blust
23.02.12, 15:35
Reforma emerytur nie ma nic wspolnego z tym czy Polska bedzie w sytuacji Grecji. Od niej nie przybedzie pieniedzy ani rzadowi ani nikomu.
Polski rzad jest w innej sytuacji niz Grecki, nie moga mu sie skonczyc pieniadze, bo nie uzywa Euro drukowanych we Frankfurcie tylko sam drukuje ile chce (wbrew temu co pisza w ksiazkach wydatkow rzadu nie finansuje sprzedaz obligacji, sa one emitowane po to zeby bank centralny nie stracil kontroli nad krotkoterminowa stopa procentowa - inaczej spadlaby do zera).
Dlatego wiek emerytalny nie ma nic wspolnego z kasa ktora ma rzad. Ma cos wspolnego z produktywnoscia spoleczenstwa. Jak chcemy wiecej konsumowac to musimy dluzej pracowac. Ale jesli nie chcemy to mozemy nawet przechodzic na emeryture wczesniej, wtedy bedzie troche biedniej i dodruk pieniadza tego nie zmieni. To kwestia wyboru. Pieniadz w gospodarce sie bierze z emisji NBP a nie z tego ze jakis emeryt pojdzie do pracy - emeryci ani zadna inna osoba fizyczna nie sa zrodlem pieniadza. Zrodlem pieniadza jest rzad.
Skoro rzad nie moze zlikwidowac 10% bezrobocia, 30% wsrod mlodych, to jaka jest szansa ze nagle ci emeryci znajda prace? Jedyna szansa to zabrac miejsca pracy mlodym. PKB od tego nie wzrosnie, tylko zmieni sie kto je wytwarza.
Tusk & Co: zlikwidujcie bezrobocie, potem sie martwcie czy potrzeba jeszcze wiecej PKB, wysylanie ludzi na rynek pracy ktory nie zatrudnia nie ma sensu. Rynek pracy zatrudnia jak jest popyt (hint: wiekszy deficyt jest potrzebny).
"Obnizanie kosztow pracy", ulubiona metoda "pracodawcow" i wielkiego biznesu (gdyz pozbawia pracownikow praw) nic nie da bo razem z kosztami spada popyt, o tyle samo, bo pracownicy mniej zarabiajacy maja mniej kasy na wydatki.
Przedluzanie wieku emerytalnego tez zwieksza konkurencje o te sama ilosc miejsc pracy, to marzenie pracodawcow - spowoduje obnizenie plac, nic wiecej. I moze o to chodzi.
mosler2012.com/wp-content/uploads/2009/03/7deadly.pdf