Dodaj do ulubionych

Kłopoty Biarłorusi z walutą nie mijają. Brakuje...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.11, 14:19
Może w końcu Białorusini ruszą się i obalą kochanego Ojca Narodu, który zapewniał, że Białoruś to kraj mlekiem i miodem płynący...
Swoją drogą to współczuję ludziom, którym przyszło żyć w tym kraju.
Obserwuj wątek
        • Gość: Sir Galahad Re: Tak bedzie niedlugo w strefie Euro.. IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 17.05.11, 16:12
          To jest kapitalizm a Ty popełniasz błąd No true Scotsman. Od śmierci Stalina na tym błędzie logicznym był oparty dyskurs w PRLu. Tzn. ciągle bredzono co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczeniem. A jakie to ma znaczenie? Liczy się real. Wygrana w grze rynkowej kończy się monopolem lub oligopolem. Rynek więc z natury rzeczy dąży do samozagłady. Deregulacja rynków finansowych doprowadziła do powstania banków inwestycyjnych zbyt dużych by upaść, których "innowacyjne" podejście do derywatów i innych produktów doprowadziło do globalnej katastrofy. Ja nawet sądzę, że oni świadomie nie chcieli okraść świata. Oni uwierzyli we własną propagandę. A teraz mówią, że receptą na patologie deregulacji jest więcej deregulacji na rynkach.
          • Gość: NGF Narodowa Grupa Brak gry lepszy od gry??? IP: *.dynamic.chello.pl 17.05.11, 17:22
            "Wygrana w grze rynkowej kończy się monopolem lub oligopolem. Rynek więc z natury rzeczy dąży do samozagłady."
            JESTEŚ PEWIEN, czy tylko przepisujesz bezmyślnie za jakimś swoim uczonym guru?

            Ale tak konkretnie:
            Z jakim monopolem/oligopolem masz REALNIE do czynienia, gdy:
            - kupujesz komputer?
            - wchodzisz do netu?
            - kupujesz auto?
            - wybierasz usługi firmy remontowo-budowlanej?
            - meblujesz mieszkanie?
            - kupujesz wakacyjną imprezę turystyczną?
            - instalujesz kino domowe?
            - nabywasz chleb swój powszedni?

            "A teraz mówią, że receptą [...] jest więcej deregulacji na rynkach."
            Jak wskazuje praktyka, jedyne trwałe (niezagrożone konkurencją istniejącą ani potencjalną!) monopole tworzą się tam, gdzie państwowy regulator tak postanowi. Ja bym tego nie nazwał "zwycięstwem w grze rynkowej".
            • Gość: Sir Galahad Re: Brak gry lepszy od gry??? IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 17.05.11, 17:39
              Mówisz o realnej gospodarce (meble, produkcja komputerów etc.), na której są prawne regulacje antymonopolowe, a ja piszę o rynkach finansowych! W przypadku komputerów jak myślisz jaka jest istota w sporze pomiędzy zwolennikami otwartych standardów a koncernami typu MS, Apple? Jakie konsekwencje odrzucenie "linuksiarskich" postulatów będzie miało dla tzw. wykluczenia cyfrowego, dla tego jakie oprogramowanie będzie zamawiane dla administracji publicznej etc.? Czy wiesz jak wyglądała historia sporów Microsoftu z urzędami antymonopolowymi w USA? W branżach, o których piszesz nikt nie odniósł ostatecznego zwycięstwa w grze rynkowej więc istnieje rynek (choć bywają np. zmowy cenowe). W Stanach "państwowy regulator" zdecydował o deregulacji rynków finansowych co doprowadziło do skasowania ustawy Glassa–Steagala, która zakazywała łączenia bankowości inwestycyjnej z detaliczną. W 1998 r. Citicorp, naruszając ustawę, połączył się z Travelers Group, tworząc Citigroup. Zaczął się krzyk, że regulacja morduje biznes etc. Więc ustawę zmieniono i fuzję zalegalizowano (tzw. ustawa Gramma–Leacha–Blileya). W 2000 r. senator Gramm rozregulował rynek instrumentów pochodnych. I tak już poszło. To big to fail. Coś na kształt oligopolu powstało dzięki deregulacji właśnie. Ja nie jestem wrogiem rynku. Tylko nie lubię jego histerycznego fetyszyzowania, bo to zawsze kończy się źle. Liberalizm głównego nurtu unika takiej skrajności, bo wystarczy zapoznać się z historią realnie istniejącego kapitalizmu by nabrać sporo dystansu do mitu rynku jako uniwersalnego regulatora. Sformułowanie Smitha o chronieniu rynku przed nim samym nie jest jakimś głupim guru ględzeniem:)
              • Gość: Sir Galahad Re: Brak gry lepszy od gry??? IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 17.05.11, 17:43
                I wcale z tego co pisałem nie wynika, że "BRAK GRY LEPSZY OD GRY". Nie, tylko to, że gra powinna być osadzona w pewnych ramach, kulturze przedsiębiorczości, regulacjach antymonopolowych etc. Mało tego być może w związku z tym instytucje są ważniejsze nawet od rynku? Przykładem modernizacja fińskiej gospodarki z lat 90tych. Aktywne również gospodarczo państwo może być wręcz warunkiem rozwoju, jeśli umiejętnie bierze na siebie deficyty występujące na lokalnym rynku, jak brak funduszy ryzyka czy też kultury przedsiębiorczości. Finom się udało.
                • Gość: NGF Narodowa Grupa Coś? IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 08:18
                  "Coś na kształt oligopolu powstało dzięki deregulacji..."
                  Właśnie: "coś na kształt iksa" to nie to samo co "iks". Jakoś tak wysubtelniasz to, co wcześniej napisałeś. Czyli jednak nie jesteś w stanie napisać wprost, że którakolwiek konkretna instytucja finansowa zdobyła dla siebie samej (bądź w porozumieniu z dwoma-trzema innymi)cały rynek. Urok nie nazbyt regulowanego rynku polega właśnie na tym, że zawsze będą jacyś konkurenci.

                  Onegdaj niektórzy narzekali na quasi-monopolistyczną pozycję IBM, który zrobił się ociężały i mało elastyczny. No to powstało Apple i zmusiło IBM do zmian. Po paru latach również Apple stało się dużą korporacją, jedną z wielu. Ale azjatycka konkurencja już przebierała nogami.
                  PS A w Linuksa zawsze możesz wejść. Kto ci zabroni? Po co? - ja nie wiem. Ale ty możesz.
            • szatek100 Re: Brak gry lepszy od gry??? 18.05.11, 09:16
              Gość portalu: NGF Narodowa Grupa napisał(a):

              > "Wygrana w grze rynkowej kończy się monopolem lub oligopolem. Rynek więc z natu
              > ry rzeczy dąży do samozagłady."
              > JESTEŚ PEWIEN, czy tylko przepisujesz bezmyślnie za jakimś swoim uczonym guru?
              >
              > Ale tak konkretnie:
              > Z jakim monopolem/oligopolem masz REALNIE do czynienia, gdy:
              > - kupujesz komputer?

              Monopolem Microsoft? Oligopolem Intel/AMD? Oligopolem nVidia?/ ATI ?

              > - wchodzisz do netu?

              Quasi-monopolem Google?

              > - kupujesz auto?

              Quasi- monopolem Bosh? (ABS)

              > - wybierasz usługi firmy remontowo-budowlanej?
              > - meblujesz mieszkanie?
              > - kupujesz wakacyjną imprezę turystyczną?
              > - instalujesz kino domowe?
              > - nabywasz chleb swój powszedni?

              W branżach mniej zaawansowanych trudniej tworzyć monopole, dlatego są one mniej zyskowne.

              >
              > "A teraz mówią, że receptą [...] jest więcej deregulacji na rynkach."
              > Jak wskazuje praktyka, jedyne trwałe (niezagrożone konkurencją istniejącą ani p
              > otencjalną!) monopole tworzą się tam, gdzie państwowy regulator tak postanowi.
              > Ja bym tego nie nazwał "zwycięstwem w grze rynkowej".

              Racja, co wcale nie neguje istnienia "rynkowych" monopoli.
              • Gość: Unitra-Mera Twoje przykłady IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 10:22
                "Monopolem Microsoft? Oligopolem Intel/AMD? Oligopolem nVidia?/ ATI ?"
                Naprawdę coś cię zmusza do korzystania z "Okienek"? Albo z kart graficznych innych producentów. A może te przez ciebie wymienione są po prostu dobre i dlatego miliony ludzi ich używają? Naprawdę nic nie słyszałeś ani o open source ani o chińszczyźnie?

                "Quasi-monopolem Google?"
                Odczuwasz przymus używania akurat ichniej wyszukiwarki? Trudno. Ale nie narzekaj. Moja małżonka próbuje mnie ostatnio przekonać do konkurencyjnej, na literę B. A może zwyczajnie ty tak przyzwyczajony jesteś?
                A co do providerów netu - jest u Zbyszka tylko jeden taki? Współczuję.

                "Quasi- monopolem Bosh? (ABS)"
                Po pierwsze, nie słyszałem o firmie Bosh. Owszem, słyszałem o Boschu. Po drugie, czy jeden jedyny Bosch ma OGÓLNOŚWIATOWY monopol na systemy ABS. Skorzystaj z wyszukiwarki, by się przekonać, że jednak nie. Jeśli jednak nawet by tak było, to nie co innego, jak państwowe przepisy zmuszają ludzi do nabywania aut wyłącznie wyposażonych w ABS. Podobno dla dobra samych ludzi, to państwa promują producentów ABS. Żeby było jasne, ja bym i tak kupił samochód z ABS, nawet bez państwowego przymusu...

                "W branżach mniej zaawansowanych trudniej tworzyć monopole, dlatego są one mniej zyskowne."
                Wyjaśnij, co rozumiesz przez <<mniej zaawansowane>>. Pod jakim względem elektronika użytkowa (home cinema / home theater systems) jest "mniej zaawansowana".

                ' "Jak wskazuje praktyka, jedyne trwałe [...] monopole tworzą się tam, gdzie państwowy regulator tak postanowi. > Ja bym tego nie nazwał "zwycięstwem w grze rynkowej".' "Racja, co wcale nie neguje istnienia "rynkowych" monopoli."
                Cieszę się, że choć częściowo się zgadzamy.
                Subtelna różnica pomiędzy monopolem ustanowionym urzędowo a wykreowanym w grze rynkowej polega na tym, że ten rynkowy:
                - raczej nie ma szans być monopolem stuprocentowym, zatem nie jest monopolem sensu stricto; zawsze uchowają się nisze przezeń nie zajęte
                - jego quasi-monopolistyczna pozycja jest raczej krótkotrwała & przejściowa, najczęściej wynikająca z bycia leaderem jakiejś nowej technologii (lecz to nigdy nie jest dane raz na zawsze)
                - nawet, gdy quasi-monopol trzyma się dzielnie przez czas dłuższy, to sama potencjalna możliwość pojawienia się konkurencji - choćby z Indii albo Brazylii - zmusza go do pewnej pokory wobec klientów
                - i w ogóle rynek to nieustanna zmiana, czy - jak pisał klasyk - "rzeczywistość dynamiczna", nie wieloletnie tkwienie w niezmiennych strukturach.
    • Gość: dc raj na ziemi... IP: *.internetia.net.pl 17.05.11, 15:12
      "Wydaję pieniądze tylko na jedzenie i benzynę, żeby dojechać do pracy. Nic więcej za nasze ruble nie kupisz"-w Polsce odwrotnie, jedzenie i benzyna strasznie drogie, na benzynę nie każdego stać...a ile teraz kosztuje na Białorusi?jak nie podrożała na stacjach to mi wychodzi 0.5$-raj...znieście Białorusini opłaty za wizy dla polaków,to będziecie mieli $ pełno...ale nie będziecie mieli benzyny...
    • noc.nick.rasowy Brakuje dolarów? 17.05.11, 16:04
      ...i w taki oto prozaiczny sposób słowo stało sie ciałem. Mamy krach -to już koniec. -Pozostaje pytanie, kiedy przyjdzie czas na Łukaszenkę. Już dzisiaj czy dopiero za tydzień??? "Wygrywał" wybory jak chciał, nie da się jednak pogrywać z ekonomią na dłuższą metę...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Ta ich biedna opozycja 17.05.11, 22:14
        noc.nick.rasowy napisała:

        > ...i w taki oto prozaiczny sposób słowo stało sie ciałem. Mamy krach -to już ko
        > niec. -Pozostaje pytanie, kiedy przyjdzie czas na Łukaszenkę. Już dzisiaj czy d
        > opiero za tydzień??? "Wygrywał" wybory jak chciał, nie da się jednak pogrywać z
        > ekonomią na dłuższą metę...

        Sytuacja rzeczywiście dojrzewa trochę na podobieństwo schyłku Gierka.
        Ja się tylko boję, co zrobi ta ich biedna opozycja. Ci nieszczęśnicy w ostatnich wyborach nawet nie potrafili wystawić jednego kandydata - wystawili dziewięciu...

        Momentami mam wrażenie, że ten naród kultywuje najgorsze mickiewiczowskie tradycje swoich przodków - miota się pomiędzy mentalnością chłopów pańszczyźnianych, a mentalnością tej szlachty od ostatnich zajazdów na Litwie.
    • Gość: LEX Jak to walnie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 16:47
      To oni sie na tej Bialorusi nie pozbieraja przez nastepne 2 dekady......
      W Polsce kiedy wszedl plan Balcerowicza tez byla rzeźnia na maxa, ale nas odroznia od Bialorusi to ze tam kompletnie rozwalono i zniszczono prywatny bizness. U nas byly bankrutujace pgr-y ale tez były indywidualne gospodarstwa chlopskie dzieki czemu byl towar na rynku...rąbanka sprzedawana z Żuka na srodku ulicy ale bylo co zrec. Bylo tez mnostwo prywatnych firm..mniejszych ,wiekszych ale byly a u nich??? wszystko panstwowe -czytaj lukaszenki.
      Wejdzie tam ruski kapital i wykupi za bezdurno co najlepsze zostalo a reszte szlag trafi i nagle okaze sie ze maja miliony bezrobotnych -zero szans na zachodnie inwestycje (ogolny kryzys swiatowy) ,zero szans na reformy gospodarcze bo nie ma co reformowac. I dopiero wtedy zacznie sie tam niezla rozpierducha.....Juz dzisiaj proponuje zaczac budowac mur jak na granicy USA-Meksyk. I obym byl zlym prorokiem....
    • piotr.by Kłopoty Biarłorusi z walutą nie mijają. Brakuje... 17.05.11, 22:02
      GW mogłaby na bieżąco przekazywać najświeższe informacje na poszczególne tematy.Nie każdy może przeglądać np. portale białoruskie.
      A sytuacja jest taka, że po dewaluacji rubla białoruskiego towary białoruskie potaniały (niektóre 70%) i zalewają Rosję.Protestują producenci rosyjscy.Rosja już daje 3,1 mld$ kredytu, a jest gotowa dla podtrzymania kursu BRubla dać łącznie $6 mld.

    • Gość: ekonomista dojdzie do kursu 30 000 rubli za dolara - i koniec IP: *.lsanca.fios.verizon.net 18.05.11, 01:07
      Mieszkałem w Rosji w 1991 / 1992 roku. W przeciągu 7 miesięcy sprzedawałem dolary za następujące ceny: grudzień 91 50-95, a już w lato 92 dostawałem 500 rubli. to 1000% dewaluacji, i to samo nadchodzi w Białorusi dlatego piszę żeby byli gotowi na 30 000 rubli na dolara. Tyle że Rosja ma moc i to zatrzymała - a Białoruś ma opozycję której Rosja nie miała, i Białoruś nie ma żadnej mocy ekonomicznej aby zatrzymać spadek kursu - może dojść do 100 000 rubli za dolara, jeśli to ma zakończyć tą żenadę w ich "rządzie" to niech się kończy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka