Nawet Greenspan juz zmienil nute ????????

IP: *.ny325.east.verizon.net 20.11.04, 02:56
Greenspan Warns of Trade Deficit Risk
Friday November 19, 7:55 pm ET
By Jeannine Aversa, Associated Press Writer
Alan Greenspan Warns That Rising U.S. Trade Deficits May Hurt Economy; Dollar
Falls on Remarks


WASHINGTON (AP)
    • Gość: Kagan Re: Nawet Greenspan juz zmienil nute ???????? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.11.04, 04:07
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=17828421&a=17856083
    • Gość: Zadziwiony Dlaczego deficyt się zwiększa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 10:10
      Słaby dolar powienien ułatwić amerykanski eksport, a tym samym niwelować
      deficyt obrotów bieżących. Tak się jednak nie dzieje. Wydaje się że słabość
      dolara stwarzanatomiast problemy dla europejskich, głownie eksporterów, którzy
      nie mogą tak łatwo obniżyć swoich kosztów, chociażby obniżając zarobki swoich
      pracowników. Z drugiej strony przeniesienie produkcji np. do Chin też nie
      wszystko rozwiązuje, gdyz wiele produktów np. niemieckich wymaga długoletniego
      przygotowania i doświadczenia ze strony swoich pracowników.

      Wydaje się więc, że problemy Ameryki wynikają z braku oferty eksportowej, ktora
      pod względem jakości mogłaby konkurować np. z produktami europejskimi.
      Amerykanie odzwyczaili się produkować, tak jak wcześniej Brytyjczycy, którzy
      utracili praktycznie wszystkie swoje czołowe marki - albo zniknęły, albo je
      wykupiono.
      Wydaje się też, że metagospodarka oparta na spekulacjach finansowych, a nie na
      zdolności do wytwarzania dóbr i usług doprowadzi świat do krachu, takiego jak w
      1929 r. Przypominam krach nastąpił po kilkuletniej prosperity, i w istocie mial
      podobne przyczyny.
      Upadek gospodarki amerykańskiej będzie dla świata katastrofą. Boją się tego
      wszyscy i dlatego Amerykanie na zasadzie uścisku martwej ręki mają jeszcze
      możliwości wymuszania na innych pożądanych dla siebie zachowań. Należy życzyć
      sobie, że siła gospodarek europejskiej, chińskiej i indyjskiej będą skutecznie
      przeciwdziałać szantażom ze strony tego aroganckiego imperium.
      • Gość: Prymus Re: Dlaczego deficyt się zwiększa? IP: *.mel.iprimus.net.au 21.11.04, 11:34
        Masz 100% racje. USA sie pozbyly przemyslu, stad ich
        gospodarka zalezy od importu, a importuja oni glownie na
        kredyt. Poza uzbrojeniem USA nie jest konkurencyjne, ale
        tez kto poza USA kupuje masowo nuklearne okrety podwodne
        albo bombowce strategiczne? Chinom i Rosji nie sprzedadza
        najnowoczesniejszej broni ze wzgledow strategicznych, Indie
        sa za biedne, W. Brytania i Francja maja wlasny przemysl
        zbrojeniowy i sa tylko mini mocarstwami.
        Stad slaby dolar nie porawia sytuacji USA, bowiem po prostu
        USA nie maja czego sprzedawac za granice, a wiec slaby dolar
        to w USA glownie drozszy eksport, a wiec i wiekszy dlug zagraniczny...
        Zadziwiony napisał(a):

        > Słaby dolar powienien ułatwić amerykanski eksport, a tym samym niwelować
        > deficyt obrotów bieżących. Tak się jednak nie dzieje. Wydaje się że słabość
        > dolara stwarzanatomiast problemy dla europejskich, głownie eksporterów,
        którzy
        > nie mogą tak łatwo obniżyć swoich kosztów, chociażby obniżając zarobki swoich
        > pracowników. Z drugiej strony przeniesienie produkcji np. do Chin też nie
        > wszystko rozwiązuje, gdyz wiele produktów np. niemieckich wymaga
        długoletniego
        > przygotowania i doświadczenia ze strony swoich pracowników.
        >
        > Wydaje się więc, że problemy Ameryki wynikają z braku oferty eksportowej,
        ktora
        >
        > pod względem jakości mogłaby konkurować np. z produktami europejskimi.
        > Amerykanie odzwyczaili się produkować, tak jak wcześniej Brytyjczycy, którzy
        > utracili praktycznie wszystkie swoje czołowe marki - albo zniknęły, albo je
        > wykupiono.
        > Wydaje się też, że metagospodarka oparta na spekulacjach finansowych, a nie
        na
        > zdolności do wytwarzania dóbr i usług doprowadzi świat do krachu, takiego jak
        w
        >
        > 1929 r. Przypominam krach nastąpił po kilkuletniej prosperity, i w istocie
        mial
        >
        > podobne przyczyny.
        > Upadek gospodarki amerykańskiej będzie dla świata katastrofą. Boją się tego
        > wszyscy i dlatego Amerykanie na zasadzie uścisku martwej ręki mają jeszcze
        > możliwości wymuszania na innych pożądanych dla siebie zachowań. Należy życzyć
        > sobie, że siła gospodarek europejskiej, chińskiej i indyjskiej będą
        skutecznie
        > przeciwdziałać szantażom ze strony tego aroganckiego imperium.
        • Gość: ix MYSLENIE ma przyszlosc, NIE PRODUKCJA!!! IP: *.chello.pl 21.11.04, 17:53
          Tak, USA nie maja czego sprzedawac. Zaden manager nie rozstawia stolika z
          warzywami!!!! Amerykanie uwazaja ze jest fajniej kiedy to kto inny stoi przy
          maszynach i meczy sie przy produkcji. Oni tez po prostu sprzedawac juz nie
          musza. Oni zarzadzaja, wymyslaja, unowoczesniaja, a przede wszystkim tworza
          takie systemy gdzie za nich zarzadzaja, wymyslaja i unowoczesniaja Hindusi,
          Koreanczycy i Chinczycy. A pieniadze i tak za to wszystko splywaja do nich.
          Poza tym nie jest prawda ze nie sprzedaja: licencje, oplaty biotechnologiczne,
          oplaty za korzystanie z patentów, odsetki za pozyczony kapital i dywidendy a
          przede wszsystkim korzysci wynikajace ze sprawnego zarzadzania finansami spólek
          poprzez konkurowanie z budzetami innych panstw o wplywy z podatków powoduja ze
          korporacje amerykanskie i Ameryka ma ugruntowana pozycje i pewne wplywy. To
          wszystko bowiem sa tzw pasywne zródla dochodu. Tj wymyslasz, a potem, jesli ci
          sie nie chce, lezysz do góry brzuchem, sprzedajac prawa na rzecz innych
          pozbywasz sie wysilku koniecznegego do tego by system przynosil zyski.

          Mentalnie jestescie w epoce Mao. W dodatku zamiast starac sie zrozumiec po
          próznicy ujezdzacie swojego konika. Mao tez uwazal, ze wazne jest kto produkuje
          wiecej. Po pierwsze MYSLENIE, po drugie produkcja. Po pierwsze KTO, po drugie
          co. Pizza Hut wcale nie jest najlepsza pizza na swiecie!!! Ale jest najbardziej
          dochodowym pomyslem!!!
          • Gość: JGA Re: MYSLENIE ma przyszlosc, NIE PRODUKCJA!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.11.04, 03:42
            Globalizacja oznacza, ze wielkie korporacje decyduja, ktory obszar geograficzny
            wykonuje okreslona funkcje. Jak wiadomo, obszar zlotego miliarda (najbogatszy)
            ma wydzielona funkcje konsumenta, a region Azji ma wydzielona funkcje
            globalnego producenta i marginesowe konsumenta. Taki uklad gwarantuje
            maksymalizacje zyskow globalistow. Oczywiscie nie wszystkim sie to podoba, i
            dlatego USA wyznaczono odpowiedzialna role globalnego policjanta. Jak wiadomo z
            mysleniem u polcjantow nie jest najlepiej...
            • Gość: jr Re: MYSLENIE ma przyszlosc, NIE PRODUKCJA!!! IP: 202.148.227.* 22.11.04, 06:54
              Globalizacja oznacza, ze wielkie korporacje decyduja, ktory obszar geograficzny
              >
              > wykonuje okreslona funkcje.

              NIEZUPELNIE... kazdy region ma swoja 'comperetive adventage', to decyduje jakie
              firmy inwestuja i w co w danym rejonie. np.
              to ze np. Chile jest wielkim exporterem mineralow jest wynikiem tego ze ma
              bogate zloza a nie ze firmom tak to sie upodobalo...
              tak zwane 'call centers' sa w Indiach bo jest cal masa dobrze wyksztalconych i
              tanich specjalitow w danych dziedzinach a nie dlatego ze np. Dell wymyslil
              sobie aby przeniesc customer service do Indie...

              maksymalne zyski globalistow??? tak, ale kto dla nich pracuje? i komu placa
              podatki?

              Policjant? wole UAS niz USSR, Chiny czy jakis innych psychopatow...


              • Gość: Prymus Re: MYSLENIE ma przyszlosc, NIE PRODUKCJA!!! IP: *.a.005.mel.iprimus.net.au 23.11.04, 12:12
                Widac, ze w USA nie byles, i nie miales stycznosci z tamtejszymi
                psychopatami w policji i wojsku. Ale Irakijczycy mieli
                to nieszczescie, ze do nich zajechali psychopaci z USA,
                znecajacy sie nad wiezniami i mordujacymi jencow wojennych...
          • Gość: Prymus Re: MYSLENIE ma przyszlosc, NIE PRODUKCJA!!! IP: *.a.005.mel.iprimus.net.au 23.11.04, 12:09
            Zauwaz, ze technologie amerykanskie sa na ogol
            przestarzale, energochlonne i nie dostosowane do
            potrzeb innych krajow niz USA. Dobry przyklad to
            produkty firmy Microsoft, ktore sa drogie, niskiej
            jakosci i zupelnie nie dostosowane do potrzeb np. Polski.
            Chiny zas maja swoje wlasne technologie, i bynajmniej nie
            placa USA oplat za patenty czy know-how. Chiny to nie Polska,
            gdzie kapital zachodni stawia montownie, ale kraj, ktory
            rozwija swa wlasna nauke, ma uniwerytety klasy swiatowej,
            i wlasne centra badawczo-rozwojowe. Chiny eksportuja nie tylko
            wyroby przemyslu, ale w nich tez wlasna wiedze...
            • chrobot Re: MYSLENIE ma przyszlosc, NIE PRODUKCJA!!! 25.11.04, 20:23
              ze niby amerykanskie technologie sa przestarzale??? Prymus to jedz na miesiac do
              ChRL i posiedz miesiac w USA zobaczymy gdzie bedzie lepiej...
              pzdr
        • Gość: jr Ekonomia, polityka i prawa natury IP: 202.148.227.* 22.11.04, 03:26
          Premier Australia wlasnie potwierdzil w Sanatiago w czasie wiecu APEC
          najwieksza madrosc 20-21 wieku. A mianowicie ze najlepsza (ja wierze ze jedyna)
          droga by roziwzac problemy nedzy i terroryzmu jest HANDEL... (GLOBALIZACJA). Co
          oznacza obnizenie pozimu zycia w krajach rozwinietych (obnizenie plac by
          konkurowac z 3 swiatem). Krach w Ameryce tylko zagraza krajom rozinietym (i
          durnym Chinom so skupily kupe USD). Ja widze krach w USA jako naturalna sila
          ktory 'wyrowna' roznice w standardach zycia wokol swiata.... tak wiec czas
          swietowac i cieszyc sie ze nadchodzi szansa dla nedznych tego swiata... czy tak
          bicie sie oddac polowe swojej pensji innym???
          • Gość: ix Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: *.chello.pl 23.11.04, 02:19
            Gość portalu: jr napisał(a):

            > Ja widze krach w USA jako naturalna sila ktory 'wyrowna' roznice w
            standardach zycia wokol swiata.... tak wiec czas
            > swietowac i cieszyc sie ze nadchodzi szansa dla nedznych tego swiata... czy
            tak bicie sie oddac polowe swojej pensji innym???

            To sie nazywa schadenfreude. I jest glupota, jak zawisc i zazdrosc. Nie
            prowadzi do zadnego zrozumienia. Jesli zyjac w Polsce uwazasz ze jestes biedny,
            to chyba nie wiesz jak wyglada bieda. Jesli oddajesz polowe pensji na kogos w
            Bangladeszu to z góry Cie przepraszam. Ale jesli oddajesz, to i tak nie wierze
            ze zostawiasz sobie srednia swiatowa zarobków, bo musialbys chodzic w
            lachmanach. A nadal korzystalbys z dobrodziejstw tej cywilizacji w której
            zyjesz co dla ogromnej masy ludzi na tym swiecie jest nieosiagalne. Wiec
            zachowaj troche przytomnosci umyslu, albo zacznij rozdawac innym ludziom to co
            masz, stosuj do siebie te same standardy których oczekujesz od nich. Inaczej
            jestes bolszewik, chciwiec i demagog...
            • Gość: jr Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: 202.148.227.* 23.11.04, 03:42
              je nie oddaje polowy pensji ale rozumiem ze jesli sa 3 miliardy ludzi co moga
              robic moja robote ze polowe (lub mniej) tego co ja dostaje to chyba musze sie z
              tym liczyc... zdumiewajace ze to socjalistyczni europejczycy (franko-germanie)
              sa glowna przeszkoda do tego 'wyrownania'... i robia to w imie... ROWNOSCI!!!
              zdumiewajace... nie moge sie doczekac kiedy sny wilekich liberalistow zaczna
              sie spelniac... no chyba ze socjal-narodowi faszysci nas zatrzymaja!

              • Gość: ix Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: *.chello.pl 23.11.04, 15:12
                To nie wolny handel dóbr i uslug jest podstawa wyrównania sie poziomu
                zamoznosci. Tez ale nie przede wszystkim. Podstawa jest RÓWNY KOSZT KREDYTU. I
                to w obu sferach: publicznej, rozumianej jako koszt obslugi deficytu
                budzetowego, oraz sferze prywatnej, korporcyjnej i detalicznej. Jesli ktos
                wprowadza mechanizmy "wyrównywania" to tylko z tych przyczyn ze wczesniej
                zagwarantowal sobie sposób, metode bezkarnego powiekszania przewagi. Z jednej
                strony mamy europejskie fundusze strukturalne, z cala ich przegnila struktura,
                biurokracja i absurdami, z drugiej natomiast mamy caly czas latwiejszy dostep
                do kredytu i tanszy kredyt w panstwach frankogermanskich. Czemu? Czemu
                przyjmuje sie, ze duzy pozycza taniej??? Za powód najczesciej podaje sie
                wiarygodnosc. Ale zapomina sie ze wiarygodnosc, rentownosc jest badana u zródla
                a wiec u ostatecznego klienta-kredytobiorcy. I o tym decyduja nie tylko
                komercyjne stopy procentowe ustalane w krajach eurolandu na jednolitym
                poziomie, ale w równej, a dzis w przewazajacej, mierze stopy procentowe
                rzadowych papierów wartosciowych. Nikt mi nie powie ze wiarygodnosc
                rentownosci Polaka i Niemca rózni sie w zaleznosci od jego narodowosci.
                Podobnie nie jest mi nikt w stanie udowodnic ze marnotrawstwo rzadu polskiego
                jest wieksze niz rzadu niemieckiego. Po prostu nie jest. W poszczególnych
                dziedzinach moze byc, calosciowo nie jest. Tymczasem nawet równe stopy
                procentowe w calej unii nic nie dadza dokad system emisji dlugu nie zostanie
                przeniesiony z poziomu krajowego na europejski! Skoro bowiem wiekszy moze
                zaciagnac wiecej i taniej to i szansa osiagniecia rentownosci wzrasta, a nie
                maleje, stad obecny system powoduje zwiekszenie nierównosci i poglebienie
                dysproporcji w dodatku pod szyldem pomocy charytatywnej!!! Dopiero wtedy
                zaciagany dlug bedzie dzielil sie per capita po równo, na kazdego czlonka UE. W
                dodatku dlugu tego bedzie mozna zaciagnac wiecej niz suma dlugów narodowych,
                wiec wiarygodnosc Europy wzrosnie nie zmaleje!!! Co wiecej koszt kredytu dla
                podmiotów prywatnych tez zmalalby ze wzgledu na fakt ze nasze banki zaciagalyby
                kredyt z pominieciem PROWIZJI które obecnie zbieraja banki zachodnie.
                Wscieklosc na franko germanów nie powinna wiec przyslaniac celu: celem jest
                umacnianie podstaw wspólnej Europy. I lepiej jest im uswiadamiac wspólny
                interes jaki mozna ubic, niz sie wsciekac.
          • Gość: Prymus Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: *.a.005.mel.iprimus.net.au 23.11.04, 12:16
            Globalizacja oznacza obnizke plac realnych na tzw. zachodzie,
            ale tylko dla zwyklych pracownikow, a nie dla bossow.
            Zas w III swiecie jak bylo zle, tak bedzie, bo place realne
            wcale tam nie wzrosna (Korea Pld. czy Singapur to juz nie jest III
            swiat). Chiny na krachu USA nic nie straca, bo ich bogactwem sa fabryki
            i know-how, a nie jakies papiery bezwartosciowe, ktorymi sie
            tak podniecacie. Bedac dzieckiem bawilem sie akcjami firm z carskiej rosji
            i carskimi rublami...
            • Gość: ix Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: *.chello.pl 23.11.04, 14:45
              Chiny wiekszosc przychodów maja z produkcji, nie z know how. Nie z przychodów
              pasywnych tylko z aktywnych. Co wiecej przychody maja w dolarach i surowce tez
              kupuja w dolarach, co oznacza ze RENTOWNOSC maleje w sytuacji gdy surowce
              rosna, dolar spada, a ceny zbytu nie zmieniaja sie. Pisanie wiec o tym ze Chiny
              nic nie straca jest czystym absurdem jesli w ciagu ostatniego roku stracily
              kilkaset miliardów dolarów tylko na wzroscie cen surowców.
              Poza tym pisanie o tym ze Chiny nic nie straca z papierów bezwartosciowych jest
              kolejnym nonsensem bo jesli dolar traci to oznacza ze dzis mozna kupic te sama
              ilosc papierów po nizszej cenie, i mniejszym nakladem wysilku gospodarki niz w
              ciagu ostatnich lat, skoro tak to oznacza to kolejne straty idace w setki
              miliardów dolarów.
              Wszystko to na krótka mete jest jeszcze do udzwigniecia, ale spadek dolara trwa
              i trwac bedzie, wiec straty beda sie poglebiac. Tym kto straci najbardziej na
              spadku wartosci dolara sa Chiny, nie USA. I to Chiny zostana ze sterta
              papierków, jesli tego nie widzisz ze juz o 1/3 w ciagu 2 lat powiekszyly sie
              straty Chin, to byc moze wlasnie papierki USA musza stac sie calkowicie
              bezwartosciowe by ten kto je trzyma w reku zobaczyl ze przeinwestowal. Nie masz
              sie czym chwalic w kwestii akcji firm z carskiej rosji bo to znaczy ze ktos z
              Twojej rodziny przeinwestowal, sadzac zas Prymusie po tym co piszesz, wynika ze
              to Ty nie odrobiles lekcji.
              • Gość: LaTrobe Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.11.04, 09:29
                Nic nie rozumiesz! Carskie akcje stracily wartosc, bo upadla gopodarka Rosji
                carskiej, a nie dla tego, ze ktos "przeinwestowal". Gospodarka Chin jest zas
                realna, nie opiera sie na papierkach drukowanych w USA, wiec najmniej straci na
                krachu USA! Straci zas znacznie Polska, chocby pieniadze wyrzucone na latajacy
                zlom typu F-16, bo kto je Polsce dostarczy, jak padnie nawet przemysl
                zbrojeniowy USA?
                • Gość: jr Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: 202.148.227.* 25.11.04, 23:53
                  > Nic nie rozumiesz! Carskie akcje stracily wartosc, bo upadla gopodarka Rosji
                  > carskiej, a nie dla tego, ze ktos "przeinwestowal". Gospodarka Chin jest zas
                  > realna, nie opiera sie na papierkach drukowanych w USA, wiec najmniej straci
                  na
                  >
                  > krachu USA!

                  zadziwiajace ze sa tacy co ciagle nie rozumieja roznicy pomiedzy prywatnym
                  inwestorem a panstwowym urzednikiem...
                • Gość: ix Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: *.chello.pl 26.11.04, 00:36
                  Gość portalu: LaTrobe napisał(a):
                  > Nic nie rozumiesz! Carskie akcje stracily wartosc, bo upadla gopodarka Rosji
                  > carskiej, a nie dla tego, ze ktos "przeinwestowal".

                  Jesli "upada gospodarka Rosji" to traci ten kto wczesniej kupowal papiery.
                  Rosja-panstwo nie upadla. To nabywca papierów nie odzyska swoich pieniedzy. A
                  skoro tak to znaczy ze kupil je w niewlasciwym momencie. Idz sie przespij
                  LaTrobe, potem wstan i zrób kilka przysiadów, potem polóz sie z powrotem ale
                  nie ucz mnie kiedy sie traci pieniadze. Odetchnij, wypocznij i daj sobie spokój
                  z mysleniem. Wiesz przeciez lepiej.
                  • Gość: jr Re: Ekonomia, polityka i prawa natury IP: 202.148.227.* 26.11.04, 01:03
                    La Trobe, widze ze Twoja znajomosc ukladow komunistycznych i carskiej roski
                    jest olsniewajaca... a moze to czas teraz na studiowanie ukladow liberalnych???
    • Gość: ix NUTE MOZNA ZMIENIAC, POLITYKA ZOSTANIE TAKA SAMA IP: *.chello.pl 21.11.04, 16:17
      Jak to zmienil??? On mówi tylko to co wsztscy chca uslyszec... Mówi do rynków
      finansowych. Nie ma nic nowego w twierdzeniach Greenspana. Absolutnie to nie
      oznacza ze cokolwiek zmieni sie w jego DZIALANIU. Takie kawalki zaczynajace sie
      od "Policymakers should take into account ..." sa po prostu smieszne w ustach
      czlowieka który tym policymakerem jest. Poza tym nie podnosi sie stóp
      procentowych jesli zaklada sie, ze deficyt moze nie zostac sfinansowany, stopy
      podnosi sie po to zeby deficyt byl sfinansowany. I slowa szefa FED sa
      precyzyjnie adresowane nie pod oczekiwania rynku, lecz pod polityke która rzad
      razem z FED realizuje. Ostatnio rzad skupuje swoje bondy bo uznaje ze jest
      TANIO. Gielda zareagowala na slowa Greenspana niewielkim spadkiem a to znaczy
      ze gamonie kupia bondy! Gospodarka stoi w miejscu, stopy wzrastaja, by sciagnac
      pieniadze z rynku, rzad skupuje swoje wlasne bony skarbowe na rynku, po to zeby
      pózniej sprzedac je drozej. Czeka nas dalsza dewaluacja i zwiekszenie deficytu.
      Jak w banku u Greenspana. I to jest jak najbardziej racjonalne dzialanie. Wojna
      o zahamowanie chinskiego eksportu jeszcze sie nie skonczyla.
      • Gość: jr Re: NUTE MOZNA ZMIENIAC, POLITYKA ZOSTANIE TAKA S IP: 202.148.227.* 22.11.04, 03:29
        Ostatnio rzad skupuje swoje bondy bo uznaje ze jest
        > TANIO. Gielda zareagowala na slowa Greenspana niewielkim spadkiem a to znaczy
        > ze gamonie kupia bondy! Gospodarka stoi w miejscu, stopy wzrastaja, by
        sciagnac
        >
        > pieniadze z rynku, rzad skupuje swoje wlasne bony skarbowe na rynku, po to
        zeby
        >
        > pózniej sprzedac je drozej.

        nie przyszlo ci do glowy ze inne panstwa tez wydaja bondy i inwestorzy moga je
        kupic zamiast amerykanskich...
        • Gość: ix Re: NUTE MOZNA ZMIENIAC, POLITYKA ZOSTANIE TAKA S IP: *.chello.pl 22.11.04, 18:30
          Gość portalu: jr napisał(a):
          > nie przyszlo ci do glowy ze inne panstwa tez wydaja bondy i inwestorzy moga
          je
          > kupic zamiast amerykanskich...

          Tak, przyszlo, tylko nie zmienia to faktu ze najchetniej kupuja amerykanskie.
          I pomimo tego ze tamte sa wyzej oprocentowane??? Nie przyszlo Ci do glowy
          czemu? Drogi POLEMISTO Z FAKTAMI, jakis geniusz i odkrywca przez Ciebie
          przemawia, przyszlo Ci to kiedys do glowy???
          • Gość: Borek Re: NUTE MOZNA ZMIENIAC, POLITYKA ZOSTANIE TAKA S IP: *.h.pppool.de 22.11.04, 21:11
            cagle.slate.msn.com/working/041118/branch.gif
          • Gość: jr Re: NUTE MOZNA ZMIENIAC, POLITYKA ZOSTANIE TAKA S IP: 202.148.227.* 22.11.04, 22:23
            hm.. fakty? cala gama oprocentowan jest mozliwa bez bondow amerykanskich...
            Japonia 0.25%, pozniej masz np. SGP, GBP, AU, NZ .... do wyboru do koloru... to
            jest to co dziadek mowil, wysokie deficyty podwyzszaja ryzyko inwestowania w
            amerykanskie inwestycje finansowe a zwroty nie ida w gore. zdecydowana
            wiekszosc racjonalnych inwestorow tego nie zaakceptuje i zmieni preferencje...
            • Gość: ix Re: NUTE MOZNA ZMIENIAC, POLITYKA ZOSTANIE TAKA S IP: *.chello.pl 23.11.04, 02:09
              Ten sam dziadek podniesie najpierw stopy, potem umiesci kolejne mld USD w
              postaci bondów na rynku, a potem bedzie barazowac: skupowac i sprzedawac w
              interesie rzadu USA, dodrukowujac pusty pieniadz. Rzadu USA nie jest nikt w
              stanie sprawdzic, wiec jest klasycznym INSIDEREM. Ja widze ze niektórzy nadal
              nie wierza w to ze wskazniki inflacji sa prawdziwe a wzrost gospodarczy jest
              olsniewajacy.
              Nie przekonuj mnie ze sa rentowniejsze lokaty. Ja to wiem. Ze zdecydowana czesc
              inwestorów polegnie na swoim przywiazaniu do dolara, to ja tez wiem. Mówie
              tylko o tym, ze Stany fantastycznie potrafia dyskontowac powszechne przekonanie
              o sile swojej waluty. Kryzysy dolara mialy juz miejsce wielokrotnie, zawsze
              jednak prowadzily do wzmocnienia atrakcyjnosci gieldy, kryzysy gieldy mialy juz
              wielokrotnie miejsce, zawsze jednak prowadzily do wzrostu sprzedazy bondów,
              zawsze odbywalo sie to przy jedoczesnie malejacych stopach,... no i czemu, tak
              sie wlasnie dzieje, polemisto z faktami...??? Jedna rzecz jest wazna: szybkosc
              i adekwatnosc reakcji... do tego jednak trzeba sie nauczyc zmieniac polityke,
              raz wskazniki traktowac smiertelnie serio, raz falszowac je tak ze az furczy...
              skonfundowanie przeciwnika i uspienie jego czujnosci... klasyka sztuki walki...
              • Gość: jr Re: NUTE MOZNA ZMIENIAC, POLITYKA ZOSTANIE TAKA S IP: 202.148.227.* 23.11.04, 03:56
                to ze rzad stara sie zatuszyc negatywne fakty jest rzecza naturalna i nie ma to
                znaczenia o jakim panstwie tu mowimy. to ze Greenspan ostrzega jest znakiem ze
                nie wszyscy Amerykanie to debile z wypranymi mozgami (choc wielu w to wierzy).
                to ze sa inne alternatywy ale niektorzy ich nie wezma pod uwage jest naturalne.
                jesli krach bedzie, to bedzie - ucierpia ci co maja inwestycje w rzadzie i to
                wszystko. ja tam zadnych inwestycji w panstwowych inwestycjach nie mam to na to
                kicham... ;)
                • Gość: Prymus Gospodarka realna czy wirtualna? IP: *.a.005.mel.iprimus.net.au 23.11.04, 12:20
                  Czy mowimy o gospodarce wirtualnej (gielda, akcje, obligacje itp.)
                  czy o realnej (GDP, produkacja przemyslowa, inflacja, bezrobocie itp.)?
                  Pamietajcie, ze gospodarka wirtualna tak na razie dobrze
                  stojaca w USA to pasozyt zyjacy z realnej, ktora w USA juz
                  dawno padla...
                  • Gość: ix Re: Gospodarka realna czy wirtualna? IP: *.chello.pl 23.11.04, 14:26
                    Gość portalu: Prymus napisał(a):

                    > Czy mowimy o gospodarce wirtualnej (gielda, akcje, obligacje itp.)
                    > czy o realnej (GDP, produkacja przemyslowa, inflacja, bezrobocie itp.)?
                    > Pamietajcie, ze gospodarka wirtualna tak na razie dobrze
                    > stojaca w USA to pasozyt zyjacy z realnej, ktora w USA juz
                    > dawno padla...

                    To sluszne rozróznienie. Ale widzisz w USA jedno wspólgra z drugim... Gra toczy
                    sie w dwóch sektorach: publicznym i prywatnym. W obu tych sektorach istnieje
                    cos co Ty nazywasz "pasozytem": dlug, czyli dzialalnosc emisyjna, w sektorze
                    prywatnym-akcje, publicznym-bony skarbowe ORAZ DOLARY. To co
                    nazywasz "gospodarka realna" rozwija sie i jest finansowane przez dlug. Stad
                    oba sposoby zaciagania dlugu przyczyniaja sie do wzrostu gospodarki realnej.
                    Wiec w swiecie "gospodarki wirtualnej" poruszamy sie wlasnie dlatego zeby
                    stworzyc mozliwosci w "gospodarce realnej", "gospodarka realna" w miare
                    rzeczywistego wzrostu stwarza warunki korzystnego zaciagania dlugu
                    w "gospodarce wirtualnej". Jesli sie przyjmie postawe konfliktu miedzy tymi
                    sposobami to po prostu nie jest w stanie uchwycic zaleznosci miedzy nimi ze
                    wzgledu na bledne, odbiegajace od realiów zalozenie. W danym momencie w czasie
                    istotne sa obie wielkosci: tj moce produkcyjne i podstawy generowania zysku
                    oraz koszt obslugi zadluzenia.Wzajemny ich stosunek do siebie prowadzi do oceny
                    rentownosci/nierentownosci inwestycji.Wartosciowanie wiec pt "co jest
                    wazniejsze: wirtualna czy realna?" jest pytaniem z cyklu "kogo kochasz bardziej
                    mamusie czy tatusia?"
                    Oznacza to tez ze nie mozna powiedziec ze podmioty prywatne sa "lepsze". Nie
                    jesli doprowadzily swoja polityka do tego ze ich srodki nie zostaly wydane
                    racjonalnie, to lepsze nie sa. Nie oznacza to tez ze dogmat pt. panstwo wydaje
                    swój dlug nieracjonalnie jest zawsze prawdziwy. Bo tym co dcyduje o
                    nierentownosci i braku zwrotu zaciagnietego dlugu nie jest PODMIOT który
                    dokonuje wydatków, lecz to w jaki sposób i na co przeznaczy zaciagniety dlug.
                    Postulat racjonalnego dzialania oznacza wiec:
                    W obu sektorach, prywatnym i publicznym, trzeba poszukac najefektywniejszych,
                    najbardziej uzasadnionych rentownosicia mechanizmów zaciagania dlugu oraz
                    najbardziej racjonalnych sposobów zagospodarowania zaciagnietego dlugu. W
                    sektorze prywatnym sa nimi spólki emitujace dlug i wydajace powierzone srodki w
                    oparciu o wlasny interes, wiec mniej pochopnie i bardziej racjonalnie.
                    W sektorze publicznym sa to bony skarbowe oraz waluta, rentownosc zapewnia
                    obnizenie kosztów dzialania przedsiebiorstw najczesciej przez ciecia podatkowe.
                    Zauwazono bowiem, ze najbardziej rentownym sposobem wykorzystania dlugu jest
                    zdecentralizowanie decyzji. Po prostu decentralizacja decyzji jest ekonomicznie
                    racjonalniejsza, co pociaga za soba równoczesnie: latwosc w zdobyciu srodków
                    oraz wiekszy zysk. Najbardziej racjonalnym mechanizmem zaciagania dlugu jest
                    umozliwienie jak najwiekszej ilosci ludzi zadluzania sie. Kapitalizm jest
                    piekny, bo opiera sie na zaufaniu do czlowieka: dajemy Ci pieniadze bo wierzymy
                    ze UMIESZ je zagospodarowac lepiej i sprawniej niz my, i jeszcze na tym
                    zarobisz.
                    TERAZ: jesli przyjrzymy sie fazom i cyklom zobaczymy dziwna prawidlowosc:
                    Kiedy rynek akcji ma sie swietnie, USA nie zaciagaja dlugu publicznego, robia
                    to spólki, potem nastepuje zalamanie na rynku akcji, ilosc pieniadza na rynku
                    zmniejsza sie, pieniadze zaczynaja byc wydawane racjonalniej, w dodatku
                    dochodzi do korekt nierentownych przedsiewziec i ryzykownych inwestycji
                    dokonywanych w okresie zycia przez sektor prywatny na kredyt. Równoczesnie
                    okazuje sie ze rzad jest bardzo wyplacalny, zanotowal nadwyzke budzetowa wiec
                    tanio moze zaciagnac dlug. I zaciaga bez opamietania, deficyt rosnie,
                    dodrukowuje pieniadze itp. Jednak tym co decyduje o rentownosci nie jest
                    WARTOSC zaciagnietego dlugu a rentownosc jego wydatkowania. To sa podstawy.
                    Jesli wiec ktos mówi: USA bankrutuja, to ja jestem w stanie sie zgodzic ze tego
                    dlugu nie splaca USA, splacaja go ludzie, bo inflacja zjada czesc ich
                    przychodów, ale jesli konsumpcja nie obniza sie to jeszcze nic strasznego...
                    Znaczy to, ze ktos inny dotuje rzad USA czyli dokonuje overinvestments, tym
                    kims sa wiec Ci którzy kupili i trzymaja bony USA, tak jak napisal jr.
                    Uwazam, ze jednym z podstawowych bledów Balcerowicza bylo schlodzenie
                    gospodarki, z punktu widzenia pragmatyki i mozliwosci dokonania koniecznych
                    reform i ciec lepiej jest gdy dochodzi do zalamania gospodarki, bo powstaja
                    warunki do jej zreformowania. Dzialania Balcerowicza spowodowaly brak
                    naturalnego i potrzebnego mechanizmu oczyszczenia rynku z nierentownych
                    inwestycji.Ale oczywiscie rozumiem jego dzialania, w koncu nikt zaplacilby taka
                    sama cene za swoje dzialania jak Ci którzy by upadli z powodu nierentownosci.
                    • Gość: LaTrobe Re: Gospodarka realna czy wirtualna? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.11.04, 09:34
                      Sek w tym, ze:
                      1) USA nie maja juz prawie gospodarki realnej, a tylko wirtualna, ktora jak to
                      wirtualna produkuje fikcje (np. science fiction zamiast science)
                      2) USA zaciaga obecnie dlugi w kazdej fazie cyklu koniunkturalnego. Popatrz na
                      statystyki dlugu zagranicznego i publicznego...
                      3) Pisz krocej, bo zchodzisz z tematu i sam sie zaczynasz gubic...
                      • Gość: ix Re: Gospodarka realna czy wirtualna? IP: *.chello.pl 26.11.04, 01:10
                        Kagan alias LaTrobe alias Prymus,
                        1. Co to jest "gospodarka USA"??? Konkretnie i szczególowo.
                        2. Wytlumaczyc Ci ze MOGA bo gospodarka dlugiem nie ogranicza sie do "realnej
                        produkcji" w obrebie granic USA jest niemozliwe, przyjalem, zapamietam.
                        3. Nie liczy sie to ze USA zaciagaja tylko to, ze ROZMACH z jakim to robia jest
                        coraz wiekszy, a placa i beda placic wszyscy inni. Nie w kazdej fazie cyklu
                        koniunkturalnego ciagna tyle samo, poczytaj statystyki, nigdy dlug nie znika do
                        zera, to ze twierdzisz teraz ze upadna jest dowodem na to ze wlasnie zadluza
                        sie budzet, 5 lat temu twierdziles ze USA upadna bo zadluzaja sie spólki.
                        Tragizuj dalej, jesli Ci tragizowanie daje do myslenia.
                        4. science fiction sie rozwija, political fiction zanika
                        5. Statystyki:
                        Foreign central banks and individuals rushed to finance U.S. government budget
                        deficits over the past three years, buying $19.2 billion in Treasury bonds in
                        2001, $118 billion in 2002, and $279 billion in 2003. Lending from foreign
                        governments in particular exploded last year
                        • Gość: DS Re: Gospodarka realna czy wirtualna? IP: *.vic.bigpond.net.au 27.11.04, 03:14
                          Skad u was to przeswiadczenie, ze USA naja sie swietnie? Owszem, bankierzy moga
                          wciaz udzielac USA kredytow, jako tzw. mniejsze zlo, bojac sie gwaltwnego
                          zalamania gospodarki USA, ale tym samym wyrzadzaja USA tzw. niedzwiedzia
                          przysluge, bo tylko odwlekaja moment upadku i czynia go jeszcze gwaltowniejszym.
                          Zrozum, ze na dluzsa mete nie spodob zyc z zaciagnia coraz to nowych dlugow!
                          Dotyczy to zarowno indywidualnego konsumenta, firmy kazdej wielkosci jak i
                          panstwa... Tyle, ze panstwo ma do swej dyspozycji srodki niedosteone osobom
                          pryatnym czy firmom, np. takie USA moga grozic wierzycoelom, ze uzyja wobec nich
                          bron jadrowa, jak beda przycisniete, aby zwrocily swoj dlug w realnej walucie,
                          np. euro.
                • Gość: ix Re: NUTE MOZNA ZMIENIAC, POLITYKA ZOSTANIE TAKA S IP: *.chello.pl 23.11.04, 12:45
                  Gość portalu: jr napisał(a):
                  > jesli krach bedzie, to bedzie - ucierpia ci co maja inwestycje w rzadzie i to
                  > wszystko. ja tam zadnych inwestycji w panstwowych inwestycjach nie mam to na
                  >to kicham... ;)

                  Dokladnie. Krach, to jest cos naturalnego, czasem wrecz sie do niego doprowadza
                  i nie trzeba sie go bac... Inwestorzy nie maja bowiem nigdzie zapewnionej
                  takiej jawnosci, przejrzystosci, konsekwencji rzadu i wielkosci rynku. Predzej
                  czy pózniej zagranica przyjdzie z powrotem, w szczególnosci ze skutkiem
                  zalamania finansów publicznych bedzie wzmocnienie podstaw rozwoju i cen akcji.
                  Podkreslam jeszcze jedno: spadek wartosci dolara spowodowany jest
                  dodrukowywaniem pieniadza i bonów skarbowych.Wiec co to znaczy: nie da sie
                  sfinansowac deficytu? Alez da sie! A dokad Chiny nie uwolnia juana spadek
                  dolara nie oznacza zahamowania konsumpcji... Poza tym w spoleczenstwie USA
                  kwestia inflacji przemknela w kampanii nizauwazona. Ludzie nie wyjda na ulice
                  protestowac przeciwko spadkowi waluty. To wszystko oznacza ze USA maja idealna
                  sytuacje, dokad wojna w Iraku trwa dotad poza zainteresowaniem pozostaja
                  kwestie polityki finansowej, a skoro tak, nadal mozna dodrukowywac... USA te
                  wojne z Chinami musza wygrac, jako rzecze Jack Snow, nie jest w stanie niestety
                  podac prawdopodobnej daty...
                  • Gość: LaTrobe Znow myslenie zyczeniowe IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.11.04, 09:38
                    Jak bedzie krach w USA to straca WSZYSCY poza elita elit (creme de la creme)
                    czyli gora 5-10% ludnosci. Pracownicy straca prace i ubezpieczenie zdrowotne,
                    kupcy klientow, lekarze i dentysci pacjentow, firmy zbyt, banki zyski (bo
                    klienci zbankrutuja i dlugi stana sie "zlymi"), itp. itd.

                    Podwójny deficyt (rachunku bieżącego i budżetu) jest coraz poważniejszym
                    problemem dla USA. Nawet bardzo konserwatywny brytyjski The Economist jest
                    zdania, iż “Zrelaksowane nastawienie prezydenta Busha do ogromnych deficytów
                    budżetu idzie w parze z podobnym brakiem zainteresowania olbrzymim deficytem
                    rachunku bieżącego Ameryki. Osiągnął on ostatnio około 5% GDP, i jest, w opinii
                    wielu ekonomistów, zbyt duży. Martwią się oni nie tyle tym, czy będzie się on
                    dalej zwiększać, ale nagłym spadkiem kursu dolara amerykańskiego, albowiem
                    dewaluacja waluty wydaje się obecnie być jedynym wyjściem dla USA z tej pułapki
                    podwójnego deficytu (“In the Red” w The Economist z 4 marca 2003 r).

                    Stephen Roach, główny ekonomista wielkiej firmy finansowej (investment bank)
                    Morgan Stanley uważa zaś wręcz, iż “Ameryka ma najwyżej dziesięcioprocentową
                    szansę uniknięcia ekonomicznego “armageddonu”. (B.Arends ‘Economic “Armageddon”
                    predicted’ w Boston Herald z 23 Listopada 2004). Podczas zamkniętego
                    posiedzenia w listopadzie roku 2004, dostępnego tylko dla wtajemniczonych
                    ekspertów, wypowiedział on opinię, iż gospodarka USA ma 30% szansę
                    natychmiastowej recesji, oraz 60% szansę, iż owa recesja zostanie opóźniona,
                    ale kosztem totalnego załamania nieco później.

                    Jego argumentacja oparta jest na tym, iż rosnący dług zagraniczny USA oznacza
                    spadek kursu dolara amerykańskiego., a co za tym idzie coraz wyższe stopy
                    procentowe, a w wszystko po to, aby przyciągać coraz bardziej niezbędny dla USA
                    kapitał zagraniczny. Roach przypomina, iż tylko w celu sfinasowania swego
                    deficytu rachunku bieżącego (current account deficit), USA musi importować
                    dziennie 2.6 miliardów dolarów, to jest w skali rocznej 80% oszczędności netto
                    całego świata (gospodarka USA to obecnie znacznie mniej niż ¼ gospodarki
                    światowej). Oczywiście, taka sytuacja nie jest możliwa do utrzymania w dłuższym
                    okresie czasu, szczególnie, iż dług gsopodarstw domowych w USA osiągnąl 85%
                    rocznego PKB (a jeszcze 20 lat temu było to mniej niż 50%). Co więcej:
                    gospodarstwa domowe w USA pożyczają na zmienny procent (flexible interest
                    rates), co oznacza, iż są bardzo uzależnione od zmian w wysokości stóp
                    procentowych.

                    Roach podniósł alarm, bowiem na zgromadzeniu ministrów finansów czołowych
                    państw świata pod koniec listopada 2004 roku, odrzucono ideę interwencji w celu
                    ratowania dolara USA, co oznacza dalszy spadek jego kursu sczególnie względem
                    euro i walut azjatyckich. Zdaniem Roacha, a częściowo też i szefa Rezerwy
                    Federalnej Greenspana, Stany Zjenoczone żyją w “bańce długu” o rekordowych
                    rozmiarach, a kiedy ta bańka wreszcie pęknie, nastąpi spektakularna fala
                    bankructw (producentów i konsumentów), a co za tym idzie, głęboka i długotrwała
                    recesja.

                    Altenatywą jest zezwolenie na dalszy spadek kursu dolara. USA a co za tym
                    idzie, szybki wzost inflacji, co w realnych wymiarach może (ale nie musi)
                    oznaczać dewaluację długów. Stracą zaś na tym posiadacze 30-letnich obligacji
                    skarbowych, które obecnie dają jedynie 4.83 % rocznie, a więc stopa inflacji
                    wyższa niż 4.83 oznaczać będzie dla nich straty.

                    A ponieważ w samym tylko roku 2002 dolar amerykański (USD) stracił prawie 14%
                    swej wartości (Właściwie siły nabywczej czyli purchasing power) względem innych
                    ważniejszych walut (trade-weighted value) i ponieważ trend ten kontynuował się
                    w roku 2003 i 2004, to coraz bardziej wydaje się prawdopodobne, iż Stany
                    Zjednoczone będą chciały rozwiązać problem swych deficytów i długów właśnie
                    poprzez faktyczną dewaluację dolara. Jednakże zdaniem ekspertów (np. noblisty
                    Stiglitza oraz The Economist), takowa dewaluacja, szczególnie jeśli będzie
                    przeprowadzona nagle, może zatrząść całą gospodarką światową. Jest to,
                    oczywiście, bezpośrednia konsekwencja tak chwalonej przez konserwatywnych
                    ekonomistów globalizacji, która, jak prawie każde zjawisko, ma dwie strony.

                    • Gość: Borek Tradycyjny indyk w tym roku. IP: *.h.pppool.de 25.11.04, 18:41
                      W zeszlym roku prezydent zaserwowal wojsku indyka z plastyku.
                      W tym roku jest inaczej....
                      Tu indyk dla narodu.
                      cagle.slate.msn.com/working/041118/crowe.gif
                      Prawdziwy indyk postaral sie o azyl.
                      cagle.slate.msn.com/working/041122/bennett.jpg
                    • Gość: jr Jezu pomocy!!! IP: 202.148.227.* 25.11.04, 23:59
                      > Jak bedzie krach w USA to straca WSZYSCY poza elita elit (creme de la creme)
                      > czyli gora 5-10% ludnosci. Pracownicy straca prace i ubezpieczenie zdrowotne,
                      > kupcy klientow, lekarze i dentysci pacjentow, firmy zbyt, banki zyski (bo
                      > klienci zbankrutuja i dlugi stana sie "zlymi"), itp. itd.

                      wiecej nie czytam bo caly post jest oparty na bledneym zalozeniu...
                      Zrozum wrescie ze rzad USA a pan Kazio wlasciciel firmy to dwie inne osoby...
                      to nie rzad USA zatrudnia pracownikow a Kazio, to nie rzad ubezpiecza a Kazio,
                      to nie tylko rzad kupuje a Kazio tez, nie tylko rzad pozycza a Kazio tez...

                      tak dlugo jak Kazio jest optymista tak dlugo liberalna gospodarka bedzie OK...
                      rzad jest tylko nadzorca praw i minimalnym pracodawca
                      • Gość: ix Re: Juz udzielam, prosze, OTO POMOC!!! IP: *.chello.pl 26.11.04, 02:27
                        jr tak, ale...
                        Istnieja zwiazki miedzy panem Kaziem a rzadem USA. Istnieje tez zwiazek miedzy
                        dzialaniami rzadu a optymizmem pana Kazia. Zwiazkiem tym jest 1. waluta 2.
                        stopy procentowe 3. podatki 4. deficyty za które i Kazio i jego pracownicy
                        placic beda.
                        Jednak Amerykanie stworzyli rewelacyjny sposób, metode tego by proporcje tego
                        kto za nich bedzie placil nie rozkladaly sie po rowno miedzy wszystkich
                        posiadajcych ich papiery lecz by przede wszystkim ponosily go odmioty
                        zagraniczne. Taki bowiem powinien byc cel dzialan kazdego rzadu, zaciagnac dlug
                        i niech ten dlug nie bije po kieszeni naszych. Dlatego dolar jako wehikul
                        kontraktów i surowców jest najlepszym towarem eksportowym Ameryki. Obnizenie
                        wartosci dolara o 30% w ciagu 2 lat bije w inwestorów którzy maja dolary i
                        bondy USA skoro podmioty zagraniczne dolarów maja ponad 60% to podmioty
                        zewnetrzne w przewazajacej mierze "zaplaca" za dewaluacje. Oczywiscie jesli
                        Kazio nie zalozyl firmy, nie reaguje na polityke rzadu, tylko trzyma pieniadze
                        pod materacem to straci dokladnie w ten sam sposób co podmioty zagraniczne. I
                        to wlasnie jest PIEKNE! Licza sie zdolnosci umiejetnosci, sila woli, dynamika,
                        zdolnosc przewidywania i wyprzedzania biegu zdarzen, wszystko to nie zalezy od
                        kryterium narodowego, stad globalizacja jest piekna bo podnosi poziom zycia
                        Chinczyków... Pozdrawiam
                        • Gość: jr Re: Juz udzielam, prosze, OTO POMOC!!! IP: 202.148.227.* 26.11.04, 02:57
                          > Istnieja zwiazki miedzy panem Kaziem a rzadem USA. Istnieje tez zwiazek
                          miedzy
                          > dzialaniami rzadu a optymizmem pana Kazia. Zwiazkiem tym jest 1. waluta 2.
                          > stopy procentowe 3. podatki 4. deficyty za które i Kazio i jego pracownicy
                          > placic beda.

                          nie chcialem Kagana obrzucic zbyt wielkim nakladem rzeczywistosci... ;)
                          oczywiscie masz racje, warto jedynie dodac ze to Kazio wybiera rzad
                          (oczywiscie ;))

                          > Taki bowiem powinien byc cel dzialan kazdego rzadu, zaciagnac dlug
                          >
                          > i niech ten dlug nie bije po kieszeni naszych

                          widzisz, problem jest ze nizorientowani komunisci (Kagan) wierza dokladnie
                          przeciwnie ;)

                          Oczywiscie jesli
                          > Kazio nie zalozyl firmy, nie reaguje na polityke rzadu, tylko trzyma
                          pieniadze
                          > pod materacem to straci dokladnie w ten sam sposób co podmioty zagraniczne. I
                          > to wlasnie jest PIEKNE! Licza sie zdolnosci umiejetnosci, sila woli,
                          dynamika,
                          > zdolnosc przewidywania i wyprzedzania biegu zdarzen, wszystko to nie zalezy
                          od
                          > kryterium narodowego,

                          tu sie nie potrzebnie wysilasz, Kagan tego nigdy nie pojmnie... ;)

                          > stad globalizacja jest piekna bo podnosi poziom zycia
                          > Chinczyków... Pozdrawiam

                          hail Bill Gates! ;) i MS! i zgnili chciwi kapitalisci! to tylko ta chciwosc
                          jest jedyna szansa dla biedoty swiata...



                          • Gość: ix Re: Juz udzielam, prosze, OTO POMOC!!! IP: *.chello.pl 26.11.04, 03:11
                            Heil MOJE myslenie i dzilanie! Soros jest biedny i siwy! Poniewaz tempo stalo i
                            staje sie zawrotne mam szanse byc Sorosem w 10 razy krótszym niz on czasie, a
                            moje dzieci w czasie 10 razy krótszym niz ja, ale to mój OBOWIAZEK wobec MNIE i
                            MOICH DZIECI, nie wobec Kagana.

                            Pozdr.

                            P.S. To jak u Gombrowicza: Poniedzialek-JA, wtorek-JA, sroda-JA... problem w
                            tym, ze Kagan nie czytal Gombrowicza, ze jak sie zostaje pisarzem, to sie
                            OGRANICZA miejsce na rynku innym wschodzacym talentom literackim, mysli, ze
                            jesli zapisze sie jedna kartke papieru to dla innych nie wystarczy kartek...
                            ufff Guttenberg musial byc strasznie odwaznym czlowiekiem... uzurpatorem
                            papieru, skonczonym egoista i szalencem! CBDU.
                            • Gość: jr Re: Juz udzielam, prosze, OTO POMOC!!! IP: 202.148.227.* 26.11.04, 05:46
                              > ufff Guttenberg musial byc strasznie odwaznym czlowiekiem... uzurpatorem
                              > papieru, skonczonym egoista i szalencem! CBDU.

                              ech to zydowskie nasienie! ;))
                    • Gość: ix Re:Zyczenia sie spelnia, i co dalej? IP: *.chello.pl 26.11.04, 02:01
                      Gość portalu: LaTrobe napisał(a):

                      > Jak bedzie krach w USA to straca WSZYSCY poza elita elit (creme de la creme)
                      > czyli gora 5-10% ludnosci.

                      I co z tego, kto powiedzial ze inteligencje i rozum pan Bóg dzieli po równo? A
                      czemu z umiejetnosciami finansowymi nie mialoby byc inaczej?

                      Pracownicy straca prace i ubezpieczenie zdrowotne,
                      > kupcy klientow, lekarze i dentysci pacjentow, firmy zbyt, banki zyski (bo
                      > klienci zbankrutuja i dlugi stana sie "zlymi"), itp. itd.

                      A nie prosciej napisac ze wszyscy umra i pójda do piekla? Ja nie strace, a za
                      Twój los nie jestem odpowiedzialny. Mi ten armaggedom pozwoli zarobic duze
                      pieniadze, nie mam nic przeciwko temu ze inni zarobia nieporównywanie wiecej.

                      > Podwójny deficyt (rachunku bieżącego i budżetu) jest coraz poważniejszym
                      > problemem dla USA

                      Nie jest problemem USA, jest problemem tych co kupowali ich papiery, czy ty
                      naprawde musisz wierzyc we wszystko co sie mówi w TV zamiast pomyslec???
                      Niektórzy sie boja i slusznie, bo np. trzeba przereorganizowac aktywa,
                      inwestycje, portfele kredytowe albo sprzedac firme, ale oni tego NIE ROBIA, nie
                      zmieniaja pozycji i stad beda w tych 90% nic mnie to nie obchodzi.

                      To nie moja wina ze na stanowisku szefa jest ktos kto wie co sie dzieje na
                      rynku. Hayek na dwa lata przed krachem na gieldzie nie objal szefostwa
                      Kreditanstaltu, jednego z najwiekszych ówczesnych baknów europejskich, bo nie
                      chcial by z jego nazwiskiem kojarzono katastrofe.
                      Stephen Roach ponadto jest juz zupelnie smieszny jesli na serio domagal sie
                      interwencji w sprawie kursu dolara... Jeszcze tego by brakowalo zeby nie tylko
                      dodrukowywanie pustego pieniadza, ale i kosz druku i farby sponsorowala
                      zagranica!!!

                      Tutaj piszesz o rynku finansowym, ja nie mówie ze system finansów publicznych i
                      prywatnych nie klapnie. Ja mówie ze ludzie zostana, domy zostana, komputery
                      zostana, a dlug zniknie.

                      USD) stracił prawie 14% swej wartości (Właściwie siły nabywczej czyli
                      purchasing power
                      To nie jest prawda. Wartosci wobec innych walut.Jesli stracilby wartosci
                      nabywczej 14% to taka sama powinna byc inflacja.

                      coraz bardziej wydaje się prawdopodobne, iż Stany
                      > Zjednoczone będą chciały rozwiązać problem swych deficytów i długów właśnie
                      > poprzez faktyczną dewaluację dolara

                      Jak czytam takie urywki jak powyzej to mnie pusty smiech ogarnia. A Ty myslisz
                      ze jak to sie stalo ze USD stracil 30% w ciagu 2 lat??? Konkretnie JAK???
                      Przeciez to jest oczywiste ze Stany robia dewaluacje przez ostatnie 2 lata,
                      tylko jest to dewaluacja pelzajaca, ilosc papierów dluznych caly czas sie
                      zwieksza. To ze jest to najpilniej tajemnica i podobnych herezji wyglaszac nie
                      wolno to dlatego ze nikt nawet w ramach swobody wypowiedzi nie moze uzurpowac
                      sobie wladzy Greenspana. Gra w kapitalizm jest gra w dlug i jest prosta jak 2x2.

                      Ty sie Kagan zastanów czy globalizacja ulatwia rozwój Chin czy go utrudnia bo
                      twoja niejednoznacznosc w tym wzgledzie jest wygodna, raz gloryfikujemy rozwój
                      Chin i odtrabiamy ich zwycieztwo nad Stanami (i pal szesc ze kapitalizm tam
                      jest 10 razy bardziej wilczy niz w USA) a raz uznajemy globalizacje za glównego
                      wroga i powód katastrofy czekajacej USA. Ja sie Kagan po prostu gubie w tych
                      Twoich bredniach: to jak jest globalizacja jest OK bo spowoduje zalamanie
                      Stanów które nic nie produkuja czy globalizacja jest be, bo uniemozliwia rozwój
                      Chin? Wez sobie urlop.
                      • Gość: jr Re:Zyczenia sie spelnia, i co dalej? IP: 202.148.227.* 26.11.04, 03:02
                        Ja sie Kagan po prostu gubie w tych
                        > Twoich bredniach: to jak jest globalizacja jest OK bo spowoduje zalamanie
                        > Stanów które nic nie produkuja czy globalizacja jest be, bo uniemozliwia
                        rozwój
                        >
                        > Chin?

                        widzisz Kagan aby sie nie pogubic ma wiele osobowosci... ;))
                    • Gość: ix Re: Znow ... pytania do Kagana IP: *.chello.pl 26.11.04, 03:01
                      A poza tym Kagan jeszcze jedno: ORGANICZNIE NIE ZNOSZE NONSENSÓW.
                      Jak piszesz "straca WSZYSCY" to ja sie pytam Ciebie:
                      4. Co JA mam wg Ciebie robic zeby nie stracic, bo jesli piszesz ze elita elit
                      tzn uwazasz ze jestem wykluczony i stracic MUSZE. No to tepy jestes i zakuty
                      leb. Czemu? Bo nie dajesz zadnych rozwiazan tylko wyznajesz wiare w
                      determinizm. I takim ludziom jak Ty z takimi deterministycznymi pogladami MUSI
                      byc daleko do USA. JA SLOWA "MUSZE" NIE UZNAJE. Ja sie pytam co JA mam zrobic
                      aby nie stracic? Dokad nie bedziesz mial przynajmniej na to pytanie odpowiedzi
                      to jestes niewiarygodny.

                      3. ZMIANY sa w zyciu konieczne, tylko niektórym nie starcza odwagi i pomyslu by
                      sie nimi fascynowac i podejmowac wyzwania. BRAK ZMIAN oznacza smierc, a
                      przynajmniej dyskomfort i glupie powtarzanie mantry: nie wiem, nie rozumiem,
                      boje sie musi sie zawalic, skoro strace ja to znaczy ze straca wszyscy. B R E D
                      N I E. Zawsze mozesz zyskac. Mozesz a nie musisz, na tym polega równosc i
                      wolnosc. Ale nie mozesz byc po srodku. I nie mozesz nic nie robic, bo stracisz
                      na pewno. Widzialem kiedys w kasynie goscia który próbowal wygrac w ruletke
                      stawiajac na czerwone i czarne taka sama kwote. Myslisz ze wygrywal?? Tak,
                      dostawal kase z banku, ale saldo mial zerowe. A szanse nie byly 50;50 bo sa
                      jeszcze dwa zielone zera. Poza tym tak sie grac nie da bo musisz jesc.

                      2.Jak Ci przeszkadzaja w zarabianiu pieniedzy Twoje socjalistyczne przekonania
                      to znaczy ze je lubisz i dobrze Ci z nimi. Przekonan nie warto zmieniac,
                      przekonan trzeba bronic za wszelka cene. W koncu to naprawde moze byc
                      maniupulacja z tym ze Ziemia jest okragla, widzialo ja tylko 0,001% ludzkosci
                      która Ziemie widziela z zewnatrz.

                      1. To ja mam do Ciebie ostatnie pytanie: co JA mam robic aby ZYSKAC na tym
                      krachu???
Pełna wersja