Niemcy: - Najpierw wzrost, potem oszczędności

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:14
Eichel to ignorant. Powinien podnieść podatki dla najbogatszych i zwiększyć
inwestycje państwowe, podwyższając płace minimane i zwiększając zakres
państwa opiekuńczego. Sam przyznaje, że w Niemczech nie ma popytu, a zrobił
już wiele, aby go zmniejszyć. Państwo powinno powrócić do wielkich inwestycji
np. w edukację, bo wykształcenie jest jednym z głównych czynników postępu
ekonomicznego. A poza tym Niemcy powinni podwyższyć płace minimalne,
emerytury, renty i więcej wydawać na opiekę socjalną, bo to w ogóle
przyczynia się do wzrostu popytu. Ale w Niemczech, tak jak i w Polsce, takie
inicjatywy mogłyby podjąć tylko partie na lewo od SPD czy tym bardziej SLD.
    • Gość: usiruf Znowu ty......... IP: *.wroclaw.mm.pl 08.08.04, 20:34
      Aż szkoda sił żeby cię komentować.
      Mam tylko jedno pytanie.
      Często wypowiadasz się na temat makroekonomii o której nie masz pojęcia.

      Czy studiowałeś gdzieś makroekonomie (może Kuba), czy też jesteś taki samorodny talent?
      • Gość: xcdds socjaldemokrata to socjalista rodem z lat 60tych IP: *.dslextreme.com 08.08.04, 22:58
        po prostu komuchowate poglady.

        zawsze tacy idioci sie znajda.
        przynajmiej 10% sposrod wyborcow zawsze zaglosuje na SLD.

        Oczywiscie ze taki kolek nie studiowal ekonomii w ogole, poniewaz ekonomia
        przeczy takim pogladom.
        • Gość: Socjaldemokrata Neoliberale proszę o troszeczkę myśli, ciut ciut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 23:18
          A kto to taki jest "ekonomia"? I co to są "komuchowate poglądy"? Proponuję
          zgrzeszyć i zacząć myśleć, a na początek pogłówkować nad sformułowaniem jednego
          sensownego argumentu. No, no... troszkę wysiłku.
    • Gość: Bacz Jak ma być wzrost skoro nie ma oszczędności? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:49
      Wzrost otrzymuje się zachęcając ludzi do pracy, a zachęca się NIE w ten sposób że się daje zasiłki za niepracowanie, tylko zmniejsza się podatki pracującym i inwestorom. Inwestycje w edukacje jeśli są robione przez państwo zgodnie z prawem Savasa sa 40% mniej efektywne niż gdy ludzie edukują się prywatnie. Innym sposobem na wzrost jest zmniejszenie bezrobocia przez ZMNIEJSZENIE płacy minimalnej.
      • Gość: CF Re: Jak ma być wzrost skoro nie ma oszczędności? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 21:13
        No widzę, że nie tylko u nas mamy genialnych polityków. Rozkręcać gospodarkę
        podnosząc podatki - jak tak dalej pójdzie to niedługo ich dogonimy.
      • Gość: Socjaldemokrata Neoliberalne znachorstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 23:14
        A cóż to za dziwy? Ten Savas to jakiś szaman? Jak on niby mógł dowieść, że
        inwestycje państwowe w edukację są o 40% mniej efektywne (?) niż prywatne.
        Ciekawe, że wszystkie rozwinięte kraje świata osiągnęły dobrobyt w oparciu o
        państwowe szkolnictwo i do dzisiaj najwyższe wskaźniki wykształcenia mają
        kraje, w których edukacja jest zdominowana przez państwo, czyli kraje
        skandynawskie. Na przeciwnym biegunie są Amerykanie, gdzie sporo jest szkół
        prywatnych i około 20% funkcjonalnych analfabetów. Zresztą po Tobie też widać,
        że edukujesz się wyłącznie prywatnie. Ale rozumiem, że dla neoliberała
        rozpowszechiony funkcjonalny analfabetyzm to "efektywny" stan rzeczy. Kolejna
        Twoja wspaniała rada to obniżanie płac, czyli zmniejszanie popytu. To jeszcze
        lepszy pomysł, bo to nie tylko pogarszanie warunków życia ludzi, ale też w
        ogóle gwarancja kryzysu ekonomicznego. Przy niższych płacach spadnie
        konsumpcja, co przyczyni się też do spadku produkcji. Innymi słowy jest to
        czysty idiotyzm. Proponuję trochę pomyśleć nad jakimiś nie-prywatnymi frmami
        edukacji.
        • Gość: Bacz Re: Neoliberalne znachorstwo IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 00:17
          Gość portalu: Socjaldemokrata napisał(a):

          > A cóż to za dziwy? Ten Savas to jakiś szaman? Jak on niby mógł dowieść, że
          > inwestycje państwowe w edukację są o 40% mniej efektywne (?) niż prywatne.

          Prof. Savas jest akademikiem amerykanskim. Badał efektywność różnych przedsięwzięć prywatnych i publicznych działających w podobnych warunkach i doszedł do wniosku że przeciętnie przedsięwzięcie prywatne jest o 40% bardziej efektywne niż prywatne.

          > Ciekawe, że wszystkie rozwinięte kraje świata osiągnęły dobrobyt w oparciu o
          > państwowe szkolnictwo i do dzisiaj najwyższe wskaźniki wykształcenia mają
          > kraje, w których edukacja jest zdominowana przez państwo, czyli kraje
          > skandynawskie. Na przeciwnym biegunie są Amerykanie, gdzie sporo jest szkół
          > prywatnych i około 20% funkcjonalnych analfabetów.

          Nie "osiągnęły dobrobyt w oparciu o państwowe szkolnictwo", tylko "mimo dużego udziału państwowego szkolnictwa". W Stanach jest mały udział państwowego szkolnictwa i dlatego jest to największe mocarstwo na świecie.

          > Zresztą po Tobie też widać,
          > że edukujesz się wyłącznie prywatnie. Ale rozumiem, że dla neoliberała
          > rozpowszechiony funkcjonalny analfabetyzm to "efektywny" stan rzeczy.

          Edukowałem się państwowo. Gdybym edukował się prywatnie to dawno miałbym nagrodę Nobla przy mojej inteligencji.

          > Kolejna
          > Twoja wspaniała rada to obniżanie płac, czyli zmniejszanie popytu.

          Popyt nie nie jest barierą wzrostu bo człowiek bez trudu może zwiększyć konsumpcję, natomiast zwiększenie produkcji nie przychodzi mu tak łatwo.

          > To jeszcze
          > lepszy pomysł, bo to nie tylko pogarszanie warunków życia ludzi, ale też w
          > ogóle gwarancja kryzysu ekonomicznego. To jeszcze
          > lepszy pomysł, bo to nie tylko pogarszanie warunków życia ludzi, ale też w
          > ogóle gwarancja kryzysu ekonomicznego.

          Nie, bo przy mniejszych płacach bardziej się opłaca zatrudniać. Jak więcej ludzi pracuje to mamy wzrost.

          > Przy niższych płacach spadnie
          > konsumpcja, co przyczyni się też do spadku produkcji.

          Nie spadnie konsumpcja bo ci dodatkowo zatrudnieni będą kupowali towary których nie kupili by gdyby nie zostali zatrudnieni.

          > Proponuję trochę pomyśleć nad jakimiś nie-prywatnymi frmami
          > edukacji.

          Proponuję wyrzucić pełne fałszu podręczniki keynesizmu-marksizmu na makulaturę.
          • Gość: Socjaldemokrata Czy Ty naprawdę wierzysz w te brednie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 02:34
            "Akademik Savas"? Rozumiem, że on sam edukował się wyłącznie prywatnie, bo i
            teza ma bardzo "prywatną" sensowność. Dowcipne są te Twoje uwagi o
            szkolnictwie. Ciekawe, że wszystkie bogate kraje rozwinęły się "pomimo
            państwowego szkolnictwa" i co ciekawsze najlepsze wskaźniki w edukacji mają te
            kraje, które do dzisiaj mają ją prawie w pełni państwową. Z drugiej strony są
            kraje o bardzo mało rozwiniętej państwowej edukacji i są to kraje
            najbiedniejsze na świecie. Jak to wytłumaczyć? Ciekawe jest też Twoje przejście
            od edukacji do siły militarnej. Edukacja ma służyć sile militarnej?
            Co do Twojego Nobla pokazałeś, że jesteś nie tylko paranoicznym neoliberałem,
            ale masz poczucie humoru. Rozumiem, że Twoja nagroda Nobla też byłaby prywatna
            i sam byś ją sobie przyznał. Tylko co stoi na przeszkodzie? Państwowa edukacja?
            To co przeszkadza ją porzucić?
            Kolejna Twoja odkrywcza teza brzmi, że "popyt nie nie jest barierą wzrostu, bo
            człowiek bez trudu może zwiększyć konsumpcję, natomiast zwiększenie produkcji
            nie przychodzi mu tak łatwo". Czy to za tę tezę chcesz otrzymać
            Nobla? "Prywatnego" możesz dostać choćby i zaraz, a publicznego Ci dadzą, jak
            pokażasz, jak ten Twój "człowiek" ma "bez trudu zwiększyć konsumpcję".
            Co do niskich płac przyczyniają się one do spadku konsumpcji, natomiast nie
            dowiodłeś, że przy niższej płacy minimalnej będą nowe miejsca pracy. Najpierw
            pogorszą się warunki życia tysięcy biedaków zatrudnionych za grosze w wyniku
            czego spadnie popyt, a za nadwyżki pracodawcy pojadą na dłuższy urlop. Płace
            pracodawców od 1989 rosną bardzo szybko, a bezrobocie malało tylko w latach
            1993-1997, kiedy została dosyć znacznie podwyższona płaca minimalna i były
            najwyższe podatki.
            Ogólnie rzecz biorąc masz bardzo mizerną wiedzę, jesteś groteskowo zarozumiały
            i nie umiesz konstruować argumentów. Chyba że się wygłupiasz.
            • Gość: Bacz Re: Czy Ty naprawdę wierzysz w te brednie? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 08:14
              Gość portalu: Socjaldemokrata napisał(a):

              > "Akademik Savas"? Rozumiem, że on sam edukował się wyłącznie prywatnie, bo i
              > teza ma bardzo "prywatną" sensowność. Dowcipne są te Twoje uwagi o
              > szkolnictwie.

              Jak Kolumb mówił że Ziemia jest okrągła to tez niektórzy brali to za dowcip.
              Też myślę że Savas edukował się na prywatnych uczelniach, państwowe by nie
              pozwoliły, żeby podcinał gałąź, na której uczelnia siedzi.

              > Ciekawe, że wszystkie bogate kraje rozwinęły się "pomimo
              > państwowego szkolnictwa" i co ciekawsze najlepsze wskaźniki w edukacji mają te
              > kraje, które do dzisiaj mają ją prawie w pełni państwową.

              Po prostu edukacja jest drugorzędnym czynnikiem wzrostu. Nawet najbardziej
              socjalistyczne państwa na świecie nie dają na tę edukację więcej niż parę
              procent budżetu. I nikt nie mówi że publiczne uczelne są nic nie warte - są
              tylko 40% mniej efektywne.

              > Z drugiej strony są
              > kraje o bardzo mało rozwiniętej państwowej edukacji i są to kraje
              > najbiedniejsze na świecie. Jak to wytłumaczyć?

              Jak rząd nie potrafi zorganizowac ludziom warunków do pracy to jest bieda.
              Jak ludzie są biedni to myślą przede wszystkim aby skręcić skądś chleb
              - wykład głodu nie zaspokoi.

              > Ciekawe jest też Twoje przejście
              > od edukacji do siły militarnej. Edukacja ma służyć sile militarnej?

              Chodziło mi o mocarstwowość gospodarczą. Siła militarna USA wynika z tego,
              że bogaty naród stać na wystawienie silnej armii.

              > Co do niskich płac przyczyniają się one do spadku konsumpcji, natomiast nie
              > dowiodłeś, że przy niższej płacy minimalnej będą nowe miejsca pracy.

              Te miejsca już są tylko że nie są uruchamiane, bo na tych stanowiskach
              pracownik wypracowuje mniej niż wynosi jego płaca plus zysk pracodawcy.
              Jak się płacę obniży to te stanowiska pracodawcy uruchomią bo będą mieli zysk.

              > Najpierw
              > pogorszą się warunki życia tysięcy biedaków zatrudnionych za grosze w wyniku
              > czego spadnie popyt, a za nadwyżki pracodawcy pojadą na dłuższy urlop.

              Nie spadnie popyt, bo to co stracą pracownicy zyskają pracodawcy i konsumenci
              gdyż wśród pracodawców jest konkurencja, po obniżeniu płac będą musieli obniżyć
              ceny. Popyt wzrośnie bo zostaną zatrudnieni nowi ludzie.

              > Płace
              > pracodawców od 1989 rosną bardzo szybko, a bezrobocie malało tylko w latach
              > 1993-1997, kiedy została dosyć znacznie podwyższona płaca minimalna i były
              > najwyższe podatki.

              Płaca minimalna jest tylko jednym z czynników wpływających na bezrobocie
              i wcale nie najważniejszym, chyba że państwo dekretuje ją na jakimś bardzo
              wysokim poziomie w stosunku do minimalnej płacy rynkowej.

              > Ogólnie rzecz biorąc masz bardzo mizerną wiedzę, jesteś groteskowo zarozumiały
              > i nie umiesz konstruować argumentów. Chyba że się wygłupiasz.

              Ogólnie rzecz biorąc masz bardzo mizerną wiedzę
              i nie umiesz konstruować argumentów. Chyba że się wygłupiasz.
              • Gość: Staszek Re: Czy Ty naprawdę wierzysz w te brednie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 08:54
                USA, kraj gdzie 1% populacji zgarnia lwią część dochodu narodowego rzeczywiście
                ma najpotężniejszą armię na świecie. Można przypuszczać ,że armia ta nadal
                będzie rosla w siłę. Pozostalym ludkom pzwala się harować 12 godzin na dobę i
                wierzyć w amerykanski mit. A co do edukacji w USA to trafiłes jak kulą w plot:
                jeśli poziom edukacji jest tam tak wspaniały to dla czego importują tysiącami
                naukowców z Europy czy choćby z Indii?
                • Gość: Bacz Re: Czy Ty naprawdę wierzysz w te brednie? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 09:36
                  Gość portalu: Staszek napisał(a):

                  > USA, kraj gdzie 1% populacji zgarnia lwią część dochodu narodowego rzeczywiście
                  >
                  > ma najpotężniejszą armię na świecie. Można przypuszczać ,że armia ta nadal
                  > będzie rosla w siłę. Pozostalym ludkom pzwala się harować 12 godzin na dobę i
                  > wierzyć w amerykanski mit.

                  Nie trzeba się zaharowywać aby mieć dobre wyniki - choć oczywiście proporcja na pewno jest. Jednak nawet harówa po 16 godzin niektórych nie pomoże jeśli większośc narodu jest na zasiłkach. Jesli jeden pracuje 16 godzin a drugi na nim żeruje to dają w sumie taki produkt jakby obydwaj pracowali po 8 godzin.

                  > A co do edukacji w USA to trafiłes jak kulą w plot:
                  > jeśli poziom edukacji jest tam tak wspaniały to dla czego importują tysiącami
                  > naukowców z Europy czy choćby z Indii?

                  Pchają się to ich Amerykanie wpuszczają - w ten sposób inne głupie socjalistyczne rządy płacą cwanym Amerykanom za wykształcenie naukowców. A pchają się bo płace sa większe.
              • Gość: Socjaldemokrata Nawet neoliberał coś zapamiętał z Marksa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 14:57
                Savas to jakaś groteskowa postać i proponuję dać sobie z nią spokój. Generalnie
                bronisz jakiegoś anglosaskiego sekciarstwa, któremu nadajesz status faktu.
                Edukacja jest jednym z głównych czynników wzrostu i bez niej rozwój społeczny
                zatrzymałby się. Łącznie inwestycje w edukację to około 15-20% wydatków
                budżetowych (4-8% PKB) krajów rozwiniętych. To dzięki tym inwestycjom państwa
                skandynawskie mają dzisiaj najwyższe wskaźniki rozwoju. Dzięki edukacji ludzie
                tworzą miejsca pracy, a poza tym edukacja pozwala na partycypację w życiu
                społecznym. Nie wiem, po co wygrywać zaspokojenie potrzeb pożywieniowych i
                edukację. W krajach rozwiniętych jest rozwinięta opieka socjalna i edukacja.
                Co do wydatków militarnych, Korea Płn. też ma wielkie, a wskaźniki jakości
                życia niskie. USA są znacznie bogatsze, ale też ludzie głodują, a armia jest
                potężna.
                Co do miejsc pracy powtarzasz te same głupoty. Co to znaczy, że "są miejsca
                pracy, ale nie są uruchomione"? Zysk przedsiębiorstw będzie większy, jak
                poprawi się popyt. Na tym opierał się rozwój wszystkich krajów dzisiaj
                bogatych. Przy niskich płacach spada popyt, a tym samym jakość życia
                społeczeństwa. Miejsca pracy powstają nie wtedy, kiedy obniża się warunki życia
                społeczeństwa, tylko kiedy ludzie stają się bogatsi i mogą zaspokoić więcej
                potrzeb.
                To co piszesz o spadku płac jest powtórką z nie lubianego przez Ciebie Karola
                Marksa. Kiedy spadają płace pracowników rosną zyski pracodawców. Tym samym
                jednak spada popyt. Aby więc pracodawcy mogli sprzedać swoje towary muszą
                obniżyć ceny. W ten sposób jednak maleje ich stopa zysku bardziej niż ich zyski
                z obniżki płac (nie mogą obniżyć zbytnio płac, bo spadnie wydajność pracy).
                Jest to mechanizm równoczesnego spadku popytu i produkcji - innymi słowy jest
                to wzorcowy przepis na kryzys gospodarczy. Paradoksalnie kapitalizmowi pomogły
                państwa, które wymusiły na pracodawcach podwyższenie płac minimalnych, dzięki
                czemu wzrósł popyt. Coś Ci świta, tylko nie do końca rozumiesz o co chodzi.
    • Gość: a Re: Niemcy: - Najpierw wzrost, potem oszczędności IP: *.stw-bonn.de 08.08.04, 22:00
      Coz za socjalistyczny belkot.
      • wasniewski Re: Niemcy: - Najpierw wzrost, potem oszczędności 09.08.04, 09:27
        Na szczęście nie jestem ekonomistą dlatego może zachowałem możliwość logicznego
        myślenia. Odkrywcze myśli „ekonomistów” w rodzaju „jak przedsiębiorcy będą
        mieli więcej pieniędzy to będą je inwestowali w tworzenie nowych miejsc pracy”
        jest niebotyczną bzdurą, żaden kapitalista nie zainwestuje nawet jednej
        złotówki, gdy nie będzie miał popytu na swoje towary. Kapitalista to nie
        altruista, który inwestuje tylko po to by stworzyć nowe miejsca pracy,
        zwiększanie dochodów przedsiębiorców przez zwolnienia od podatków różnego
        rodzaju ukryte dotacje, zmniejszanie działania płacy minimalnej prowadzi tylko
        do jednego do zmniejszenia popytu i w konsekwencji do zmniejszenia produkcji.
        Nie jestem ekonomistą dlatego nie wierzę w takie rewelacje, że eksport jest
        motorem wzrostu, gdy saldo w handlu zagranicznym, a nie sam eksport powoduje
        wzrost gospodarczy. W przeciwnym wypadku wystarczyłoby importować towary i
        eksportować je po niższej cenie. W Polsce ujemne saldo nie zmniejsza się od
        lat. Nie jestem ekonomistą dlatego jestem pewien, że jedynie stały wzrost
        popytu w grupie o najniższych dochodach może być czynnikiem trwałego wzrostu
        gospodarczego, bo właśnie ta grupa jest głównym konsumentem towarów
        produkowanych w kraju. Nie jestem ekonomistą dlatego nie wierzę w podawane
        wyniki GUS-u, gdzie wzrost gospodarczy następuje w IV kwartale, nie wierzę że
        nominalny spadek PKB w I kw. 10,6%, w porównaniu do poprzedniego kwartału
        zamienił się we wzrost o 2,6% po wyrównaniu sezonowym. Głupawe dowcipy
        dotyczące polskich ekonomistów wydają mi się teraz całkiem uzasadnione.
        • Gość: Bacz Re: Niemcy: - Najpierw wzrost, potem oszczędności IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 10:16
          wasniewski napisał:

          > Na szczęście nie jestem ekonomistą dlatego może zachowałem możliwość logicznego
          >
          > myślenia. Odkrywcze myśli „ekonomistów” w rodzaju „jak przeds
          > iębiorcy będą
          > mieli więcej pieniędzy to będą je inwestowali w tworzenie nowych miejsc pracy&#
          > 8221;
          > jest niebotyczną bzdurą, żaden kapitalista nie zainwestuje nawet jednej
          > złotówki, gdy nie będzie miał popytu na swoje towary. Kapitalista to nie
          > altruista, który inwestuje tylko po to by stworzyć nowe miejsca pracy,
          > zwiększanie dochodów przedsiębiorców przez zwolnienia od podatków różnego
          > rodzaju ukryte dotacje, zmniejszanie działania płacy minimalnej prowadzi tylko
          > do jednego do zmniejszenia popytu i w konsekwencji do zmniejszenia produkcji.

          Zmniejszenie podatków czy płac nie zmniejsza popytu - ten popyt zostaje tylko
          przesunięty. Jeśli przedsiębiorca nie zapłaci 1 zł podatku to tę złotówkę nie
          wyda beneficjent budżetu tylko przedsiębiorca. Podobnie jak płaca będzie
          zmniejszona to popyt nie zniknie tylko przesunie się od pracownika do
          pracodawcy. Zmniejszenie podatków czy płac zwykle zachęca producenta do
          zwiększenia produkcji czyli zwiększenia zatrudnienia, co daje dodatkowy popyt.
          Ponieważ na rynku działa konkurencja to obniżki kosztów produkcji wymuszają obniżki cen, tak że dodatkowo zwiększa się popyt poprzez zwiększenie siły
          nabywczej konsumentów.

          > Nie jestem ekonomistą dlatego nie wierzę w takie rewelacje, że eksport jest
          > motorem wzrostu, gdy saldo w handlu zagranicznym, a nie sam eksport powoduje
          > wzrost gospodarczy. W przeciwnym wypadku wystarczyłoby importować towary i
          > eksportować je po niższej cenie.

          Gospodarka jest mechanizmem dynamicznym przy czym różne jej dziedziny są mocno
          ze sobą powiązane. Jeśli jakaś kategoria firm osiąga dobre wyniki i się
          rozwijają to składają zamówienia w innych firmach, obniżają ceny dostaw do
          innych firm oraz ceny dla konsumentów i w ten sposób te dobre firmy podciągają
          słabsze. Niskie ceny dla konsumentów pomagają innym w ten sposób że np. jak się
          kupi samochód taniej o 1000 zł to te 1000 zł się wydaje na inne rzeczy, których
          byśmy nie kupili gdyby cena samochodu nie była obniżona.

          > Nie jestem ekonomistą dlatego jestem pewien, że jedynie stały wzrost
          > popytu w grupie o najniższych dochodach może być czynnikiem trwałego wzrostu
          > gospodarczego, bo właśnie ta grupa jest głównym konsumentem towarów
          > produkowanych w kraju.

          Rząd nie może "stworzyć" popytu w grupie o najniższych dochodach. Aby dać tej
          grupie jakiekolwiek pieniądze musi je wcześniej zabrać innym grupom. Dlatego
          rząd może co najwyżej _przesunąć_ popyt, a nie może go _stworzyć_. Przesuwanie
          popytu od grup lepiej zarabiających czyli lepiej pracujących do grupy najniżej
          zarabiających czyli najgorzej pracujących zniechęca WSZYSTKICH do lepszej
          pracy.

          > Głupawe dowcipy
          > dotyczące polskich ekonomistów wydają mi się teraz całkiem uzasadnione.

          Jeśli np. prezentują poglądy podobne do twoich to rzeczywiście uzasadnione.
          • wasniewski Re: Niemcy: - Najpierw wzrost, potem oszczędności 09.08.04, 11:59
            Jak płaca będzie zmniejszona to popyt nie zniknie tylko przesunie się od
            pracownika do pracodawcy. Zmniejszenie podatków czy płac zwykle zachęca
            producenta do zwiększenia produkcji czyli zwiększenia zatrudnienia, co daje
            dodatkowy popyt.
            Taki typ myślenia przeświecał SLD, gdy tworzyli swój słynny pakiet o
            zatrudnianiu absolwentów, młodocianych, bezrobotnych, górników itp. Wszystkie
            te ustawy zmniejszyły koszty płacowe pracodawców. Czy w związku z tym przybyło
            nowych miejsc pracy? Oczywiście nie. Od stycznia do maja 2004 nastąpiło
            zmniejszenie ilości miejsc pracy o 1,3% w stosunku do ubiegłego roku. Ustawy te
            jednocześnie zlikwidowały pojęcie płacy minimalnej (pracodawca zgodnie z literą
            prawa zatrudnia absolwenta za 200 zł miesięcznie) i zlikwidowały konstytucyjne
            prawa wszystkich obywateli do jednakowego dostępu do pracy.
            Aby nastąpiło zwiększenie produkcji musi istnieć popyt na te towary, to popyt
            powoduje zwiększenie produkcji, a nie odwrotnie. Gdyby do Michnika na którego
            forum się znajdujemy przyszedł niezwykle uczony ekonomista i zaproponował mu
            wybudowanie nowej drukarni w celu zwiększenia nakładu, to prawdopodobnie
            Michnik w napadzie szału wyrzucił by takiego ekonomistę z gabinetu otwierając
            jego plecami drzwi, a w dodatku kopniakami zrzuciłby go ze schodów. Bo nie
            produkcja tworzy popyt, tylko popyt wymusza produkcję.
    • toja3003 SPD czy CDU? FDP! 09.08.04, 09:32
      W Niemczech sa 2 partie socjaldemokratyczne:
      jedna nazywa sie SPD a druga CDU i to jest
      ich problemem - liberalowie z FDP,
      ktorzy mogliby ruszyc gospodarke nie sa popularni
      wsrod bojazliwych i konserwatywnych Niemcow,
      choc gdyby byli (jak w przeszlosci) w koalicji
      to katalizowaliby swoich wiekszych partnerow.
      • Gość: Jan Re: SPD czy CDU? FDP! IP: *.dip.t-dialin.net 09.08.04, 15:29
        Kapitalistom chodzi o to,by system niemiecki przegral,bo demoralizuje robotnikow na swiecie.No bo czy bardziej warty jest dobrobyt amerykanski z tanimi drewnianymi domami, wielkimi tanimi autami,dlugim czasem pracy,droga sluzba zdrowia,indywidualnym systemem rentowym i armia operujaca na calym swiecie w porownani z krotkim czasem pracy,dlugim urlopem ,swietna opieka lekarska lacznie z setkami prawie darmowych sanatoriow,ale malymi autkami i drogimi domami?Prosze wybierac.!Kapitalisci wybiora USA,jak bezsprzecznie Niemcy.A opowiastki,ze dziury budzetowe i za droga godzina pracy to bzdury,bo eksport rosnie w skokowym tepie (bedzie za niedlugo wynosil tyle ile Chiny i Japonia razem)a bogacze dalej zamiast 45% opodatkowania najwyzszych dochodow dzieki zdolnym radcom podatkowym placy mniej niz samotnie wychowujaca dziecko kobieta....(ponizej 35%)
Pełna wersja