Dodaj do ulubionych

Dezerter z Banku Światowego - niezwykła kariera...

17.05.11, 15:00
Szanowni Państwo,
Jako Tajwańczyk, z zainteresowaniem przeczytałem opublikowany wczoraj artykuł p. Roberta Stefanickiego, o Panu Lin Yifu w dziale „Biznes, Ludzie, Pieniądze”. Jego życie ma dramatyczny przebieg i pamiętam dobrze jak wstrząśnięte było społeczeństwo informacją o tym, że zaginął w akcji.
Jak wspomniał p. Stefanicki, niektórzy z jego kolegów i przełożeni zostali ukarani po tym wydarzeniu. Wojsko szybko podjęło decyzję, a kara sądu wojskowego była surowa. To wydarzenie zmieniło życie tych żołnierzy (a także ich rodzin). Politycy mogą łatwo wybaczyć p. Linowi, ale cierpienie żołnierzy nigdy nie zostanie zrekompensowane. To jest główny powód, dlaczego ministerstwo obrony utrzymuje swoje stanowisko odnośnie sprawy p. Lina i „nie słucha” tych wszystkich, którzy wnoszą o przebaczenie. Ministerstwo wie, że sprawa ta może ulec przedawnieniu i zostać zapomniana przez historię, ale obecnie ministerstwo nadal wierzy, że Tajwan powinien przestrzegać prawa.
Pan Lin jest inteligentny i dopisuje mu szczęście. Otrzymał na swojej drodze środki i możliwości ze wszystkich stron, bez względu czy był to Tajwan, Chiny czy USA. Jego rodzina otrzymała nawet odszkodowanie po tym „wypadku”. Jego doświadczenie jest niezwykłe i pewnie nie byłby taką osobą, bez dobrego wykorzystania tych wszystkich możliwości.
W czasach, gdy Tajwan był pod rządami Czang Kai –szeka, szkolnictwo opierało się na wypełnieniu marzenia generała o zjednoczeniu. Lin wychował się w tej atmosferze i patrząc pod tym kątem szkolnictwo nacjonalistów wydaje się, że odniosło sukces.
Wierzę, że każdy rząd na świecie zgodzi się, że zdrada swojego kraju, w szczególności przez tych, którzy służą w wojsku jest najpoważniejszym przestępstwem pośród innych. Tajwan nie jest wyjątkiem. Uważam, że sprawy, które wywołują mieszane uczucia a związane są z kwestią zdrady przez żołnierzy, można także znaleźć we współczesnej historii Polski.
Jako, że Chiny są coraz bardziej wpływowe na świecie, w szczególności w gospodarce, możliwe, że p. Lin odegra ważniejszą rolę w przyszłości. Pomimo, że Tajwan i Chiny cieszą się bliższymi więzami gospodarczymi, według badań opinii publicznej z ostatnich lat, zjednoczenie nie jest popularne na Tajwanie (p. Stefanicki wspomniał, że tylko 1/5 społeczeństwa popiera zjednoczenie). Większość woli utrzymanie status quo. Jeśli p.Lin chciałby spełnić swoje marzenie o zjednoczeniu, musiałby przekonać Tajwańczyków.
Dla Tajwańczyków problemem nie jest to czy powinniśmy wybaczyć i uściskać byłego zdrajcę, obecnie jednego z głównych ekonomistów na świecie. Problemem jest, „co potem, jeśli to zrobimy?”. Jak spojrzeć w twarz osobom, które ucierpiały z powodu jego ucieczki? Jak rząd może twierdzić, że różnica pomiędzy Tajwanem i Chinami jest taka, że na Tajwanie są rządy prawa?


Chung –chih Yang
Dyrektor
Taipei Economic and Cultural Office in Poland
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka