Karygodne epatowanie wizerunkami ofiar tsunami

IP: *.elk.mm.pl 14.01.05, 20:15
Napewno jest to przerażające - widok zmarłych tam osób, ale dzięki nim
dopiero dotarło do mnie co tam się stało, jaka to jest tragedia i jak to
wszystko wyglądało.
    • Gość: grr niedlugo hieny medialne nie beda musialy tego robi IP: *.kgu.de 14.01.05, 20:29
      bo i tak wszytsko mozna zobaczyc w internecie, jedyny problem to swobodny
      dostep polakow do sieci...
      • Gość: GOSC Re: niedlugo hieny medialne nie beda musialy tego IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.05, 11:21
        Hiena ... medialna bo umieszcza w swojej gazecie, programie telewizyjnym czy
        tez moze HIENA, ktora z wypiekami na twarzy oglada te zdjecia w gazecie, tv czy
        tez internecie....
    • Gość: remus natomiast oglądanie Wojtyły to "przeżycie" IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.01.05, 22:50
      estetyczne wysokiej klasy!!!! Towarzystwo wzajemniej adoracji z Rady Etyki
      (katolickiej) Mediów oczywiście musi nawrócić prasę niekatolicką.
    • Gość: darek dla goscia remus IP: *.abhsia.telus.net 16.01.05, 06:13
      Oremus. modl sie czlowieku bys mogl wyprostowac swoja psychike i wrocic do
      spoleczenstwa jako normalny czlowiek. panie gosciu remus
      • Gość: remus modlitwę jako opium dla ludu zostawiam tobie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.01.05, 22:17
        a jeżeli pokazanie ludzkiego nieszczęścia cię brzydzi to lepiej wyprostuj swoją
        psychikę "leczoną" wglądaniem się w oblicze Wojtyły.PS.Nie mam ochoty ani
        zamiaru "wracać" do spoleczeństwa "normalnego" wg twoich kryteriów: LPR, PiS
        itp mente captusów. Są lepsze, mądrzejsze i wcale nie tak znowu daleko. Zostań
        ze swoją normalnością w swoim społeczeństwie. Mnie do tego nie mieszaj.
    • Gość: Rafal Glogowski Rada radá a zycie sobie. IP: *.essex.ac.uk 16.01.05, 14:15
      Nie zam papierowych wydan polskich gazet,
      sledze je przede wszystkim w internecie.
      Zdjecia publikowane w elektornicznych wydaniach
      ("Gazety Wyborczej","Rzeczpospolitej", "Faktu", "Super Expresu",
      tygodników: "Polityka", "Newsweek Polska", "Wprost")
      byly niczym w porówniu z tym co publikuja tutejsze,
      angielskie gazety. A dzienniki w szczegolnosci.

      I co ciekawe prym w drukowaniu tych najbardziej drastycznych
      zdjéc wiodly tym razem gazety zaliczane do "powaznych".
      Nie tabloidy.

      Przez dwa tygoidnie od tragedii, zarówno "The Daily Telegraph" o tendencjach
      konserwatywnych jak i liberalny "The Guardian" i "The Independent"
      na pierwszej stronie publikowaly tak mocne zdjecia z Azji,
      ze czesto przykro bylo patrzec na te okladki. I to na pierwszych stronach
      glownego wydania i dodatków.
      Wizerunek placzacego dziecka nie obawial sie równiez zamiescic przed ostatni
      tygodnik The Economist. Wcesniej pokazal wyjacego z bolu mezczyne, po utracie
      najblizszych. Na pierwszej stronie wplywowego tygodnika.

      (przedstawiam Panstwu link do strony z ostatnimi okladakami tego pisma,
      chodzi mi o dwie przedostanie - stan na 16.01.2005
      www.economist.com/printedition/cover_index.cfm )

      Ale moze, to ze zebrano tak duze pienadze dla ofiar Tsunami
      jest rezultatem kampanii mediów. Wlasnie takiej, pokazjujácej tragedie.
      wywolujacej w opini publicznej choc refleksje co stalo sie ludziom
      po drugiej stronie globu. Nigdy nie bedziemy czuli tego samego,
      ale mozemy sie przynajmniej zastanowic.
      W czasch mediów elektronicznych to wlasnie obraz jest najbardziej
      sugestywnym narzédziem. To ona najbardziej pobudza wyobraznie.

      Rada Etyki Mediów jest od takich apeli,
      jednak nie zgadzam sie z tresciá ostatniego.

      To hipokryzja.

      Te zdjecia razá, bo powinny razic.
      Zginelo ponad 150 tysiecy ludzi, czy mamy zyc w iluzji
      ze wszystko jest ok?

      Nie zgadzam sie z tym apelem.

      Z powazaniem,

      Rafal Glogowski
      • Gość: Rafal Glogowski NIE ZGADZAM SIE Z TYM APELEM IP: *.essex.ac.uk 16.01.05, 14:16
        Nie zam papierowych wydan polskich gazet,
        sledze je przede wszystkim w internecie.
        Zdjecia publikowane w elektornicznych wydaniach
        ("Gazety Wyborczej","Rzeczpospolitej", "Faktu", "Super Expresu",
        tygodników: "Polityka", "Newsweek Polska", "Wprost")
        byly niczym w porówniu z tym co publikuja tutejsze,
        angielskie gazety. A dzienniki w szczegolnosci.

        I co ciekawe prym w drukowaniu tych najbardziej drastycznych
        zdjéc wiodly tym razem gazety zaliczane do "powaznych".
        Nie tabloidy.

        Przez dwa tygoidnie od tragedii, zarówno "The Daily Telegraph" o tendencjach
        konserwatywnych jak i liberalny "The Guardian" i "The Independent"
        na pierwszej stronie publikowaly tak mocne zdjecia z Azji,
        ze czesto przykro bylo patrzec na te okladki. I to na pierwszych stronach
        glownego wydania i dodatków.
        Wizerunek placzacego dziecka nie obawial sie równiez zamiescic przed ostatni
        tygodnik The Economist. Wcesniej pokazal wyjacego z bolu mezczyne, po utracie
        najblizszych. Na pierwszej stronie wplywowego tygodnika.

        (przedstawiam Panstwu link do strony z ostatnimi okladakami tego pisma,
        chodzi mi o dwie przedostanie - stan na 16.01.2005
        www.economist.com/printedition/ cover_index.cfm )

        Ale moze, to ze zebrano tak duze pienadze dla ofiar Tsunami
        jest rezultatem kampanii mediów. Wlasnie takiej, pokazjujácej tragedie.
        wywolujacej w opini publicznej choc refleksje co stalo sie ludziom
        po drugiej stronie globu. Nigdy nie bedziemy czuli tego samego,
        ale mozemy sie przynajmniej zastanowic.
        W czasch mediów elektronicznych to wlasnie obraz jest najbardziej
        sugestywnym narzédziem. To ona najbardziej pobudza wyobraznie.

        Rada Etyki Mediów jest od takich apeli,
        jednak nie zgadzam sie z tresciá ostatniego.

        To hipokryzja.

        Te zdjecia razá, bo powinny razic.
        Zginelo ponad 150 tysiecy ludzi, czy mamy zyc w iluzji
        ze wszystko jest ok?

        Nie zgadzam sie z tym apelem.

        Z powazaniem,

        Rafal Glogowski
    • cixi Re: Karygodne epatowanie wizerunkami ofiar tsunam 16.01.05, 18:28
      Dla mnie te zdjęcia są tak przerażające, że unikam każdej informacji na temat
      Tsunami, bo jestem zbyt wrażliwa na widok przerażonych, cierpiących dzieci,
      zwłok dzieci, matek i ojców płaczących po utracie dzieci i dzieci szukających
      rodziców. Niestety na mnie to działa na odwrót, uruchamia blokadę, bo bym
      zwariowała. Mnie wystarczyłoby opowiedzenie o tragedii ofiar, bez całego
      naturalizmu zdjęć, albo bez tak olbrzymiej ilości tych zdjęć. Jeszcze się nie
      otrząsnęłam po Biesłanie, a wcześniej po Madrycie...
      • Gość: jaser Re: Karygodne epatowanie wizerunkami ofiar tsunam IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 16.01.05, 23:43
        ee ..jaja se robisz?
      • Gość: Rafal Glogowski Madryt...Bieslan...Hambantota IP: *.essex.ac.uk 17.01.05, 20:08
        Szanowna Pani,

        jestem pod warazeniem Pani sugestywnego komentarza.

        Ja po Madrycie chodzilem tydzien struty i brakowalo mi
        powdou do jakiejkolwiek radosci. Bylem wtedy w Warszawie
        i z dnia na dzien uswiadomilem sobie, ze to moze stac sie, zaraz,
        tuz obok. Metrem jezdzilem niemal codziennie.
        A przy organizacji naszych sluzb publicznych, przygotowanie
        takiego zamachu, chocby w PKSie nie wymaga specjalnych
        siatek terotystycznych.
        Rozmawiajac wtedy z przyjaciolmi na studiach, zawsze przytalaczala
        nas bezradnosc w konkluzji. Potem, w koncu irytowalo wszystko co
        z tymi zamachami marcowymi kojarzylo sie.
        Wiec czulem, choc troche to co Pani ( a moze Ty - moze jestesmy
        w podobnym wieku, to teraz nie wazne)

        Ale czy dla dobrego samopoczucia, mamy otaczac sie iluzjá,
        ze zyjemy w swiecie gdzie wszystko mozna przewidziec, oplacic
        i zalatwic?

        Zdjecia z tragedii, które Pani przywolala,
        jesli byly przedsawiane w rzetelny sposob
        (bo czasem nie byly, mam na koncu jezyka nazwy stacji
        telewizyjnych, programów, takze w Polsce, które prowadzily wlasna
        polityké redakcyjná na tych wydarzeniach, jestem socjologiem interesuje sie
        tym), ale jesli dziennikarzá przyswiecal cel "czystej" relacji,
        to czy nalezy im ograniczac to prawo?
        W imié czego?
        W imié swietego spokoju?
        W imié nie draznienia spokojnego mieszczucha?

        Moim zdaniem te drastyczne zdjéciá na lamach prasy i w telewizjach
        byly potrzebne. Pokazywaly swiat obdarty z iluzji, jakimi karmiá
        nas na codzien te media.

        I powtarzam, spelnily swój cel:
        uswiadomily "nazartemu" Zachodowi, ze ustalenia G8 nie sá ostateczne.

        Proszé uwazac na siebie i dbac o bliskich,

        Rafal Glogowski

Pełna wersja