andrzej.goerst
31.05.11, 04:11
Z artykułu powiało optymizmem. Niemcy przestaną produkować najdroższą energię elektryczną zaraz po ogniwach fotowoltaicznych (te produkują jeszcze droższą). Oznacza to, że energia elektryczna w Niemczech potanieje i będziemy od nich kupowali taniej niż się spodziewano.
Pewną wadą pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych polegających na spalaniu celulozy jest kilkakrotnie większa emisja CO2 niż przy spalaniu paliw wysokoenergetycznych. Taka fizyka.
W Polsce jest nadzieje, że przestanie się w czambuł krytykować wszystkiego co niemieckie, bo istotnie nie wszystko jest najgorszej jakości, tylko zacznie się mówić, że może coś w tym jest i odstąpi się od budowy elektrowni jądrowej przeznaczonej dla krajów ubogich. Jeszcze do niedawna istniała szansa wybudowania elektrowni na lewym brzegu środkowej Odry i tańszego kupowania energii, ale teraz, gdy Niemcy zmądrzeli to stało się niemożliwym do realizacji. Może na terenie Białorusi moglibyśmy to zlokalizować? Białoruś da się nabrać, bo pomyślą o ocieplaniu stosunków bilateralnych.
Najlepiej jednak przestać budować elektrownie tylko na papierze i zacząć je realizować w rzeczywistości. Program Wisła z 6 - 7 siłowniami wodnymi jest określony już od 30 lat, jest tańszy w inwestycji od elektrowni jądrowej o 25%, daje najtańszą energię ze wszystkich dotychczas znanych, tworzy ogromne rezerwuary wody potrzebne do irygacji upraw w czasach suszy, zamyka rozdział powodzi w dorzeczu Wisły, nie potrzebuje kupowania wzbogaconego izotopu uranu, nie produkuje kłopotliwych promieniotwórczych odpadów i może osiągnąć moc o 33% wyższą od mocy planowanej elektrowni jądrowej.