Dodaj do ulubionych

Mieszkania przestały się sprzedawać. Ceny pójdą...

IP: *.washdc.fios.verizon.net 20.07.11, 01:45
To cisza przed burza. Kazdy marudzi , politycy chca budowac nowa Japonie czy Irlandie, a tymczasem srednia cena domu/mieskania w Polsce jest wieksza niz srednia w U.S.A. Wielu Amerykanow by chetnie wyjechalo za chlebem do Polski, ale po sprzedazy domow w U.S.A. nie kupili by domu w Polsce, bo sa one duzo drozsze ! W Polsce nie jest tak zle, kazdy ma drugi nielegalny, nieopodatkowany dochod, dlatego domy sprzedaja sie tak dobrze, i ceny beda rosnac !!!
Obserwuj wątek
      • rydzyk_fizyk Zdecyduje wtórny 20.07.11, 07:58
        Większość rynku to wbrew pozorom rynek wtórny - przez red. Wielgo konsekwentnie zwany ostatnio rynkiem mieszkań "używanych".

        Poprzez ostatnie zmiany w programie Rodzina na Swoim rynek wtórny, przynajmniej w stolicy, zostanie praktycznie wykluczony z dopłat do kredytów. Spadki na wtórnym pociągną za sobą cały rynek - po co kupować dziurę w ziemi i jeszcze potem wydawać na wykończenie skoro taniej można kupić mieszkanie nadające się do zamieszkania.
                      • Gość: wojtek ale to jednak jest _ p o d a ż _ IP: 46.227.246.* 20.07.11, 12:06
                        to, że dostępne mieszkania są w kiepskim stanie i lokalizacjach, oznacza, że ceny spadną jeszcze bardziej...

                        bo jak sam napisałeś, kto nie musi, ten nie kupuje...

                        a ci co chcą sprzedać, często MUSZĄ sprzedać - bo bez tego nie zrealizują swoich życiowych zamiarów, albo np. nie spłącą długów.

                        kto zajmuje 50% mieszkań w Polsce? - ludzie po 60 roku życia.
                        jaka jest średnia długość życia? - taka, że podaż będzie rosła LAWINOWO.



                          • Gość: wojtek 5 lat temu WIBOR i LIBOR były wyższe IP: 46.227.246.* 20.07.11, 13:33
                            a ludzie brali kredyty na potęgę.
                            na cenę wpływ ma relacja popyt-podaż.
                            oczywiście tani kredyt nakręca popyt...
                            ale w 2006-2007 roku popyt i bez tego był duży (wyż demograficzny - 2x więcej młodych par, niż kiedykolwiek przedtem i potem)

                            jak kredyty potanieją, to wcale nie oznacza, że mieszkania podrożeją.
                            będą tanieć dalej - bo popyt jest dużo mniejszy niż podaż i ten dystans będzie się zwiększał.

                            ci co mieli wziąć kredyt, już wzięli... rynek jest wyczyszczony z takich kupujących.
                            w 2008 roku kredyt mógł dostać byle gołodupiec - i brali te kredyty.
                            każdy kto chciał, brał - bo mógł. mało było takich, co nie mogło... może 10% jest takich, co chciało, ale NIKT im nie dał.
                            pozostali teraz więc na rynku ci, co nie chcieli

                            a z kredytem hipotecznym jest jak z cyjankiem - wziąć można raz.
                            ci co mogli, już wzięli, a ci co nie chcieli - I TAK NIE WEZMĄ.

                            • aramco1 Re: 5 lat temu WIBOR i LIBOR były wyższe 20.07.11, 19:25
                              mylisz się co do rekordu w ilości młodych par - więcej ich było w pokoleniu urodzonym krótko po wojnie, bo ci ludzie jeszcze a] byli święcie przekonani, że jak jest dziecko w drodze to koniecznie trzeba brać ślub, b] rzadko uprawiali bezpieczny seks, część z braku wiedzy, część z powodu wartości katolickich, a część na zasadzie "w razie czego się usunie" bo aborcje były legalne, no ale niektórzy, a częściej niektóre po stwierdzeniu wpadki uznawali, że jednak wolą ślub niż skrobankę
                              • Gość: wojtek poprzedni wyż był w latach 50. a teraz on...... IP: 46.227.246.* 21.07.11, 12:30
                                zajmuje mieszkania z czasów Gomułki i Gierka.
                                3mln mieszkań w blokach + drugie tyle w kamienicach + milion w willach z lat 80....
                                co będzie za 10-20 lat, jak ci ludzie zaczną wymierać?

                                zwolni się maaaaasa mieszkań.

                                ostatni wyż był w 1983 roku (około 700 000 urodzeń)... a 10 lat później było już tylko 350 000 urodzeń - to są ludzie, którzy będą teraz wchodzili w dorosłość - będzie ich 2x mniej niż kilka lat temu, gdy tłumy rzucały się na mieszkania... 350 000 młodych rocznie = powiedzmy 150 000 par chcących mieszkanie (wobec 300 000 rocznie jeszcze kilka lat temu) - dwukrotnie mniejsza baza dla popytu.

                                5-10 lat temu prawie nie było mieszkań "w spadku", bo starców było mało (w ddatku pokolenie mniejsze o 15% z powodu II wojny światowej), za to była masa 50-latków zajmujących mieszkania - ale teraz będzie coraz więcej mieszkań "po umarłych" - biorąc pod uwagę, że po wojnie rodziło się nawet 800 000 osób rocznie - a w latach 90-tych rodziło się niewiele ponad 300 000 rocznie, będzie dysproporcja 500 000 osób/rocznie pomiędzy 2 grupami: (a) grupą odchodzących 60-70 latków (b) grupą 25-30 latków zakładających rodziny

                                czyli np. bardzo częsta będzie sytuacja: 2 mieszkania po dziadkach z obu stron odziedziczone przez JEDNO młode małżeństwo - co z tymi nadprogramowymi mieszkaniami zrobią? sprzedadzą? wynajmą? 200tys mieszkań rocznie? komu?
                        • Gość: xyz Re: ale to jednak jest _ p o d a ż _ IP: 87.204.209.* 20.07.11, 13:37
                          Gość portalu: wojtek napisał(a):

                          > to, że dostępne mieszkania są w kiepskim stanie i lokalizacjach, oznacza, że ce
                          > ny spadną jeszcze bardziej...
                          >
                          > bo jak sam napisałeś, kto nie musi, ten nie kupuje...
                          >
                          > a ci co chcą sprzedać, często MUSZĄ sprzedać - bo bez tego nie zrealizują swoic
                          > h życiowych zamiarów, albo np. nie spłącą długów.
                          >
                          > kto zajmuje 50% mieszkań w Polsce? - ludzie po 60 roku życia.
                          > jaka jest średnia długość życia? - taka, że podaż będzie rosła LAWINOWO.

                          To jest trochę inaczej. To jakby powiedzieć, że samochody stanieją, bo na rynku pełno jest niesprzedanych polonezów. Oczywiście, że ceny spadną, nawet do 0.
                          • Gość: wojtek Re: ale to jednak jest _ p o d a ż _ IP: 46.227.246.* 20.07.11, 13:45
                            tutaj wiele osób od sprzedaży "poloneza" ("polonezów" - gdy w rodzinie jest tylko 1 wnuk) uzależnia kupienie "mercedesa".

                            poza tym, złe porównanie dałeś, bo używany samochód tanieje szybko - o jakieś 30% rocznie.... po 20 latach to już grat.
                            wyobrażasz sobie tych, którzy kupili w 2009 roku "apartamęt" za 400 000zł, sprzedających obecnie za choćby 250 000 zł?

                            a mieszkania na dobrze zorganizowanych osiedlach z czasów gierka (place zabaw, zieleń, cisza), będą mieć nabywców - tyle tylko, że będzie tych mieszkań tak dużo, że będzie to tania masówka - każdy będzie mógł mieszkać - i ludzie oleją drogie oferty.
                      • Gość: WOJTEK w roku 2012 umrze około 800 000 emerytów... IP: 46.227.246.* 20.07.11, 13:38
                        a młodych par chcących mieć mieszkanie będzie około 150 000 (300 000 osób)....

                        dysproporcja to pół miliona obywateli....
                        zakładając, że każdy z tych emerytów GDZIEŚ mieszkał...
                        i nawet, jeśli każdy miał wnuków, którzy zechcą mieszkać w tych mieszkaniach...
                        to i tak zostaje przynajmniej 200-250 tys. mieszkań do zasiedlenia.
                        do sprzedaży, albo do wynajmu.

                        • hugow Re: w roku 2012 umrze około 800 000 emerytów... 20.07.11, 14:30
                          skąd pomysł, że umrze 800ooo emerytów? Umieralność w PL to około 9,5 promila rocznie (prawie 1%) i nie tylko umierają emeryci ale to umieralność w całej populacji, czyli około 350ooo osób z czego tylko częć to emeryci, część to osoby potrzebujące mieszkań, część to dzieci i niemowlęta.
                              • Gość: hehe przykład - os. Zwycięstwa w Poznaniu IP: 46.227.246.* 21.07.11, 12:35
                                byłem ze znajomym pośrednikiem - chciał mi pokazać kilka mieszkań - weszliśmy do jednego bloku - a tam: na jednym piętrze średnio po 2-3 wolne mieszkania - i prawie każde ma tą samą historię: była tu babcia, ale umarła, albo jest słaba i wzięła ją pod opiekę rodzina
                                w jednym bloku jakieś 20 mieszkań tego typu - tylko na jednym wisiała płachta "sprzedam/wynajmę" - pośrednik mówił, że na pozostałych lepiej nie wieszać, bo to odstraszy - a potencjalnym klientom pokazuje np. tylko jedno-dwa mieszkania - bo to są klienci szukający mieszkań na wynajem dla studentów i szybko się decydują, myśląc, że ustrzelili mega okazję... a następny klient jest prowadzony do jednego z tych, które pozostały - bo wszystkie są podobne.

                  • Gość: sun.essence Spadki będą niewielkie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 09:23
                    Mieszkania tanieją w takim tempie w jakim na taką deprecjację cen mogą pozwolić sobie banki. Duże gwałtowne spadki spowodowałyby, że banki byłyby zmuszone do pozyskania dodatkowych zabezpieczeń od kredytobiorców. W związku z tym nie będzie wielkiego tąpnięcia, natomiast wysoka inflacja przez kolejne lata powinna zrobić swoje. Jeszcze ze 3-4 lata 5% inflacji do tego 2%-3% roczne spadki i jesteśmy w domu. Rynek oczyszczony.
                    • Gość: br00net No i ty także nie rozumiesz IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 09:41
                      po x latach masz wynajmowania masz x*(różnica pomiędzy ratą - a kosztem najmu)
                      po x latach "wynajmowania do banku" masz jeszcze dług do spłacenie w przybliżeniu w wysokości (wartość początkowa m. - (wartość początkowa m. /ilość rat) * x)

                      gdy x dochodzi do "ilość rat wynajmującego od banku"/2 wynajmujący normalnie ma już wystarczająco dużo żeby kupić mieszkanie bez kredytu,
                      oczywiście bardziej się opłaca kupić z kredytem gdy x jest większy od "ilość rat wynajmującego od banku"/4
                      • Gość: www Re: No i ty także nie rozumiesz IP: 222.128.41.* 20.07.11, 10:02
                        Ja bym do tego dodal fakt, ze jesli np. urodzi ci sie dzieciak to wynajmujac mozesz z latwoscia znalezc wieksze mieszkanie i sie przeniesc. Jak masz kredyt to operacja sprzedaz, kupno, przeniesienie kredytu to sa miesiace plus koszty (podatek!! notariusz, itp)


                        Nie wiem po co jest taki ped na wlasnosc! Ja zarabiam naprawde sporo i wynajmuje! I teraz po roku zmieniam bo firma sie przenosi do innego biura i nie mam zamiaru godzine stac w korku!

                        Kto moze cos takiego zrobic jak ma kredyt?
                          • wypasiona_foczka Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 19:51
                            ff6 napisała:

                            > kazdy ma swoje indywidualne potrzeby i priorytety

                            ...ale z niewiadomych przyczyn większośc tych "każdych" pędzi za stadem lemingów i kupuje klitki na królliki w "apartamentowcach", które będą spłacane 30-40 lat za cenę odmawiania sobie wszystkiego i drżenia o utratę często znienawidzonej pracy... Większośc tych "każdych" kupuje bo kupują inni, bo fryzjer (GW) powiedział, że mieszkania będą już tylko drożeć, bo kuzyn kupił, bo wzieli ślub a to z niewiadomych przyczyn oznacza, że natychmiast należy się zadłużyc po same uszy...
                            Ludzie nie zastawiaja się czy ich stać (osobiście znam takich co fałszowali zaświadczenia o zarobkach byle kupić), co będzie za 10-20 lat, jaką przyszłość zapewnią dzieciom gdy w zębach co miesiąc muszą zanieśc do banku połowę dochodu rodziny...

                            Zarabiam całkiem nieźle, większość banków dałaby mi kredyt na zakup przyzwoitego lokum, nie ma tygodnia by ktoś mnie nie pytał kiedy kupię mieszkanie... Wszechobecna presja by "mieć" choćby wirtualnie, choćby na niby, powoduje ludzkie tragedie, widzę to na własne oczy - znajomych którzy zarzynają sie by te kredyty spłacać.

                            Ku rozbawieniu ogółu przytoczę kilka nagłówkow artykułów GW która zawsze powie lemingom jak jest/będzie (cykl z serii "będzie juz tylko drożej"):

                            gazetadom.pl/prawo/1,65546,3508290.html
                            wyborcza.biz/biznes/1,101562,7146931,Mieszkania_podrozeja__ale_beda____tansze.html
                            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33209,7419861,_Rz___Mniejsze_mieszkania_beda_drozec_najszybciej.html
                        • Gość: Zbylut Re: No i ty także nie rozumiesz IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 10:12
                          > Ja bym do tego dodal fakt, ze jesli np. urodzi ci sie dzieciak to wynajmujac mo
                          > zesz z latwoscia znalezc wieksze mieszkanie i sie przeniesc. Jak masz kredyt to
                          > operacja sprzedaz, kupno, przeniesienie kredytu to sa miesiace plus koszty (po
                          > datek!! notariusz, itp)

                          A szczegolnie fajnie gdy sie wynajmujacemu "znudzi" najemca z dzieckiem, albo postanowi takie ustatkowanie odpowiedni policzyc. Baaaardzo fajnie szuka sie dla dziecka nowego zlobka/przedszkola/szkoly. A na wszystko masz na ogol niecaly miesiac. BTW trzeba byc bardzo odwaznym czlowiek zeby rodzinie z dzieckiem wynajac (legalnie) mieszkanie :-)
                          Miod po prostu :-)
                          Podatku nie placisz gdy pieniadze ze sprzedazy mieszkania ida na inne mieszkanie.

                          > Nie wiem po co jest taki ped na wlasnosc! Ja zarabiam naprawde sporo i wynajmuj
                          > e! I teraz po roku zmieniam bo firma sie przenosi do innego biura i nie mam zam
                          > iaru godzine stac w korku!
                          > Kto moze cos takiego zrobic jak ma kredyt?

                          A co ma jedno do drugiego ? Mieszkanie z kredytem mozesz sprzedac.
                        • Gość: gosc123 Re: No i ty także nie rozumiesz IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 12:16
                          Ja bym do tego dodal fakt, ze jesli np. urodzi ci sie dzieciak to wynajmujac mozesz z latwoscia znalezc wieksze mieszkanie i sie przeniesc. Jak masz kredyt to operacja sprzedaz, kupno, przeniesienie kredytu to sa miesiace plus koszty (podatek!! notariusz, itp)

                          Nie wiem po co jest taki ped na wlasnosc! Ja zarabiam naprawde sporo i wynajmuje! I teraz po roku zmieniam bo firma sie przenosi do innego biura i nie mam zamiaru godzine stac w korku!

                          Kto moze cos takiego zrobic jak ma kredyt?

                          Myslenie typowego singla. Jak masz rodzine to mysli sie troche innymi kategoriami i szukasz jakiegos zabezpieczenia dla rodziny. Nie am znaczenia wowczas to ze Twoja firma zmienila siedzibe i tobie nie chce sie stac w korkach to sobie zmieniasz mieszkanie. A co z dziecmi? one tez maja zmienic szkole? A co z zona? ona tez ma zmienic prace bo Tobie nei chec sie stac w korkach :)
                          • Gość: Damn Re: No i ty także nie rozumiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:47
                            Dlaczego nikt nie bierze pod uwagę,że mając własne mieszkanie można je komuś innemu wynająć?

                            Ja za swoje mieszkanie płacę średnio 850 zł ratki. Gdybym je odnajał dostałbym 1150 + czynsz i opłaty (piszę to na podstawie ogłoszenia, gdzie babeczka wynajęłą identyczne mieszkanie jak moje piętro niżej - ma identyczny układ - metraż).

                            Gdyby przyszło mi pracować np. na obrzeżach miasta, to poważnie wziąlbym pod uwagę scenariusz:
                            Wynajmuje moje własnościowe za 1150 zl + opłaty
                            Wynajmuje mieszkanie na obrzeżach za 600-800 zł

                            Mogłoby to być całkiem opłacalne:
                            1. Płacę ratkę za swoje i w nim mieszkam - mój koszt miesięczny za to, że "spłacam kredyt i mam gdzie mieszkać", to 850 zł (ratka)
                            2. Płacę za wynajem na obrzeżach (liczmy 800 zł) + dostaje 1150 i płacę ratkę 850 zł, to koszt tego, że mieszkanie staje się moje i mam gdzie mieszkać = 500 zł

                            Czyli 350 zl mniej miesięcznie! Tak trzeba kombinować, a nie ładować kasę na cudze mieszkanie.

                            Ja przez kilka lat wynajmowałem mieszkanie od obcych ludzi - zarobili na mnie ponad 80 tys. zł (lekko licząc). Tej kasy NIGDY nie odzyskam!
                            • czekam_na_spadki Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 14:04
                              Gość portalu: Damn napisał(a):
                              > Ja za swoje mieszkanie płacę średnio 850 zł ratki.

                              (...)

                              > Ja przez kilka lat wynajmowałem mieszkanie od obcych ludzi - zarobili na mnie p
                              > onad 80 tys. zł (lekko licząc). Tej kasy NIGDY nie odzyskam!

                              Jeśli masz kredyt na ok. 30 lat, to znaczy że wziąłeś mniej więcej 140 tys kredytu. Odsetek bankowi ODDASZ 160 tys. Tej kasy NIGDY nie odzyskasz!

                              Inna sprawa - rata 850 przy 1150 za wynajem oznacza kupno przed boomem. Kupujący w boomie i teraz mają ratę zdecydowanie wyższą niż koszt najmu dla takiej samej nieruchomości.
                              • Gość: Damn Re: No i ty także nie rozumiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:20
                                Kupiłem po boomie - w tym roku. Miałem wkład własny ok. 20%.

                                Nie zapłacę 160tys. odsetek, bo... wcześniej spłacę ten kredyt (już teraz ratka to skromny ułamek mojego dochodu). Jeśli chciałbym spłacić kredyt dzisiaj, to tak jak napisałeś oddaje tylko kapitał - niecałe 150 tys. i TYLKO to.

                                Po drugie - oprocentowanie mojego kredytu to 5,69%.

                                To czy opłaca się wcześniej spłacić czy nie zależy od tego, czy umiem inwestować nadwyżkę tak, żeby osiągnąć stopę zwrotu powyżej tych 5,69 %. Jesli tak, to inwestuje. Jeśli nie - spłacam kredyt...

                                Proste...

                      • ff6 Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 10:05
                        zapomniales dodac ze koszt wynajmu bedzie rosl a rata kredytu zawsze jest od wartosci poczatkowej
                        w uk na przyklad ceny domow spadly ale ceny wynajmu poszly do gory bo wiecej ludzi chce wynajmowac niz kupowac
                        • Gość: www Re: No i ty także nie rozumiesz IP: 222.128.41.* 20.07.11, 10:23
                          Rata tez moze sie zmieniac, co pokazaly ostatnie wahania franka...

                          Oczywiscie kazdy ma swoje preferencje. Wydaje mi sie, ze jednak podatek od czynnosci cywilno prawnych placisz zawsze! To jest chyba 2% ale suma solidna. Wpis do ksiegi, notariusz, posrednik!

                          Sprzedaz i kupno nowego mieszkania to SPOKOJNIE 3% wartosci.

                          To jest koszt, ktorego NIKT nie bierze pod uwage.


                          Moim zdaniem Polskie podejscie do mieszkania jest bardzo wiejskie. Mam swoj kawalek bloku i tyle. A to czy to sie oplaca. Ile to kosztuje, czy dalej bede potrzebowal takiego mieszkania za 5 lat to schodzi na dalszy plan.


                          Jak mozna brac, nie inwestycyjny!!, kredyt na 30 lat? Wszystko moze sie wydarzyc w tym czasie, po co taka kula u nogi?
                            • Gość: qaz Re: No i ty także nie rozumiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 10:43
                              I tu się mylisz.
                              Mam znajomych, którzy maja kilka mieszkań i je wynajmują. Ostatnio musieli obniżyć ceny.
                              Sam byłem świadkiem negocjacji, które skończyły się obniżką opłaty za wynajem o 500 zł.
                              Za wynajem płacisz z bieżących dochodów, które nie rosną w nieskończoność.
                              Za mieszkanie kupione na kredyt płacisz w przyszłości. Bank może rozłożyć raty na większa liczbę lat (np. 40), tak by starczyło pieniędzy na zakup.
                              I to jest podstawowa różnica, z której wynika to, że wynajem wcale nie musi kosztować coraz więcej, jak sugerujesz.
                                • Gość: qaz Re: No i ty także nie rozumiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:08
                                  1. Nic nikomu nie chcę wmawiać.
                                  2. Co to znaczy "nie mówiąc o realnej". Chodzi o założenie, że może być różna od zakładanej?
                                  3. Inflacja 5% to dosyć duża inflacja.
                                  4. Rozumiem, że inflacja nie ma wpływu na wysokość rat? I kredyt nominalnie kosztuje przez cały czas dokładnie tyle samo ile kosztował w momencie jego brania.
                                  5. Zauważyłem tylko, że wynajem tanieje. Sam kiedyś liczyłem, że mając wolne środki, warto było wziąć kredyt i raty spłacać z opłat za wynajem. Tak było kilka lat temu. Teraz rata jest większa a opłata za wynajem spadła.
                                  6. Dawno już przestałem powtarzać ludowe mądrości. Między innymi i tę, że lepiej płacić na swoje (nawet poprzez kredyt) niż płacić za wynajem. Bo jak policzysz to niekoniecznie tak jest.
                                  7. Rozumiem argumenty psychologiczno-emocjonalne, że lepiej mieszkać we własnym bo jest po prostu własne. Ale nie zawsze tak jest taniej.
                                • aramco1 Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 19:34
                                  za 20 lat Polska może być krajem emerytów żyjących w większości dzięki przelewom od dzieci pracujących za granicą, czyli krajem z milionem pustostanów - bo wymrze pokolenie wyżu powojennego, a kolejne miliony młodych wyemigrują, nawet nie oglądając się na spadkowe mieszkanko po babci...
                            • Gość: mmk Re: No i ty także nie rozumiesz IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 11:22
                              Mylisz sie. Ceny wynajmu caly czas spadaja. Jeszcze dziesiec lat temu ten kto mial mieszkanie na wynajem byl krolem, stopa zwrotu miescila sie w 10 latach. Teraz juz przekroczyla 20 lat, a za nastepne pare bedzie wynosila 30-35 lat. Mieszkania do wynajecia staja sie malo intratna lokata, dla bardzo bogatych, ktorzy maja duzo gotowki i potrzebuja dywersyfikacji - tak jak jest na Zachodzie, a nie zlotym biznesem jak bylo to w Polsce.

                              Co do chlopskiego podejscia do mieszkan - to absolutna prawda. Chlop musi byc na swoim, nie jest wazne, ze sie zazyna kredytem na 30 lat i do emerytury staje sie niewolnikiem banku ioraz ze istnieje wielkie prawdopodobienstwo, ze np. po kilkunastu latach splacana, gdzies po 40-tce jesli straci prace, straci tez dach nad glowa. Po latach wypruwania sobie zyl. Chlopskie myslenie bierze gore. Wynajem daje moblinosc, wolnosc i wolne srodki na zycie (bo ktos inny wiezi swoje pieniadze na dziesieciolecia przy dochodzie nizszym niz daja obecnie lokaty bankowe).
                              • leszekk_k Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 12:56
                                Jeszcze dziesiec lat temu ten kto m
                                > ial mieszkanie na wynajem byl krolem, stopa zwrotu miescila sie w 10 latach. Te
                                > raz juz przekroczyla 20 lat, a za nastepne pare bedzie wynosila 30-35 lat. Mies
                                > zkania do wynajecia staja sie malo intratna lokata, dla bardzo bogatych, ktorzy
                                > maja duzo gotowki i potrzebuja dywersyfikacji - tak jak jest na Zachodzie, a n
                                > ie zlotym biznesem jak bylo to w Polsce.

                                tutaj troche glupoty piszesz, bo pamietam jak wynajmowałem mieszkanie w 2000 roku i wlascicielka postanowila sprzedac to mieszkanie, bo mowila ze lepiej kupić obligacje na 16 % bo bardziej sie oplaca

                                rentownosc wynajmu jest powiazana ze stopami procentowymi, a na poczatku lat 2000 obligacje byly wysoko oprocentowane, wiec najem nie był zlotym interesem, tylko odzwierciedleniem inflacji
                        • eustachy.s Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 10:42
                          Wynajmuję od ponad 3 lat w Warszawie, to moje trzecie mieszkanie. Każde kolejne kosztuje mnie tyle samo, a mam za każdym razem ciut wyższy standard. Na dodatek jak rozmawiam z właścicielami to za każdym razem jest coraz gorzej z wynajmem i muszą obniżać ceny.
                            • jakbukda Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 13:55
                              Gość portalu: aa napisał(a):

                              > bo ceny wynajmu tez sa zawyzone i w krotkim okresie moga spasc
                              > ale gdy ceny mieszkan spadna o 50% to wynajem na pewno pozostanie na podobnym p
                              > oziomie

                              Ceny najmu odpowiadają wartości rzeczywistej mieszkania (ktoś to już tu kiedyś wyliczał), bo za wynajem płaci się z bieżącego dochodu, a nie z kredytu. To odzwierciedla możliwości finansowe Polaków, zwłaszcza tych przeciętnie zarabiających.
                              Opcją dla nich byłyby, likwidowane właśnie, TBSy lub najem komunalnych lokali mieszkaniowych.
                            • rydzyk_fizyk Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 11:57
                              Skąd wnosisz, że mniej się buduje?

                              Spadek cen mieszkań oznacza również spadek cen najmu - czynsz jest proporcjonalny do ceny wynajmowanego mieszkania.

                              Biorąc pod uwagę demografię najem może spadać nawet bardziej bo na rynek najmu wejdą mieszkania dziedziczone po dziadkach - czyli czynsz nie będzie musiał uwzględniać ceny zakupu mieszkania.
                              • Gość: aa Re: No i ty także nie rozumiesz IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 12:40
                                > Skąd wnosisz, że mniej się buduje?

                                z oficjalnych danych?

                                > Spadek cen mieszkań oznacza również spadek cen najmu - czynsz jest proporcjonal
                                > ny do ceny wynajmowanego mieszkania.

                                Wlasnie ze nie... na przyklad w uk ceny domow spadly ale ceny wynajmow poszly do gory
                                Mniej ludzi kupuje wiec wiecej chce wynajmowac zwiekszajac popyt na wynajem

                                > Biorąc pod uwagę demografię najem może spadać nawet bardziej bo na rynek najmu
                                > wejdą mieszkania dziedziczone po dziadkach - czyli czynsz nie będzie musiał uwz
                                > ględniać ceny zakupu mieszkania.

                                To chyba dopiero za 50 lat? Jak obecny wyz demograficzny zacznie umierac. Obecni dziadkowie niewiele maja a jesli juz to czesto stare chalupki nadajace sie czesto do wyburzenia.
                                • rydzyk_fizyk Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 19:52
                                  Tu masz oficjalne dane (świeżutkie):

                                  Warszawa, 18.07.2011 (ISB) – Liczba mieszkań, na realizację których wydano pozwolenia, wzrosła w czerwcu br. o 13,1% m/m do 18.724 szt., a w ujęciu rocznym wzrosła o 20,2%, podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). W styczniu-czerwcu br. liczba pozwoleń wzrosła o 7,3% do 88.094.

                                  Wśród deweloperów w okresie styczeń-czerwiec 2011 liczba mieszkań, na których budowę uzyskano pozwolenia wzrosła o 23,6% do 35 266,
                          • wypasiona_foczka Re: No i ty także nie rozumiesz 20.07.11, 20:11
                            To prawda, dodatkowo w Polsce dochodzi kwestia niskiej edukacji ekonomicznej, ciągle trwającego "zachłyśnięcia się" wolnym rynkiem no i przede wszystkim innej mentalnosci (ktoś tam wyżej nazwał ją "chłopską"), ciśnienia na "posiadanie własnego" nawet jeśli nie będzie własne przez najbliższe 30 lat.
                  • Gość: amx Re: Niektórzy tego nie potrafią zrozumieć IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:12
                    tylko że wynajmując "od banku" w końcu staniesz się właścicielem lokalu, a wynajmując od osoby fizycznej nie staniesz się nim nigdy

                    - róznica raczej istotna :)

                    nie każdy bierze kredyt na 35 lat - sporo moich znajomych brało w okolicach 2004-2005 roku kredyt na max 10-15 lat przy CHF w okolicach 2,8
                    za kilka lat mieszkania będą całkowicie ich własnością, CHF był tak nisko przez ostatnie lata że teraz nawet gdyby wzrósł do 5 PLN to i tak wyjdą na nim lepiej niż na złotówkowym
                    a ci którzy wtedy nie kupili tylko zdecydowali się na wynajem będą jeszcze długo ładować komuś kasę bez sensu, bo ceny poszły tak w górę że teraz raczej już nie kupią
            • Gość: nieprawda Re: Piehdolenie... a liczyło się w milionach. IP: 46.227.246.* 20.07.11, 11:57
              to nie kryzys, ani kredyty... ani strach przed osłabieniem gospodarki....
              powód jest prostszy: ci co mogli, już kupili - dostali łatwe kredyty - i teraz NIC już nie kupią.

              w 2008 roku kupić mieszkanie zamierzało ok. 3mln obywateli.
              teraz już jedynie kilkaset tysięcy....

              ci co mogli, obojętne, czy mieli 20, czy 40 lat, rzucili się na mieszkania w latach 2006-2008, bo było łatwo o kasę na nie.
              rynek został WYCZYSZCZONY... nie ma już tych kupujących - siedzą "na swoim" z kredytem na 30 lat - a ci, którzy zostali, to albo łowcy okazji, albo tacy, którzy odkładają gotówkę i kupią, jak im się uzbiera, lub tacy, którzy czekają na mieszkanie "po dziadku".
              • Gość: Damn Re: Piehdolenie... a liczyło się w milionach. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:12
                Tak i nie.

                Zgadza się, że Ci co kupili mieszkania w czasie boomu (szczególnie na kredyt w CHF), szybko mieszkania nie zmienią.

                Z drugiej strony, młodych (23-28) lat, którzy wchodzą na rynek pracy ratują rodzice/dziadkowie etc.

                Sam znam kilka przypadków, gdy to rodzice brali kredyt, który ma potem być spłacany przez dzieci, jak już się usamodzielnią...

                Mieszkania kupione w 2010-2011.

                Tylko, że w takim przypadku rodzice muszą być nieźle usytuowani, bo przy szacunkowym wieku rodziców 50-60 lat - kredytu na 30 lat raczej nie dostaną...

        • Gość: xXx 3 000 000 mieszkań IP: *.devs.futuro.pl 20.07.11, 09:19
          "Równocześnie deweloperzy wprowadzili do sprzedaży więcej mieszkań niż w poprzednim kwartale. W efekcie w sześciu aglomeracjach było ich w ofercie pod koniec czerwca ok. 46 tys. "To rekord w historii polskiego rynku" - podkreśla Reas"

          Ma się to nijak do budownictwa za czasów premiera tysiąclecia, zorzy Żoliborza, Jarosława Kaczyńskiego, który zastał Polskę murowaną a zostawił rozje**ną