Dodaj do ulubionych

Życie za niecałe 2 dolary dziennie

IP: *.azvu.nl 07.12.04, 16:29
"poprawi się produktywność i powstanie więcej miejsc pracy" - czy to nie jest
przypadkiem sprzecznosc?
Obserwuj wątek
        • Gość: KP Tak i nie, bo ogolne oczekiwania ludzi wzrosly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 19:27
          przez lata. Oczywiste jest, ze w wielu krajach przezyje sie za 2USA dziennie.
          Bedzie i chleb, i dach nad glowa i lekarz w razie czego. Jednak jestesmy juz w
          epoce sprzetu HIFI i zycie z radiem, telewizorem, a gdzieniegdzie i samochodem,
          czy przelotem na wakacje, stalo sie standardem. I tu jest pies pogrzebany, bo
          wiekszosc tych rzeczy produkowane jest przez kraje bogate, wiec ich cena ma duzy
          zwiazek z dolarem, a nie z waluta rodzima. Dlatego te dane maja jakis sens: 2USD
          to nie jest granica glodu, ale pewna granica ubostwa. Wezmy niesmiertelny
          przypadek Bialorusi: pensja jest pewnie z 1.5 USD/dzien, ale wszyscy ja dostaja,
          wszyscy maja chleb, mleko, papierosy, wszyscy maja jakis dach nad glowa. Ale
          ponadto nie stac ich na nic wiecej.

          Natomiast nasila sie zjawisko produkowanych przez Chiny w milionach egzemplarzy
          super-tanich radyjek, magnetofonikow itd. To pomaga uszczknac nieco wiecej
          swobody ludziom w biednych krajach.
          • Gość: qwerty Re: Tak i nie, bo ogolne oczekiwania ludzi wzrosl IP: 81.210.18.* 08.12.04, 11:57
            W USA można się wyżywić za dolara dziennie, jedząc ryż i kurczaki. 10 funtów
            ryżu można kupić w markecie za 3 dolary, 4 funty elementów z kurczaka za 1,3
            dolara. Cokolwiek innego jest już poza zasięgiem, zostaje dolar dziennie na
            ubranie, a w południowych stanach da się żyć pod gołym niebem, albo w
            przyczepie campingowej. Widziałem ludzi tak żyjących, o dochodach poniżej 100
            dolarów na dwie osoby. Mieli przyczepę gdzieś ze złomu, nawet telewizor.
            pracowali dorywczo. W Polsce za tyle się przeżyć nie da.
    • Gość: Zenon Re: Życie za niecałe 2 dolary dziennie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 16:50
      Kompletna bzdura. Gdyby w krajach słabo rzowiniętych osoba musiala sie wyzywic
      za to co w Stanach mozna kupic za 2 dolary dziennie, to dawnoo umarlaby z
      glodu. Oto jakie banialuki wynikaja ze stosowania metody oficjalnego kursu
      wymiany przy przeliczaniu walut krajowych na dolar amerykanski. Zupelnie inne -
      i bardziej wiarygodne - dane o pkb na mieszkanca pojawiaja sie przy
      zastosowaniu metody parytetu sily nabywczej.
    • Gość: Maddrake W Polsce kilka milionów żyje za 6,2 usd dziennie.. IP: 62.148.86.* 07.12.04, 17:05
      2$ dziennie oznacza średnio 62 usd miesięcznie. Pomnożone przez 3,10 daje 192,
      20 PLN. Znam mnóstwo osób, które zarabiają w naszym miodem i mlekiem płynącym
      kraju 600 PLN czyli na okrągło licząc wychodzi im 6,24 usd dziennie.
      Biorąc pod uwagę koszt utrzymania w krajach trzeciego świata i porównując je z
      kosztami utrzymania w Polsce śmiem twierdzić, że Ci Krezusi kwalifikują się do
      kategorii skrajnych nędzarzy. Zamiast ratować świat uratujmy najpierw swoich
      rodaków. Póki nie zlikwiduje się bezrobocia będziemy krajem nędzarzy bo pensje
      w takich warunkach na pewno nie wzrosną...
    • Gość: ANTEK Re: Życie za niecałe 2 dolary dziennie IP: 216.223.64.* 07.12.04, 17:07
      - Jeżeli mamy walczyć z biedą na świecie, to stworzenie nowych miejsc pracy
      jest priorytetem w tej walce.
      ----------
      TO ZALEDWIE POLOWA I TO MNIEJSZA , JAK SIE KIEDYS MAWIALO,RECEPTY NA
      ROZWIAZANIE PROBLEMU. TA WIEKSZA POLOWA TO ZBYT. CO Z TEGO ZE KTOS COS
      WYRZEZBI JEZELI NIE MOZE TEGO SPRZEDAC BO NA DRODZE STOJA WIELKIE KARTELE
      KONTROLUJACE RYNEK WSPIERANE PRZEZ STADA SKORUMPOWANYCH POLITYKOW. WLASCIWIE
      DZISIAJ SKORUMPOWANY I POLITYK TO SYNONIM.
    • Gość: create niejest to sprzeczność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 17:16
      >"poprawi się produktywność i powstanie więcej miejsc pracy" - czy to nie jest
      >przypadkiem sprzecznosc?

      Troche chyba Ci sie perspektywa zaweziła. Popatrz na historie ludzkosci, z
      perspektywy wydajności i ilosci miejsc pracy. To jest hiostoria ciągłego wzrostu
      i wydajności i ilości miejsc pracy, równolegle.
      • Gość: ko Re: niejest to sprzeczność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:07
        Gość portalu: create napisał(a):

        > >"poprawi się produktywność i powstanie więcej miejsc pracy" - czy to nie j
        > est
        > >przypadkiem sprzecznosc?
        >
        > Troche chyba Ci sie perspektywa zaweziła. Popatrz na historie ludzkosci, z
        > perspektywy wydajności i ilosci miejsc pracy. To jest hiostoria ciągłego
        wzrost
        > u
        > i wydajności i ilości miejsc pracy, równolegle.

        Nie zapominaj jednak że czas pracy ulegał skróceniu z 16 godzin każdego dnia do
        powiedzmy 8 godzin 5 razyw tygodniu, a ponadto automatyzacja i informatyzacja
        wielu dziedzin na pewno nie będzie sprzyjała tworzeniu nowych miejsc pracy.
    • Gość: ilo w kwestii formalnej IP: *.fb8.uni-bremen.de 07.12.04, 18:05
      czy nie jest ogolnie przyjetym zwyczajem, ze nalezy uzywac skrotow w tekscie
      dopiero po wprowadzeniu pelnej nazwy. dlaczego wiec, niekonsekwentnie, najpierw
      piszecie miedzynarodowa organizacja pracy, by potem uzyc angielskiego skrotu od
      international labour organisation.... to sa chyba podstawy. czy gw tez sie
      przylaczyla do tworzenia nowych miejsc pracy... dla osob niekoniecznie
      kompetentych.
    • Gość: Yazzon Re: Życie za niecałe 2 dolary dziennie IP: *.eko.uj.edu.pl 07.12.04, 18:08
      Oczywiscie, ze nie jest to sprzecznosc!!! Wieksza wydajnosc przy produkcji
      komputerow oznacza, ze spadaja przecietne koszty produkcji i ceny (jezeli na
      rynku istnieje konkurencja). Spadek cen komputera powoduje, ze konsument moze
      wydac na niego nie 3000 zl, ale 2000 zl. Zaoszczedzone 1000 zl moze przeznaczyc
      na zaspokojenie potrzeb, ktore dotychczas byly dla niego nieosiagalne np. zakup
      aparatu cyfrowego. Ktos te aparaty musi wyprodukowac, czyli musza powstac nowe
      miejsca pracy.
    • darr.darek to NIE jest sprzeczność 07.12.04, 18:27
      Gość portalu: CIEKAWY napisał(a):
      > "poprawi się produktywność i powstanie więcej miejsc pracy" - czy to nie jest
      > przypadkiem sprzecznosc?

      To nie jest sprzecznosć dlatego, że możliwości konsumpcyjne ludzi są
      praktycznie nieograniczone. Dlatego powiększanie produktywości nigdy nie może
      byc wskazywane jako przyczyna bezrobocia - ktos kto tak twierdzi powinien być
      skierowany na powtarzanie całego procesu edukcji z powtarzaniem podstawówki
      włącznie.
      Mało tego, powiększanie produktwności pozwalało bogacącym się ludziom na
      polepszanie swej edukacji, poszerzanie wiedzy i łątwiejsze znajdowanie dróg
      wyjścia z "kręgów biedy i niemocy". Te "kręgi biedy i niemocy" sprawić mogą, że
      ludzie nie mający zaspokojonych podstawowych potrzeb (jedzenie, higiena,
      warunki mieszkaniowe), jednocześnie bardzo niewiele pracują.
      Z kolei właśnie poprawianie produktywości sprawiać może, że paradoksalnie
      niektórzy ludzie chcą pracować "na okragło". Zwyczajnie praca przestaje być
      wyczerpujacym zmaganiem się z zabójczą przyrodą, mrozem, gorącem, wilgocią,
      brudem i zmęczeniem fizycznym.


    • franzmaurer Hipokryzja... 07.12.04, 18:55
      "Jeżeli mamy walczyć z biedą na świecie, to stworzenie nowych miejsc pracy jest
      priorytetem w tej walce. Jeżeli to się nie uda, zmniejszenie liczby ubogich
      może okazać się niemożliwe - uważa Juan Somavia"

      Tyle że w ramach 'tworzenia nowych miejsc pracy' Eurokołchoz zamknął przy
      pomocy ceł swój rynek na tanie produkty rolnicze. Niby co mają eksportowac
      bambusy z Angoli i Nigerii? Procki Intela?? One nie rosną na drzewach...
        • franzmaurer Re: Hipokryzja... 07.12.04, 20:14
          Gość portalu: wesoły_drops napisał(a):

          > Zastanów się, z czego żyje 40% Polaków należących do Eurokołchozu.
          > Aaa... rolnictwo, czyż nie? Niech Unia otworzy się w pełni na swoje produkty,
          > zanim zacznie importować banany z Afryki.

          Przepraszam, a co mnie to obchodzi jako konsumenta? Tzn. właściwie to obchodzi
          bo mamy rozdrobnione, małowydajne i nisko-dochodowe rolnictwo; ergo w cenie
          produktów jest zawarte moje dofinansowanie chłopa który na początku XXIw
          pracuje jak za najlepszych czasów socjalizmu - ma 'regulowane ceny skupu'.
          Może pamiętasz jakie larum się podniosło kiedy tuż przed akcesją okazało się że
          Polska ma zapasy mrożonej wieprzowiny większe niż cała Europa. Dlaczego??
          Bo durne rządy latami pielęgnują te patologiczne układy rodem z PRL'u. Co
          więksi cwaniacy dorobili się milionów na trzymaniu zboża skupionego na zapas
          nie wiadomo po co - vide poseł Bonda.
          A banany i tak w tym kołchozie mamy z Afryki (dawne kolonie francuskie ;) bo te
          z Południowej Ameryki były 'zbyt konkurencyjne' (czyt: francuscy importerzy
          mniej zarabiali)
      • Gość: ANTEK Re: ekonomista napisał(a): IP: 216.223.64.* 07.12.04, 21:44
        ekonomista napisał(a): Kapitalizm=nedza -
        ZGADZAM SIE Z MALYM ALE. ALE NIE DLA WSZYSTKICH. MUSI MIEC DOBRZE KTOS ZEBY
        KTOS MIAL ZLE-TO PRAWIE Z SZEKSPIRA.EKONOMISCI MOWIA ZE BILANS MUSI WYJSC
        NA "0".IM WIECEJ BOGATYCH TYM WIEKSZA JEST GRUPA BIEDNYCH,ZANIKA ZUPELNIE KLASA
        SREDNIA. AWANS JEDNEGO DO GRUPY MILIONEROW POWODUJE "AWANS" KILKU TYSIECY DO
        GRUPY UBOGICH.

          • Gość: Bernard Re: ekonomista napisał(a): IP: *.uni.wroc.pl 08.12.04, 09:19
            Warunkiem koniecznym aby zysk nie wiązał się z czjąś stratą jest aby ten zysk był wypracowany uczciwie, przy czym uczciwość to nie zawsze to samo co "zgodnie z prawem" w zanczeniu "nic mi nie możecie zrobić". Nawet wygrana w totolotka chociaż wydaje się być uczciwa, to składa się na nią wiele przegranych. Nie oszukujmy się, że dochodzenie do wielkich fortun w krótkim czasie jest możliwe dzięki pracowitości i zaradności (powiada się czasem, że ktoś ma głowę do interesów) w sposób całkowicie uczciwy. Może wyjątkiem od tego jest wspomniany już totolotek, lub spekulacja na uczciwych zasadach, lecz w tym przypadku spekulacja niewiele różni się od hazardu. Można by jeszcze do tych wyjątków zaliczyć przypadki, gdy ktoś zainwestował czas i pieniądze w coś co okazało się chodliwe, jednak to też ma dużo więcej wspólnego z hazardem (przy założeniu, że ta chodliwość pojawiła się w sposób spontaniczny a nie manipulowany lub narzucony przez wprowadzenie np przepisu prawnego) niż z głową do interesów.
          • Gość: RafałH Re: ekonomista napisał(a): IP: *.acn.waw.pl 08.12.04, 20:08
            Owszem, czyjś zysk nie musi oznaczać straty kogoś innego. To prawda. Ale jak zapewne wiesz gry ekonomicznie mają zwykle jednak sumę zerową. Dodatkowe nadwyżki najczęściej wynikają z rozwoju technologicznego np. lepszego wykorzystania dostępnych surowców i źródeł energii.

            Wzrost globalnego produktu brutto jest wolniejszy w porównaniu z wzrostem rozwarstwienia majątkowego. W sytuacji stabilnego podziału dóbr wszystkie grupy społeczne powinny się proporcjonalnie bogacić przy ustalonym stosunku wartości posadanych dóbr ( to prosta matematyka). Od kilkudziesięciu lat można jednak zaobserowować coś innego, a mianowicie relatywny względem biednych wzrost zamożności bogatych. To jest fakt statystyczny i stoi on w sprzeczności z piękną ideą robienia interesów jako uczestnictwa w grze o sumie niezerowej.

            A cud wzrostu GNP, o który pytsza? Cóż nie jestem ekonomistą, ale wielu z ekomonistów wątpi w coś takiego jak wzrost GNP. Poszperaj sobie w sieci to znajdziesz. Generalnie problem w tym, że wartość GNP jest wyrażona w pieniądzu, który obecnie nie jest związany jakimkolwiek parytetem z czymkolwiek. Daje to potężne pole do nadużyć rządom i bankom centralnym, które jeśli trzeba poprawić statystyki bez żadnych skrupułów kreują (a czasami niszczą) tyle pieniądza, ile trzeba zgodnie z bieżącym zapotrzebowaniem politycznym.
    • Gość: dg Re: Życie za niecałe 2 dolary dziennie IP: *.feedback.pl / *.crowley.pl 08.12.04, 15:21
      Rozwój gospodarczy Zachodu na tym właśnie polega, wzrost produktywności uwalnia
      siłę roboczą zdolną do podjęcia pracy w nowych gałęziach. I tak, wynalezienie
      mechanicznego warsztatu tkackiego i mechanicznej przędzarki, co prawda
      zrujnowało rzemieślników z tej branży, ale stworzyło popyt na maszyny, na
      energię (węgiel!), na stal (potrzebną do produkcji maszyn)itd. Co przyniosło
      zwielokrotniony wzrost produkcji i zatrudnienia w branżach zaopatrzeniowych.
      Z kolei poprawa produktywności pozwoliła na zmniejszenie kosztów produkcji,
      stąd świat począł nosić mechanicznie produkowane tekstylia, z wolna zanikać
      poczęły łachmany. Dzięki tańszym tekstyliom konsumenci mogli wydać więcej na
      inne dobra, co powodowało dodatkowy wzrost produkcji (i zatrudnienia).
      Ten mechanizm wciąż działa dzięki innowacjom technologicznym.
      Że co?, że w Polsce nie ma wzrostu zatrudnienia, mimo rosnącej produktywności?
      A, to już zawdzięczamy naszym politykom, którzy drenują gospodarkę legalnie -
      przez podatki i składki na "ubezpieczenia społeczne" - oraz nielegalnie
      (łapówki, przekręty, itd.). Róbcie tak dalej chłopcy!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka