Włochy: Pozbawienie dostępu do internetu powodu...

17.09.12, 15:30
Pokrewny temat – internet w pracy.
Odcinanie sieci internetowej pracownikowi w pracy jest nielegalne w świetle przepisów unijnych, które są praktycznie wprowadzane w Europie. Są tu już wyroki sądowe, które stwierdzają, że „internet jest taką samą zdobyczą cywilizacyjną jak telefon i w związku z tym dostęp do niego powinien być podobnie traktowany”.

Co to oznacza? W przypadku telefonu wiadomo, że toleruje się to, iż ktoś do mnie prywatnie zadzwoni, kiedy jestem w pracy. Oczywiście w każdym przypadku nadrzędny pozostaje przepis o wykonywaniu przez pracownika swoich obowiązków ale te powinien pracodawca rozliczać wynikowo a nie na zasadzie „skoro gość nie może surfować, to będzie lepiej pracować”.

Otóż niekoniecznie, bo można sobie na pececie czytać godzinami offline książkę elektroniczną albo grać godzinymai w gry komputerowe i wszystko jest możliwe bez internetu. Zresztą jak ktoś chce się obijać to może godzinami dłubać w nosie i kiepski to pracownik, który pracuje tylko jak się nudzi. Oczywiście również ze stanowiska pracy mogę zadzwonić, bo kilkuminutowa rozmowa, która wyjaśnia ważne dla mnie sprawy to rzecz normalna i nie czas jest tu problemem ale koszty. W przypadku telefonu można je dość prosto technicznie rozwiązać, pomijając fakt, że bardzo wiele osób ma własne komórki. Np. można przyjąć zasadę „przez zero wychodzę normalnie na miasto służbowo a przez 70 prywatnie”. A na koniec miesiąca pracownik dostaje wydruk z prywatnymi rozmowami i kosztami (cyfry numerów częściowo zasłonięte dla ochrony danych), koszty potrąca mu się z pensji i wszystko. W przypadku kosztów internetowych trudno przypisać je do poszczególnego peceta, bo w przypadku połączeń zryczałtowanych koszty są bardzo podobne, niezależnie od tego co się w internecie robi.

I znowu pomijam tu oczwistość, że pracownik nie robi sobie na stanowisku pracy „prywatnej wytwórni filmów”, ściągając potężne pliki z sieci. Jaki sens ma zatem blokowanie mu dostępu do internetu? Po to żeby pracownik szybko biegł do domu, bo tam ma do tego dostęp? Lepiej niech sobie wyśle swoje mejle w pracy, w tzw. międzyczasie, a będzie miał dodatkową motywację żeby zostać dłużej na stanowisku – to też potwierdzają statystyki.

Pełna wersja