Dodaj do ulubionych

"Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i po...

27.07.11, 08:48
słoiki są jak szarańcza, nie płacą podatków w miastach, a korzystają z infrastruktury, to się musi skończyć
Obserwuj wątek
      • klawiatura_zablokowana Re: płacą, płacą 27.07.11, 09:28
        Już nie mówiąc o tym, że na Warszawę zawsze idzie większa pula państwowych środków niż na inne miasta. Po wojnie cały naród musiał zaczekać ze swoimi potrzebami, bo trzeba było Warszawę odbudować. A teraz z czego jest metro budowane? Tylko i wyłącznie ze składek zameldowanych w Warszawie? Co ja w Łodzi mam z tego, że z moich podatków stolica sobie metro buduje, co?
        Stolica nie jest prywatną własnością mieszkańców, ogarnij się, warszafko.
        • Gość: az Warszawiacy na prawdę wierzą, że IP: *.nplay.net.pl 27.07.11, 09:41
          inwestycje zagraniczne w stolicy robione są ze wzgledu na Powstanie oraz wyjątkowe uczucie, jakim Warszawa obdarzana jest na całym świecie. Tabuny ludzi, którzy szukają tam pracy, też pojawiają się ze względów senstymentalnych, bo "wszyscy budują stolicę". Do głowy im nie przyjdzie, że jest to skutek bycia stolicą 38-mln. kraju. Jakoś tak się przypadkowo składa, że wszyscy dziennikarz TV, telewizyjni socjologowie i ekonomiści są przeciwko janosikowemu. Ale żaden z nich nie przyzna, gdzie mieszka.
          • kotek.filemon Re: Warszawiacy na prawdę wierzą, że 27.07.11, 09:44
            > Do głowy im nie przyjdzie, że jest to skutek bycia stolicą 38-mln. kraju.

            Chwila, chwila... W normalnym kraju wcale nie musisz mieć centrali w stolicy. Znasz jakąś firmę amerykańską z siedzibą w D.C.? W Bonn w czasach RFN były niemal wyłącznie agendy rządowe i nic poza tym. Konieczność ustanowienia centrali jak najbliżej żłoba jest cechą charakterystyczną republik bananowych - musisz cały czas być w kontakcie z mafią polityczną administrującą takim bantustanem...
            • Gość: k Re: Warszawiacy na prawdę wierzą, że IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.07.11, 10:25
              kotek.filemon napisał:

              USA to duży kraj, ale wszystkie większe firmy muszą mieć centrale w jednym stanie, bo ma bardzo niskie podatki niczym republika bananowa. Mniej więcej jak stolica, ale w innym wymiarze.
              Prawo w USA jest dostosowywane do największych i najbogatszych przedsiębiorstw, np. najwięcej zarabiające firmy paliwowe mają ulgi podatkowe, a poprzedni prezydent został wybrany nie przypadkiem. Polska to pikuś, są o wiele większe bantustany zjednoczone.
            • Gość: Koncern Węglowy Trochę decentralizacji by się nam przydało, jednak IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.11, 15:11
              I Niektóre funkcje mogłyby - bez ujmy dla warszawskiej stołeczności - trafić do innych miast:
              1 Senat mógłby przenieść się do Gdańska (niemiecki Bundesrat wszak pozostał w Bonn nawet po zjednoczeniu)
              2 Główna siedziba Prezydenta RP mogłaby trafić do Krakowa (na Wawel)
              3 Trybunał Konstytucyjny mógłby trafić... choćby do Piotrkowa (nomen omen Trybunalskiego - podobnie jak jego niemiecki odpowiednik jest w Karlsruhe)
              4 Drugi kanał telewizji publicznej mógłby trafić choćby do Krakowa. Podobnie mediom prywatnym można by delikatnie zasugerować, by pozostały tam, gdzie niegdyś były (TV Polsat we Wrocławiu, tygodnik Wprost - w Poznaniu, radio RMF już i tak jest poza Wa-wą)
              5 Stadionem Narodowym mógłby pozostać Stadion Śląski.

              II Większa samodzielność, także finansowa, dla każdego z kilkunastu regionów (województw)!!!


              PS Prawda, że nie wszystkie "normalne" państwa muszą być od razu zdecentralizowane. Francja raczej nie jest. Ale już w sąsiednich Włoszech centrum życia gospodarczego pozostaje Mediolan (włoski odpowiednik niemieckiego Frankfurtu). I to jest chyba stosowniejszy wzorzec dla Polski.
                  • rydzyk_fizyk Re: Delegacje 28.07.11, 11:16
                    Teraz wizyta posła w Senacie to kilkudziesięciometrowy spacer w jednym budynku.
                    Przejazd urzędników z ministerstwa do Sejmu czy Senatu (np. na posiedzenie komisji parlamentarnej) to krótki przejazd samochodem czy autobusem.

                    W twojej wersji to byłby podróże służbowe do innego miasta.
                    • Gość: Koncern Węglowy Delegacje IP: *.dynamic.chello.pl 28.07.11, 12:12
                      "Teraz wizyta posła w Senacie to kilkudziesięciometrowy spacer w jednym budynku."
                      A po co posłom masowe odwiedzanie senatu? To powinny być sytuacje absolutnie wyjątkowe. Niech się raczej trzymają swojego stanowiska pracy. Niech obie izby pozostaną względem siebie autonomiczne.

                      "Przejazd urzędników z ministerstwa do Sejmu czy Senatu (np. na posiedzenie komisji parlamentarnej) to krótki przejazd samochodem czy autobusem. W twojej wersji to byłby podróże służbowe do innego miasta."
                      Wydawało mi się, że gabinet odpowiada jedynie przed izbą niższą i głównie przed nią członkowie gabinetu muszą się stawiać. Jeśli jednak nawet - że posłużę się przykładem zagranicznym - jakiemuś ministrowi z gabinetu Angeli Merkel przyjdzie czasami przejechać z Berlina do Bonn - to jakoś nie słyszałem, aby budżet federalny od tego szczególnie ucierpiał.

                      Coweekendowa podróż lotnicza ze stolicy do Trójmiasta czy na Hel i z powrotem w wykonaniu: a) świętej pamięci Prezydenta albo b) obecnego premiera - też jest płatna z państwowej kasy. I ma miejsce nawet wtedy, gdy żadna z władz nie została jeszcze przeniesiona do Gdańska.
                      I w dzisiejszych warunkach, każdy z posłów i senatorów powinien regularnie kontaktować się z elektoratem swojego okręgu wyborczego. Też za publiczne pieniądze. A przecież podróżujących parlamentarzystów jest raczej więcej, niż podróżujących ministrów. Zabronić więc tego posłom i senatorom? Wybierać na reprezentantów narodu jedynie warszawiaków z dziada-pradziada?

                      PS Czy powszechność telefonii komórkowej, faksów, internetu i innych wynalazków naprawdę nie jest w stanie zredukować liczby przebywanych corocznie kilometrów i ilości spalanego paliwa?
              • Gość: funnyrabbit Re: Wyzywać już umiesz. Zawsze to coś. Ale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.11, 13:13
                Słuchaj az uważnie, jak Warszawiak nazywa Cię bucem to oszczędź sobie wstydu a nam - innym bucom z prowincji poczucia zażenowania - i milcz z godnościom osobistom.
                Znajmy swe miejsce w hierarchii, wszak Warszawa znosi cierpliwie iż zadupia jest stolicą i heroicznie dźwiga to brzemię.
                To przez nas ćwoków z zadupia mieszkańcy Stolicy nie wyróżniają się kulturą, obyciem i majętnością na tle Londyńczyków i Paryżan a co najwyżej mieszkańców Tirany czy Kiszyniowa.
                Będąc plebejuszami zaniżamy średnią intelektualną więc nie szczekajmy na elitę z centrum kulturalnego kraju.
        • hugow należy przenieść stolicę do Wielunia 27.07.11, 11:29
          należy przenieść stolicę do Wielunia
          wprowadzić zasadę, że żadne ministerstwo, urząd centralny, agencja itp. nie może mieć swej siedziby w mieście większym niż 40ooo mieszkańców oraz nie może być w miejscowości gdzie już jest inne ministerstwo, urząd centralny, agencja centralna, sąd najwyższy, sąd apelacyjny itp. - minimalna odległość od innej miejscowości z ministerstwem lub jakimś urzędem centralnym lub agencja centralna, sądem najwyższym, sądem apelacyjnym musi wynosić co najmniej 30km.
          Wszystkie urzędy powinny być czynne 24h/7d/365 - bez wyjątku - dostępne dla każdego petenta.
          Korki by zniknęły i byłoby taniej i sprawniej.

          klawiatura_zablokowana napisała:

          > Już nie mówiąc o tym, że na Warszawę zawsze idzie większa pula państwowych środ
          > ków niż na inne miasta. Po wojnie cały naród musiał zaczekać ze swoimi potrzeba
          > mi, bo trzeba było Warszawę odbudować. A teraz z czego jest metro budowane? Tyl
          > ko i wyłącznie ze składek zameldowanych w Warszawie? Co ja w Łodzi mam z tego,
          > że z moich podatków stolica sobie metro buduje, co?
          > Stolica nie jest prywatną własnością mieszkańców, ogarnij się, warszafko.
          >
          • Gość: Koncern Węglowy Piątek zamiast Wielunia! IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.11, 14:56
            Nie ma zgody na Wieluń!
            Idealnym miejscem na nową siedzibę władz centralnych jest miasteczko PIĄTEK (trochę na północ od Łodzi). Jest ono położone w geograficznym środku Polski a zarazem blisko skrzyżowania autostrad (niedokończonych) A1 i A2.
            Hiszpanie niegdyś uznali umieszczenie dworu królewskiego w małej wiosce Madrid - za sposób na pogodzenie ambicji stolic jednoczących się historycznych królestw. Co prawda było to pięć stuleci temu...
      • Gość: jangcy niewiele wiesz ale mocno sie wymadrzasz IP: *.toyota.waw.pl 27.07.11, 13:43
        Firmy płacą podatek dochodowy proporcjonalnie do liczby zatrudnionych w miejscach gdzie dany dochód jest generowany. Podatnik musi złożyć specjalne formularze CIT-ST i CIT-ST/A do urzędu skarbowego na podstawie których podatek jest przekazywany do innych skarbówek.
        Wiec to wcale nie jest tak, że warszawskie urzędy skarbowe żrą wszystko.
        Ale mądrali którzy wiedzą wszystko jest na pęczki.

      • rydzyk_fizyk Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i 27.07.11, 10:18
        Platforma w tej sprawie choruje na schizofrenię - z jednej strony miasta ułatwiają głosowanie bez meldunku (bo MWzWM muszą dopisać się do spisu wyborców i zagłosować) a z drugiej strony zgodnie z ustawą o ewidencji ludności i dowodach osobistych urzędnik ma obowiązek zgłosić popełnienie wykroczenia przez te osoby.

        A teraz wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie - ile osób w ten sposób dopisało się do spisu wyborców a ile wykroczeń zgłoszono.
    • prawdziwa_diagnoza Gdyby nie przyjezdni Wawa miałaby 1mln mieszkańców 27.07.11, 09:09
      To przyjezdni pracują w firmach. Jest ich więcej, niż rodowitych Warszawiaków. Wystarczy się rozejżeć dookoła: ja nigdy nie pracowałem w miejscu,gdzie byłaby przynajmniej połowa rodowitych mieszkańców. Młodzi ludzie przyjeżdżają,kształcą się i wypracowują PKB. Warszawa ma od lat ujemny bilans urodzeń i gdyby nie stały napływ nowych mieszkańców, wyludniłyby się całe dzielnice. Wystarczy popatrzyć, na na najważniejsze dzielnice: Śródmieście, Mokotów, Żoliborz, Ochotę czy Wolę. Wszędzie emeryci, dzieci nie widać. A dzielnice przyjezdnych: Ursynów, Ursus, Tarchomin są zamieszkałe przez młodych ludzi. Irytuje mnie, jak ktoś wylewa jad na przyjezdnych.Gdyby nie oni,nasze miasto byłoby domem starców a po kilkudzieięciu latach zostałoby wyprzedzone pod względem ludności przez miasta, gdzie rodzi się więcj dzieci(Kraków, Wrocław czy Gdańsk).Mięlibysmy mazowiecki grajdołek, a nie metropolię
      • pniem Re: Gdyby nie przyjezdni Wawa miałaby 1mln mieszk 27.07.11, 09:33
        I fantastycznie, niech przyjeżdżają i pracują. I mieszkają. Bo na tym polega siła Warszawy. Na przyciąganiu ludzi z całej Polski. Bo oni przyczyniają się do rozwoju miasta. Ale niech też płacą tu podatki, skoro korzystają z komunikacji, dróg, mediów, szkół, przedszkoli. Wtedy będzie kasa na budowę nowych przedszkoli, szkół, lokalnych ulic, bibliotek, placów zabaw, parków, domów kultury itp.
        • polsz Re: Gdyby nie przyjezdni Wawa miałaby 1mln mieszk 27.07.11, 09:47
          za korzystanie z komunikacji placą kupując bilety, za media tak samo. Dotacja oświatowa wyliczana jest od liczby uczniów a nie mmieszkańców więc meldunek nie ma nic do tego. Warszawiacy jeżdżą po drogach w całej Polsce ale nikt ich nie wzywa do płacenia za to więc bez obłudy. Przemyśl co mówisz
          • Gość: p Re: Gdyby nie przyjezdni Wawa miałaby 1mln mieszk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.11, 10:19
            Myślę..
            Szkoły buduje się na podstawie liczby zameldowanych dzieci. Na białołęce pewnie z ok. 25% dzieci w wieku przedszkolnym jest zameldowana tak jak rodzice - czyli nie w Warszawie. Idą do szkoły - a tu problem - nauka na 2 zmiany w klasach ponad 30 osób. To samo przedszkole - dostają się dzieci matek niekoniecznie zameldowanych w Warszawie, ale teoretycznie samotnie wychowujących dzieci. A ty człowieku, w związku z tym, że urodziłeś się w Warszawie, płacisz od zawsze tu podatki, nie możesz dziecku zapewnić w miarę normalnych warunków rozwoju, bo innym jest wygodniej nie płacić w miejscu, w którym żyją i pracują na co dzień.

            A co do komunikacji miejskiej- jest w około 40% dotowana przez miasto, czyli pośrednio ludzi płacących tu podatki - roliczających się z podatku PIT.

            Nie wspomnę o remontach, czy budowach nowych dróg.

            Tak więc, myślę, i smutno mi, że w moim mieście żyje tak dużo pijawek żerujących na mnie.
              • sverir Re: Gdyby nie przyjezdni Wawa miałaby 1mln mieszk 27.07.11, 12:13
                > Wystarczyłoby zmienić prawo tak, że pracodawca płaci podatki za pracownika w miejscu
                > zatrudnienia bez względu na meldunek, choć takie rozwiązanie też może mieć wady.

                Takie rozwiązanie też ma swoje wady - nie odzwierciedla miejsca uzyskania przychodów objętych podatkiem. A w ostateczności i tak skorzysta na tym Warszawa - większość wielkich firm właśnie tam ma swoją siedzibę, niezależnie od miejsca prowadzonej działalności gospodarczej. Nie żebym nie lubił stolicy, ale dlaczego dochody uzyskiwane w Szczecinie miałyby być opodatkowane w Warszawie? Wyjdzie praktycznie na to samo co jest obecnie, ale w drugą stronę.
      • Gość: mm Niech Warszawa ma 1 mln mieszkańców! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.11, 10:16
        Ja bym się z tego bardzo cieszył! Na cholerę mi 2 mln przyjezdnych? Na cholerę mi Białołęka, Ursus i inne dzielnice robotniczo-chłopskie? Bardzo bym się cieszył, gdyby to miasto rozwijało się bardzo wolno. Przyjezdni dają nam więcej blokowisk, więcej samochodów, więcej ludzi w tramwajach, więcej biurowców, po prostu WIĘKSZY TŁOK. Po co mi tłok?
      • Gość: Joanna Re: Gdyby nie przyjezdni Wawa miałaby 1mln mieszk IP: *.toya.net.pl 27.07.11, 13:59
        I bardzo dobrze! Warszawa byłaby wtedy normalnym miastem, zamieszkałym przez kulturalnych, inteligentnych i porządnych ludzi, a nie jakieś wiejskie przybłędy spod Kielc czy innego Białegostoku. Dodatkowo, tym przybłędom wydaje się, że są u siebie i mogą wprowadzać tu swoje wioskowe maniery i obyczaje. Niektórym palma odbija do tego stopnia, że naprawdę wierzą w to, że są ważniejsi od rodowitych warszawiaków tylko dlatego, że przez zrządzenie losu zostali na chwilę jakimś dyrektorem albo dziennikarzyną. Najbardziej jednak nie do zniesienia jest fakt, że sprowadzają do nas tabuny swoich śmierdzących gumnem pociotków.Całe miasto tym cuchnie. Nienawidzę komuchów jak psów, ale w jednym muszę im przyznać rację - Warszawa był miastem zamkniętym i żadna przybłęda nie mogła tu zamieszkać bez stosownej zgody. I tak powinno pozostać. To samo winno odnosić się do innych dużych miast. Niedługo okaże się, że rodowici mieszkańcy, których przodkowie zakładali te miasta, będą musieli wynieść się na wieś, a niedomyte chłopki z kieleckiego zajmą nasze domy. Won z tym tałatajstwem!
    • Gość: Wojtek "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i po... IP: 196.3.50.* 27.07.11, 09:17
      Powinno się zastąpić tzw. "obowiązek meldunkowy" (relikt z czasów PRL) deklaracją dotyczącą miejsca zamieszkania i problem znika.
      A co do wypowiedzi o "szarańczy" - w czymże to "rodowity warszawiaku" gorszy jest od ciebie "przyjezdny warszawiak", który w tejże Warszawie nie tylko pracuje ale także daje pracę innym (sklepy, zakłady usługowe) ? Otóż gorszy nie jest, ale na pewno ma gorzej - wiele spraw musi być powiem załatwianych w tzw "miejscu zameldowania" (np. zarejestrowanie samochodu)
      • op-serwator Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i 27.07.11, 09:41
        1. Przyjezdni mają zazwyczaj mentalność małomiasteczkową i wynikające z niej kompleksy, które rzutują na otoczenie i tworzą ogólnie pojęte bagno, w którym zanurzeni po uszy muszą brodzić ludzie, którym podobne problemy po prostu są obce;
        2. Przyjezdni nie meldują się w mieście, prawdopodobnie dlatego, że tak jest taniej. Poruszają się za to po nim nieporadnie samochodami na obcych rejestracjach powodując kolizje i wypadki, przez co stawka OC w tymże mieście idzie do góry - a sami płacą OC według stawek z Dziurewiszewa Dolnego;
        3. Przyjezdni nie szanują i nie respektują warunków życia w mieście, bo ich po prostu nie znają i rozumieją, wszelkie próby zwrócenia uwagi traktują jako zamach na nich, co wynika wprost z mentalności i kompleksów. Efektem są samochody zaparkowane na dwóch miejscach parkingowych, głośna muzyka, nieprzestrzeganie zasad ruchu drogowego itp;
        4. Nikt nie traktuje przyjezdnych jako "gorszych" po prostu dlatego, że są przyjezdni. Na taką opinię trzeba sobie ciężko zapracować;
        5. Wszystko to dotyczy nie tylko Warszawy, w coraz większym stopniu dotyka też innych dużych miast.

        Proste?
        • Gość: Wojtek Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i IP: 196.3.50.* 27.07.11, 10:04
          1. Przyjezdni mają zazwyczaj mentalność małomiasteczkową i wynikające z niej kompleksy, które rzutują na otoczenie i tworzą ogólnie pojęte bagno, w którym zanurzeni po uszy muszą brodzić ludzie, którym podobne problemy po prostu są obce;
          Jak na razie to widzę tutaj twoje kompleksy

          2. Przyjezdni nie meldują się w mieście, prawdopodobnie dlatego, że tak jest taniej. Poruszają się za to po nim nieporadnie samochodami na obcych rejestracjach powodując kolizje i wypadki, przez co stawka OC w tymże mieście idzie do góry - a sami płacą OC według stawek z Dziurewiszewa Dolnego;
          Ciekawa uwaga : oszczędzam na OC 200 zł po to by musieć wydawać tysiące i tracić czas na dojazdy w celu załatwienia byle sprawy ?
          3. Przyjezdni nie szanują i nie respektują warunków życia w mieście, bo ich po prostu nie znają i rozumieją, wszelkie próby zwrócenia uwagi traktują jako zamach na nich, co wynika wprost z mentalności i kompleksów. Efektem są samochody zaparkowane na dwóch miejscach parkingowych, głośna muzyka, nieprzestrzeganie zasad ruchu drogowego itp;
          Tutaj to tobie słoma z butów wystaje - czy tylko przyjezdni się tak zachowują ? Na jakiej to podstawie wyciągasz takie wnioski ?
          4. Nikt nie traktuje przyjezdnych jako "gorszych" po prostu dlatego, że są przyjezdni. Na taką opinię trzeba sobie ciężko zapracować;
          Znam paru warszawiaków "ciężko pracujących " na tego typu opinię
          5. Wszystko to dotyczy nie tylko Warszawy, w coraz większym stopniu dotyka też innych dużych miast.
          Jakoś nie widzę tutaj głosów z "innych miast", tylko twoje ksenofobiczne wynurzenia.
          • vogon.jeltz Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i 27.07.11, 10:23
            > Ciekawa uwaga : oszczędzam na OC 200 zł

            Jakie 200? Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z różnic stawek OC między dużymi i małymi miejscowościami. Ja sam mieszkam w dużym mieście (nie w Wawie), ale auto mam zarejestrowane na spółę z teściem w małym miasteczku. Dzięki temu płacę rocznie jakieś 400 złotych rocznie mniej i to mimo iż teść ma 60% zniżki. Jakbym miał płacić wg stawek miejscowych i z moją zniżką 30 czy teraz już 40% to różnica pewnie wyniosłaby dwa razy tyle. Mieszkający na prowincji i pracujący w Warszawie młody człowiek, który nie dorobił się znaczących zniżek, zaoszczędzi jeszcze więcej. I nie, to nie jest oszustwo, ustawodawca oraz firmy ubezpieczeniowe wymyślili sobie taki debilny system, to się z niego korzysta.

            > po to by musieć wydawać tysiące i tracić czas na dojazdy w celu załatwienia byle sprawy ?

            Oni i tak jeżdżą do rodzin do Pierdziszewa, więc załatwiają przy okazji.
              • vogon.jeltz Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i 27.07.11, 11:57
                Smarkiem to był twój stary jak cię robił, funkcjonalny analfabeto. Poproś kogoś, kto umie czytać, żeby ci wyjaśnił, kto to jest teść i jak ma się on do mojego pochodzenia. Hint: nijak. Potem poproś tę samą osobę, żeby objaśniła ci zależność wysokości składki ubezpieczeniowej od pojemności silnika (oraz innych parametrów). Następnie spróbuj wyobrazić sobie, że nie każdy jeździ małolitrażową popierdółką o pojemności 999 ccm, niektórzy - np. ja - mają rodzinne kombi z dużym silnikiem. A na końcu wróć i odszczekaj.
        • Gość: pitu pitu Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i IP: *.tktelekom.pl 27.07.11, 11:31
          Gadasz bzdury jak mało który:
          1. Przyjezdni mają zazwyczaj mentalność małomiasteczkową i wynikające z niej kompleksy, które rzutują na otoczenie i tworzą ogólnie pojęte bagno...... - Szlachetnie urodzony się znalazł. Rozwiń myśl małomiasteczkowe kompleksy i ogólnie pojęte bagno.
          2. Przyjezdni nie meldują się w mieście, prawdopodobnie dlatego, że tak jest taniej. Poruszają się za to po nim nieporadnie samochodami na obcych rejestracjach... - przyjezdny warszawiak tzn. człowiek który mieszka w warszawie parę lat i jeździ jak każdy zameldowany, nawet ten ze rodowodem od piasta kołodzieja. A czasami nawet lepiej.
          3. Przyjezdni nie szanują i nie respektują warunków życia w mieście, bo ich po prostu nie znają i rozumieją, wszelkie próby zwrócenia uwagi traktują jako zamach na nich, co wynika wprost z mentalności i kompleksów.... - nie mam co komentować. Opinia godna kretyna.
          4. Nikt nie traktuje przyjezdnych jako "gorszych" po prostu dlatego, że są przyjezdni. Na taką opinię trzeba sobie ciężko zapracować - czyli w końcu jak????????
          5. Wszystko to dotyczy nie tylko Warszawy, w coraz większym stopniu dotyka też innych dużych miast - czyli jakich? Wymień konkretnie z nazwy i podaj link źródłowy skąd czerpiesz informacje. Bo to są kompletne bzdury.
          • Gość: Herman Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.11, 12:34
            "3. Przyjezdni nie szanują i nie respektują warunków życia w mieście, bo ich po prostu nie znają i rozumieją, wszelkie próby zwrócenia uwagi traktują jako zamach na nich, co wynika wprost z mentalności i kompleksów.... - nie mam co komentować. Opinia godna kretyna. "

            - wystawianie worków ze śmieciami na klatkę schodową
            - pozostawianie butów całej rodziny na klatce schodowej
            - suszenie bielizny i pościeli na barierce balkonu
            - robienie grilla na balkonie
            - wywalanie petów i śmieci z balkonu na trawnik, bo "przeca to nie moje"
            - parkowanie na trawniku

            Oto typowe zachowania ludzi, którzy przeprowadzili się ze wsi do miasta. Wszelkie próby zwrócenia uwagi = śmiertelna obraza lub agresja. Z czasem ludzie ci zrozumieją, co robią źle ale sam proces nauki jest dla innych frustrujący.
            • Gość: jax Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.11, 16:37
              Nie mieszkam w stolycy. Mieszkam na wsi. Herman nie identyfikuję się z twoimi problemami blokersa, który musi koegzystować z setką mu podobnych.

              Ale rozumiem, skąd sie bierze twoja frustracja, zbyt duża liczba ludzi w twoim otoczeniu wzmaga w Tobie niechęć, frustracje i agresję. Doradzam - zdecydowanie zmień otoczenie.

              >- wystawianie worków ze śmieciami na klatkę schodową
              Mam własną altankę śmietnikową i śmietnik
              > - pozostawianie butów całej rodziny na klatce schodowej
              Mam specjalne pomieszczenie z szafkami na buty, pewnie większe niż twoja sypialnia, no chyba że śpisz w salonie, to może troche mniejsze.
              > - suszenie bielizny i pościeli na barierce balkonu
              Pomimo tego że ma w ogrodzie zainstalowaną uchwyty do suszenia, to jeszcze mam pralnię w której stoi ... prawdziwa suszarka do ubrań taka na prąd wiesz... ale pewnie nie masz tyle miejsca w łazience żeby wstawić jeszcze jedno urządzenie ... a wodę z pralki to gdzie odprowadzasz ... do kibla? Widziałem u kolegi miastowego. Trzeba uważać kiedy korzysta sie z toalety i jest włączona pralka.
              > - robienie grilla na balkonie
              Mam werandę obok altanę a pomiędzy duży murowany grill ogrodowy z wędzarnią.
              Nie martw sie o ile masz kuchnię z oknem lub sprawny wyciąg kuchenny możesz kupic grill elektryczny.
              > - wywalanie petów i śmieci z balkonu na trawnik, bo "przeca to nie moje"
              Nie palę papierosów .... śmieci są moje .. więc je segreguje ..3 kontenery w altance.
              A zsyp w bloku sprawny....
              > - parkowanie na trawniku
              Mam parking na 3 samochody i podjazd na dodatkowe 3. Jak przyjedzie więcej znajomych
              to ustawiam ich na trawniku.
        • m4t Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i 27.07.11, 11:44
          Rozumiem, że każdego przyjezdnego oceniasz indywidualnie inaczej cała ta Twoja mądrość jest małowartościowa.

          :)
          Rdzenna ludność Warszawy to są poganie z lasu, wszyscy inni to albo napływowi(prawie wszyscy) albo żyjący wbrew tradycjom swoich przodków(może ktoś).
          • op-serwator Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i 28.07.11, 01:08
            Proszę bardzo, pierwszy post, na który warto odpowiedzieć.
            Oczywiście, moje opinie oparte są na stereotypach. Oczywiście, każdy przyjezdny powinien być oceniany indywidualnie. Oczywiście, wiele z tych zarzutów można z powodzeniem postawić osobom "z dziada pradziada" zameldowanym w mieście.
            I, oczywiście, statystyka jest nieubłagana. Niestety, nad czym boleję, prawdą jest powiedzenie, że chłopa ze wsi wyciągniesz, a na odwrót nie da rady. Musi minąć pokolenie, dwa, wtedy może.
            Do tego czasu przyjezdni nie powinni mieć równych praw z płacącymi podatki u siebie, zameldowanymi u siebie i będącymi u siebie ludźmi "z miasta".
            Jeśli ktoś tego nie rozumie - trudno.
    • Gość: Misu "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i po... IP: *.chemenergia.com 27.07.11, 09:26
      Sprawa jest prosta. Podatki miejskie powinny być zawarte w usługach świadczonych przez miasto oraz płacone pogłównie z PITu (jesteś ponad 8 godzin w mieście w pracy to płacisz za to podatek). Podobno ma zostać zniesiony obowiązek meldunkowy więc po cholerę zaczynać nową akcję. Pewnie urzędasy miejskie muszą skołować kasę na wydatki dla swoich kandydatów do senatu.
    • Gość: grr "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i po... IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.07.11, 10:21
      Co za gadanie! No pewnie, że ludzie migrują do większych miast, pozostawiając miasta mniejsze i opuszczając wsie. Tak było już w średniowieczu, wszak miejskie powietrze czyniło wolnym. Chłopi uciekali ze wsi do miast, przyuczali się do prac rzemieślniczych. Tak, upraszczam, ale chodzi o pokazanie pewnego zjawiska. W XVIII-XIX wieku to już były masowe migracje, potrzeba było ludzi. W przeciwieństwie do wsi, która jest niezmienna, zastygła przez dziesięciolecia, miasto to żywy organizm.
      A więc jeśli ktoś tego nie rozumie, albo źle się z tym czuje, że wszędzie dookoła widzi napływowych, to może powinien wyjechać na wieś.
      Ktoś już tutaj wyżej napisał, że gdyby nie ludność napływowa, to miasto by się zestarzało i zamieniło w grajdołek.
      • Gość: mark Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.11, 10:48
        Gość portalu: grr napisał(a):

        > Co za gadanie! No pewnie, że ludzie migrują do większych miast, pozostawiając m
        > iasta mniejsze i opuszczając wsie. Tak było już w średniowieczu, wszak miejskie
        > powietrze czyniło wolnym. Chłopi uciekali ze wsi do miast, przyuczali się do p
        > rac rzemieślniczych. Tak, upraszczam, ale chodzi o pokazanie pewnego zjawiska.
        > W XVIII-XIX wieku to już były masowe migracje, potrzeba było ludzi. W przeciwie
        > ństwie do wsi, która jest niezmienna, zastygła przez dziesięciolecia, miasto to
        > żywy organizm.

        Bredzisz. Ludzie migrują tam gdzie praca, a obecny centralny model administracji powoduje uprzywilejowanie Warszawy kosztem reszty kraju. W państwach, które są federacjami nie istnieje taki stopień nierównowagi między regionami, a ludzie chętniej pozostają w swoich małych i średnich miastach, a nawet wsiach, gdyż tam też mają pracę.
        • Gość: grr Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.07.11, 11:10
          Bredzę? Mogę się mylić, patrzeć jednostronnie, czegoś nie zauważać, ale czemu od razu mam bredzić? Nie rozumiem!
          W systemie feudalnym praca, jej brak, nie stanowiły problemu. Jej nadmiar był problemem. Napisałem o masowych migracjach w XVIII-XIX wieku i zakładałem, że to oczywiste, iż motywacją była praca, tzn. powstające manufaktury i fabryki potrzebowały rąk do pracy. Jednocześnie chłopi uzyskiwali wolność osobistą.

          Prawda, teraz inaczej to wygląda. Obecna wieś nie jest wsią XIX-wieczną. Co do małych miasteczek to też prawda, że w Polsce one wegetują, a ludzie pracują w nich za psie pieniądze.

          Chodziło mi tylko o to, że duże miasta zawsze były i raczej pozostaną kuszącym kierunkiem migracji dla wielu osób. Z drugiej strony, miasta potrzebują tych osób.
        • sverir Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i 27.07.11, 12:03
          > W państwach, które są federacjami nie istnieje taki stopień nierównowagi między regionami

          Wątpliwa teza - przykład Rosji czy Indii wskazuje, że nawet federacja nie chroni przed nierównowagą pomiędzy miastami a wsią. Okręgi stołeczne zwykle zyskują na obecności urzędów centralnych, parlamentów i siedzib rozmaitych instytucji, ale nawet jeżeli stolica nie dorównuje bogactwem i wielkości innym ośrodkom, to z reguły i tak istnieją dysproporcje pomiędzy jakimś miastem a resztą kraju. Polska nie jest tu wyjątkiem.
    • Gość: mark Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.11, 10:36
      wicehrabia.julian napisał:

      > słoiki są jak szarańcza, nie płacą podatków w miastach, a korzystają z infrastr
      > uktury, to się musi skończyć

      Jak to matołku nie płacą podatków? Przecież za każdym razem jak coś kupują w sklepie to płacą VAT, akcyzę, etc. Płacą też za miejsca za płatne miejsca parkingowe w centrum, płacą za bitely MZK, płacą podatki od nieruchomości...
      • swan_ganz Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i 27.07.11, 10:48
        > Jak to matołku nie płacą podatków? Przecież za każdym razem jak coś kupują w sk
        > lepie to płacą VAT, akcyzę, etc.


        to są wpływa na których łąpę kłądzie Rudy co defacto oznacza, że one natychmiast znikają w czarnej dziurze; tak jakby ich wogóle nie było... Rudy to magik więc nie takie rzeczy potrafi robić..

        Jak korzystasz z komunikacji miejskiej to za każdym razem wyciągasz z mojego portfela parę groszy... Mam wiec prośbę; nie mógłbyś chodzić piechotą? Wprawdzie zdzierał będziesz wtedy miejski chodnik, do którego położenia w żadnym stopniu nie przyczyniłeś ale to jakos przezyję i zafunduję ci do deptanie mojego chodnika...
        I jeszcze jedna prośba; kumuluj swoje śmieci i jak będziesz jechał w weekend do siebie po nowe słoiki to te skumulowane przez tydzień śmieci wyrzuć u siebie, co? Optymalnie byłoby gdybyś jeszcze z kibla korzystał raz w tygodniu (tez u siebie) ale realizm podpowiada mi, ze nie ma cie co o to prosić...
    • Gość: mark Re: "Puls Biznesu": Miasta ostro grają o dusze i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.11, 10:43
      Prawda jest taka, że przyjezdni w większości nie chcą pracować ani tym, bardziej mieszkać w tym zasyfionym mieście, ale niestety odziedziczony po PRL ustrój administracyjny, powodujący de facto całkowitą centralizacje kraju w Warsiawce, kosztem regionów! Dlatego Polska wzorem Niemiec czy Szwajcarii winna być państwem federalnym, gdyż tylko federalizm może zapewnić zrównoważony rozwój regionów.