tadeusz542
18.10.11, 13:43
Obawiam się ,że osoby które mają pracę i nigdy nie musiały jej szukać tak naprawdę pojęcia nie mają w czym rzecz ,czego dowodem są ustawowe działania aktywizujące bezrobotnych oraz artykuł "Poukładajmy wreszcie te puzzle"
Nie umniejszając autorom , są oni niczym pryszczaci młodzieńcy jeszcze nadobni którzy w swoim gronie konfabulują opowieści o przeżytym "pierwszym razie " a konkretnie o nieśmiertelnym "pomyleniu dziur" - opowieści o czymś co w rzeczywistości nie ma miejsca.
Otóż Drodzy Państwo żeby bezrobotny znalazł pracę to musi gdzieś być miejsce które na niego czeka, tymczasem miejsc pracy brakuje i pracodawcy oceniając kandydata na pracownika
biorą następujące kryteria:
1/ Wiek - Jeśli nie ma kandydata młodszego to być może kandydat przejdzie jeśli do miesiąca lub dłużej nie zgłosi się ktoś młodszy , mnie się nie zdarzyło żebym przeszedł.
2/ Uprawnienia - te zdobywa się na kursach z Urzędu Pracy , ja zawsze byłem jednym z najlepszych.
3/ Praktyka zawodowa - Nie ma ;kandydat skończył tylko kurs i pracodawca nie zaryzykuje ,że przez człowieka bez praktyki będzie musiał w ramach gwarancji remontować budynek .
Mnie facet powiedział wprost : "Panie w Pana wieku musi być pewny fachowiec , nie mam czasu żeby nawet dyskretnie Pana dozorować , ja sam przestałem popełniać błędy po kilku latach pracy "
Pewna kadrowa w tarnowskich Górach poddała mnie próbie i kazała wózkiem widłowym przenieść opakowania z jednego miejsca placu na drugi - Próbę wykonałem
szybko i sprawnie ale na telefon od nich czekam do dzisiaj.
W pewnej hurtowni kierownik działu poprosił mnie do okna z którego widac było halę sprzedaży poprosił żebym powiedział mu coś na temat pracujących w dole ludzi i powiedział wprost ,że szukają pracownika ale takiego który rokuje perspektywy na lata .
W jednym z marketów kierowniczka poddała mnie próbie na wóżku wysokiego składowania którą przeszedłem - Wówczas powiedziała ,że jestem w wieku w którym moge dostac zawału , stracić przytomność albo coś innego może mi się stać a wozek jeździ wśród klientów.
W firmie produkującej piece piekarnicze - facet kazał mi wejść na trzypiętrowe rusztowanie , podał mi kilka materiałów po czym kazał zejść i powiedział ,że jestem za słaby.
W firmie elektrycznej chcieli żeby pierwszy miesiąc popracował za darmo w ramach sprawdzenia się .
To tylko kilka takich róznych perełek które mnie spotkały bo teraz jedynie wysyłam CV ale kiedyś nie podawałem wieku i wzywali mnie na spotkania.
4/ Osadzenie w zawodzie - najlepiej robić to czego się człowiek nauczył.
Z tej racji ja chciałem uczestniczyć w kursie diagnostów lub elektryków samochodowych
jednak tego akurat nie ma , Urzędy mają nieśmiertelne wóżki widłowe, instalatorów wod-kan ,
spawaczy , florystów, krawcowe itd , jak za króla Ćwieczka.
Z kolei bezrobotny kiedy już ma na oku jakąś pracę musi skalkulować ile go wyniesie koszt dojazdów w perspektywie tago co zarobi a tu niestety pracodawcy płacić nie chcą .
Czyli Jeśli chcecie ludzie poukładać te puzzle to same próby aktywizacji bezrobotnych nic nie dadzą w sytuacji kiedy nie będzie ich gdzie zatrudnić .
Gdyby pracodawca ustawowo musiał każdego pracownika zatrudniać poprzez Urząd Pracy , zgłaszał mu swoje potrzeby a Urząd ewentualnie wyszukiwał lub szkolił mu pracownika i tamten musiał go zatrudnić to sprawa wyglądałaby inaczej .
W tej chwili praca to los szczęścia lub przypadek albo obecnie pewne na sto procent znajomości.
Rynek pracy został opanowany przez rodzinne koterie.
widać to zwłaszcza w urzędach czy instytucjach, bibliotekach , lasach , gminach itd.