komentator
21.03.02, 14:22
Temat emigracji i tzw. drenazu mozgow wywoluje goraczke na
forum. Emocje zwiazane z wyobrazeniem emigracji jako
kolosalnej straty biora gore nad zdrowym rozsadkiem,
uniemozliwiajac racjonalna dyskusje. Sformulujemy
w skrocie racjonalny punkt widzenia:
1. W ekonomii rynkowej sila robocza jest towarem jak
kazdy inny a jak wiadomo podaz i popyt czesto nie ida
w parze. W Polsce np. jest teraz okres wyzu demograficznego
na rynku pracy, w efekcie podaz sily roboczej przekroczy
daleko popyt. Co zrobic z ta sila robocza w sytuacji gdy
nie ma popytu, pracodawacow ani kapitalu?
2. Wartosc sily roboczej ktora nie moze byc wykorzystana
jest rowna zeru a nawet pociaga za soba duze koszty.
Wyjazd nadmiaru sily roboczej jest wiec korzystny poniewaz
zmniejsza obciazenia ekonomii. Ten punkt widzenia wydaja sie
potwierdzac doswiadczenia innych krajow europejskich ktore
przeszly przez okres wysokiej emigracji.
3. Wiele mowi sie o tzw. drenazu mozgow czyli wyjazdu
"najwartosciowszych". Jednak wartosc sily roboczej
zalezy od mozliwosci jej wykorzystania, bez tego jest
rowna zeru. Natomiast przy duzej podazy, 'wartosciowej'
sily roboczej jest tez duzo. A wiec o drenazu mozna by
mowic gdyby wrecz niezbedni ludzie na miejscu nagle znikali.
Jak sie jednak okazuje takich ludzi nie ma, bo w ogole
nie ma ludzi niezastapionych. A nawet jesli czasem sa
tacy to trzeba im zapewnic odpowiednia kase i beda do
dyspozycji.
4. Waznym elementem jest tez cena sily roboczej. Otoz
w Polsce pojawia sie juz proces rynkowy: polska sila
robocza jest za droga wiec zatrudnia sie tanszych ludzi
zza wschodniej granicy a firmy przenosza tam produkcje.
Miedzy innymi w wielu placowkach naukowych zatrudniono
ludzi z bylego ZSRR. W ten sposob rozwiazuje sie problem
popytu, podazy i ceny.
5. Czego jest relatywnie brak w Polsce to obrotnych
proacodawcow, to jest ludzi ktorzy beda w stanie stworzyc
miejsca pracy innym. Ale nie slychac by tacy ludzie masowo
wyjezdzali bo wiedza oni ze zagranica zostac pracodawca
jest niezwykle trudno, trudniej niz w Polsce. Wyjezdzaja
pracobiorcy a takich jest na kopy.
6. Co z tego wszystkiego wynika? To ze na problem emigracji
zarobkowej nalezy patrzec jak na cala ekonomie rynkowa.
Wiadomo ze w tej ekonomii firmy bankrutuja, towar sprzedaje
sie ze strata, zdarzaja sie potezne kryzysy a wartosc towaru
na ktory nie ma popytu jest rowna zeru. I wszystko jakos
sie toczy i rozwija. To komunisci chcieli stworzyc utopie w ktorej
sila robocza nie bylaby towarem bo bylaby na wiecznym etacie.
Emigracja zarobkowa podobna jest wiec do uplynniania towaru na
ktory nie ma popytu (pamietajac o tym ze ludzie nie sa towarem
tylko sila robocza) - zamiast towar skladowac lepiej go jakos
zagospodarowac. Z biegiem czasu moze sie okazac ze bedzie
brak sily roboczej, wtedy sie ja zaimportuje, i to nawet
to 'wartosciowa' jezeli bedzie kasa. Ostatecznie za wschodnia
granica Polski jest kilka miliardow ludzi, nie?