Gość: Cc
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.09.04, 17:54
Panie Januszu, może jednak zobaczymy pana przed Trybunałem Konstytucyjnym? Papatki!
A do czytelników: ten bełkot naczelnego prywatyzatora nie powinien nikomu zaczernić obrazu:
prywatyzacja, owszem, ale tylko dla swoich. Dla naszych rodziców odbudowujących ten kraj po
wojnie i dla nas samych NIC z tego nie ma. Obłudne słowa o zacofanej "niechęci do prywatnej
własności" obnażają tylko proweniencję tego pana. W tym kraju poza krótkim okresem po 89 roku
nie było i nie ma możliwości dorobienia się dużego majątku bez poparcia/udziału w "strukturach".
Tak jak majątek pana Bykowskiego (Invest Bank etc., doradca premierów, człowiek sukcesu +
brawurowy skok ze schodów), pochodził z obłupienia naiwnych, liczących na domy z DrewBudu, tak
jest dokładnie z resztą. Niejasne powiązania, kupowane ustawy, korupcja. I bezmiar nieszczęść
rodaków w każdym z tych przypadków ograbionych z następnej cząstki swojej własności. Ale ta
niewielka, indywidualna i ciężko zapracowana własność szaraczków nie jest przedmiotem troski
szanownego eks-ministra. Kawałek babcinej emerytury wydarty jej przez wodociągi podwyższające
ceny w związku ze spadkiem zużycia wody po opomiarowaniu (kto to kur..stwo jeszcze pamięta?),
dowalenie przymusowym podatkiem, akcyzą, cłem, zawyżone ceny energii el., leków (czasami nawet
parokrotnie!)... Lista sposobów, na które jesteśmy codziennie pozbawiani naszej własności jest
nieskończona. A wokół tego wszystkiego super wille gargamelowate, limuzyny rządowe, pałace
Kwaśniewskiego, świątynie opatrzności, marmury ZUSu i afery, afery...
Z pewnością są w tym kraju uczciwi bogacze. Tacy, co to nie musieli "załatwić" przetargu, opłacić
przyznania kredytu. Którzy nie musieli ukraść pierwszego miliona. Ale dobrze się maskują: mimo
poszukiwań, nie udało mi się żadnego znaleźć. Dlatego nie dużo mylą się ci, którzy spoglądając na
lśniącego mercedesa klasy S wiedzą, że gość w środku jest winien łzom i zgryzotom (czasami)
tysięcy po raz n-ty nabitych w butelkę rodaków.
Powyższy schemat powtarza się co czas jakiś wszędzie od (może tysięcy) lat. I dopiero w następnych
pokoleniach bandycko zdobyte majątki uszlachcą się a ich właściciele mogą stać się elitą. Na razie, w
okresie przejściowym, w którym żyjemy jesteśmy skazani przez naturę rzeczy na pilnowanie resztek
dobra i godności przez tym stadem rekinów szczerządzych zębiska zza każdej oferty "taniego
kredytu". A może wiedząc, że taka jest natura wielkich przemian, należy się przyłączyć? Okraść
naiwniaków (byle sprytnie), dać na fundację Joli (dla bezpieczeństwa trzeba się podzielić) i liczyć na
fakt, że wygranych nikt nie rozlicza? Wygląda na to, że autor artykułu właśnie tak postąpił. Może i
dobrze?