Czy w miastach działki przetrwają?

20.07.12, 09:40
Trybunał Konstytucyjny wydał 11 lipca wyrok, który znosi monopol Polskiego Związku Działkowców w dostępie do gruntów i zarządzaniu ogrodami działkowymi. Ma to dobre, ale również złe strony. Których jest więcej? Odpowiedzi znajdziesz w tym artykule.
Zapraszamy też do dyskusji na forum z jego autorem, Markiem Wielgo.

    • mieszkaniowyblox.pl Re: Czy w miastach działki przetrwają? 20.07.12, 10:19
      Marek Wielgo
      Dzień dobry. Widzę po początku dyskusji na forum pod moim tekstem o przyszłości ogrodów działkowych, że temat wzbudza ogromne emocje. Mimo to spróbuję podjąć merytoryczną dyskusję z Państwem, która - mam taką nadzieję - zapoczątkuje publiczną debatę.
      Zacznę o przedstawienia swoich prywatnych poglądów. Otóż nie mam w rodzinie działkowca, ale nie jestem wrogiem działkowców. Nie mam też zamiaru - co wyraźnie podkreślam - reprezentować interesu deweloperów czy urzędników. Ci z Państwa, którzy zadadzą sobie trud przeczytania moich wcześniejszych komentarzy i poradników w „Gazecie” (a także w blogu) tekstów najpewniej zorientują, że jestem przeciwny proponowanemu przez PiS i część posłów PO uwłaszczeniu działkowców. Jestem za to gorącym orędownikiem wolności zrzeszania się.
      Absolutnie nie zgadzam się z tezą, że zniesienie monopolu PZD oznacza zagładę ogrodów działkowych. W całym kraju rozwija się (a właściwie próbuje się rozwijać) niezależny ruch działkowy. Oto dowód
      zaciszewszczecinie.blox.pl/html
      Zdaję sobie sprawę, że istnieją różnice w poglądach. Jednym podoba się PZD, inni chcą się wymiksować spod jego kurateli. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego daje im taką możliwość. Jeśli dobrze rozumiem skutki wyroku, to nic nie stoi na przeszkodzie, by spólnoty ogrodowe pozostały przy PZD i dalej płaciły składkę w zamian np. za opiekę prawną.
      Kwestia zieleni. Niektórzy z Państwa uważają, że likwidacja ogrodów spowoduje, że zginie wiele owadów i ptaków. A czy nie giną one wskutek budowy osiedli za rogatkami aglomeracji, bo tereny w środku tych miast są zajęte pod uprawę kwiatków i marchewki. Do tego przybywa samochodów.
      I jeszcze jedno. Zgodnie z wyrokiem Trybunału, gmina likwidując ogród musi zapewnić teren pod nowy i wypłacić odszkodowanie. Pewnie, że odbudowanie zajmie trochę czasu, ale będźmy szczerzy, czy wszystkie ogrody są - delikatnie mówiąc - wizytówkami miast. To prawda, że dla działkowców może to oznaczać dłuższy dojazd. Ale ja mogę odwrócić to pytanie - czy to w porządku, że młodzi ludzie tracą mnóstwo czasu na dojazd do pracy czy dowożenie dzieci do szkół z peryferii miast?
      .


      • nositz Re: Czy w miastach działki przetrwają? 20.07.12, 10:36
        Działkowcy i ich rodziny to 4 mln obywateli jakieś 12 % mieszkańców kraju, czyli niemało. Poza tym, czy interesem społeczności miasta są kolejne biurowce albo inne betonowe budynki? Wątpię.
        Ponadto, czy naprawdę myśli Pan, że centra miast ”oczyszczone” z ogródków działkowych przejmą deweloperzy? Przynajmniej ja tak rozumiem słowa
        > . Ale ja mogę odwrócić to pytanie - czy to w porządku, że młodzi ludzie tracą m
        > nóstwo czasu na dojazd do pracy czy dowożenie dzieci do szkół z peryferii miast
        Raczej centra miast zostaną zajęte przez banki, czy też inne biurowce, które będzie stać na czynsz w centrum. Bo raczej na pewno nie będzie na niego stać młodego człowieka. Czyli ten argument jest lekko populistyczny...
        • mieszkaniowyblox.pl Re: Czy w miastach działki przetrwają? 20.07.12, 11:18
          Marek Wielgo
          Nie znam specyfiki innych aglomeracji, więc będę się opierał wyłącznie na przykładzie Warszawy. Tu bardzo poważnym problemem są skutki PRL-owskiego dekretu, na mocy którego odbierano po wojnie nieruchomości prawowitym właścicielom. Generalnie idea była słuszna, gdyż chodziło o jak najszybszą odbudowę miasta. Tereny, których nie wykorzystano na ten cel, miały być oddane w użytkowanie. Nie zrobiono tego, więc dawni właściciele i ich spadkobiercy dochodzą zwrotu na drodze sądowej. Jeśli miasto im nie zwróci, wówczas zapłaci odszkodowani. To oznacza, że miliardy złotych z naszych podatków zamiast na budowę infrastrukturę trafią do kieszeni garstki poszkodowanych (albo cwanych spółek i kancelarii, które i odkupują roszczenia za ułamek ich wartości). Osobnym problemem są przewały przy tej okazji. Dlatego w interesie dziakowców z wielu ogrodów w Warszawie było trwanie przy PZD, który walczył w ich imieniu w sądach).
          Bez problemu mogę sobie wyobrazić sytuację, gdy miasto zapłaci odszkodowanie, a następnie sprzeda grunty po zliwidowanym ogrodzie. Jednak, po pierwsze, zaproponuje działkowcom teren zamienny w mniej atrakcyjnej inwestycyjnie lokalizacji. Po drugie, zarobione na tej operacji pianiądze przeznaczy na inwestycje komunalne (np. metro, nowe ulice, wodociągi i kanalizację). Proszę też nie zapominać o tym, że w stolicy wiele ogrodów nie jest położonych w samym centrum. Pewnie się narażę wielu działkowcom, ale uważam, że np. na terenach zajmowanych przez ogrody przy Al. Waszyngtona mogłoby powstać fantastyczne osiedle mieszkaniowe. Spokojnie można tu wykroić miejsce także pod skwery czy park. Czy byłoby to osiedle ogrodzone? To w dużej mierze zależałoby od władz miasta.
          Prawdopodobnie na te mieszkania pozwolą sobie nieliczni młodzi ludzie, choć proszę zwrócić uwagę, że nieopodal buduje bloki firma DD (Osiedle Saska) i ceny mieszkań są tam jak na warunki warszawskie niezbyt wygórowane (ok. 6,5-7 tys. zł za m kw.).
          Co do parków, to trochę się ich w Warszawie buduje i modernizuje. Życzyłbym wszystkim takich parków jakie są na mojej Woli, np. Moczydło.
      • roez Re: Czy w miastach działki przetrwają? 20.07.12, 11:12
        Witam,
        zadał Pan pytanie:
        czy to w porządku, że młodzi ludzie tracą m nóstwo czasu na dojazd do pracy czy dowożenie dzieci do szkół z peryferii miast?
        Oczywiście, nie jest to w porządku. Ale czy rzeczywiście Pan wierzy, że na terenach po działkach (często bardzo atrakcyjnych, w dobrych lokalizacjach) powstaną mieszkania i osiedla, na które młodzi ludzie będa sobie w stanie pozwolić? Nie sądzę. Młodzi ludzie nadal będą kupowali na obrzeżach miast, czy też miejscowościach podmiejskich. Bo tam będzie taniej. A po działkach powstaną nowe biurowce, apartamentowce itp. dwudziestoparolatkowie (jak ja) tam nie zamieszkają.
        • mieszkaniowyblox.pl Re: Czy w miastach działki przetrwają? 20.07.12, 11:38

          Marek Wielgo
          Nie wierzę. Ale liczę, że miasto zarobi pieniądze na żłobki, przedszkola i szkoły, że poprawi się transport miejski, powstaną ścieżki rowerowe. Na to potrzeba jest kasa, dużo kasy, a miasta już ledwie zipią. Oczywiście alternatywą jest podwyższenie podatków. Ale grunt, że szczęśliwi będą działkowcy przy Al. Waszyngtona, Al. Niepodległości czy ul. Żwirki i Wigury. Tak na marginesie, to czy jesteście Państwo pewni, że w okresie PRL działki w tych lokalizacjach dostawali prości ludzie pracy?
    • dean_james Jedna kwestia 20.07.12, 10:55
      Związek broni ogródków. Działkowcy, potencjalnie, też o nie walczą. Ale myślę, że grupkę starszych ludzi bardzo łatwo będzie podzielić i - jednego po drugim - podkupić. De facto, bez silnego zrzeszenia, działki znikną - nie sądzi Pan?
      • mieszkaniowyblox.pl Re: Jedna kwestia 20.07.12, 11:32

        Marek Wielgo
        W tekście napisałem, że los ogrodów w dużej mierze będzie zależał od samych działkowców. Przecież mogą pozostać w strukturach PZD, by korzystać z jego opieki. Wolny wybór a nie przymus. Mogą też przystapić do innego zrzeszenia działkowców, albo zatrudnić administratora i prawnika.
        To trochę tak jak ze wspólnotami mieszkaniowymi. Można podać wiele przykładów takich, które funkcjonują wspaniale nie musząc korzystać z usług administracji komunalnej. Ale też w wielu wspólnotach jest brud, smród i ubóstwo. Słowem, jak sobie działkowcy pościelą, tak się wyśpią. Dla niektórych być może bolesny będzie sam fakt konieczności uczestnictwa w walnych zgromadzeniach, podejmowania decyzji. A było tak fajnie, bo „związek rządził, związek radził....”

        • 2kotunia1 związek radził? 20.07.12, 12:27
          Panie redaktorze! Nikt działkowcom nie zabraniał uczestnictwa w zebraniach wyborczych i innych. Nikt nie był "przywieziony w teczce" w odróżnieniu od innych organizacji. Każdy mógł kandydować i być wybierany (ale nie można było wybierać "rodzinnie", tzn. maż i żona we władzach- niedopuszczalne!). Stworzenie parków na miejsce ogrodów do paranoja- mam na myśli koszty utrzymania zieleni miejskiej, a tak w wielkim skrócie: Wyrok na zamówienie polityczne. Nigdy ten rząd nie wprowadzi pod obrady ustawy działkowej i w majestacie "prawa" nastąpi: "zaoranie działek"
          • mieszkaniowyblox.pl Re: związek radził? 20.07.12, 13:00
            • Gość: działkowiec Re: związek radził? IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.07.12, 22:15
              Demokracja ma zalety i wady. Zaletą jest to, że kazdy ma prawo i może uczestniczyć w zebraniach ogrodów i dokonywać wyboru. Podobnie jak każdy dorosły ( są wyjątki) ma prawo i może wybierać posłów, senatorów, radnych do samorządów terytorialnych. I w jednym i drugim przypadku frekwencja jest marna. Za tych, którzy nie uczestniczą w wyborach ogrodowych i parlamentarnych oraz samorządowych, decydują uczestniczący.
              Zatem nie można twierdzić, że w ogrodach demokracja jest fikcją. Kondrackiego wybierali działkowcy na kolejne kadencje i ten wybór nigdy nie był fikcją. On był i jest po prostu najlepszym. Lepszego od niego kandydata wśród działkowców nie było i dlatego PZD był silny i nikt z władz publicznych nie wygrał ze Związkiem przez 22 lata. Aż wreszcie elity rządzące wymyśliły, że jedynie PZD trzeba rozwalić a dalej to już będzie z górki. Gminy szybko zajmą się gruntami ogrodów i wreszcie podreperują swoje budżety ponieważ większości gmin grozi bankructwo. Przede wszystkim Warszawa, Kraków nie będzie mieć bariery, sprzeda grunty komercji a ta szybko zabetonuje miasta. I taka jest prawda.
Pełna wersja