Dodaj do ulubionych

Kreatywny minister Rostowski

IP: 194.181.161.* 27.04.12, 08:10
Umocniłby? Bo pan Gadomski tak twierdzi? Wolne żarty.
Obserwuj wątek
    • mentatd_at_gmail Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 09:38
      @asd: A o co właściwie się czepiasz? Tak dla zwykłego czepialstwa czy chciałeś coś sensownego powiedzieć?

      @abc: Za nikogo również nie przeprowadzano tak głębokich reform gospodarczych jak za Balcerowicza. Niemniej jak widzę wieczne hasło Samoobrony "Balcerowicz musi odejść" wiecznie żywe.

      Cieszę się, że Rostowskiego tak wkurza ten licznik! To znak, że doskonale spełnia swoją rolę.

      Poza tym uważam, że Rostowski powinien raczej wysłać list Balcerowicza niż do PAP - zawsze to grzeczniej by odbiorca dowiedział się wcześniej o co nadawcy chodzi niż dopiero po kupnie gazety.
      • Gość: asd Re: Kreatywny minister Rostowski IP: 194.181.161.* 27.04.12, 09:45
        Czepiam się, bo wolałbym czytać komentarze, w których znajduje się jakieś merytoryczne uzasadnienie tego, co się pisze. Gadomski twierdzi, że przejęcie na unijny sposób liczenia długu umocniłoby naszą pozycje. Jak? Dlaczego? Tego w jego komentarzu nie ma, więc domyślam się, że to - jak zawsze w przypadku tego autora - po prostu projekcja jego życzeń.
        • robert6_666666 Re: Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 10:30
          1. Najwyrazniej nie jestes w stanie zrozumiec tego co czytasz...

          2.Gadomski nie twierdzi, ze to "umocniloby nasza pozycje" tylko, ze to "umocniloby wiarygodnosc ministra Rostowskiego"

          3. I nie bede specjalnie tracil czasu zeby Ci to wyjasniac bo patrz punkt 1
            • asperamanka Re: Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 13:30
              Bo my mamy statystyki tak kreatywne, że księgowi Enronu pod ziemię by się ze wstydu zapadli.

              Masz dane Eurostatu na temat długu. Masz to w tekście pana Redaktora, jak one się rozjeżdżają z naszymi, krajowymi.

              Masz dane choćby GUS o sprzedaży detalicznej, która nam co miesiąc rośnie jak na drożdżach. I masz dane Eurostatu, według których spada. I obie są prawdziwe, z tym że Eurostat liczy sumę sprzedaży według niemieckiej, chyba hitlerowskiej jeszcze metodologii, EVP w dodatku, czyli jednolitej ceny detalicznej, jako sumę w całym handlu, a GUS w "przedsiębiorstwach handlowych", a te "przedsiębiorstwa" to są firmy handlowe zatrrudniające ponad 9 osób. Czyli, gdy zestawisz, to u nas rośnie w "Biedronkach", "Lidlach", i supermarketach, a spada w ogóle, ale to trzeba wiedzieć, że baza jest nieporównywalna.

              Niejaki Sir Winston Churchill (kopalnia bon motów) był uprzejmy w roku bodajże 1925, kiedy rozważano w UK powrót do standardu złota, on był ministrem skarbu lub handlu, i mu mówiono że wedle statystyk parytetu Funta do złota sprzed 1914 przywrócić się nie da, bo ceny wzrosły wielokrotnie, i to sie skończy katastrofą gospodarczą, że on "nie wierzy w żadne statystyki, których osobiście nie sfałszował".

              Pan minister Rostowski historię gospodarczą UK na pewno zna, z racji zawodowej, doskonale. Wtedy, w tym 1925, oponenci Sir Winstona mieli rację, i stary przedwojeny parytet Funta do złota się skończył katastrofą po jakichś siedmiu latach, ale tylko dlatego tak długo to trwało, że Funt był światową walutą rezerwową, a UK miało imperium nad którym słońce nie zachodziło do eksploatowania przez te lata.
              • asperamanka Re: Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 13:47
                PS.

                Ta sprawa ze statystykami mi przypomina pewną prawdziwą historię z USA. Bohaterem ludowym na Southweście był niejaki Pancho Villa, taki meksykański Robin Hood z początku XX wieku, który po obu stronach granicy odbierał bogatym żeby dać biednym. Kilkadziesiąt lat temu dwa stany, na pewno Texas, i albo Nowy Meksyk, albo Colorado, się kłóciły, który z tych stanów w muzeum ma prawdziwą czaszkę Pancho Villi. Kasa z turystyki. Wynajęto zatem naukowców z jakiegoś uniwersytetu stanowego "neutralnego" stanu, którzy wydali salomonowy wyrok. Mianowicie, że "obie czaszki Pancho Villi są prawdziwe i autentyczne, natomiast jedna jest jego czaszką w wieku młodzieńczym, a druga w dojrzałym".

                I masz te statystyki Leszka Balcerowicza i Jana Rostowskiego, Eurostatu i GUS. Długu publicznego po prostu w ogóle nie powinno być. Ale wzrost długu ładnie napędza statystyki PKB, który jest sumą, krótko bardzo mówiąc, wydatków prywatnych i publicznych oraz inwestycji. Masz wzrost długu finansująceggo wydatki publiczne, masz ładny "wzrost" PKB.
                • robert6_666666 Re: Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 14:14
                  Długu publicznego po prostu w ogóle nie powinno być.
                  Podobalo mi sie wszystko co napisales(las) milo sie czyta jak ktos ma cos sensownego i ciekawego do powiedzenia. Ale z tym jednym zdaniem powyzej to jednak troche nie tak.
                  W zdrowej gospodarce powinien byc lekki deficyt sektora publicznego (a to oznacza, ze tworzy sie takze dlug publiczny) tylko on powinien byc na rozsadnym poziomie. Tak jak konieczna jest niewielka inflacja. Gdyby panstwo mialo nadwyzke w sektorze publicznym to oznaczaloby to, ze wysysa pieniadze z gospodarki. Podobnie katastrofalna dla gospodarki bylaby deflacja chociaz na piewszy rzut oka wydaje sie, ze co zlego w tym, ze obniza sie poziom cen?
                  Deficyt sektora publicznego to w koncu nadwyzka sektora prywatnego. Tylko oczywiscie ten deficyt (podobnie jak inflacja) powinien byc niewielki. Nawiasem mowiac pompowanie wzrostu zwiekszaniem wydatkow publicznych (i zadluzenia) tez nie zawsze jest zle. To wszystko zalezy od fazy cyklu w jakim znajduje sie w danym momencie gospodarka.
                  • asperamanka Re: Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 14:34
                    robert6_666666 napisał:

                    > Tylko oczyw
                    > iscie ten deficyt (podobnie jak inflacja) powinien byc niewielki. Nawiasem mowi
                    > ac pompowanie wzrostu zwiekszaniem wydatkow publicznych (i zadluzenia) tez nie
                    > zawsze jest zle. To wszystko zalezy od fazy cyklu w jakim znajduje sie w danym
                    > momencie gospodarka.

                    NapisałEM ;-)

                    I moim zdaniem w Twoim poście masz 100% racji. Tylko zobacz, jak to jest. Staram sie być zrozumiały, więc mocno upraszczam, oczywiście. Dziś guru "adwokatów" wysokich wydatków publicznych finansowanych z długu, co w dzisiejszych czasach w systemie pieniądza fiducjarnego w sumie oznacza po prostu druk, czyli na koniec dnia "podatek inflacyjny", jest JM Keynes. Zwłaszcza adwokatem tego druku jest "noblista" pan Krugman. Tyle, że Keynes nigdy nie napisał ze deficyt należy mieć stale; jedynie należy pobudzać wzrost w okresach dekoniunktury, a potem mieć nadwyżki.

                    A poza tym po prostu uważam, że Polski w tej chwili nie stać nawet na ten niby "niski" poziom długu, który mamy. Te 60% zapisane w Konstytucji w ślad za traktatami europejskimi to jest dla nas za dużo. Nie stać nas na tyle, co Japonia, nie przy tym poziomie oszczędności wewnętrznych, i nawet na tyle co Włochy też nie.
                  • Gość: radca Re: Kreatywny minister Rostowski IP: *.icpnet.pl 27.04.12, 14:52
                    Niestety nie mogę się z tobą zgodzić w sprawie długu publicznego jak i deflacji.
                    Nie bardzo rozumiem dlaczego deflacja na być taka be?
                    Dlaczego 1% deflacja ma być gorsza od niż 1% inflacji ?.
                    Mała kwota na plusie daje bezpieczeństwo, amortyzator na wypadek klęsk żywiołowych, zwiększa polityczne możliwości państwa i umożliwia osiagnięcie nadzwyczajnych dochodów?
                    Dlaczego jej się tak "boją" ekonomiści?
                    Moim zdaniem w wieloletniej (kadencyjnej) perspektywie dług jak i nadwyżka winny być zerowe. W końcu państwo to forma organizacji obywateli, a nie jakiś niezależny byt ..., psujący rynek i inflacją notorycznie skubiący obywateli.
                    Właśnie trzymanie "zera" to jedyny mechanizm poskramiania budżetowców (polityków, urzędników, służby). No i nie żerowania na nienarodzonych.

                    • asperamanka Re: Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 16:33
                      Gość portalu: radca napisał(a):

                      > Niestety nie mogę się z tobą zgodzić w sprawie długu publicznego jak i deflacji
                      > .
                      > Nie bardzo rozumiem dlaczego deflacja na być taka be?
                      > Dlaczego 1% deflacja ma być gorsza od niż 1% inflacji ?.
                      > Mała kwota na plusie daje bezpieczeństwo, amortyzator na wypadek klęsk żywiołow
                      > ych, zwiększa polityczne możliwości państwa i umożliwia osiagnięcie nadzwycza
                      > jnych dochodów?
                      > Dlaczego jej się tak "boją" ekonomiści?

                      No kurczę, może nie "boją", tylko boją, i nie ekonomiści. Tylko "ekonomiści".

                      Zauważ. W normalnej gospodarce obywatel stara się mieć oszczędności i nadwyżki. I inflacja jest mu potrzebna, jak rybakowi futerał na cepy. To oczywiste.

                      W gospodarce opartej na długu, to głównie państwu jest potrzebna inflacja. Zwłaszcza jeśli to państwo jeszcze ściemnia statystyki wzrostu cen. Policz sobie 2% inflacji rocznie na procent składany w ciagu 100 lat, i zobaczysz dlaczego takie złote uncjowe $ 20, które było warte $ 20 w powiedzmy 1914 roku, ostatnim przed wojenną inflacją, jest dziś w cenach warte jakieś $ 500, a w złocie, to sam wiesz ile.
      • Gość: abc Re: Kreatywny minister Rostowski IP: *.dynamic.chello.pl 27.04.12, 10:08
        mentatd_at_gmail napisał:

        > @abc: Za nikogo również nie przeprowadzano tak głębokich reform gospodarczych j
        > ak za Balcerowicza. Niemniej jak widzę wieczne hasło Samoobrony "Balcerowicz mu
        > si odejść" wiecznie żywe.

        Balcerowicz jest postacią historyczną. Mimo błędów, ma wielkie zasługi w przeprowadzeniu nas do wolnego rynku, ale rzeczywiście musi odejść jako wyrocznia. Kiedy odchodził jako minister i wicepremier, odrzucenie jego dogmatów, takich jak np. popiwek (przez Kołodkę), poprawiało sytuacją. To mało coś wymyślić podpatrując w świecie i wprowadzić. Potem trzeba obserwować jak działa i jeżeli przynosi efekty inne niż przewidywane, zmienić. Balcerowicz nie umie przyznać się do błędów, niestety. Ja Samoobronę uważałem za krzykaczy, populistów. Dobrze że ich nie ma w Sejmie. Choć muszę przyznać że ś.p. Lepper był niezłym ministrem zdrowia, lojalnym wicepremierem i to jak go wykończono, ta cała prowokacja, budzi moją odrazę.

        Niektóre reformy Balcerowicza byly nieudane po prostu, nie sprawdziły się. Jeśli chodzi np. o OFE on chce żebyśmy nadal tkwili w systemie który nawet w Chile się załamał:

        a www.polityka.pl/kraj/rozmowyzakowskiego/1513944,1,z-mario-marcelem-chilijskim-ekonomista.read
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Kreatywny minister Rostowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.12, 12:06
          System się nie załamał, załamało się to, że wprowadzono emeryturę socjalną dodatkowo....

          - Bo system był nieefektywny?
          - Bo duża część ludzi nie całe życie pracuje. Bo sporo osób pracuje na czarno. Bo samozatrudnieni płacą za niskie składki. Bo wielu ludzi pracuje sezonowo. Bardzo wielu nie miało nawet szansy odłożyć na minimalną emeryturę gwarantowaną przez państwo.


          Czyli co - wiele osób po prostu nie pracowało i stąd jest problem....
        • 1stanczyk "Mimo błędów, ma wielkie zasługi w .. 27.04.12, 14:13
          Mimo błędów, ma wielkie zasługi w przeprowadzeniu nas do wolnego rynku, ale rzeczywiście musi odejść jako wyrocznia.

          Otóż to !

          To jest to na co liczy od blisko już dwudziestoleciu lat i liczy każdy "patriotyczny" (nie wyłączając tego na Wawelu) , pajac w naszym kraju i w czym utwierdza społeczeństwo nasza odmóżdżona swołocz dziennikarska.

          Wystarczy mieć posadę by mieć "wielkie zasługi"
          Nie ważne ile rzeczywiście kosztowała nas, nasz kraj ta posada.

          Za tą Balcerowicza zapłacą jeszcze nasze wnuki : stąd ta Jego presja na dzisiejsze "wyciskanie z nas soków".
          Z obawy, że później już nie będzie miał żadnych możliwości obrony wlasnego wizerunku.

          Pozostanie historia ekonomiczna naszego kraju wyrażona w liczbach
          A tych nawet kreatywna rachunkowością nie da sie zakłamać.

          Wystarczy zginąć w tragicznym wypadku lotniczym będącym po części konsekwencja własnej pajacowatej beztroski by mieć miejscówkę na Wawelu.
          Rezultaty tego czego dokonało się będąc na tej czy innej eksponowanej posadzie sa w naszym kraju nieomal całkowicie nieistotne. To sa te propagowane od przeszło dwudziestu lat przez okrągłostołowe pomioty wzorce za sprawa, których mamy w kraju ulice i pomniki na przykład sp Lecha Kaczynskiego.

          Dziecko się pyta co takiego zrobił ?
          Był prezydentem i zginął !!!

          To zostaje na lata: stad później tylu chętnych.

          To urąga oczywiście tym co tym co rzeczywiście czegoś dokonali a na Wawel dostali sie po latach bo sprowadza ich do "wielkości" sp Lecha Kaczynskiego.

          Te "wielkie zasługi" Balcerowicza ocenią najlepiej ci co przez przyszłe dziesięciolecia będą próbować wyrwać nasz kraj z zadłużenia i wyrównać dystans jaki nadal dzieli nas, nasz kraj, od krajów zamożnych.

          Dzieli pomimo pewnie przeszło 200 miliardów € długów, pomimo nieomal już 50 miliardach € bezzwrotnej unijnej pomocy "wpompowanych" w nasz kraj po dwudziestu dwóch latach od reformy...

          To daje dużo do myślenia nie wspominając już o kolosalnej, bo liczonej w milionach emigracji, która rokrocznie wspomaga kraj, rodziny w kraju, kilkunastoma miliardami €.

          Re: Kreatywny minister Rostowski
        • asperamanka Re: Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 17:26
          Gość portalu: abc napisał(a):

          > Balcerowicz jest postacią historyczną. Mimo błędów, ma wielkie zasługi w przepr
          > owadzeniu nas do wolnego rynku, ale rzeczywiście musi odejść jako wyrocznia. Ki
          > edy odchodził jako minister i wicepremier, odrzucenie jego dogmatów, takich jak
          > np. popiwek (przez Kołodkę), poprawiało sytuacją.

          Widzisz, ja Leszka Balcerowicza zawodowo poznałem w 1989 roku. Nie zbytnio, po prostu miałem okazję pracować przy niektórych tych samych projektach. I napiszę jedno, on może i był i jest dogmatykiem, ale wierzył w to, co robi, i robił dla idei. Podobnie jak Grzegorz Kołodko z drugiej strony spektrum politycznego.

          I teraz tak. Jak chodzi o słynny popiwek, to nie było wyjścia. Kiedy nakręca się spirala inflacyjna i oczekiwania indeksacji, to kończysz jak w Rebublice Weimarskiej. W 1989 w kasie państwa było zero. Null. W dodatku brak dewiz na wszystko, i ukradzione za PRL na import wszystkiego pieniądze ludzi, wkłady dewizowe, w PKO BP i GOWD NBP. Gdyby ci ludzie ruszyli do banku, to Grobelny by był Mały Miki. W kasie było jakieś niecałe 100 milionów $ na kraj taki jak Polska. Może myślał źle, ale krajów typu CSRS czy Węgry z ich sytuacją gospodarczo do Polski wtedy nie porównuj. To była katastrofa.

          Jeśli chodzi o OFE, to Balcerowicz miał jedną myśl. Przyjęcie tego systemu, jego zdaniem, przy przyjętej w 1997 Konstytucji z limitem zadłużenia 60%, miało gwarantować, że politycy nie będą w stanie się zadłużać na bieżące potrzeby. Bo na coś nie starczy. Jak się okazało, następcom to nie przeszkodziło się zadłużać na Kazika i jego 64 tysiące za doradztwo w DSS.

          Prawda jest taka, że wtedy, w 1998 roku, ktoś myślał że wymyśli system foolproof. Tylko że zaraz, i też to widziałem z boku, inni goście wydali ponad 20 licencji na PTE z których w myśl biznesplanów każde miało mieć minimum 8% rynku, żeby się opłaciło. Wydali jednocześnie te licencje, w 3 miesiące.

          I to jest tak, jak w dowcipie, jak to przychodzi Kubuś Puchatek do Prosiaczka i mówi mu, Prosiaczku, Krzyś dał nam 10 słoików miodu, po 8 dla każdego z nas. A na pytanie Prosiaczka - Kubusiu, ale 8 i 8 to jest więcej niż 10, Kubus odpowiada: Ja tam się na liczeniu nie znam, ale moje 8 już zjadłem.

          I masz. Ktoś zjadł te 8 i drugie 8 z 10 i udaje że liczyć nie umie. Ale akurat moim zdaniem nie Balcerowicz. On był naiwny.
          • asperamanka Re: Kreatywny minister Rostowski 27.04.12, 17:55
            PS. Jako kompletną ciekawostkę, ale na poprawienie Wam humoru i nastrojów na forum, opowiem pewną naprawdę prawdziwą anegdotę. Osobiście słyszałem, i to trochę powie o sytuacji gospodarczej Polski w pierwszej połowie lat 1990.

            Myśmy jako kraj negocjowali wtedy z tzw. Klubami Londyńskim i Paryskim (wierzyciele prywatni i państwowi) redukcje zadłużenia z czasów PRL. Na dzisiejsze pienądze, to chodziło o drobne na piwo i fajki. Jakieś tam kilkadziesiąt miliardów $. Ale Polska kasy nie miała w ogóle.

            OK. Jeśli chodzi o państwowe długi, to Amerykanie prawie od razu powiedzieli że w porządku, i darują nam, i europejskich dłużników "przekonali". Ale myśmy byli też zadłużeni w Japonii, a do redukcji potrzebna była zgoda wszystkich zainteresowanych, jednomyślna.

            Któryś z naszych niższych oficjeli w randze jakiegoś dyrektora lub wice pojechał do Tokio z nimi rozmawiać. Usłyszał, niby to żartem, no dobrze, ale to sprawa honoru waszego i naszego, i zachowania twarzy przez was i przez nas, i któryś z waszych ministrów za te długi odpowiedzialnych powinien przed kamerami tv przeprosić i brzuch rozciąć ;-) To nie dowcip.

            Tak to wygląda. Ciekawe, czy dziś ktoś rozetnie.
      • 1stanczyk tak głębokich reform gospodarczych jak za Balcerow 27.04.12, 12:56
        tak głębokich reform gospodarczych jak za Balcerowicza.

        Równie głębokich co doktrynerskich nieprzemyślanych i kosztownych.

        Nasze wnuki spłacać będą jeszcze skutki katastrofalnych, bo oddających za darmo to co mieliśmy wtedy najcenniejszego, a mianowicie nasze rynki, w sytuacji kiedy zaniedbany polityczną walką i systemem gospodarki planowej "dyktatury proletariatu" przemysł nie miał żadnych szans by wygrać z wchodzącą na nasze rynki nieomal za darmo konkurencją .

        Będą przez dziesięciolecia płacić Balcerowicz-owski coraz większy bo wynikający z naszego wzrostu ekonomicznego haracz bankom, sieciom super i hipermarketów, Francuzom telekomunikacje itd itd ... tylko dlatego, że Mazowiecki oddal kluczowe stanowisko profesorskiemu doktrynerskiemu teoretykowi ekonomi politycznej socjalizmu zwerbowanemu przez Amerykanów rocznym stażem na amerykańskim uniwersytecie a nie mającemu zielonego pojęcia o tym czy jest i kapitał i rynek (o czym najlepiej świadczyły liczne Jego wypowiedzi).

        Zrobił sobie z naszego kraju, naszym kosztem własne praktyki potrzebne pewnie do zaliczenia amerykańskiego stażu

        Nikt więcej już później nie chciał skorzystać z "doświadczenia" Balcerowicza wprowadzania "tak głębokich reform gospodarczych"

        Re: Kreatywny minister Rostowski
    • Gość: jawor Kreatywny minister Rostowski IP: *.prezydent.pl 27.04.12, 11:04
      Owszem, polski deficyt spadł m.in. w wyniku obniżenia składek do OFE. Ale wiele krajów "starej" Unii ma niskie deficyty m.in. z tego powodu, że nie wprowadzały takiej szalonej i kanciarskiej reformy jak utworzenie OFE i w dalszym ciągu mają system repartycyjny (o zdefiniowanej wysokości świadczenia emerytalnego a nie składki emerytalnej), który nie generuje w obecnej chwili zadłużenia (choć, przyznajmy może być groźny dla finansów publicznych w przyszłości). Jednak dla agencji ratingowych i dla nabywających obligacje poszczególnych państw nie jest ważne, co bedzie za 20-30 lat, ale to, co jest teraz i według tego wyceniają rentowność tychże. Redukcja skladek do OFE dała oddech polskim finansom publicznym i była roztropnym posunięciem, nie ma powodu się tego czepiać (chyba że w interesie korporacji finasowych stojących za OFE).
    • adamofsky Polskie statystyki vs eurostat 27.04.12, 11:24
      Gdy liczymy poziom bezrobocia w Polsce wg metody Eurostatu, wg ktorej bezrobocie jest mniejsze niz liczone wg metody polskiej, ci sami wybrzydzacze twierdza ze metoda europejska jest be... Az tu nagle zwrot... To w koncu jak sie umawiamy i ktorych metod sie trzymamy?
    • blust Licznik pokazuje *oszczednosci* Polakow 27.04.12, 15:42
      Memo dla zdezorientowanych: Licznik Balcerowicza pokazuje *oszczednosci* Polakow

      Rachunkowosc:

      Skoro pieniadz nie wycieka w przesztrzen kosmiczna ani nie spada z nieba, jak w modelach neoliberalow, tylko jest zachowany w ukladzie (rzad-sektor prywatny) to mamy:

      deficyt rzadu + deficyt sektora prywatnego =0

      albo:

      deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego (nowe oszczednosci sektora prywatnego).

      te tablice z dlugiem publicznym ktore Balcerowicz rozstawia po Warszawie pokazuja oszczednosci sektora prywatnego, co do zlotowki.

      Dlatego za kazdym razem jak dlug publiczny USA zostal splacony albo drastycznie ograniczony (tak jak radzi Balcerowicz i reszta analfabetow ekonomicznych), zaraz potem... wybuchala depresja.
      rodgermmitchell.wordpress.com/2009/09/07/introduction/

      Jest to dosc latwe do zrozumienia jak sie kiedys gralo w Eurobiznes: jak rzad (w grze: bankier) ma nadwyzke, czyli sciaga podatkami i karami wiecej pieniedzy niz wydaje to gracze zostaja bez pieniedzy, gospodarka umiera. No, ale co nam rachunkowosc-szmachunkowosc: ciac deficyty!

      Kraje ktore maja wlasna walute jak Polska czy USA po prostu emituja pieniadz jak stadion emituje punkty, nie sa w stanie zbankrutowac. Gdy kiedys wyemituja za duzo moga te pieniadze z powrotem zebrac podatkami. Dlatego wlasna waluta ma sens, a Euro nie.

      Gdyby nie Euro, Grecja bylaby dzis w glebokiej recesji. A tak maja i recesje i bankructwo. Grecja powinna zbankrutowac i wyjsc z Euro. Argentyna po zerwaniu pega dolarowego (rownowaznego smyczy Euro w przypadku Grecji) szybko odbila sie.
      www.guardian.co.uk/commentisfree/cifamerica/2010/may/18/greece-latvia
      neweconomicperspectives.blogspot.com/2011/06/can-greece-survive.html

      Neoliberalowie mysla ze rzad moze sobie zaplanowac jaki bedzie deficyt, otoz nie. Deficy zalezy od stanu gospodarki. Jezeli rzad zamierza ciac deficyt i przestaje wydawac pieniadze, ale caly czas je zabiera podatkami to wysysa z gospodarki pieniadz i zmniejsza sile nabywcza sektora prywatnego. To powoduje zalamanie gospodarcze, spadek wplywow podatkowych i zwiekszenie swiadczen socjalnych - deficyt najczesciej rosnie zamiast malec, maleje jedynie PKB. Tak dokladnie stalo sie w Wlk Brytanii - rzad Osborna myslal ze obetnie deficyt, jedynym skutkiem byl powrot recesji, ekonomisci byli "zaskoczeni". Neoliberalowie nigdy sie nie naucza...

      bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=1075
      blogs.forbes.com/johntharvey/2011/07/02/learn-to-love-the-deficit/
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka