Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy

IP: 80.94.20.* 11.08.11, 16:50
To po co wogóle urzędy pracy, niech wszyscy na podstawie PESEL mają ubezpieczenie, zlikwidować UP-y, kasę przeznaczyć na ubezpieczenia lub dla firm prywatnych na organizację szkoleń i po kłopocie.
    • Gość: Ahk4iePaiv8u tak.. wymiar psychologiczny i socjologiczny.. IP: *.net.autocom.pl 11.08.11, 17:48
      od 45% do 80% podatków nie ma przecież znaczenia :) fundusz, potrzebny fundusz :) haha :)
      • Gość: Ahk4iePaiv8u !!!!! IP: *.net.autocom.pl 11.08.11, 17:50
        "bardzo wysokie oczekiwania płacowe - min. 2 tys. na rękę"

        To są wysokie oczekiwania? Bo zarobić 2000 na czarno bez całego tego p..nia, to jest problem? To są wysokie oczekiwania jeżeli podatki wynoszą drugie tyle, bando idiotów, hydraulik albo kafelkarz na czarno zarabia tyle w tydzień!!
        WYSOKIE OCZEKIWANIA. W pale sie nie mieści...
        • big.ot to co mówi ta pani jest szokujące 11.08.11, 20:41
          Gość portalu: Ahk4iePaiv8u napisał(a):

          > "bardzo wysokie oczekiwania płacowe - min. 2 tys. na rękę"
          >
          > To są wysokie oczekiwania? Bo zarobić 2000 na czarno bez całego tego p..nia, to
          > jest problem? To są wysokie oczekiwania jeżeli podatki wynoszą drugie tyle, ba
          > ndo idiotów, hydraulik albo kafelkarz na czarno zarabia tyle w tydzień!!
          > WYSOKIE OCZEKIWANIA. W pale sie nie mieści...

          Dokładnie. Warto przypomnieć, że mówimy o Warszawie gdzie koszty życia i ceny mieszkań są w czołówce krajowej.

          Jezeli 500 euro to zbyt wysokie wymagania to ja się pytam w jakim my kraju żyjemy bo na pewno nie 'europejskim'. Raczej środkowoazjatyckim.

          Podsumujmy wypowiedź tej pani:
          -urząd nie znajduje pracy
          -urząd nie jest w stanie efektywnie kontrolować zarejestrowanych bezrobotnych
          -urząd nie jest w stanie oferować atrakcyjnych szkoleń

          No to ja się pytam po co w ogóle ten urząd?
          • Gość: moe Re: to co mówi ta pani jest szokujące IP: 82.139.156.* 11.08.11, 22:45
            Urzędy pracy zmarnowana kasa ,budynki ,to często świetna lokalizacja .
            Kolesie maja dobry i łatwy dojazd do pracy .
            • rydzyk_fizyk Re: to co mówi ta pani jest szokujące 11.08.11, 22:57
              Po pierwsze urząd nie powinien płacić ubezpieczenia. Wtedy trafialiby do nas tylko te osoby, które naprawdę potrzebują pomocy. Nie musielibyśmy szukać osób, które naprawdę szukają pomocy, a nie tylko ubezpieczenia zdrowotnego.

              Chyba nie zdaje sobie sprawy, że wtedy już zupełnie nie byliby potrzebni.
              • Gość: zxcv tylko sprzątaczka wykonuje w UP .... IP: 195.82.180.* 12.08.11, 00:55
                ... jakąś prawdziwą pracę (i za to należy jej się szacunek).

                Natomiast wszystkie te biurwy, specjalistki od aktywowania tylko i wyłącznie ekspresu do kawy pięć razy dziennie, jedzenia ciastek, plotkowania oraz okazjonalnego przekładania papierów i odbierania telefonów, należy wywalić na zbity pysk.

                Popracowałaby jedna z drugą w Biedronce albo na taśmie pracujących za półdarmo to by może coś więcej zobaczyła niż stado niewdzięczników, którzy nie chcą grzać się w blasku nieomylności UP.
                • sammler Re: tylko sprzątaczka wykonuje w UP .... 12.08.11, 23:37
                  Gość portalu: zxcv napisał(a):

                  > Natomiast wszystkie te biurwy, specjalistki od aktywowania tylko i wyłącznie ek
                  > spresu do kawy pięć razy dziennie...

                  :DDDDD

                  S.
          • Gość: pup Re: to co mówi ta pani jest szokujące IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.11, 08:02
            widocznie "inną" podstawówke kończyłeś...zasada nr 1...nie wypowiadam sie na temat na który nie mam zielonego pojęcia....
          • Gość: Maciek Re: to co mówi ta pani jest szokujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.11, 08:43
            No to ja Ci powiem po co-żony,dzieci,kochanki itd. różnych Panów na stanowiskach czy to państwowych czy samorządowych muszą gdzieś pracować-i to jest mafia w porównaniu do której osiłki z bejsbolami to mały pikuś!!!
        • Gość: www Re: !!!!! IP: 222.128.41.* 12.08.11, 03:28
          Sorry ale 2 na reke to okolo 3 brutto... od tego podatki sa minimalne...

          Ktos musi placic to ubezpieczenie zdrowotne!!!! To jest kupa kasy!
          Emerytura, funkcjonowanie panstwa itp... z czegos to trzeba finansowac...

          Sam podatek jest naprawde niewielki... przy takich zarobkach i np. 2 dzieci na pare podatkow prawie nie zaplaca!
    • Gość: Ewunia28 Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.ghnet.pl 11.08.11, 17:52
      W tym sęk. To są chyba już miliardy, jakie wydajemy na PUPy i WUPy. Większość działań tych instytucji to działania administracyjne. Czyli są sami dla siebie. Miałam okazję przyjrzeć się blisko pracy tych instytucji -jak skończą się pieniądze UE, to naprawdę nie mam pojęcia co będą robić. A gminy i powiaty, przy większej informatyzacji powinny sobie spokojnie poradzić z zadaniami na rynku pracy, które obecnie prowadzą PUPy. Połowę urzędników albo 3/4 byłoby mniej. Ale kto tego słuchać chce?
      • Gość: bezrobotny znalezli mi oferte jak sie wykrecic ? IP: *.dynamic.chello.pl 11.08.11, 23:31
        pie... nie chce mi sie robic pewnie 2000 max na reke na poltorej etatu
        za tyle to ja moge na tydzien robic ewentualnie jak bedzie fajna atmosfera w firmie, bez sku...synow podpie...czy

        jaki patent polecacie zeby sie odjebali ale mnie nie wyrejestrowali ?

        prosze o powazne odpowiedzi do jutra musze wiedziec

        • Gość: www Re: znalezli mi oferte jak sie wykrecic ? IP: 222.128.41.* 12.08.11, 03:26
          Znaczy chcesz pomyslow jak sprawic, zeby inni pracowali na twoje ubezpeiczenie zdrowotne, podatki i emeryture (minmalna zawsze bedziesz mial), zebys ty troche wiecej zarobil?
          • uczciwypracodawca Re: znalezli mi oferte jak sie wykrecic ? 13.08.11, 10:58
            Odczep sie od goscia - on ma leb na karku!
    • Gość: bezpracy wizyta IP: *.dynamic.chello.pl 11.08.11, 18:07
      Bylem dzis w PUPie warsawskim. Wyznaczono mi kolejna wizyte na....6.12.2011!!!. Wiadomo, ze przeciez bede sam musial sobie znalezc prace nie korzystajac z pomocy Urzedu.
      W UE jesli ktos traci prace, od razu sie nim zajmuja ospowiedniki PUPu i firmy prywatne, ktore dostaja kase za to, zeby delikwentowi pomoc i jak najszyciej znalezc nowe zajecie. Bo to jest kasa. Na tym mozna zarobic.
      Ten kraj to zenada.
    • Gość: baha kuriozalny tekst IP: *.icpnet.pl 11.08.11, 18:14
      Czytała Pani Autorka artykul w Press? Jak Pani pracę straci to:
      a) dziennikarzem z naboru Pani nigdy nie będzie, bo naborów nie ma, pani stażystką już nie będzie, bo jak to ze studentami, nikt Pani nie będzie chciał w redakcji, bo za stara, niemobilna itp.
      b) w PUP usłyszy Pani że nigdy nie spotkali się z ofertą choćby zbliżoną do Pani kwalifikacji, w dobrym przypadku zaproponują przekwalifikowanie na np. szwaczkę (tak, tak...też pisałam dla ogólnopolskiego dziennika i miałam "szansę" przekwalifikować się na ślusarza)
      c) co najwyżej Pani zobaczy drzwi do gabinetu Pani Dyrektor bo na pewno do bezrobotnej szefowa PUP nie wyjdzie, o nie, nie....
      Podsumowanie: Dlaczego urzędy pracy za zachodnią granicą (Francja, Niemcy, Dania itp) pracy dla bezrobotnych SZUKAJĄ i ją ZNAJDUJĄ, a w Polsce NIE?!
      Nie chcę być wulgarna, niech sobie Państwo sami dopowiedzą.
      • Gość: Aspa Re: kuriozalny tekst IP: 89.204.161.* 11.08.11, 21:23
        Dokładnie jak przypadek mojego znajomego. W Polsce dziennikarz w lokalnej gazecie, trochę publikował ogólnopolsko, jakaś współpraca z radiem lokalnym. Rzeźbił w gó.wnie siedem dni w tygodniu ale wiązał końce. Aż nie zlikwidowali mu gazety, jedynego etatu (śmiesznego, ale z wierszówką). Rzeźbił dalej, mocniej, brał każdy shit na warsztat, ale jak to na prowincji - żyć się z żoną i małym dzieckiem nie dało. Urząd pracy? Nie potrafili znaleźć nic dla faceta z dwoma językami i po studiach, z doświadczeniam PR, marketingowym i reklamowym. Proponowali jakieś śmieszne przekwalifikowania z sugestią "ale to chyba nie dla pana". Na własną rękę? Akurat rządzili ci, co się na jego gazetę gniewali, więc zapomnij. CI drudzy by pomogli, ale sami byli na przetrwalnikach. Wyjechał.
        Najpierw byle jaka praca poniżej kwalifikacji, którą mu pomogłem zorganizować, ale po 5 dniach dostał czek na sumę, która go w PL miesięcznie rajcowała. Pracując poszedł do odpowidnika PUP - opowiedział o sobie, wypełnił ankietkę i poszedł. Po tygodniu przyszedł list: jakie ma możliwości przekwalifikowania, podniesienia kwalifikacji w oparciu o posiadane wykształcenie, ile to kosztuje i ile może dostać dofinansowania (bo nie był bezrobotny, dla bezrobotnych za free). Po roku miał już pracę zgodną z kwalifikacjami, godną pensję i wolne weekendy, po raz pierwszy w życiu bodaj.
        A muszę dodać, że wyjechał z kraju kwitnącej gospodarki i jasnych perspektyw na upadający zachód, targany juz wtedy kryzysem. Jak dotąd nie wrócił i nie zamierza.
        • rabart Re: kuriozalny tekst 11.08.11, 22:12
          W jakim to było kraju?
    • Gość: matematyka Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.11, 18:14
      Pierwsze i zasadnicze pytanie: po co komu te urzędy pracy???

      Zatrudniają masę ludzi, głównie pociotków - oczywiście ciepła posada w budżetówce, więc po 14 nikogo już tam nie zastaniesz. Rejestrować bezrobotnych może prosty system komputerowy, który może obsługiwać 1 osoba w całym kraju (nawet ja!). Tyle w temacie.
      • marek.p.j Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 11.08.11, 19:13
        Gość portalu: matematyka napisał(a):

        > Pierwsze i zasadnicze pytanie: po co komu te urzędy pracy???
        >
        > Zatrudniają masę ludzi, głównie pociotków - oczywiście ciepła posada w budżetów
        > ce, więc po 14 nikogo już tam nie zastaniesz.
        ________________________________

        No nie przesadzaj. Nie po 14, tylko po 14:30 :-P
        Tak naprawdę u mnie, tzn. gdzie ja podlegam, przyjmują nieco dłużej, nawet "do ostatniego klienta", ale o wpół do trzeciej zamykają drzwi i nikogo już nie wpuszczają.

        Swoją drogą UP-y rzekomo mają "aktywizować", podczas gdy mnie na przykład nie chcieli sfinansować studiów podyplomowych, po ukończeniu których moja sytuacja życiowa bardzo by się zmieniła, bo z taką wiedzą mógłbym założyć własną działalność. Ale nie, dla nich im więcej petentów, tym lepiej, bo jest większy ruch w interesie.
    • dd1987 jak urząd nie szuka ludziom pracy to trzeba go zli 11.08.11, 18:37
      jak urząd nie szuka ludziom pracy to trzeba go zlikwidowac
    • Gość: wolny Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.dynamic.caiway.nl 11.08.11, 18:56
      urzedy pracy w polsce to biurokracja i kupa baranow i jeszcze bezczelnie miowja ze pomabgaja ludziom znalezc prace ludzie sami szukaja pracu kto stworzyl taka komurke ja k biuro p[racy rozgonoc to ludzie pracoja tyko na tych nierobiow co nic nie potrafja
    • Gość: anonymous Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.dynamic.chello.pl 11.08.11, 19:29
      Kurwa 2 tys netto to wysokie wymagania? Ja pie... co za ci... tak twierdzi
    • Gość: _Hideki_ Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.11, 19:33
      2 tysiące to dużo? postawa roszczeniowa? proponuję Pani Urzędniczce utrzymać się za tyle w Warszawie bez pomocy męża, dzieci, rodziny. Często koszt wynajęcia kawalerki (nieraz pokoju) i dojazdy do pracy przekraczają 1,5 tysiąca. A gdzie wyżywienie, odzież, zainteresowania? Czy Pani Urzędniczka myśli, że każdy mieszkaniec stolicy mieszka z rodzicami, żoną lub partnerką i że jest odciążony finansowo przez osoby, z którymi mieszka? Młody człowiek wchodzący w dorosłe życie często jest singlem. Zarabiając poniżej 2 tysięcy i nie mieszkając z rodzicami nie ma wielu szans na poznanie potencjalnych partnerek życiowych. A potem się dziwić, że tyle par decyduje się na Double Income No Kids...
      • jokat Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 11.08.11, 20:03
        Urząd Pracy to nie Urząd Pracy, siedzą nic nie robią, przez rok nie dostałam żadnej oferty pracy, po poprawieniu przez doradcę zawodowego CV już nikt się z pracodawców nie zgłosił (przedtem czasam ktoś zadzwonił), więc wtróciłam do starej wersji, teraz zaproponowali mi staż - siedemset ileś złotych, niech Pani Dyrektor UP postara się za te pieniądze utrzymać w Warszawie, jak to Urzad Pracy nie jest od szukania pracy, a te wszystkie oferty, które tam wiszą, tylko jak prosiłam o kontakt, to mówiły Panie, że to nie dla mnie, ze za stara jestem
        • Gość: www Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: 222.128.41.* 12.08.11, 03:32
          No to jednak zaproponowali ci staz... czyli cos robia....oczywiscie staz to nie praca, ale po pol roku mozesz ja dostac...

          Mysle, ze te staze to jedyne co UP wyszlo...
          • jokat Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 12.08.11, 23:15
            tak, jak stanę do konkursu, to może pracę dostanę
            • uczciwypracodawca Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 12.08.11, 23:35
              Ty nierobie?
    • persephonix Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 11.08.11, 20:00
      wylegarnia nic nie robiacych bab, UP w Gdyni to jedna wielka sciema, panna od dotacji to pewnie jakas znajoma cioci kierownika i nie potrafila mi odpowiedziec nap odstawowe pytania dot dotacji, odpowiedz sama sobie znalazlam wertujac internet, niepotrzebnie oplacane stanowisko przez panstwo...

      DWA - szkolenia z zakresu grafiki komputerowej COrel Photoshop i Illustrator, wartosc szkolenia pewnie ponas 10 tys zlotych na osobe, jestem plastykiem, grafikiem ktoremu do pelni kwalifikacji brakowalo tylko tego szkolenia, oczywiscie nie zostalo mi przydzielone bo nie bylo przydzielane na bazie kwalifikacji czy profilu zawodowego, tylko kolejnosci zapisujacych (polowa ludzi nic wspolnego z tym zawodem, pewnie nigdy nic z tym nie zrobia o ile dokonczyli kurs)

      Nikt ich z tego nie rozlicza, masa kasy wyrzucona w bloto przez brak sensownego zarzadzania. Ludzie plastycy, ktorym ten kurs byl jak zbawienie zawodowe odpadli, za to zalapaly sie laski zeby przerabiac sobie suitasne foteczki na NK

      Jak dla mnie ten urzad to nieporozumienie po calosci, leiepiej te kase dac na inne etaty, bo panie z ledwie matura woza sie jakby mialy doktorat, a o uprzejmosci nie ma mowy...

      WIES
      • hooligan1414 a po co co kurs? 11.08.11, 20:08
        wiekszosc moich znajomych robiacych jako graficy to samouki
        ja wiem - juz sam Mac troche kosztuje i legalne oprogramowanie do niego
        tylko kto ma po domach legalne licencje. To jak yeti
        • Gość: odp Re: a po co co kurs? IP: *.dynamic.chello.pl 11.08.11, 21:56
          za uczestnictwo w kursie placa, wiec pewnie dlatego ludziska tak sie pchaja na te kursy
          • uczciwypracodawca Re: a po co co kurs? 13.08.11, 10:57
            Z moich pieniedzy placa tym nierobom! To skandal!
    • Gość: bezrobotny Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.di-net.pl 11.08.11, 20:42
      Przez prawie dwa lata prowadziłem działalnośc na preferencyjnych warunkach, działalność bo tak się teraz zatrudnia - działalność, umowa zlecenie albo 1/4 etatu lub jak mogłem się zahaczyć w trzecim polskim pośredniku finansowym 1/64 etatu - ale tyra po 12h. Skończył się projekt, skończyła się praca. Poszedłem się zarejestrować - jestem bezrobotnym bez prawa do zasiłku bo nie płaciłem funduszu pracy - no nie płaciłem bo korzystałem z preferencyjnego "małego" zusu. Kolejna moja wizyta - początek października. Dobrze, że pracowałem na podstawie umowy między firmami, koszty dojazdu wrzucałem w koszta prowadzenia. W ten sposób zapłaciłem może 50 zł podatków przez dwa lata. Po wizycie w UP stwierdzam że i tak za dużo zapłaciłem ich praca nie jest warta złamanego grosza. Powinni je wszystkie zwolnić i same powinny się nauczyć jak się szuka pracy. Jak? Wysłalem ofertę na ogłoszenie przy wdrażaniu wieloletniego projektu - umowa zlecenie i 1500 netto na rękę. Na Szczecin to niezła pensja. W związku z tym, że jestem spoza Szczecina i fimra również otrzymałem od "przyszłego" pracodawcy mail z zadziwiającym pytaniem: "Jak, szczególnie zimą zamierza Pan dojechać do pracy". Odpisałem - autem. Odpisali - że to koszt, że chcą kogoś na długoletnią współpracę i że wiedzą że oferują małe pieniądze i że są świadomi tego że zacznę szukać czegoś "tańszego" w sensie lepiej płatnej pracy. Dostałem ofertę pracy w Anglii. Tamtejsza najniższa krajowa starczy na mieszkanie życie i tu na kredyt na własne "m" dla kogoś kto będzie pracował naprzeciwko miejsca pracy i nie będzie musiał szukać czegoś "tańszego". Chory kraj...
      • big.ot Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 11.08.11, 20:46
        Przerażająca logika (typowo polska z resztą).
    • Gość: OBS Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.08.11, 20:49
      Kiedy to całe urzednicze pasożytnicze kur..two jasny szlag, albo rewolucja trafi!!!!!?????
      Pogonić ty urzędniczych złodziei w cztery wiatry, a nie pierdzieć w stołek, za ukradzione ludziom pieniądze, ile jeszcze potrwa ta ŚCIEMA Z UDAWANIEM ŻE URZĘDNICY SĄ; HA HA HA DO CZEGOŚ POTRZEBNI!!!???
    • behemot72 paranoja.. 11.08.11, 21:23
      jesli nie szukaja pracy to po co istnieje to cos? Chyba wylacznie po to zeby krewni i znajomi mieli cieple posadki.Trzeba to rozwiazac w cholere a zamiast tego placic prywatnym agencjom posrednictwa pracy,one szybko znajda prace bezrobotnym chcacym pracowac.I jeszcze 2 tys zl to wygorowane zadania placowe..500 euro w stolicy 40 milionowego kraju w srodku Europy.To juz nawet nie jest smieszne.Jestem pewien ze przynajmniej polowa bezrobotnych w posredniaku to wina kosmicznie wysokich podatkow idacych na utrzymywanie takich wlasnie urzedasow jak ta pani
    • Gość: osa Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.play-internet.pl 11.08.11, 21:23
      Dzięki UP, bezrobotny ma poczucie opieki, i że komuś na nim zależy. Wiadomo, nawet głupi wie że UP nie tworzą stanowisk pracy, dlatego wydaje mi się śmieszne oczekiwanie że UP komuś znajdzie pracę. Bo jak ktoś ją dostanie to ktoś ją straci. Dzisiaj przemysł to automaty, i korporacje o olbrzymiej wydajności, a że postęp rośnie to tam ludzi będzie coraz mniej pracować.
      Małe firmy to iluzja i usługi. Dlatego poprzez zwiększenie podatków dla przemyłu i korporacji należy z tych pieniędzy stworzyć społecznie akceptowane dobre miejsca pracy w sferze budżetowej dla przyszlej klasy średniej np. nauczycieli, lekarzy, Policjii ,wojskowych. Są to zawody slużące dobru spoleczeństwa. Chodzi mi o to że dzięki wyższym podatkom możemy ograniczyć bezrobocie, tworząc Tanie! miejca pracy (biurko pokoik, komputer). Nawet słabo wykwalifikowany człowiek mógłby być pomocnikiem Policjanta -nie miałby uprawnień emerytalnych i dostępu do ostrej bronii można by go wyslać do niebezpiecznch dzielnic bo by znał środowisko na przedmieściach. Zwiększyło by się bezpieczeństwo bo biedni mężczyźni pracowali by jako niższe podmioty w Policjii czy Wojsku, a biedne kobiety supermarketach.
      Czas podnieść w przemyśle i bankach podatki . Skończyc z samolubstwem i rozwiązywać problemy które widać jak na dłoni. Do roboty! PO
    • Gość: gosc Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.dynamic.chello.pl 11.08.11, 21:36
      Zlikwidować całkowicie urzad pracy - banda leniwych urzędasów!

      www.facebook.com/Urzad.Patologiczny
      • jokat Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 11.08.11, 22:00
        a ile razy spotkało mnie coś takiego-proszę wyjść - przerwa sniadaniowa, czy jest to normalne?
    • aktyntasza Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 11.08.11, 22:07
      Urzędy pracy to przede wszystkim ciepłe posadki dla znajomków.
    • rabart Warszawa ma reprezentować Polskę? 11.08.11, 22:12
      Porazmawiajcie z bezrobotnymi z Warmii lub z Wałbrzycha i tamtymi urzędami.
    • Gość: xxx Do likwidacji IP: *.toya.net.pl 11.08.11, 22:13
      "Wanda Adach, dyrektor urzędu pracy w Warszawie: Ludzie nie rozumieją, jaka jest rola urzędu pracy. Powinna ona polegać na aktywizacji bezrobotnych, na organizowaniu warsztatów, szkoleń, na pośredniczeniu w szukaniu staży."

      Jeśli taka jest rola urzędu pracy to nie są one do niczego potrzebne. UP chyba w takim razie bezpodstawnie jest nazywany pośredniakiem. To do niego powinny obligatoryjnie spływać wszelkie oferty pracy.
    • Gość: Sakul Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.sileman.net.pl 11.08.11, 22:32
      Kilka razy byłem zmuszony do korzystania z usług tej instytucji. Liczba ofert pracy przedstawionych mi przez urząd - 0. Staże - 0. Roboty publiczne - 0. Szkolenia - 1, chociaż gdy się na nie zapisywałem, Panie z urzędu twierdziły iż moje szanse na kurs są minimalne. Dwa dni przed rozpoczęciem kursu okazało się, że chętnych jednak brakuje. Sposób doboru osób na kursy to nieporozumienie - nie liczą się zainteresowania, dotychczasowy przebieg kariery zawodowej, tylko wymienione grupy zatrudnienia. Efekt - niski poziom kursów, mało konkretów, kursy są zbyt krótkie by czegoś naprawdę nauczyć, wszak liczy się ilość a nie jakość. Na czym polega owe wspieranie osób w poszukiwaniu pracy, wie chyba tylko Pani dyrektor - wydrukować CV w urzędach się zazwyczaj nie da, skorzystać z internetu też nie, zadzwonić można z własnej komórki. Informacja na temat ofert pracy - znikoma. Targi pracy? Zjazd przedstawicieli UP z kilku gmin - konkretów brak. Nawet nie ma na nich komu zostawić CV. Do UP chodzi się tylko po zasiłki i ubezpieczenie. Jeżeli urząd przestanie płacić ubezpieczenia, jego istnienie straci sens.
    • beabeta Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 11.08.11, 22:56
      No to pozostaje tylko zlikwidowac te urzedy pracy !
    • Gość: aga Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.home.aster.pl 11.08.11, 22:58
      Jakie szkolenia? - na Ciołka w ponad 2 mln mieście był 1 konkurs w ciągu całego roku na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Lista 5 szkoleń wisi przez cały rok, a nabór odbył się w czerwcu i więcej nie będzie. Urzędy powinny być rozliczane ze znalezienia miejsc pracy, a nie za statystykę. To jest jeden wielki skandal i koszmar. A ta pani, nie powinna lekceważąco wypowiadać, się o bezrobotnych, bo dzięki nim ma posadę.
      • Gość: o_0 Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy IP: *.152.134.94.dsl.dynamic.t-mobile.pl 11.08.11, 23:55
        jasne... tylko gdzie te staże.. zapisałam się do UP, żeby dostać się na staż, zgłosiłam się gdzie się dało. Przeszłam masę rozmów, testów itd. Wszystko było już pięknie ustawiane... tylko oczekiwanie na to, że mój UP dostanie dofinansowanie i mam staż w garści... no i tak się doczekałam...
        Najgorsze z tego wszystkiego były absurdy.. wchodzę do pokoju zajmująego się stażami i pytam się pani czy dostałam się na staż, a ona do mnie, żebym poszła do pracodawcy, bo ona ma tu 500 podań i nie będzie tracić czasu na szukanie... ;/ #@#% to po co tam siedzi?????
        albo
        na kolejnej wizycie w UP zadaję standardowe pytanie czy są już pieniądze na staż? oczywiście NIE NIE NIE i za chwilę komiczna sytuacja, przychodzi jakaś inna pracownica z tekstem: "zostawić ci te dokumenty, bo ta nowa STAŻYSTKA zrobiła..." ... a ponoć dofinansowania nie było ech....

    • Gość: kagan W Warszawie jest praca? IP: *.dsl.telepac.pt 12.08.11, 00:06
      A dla mnie sie praca w Warszawie znajdzie?
      Moje CV jest TU.
      Zgode sie nawet na tysiac (euro) na miesiac. To chyba nie jest za duzo jak na kogos z doktoratem z dobrego australijskiego uniwersytetu, doskonalym angielskim i ponad 20 latami stazu pracy, w tym w IT, bankowosci i ubezpieczeniach.
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: bezrobotny doktor Ciekawe bardzo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.11, 00:17
      Mam rozumieć, że mimo doktoratu jestem bezrobotny, bo nie chcę znaleźć pracy? Słuchaj no panie Adach - ja od pół roku szukam jak wariat. Ilość wysłanych CV idzie już w setki! Wszędzie słyszę - "za wysokie kwalifikacje"!
      • kotek.filemon Re: Ciekawe bardzo... 12.08.11, 09:56
        > Mam rozumieć, że mimo doktoratu jestem bezrobotny, bo nie chcę znaleźć pracy? S
        > łuchaj no panie Adach - ja od pół roku szukam jak wariat. Ilość wysłanych CV id
        > zie już w setki! Wszędzie słyszę - "za wysokie kwalifikacje"!

        Dwie rady:
        1) Gorsza: Zataić kwalifikacje powyżej mgr - w końcu promocji nie masz wytatuowanej na czole.
        2) Lepsza: Wyjechać w p*zdu z bantustanu nadwiślańskiego i nie wracać.
    • szerszen0 Re: Gdzie po pracę? Nie do urzędu pracy 12.08.11, 00:35
      czytając wypowiedź pani dyrektor zbulwersowałam się
      1. mam wrażenie, że pani dyrektor lekceważąco traktuje swoich klientów (bezrobotnych)
      2. UP nie szuka dla nikogo pracy - to nazwa instytucji jest błędna
      errata - nie- urząd nie szuka dla nikogo pracy, ale -urząd nie znalazł jesze dla nikogo pracy
      3.kto widział szkolenia z UP? pomoc psychologa?
      4.a nie słyszała pani dyrektor rozmów na korytarzu: wezmę jakąkolwiek pracę?
      5.do UP przychodzi się wyłącznie po ubezpieczenie, do niczego innego ten twór się nie nadaje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja