Spółdzielnie mieszkaniowe

26.03.02, 09:20
Pan Marek Wielgo, nieustajacy pogromca "partii prezesów", znów rozpoczą swój
atak. Jako specjalista zajmujący się likwidacją spółdzielczości w RP, nie
zwrócił uwagi na to, że działania podejmowane przez ugrupowania działające pod
hasłem TKM (UW-AWS) doprowadziły do całkowitego rozpadu prawnego w tej
dziadzinie. Wystarczy czasmi poczytać konkurencję "Rzeczpospolitą", nie
spotkałem sie tam z pozytywną opinią o zmianach ustawodawczych w zakresie
mieszkalnictwa i zarządzania nieruchomościami wprowadzanymi przez uprzedni
parlament. Sam fakt, że ustawa która jeszcze nie weszła w zycie musi byc
nowelizowana , świadczy o poziomie w prowadzanych zmian. Jeżeli nad kształtem
ustawy pracował Pan prof.Pietrzykowski to nie świadczy to nim najlepiej.
Interwencje Trybunału niezawsze mówią o poziomie ustawy. Trybunał potwierdza
tylko zgodność lub nie z konstytucją. A to , że brak przepisów przejściowych i
wiele osób które podpisało umowy na mieszkanie włsnościowe nie może teraz
takiego otrzymać to dobrze czy żle wg. Pana Marka ? Oczywiście prawo własności
jest silniejsze od własnościowego prawa do lokalu, ale czy ta naprawdę subtelna
różnica jest warta kolejnych tysiecy złotych które (z winy SEJMU) musi wydać
potencjalny nabywca lokalu już nikogo nie obchodzi ?
A może to lobby notariuszy, rzeczoznawców majatkowych i geodetów wywarło nacisk
na Sejm aby stworzył taki bubel legislacyjny ? Przecież to oni na tym zarobią !
Panie Marku niech Pan naprawdę zobaczy co jest najwazniesze dla lokatorów !
Mysli Pan , że działalność wspólnot mieszkaniowych to taki miód ?
Jeden niepłacący w takiej 20-rodzinnej wspólnocie powoduje straszne komplikacje
finansowe.
Osobiście jestem za zmianami w prawie, oraz krytka złych przepisów, ale Pana
metody mi nie odpowiadają. Myśli Pan, że jest jakaś partia prezesów która ma
2943 członków ? (tyle pan podał na zestawieniu) A ile z tego jest spółdzielni
molochów - 200 ? To nawet nie jest 10% !!!
A wktórych spółdzielniach jest najwięcej afer ? W nowo powstających już w RP (a
nie w PRL), małych - których sie nie da podzielić, zarządzanych przez amatorów,
anie ludzi doświadczonych, posiadajacych uprawnienia i wiedzę. Kto powinien
tworzyc prawo , ci co chca wszystko rozwalic w myśl jakiś niezrozumiałych idei,
czy ci co wiedzą jak poprwić aby nie niszczyć.
Uważam, że odpowiedzialność zbiorowa jest najgorszym rozwiązaniem. A to co
zostało wprowadzone jako Nowa ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych
najbardziej karze lokatorów a nie winnych różnych przekretów i oszustw.

Panie Marku - więcej obiektywizmu

Pozdrowienia

Piotr Jan Killman
    • Gość: rynmar Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.03.02, 10:01
      Zgadzam sie w całosci. Panie Marku jak wyobraza Pan sobie powstanie odrebnej wspólnoty w bloku z 240 mieszkaniami, przecież 20 z lokatorów moze stworzyć sobie 'swoja" spółdzielnie, to moze doprowadzić przwie do anarchii. Moim zdaniem ustawa powinna dążyć do wprowadzenia mechanizmów katrolujacych "partię prezesów", dlaczego zrezygnowano z zapisu o majątkowej odpowiedzialnosci zarządów za swoje decyzje, a co z działalnością gospodarcza w "gronie rodziny" ?
      • piotrjan Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 27.03.02, 14:35
        . Moim zdaniem ust
        > awa powinna dążyć do wprowadzenia mechanizmów katrolujacych "partię prezesów",
        > dlaczego zrezygnowano z zapisu o majątkowej odpowiedzialnosci zarządów za swoje
        > decyzje

        Pozwolę sie zapytać, a jakiej odpowiedzialnosci majatkowej podlega Premier,
        przecież pełni on dokładnie taka funkcje wykonawczą w RP jak "prezes" w
        spółdzielni. Pełni dokładnie tak samo funkcję WYKONAWCZĄ. Kontrolę nad nim
        sprawuje wybierany SEJM. W spółdzielni jest to RADA NADZORCZA. I to właśnie od
        niej a nie od "prezesa" zależy prawidłowe funkcjonowanie spółdzielni. Rada może
        powołać , ale też ODWOŁAĆ prezesa który nie wykonuje planów (zadań) ustalonych
        przez Radę Nadzorczą. A RN to przecież wybierani przez NAS (lokatorów)
        mieszkańcy. Czyli podsumowując nie zwalajmy wszystkiego na "prezesa" rozliczmy
        tych co go powołali i kontrolują.

        Z poważaniem
        Piotr Jan Killman
        • Gość: seneka Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: *.astercity.net / 10.133.131.* 28.03.02, 19:39
          Szanowny Panie Piotrze Killman. Pieprzy Pan!
          Nie ma w tym żadnej złośliwości ale niech Pan zobiektywizuje swoje wiadomości
          na ten temat. Polecam lekturę wypowiedzi prof. Krzysztofa Pietrzykowskiego -
          spec. od pr. s-dzielczego. W stosownym czasie (nie mam teraz czasu) podam Panu
          swój adres i postaram się Panu pomóc w (uzupełnieniu?) poszerzeniu wiedzy na
          ten temat.

          pozdrawiam!
          "Przerobiony" przez dwie s-nie)
          • piotrjan Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 28.03.02, 22:13
            Myślę , że jak komuś brak argumentu uzywa wulgaryzmów.
            Pan Pietrzykowski był "ekspertem" SEJMU który wysmarzył ustawe o spóldzielniach o
            takiej treści, że zanim weszła w życie wymagała nowelizacji. - Patrz marzec
            ubiegłego roku - artykuły Pana M.Wielgo.

            P.S. Wspólczuję "przerobienia" , ale z prawa należy umieć korzystać.

            Wesołych Świąt
    • Gość: Kama Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: 217.153.35.* 26.03.02, 11:34
      piotrjan napisał(a):

      > Panie Marku niech Pan naprawdę zobaczy co jest najwazniesze dla lokatorów !
      > Mysli Pan , że działalność wspólnot mieszkaniowych to taki miód ?

      No więc dla mnie najważniejsze jest, aby odłączyć się od Spółdzielni, która mnie
      okrada na kazdym kroku z funduszu remontowego, z zawyżonych opłat
      eksploatacyjnych wynikających z jej niegospodarności, nie wspomnę tutaj o
      nieuzasadnionych (znacząco zawyżonych) kwotach wkładu budowlanego. Nie mogę się
      od niej odłaczyć bez pełnego uwłaszczenia, a to niestety będzie trwało ze względu
      na fakt, że w trakcie inwestycji zostały zrobione takie przekrety dotyczące
      własności gruntu, że sprawy będą się ciągnęły w sądzie jeszcze długo. Jako typowy
      przykład działania spółdzielni mogę podać to, że zatrudniła swojego pracownika do
      dokonania obmiarów niezbędnych do przeprowadzenia procesu uwłaszczenia, który wg
      niej jest najtańszy, a ponieważ od razu wiedziała, że jest najtańszy nie
      przeprowadziła przetargu na wykonanie tych prac, co zgodnie z ustawą nie
      kwalifikuje się do zwrotu kosztów od SP, czyli najtańszy = opłacony przez
      mieszkańców. To jest typowy przykład bezczelności działania spółdzielni, niestety
      nie tylko mojej.
      • piotrjan Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 27.03.02, 14:41
        >
        > No więc dla mnie najważniejsze jest, aby odłączyć się od Spółdzielni, która mni
        > e
        > okrada na kazdym kroku z funduszu remontowego, z zawyżonych opłat
        > eksploatacyjnych wynikających z jej niegospodarności, nie wspomnę tutaj o
        > nieuzasadnionych (znacząco zawyżonych) kwotach wkładu budowlanego.


        No i właśnie potwierdza sie moja teza. A gdzie pan był jak wybierali Radę
        Nadzorczą , która powołała "prezesa" ? Czy chodzi Pan na grupy członkowskie (bądź
        Walne) ? jeżeli nie to nie będzie Pan również kontrolował wspólnoty, bo tam
        wygląda dokładnie tak samo, tylko skala jest inna.

        Nie mogę się
        >
        > od niej odłaczyć bez pełnego uwłaszczenia, a to niestety będzie trwało ze wzglę
        > du
        > na fakt, że w trakcie inwestycji zostały zrobione takie przekrety dotyczące
        > własności gruntu, że sprawy będą się ciągnęły w sądzie jeszcze długo. Jako typo
        > wy
        > przykład działania spółdzielni mogę podać to, że zatrudniła swojego pracownika
        > do
        > dokonania obmiarów niezbędnych do przeprowadzenia procesu uwłaszczenia, który w
        > g
        > niej jest najtańszy, a ponieważ od razu wiedziała, że jest najtańszy nie
        > przeprowadziła przetargu na wykonanie tych prac, co zgodnie z ustawą nie
        > kwalifikuje się do zwrotu kosztów od SP, czyli najtańszy = opłacony przez
        > mieszkańców.

        Nie do końca ma Pan rację, nawet przetarg nie gwarantuje zwrotu kosztów. Warto
        zapoznać sie z ustawą. Koszty muszą być uzasadnione - a które to są ? Tego nie
        wie nikt.

        To jest typowy przykład bezczelności działania spółdzielni, nieste
        > ty
        > nie tylko mojej.

        Podsumowując: bez Pana udziału w nadzorze - obecność na zebraniach, wybór
        wiarygodnych przedstawicieli - zawsze będzie źle , czy to w spółdzielni , czy we
        współnocie.

        Z poważaniem

        Piotr Jan Killman

        • Gość: Kama Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: 217.153.35.* 27.03.02, 16:24
          piotrjan napisał(a):

          > > No i właśnie potwierdza sie moja teza. A gdzie pan był jak wybierali Radę
          > Nadzorczą , która powołała "prezesa" ? Czy chodzi Pan na grupy członkowskie (bą
          > dź
          > Walne) ? jeżeli nie to nie będzie Pan również kontrolował wspólnoty, bo tam
          > wygląda dokładnie tak samo, tylko skala jest inna.
          >
          Jako mieszkanka nowego osiedla zastałam pewien stan, a on był następujący:
          - statut wyraźnie określał w jakich proporcjach będą wybierani przedstawiciele
          nowych osiedli w stosunku do starych i jak łatwo się domyśleć, obecnie mamy
          znacznie mniej relatywnie przedstawicieli reprezentujących nas na Walnym
          Zgromadzeniu przedstawicieli grup członkowskich
          - dodatkowo było ograniczenie, że dopiero po roku od momentu "wejścia na członka"
          jest możliwośc głosowania i kandydowania, co w efekcie prowadziło do tego, że RN
          zdążyła już zatwierdzić ostateczne rozliczenie "złodziejskich" kosztów naszej
          inwstycji - z naszych materiałów wyremontowano częściowo stare osiedla i zrobiono
          ich ogrodzenie.
          Uczestniczę we wszystkich spotkaniach władz spól. z grupami członkowskimi, ale
          wszelkie ustalenia jakie tam zapadają, pomimo, że później wspierane przez radę
          osiedla są wprowadzane w życie tylko wtedy, gdy podobają się one prezsowi i
          zarządowi - decyzje większości nie mają nic do rzeczy. Niestety proszę pana, to
          co jest zapisane w przepisach ogólnych, ma się najczęściej nijak do
          rzeczywistości i pana zarzuty o mojej bierności są zupełnie nie trafione. Nie
          chce mi się szczegółowo opowiadać o wszelkich przekrętach spół. i działaniach
          jakie zostały przez nas podjęte i prowadzone przez ostateni 1,5 roku - idealistów
          takich jak pan z pewnością i tak się nie przekona.
          I jeszcze jedno, nie jestm członkiem RN - nigdy nie kandydowałam i nie zamierzam
          się tak zeszmacić - aby być członkiem RN spółdzielni trzeba nie mieć
          elementarnych cech przyzwoitości i uczciwości; jeśli ktoś ma kregosłup moralny,
          nie wytrzyma w grupie tych bandytów i łapówkarzy nawet jednej kadencji.
          • Gość: Kama Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: 217.153.35.* 27.03.02, 16:29
            Właśnie jeszcze doczytałam się, że jest pan prezesm. To wszystko tłumaczy, a
            pana idelistyczne tłumaczenie, że RN coś może proszę zostawić na prelekcje dla
            przedszkolaków - wszyscy doskonale wiedzą, że zarząd i rada w spół. to jedna
            klika w spół., a rada odwoła prezesa dopiero wtedy, gdy zauważy, że on wiecej
            nakradł niz oni i się z nim nie podzielił.
            • piotrjan Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 28.03.02, 22:17


              > a rada odwoła prezesa dopiero wtedy, gdy zauważy, że on wiecej
              > nakradł niz oni i się z nim nie podzielił.
              Pani Kamo !
              Rozumując w ten sposób można by powiedzieć, że: " Rząd i Sejm to jedna klika, bo
              odwołają Premiera gdy zobaczą , że wiecej nakradł niż posłowie". Wybierzcie taką
              Radę która jest uczciwa. Przewaznie robi się to co trzy lata. Innej demokracji
              nikt jeszcze nie wymyslił.

              Pozdrowienia

    • Gość: MACIAS Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: *.softbank.pl 26.03.02, 13:40
      co teskni sie do komuny? pewnie sam jesteś prezesem spółdzielni i nowelizacja
      ustawy z 1 kwietnia próbuje likwidowac koryto do którego jestes przyssany.
      To cholerne Sld chce ten proces odwrócić żeby nigdy nie mozna było sie
      odczepić od Spółdzielni.
      Ta partia prezesów to banda cholernych złodziei
      • piotrjan Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 27.03.02, 14:48
        Poziom Twojego tekstu nie kwalifikuje się do odpowiedzi, ale z okazji Świąt
        Wielkiej Nocy ....
        Szanowny kolego, każdy gdzieś pracuje, czy uczy dzieci, czy lepi garki, czy
        naciaga ludzi na bazarach. Nie przeczę jestem PREZESEM. Nikomu do koryta nie
        zaglądam. Mnie zatrudniają ludzie którzy są mieszkańcami , członkami spółdzielni.
        Tak jak mnie zatrudnili (wygrałem konkurs) tak mogą mnie i zwolnić ! Nie
        potrzebują do tego ustawy. Za komuny to nosiłem koszulę w zębach i raczej za nią
        nie tęsknię. Ale moja wiedza którą zdobyłem pracując w spółdzielczości i nie
        tylko pozwala mi komentować pewne nieprawidłowości ale i oceniać funkcjonujące
        prawo.

        Wesołych Świąt (i więcej kultury)

        P.J.Killman
        • Gość: macias Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: *.dostep.pl 28.03.02, 10:59
          Mój brak kultury wynikał z tego że zmiany SLD zmierzaja ponownie do
          ubezwłasnowolnienia członków spółdzielni. Ostatnia nowelizacja wreszcie pozwala
          na uzyskanie pełnej własności mieszkania i podział spółdzielni niezaleznie od
          widzimisie prezesa i zarządu. Nawet jak walne zgromadzenie sie nie zgadza to
          sprawe mozna oddać do sadu.
          A teraz spróbuje wyjasnic dlaczego jest to takie ważne dla duzych spółdzielni.
          Duze spółdzielnie nie maja racji bytu ponieważ mieszkańcy róznych budynków i
          róznych osiedli w ramach tej samej spółdzielni maja rózne interesy.
          Niech ktos poda mi chociaz jeden sensowny argument że ludzie majacy rózne
          interesy powinni byc przmusowo zrzeszeni w jednej organizacji, bo ja takiego
          nie znajduje.
          Z sąsiadami to ja się dogadam w sprawach które nas dotycza tzn. dach jest do
          remontu, zrobienie trawnika, chodnika, posadzenie kwiatów, wybranie innej firmy
          do sprzatania budynku itp. niezaleznie czy to jest mała spółdzielnia czy
          wspólnota mieszkaniowa, poniewaz omawiamy sprawy które nas dotyczą bezposrednio.
          Natomiast im większa spółdzielnia i im więcej ludzi o sprzecznych interesach
          (bo co moze mnie obchodzić awaria czy ocieplanie innego budynku niż mój- nic)
          tym wieksza rola prezesa i zarządu a mniejsza mieszkańców a juz szczególnie
          wtedy kiedy głosowanie na walnym jest poprzez przedstawicieli.
          Jezeli prezes obciąza wiekszymi opłatami mieszkańców jednego budynku (chociaz
          jest to nieuzasadnione bo budynek jest nowy i nie wymaga żadnych napraw) a
          mieszkańcy innych budynków są traktowani ulgowo to w swietle starego prawa
          spółdzielczego nic nie mozna zrobic ponieważ zostaniemy przegłosowani na walnym
          zgromadzeniu bo tamtych jest więcej.
          Po nowelizacji możemy podjąć próbe odłączenia sie od spółdzielni i to jest to
          dobrodziejstwo nowych przepisów.
          Nastepną zagadkową sprawą są nowe inwestycje spółdzielni. Po co spółdzielnia
          buduje nowe mieszkania skoro robi to po kosztach a nie dla zysku? Niech mi ktoś
          wyjasni ten paradoks.
          Moje rozumienie tej sprawy jest takie, spódzielnia działa na moją niekorzyść
          ponieważ liczba członków spółdzielni się zwieksza czyli rosnie władza zarządu
          (kolejne sprzeczne interesy). Jeżeli spółdzielnia nie ma zysku z inwestycji
          tylko same kłopoty (proces inwestycyjny nie jest łatwy) a dodatkowo ponosi
          ryzyko inwestycyjne nie ze swoich pieniędzy (może nie sprzedać mieszkań) to
          jedynym wytłumaczeniem jest to że zarząd podczas takiej inwestycji kradnie -
          wypłaca sobie olbrzymie premie funduje zagraniczne wyjazdy bo wszystko moze
          wpuścić w koszty i to w taki sposób że w dokumentach tego nie widac. A nawet
          jak widac że wział olbrzymia premie to nic nie mozna zrobić bo wszystko odbywa
          się zgodnie z prawem.
          Dodam jeszce że jeśli spółdzielnie złodziejsko zawyża koszty zarządzania
          nieruchomościa to nic nie mogę zrobić ponieważ nie mogę zmienić administratora.
          Jestem po prostu przywiazany do spółdzielni jak chłop pańszczyźniany do ziemi.

          Nie wymieniłem tu wszystkich patologii spółdzielczych, które nowa ustawa z 1
          kwietnia miał tylko delikatnie ukrócić (dać szanse) ale musiałbym pisac i pisac.

          Spóldzielnie i prawo spółdzielcze to jedna z ostanich pozostałości komunizmu w
          Polsce. Rzad AWS-UW spróbował to chociaz troche zmienić a juz pogrobowcy
          komunizmu chcą zafundowac nam powrót do komunizmu.
          Dawniej cała Polska była jedną wielką spółdzielnią. Tamten system zbankrutował
          czas żeby komunistyczna odgórna spółdzielczość podzieliła ten los. Nie mylić z
          prawdziwym oddolnym ruchem spółdzielczym. Jeżeli ludzie będą chcieli zrzeszać
          się w spółdzielniach to je założa ale dobrowolnie.
          Na razie jest tak że spółdzielnia jak więzienie, bez sprzedaży mieszkania nie
          uciekniesz.
          Tamten system zbankrutował
          • piotrjan Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 28.03.02, 23:26
            Dziekuję za tak obszerno wypowiedź. Generalnie ma Pan rację. Jest to klasyczne
            spojzenie na problem spółdzielni. Spróbóję się ustosunkować do niektórych tez.

            Gość portalu: macias napisał(a):

            ) Mój brak kultury wynikał z tego że zmiany SLD zmierzaja ponownie do
            ) ubezwłasnowolnienia członków spółdzielni.

            Cieszę się , że było to emocjonalne a nie wynikał z kultury osobistej.

            Ostatnia nowelizacja wreszcie pozwala
            ) na uzyskanie pełnej własności mieszkania i podział spółdzielni niezaleznie od
            ) widzimisie prezesa i zarządu. Nawet jak walne zgromadzenie sie nie zgadza to
            ) sprawe mozna oddać do sadu.
            Proszę Pana , podział spółdzielni zawsze był możliwy i nigdy (naprawdę) nie
            zależał od prezesa czy zarządu, tylko od członków spółdzielni. A zgromadzenie
            przedstawicieli są to członkowie spółdzielni wybrani do ich reprezentowania,
            prawda ?
            Po drugie ustawa (nowa) mówi , że do podziału może dojść na wniosek mniejszości.
            Chciałby Pan, żeby o Pana majatku (jakim jest spółdzielnia) decydowała jakś mała
            grupka, która ma swój interes w podziale ?

            ) A teraz spróbuje wyjasnic dlaczego jest to takie ważne dla duzych spółdzielni.
            ) Duze spółdzielnie nie maja racji bytu ponieważ mieszkańcy róznych budynków i
            ) róznych osiedli w ramach tej samej spółdzielni maja rózne interesy.

            To jest (z grubsza) prawda.
            ) Niech ktos poda mi chociaz jeden sensowny argument że ludzie majacy rózne
            ) interesy powinni byc przmusowo zrzeszeni w jednej organizacji, bo ja takiego
            ) nie znajduje.
            ) Z sąsiadami to ja się dogadam w sprawach które nas dotycza tzn. dach jest do
            ) remontu, zrobienie trawnika, chodnika, posadzenie kwiatów, wybranie innej firmy
            )
            ) do sprzatania budynku itp. niezaleznie czy to jest mała spółdzielnia czy
            ) wspólnota mieszkaniowa, poniewaz omawiamy sprawy które nas dotyczą bezposrednio

            I tu już się z Panem niezgadzam !

            Niech Pan mi powie jaki interes ma lokator z parteru aby remontować dach. Jemu na
            głowę nie leci. A z drugiej strony co obchodzi sąsiada z 6 pietra, ze drzwi na
            klatkę są stare nieszczelne i trzaskają ?

            Oczywiście teoria mówi : "małe jest piękne" , ale praktyka : "małe jest słabe".

            Niech mi Pan wierzy, chociaż od ponad 8 lat jestem prezesem zarządu (średniej)
            spółdzielni, to od 2 lat zajmuje się zrządem wspólnot. To naprawdę nie jest
            taki "miód". Mam tu na myśli "dogadywanie się sąsiadów".

            ) Jezeli prezes obciąza wiekszymi opłatami mieszkańców jednego budynku (chociaz
            ) jest to nieuzasadnione bo budynek jest nowy i nie wymaga żadnych napraw) a
            ) mieszkańcy innych budynków są traktowani ulgowo to w swietle starego prawa
            ) spółdzielczego nic nie mozna zrobic ponieważ zostaniemy przegłosowani na walnym
            ) zgromadzeniu bo tamtych jest więcej.

            Niech Pan mi wierzy, to mieszkańcy decydują (poprzez przedstawicieli) a nie
            prezes !
            Zgadzam się z Panem, że dochdzi do patologi. Spotyka się różnych nieuczciwych
            ludzi, nieudaczne zarządy i kiepskie Rady nadzorcze. Ale nie jest to powód aby
            wrzucać wszystkich do jednego garka. Znam osobiście wspólnoty , które
            zostały "obrabowane" przez wybranych na zebraniu wspólnoty ZARZĄDCÓW. Co z tego ,
            że sprawą zajeła się prokuratura? Jak ci ludzie zaufją teraz innemu Zarzadcy ?

            ) Po nowelizacji możemy podjąć próbe odłączenia sie od spółdzielni i to jest to
            ) dobrodziejstwo nowych przepisów.

            Zawsze to można było zrobić !! Wiele spółdzielni dokonało podziału przy starej
            ustawie !

            ) Nastepną zagadkową sprawą są nowe inwestycje spółdzielni. Po co spółdzielnia
            ) buduje nowe mieszkania skoro robi to po kosztach a nie dla zysku? Niech mi ktoś
            ) wyjasni ten paradoks.

            To proste : do kosztów budowy dolicza się koszty prowadzenia inwestycji (od 1%-
            6%), które pokrywają część kosztów eksploatacyjnych spółdzielni obniżając koszty
            obciążające lokatorów (mieszkających). Krótko mówiąc : "nowi" obniżją koszty
            eksploatacji "starym".

            ) Moje rozumienie tej sprawy jest takie, spódzielnia działa na moją niekorzyść
            ) ponieważ liczba członków spółdzielni się zwieksza czyli rosnie władza zarządu
            ) (kolejne sprzeczne interesy).

            To już jest tzw. spiskowa teoria świata. Jak władza zwiększa sie przez ilość
            członków ?? "Ilość władzy" , że sie tak wyrażę wynika z litery prawa a nie z
            ilości członków. Relacje są właśnie odwrotne. Im mniej członków tym łatwiej jest
            dogadać się z nimi prezesowi (stosując oczywiście Pana kierunek rozumowania) niż
            z nieobliczalną w swojej masie kilku tysięczna nawet grupą członków sp.
            Ilość członków, a właściwie tzw. m2 ma wpływ na poziom finansów spółdzielni. Im
            większa ilość mieszkań tym stabilniejsza praca spółdzielni. Kilka procent
            dłuzników nie wpływaja na to cz jest z czego naprawić dach czy zapłacić za ciepło.
            Przy "małej kasie" każdy dłuznik to ryzyko finansowe !

            Jeżeli spółdzielnia nie ma zysku z inwestycji
            ) tylko same kłopoty (proces inwestycyjny nie jest łatwy) a dodatkowo ponosi
            ) ryzyko inwestycyjne nie ze swoich pieniędzy (może nie sprzedać mieszkań) to
            ) jedynym wytłumaczeniem jest to że zarząd podczas takiej inwestycji kradnie -
            ) wypłaca sobie olbrzymie premie funduje zagraniczne wyjazdy bo wszystko moze
            ) wpuścić w koszty i to w taki sposób że w dokumentach tego nie widac. A nawet
            ) jak widac że wział olbrzymia premie to nic nie mozna zrobić bo wszystko odbywa
            ) się zgodnie z prawem.
            ) Dodam jeszce że jeśli spółdzielnie złodziejsko zawyża koszty zarządzania
            ) nieruchomościa to nic nie mogę zrobić ponieważ nie mogę zmienić administratora.

            Tu już popuścił Pan wodze fantazji. Zgadzam się , że lepiej eksploatować budynki
            niż budować. Z inwestycjami są same problemy : brak chętnych na lokale,
            nieuczciwi i kiepscy wykonawcy, opieszałe urzedy , a na końcu niezadowolony z jak
            ści lokator ! Prawda po co budować !
            A co dow wyjazdów zagranicznych, premii itp. to nie jest to aż takie proste.
            Wszelkie płace dla członków zarządu przyznaje Rda Nadzorcza. A RN to członkowie
            spółdzielni. Czyżby to oni okradali swoich sąsiadów ?? Jeżeli tak to trzeba
            wybrać uczciwych. Jeżeli wszyscy są nieuczciwi ?? Na to już nie mam odpowiedzi.

            ) Jestem po prostu przywiazany do spółdzielni jak chłop pańszczyźniany do ziemi.

            A do wspólnoty Pan nie jest przywiązany ? Może się Pan z niej wypisać ? A jeżeli
            przgłosują Pana sąsiedzi i zamias piaskownicy dla Pańskiego dziecka postanowią
            zrobić parking dla samochodów ? Obrazi się Pan na nich i co ? Pozostanie sprzedać
            mieszkanie - tak jak w spółdzielni !

            ) Nie wymieniłem tu wszystkich patologii spółdzielczych, które nowa ustawa z 1
            ) kwietnia miał tylko delikatnie ukrócić (dać szanse) ale musiałbym pisac i pisac

            Ustawa jest z 15 grudnia, a narazie żadnych patologi nie ukróciła, niech Pan mi
            wierzy ! Podzieliła tylko ludzi na bogtych, których stać będzie na wyodrębnienie
            swojej własności (trochę to będzie kosztowało) i na tych co niestety zostaną na
            prawie lokatorskim. A co ciekawe część kosztów (sprawy gruntowe) zapłacą i ci co
            skorzystają i ci co są w gorszej sytuacji finansowej.
            )
            ) Spóldzielnie i prawo spółdzielcze to jedna z ostanich pozostałości komunizmu w
            ) Polsce. Rzad AWS-UW spróbował to chociaz troche zmienić a juz pogrobowcy
            ) komunizmu chcą zafundowac nam powrót do komunizmu.
            ) Dawniej cała Polska była jedną wielką spółdzielnią. Tamten system zbankrutował
            ) czas żeby komunistyczna odgórna spółdzielczość podzieliła ten los. Nie mylić z
            ) prawdziwym oddolnym ruchem spółdzielczym. Jeżeli ludzie będą chcieli zrzeszać
            ) się w spółdzielniach to je założa ale dobrowolnie.
            ) Na razie jest tak że spółdzielnia jak więzienie, bez sprzedaży mieszkania nie
            ) uciekniesz.
            ) Tamten system zbankrutował

            Niestety tu się Pan myli to bardzo najstarsza spółdzielnia w Polsce ma ponad 102
            lata , o PRL-u nikt jeszcze nie myślał !
            Wiązanie gospodrki z polityką nigdy gospodarce na dobre nie wychodziło. A
            spółdzielnia to normalne przedsiębiorstwo , którym trzeba dobrze zarzad
            • Gość: macias Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: *.softbank.pl 29.03.02, 13:38
              piotrjan napisał(a):

              ) Dziekuję za tak obszerno wypowiedź. Generalnie ma Pan rację. Jest to klasyczne
              ) spojzenie na problem spółdzielni. Spróbóję się ustosunkować do niektórych tez.
              )

              )
              ) Cieszę się , że było to emocjonalne a nie wynikał z kultury osobistej.
              )
              ) Proszę Pana , podział spółdzielni zawsze był możliwy i nigdy (naprawdę) nie
              ) zależał od prezesa czy zarządu, tylko od członków spółdzielni. A zgromadzenie
              ) przedstawicieli są to członkowie spółdzielni wybrani do ich reprezentowania,
              ) prawda ?
              ) Po drugie ustawa (nowa) mówi , że do podziału może dojść na wniosek mniejszości
              ) .
              ) Chciałby Pan, żeby o Pana majatku (jakim jest spółdzielnia) decydowała jakś mał
              ) a
              ) grupka, która ma swój interes w podziale ?
              )

              Zgadzam się ze wczesniej podział spółdzielni był mozliwy ale wiekszaścią głosów
              na walnym zgromadzeniu, czyli jeżeli mieszkańcy jednego budynku chcieli się
              odłączyc od dużej spółdzielni to szanse były małe. Dlaczego większość z którą nie
              łączą mnie wspólne interesy ma decydowac o tym co ma robić pewna grupa
              mieszkańców, która doszła do wniosku że sama bedzie lepiej i efektywniej
              administrowac swoim budynkiem. To własnie jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem.
              Nowa ustawa wprowadziła dobra zasade że to sąd na wniosek mniejszości (jeżeli
              walne się nie zgodzi) ma roztrzygnąć czyje interesy są wazniejsze. Prosze mi
              wybaczyć ale sądy są powołane do tego żeby roztrzygac takie sporne sprawy.


              ) Niech Pan mi powie jaki interes ma lokator z parteru aby remontować dach. Jemu
              ) na
              ) głowę nie leci. A z drugiej strony co obchodzi sąsiada z 6 pietra, ze drzwi na
              ) klatkę są stare nieszczelne i trzaskają ?

              To niestety jest demagogia, prosze nie zakładac że ludzie sa głupi i nie będą
              dbali o dom w którym mieszkają bo jeżeli tak by było to dlaczego akurat prezes i
              zarząd miałby być uosobieniem mądrości i naprawiac cos w brew woli mieszkańców.
              Z tego rozumowania wychodzi takie komunistyczne założenie że ludzie sami nie
              dadzą sobie rady tylko ktoś mądrzejszy np. prezes, dyrektor, premier musi nimi
              pokierować. Bez tych mądrych na górze to mieszkańcy są jak dzieci i na pewno dom
              się rozpadnie.

              )
              ) Oczywiście teoria mówi : "małe jest piękne" , ale praktyka : "małe jest słabe".
              )
              ) Niech mi Pan wierzy, chociaż od ponad 8 lat jestem prezesem zarządu (średniej)
              ) spółdzielni, to od 2 lat zajmuje się zrządem wspólnot. To naprawdę nie jest
              ) taki "miód". Mam tu na myśli "dogadywanie się sąsiadów".

              Ale prosze zauwazyć że jak nie mogę dogadac sie z sąsiadami to mam pretensje do
              siebie albo do sąsiadów a nie do prezesa. Dlaczego prawo ma mnie pozbawiac szansy
              na dogadanie się z sąsiadami? Nikt nie twierdzi że zycie jest lekkie tylko trzeba
              stworzyć takie prawo spółdzielcze żeby mieszkańcy poczuli że cos od nich zalezy a
              wtedy proszę się juz o nich nie martwić.
              Sam byłem swiadkiem jak jak zaangazowanie ludzi w funkcjonowanie osiedla i chęc
              do poświęcenia włąsnego wolnego czasu było systematycznie tepione i niszczone
              przez prezesa w imię mitycznego dobra całej spółdzielni (co to jest?). Nawet
              najbardziej wytrwali po jakimś czasie się poddają bo widzą że od nich nic nie
              zależy tylko od prezesa i zarządu. Nie chodzi tu o wielkie sprawy tylko np.
              regulamin parkowania na osiedlu. Ludzie się dogaduja, robią głosowanie jest
              rozwiazanie a potem przychodzi gajowy marucha w postaci prezesa i rozgania
              towarzystwo.

              )
              ) )
              ) Niech Pan mi wierzy, to mieszkańcy decydują (poprzez przedstawicieli) a nie
              ) prezes !
              ) Zgadzam się z Panem, że dochdzi do patologi. Spotyka się różnych nieuczciwych
              ) ludzi, nieudaczne zarządy i kiepskie Rady nadzorcze. Ale nie jest to powód aby
              ) wrzucać wszystkich do jednego garka. Znam osobiście wspólnoty , które
              ) zostały "obrabowane" przez wybranych na zebraniu wspólnoty ZARZĄDCÓW. Co z tego
              ) ,
              ) że sprawą zajeła się prokuratura? Jak ci ludzie zaufją teraz innemu Zarzadcy ?
              )

              Jest jednak jedna powazna róznica wspólnoty po "obrabowaniu" mogą wybrac nowego
              zarządce a mniejszość spółdzielców nie ma szans na zmiane zarządu spódzielni.
              Poza tym dlaczego pan tak martwi sie o tych ludzi? przy wyborze nowego zarządcy
              bedą ostrozniejsi. Tak działa rynek - uczy zycia. A pan znowu pokazuje to
              pokrętne myslenie:
              przyjdze dobry prezes i uchroni biednych mieszkańców przed "obrabowaniem" tylko
              niestety praktyka pokazuje że to zwykle ten zbawca najwięcej "rabuje".

              ) )
              ) Zawsze to można było zrobić !! Wiele spółdzielni dokonało podziału przy starej
              ) ustawie !

              o tym juz wspomniałem.


              ) To proste : do kosztów budowy dolicza się koszty prowadzenia inwestycji (od 1%-
              ) 6%), które pokrywają część kosztów eksploatacyjnych spółdzielni obniżając koszt
              ) y
              ) obciążające lokatorów (mieszkających). Krótko mówiąc : "nowi" obniżją koszty
              ) eksploatacji "starym".

              Odpowiem też bardzo prosto: jeżeli nie byłoby nowej inwestycji to także nie
              byłoby kosztów prowadzenia nowej inwestycji. prostsze rozwiązanie prawda?
              Ponieważ inwestycje spółdzielni rozliczane sa po kosztach to nie można części
              kosztów eksploatacyjnych starych zasobów przerzucać na nową inwestycje gdyż wtedy
              nowi mieszkańcy płacą nie za koszty inwestycji tylko za coś jeszcze. Moim zdaniem
              jest to nieuczciwe. Sam byłem w takiej sytuacji, do kosztów inwetsycji dorzucano
              bardzo dziwne rzeczy a standardem staje się przydzialenie mieszkań członkom
              zarządu i RN w nowej inwestycji w ramach premii.


              ) To już jest tzw. spiskowa teoria świata. Jak władza zwiększa sie przez ilość
              ) członków ?? "Ilość władzy" , że sie tak wyrażę wynika z litery prawa a nie z
              ) ilości członków. Relacje są właśnie odwrotne. Im mniej członków tym łatwiej jes
              ) t
              ) dogadać się z nimi prezesowi (stosując oczywiście Pana kierunek rozumowania) ni
              ) ż
              ) z nieobliczalną w swojej masie kilku tysięczna nawet grupą członków sp.
              ) Ilość członków, a właściwie tzw. m2 ma wpływ na poziom finansów spółdzielni. Im
              )
              ) większa ilość mieszkań tym stabilniejsza praca spółdzielni. Kilka procent
              ) dłuzników nie wpływaja na to cz jest z czego naprawić dach czy zapłacić za ciep
              ) ło.
              ) Przy "małej kasie" każdy dłuznik to ryzyko finansowe !

              To nie jest spiskowa teoria tylko logiczne myslenie im więcej członków
              spółdzielni tym bardziej rosnie rola prezesa i zarządu. Po prostu coraz trudniej
              dotrzeć do ludzi żeby ich zebrać, przekonac i głosowac na walnym zgromadzeniu.
              Natomiast prezes może miedzy innymi za moje pieniądze wysyłać informacje do
              wszystkich członków także nieprawdziwe i uprawiać propagande.
              Jak pan sobie wyobraża dotarcie do kilku tysięcy ludzi z którymi nie mam kontaktu?
              Stabilniejsza praca spółdzielni polega na tym że prezes nie musi się przejmowac
              że ktoś nie płaci bo i tak inni zapłacą natomiast ja nie widze powodu dla którego
              miałbym płacić za innych. Przy małej spółdzielni na takie sytuacje trzeba
              reagować od razu i podjąc jakieś działania, trudne prawda?
              Ciekawe że większość ludzi chce mieszkać we własnym domu a przecież ryzyko
              finansowe obciąża tylko jedną rodzine. Skad pan wie że ludzie nie chcą podejmowac
              ryzyka finansowego w imie wygodniejszego i przyjemniejszego życia?

              )
              ) )
              ) Tu już popuścił Pan wodze fantazji. Zgadzam się , że lepiej eksploatować budynk
              ) i
              ) niż budować. Z inwestycjami są same problemy : brak chętnych na lokale,
              ) nieuczciwi i kiepscy wykonawcy, opieszałe urzedy , a na końcu niezadowolony z j
              ) ak
              ) ści lokator ! Prawda po co budować !
              ) A co dow wyjazdów zagranicznych, premii itp. to nie jest to aż takie proste.
              ) Wszelkie płace dla członków zarządu przyznaje Rda Nadzorcza. A RN to członkowie
              )
              ) spółdzielni. Czyżby to oni okradali swoich sąsiadów ?? Jeżeli tak to trzeba
              ) wybrać uczciwych. Jeżeli wszyscy są nieuczciwi ?? Na to już nie mam odpowiedzi.

              To błedne rozumowanie. W dużej spółdzielni ja po prostu nie znam tych ludzi skąd
              mam wiedziec czy są uczciwi czy nie
              • Gość: Piotr J. Re: Spółdzielnie mieszkaniowe IP: *.tkchopin.pl 03.04.02, 07:38
                Dziekuję za odpowiedź

                Z treści wynika, że zostaniemy przy swoich zdaniach. Pan podchodzi do tego
                teoretycznie dobierając fakty do swojej teorii. Ja niestety rozwiązuję te
                problemy na co dzień i to zarówno w ramach średniej spółdzielni, oraz w ramach
                kilku wspólnot. Życie niestety różni się od teorii.
                Życzę mniej problemów ze spółdzielnią.

Pełna wersja