Gość: dzika gazela
IP: 1.112.220.*
17.10.11, 00:50
Ja na sama siebie, 1-2 w tygodniu czestuje gosci przekaskami, owocami, slodyczami, kanapkami, jakies 800-900 zl.
Miasto Warszawa. Nie jem miesa, ryb, nie siegam po popularne produkty mleczne. Czesto zakupy w sklepie Alma, ktory do najtanszych nie nalezy. Nie pale. Alkohole rzadko i glownie dla gosci. Za to lubie oscypka, mleko sojowe, pasztet warzywny - a te produkty do tanich nie naleza. Maslo tez kupuje - Oselka, ktora kosztuje ok 10 zl.
Lubie tez miod, i tez ten drozszy kupuje.
Lubie kupic mniej, nie wyrzucac jedzenia.
Aha, soki z kartonu - jakies 3-4 na miesiac, glownie pomidorowy, czasem jablkowy.
Zauwazylam, ze w wielu domach znajomych pozeraczami pieniedzy sa slodkie jogurty i desery jogurtopodobne i soki w kartonach. Przy 3 osobowej rodzinie jogurcikow, danio i tym podobnych schodzi wiele, a syca zaledwie na chwile. Soki tez nie sa ani zdrowe ani ekonomiczne - koncentrat, sztuczne witaminy, cukier. Dlatego wole raz na tydzien kupic w markecie szklanke wycisnietego swiezo soku.
W domu wiec pije herbate, najczesciej Earl grey z cytryna. Albo rozne wariacje - zielona, mietowa, karmelowa.
Kawa - niestety lubie i trudno mi sie ograniczyc. Z mlekiem sojowym, dosladzam miodem.
Ogorki kiszone - uwielbiam. To moj ratunek dla portfela. Jestem szczesliwa, gdy zjem bulke z maselkiem i ogorkiem kiszonym. Proste sniadanie.
Aha, nie jadam tez i nie kupuje zadnych slodkich platkow sniadaniowych. Nie wierze w reklame, mi nie sluza, i ubolewam, gdy dzieci w rodzinie domagaja sie tego paskudztwa. Cukier z mlekiem jako pozywne sniadanie? No nie wiem..
A jak to u Was wyglada?
Na co tez najwiecej wydajecie? Jakie rzeczy/produkty/przyzwyczajenia maja duzy wplyw na Wasz budzet domowy?
Od niedawna wprowadzilam sie do Polski. Slyszalam, ze Warszawa jest taka droga, ale niekoniecznie. Ciekawi mnie, jak sie u nas zyje. Spacerujac po markecie, widze mase produktow, ktore kosztuja niemalo, a nie sa ani zdrowe, ani potrzebne. Ja szukam jeszcze lepszych rozwiazan, tak by mniej wydawac na tzw zachcianki.