Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy?

IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 03.02.12, 02:55
W ramach ograniczenia życia na kredyt, jeden z większych deficytów w UE, należy podnieść podatki dla najlepiej zarabiających-jedne z najniższych w UE.
    • Gość: Ahk4iePaiv8u Margaret Thatcher w czasach kryzysu podnosiła poda IP: *.net.autocom.pl 03.02.12, 08:12
      Tak, a tego, pensję minimalną wymyślił Adam Smith, a komuniści to "najwięksi wrogowie podatków". Wiemy, Panie Rostowski. A podatek od zaokrąglania Ziemi wymyślił Kopernik, bo już 600 lat temu pisał, że Ziemia powinna być okrągła.

      Ładnie to tak propagandowo prać mózgi naiwnym? Że to się opłaca, to ja wiem, gra w trzy kubki też się opłacała, ale wy to już wszelkie rekordy bijecie.. :/
    • Gość: Crusty Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? IP: *.riseup.net 03.02.12, 08:18
      W stolicy odbyły się rekolekcje dla fanatyków religijnych wierzących w niewidzialne ręce oraz warsztaty terapii zajęciowej dla zwykłych wariatów. Minister Rostowski, poinstruowany przez psychiatrów, zwracał się do nich czule, określając ich jako swoich "przyjaciół". To początek ogólnopolskiej kampanii społecznej "Pociesz neoliberała".
      • tornson Re: Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? 03.02.12, 09:52
        Gość portalu: Crusty napisał(a):

        > W stolicy odbyły się rekolekcje dla fanatyków religijnych wierzących w niewidzi
        > alne ręce oraz warsztaty terapii zajęciowej dla zwykłych wariatów. Minister Ros
        > towski, poinstruowany przez psychiatrów, zwracał się do nich czule, określając
        > ich jako swoich "przyjaciół". To początek ogólnopolskiej kampanii społecznej "P
        > ociesz neoliberała".
        :D
    • tornson To są szkodniki, sługusy bogaczy, a nie żadni 03.02.12, 09:51
      ekonomiści! Takie gnojki jak Balcerowicz, Petru i im podobni sprawili że na samo słowo "ekonomista" nóż się w kieszeni otwiera! A przecież nie powinno tak być! Ekonomia to ważna profesja, tyle że tych antyspołecznych gnojków nie należy wogóle traktować jako ekonomistów, jedynie jako chorych fanatycznych doktrynerów i wyznawców pseudo-ekonomicznej religii neoliberalnej.
      • robert6_666666 Re: To są szkodniki, sługusy bogaczy, a nie żadni 03.02.12, 14:55
        za to takie barany jak ty sprawiaja, ze z forum dyskusyjnych znikaja ludzie, ktorzy maja cos sensownego do powiedzenia i jakas wiedze w dziedzinach, ktore sa przedmiotem dyskusji...
        dziwic mnie to nie dziwi - trykanie sie z baranami jest bezproduktywna strata czasu
      • Gość: kreatywny księgowy Re: To są szkodniki, sługusy bogaczy, a nie żadni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.12, 19:12
        Raczej lobbyści, business a nie żadna ideologia. Np. superprzekręt z OFE i 7(!) procentami od każdej składki. Udało się to pociągnąć przez parę lat i wyciągnąć miliardy od plebsu. A jak się zrobiła afera to jeszcze próbowali lamentować że za mniej "finansiści" nie zechcą pracować:)
    • Gość: he1ku Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? IP: *.efekt.net.pl 03.02.12, 12:40
      Padają tu takie mądre terminy np neoliberalizm, czy coś tam innego, a Rostowskiemu zależy tylko by obedrzeć nas ze skóry. Tylko ma dylemat czy zrobić to za jednym pociągnięciem czy też łagodnie ,delikatnie. Czy ściągać z dołu czy też z góry. Zaproponował ,ze zmieni podatki np VAT ; obecnie jest 5 %, 8% i 23 _%.Więc zrówna ,ujednolici.Wszystkie będą wynosić 25 % .minimalnie podatek został podniesiony o 2 %.
    • wiedzacy_ziemianin Zerwać konkordat - kk jako stowarzyszenie zwykłe!! 03.02.12, 12:56
    • Gość: klasyk Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? IP: *.nyc.res.rr.com 03.02.12, 12:57
      Reformy trwają w Polsce nieprzerwanie od 1918 roku.
    • wiedzacy_ziemianin Zlikwidować KRUS i senat !!!!!!!!!! 03.02.12, 12:58
    • Gość: klakier Re: Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? IP: *.nyc.res.rr.com 03.02.12, 13:02
      Gość portalu: Paweł napisał(a):

      W ramach ograniczenia życia na kredyt, jeden z większych deficytów w UE, należy podnieść podatki dla najlepiej zarabiających-jedne z najniższych w UE.
      ----
      Nieprawda. Wystarczy zrobić jedną z dwóch rzeczy : podnieść minimalne wynagrodzenie albo podnieść stopy procentowe. Tylko jedna z tych dwóch opcji może przerwać negatywne zjawisko deflacji, bezrobocia i spekulacji surowcami a jednocześnie zmotywować banki do pożyczania pieniędzy na biznes.
      • Gość: Paweł Prawda, prawda IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 03.02.12, 17:05
        Co nieprawda? Że Polska ma jeden z najwyższych deficytów mimo jednego z najwyższych wzrostów?
        wyborcza.pl/51,103578,10792504.html?i=1
        Jakby w Polsce była recesja, to pewnie Polska była by na podium deficytu.
        Nieprawda, że najlepiej zarabiający płacą najniższe podatki? A w którym cywilizowanym kraju podatek od dochodów osobistych z działalności gospodarczej wynosi 19 %, a najwyższa stawka 32% z bardzo wysokim progiem? W Wielkiej Brytanii najwyższa stawka wynosi 50 %, w Niemczech 47,5 %, w Szwecji 57 %,
        www.heritage.org/index/explore.aspx?view=by-variables
        patrz Income Tax Rate-to jest najwyższa stawka podatkowa.
        W Polsce płaca minimalna brutto nie jest bardzo niska w porównaniu do średniej, ale jest wysoko opodatkowana jak na UE, głównie z powodu śladowej kwoty wolnej od podatku:
        appsso.eurostat.ec.europa.eu/nui/submitViewTableAction.do?dvsc=14
        Tak więc podwyżka minimalnej spowodowała by likwidację tych miejsc pracy, które są mało opłacalne dla pracodawcy a nie wynikają z wyzysku. Jeśli wprowadzić jakieś cywilizowane opodatkowanie najlepiej zarabiających, których zarobki wynikają nie tyle z efektywności, co z posiadanej władzy, starczyło by na podwyższenie kwoty wolnej od podatku i zniesienie opłat na ZUS dla początkujących przedsiębiorców, którzy nie mają zysku. Zmniejszyło by to też motywację prezesów do wyzysku, więc więcej zostałoby w firmie, w tym także dla innych pracowników. W budżecie byłoby więcej na infrastrukturę i na administrację, co ułatwiło by prowadzenie przedsiębiorstwa i zmniejszyło bezrobocie, tak więc pracodawcy musieliby bardziej zabiegać o pracowników. Ostatnio czytałem, że nie sędziowie nie będą mieć (więcej?) asystentów, bo nie ma pieniędzy, a w Polsce procesy, w tym sprawach gospodarczych, są jedne z najdłuższych na świecie. No i w Polsce nie ma deflacji, a spekulacja surowcami zachodzi na globalną skalę i Polska jest za mała, żeby tu coś zrobić.
        • Gość: klakier Re: Prawda, prawda IP: *.nyc.res.rr.com 03.02.12, 22:49
          Nie kumasz czaczy. Opodatkowanie najbogatszych spowoduje po prostu wpływ pieniędzy do budżetu. Ten pieniądz nie będzie pracować. Natomiast podniesienie płacy minimalnej spowoduje zwiększenie konsumpcji w wyniku czego pobudzi to gospodarkę a budżet i tak dostanie kasę z wpływów z VAT.
          • Gość: Paweł Jeszcze raz IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 04.02.12, 02:45
            Jeśli zwiększone wpływy do budżetu wystarczą tylko na pokrycie deficytu, to racja - te pieniądze nie będą pracować, ale spadnie oprocentowanie kredytów i w przyszłości będzie mniej do spłacenia. Jeśli dodatkowe pieniądze pozwolą na podwyższenie kwoty wolnej od podatku, to najmniej zarabiający dostaną więcej do ręki i zwiększą pobyt. Jeśli pieniądze zostaną wydane na infrastrukturę i na usprawnienie administracji, to te pieniądze będą pracować i zwiększy się zatrudnienie chociażby w budownictwie.
            Jestem jak najbardziej za ograniczeniem rozwarstwienia dochodów, które w Polsce jest wysokie jak na UE i to mogłoby być pewnym uzasadnieniem dalszego wzrostu płacy minimalnej z obecnego średnioeuropejskiego poziomu w porównaniu do średniej krajowej, ale postulowana przez związki minimalna równa połowie średniej krajowej byłby najwyższa w Europie. Uważam, że pieniądze są wydawane efektywniej przez uboższych, bo najbogatszych często nie interesuje cena.
            Ale.
            Pieniądze w firmie idą na płace i dla właściciela. Jeśli podwyższy się płace minimalne to mniej zostanie dla innych pracowników np. zarządu i właściciela. Tak więc zamiast podwyższać płacę minimalną kosztem więcej zarabiających, lepiej zwiększyć opodatkowanie więcej zarabiających i podwyższyć kwotę wolną od podatku, albo wprowadzić kwotę wolną od ZUS, ponieważ nie każda praca jest warta większej płacy i nie każdy pracodawca ma z czego zapłacić-firmy jednak czasami bankrutują.
    • Gość: abc Ekonomiści do rp IP: *.204.88.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.02.12, 13:50
      Ojciec dyrektor wykształci ekonomistów makro zdolnych do samodzielnego myślenia ? A może sprowadzić siły stabilizacyjne z Afganistanu- to konkretna oszczędność. A podatki i odsetki w bidnych krajach nada obniżać - przedojone !
    • Gość: bbbbbb Re: Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 03.02.12, 15:21
      Czy nie wiecie że wyraz "ekonomista" pochodzi od ekonoma? Dawniej ekonom walił batem, dzisiaj ekonomista wali po kieszeni. Na to samo wychodzi.
      • eggerger Re: Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? 03.02.12, 17:02
        Akurat, "semantycznie",
        nie bardzo masz rację,
        ale figura się mi podoba.
        • Gość: bbbbbb Jakież to podobne. IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 03.02.12, 17:50
          Ekonom (gr. oikonómos - zarządzający domem) - wysoki urzędnik królewski zarządzający ekonomiami (dobrami królewskimi); w Polsce XVI–XVIII w. urzędnik, który kierował administracją w zespole majątków ziemskich (tzw. klucza). Ekonom oprócz zarządzania gmachem, zajmował się też nadzorem robót rolnych, poganianiem chłopów w polu. W Polsce był to też zarządca folwarku pańszczyźnianego.

          Termin ekonomia pochodzi z greckiego οίκος (oikos) – dom i νομος (nomos) – prawo, reguła. Pierwszy raz pojawia się u Ksenofonta – taki tytuł nosi jedno z jego dzieł. Starożytni przez to słowo rozumieli zasady prowadzenia gospodarstwa domowego. Inna szkoła mówi, że słowo ekonomia jest połączeniem słów oikos – dom, gospodarstwo domowe i nomeus – człowiek, który zarządza, przydziela. Czasownik oikonomeo oznacza więc kierowanie domem. Ksenofont rozumiał oikonomikos jako kierowanie gospodarstwem domowym.
    • kociewiak2 Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? 03.02.12, 17:16
      ..oczywisci ekonomisci PIS sa exstra -super ,tylko dlaczego mowia o reformach ktorych sami nie przeprowadzili.Pan Steinhoff duzo teraz krzyczy ale sam nic nigdy nie zrobil....
    • nowy-trend Jakie reformy? 03.02.12, 18:58
      Czyż można nad jakąkolwiek reformą pracować skoro ciągle biedny Tusk musi odpierać ataki pisuarów szczególnie w sprawie katastrofy smoleńskiej? Cóż by zrobił biedny Donald gdyby nie pisdecja- ano musiał by się zabrać za robotę. A tak jak nie kaczątko, to fatyga lub oberguru maciar wyskoczą z nową teorią i donaldzio w skrytości ducha dziękuje im gdyż musiałby się zabrać za konieczne ale niepopularne reformy. I dalej od początku czeka na kolejny wygłup ze strony pisdecji.
    • alakyr Jest tylko jedno zagrożenie panowie ekonomiści... 03.02.12, 20:47
      panie Rostowski. Czy szokowo czy rozłożone w czasie, co będzie jak pacjent po drodze zdechnie? Prędzej lub później. A stan pacjenta jest już przedzawałowy.
    • bardzoharakterny Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? 03.02.12, 22:12
      Ca nie zauważyłeś „wielki ekonomisto”, że uratowano wyniki ekonomiczne okradając emerytów przez waloryzacje emerytury kwotowo, a nie wskaźnikiem inflacji?
    • Gość: JanKran Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? IP: *.opole.hypnet.pl 04.02.12, 10:26
      CZasem sie zastanawiam skąd biorą się ci idioci z lewiatana i BBC. Przecież nikt nie jest tak głupi żeby nie rozumieć, że jak nie ma pieniądza na rynku to nie ma konsumpcji, nie ma klienta i nie ma biznesu, a oni w kółko to samo o zmniejszaniu wydatków z budżetu, taniej sile roboczej, płaceniu za usługi medyczne, "ujednolicaniu" vatu (tzn. podniesieniu stawek, które jeszcze są niskie), redukowaniu wydatków socjalnych. Jak oni chcą prowadzić swoje biznesy bez klientów?
      • Gość: kreatywny księgowy Re: Ekonomiści do rządu: Gdzie te reformy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.12, 15:16
        Ci goście nie prowadzą żadnych realnych "biznesów", są po prostu dyżurnymi mądralami w telewizyjnej małpiarni. A wracając do głównego wątku: należy strzyc bogaczy i transferować pieniądze do ludzi o niskich dochodach. Pieniądze zostawione bogaczowi nie pracują, co najwyżej zostaną wydane na jakąś rozpasaną zagraniczną konsumpcję, kolejnego bentleya lub apartament na Karaibach. A biedny człowiek kupi chleba i kiełbasy nakręcając lokalną gospodarkę...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja