Wzrost gospodarczy? Gdzie?..

25.11.04, 20:23
Rządzący chwalą się wzrostem gospodarczym . Ciekawe gdzie.. Coraz więcej firm
ma problemy z utrzymaniem się na rynku . Plajtują również duże hurtownie , bo
sklepów też ubywa przez markety . Mnie osobiście daje popalić chłonność Chin
na surowce ropopochodne . Nie ma popytu - nie ma wzrostu .
    • Gość: el matador Re: Wzrost gospodarczy? Gdzie?.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.11.04, 02:07
      tępa RPP w ogóle nie bierze zagregowanych wskażników długoletnego(począwszy od
      2000 roku) przerażliwego"dna"w polskich inwestycjach przemysłowych i
      mieszkaniowych oraz infrastrukturalnych czy odtworzeniowych(remonty i
      modernizacje).tak towarzysze mamy beznadziejnych polskich ekonomistów i
      dooradców gospodarczych...
      • Gość: ob Re: Wzrost gospodarczy? Gdzie?..w Chinach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 21:07
        W Chinach nie ma jeszcze idiotów zarażonych monetaryzmem, za to są ekonomiści,
        którzy potrafią równoważyć różne czynniki składające się na politykę
        gospodarczą i społeczną. U nas czekają na cud, to chyba katolicki ekonomizm w
        wydaniu Balcerowicza.
    • Gość: JOrl Re: Wzrost gospodarczy? Gdzie?.. IP: *.dip.t-dialin.net 26.11.04, 21:40
      Polska sie nastawila na model Chinski czyli dostarczanie taniej sily roboczej
      firmom produkujacym z Zachodu. Aby byc konkurencyjny do Chin (kontynentalnych)
      nie wystarczy bliskosc geograficzna np. do Niemiec. Chinczycy zarabiaja 3 razy
      mniej jak Polacy liczac w $. I dlatego MUSI byc ogromne bezrobocie aby Polacy
      byli gotowi za 600 PLN na reke pracowac w montowniach im. Balcerowicza.
      Coz, wszyscy chcieli "nowoczesne" technologie, a wiec nie narzekac!
      Pozdrowienia
      • Gość: ob to po prostu głupie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 22:11
        Polska na nic się nie nastawiła, bo nie było żadnej spójnej polityki
        gospodarczej od 20 lat. Rzecz w tym, że ta pseudo polityka gospodarcza Balcerka
        opiera się na fiskaliźmie i duszeniu wewnętrznego popytu. To polityka
        sprzyjająca inwestorom finansowym a nie przedsiębiorcom.
        • Gość: JOrl Re: to po prostu głupie IP: *.dip.t-dialin.net 27.11.04, 00:35
          Co jest glupie? Chcesz powiedziec moze ze to co napisalem?
          A wiec rozejrzyj sie po Polsce i pogadaj z ludzmi pracujacymi w montowniach
          im. Balcerowicza. Zarabiaja na reke 600-800PLN, pracuja na 3 zmiany. I to
          ciezko. Jednoczesnie kombinuje sie aby te fabryki przeniesc do np. Chin bo tam
          zarabiaja nie 200$ a 60$/ miesiac.
          A w GW pisze sie jak to "polski" przemysl exportuje! A to znaczy wlasnie te
          montownie im. Balcerowicza. Naturalnie jest tez cieniutka warstewka "bogaczy".
          Jak to w kapitalizmie bywalo.
          A jak ludzie w Polsce zyja to wlasnie mialem okazje ostatnio dobrze poznac. Bo
          mieszkajac w Niemczech nie bylo to dla mnie jasne.
          A wiec bieda jak w latach 50 w Polsce. Ludzie dla oszczednosci kapia sie w tej
          samej wodzie w wannie po kolei. Czesto w zimnej bo ogrzewanie kosztuje.
          Kuchenki mikrofalowe miewaja ale raczej nie wlaczaja bo one prad zra.
          W tak zachwalanych przez komentatora supermarkietach kupuja najgorsze zarcie.
          Mieszkaja w nedznych pokomunistycznych mieszkaniach. Rodzina w jednym pokoju.
          Spia z dziecmi w jednych lozkach. I to nie sa PGRowcy. A np. pielegniarka.
          Naturalnie sa bogacze, ktorych w latach 50 NIE bylo.
          Coz, tak zostalo to chciane. W 1989.
          Pozdrowienia
          • Gość: Zbigniew Re: to po prostu głupie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.04, 11:37
            Zawsze Cię uważałem za mądrego człowieka , a tu opisujesz takie
            rzeczy.Jest w Polsce dużo biedy , ale to co opisujesz to absurd.
            Włączenie 1kW kuchenki mikrofalowej do podgrzania potrawy na 5
            minut kosztuje raptem 3 grosze !Nawet dla baaaardzo biednych ludzi
            to nie jest jakiś duży pieniądz.
    • obserwator55 Re: Wzrost gospodarczy? Gdzie?.. 28.11.04, 13:56
      Mam. A może zamiast partii i rządu powołać komisję , która wybierze kilku
      doskonałych menadżerów , kórzy poprowadzą Polskę do dobrobytu ???
      • Gość: corgan doskonali menedżerowie też są podatni na korupcje IP: 217.11.142.* 30.11.04, 22:35
        nawet bardziej niż politycy. Bo politycy muszą się liczyć z wyborcami,
        telewizją, prasą, ktora stale na nich czycha i nawet jeśli trafia się taka wsza
        jak Pęczak... to jest to niewiele w porównaniu z biznesem. Biznesmeni nie muszą
        się liczyć z nikim z niczym. tzn. część się liczy a częśc ma to w d....

        Nie zapominajmy, że Pęczaka ktos korumpował... a był nim mr Dochnal, facet
        ktory za pozłacany basen chciał sprzedac polskie bezpieczenstwo energetyczne w
        ręce mafii rosyjskiej.

        Zaręczam Ci, że biznesmeni biorący udział w wielu aferach III RP nie znikną z
        gry nawet jeśli siedzieli w więzieniu. Polityk siedzący w więzieniu jest
        praktycznie skonczony i wyklucza go to z dalszej gry politycznej. Biznesmena
        siedzacego w więzieniu raczej postrzega się jako zdolnego i rzutkiego i w
        zadnym wypadku nie wyklucza go to z gry... wręcz przeciwnie. Zaręczam Ci ze
        Wieczerzak albo Jamroży choć siedzieli w więzieniu jeszcze w biznesie
        zaistnieją a jesli nawet nie - bo podobno Jamrozy jest poważnie chory - to
        wyłącznie dlatego, że jest chory a nie dlatego ze ma zasrane papiery...

        W Polsce chyba nikt z polityków nie jest nie umoczony mniej lub bardziej w
        afery i przekrety. Dokładnie to samo a nawet więcej mozna powiedziec o elicie
        biznesu A.D. 2004. Czego ostatnie afery są ewidentnym przykładem...
    • Gość: JOrl Zbigniew IP: *.dip.t-dialin.net 28.11.04, 16:17
      Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

      > Zawsze Cię uważałem za mądrego człowieka , a tu opisujesz takie
      > rzeczy.Jest w Polsce dużo biedy , ale to co opisujesz to absurd.
      > Włączenie 1kW kuchenki mikrofalowej do podgrzania potrawy na 5
      > minut kosztuje raptem 3 grosze !Nawet dla baaaardzo biednych ludzi
      > to nie jest jakiś duży pieniądz.

      Juz pisalem ze akurat przyjrzalem sie dokladnie zyciu ludzi w malym miasteczku.
      I teraz WIEM jak naprawde zyja. Co do mikrofalowki to akurat wiem jak jedna
      kobieta wlasnie dlatego nie pozwala dzieciom za duzo ja wlaczac. Czy ona dobrze
      liczy oszczednosci na pradzie? Moze nie. Ale ma na stale przeciagniete konto,
      ciagle sie bardziej zadluza a wiec i nic dziwnego ze usiluje oszczedzic na
      kazdym kroku. Oczywiscie tacy biedacy, a naprawde jest ich w Polsce bardzo
      duzo, nie maja internetu i nie siedza na forum. Internet sortuje ludzi.
      A nie slyszales Zbigniew jak to sie kapia w tej samej wodzie dla oszczednosci i
      wody jak i energii? Cos o tym nie powidziales!
      A moze Zbigniew powiesz czy to prawda jak to ludzie w montowniach im.
      Balcerowicza zarabiaja 600-800PLN/miesiac? A moze powiesz ile kosztuje
      wynajecie nedznego, pokomunistycznego mieszkania? Jednopokojowe np. 450PLN. Do
      tego gaz do gotowania i elektr. bojler do wody. Dlatego hartowanie sie jest w
      modzie.
      I jak tam ludzie spia nie sami w luzku bo nie maja? I spia w brudnej poscieli
      bo pranie kosztuje?
      Mnie pusty smiech ogarnia jak przypomne sobie Solidarnosc wrzeszczaca ze mlodzi
      nie maja mieszkan! Teraz tez nie maja tylko siedza cicho.
      Ale przeciez tak MUSI byc w Polsce! Bo inaczej NIE bedzie konkurencyjan do
      Chin. I te "nowe" technologie tam wywedruja!
      A moze wiesz ze te 600-800PLN to niecale 200 Euro? I to jest ze 3 razy wiecej
      jak w Chinach?
      A przeciez trabi sie w polskich mediach jaki to rozwoj w Polsce. Export itd.
      Klamliwie sie twierdzi ze to polskie przedsiebiorstw PRZEMYSLOWE zdobywaja
      rynki zbytu na Zachodzie. Bzdura! Sa to fabryki postawione przez firmy z
      Zachodu aby cos wielkoseryjnego produkowac.
      Jeszcze raz, ja naprawde sie temu moglem przyjzec. Tez i dlatego calymi
      tygodniami nie odwiedzam forum. Z braku czasu.
      Ale Ty Zbigniew potrzebujesz pomocy aby sie o Polsce dowiedziec.
      A dla mnie wrocily do Polski lata 50te.
      Znowu znikne na tygodnie z forum bo mam co innego do roboty. Tez poznawania
      tego co Wy tam z Polska nawyrabialiscie.
      Pozdrowienia.
    • Gość: Prymus Re: Wzrost gospodarczy? Gdzie?.. IP: *.d.011.mel.iprimus.net.au 30.11.04, 07:35
      Na pewno nie w Australii:
      Jak podaje The Age, deficyt rachunku biezacego Australii przekroczyl
      50 miliardow AUD (ok. 40 miliardow USD), innymi slowy dlug zagraniczny
      Australii zwiekszyl sie w tym roku o 50 mld AUD, i przekroczyl 400 mld
      AUD (ok. 320 mld USD), czyli iz kazdy Asutralijczyk ma teraz
      dlug wobec zagranicy w wysokosci ok. 20 tys. AUD (ok. 16 tys. USD
      albo 50 tys. PLN) - na przecietna rodzine wynosi to pomiedzy
      150 a 200 tys. PLN. Jako procent PKB to jest wiecej, niz za czasow
      Keatinga, ktory 18 lat temu ostrzegal, ze glownie dzieki temu
      zadluzeniu, Australia staje sie powoli bananowa republika.
      Australia produkuje takze banany, ale utrzymuje sie z eksportu
      wegla i rud metali do Azji, importujac praktycznie wszystkie
      potrzebne wyroby przemyslowe i technologie, stad ten olbrzymi
      dlug, bo w dlugim okresie czasu ceny surowcow (poza ropa)
      maleja, a ceny wyrobow przemyslowych i know how rosna. Stad Australia
      to obecnie typowy kraj III swiata, z olbrzymim dlugiem zagranicznym,
      eksportujacy glownie surowce, a utrzymujacy swoj zbyt
      wysoki standard zycia poprzez coraz to nowe pozyczki...
      Wiecej na:
      www.theage.com.au/articles/2004/11/29/1101577419391.html?oneclick=true
      Record blow-out in nation's debt
      By Josh Gordon, Economics Correspondent, Caberra, November 30, 2004
      Related Trend: Current account deficit
      Australia's annual current account deficit has blown out to a record $50
      billion as consumers suck in huge volumes of imports and the banks borrow
      furiously from foreigners to feed the nation's debt boom. he trade and cash
      deficit with the rest of the world swelled by 16 per cent during the September
      quarter to $13.7 billion, the worst quarterly figure ever recorded.
      The latest current account deficit was larger, as a percentage of the economy,
      than when former treasurer Paul Keating famously warned 18years ago that the
      nation was in danger of becoming a banana republic. Ad for the first time
      ever, foreign debt has topped $400 billion. By the end of September, Australia
      owed foreign lenders a net $406.2 billion - equivalent to more than $20,000
      for every man, woman and child.
      About 77 cents of every dollar of debt was borrowed by private-sector
      financial institutions, which have been using the money largely to finance the
      housing boom. Australia's current account deficit as a proportion of the
      economy is now higher than in the United States, where investors are
      offloading US dollars on concerns that the situation is not sustainable. But
      Treasurer Peter Costello shrugged off the current account blow-out, saying it
      had been caused primarily by the resurgent dollar, which ended the day
      slightly lower at about 78.7 US cents. "One of the things that is undoubtedly
      challenging Australia's exports at the moment is the level of the dollar,
      which is currently about 10 cents higher than its post-float average," Mr
      Costello told Parliament.
      But with imports growing almost three times faster than exports, economists
      warned that the run of huge deficits and high levels of foreign debt could not
      go on forever, suggesting that at some point the economy would have to slow.
      CommSec chief economist Craig James said: "The risk is that if Australian
      external debt continues to soar, foreigners will want some additional
      inducement to place their funds Down Under. "That typically means either a
      weaker currency, higher interest rates or both."
      He said the deficit would stop the dollar hitting 80 US cents, providing some
      relief to exporters who preferred a lower dollar. But the result is expected
      to shave 0.8 percentage points from economic growth figures due tomorrow.
      Despite the poor current account figures, the Australian sharemarket continued
      on its record-breaking run yesterday, with the All Ordinaries index hitting a
      record high of 3943 before retreating slightly at the close of trading.
      During the latest quarter, consumers continued to spend up big on imported
      products such as computers and cars, while exports of Australian-made products
      continued to languish, down by 2.5 per cent.
      Manufacturers have blamed a lack of infrastructure, while the Productivity
      Commission recently called for a new wave of reforms to lift productivity.
      However, in a sign of the recent boom run for companies, imports of capital
      goods used for business investment grew by 3 per cent during the September
      quarter.
      The Bureau of Statistics also reported that company profits grew by a robust
      3.6 per cent during the quarter.
      Opposition treasury spokesman Wayne Swan pounced on a warning by the
      International Monetary Fund that Australia's high current account deficit and
      foreign debt could cause problems for the economy. "These two figures also
      demonstrate how irresponsible the Government's recent $66 billion spending
      spree was during the election campaign," Mr Swan said.
Pełna wersja