góra kilka tys. zł.
                        • Gość: moe Re: pani oceanograf wciąz w formie IP: 82.139.156.* 04.05.11, 12:02
                          ć przy tym członkiem zarządu. Zapewniam cię, że w większych miastach zdarza się
                          > to dość często, tak się tam płaci niektórym specjalistom

                          Oczywiście ,że są takie przypadki :),że sie płaci niektórym specjalistom nawet z 10.000 .
                          A również tak płacą humanistom ,np. Doda ,Nergiel,Kraśko,Wojewódki im sie płaci nawet więcej !;) .
                          Ale,po co piszesz o takich specjalistach ?
                          • pawelekok Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 12:09
                            zazdrościsz im?:) Ja tam specjalnie innym do kieszeni nie zaglądam, zwłaszcza jak mi nic z tego nie przyjdzie, prócz żółci. Przecież oni cię nie okradają. Skoro są tacy co chcą im tyle płacić, to ich sprawa. Akurat Doda czy Nergal na siebie zarabiają, mają dużą widownię. Rób to samo co oni, może też zarobisz? Kto ci broni? Mi taka muzyka się nie podoba, skandale mnie nie interesują, ale skoro nikogo nie okradają i płacą podatki, to nic mi do ich zarobków.
                      • dinki_red Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 11:50
                        Porownanie Bialystok i Warszawa, 5000 i 10000 zl mialy byc jedynie przykladem.
                        Jesli Ci wygodnie podstaw sobie inne miasta i inne zarobki Poznan i Kielce, 3000 i 2000 zl.
                        Wazne jest na co mozesz sobie pozwolic w danym regionie zarabiajac to co zarabiasz. I czy oplaca ci sie z powodu mniejszej lub wiekszej roznicy przeprowadzic do innego miasta.
            • Gość: xx Re: pani oceanograf wciąz w formie IP: *.171.102.238.static.crowley.pl 04.05.11, 11:01
              Sorry - nie zgodzę się.

              Koszty utrzymania w Warszawie - są wyższe tylko jeśli chodzi o mieszkanie. Zakładając wynajem - bo o kupowaniu na razie nie wspominamy. Ale wielu ludzi mieszka w Łodzi czy Wołominie i dojeżdża codziennie do Warszawy do pracy - więc da się to zorganizować.

              Pozostałe "wyższe koszty utrzymania" to mit. Codzienne zakupy spożywcze mogą być tańsze (wielka konkurencja), ubrania kupuje się rzadko i można to zrobić w tańszym mieście (jeśli rzeczywiście będzie tańsze, bo w Wawie jest wiele obniżek i tańszych sklepów).

              A ostatni komentarz - "W mniejszych miejscowościach czasami nie jest możliwe postawienie szefowi ultimatum albo podwyżka albo odchodzę bo możliwość znalezienia lepszej pracy jest ograniczona ". Pracodawca ma ten sam problem - ze znalezieniem następcy odpowiedniej jakości. Więc warto próbować!
        • olias Re: pani oceanograf wciąz w formie 04.05.11, 12:49
          w tym artykule jest tyle sensu co orkiestry filharmonicznej w koziej dupie. ta nieszczęsna dziennikareczka powtarza wyświechtane slogany (marazm na wschodzie, mieszkańcy nie pobudowali se autostrad u siebie, wysoki koszt mieszkania w Warszawie, itp.) a to wszystko okrasza twierdzeniem że lubelskie jest częścią Podkarpacia - albo odwrotnie (czytaj: lubeslkie i podkarpacie mają swoja Doliną Lotniczą).
          Za komuny taki dziennikarz - nie do pomyślenia!
    • anna12-3 GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kielce... 04.05.11, 08:14
      Jakiż nieprawdziwy artykuł!Jestem z Podkarpacia.Kto tu zarabia 3000zł?Może 5-7% ludzi.Brak przemysłu powoduje,że największym pracodawcą są handlowcy,a oni zatrudniają za najniższą stawkę tj.1000- 1200zł. na rękę.Ci którzy próbowali coś samemu założyc , nie mogąc podołac ściąganym przez państwo haraczom, w krótkim czasie padają i mając długi wyjeżdżają za granicę.Bezrobocie kształtuje się na poziomie 16-20%.Koło mojego domu pojemnikiem na śmieci jeszcze jest kontener,a przy nim bardzo często widac ludzi,którzy tam grzebią.Czy po 20 latach "wolnej Polski"-o to nam chodziło?Przynajmniej jedno prawdziwe stwierdzenie w artykule,że tu ceny rosną najszybciej.Na 50.000 ludzi-9000 jest klientami pomocy społecznej.
      • Gość: gari Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel IP: 83.238.72.* 04.05.11, 11:29
        Koło mojego domu pojemnikiem na śmieci jeszcze jest kontener,a przy nim bardzo często widac ludzi,którzy tam grzebią.Czy po 20 latach "wolnej Polski"-o to nam chodziło?

        Ty, ja w Paryżu w środku miasta też widziałem grzebiącego w śmieciach. Nie był to arab ani murzyn, zwykły biały. Czy po 200 latach od powstania hasła "Wolność, równość, braterstwo" Francuzi mogą powiedzieć, że oto im chodziło?
      • pawelekok Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel 04.05.11, 11:55
        Anno, czy pomyślałaś, że możesz nie mieć racji?

        Przecież w artykule nie napisano, że podwyżki dotyczą wszystkich w jednakowym stopniu. Zawsze wzrost dobrobytu zaczyna się od niewielkiej grupy ludzi i powoli postępuje w dół. Początkowo widełki zarobków się rozjeżdżają, dopiero, gdy wzrost utrzymuje się dłuższy czas, zaczyna on dotykać wszystkich i nożyce płac zaczynają się powoli zamykać (oczywiście nigdy się nie zamkną).

        To, że Podkarpacie nadal pozostaje biedne, nie oznacza jeszcze, że niektórzy nie zaczęli więcej zarabiać. Średnia wzrosła, mediana mniej, a zdecydowana większość klepie biedę.
    • szatek100 Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel 04.05.11, 08:18
      ZDUMIEWAJĄCE !!!

      Przecież gospodarcze i socjologiczne autorytety z "Wyborczej" z UW i SGH tyle lat ze śmiertelną powagą przekonywały nas, że ściana wschodnia NIGDY nie będzie rozwijać się szybciej, niż zachód kraju, bo ludzie tam żyjący... popierają Kaczyńskiego. Było to koronnym argumentem, by na każdym kroku ciąć dofinansowanie do inwestycji we wschodniej Polsce. Zauważcie, że poza wymuszonym przez EURO 2012 odcinkiem autostrady A4 przez Tarnów i Rzeszów na Ukrainę (który i tak nie powstanie w całości) na wschód od Wisły nie powstanie praktycznie żadna nowa droga. A może jednak, wbrew temu, co twierdzą nasze "elity", poziom wzrostu gosp. nie zależy od poglądów politycznych ludności? Może cięcia i trwający przez ostatnie lata festiwal opluwania wschodu w warszawskich mediach służył jedynie temu, by rządząca tym krajem sitwa nie straciła przypadkiem swoich stołków i przywilejów?
        • szatek100 Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel 04.05.11, 08:42
          Od kilku lat jednym z ulubionych tematów cyngli z GW była "Polska B", przedstawiana, jako banda pijanych chłopów w gumofilcach, zdewociałych moherowych bab i młodzieży w dresach słuchającej Disco Polo- największe zagrożenie dla kontynuowania "cudu transformacji." Doskonale pamiętam wywiady ze "znakomitymi" socjologami i ekonomistami (w Polsce, bo na Zachodzie nikt o ich naukowych dokonaniach nie słyszał), którzy utrzymywali, że przepaść pomiędzy Polską "A" a Polską "B" będzie się tylko powiększał.
          • adamx22 Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel 04.05.11, 09:24
            Tak jest, na czele z panem Gorzelakiem. Ciekawe jaki teraz ma argument na to że wschód jest gorszy skoro na wschodzie zarabia się więcej niż w kilku zachodnich województwach, a do tego lubelskie i podlaskie mają po 10% bezrobocia a zach-pomorskie i lubuskie 15%. Dodam że lubelskie i podlaskie nadal nie mają ani kilometra autostrady i drogi ekspresowej, więc łatwo się domyślić co byłoby po wyrównaniu szans. Na szczęście na Podkarpaciu trwa rozbudowa lotniska, budowa 180 autostrady i drogi ekspresowej oraz wielu obwodnic, tym samym teraz po wyrównaniu szans dopiero się okaże kto jest zaradny. Bo ludzie na Śląsku jak tracili robotę to jechali palić opony do Warszawy, a na Podkarpaciu jechali do Stanów - pracować. Może dlatego teraz domy na Podkarpaciu i w Małopolsce wyglądają najlepiej (kto był to wie, kto nie był zapraszam).
        • hooligan1414 proszę się nie nadymać 04.05.11, 08:43
          "biedny", "bogaty" - to wszystkp jest względne, szczególnie w tym quasikaukaskim kraju, gdzie za "wysokie" określane są dochody na poziomie niemieckiego zasiłku dla bezrobotnych. Podobnie "rozwój" - co to oznacza? no np. jesli pociągi zaczna jeździć w tym kraju 200 km/h. OK - tyle że tyle, a nawet więcej to jeździły parowozy w UK w 1938 roku.
      • pawelekok Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel 04.05.11, 11:59
        Bo to właśnie bieda i niskie żądania płacowe mogą być jedną z przyczyn wzrostu. Kapitał przepływa tam, gdzie może mniej płacić za pracę. O tym nie pomyślałeś?

        Inna sprawa, że niektóre branże wymagają ludzi o wysokich kwalifikacjach, których zazwyczaj jest mniej w biednych rejonach (nierówny dostęp do edukacji). Mogą one przychodzić do takich rejonów tylko gdy dostaną nadzwyczajne ulgi podatkowe.
    • Gość: kritisat GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kielce... IP: *.static.korbank.pl 04.05.11, 08:19
      Te dane może i w niektórych miastach mają odzwierciedlenie, tyle że większość ludzi ma więcej gotówki z wyjazdów do pracy za granicę. Np. w Przemyślu, mieście, w którym kiedyś mieszkałem, a które odwiedzam kilka razy w roku, płace są na bardzo niskim poziomie. Zdarza się, iż niektórzy pracują tam za 30 zł dniówki. Płaca minimalna to raczej standard i tylko nieliczni zarabiają ponad 2000 zł. Bardzo dużo ludzi wyjechało za granicę w poszukiwaniu pracy, w co drugiej rodzinie gdzieś ktoś wyjechał i stamtąd jest główne źródło gotówki. Gdyby nie te wyjazdy to byłoby kiepsko raczej, aż strach myśleć;]. Ale przynajmniej dzięki wyjazdom lepsze statystyki są:DDD.
    • lava71 hahaha ... Lubelszczyzna ... 04.05.11, 09:43
      Lubelszczyzna i Dolina Lotnicza.... chyba dziura lotnicza. WSK w Świdniku zostało sprzedane Włochom i tylko czekać jak wszystko zostanie zaorane i posolone jak to Rzymianie zrobili z Kartaginą aby się już nigdy nie podniosła.

      W Polsce nie ma już przemysłu lotniczego... poza meblarskim, bo podobno Polak i na drzwiach poleci.
    • Gość: Cooo? GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kielce... IP: 78.155.119.* 04.05.11, 10:10
      Skąd oni biorą te statystyki.
      W Łodzi z mojego działu odeszły 4 osoby w ciągu 1,5 miesiąca, z innych działów "statystycznie" tyle samo (wyjeżdżają za granice). A to za sprawą tych pierdzielonych słupków, których tak usilnie "kadra" zarządzająca się trzyma. Podając że i tak zarabiamy dobrze jak na nas. Tylko, że obecnie dwie osoby pracujące nie są w stanie utrzymać się za takie pensje. I jak tu zakładać rodzinę? na chwilę obecną wstrzymujemy się z dzieckiem, bo nas nie stać utrzymać się samych, a co dopiero w 3 osoby. Dlaczego nie podadzą dokładnie: jaki zawód ile dostaje bez tych średnich statystycznych.
      • Gość: asd Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.11, 10:52
        widzisz statystyki napędzają przedstawiciele zawodów typu prezes, którzy zarabiają dziesiątki razy więcej niż przeciętny robol.
        Powinny być statystyki w postaci mediany, ba przeciętna pensja rozpisana na poszczególne kwartyle, wtedy mielibyśmy kto i ile zarabia w regionach. Niestety mogłoby się okazać, że 50% społeczeństwa w niektórych regionach zarabia mniej niż 2000 brutto. Ale kogo to obchodzi ;)

        Dowód sprzed dwóch lat tej medialnej podpuchy:
        praca.money.pl/wiadomosci/artykul/srednia;pensja;to;mit;zobacz;badanie;plac;money;pl,68,0,371012.html
    • Gość: BTGGG Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel IP: *.fpt.vn 04.05.11, 10:32
      będzie lepiej :) ale nie tu..




      Jeśli Ty jako firma nie dajesz rady z:
      1. obciązeniami podatkowymi
      2. drobiazgowością urzędów
      3. byciem traktowanym jak "potencjalny złodziej" przez urzędy
      4. "rozbudowaną strukturą administracyjną" w prowadzeniu biznesu
      5. wysokością ksoztów prowadzenia biznesu.
      przenieść firmę lub otworzyć nową w nowej
      lokalizacji: tzw. raj
      podatkowy. Tam będziesz KLIENTEM-INWESTOREM a tu jesteś Potencjalnym
      Złodziejaszkiem wg
      życzliwych - nigdy-nie-prowadzących-firmy-i-czegokolwiek - Pań z Urzędów.
      Zgodnie z prawem, legalnie. Sumując: koszty prowadzenia biznesu zmniejszą
      się o 60-70%
      zależnie od skali biznesu. Kontakt: brown.michael222[at]gmail.com
    • dareckipodkarpacie Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel 04.05.11, 10:34
      Rzeszów pod wieloma względami jest bardzo drogi, wspomniec tylko, że cena mieszkań jest na bardzo wysokim poziomie, za dwupokojowe ceny rozpoczynają się w okolicach 5 tys. zł za m2 i im bliżej centrum tym drożej, nawet po 6.5 tys. - dlaczego tak jest ?? przyczyn jest wiele, a chyba głowna to budowa autostrady, rozbudowa lotniska, rozwój przemysłu, powstaje sporo przedsiębiorstw wokół Rzeszowa (np. strefa w Jasione czy Dworzysko) a w samym mieście buduje się potężne centra handlowo-rozrywkowe, rozbudowują uczelnie, powstają nowe osiedla mieszkaniowe (Zawisza, Wisłok itp.)... - to wszystko siłą rzeczy kreuje wzrost cen!
    • Gość: YANN GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kielce... IP: *.dynamic.chello.pl 04.05.11, 10:38
      Tmu kto to pisał to chyba amfa już całkiem mózg wyżarła !!!Z drugiej strony nie dziwię się, pewnie z góry są naciski żeby za wszelką cenę napisać coś co pozwoli czytelnikowi ukazać rządy premiera Donalda za "cudowne", więc bez odlotu to "mission impossible" ! A swoją drogą, ciekawe czy autor tego "tekstu" sam wierzy w to co napisał ??? Jak już otzrźwieje to mam nadzieję że chociaż się wstydzi tego jakie brednie napisał napisał ???!!!
    • Gość: KancelariaFinansów Jeśli chodzi o ziemię to warto inwestować tu ... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.05.11, 10:42
      Wartość ziemi nieprzetworzonych w tych rejonach Polski jest znacząco niższa niż w woj. Mazowieckim , Małopolskim , Dolnośląskim.

      Zwyżki i zyskowność dzięki lokatom ziemskim w tych rejonach w najbliższych kilkunastu latach będzie najwyższa .
      To pokazuje w jakie tereny będzie się inwestować w przyszłości .
      Powstał produkt Agrolokata za pomocą którego w nieoprocentowanych ratach można nabyć działkę na mazurach w celach inwestycyjnych.
      Czyli jest to odwrotnie do tego co podaje GUS - ceny żywności na terenach niedoinwestowanych rosną szybciej - bo jest mniejsza konkurencja wśród sprzedawców produktów i lokalny sklepik może sobie pozwolić na cenę cukru 5,50 zł gdzie w Warszawie w każdym dyskoncie nie przekracza 3,60 zł
    • Gość: auxan Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP IP: *.olsztyn.vectranet.pl 04.05.11, 11:14
      Większych bzdur niż głoszone przez tego pana to chyba nie można spotkać. Jeżeli inflację w IV kwartale ktoś tłumaczy wyższymi cenami truskawek i wiśni, to znaczy, że te opinie wyraża bezmyślnie, w oderwaniu nie tylko od rzeczywistości ale i tematu dyskusji. Podobnie z przemysłem meblarskim i gumowym - czy rozmówca zadał sobie trud sprawdzenia ile w sumie ludzi te branże zatrudniają na Warmii?
      Wyższe ceny to efekt braku konkurencji, ludzie nie mają wyboru, trudno by po wszystko jeździli do sąsiednich województw czy miast. Prócz tego zmowy cenowe - bo to chyba nie przypadek, że wiele artykułów ma te same ceny w kilku różnych marketach.
      Co się dziwić, że PKO BP wynajęło do reklamy szołmena, skoro główny ekonomista jest tak bardzo oderwany od rzeczywistości.
    • olias GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kielce... 04.05.11, 12:43
      kilka słów dla dziennikareczki Patrycji od bardzo wkurw... mieszkańca Podkarpacia (czyli najlepszego województwa do życia)
      1. Dolina Lotnicza jest nasza, rzeszowska, podkarpacka. Skąd ci Patrysiu lubelskie zmieściło na Podkarpaciu to już Twoja i Twojego nauczyciela geografii słodka tajemnica.
      2. Jaki k...wa (wybacz) marazm?! kolejna ofiara durnawej propagandy? No, żeby dziennikarz (czytaj: twórca propagandy) sam jej ulegał? Na wschodzie Polski przez 20 lat nie budowano żadnej infrastruktury. Ani kawałeczka autostrady, nic. tyle co samorządy własnym sumptem.
      A trasy szybkiego ruchu to buduje państwo. Za forsę wszystkich. Tyle że w jednej części Polski. Dopiero teraz państwo kleci A4 u nas. I tyle, bo S19 szlag trafił zaraz jak Tusek doszedł do władzy. Nie jedź mi tu z marazmem, bo Podkarpacia za komuny pracowało w USA, a teraz w cywilizowanych krajach UE. I wtedy i teraz przymusowi liderzy szukania chleba poza granicami TWOJEJ Polski, Patrysiu (tak, na pewno RP III nie uważam za moją).
      3. jak można do k... nędzy porównywać koszt mieszkania w Warszawie i na wschodzie Polski!? Jeszcześ nie wytrzeźwiałaa po świętach?! To zacznij od porównywania dochodów. Tu specjalista zarabia mniej niż głupia gęś po liceum w warszawie (ale i tak Patrysiu do warszawy mnie nie namówisz, bo tam się nie żyje, tylko trwa w dostatku.).
      4. No i sama widzisz Patrysiu jak ciężko być dziennikarzem. Nawet w czymś takim jak Gazeta michnika. najpiew wyzywasz mnie od leni pogrążonych w maraźmie, potem Ty sam piszesz o tym że tu ludzie pracują dodatkowo, przywożą forsę z krajów cywilizowanych ... oj, Patrysiu, Patrysiu ....
        • olias Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel 04.05.11, 13:11
          Dolina Lotnicza to twór podkarpacki. zwiążany ściśle z Podkarpaciem. O ile nic się nie zmieniło w statusie może do niego należeć KAŻDA firma, również uczelnia. Z terenu całego kraju. Ale musi (chyba, mogę się mylić, niech mnie ktoś sprostuje) mieć siedzibę na terenie Podkarpacia i oczywiście - musi być z grupy lotniczej.
          Co oczywiście nie ujmuje nic ani Świdnikowi, ani Lublinowi, bo razem dostajemy w d... od Polski.
    • Gość: milkboxer Praca praca praca IP: *.syrion.pl 04.05.11, 13:50
      Wszystkich narzekaczy ze Ściany Wschodniej zapraszamy na Górny Śląsk. Mamy ogromny niedobór wykwalifikowanych pracowników, bardzo tanie mieszkania (mieszkania w apartamentowcach w Katowicach zamykają się w 5 tys. zł/metr, w Lublinie tyle kosztują mieszkania w zwykłych nowych blokach), wręcz żyć nie umierać :)
      • olias Re: Praca praca praca 04.05.11, 18:16
        nauczcie nas załatwić sprawy w warszawie za pomocą styli, kilofów i opon. może by tak razem do stolicy się udać? tylko wiecie - raz ale tak żeby potem nie było gdzie jechać. cierpliwość już tracę. Ci idioci dziękują premierowi Anglii za wchłonięcie części naszej młodzieży. nie nóż, a siekiera sie w kieszeni otwiera.
    • tajemnicapanstwowa GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kielce... 04.05.11, 16:41
      wybaczcie, ale p***** w tym artykule jak potluczeni...
      porownywanie plac w Warszawie do jakichkolwiek innych w Polsce to najwiekszy idiotyzm jaki jest robiony we wszystkich mediach. Warszawa juz dawno powinna byc osobnym wojewodztwem, wtedy cale Mazowsze by zobaczylo w jakiej biedzie zyje, ktorego slupki w gore ciagna warszawskie pensje.

      na nic tez sie zdaje pisanie, ze srednia tu czy tu jest taka. ze srednimi jest tak, ze idac z psem na spacer srednio kazdy ma 3 nogi. niech podadza mediane...
      dzisiejsze pokolenie 20-30 latkow o ile nie zalapalo sie na wujka w administracji lub reglamentowanych zawodach zarabia nie wiecej niz 2000zl na reke.
      pensje w takim Szczecinie sa na porownywalnym poziomie jak w Bydgoszczy czy Toruniu, ale ceny w Szczecinie sa juz o wiele wyzsze (ta tabelka z cenami wzieta z kosmosu - ile kg schabu kupujesz miesiecznie? a ile chleba, mleka, owocow?), a jakos wielkich inwestycji nie widac, by gospodarczo region mial sie podniesc. niedlugo cala zachodnia Polska bedzie jednym wielkim skansenem od ktorego beda przyjezdzac Niemcy po tansze produkty...
    • Gość: wielki "zahud" Re: GUS: Miasta drożyzny - Rzeszów, Olsztyn, Kiel IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.11, 22:33
      Ja piszę z tej wspaniałej i takiej hop-do-przodu Polski zachodniej. Od lat słyszę te brednie o zapaści ściany wschodniej i o tym jaka to europejska jest ściana zachodnia. Tylko rzeczywistość jest inna. Cała ta Polska zachodnia głosująca jak jeden mąż za PO i Komoruskim w ostatnich wyborach to w większości socjal, popegeerowskie wsie, bieda z nędzą: zachodniopomorskie, lubuskie, dolnośląskie… Większość znajomych ledwo wiąże koniec z końcem, ale twardo za PO - tacy liberałowie z gołą dpą.
      Ścianę wschodnią znam, przyznam, pobieżnie, tylko z wakacji. Ale z takich potocznych obserwacji widzę, że na wschodzie ludzie są zaradni, pracowici, jeżdżą za pracą albo do USA albo do zach Europy. Nawet meneli nie macie pod sklepami tylu co w takim lubuskim czy zachpomorskim ;)

      Pozdrawiam Polskę wschodnią (bez Warszawy ;) ), mnie też już wkurza to ciągłe kopanie Was w mediach.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka