Obligacje przedwojenne

11.09.12, 17:39
Słyszałam, że różny jest ich status. TZn. ludzie chcą się ciągać po sądach (lub pozywać państwo) za ich niewykupienie. Jaki jest ich status prawny? CZy rzeczywiście to tylko papiery kolekcjonerskie i jako "wartościowe" nie mają na prawdę wartości?
Czy może można sobie nimi wytapetować mieszkanie (bo nawet kolekcjonersko są bezwartościowe)?
    • karol.sienkiewicz przedwojenne obligacje 12.09.12, 20:20
      Szanowna Pani, temat jest obszerny, ale postaram się wyjaśnić.

      W okresie PRL posiadanie przedwojennych obligacji nie było powodem do dumy. Próby żądania wykupienia długu sprowadzały na obligatariuszy tylko kłopoty. Co prawda w latach 1972-1980 rząd PRL prowadził skup obligacji, to jednak dotyczył on pożyczek nominowanych w walutach obcych i w kraju nie był zbyt popularny (prasa publikowała tylko malutkie ogłoszenia o możliwości sprzedaży tych papierów). Nadzieje posiadaczy obligacji odżyły wraz z agonią poprzedniego ustroju. Już 3 czerwca 1989 r. Ministerstwo Finansów zapowiadało, że posiadaczy przedwojennych obligacji traktować będzie jak innych wierzycieli Skarbu Państwa. Na tych deklaracjach się skończyło.

      Kolejne lata nie przynosiły w zasadzie żadnych rozwiązań tej kwestii. Na łamach prasy toczyła się jedynie dyskusja, czy obligacje należy wykupić, na jakich warunkach, czy od wszystkich posiadaczy czy tylko od niektórych. Czy ma to być „zapłata” czy „odszkodowanie”, a może „zadośćuczynienie”. Złożono w tej sprawie kilkanaście interpelacji poselskich, wielokrotnie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich. Stanowisko Ministerstwa Finansów początkowo neutralne („trwają prace”, „należy oszacować”, „w tej chwili nie stać budżetu, ale w przyszłości…”), po roku 2002 stało się raczej negatywne („obligacje nie są już w posiadaniu pierwotnych wierzycieli”, „roszczenia są obecnie bezwartościowe”). Ostatecznie gdzieś od 2004 r. Skarb Państwa podnosi zarzut przedawnienia roszczeń.

      Posiadacze obligacji nie pozostawali bierni. Powstało Stowarzyszenie Posiadaczy Przedwojennych Obligacji – Wierzycieli Skarbu Państwa (którego byłem założycielem). W podkomisjach sejmowych (pracujących nad reprywatyzacją) składane były propozycje ustawowego uregulowania tej kwestii. Pojawiły się także pierwsze pozwy dotyczące wykupu obligacji II RP. Jednak stanowisko sądów było w zasadzie jednakowe: obligacje powinny być wykupione, jednak na skutek powojennych denominacji utraciły realną wartość lub roszczenia uległy przedawnieniu, zaś podnoszenia przez Skarb Państwa zarzutu przedawnienia nie można oceniać negatywnie. Tytułem przykładu można wskazać na judykat Sądu Najwyższego, zgodnie z którym „niewydanie przez Radę Ministrów - na podstawie art. 19 dekretu z dnia 27 lipca 1949 r. o zaciąganiu nowych i określaniu wysokości nie umorzonych zobowiązań pieniężnych (Dz. U. Nr 45, poz. 332 ze zm.) - przepisów w sprawie przedterminowego wykupu, konwersji lub konsolidacji wszystkich albo niektórych papierów wartościowych (obligacji pożyczek) emitowanych przez Skarb Państwa przed 1 września 1939 r., nie może być uznane za siłę wyższą, w rozumieniu art. 121 pkt 4 k.c.” (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 2000 r. III CZP 37/00). 10cio letni okres przedawnienia nie dotyczył w zasadzie tylko pożyczek, które zgodnie z warunkami emisji miału być wykupione około połowy lat 90tych. Jeżeli zatem pożyczka renty ziemskiej II serii z 1936 r. miała być wykupiona do 1 grudnia 1995 r. (to był najpóźniejszy termin z wszystkich emisji), to termin przedawnienia roszczeń o wykup upływał 1 grudnia 2005 r. Żeby zapobiec przedawnieniu sądy w Warszawie zostały niemal „zasypane” wnioskami o zawezwanie do prób ugodowych (którymi niejako przy okazji obejmowane wszystkie obligacje II RP, nawet w oczywisty sposób przedawnione czy skutecznie umorzone).

      Tylko w wyjątkowych sytuacjach sądy powszechne orzekały, że „powoływanie się przez Ministra Finansów (Skarb Państwa) na przedawnienie roszczeń posiadaczy przedwojennych obligacji należy zakwalifikować jako nadużycie prawa” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 17 marca 2004 r. I ACa 1291/03, OSA 2004/10/35).

      Po raz kolejny posiadacze uwierzyli w możliwość zaspokojenia ich roszczeń po głośnym wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 24 kwietnia 2007 r. (SK 49/05), który uznał, że przepisy „art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 55, poz. 321) w zakresie, w jakim ogranicza dostęp do waloryzacji sądowej, zagwarantowanej w art. 3581 § 3 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 16, poz. 93, ze zm.), w odniesieniu do zobowiązań pieniężnych powstałych przed dniem 30 października 1950 r., wynikających z obligacji emitowanych przez Skarb Państwa: a) jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji (…)”. Orzeczenie to otworzyło zatem drogę do waloryzacji kwot dochodzonych przez obligatariuszy, których papiery nagle przestały mieć wartość wyłącznie symboliczną. W uzasadnieniu wyroku (ale tylko tam) Trybunał ocenił również postępowanie Skarbu Państwa, uznając, że „odwołanie się do instytucji przedawnienia roszczeń, zważywszy brak aktywności państwa po 1990 r. mającej na celu unormowanie zagadnienia, należy uznać za klasyczne nadużycie”.

      W toku procesów, które były wszczynane po tym wyroku Trybunału Konstytucyjnego Skarb Państwa (w imieniu którego działa Prokuratoria Generalna) nadal podnosił zarzut przedawnienia, zaś sądy powszechne stanowisko to w zasadzie akceptowały i nadal akceptują. Co więcej, Sąd Najwyższy uznał, że jeżeli powództwo w przeszłości zostało oddalone z powodu „znikomej wartości ekonomicznej” nieprzedawnionych roszczeń, to po wyroku Trybunału nie zachodzi podstawa do wznowienia postępowania (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 kwietnia 2011 r. I CSK 410/10, Biul.SN 2011/7/12). Jedynie więc osoby, które postarały się o skuteczne przerwanie biegu przedawnienia roszczeń jeszcze nieprzedawnionych, mogą liczyć na częściowe zaspokojenie roszczeń. Jednak osób tych w skali całego kraju jest co najwyżej kilka. Wydaje się, że cała reszta obligatariuszy została po prostu „kolekcjonerami mimo woli”.

      Aktualnie rząd w ogóle nie porusza już kwestii przedwojennych obligacji. Nie trwają żadne prace dotyczące choćby symbolicznego uregulowania tej kwestii. Szkoda, zwłaszcza jeżeli się zauważy, że Niemcy kwestię przedwojennych papierów w pewnych stopniu uregulowali, nie wspominając o współczesnej Rosji, która była zmuszona do wykupienia jeszcze carskich długów. Taka strategia, choć wpisuje się w ogólną niechęć do reprywatyzacji, nie świadczy jednak dobrze o Państwie.

      Jeżeli zaś chodzi o aspekt kolekcjonerski, to są takie obligacje, których wartość sięga nawet 10.000 zł za sztukę. Jednak najczęściej pojawiają się popularne papiery, których wartość nie przekracza kilkudziesięciu złotych. Warto to sprawdzić np. na Allegro.pl
      • anna.jewska Re: przedwojenne obligacje 13.09.12, 10:23
        Pisze Pan: "obligacje nie są już w posiadaniu pierwotnych wierzycieli". Ale czy te obligacje nie były wystawione na okaziciela?
        Po Pana opisie mam tylko jeden wniosek: Państwo chce oszukać obywateli za wszelką cenę...
        • Gość: Adam Re: przedwojenne obligacje IP: *.rtr.bait.pl 14.09.12, 10:48
          Panie Karolu,

          Uff... Ale się Pan rozpisał... Widać, że jest Pan pasjonatem :)

Pełna wersja