asperamanka
13.06.11, 08:57
Ten artykuł to zlepek półprawd i niedomówień.
Po pierwsze, to dopisywanie wyrażonej w HUF różnicy między kursem CHF zadekretowanym przez rząd, a rynkowym, z oprocentowaniem 6% p.a., do spłaty po 2015 roku, to po prostu zrobienie pewnej grupie "dobrze" dziś, i odsunięcie problemu na 4 lata. Za trzy lata na Węgrzech będą kolejne wybory, więc ten problem wróci, rozwiązywać go będzie albo ponownie wybrany Orban (i o to chodzi), albo następny premier, i na koniec dnia i tak zapłaci w tej czy innej formie podatnik, bo jeśli kogoś dzis nie stać na spłacanie pełnej raty kredytu, to za cztery lata też go nie będzie stać na spłacanie i pełnej raty, i dotatkowego zadłużenia forintowego wraz z odsetkami narosłymi przez ten okres.
Po drugie, czy ten artykuł był pisany na zamówienie banków? W Polsce wcale nie jest też z kredytami frankowymi różowo. Tylko że u nas lobby bankierów wmówiło skutecznie frajerom, że nieważna jest wyokość kredytu, a jedynie wysokość miesięcznej raty. W konsekwencji mamy sporo "niewolników mieszkań", czyli osób spłacających kredyty o wartości znacznie przewyższającej wartość zabezpieczenia (mieszkania), i ci ludzie jeszcze wierzą, między innymi dzięki propagandzie mediów, że zrobili "interes życia", polegający na tym, że "mieszkają na własnym". I wypierają z siebie wiedzę, że jeśli przestaną spłacać, to bank im może zabrać mieszkanie, a oni wylądują z powrotem u mamusi, i w dodatku jeszcze zostaną ze znaczącą kwotą do spłaty, tylko łudzą się niską ratą. Istotnie, stopy w CHF są dziś rekordowo niskie, ale Szwajcarski Bank Narodowy prowadzi politykę pieniężną biorąc pod uwagę interes gospodarki Szwajcarii, a nie środkowoeuropejskich kredytobiorców, i to się może zmienić z dnia na dzień, w końcu mówimy o kredytach na 30 - 40 lat. Przy tym, gdyby SNB podniósł stopy, to kurs CHF w ogóle poszybuje pod niebiosa, i "frankowi" będą mieli dwa dopusty boże na raz. 62% kredytów mieszkaniowych w Polsce w CHF w chwili obecnej wobec 70% kilka lat temu to żaden powód do dumy KNF i ZBP, ale raczej do bicia na trwogę. Generalnie w rozwiniętych krajach zasada jest taka, że wieloletni kredyt hipoteczny bierze się świadomie, w walucie w której się zarabia, i przede wszystkim kredyt na zmienną stopę bierze się jedynie wtedy, kiedy stopy są wysokie, ale refinansuje się go zmieniając stopę na stałą w okresach, gdy stopy spadają. A u nas masa ludzi ogłupiona przez banki, deweloperów, i propagandę, nabrała kredytów na zmienną stopę przy rekordowo niskich stopach ulegając opowieściom "ołpen fajansów" o niskiej racie, która jest skutkiem tylko i wyłącznie tych akurat teraz nienaturalnie niskich stóp.
Pozdrawiam