Dodaj do ulubionych

157 milionow bezrobotnych w USA

16.02.05, 03:26
Kolega Kagan raczy nas tu we wszystkich watkach teza o 10 milionach
bezrobotnych w USA. Ja ide bardziej do przodu i twierdze, ze tych jest 157
milionow.
A co mam na poparcie mojej tezy. Dane statystyczne.
W USA mieszka 300 milionow ludzi a zatrudnionych jest 143 miliony. To
niechybnie oznacza, ze 157 milionow zatrudnionych nie jest, nieprawdaz?
Obserwuj wątek
    • Gość: JGA Re: 157 milionow bezrobotnych w USA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.05, 04:14
      Tak na marginesie, w Kanadzie niedawno ogladalismy program TV, gdzie byli
      politycy amerykanscy (prezydentura Nixona) otwarcie przyznali, ze film z
      ladowania amerykanow na Ksiezycu byl zrealizowany w studio w Wielkiej Brytanii
      przez maly zespol okolo 10 osob. Wiekszosc z nich zostala potem wykonczona
      przez CIA.
      Politycy wystepujacy w programie nie powiedzieli jednak, czy amerykanie
      rzeczywiscie byli/ nie byli na Ksiezycu. Falsyfikacja sceny ladowania mowi
      jednak sama za siebie.
      • maksimum ILU LUDZI NALEZY DO SWIROWA?? GDZIE JEST HOFFA? 17.02.05, 04:07
        Gość portalu: JGA napisał(a):

        > Tak na marginesie, w Kanadzie niedawno ogladalismy program TV,

        Programy telewizyjne musza byc dostosowane do poziomu widzow,bo inaczej nikt
        ich nie bedzie ogladal.

        > gdzie byli
        > politycy amerykanscy (prezydentura Nixona) otwarcie przyznali, ze film z
        > ladowania amerykanow na Ksiezycu byl zrealizowany w studio w Wielkiej
        >Brytanii przez maly zespol okolo 10 osob.

        Ty chyba nigdy w Stanach nie byles?
        Od Las Vegas po Phoenix i San Diego i Los Angeles jest pustynia i to w
        najrozniejszych kolorach i najrozniejszych uksztaltowaniach terenu.
        100m od hiway'u masz krajobraz ksiezycowy i mozesz krecic amatorsko co ci dusza
        do glowy przyniesie.TYLKO po co krecic to w studio w zasr. UK ??? To juz
        ludzkie pojecie przechodzi.

        > Wiekszosc z nich zostala potem wykonczona przez CIA.

        A ci co przezyli odeszli od zdrowych zmyslow i przebywaja w swirowie.
        A jak CIA dostala sie do U.K. ze jej Scotland Yard nie wykonczyl??

        > Politycy wystepujacy w programie nie powiedzieli jednak, czy amerykanie
        > rzeczywiscie byli/ nie byli na Ksiezycu. Falsyfikacja sceny ladowania mowi
        > jednak sama za siebie.

        Amerykanie czasami cos zorganizuja,jak np zgon JFK i do tej pory nikt nie
        wie ,kto za tym stal. I stalo sie to w bialy dzien na oczach tysiecy ludzi i
        milionow przed TV.
        Jak sie zabrala M.Monroe ze sie zapytam?
        A gdzie jest Hoffa?
        Czy Brytyjczycy tez brali w tym wszystkim udzial?????
    • Gość: Kagan Ponad 10 milionow bezrobotnych w USA IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 16.02.05, 12:22
      Me szacunki oparte sa na szacunkach realnej stopy bezrobocia
      w USA, np. prof. Galbraitha.
      Okolo 10 milionow bezrobotnych w USA!
      Autor: Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au
      Data: 16.02.2005 01:23
      Prawdziwa stopa bezrobocia w USA wynosi obecnie ok. 10%,
      a wiec jest tam conajmniej 10 mln bezrobotnych.
      Wiekszosc z nich oczywiscie juz nie na zasilku
      dla bezrobotnych, ktory tam przysluguje gora 6 miesiecy
      (zalezy od stanu), ale na socjalu (kartki zywnosciowe,
      mieszkania komunalne itp.), a wiec nie "psuja" oni statystyk
      bezrobocia tak jak w Europie. Niemniej te 10 mln bezrobotnych
      w USA wyjasnia, czemu Polakowi czy Polce tak trudno dostac
      wize do tej "Hameryki". Tu nie chodzi o Polske czy Polakow,
      ale o stan gospodarki USA. Jesli w dalszym ciagu w USA bedzie
      ponad 10 mln bezrobotnych, to nie ma co liczyc na zniesienie
      wiz do USA dla Polakow. USA potrzebuje pewnej ilosci nielegalnych
      gastarbajterow, ktorzy obnizaja poziom plac a wiec zwiekszaja
      zyski kapitalistow, ale z drugiej strony nie moze sobie pozwolic
      na oficjalne przyjmowanie duzej ilosci imigrantow przy tak
      wysokim bezrobociu. Tu nie chodzi tyle o te 10%, ktore
      nie jest niczym specjalnym w kapitalizmie wolnorynkowym, ale
      o to, ze tych bezrobotnych w USA jest ponad 10 milionow,
      a wiec wiecej niz np. Szwedow w calej Szwecji i Finlandii, oraz
      ze sa oni skoncentrowani w takich osrodkach jak np. Chicago,
      Filadelfia, Baltimore czy LA, gdzie w niektorych dzielnicach
      (gettach) praktycznie nikt nie ma pracy... A to oznacza powazne
      problemy spoleczne. Pracy dla tych bezrobotnych nie ma, a oni
      zreszta sie raczej do pracy w sektorze prywatnym nie nadaja.
      Wziecie ich do wojska tez nie jest rozwiazaniem, bo jest po
      prostu zbyt kosztowne. Jedyne rozwazanie to holocaust bezrobotnych
      w USA, ale na taki krok nawet G. Bush sie raczej nie zdecyduje.
      A wiec zapomnijmy na razie o zniesieniu wiz do USA dla Polakow.
        • Gość: Kagan Prof. Galbraith byl tez dyplomata... IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 17.02.05, 13:29
          ... dokaldnie ambasadorem USA w Indiach za Kennedyego,
          ale wykladal zawsze ekonomie i pisal ksoazki o ekonomii,
          zreszta bardzo dobre.
          cepa.newschool.edu/het/profiles/galbraith.htm
          The Canadian-born, Berkeley-trained John Kenneth Galbraith has been considered by many as the "Last American Institutionalist". As a result, Galbraith has remained something of a renegade in modern economics - and his work has been nothing if not provocative. In the 1950s, he presented economics with two tracts that needled the mainstream: one developing a theory of price control (which arose out of his wartime experience in the Office of Price Administration) which he argued for as an anti-inflation policy (1952); the second, American Capitalism (1952), which argued that American post-war success arose not out of "getting the prices right" in an orthodox sense, but rather of "getting the prices wrong" and allowing industrial concentration to develop. It is a formula for growth because it enables technical innovation which might otherwise not been done. However, it can only be regarded as successful provided there is a "countervailing power" against potential abuse in the form of trade unions, supplier and consumer organizations and government regulation. Many have since argued the formula for East Asian success later in the century was based precisely on this combination of oligopolistic power and "countervailing" institutions.

          It was his smallish 1958 book, The Affluent Society, that earned Galbraith his popular reknown and professional emnity. Although the thesis was not astoundingly new - having long been argued by Veblen, Mitchell and Knight - his attack on the myth of "consumer sovereignty" went against the cornerstone of mainstream economics and, in many ways, the culturally hegemonic "American way of life".

          His New Industrial State (1967) expanded on Galbraith's theory of the firm, arguing that the orthodox theories of the perfectly competitive firm fell far short in analytical power. Firms, Galbraith claimed, were oligopolistic, autonomous institutions vying for market share (and not profit maximization) which wrested power away from owners (entrepreneurs/shareholders), regulators and consumers via conventional means (e.g. vertical integration, advertising, product differentiation) and unconventional ones (e.g. bureaucratization, capture of political favor), etc. Naturally, these were themes already well-espoused in the old American Institutionalist literature, but in the 1960s, they had been apparently forgotten in economics.

          The issue of "political capture" by firms was expanded upon in his 1973 Economics and the Public Purpose. But new themes were added - notably, that of public education, the political process and stressing the provision of public goods.

          Although often not acknowledging it explicitly, many economists have since pursued themes raised by Galbraith. The issue of political capture has been followed up by Buchanan and "Public Choice" economics, the objectives and conduct of the firm by Simon and the "New Institutionalist" schools, the failure of consumer sovereignty by Scitovsky and others. Even the game- theoretic developments in industrial organization have replayed Galbraithian themes.

          Although Galbraith is outside the mainstream, that did not prevent them from electing him president of the American Economic Association in 1972. Galbraith certainly remains one of the better-known economists in post-war America and has worked in a variety of capacities. Besides his tenure at Harvard and the Office of Price Administration, Galbraith was editor of Fortune magazine for several years, director of the US Strategic Bombing Survey, chairman of the Americans for Democratic Action in the late 1960s, television and newspaper commentator, advisor and speechwriter for John Fitzgerald Kennedy, Eugene McCarthy and George McGovern. He also served as the American ambassador to India in the early 1960s and tried his hand at two novels (1968, 1990).

          Major works of John Kenneth Galbraith
          Modern Competition and Business Policy, 1938.
          A Theory of Price Control, 1952.
          American Capitalism: The concept of countervailing power, 1952.
          The Great Crash, 1929, 1954.
          The Affluent Society, 1958.
          The Liberal Hour, 1960
          The New Industrial State, 1967.
          The Triumph, 1968.
          Ambassador's Journal, 1969.
          Economics, Peace and Laughter, 1972.
          "Power and the Useful Economist", 1973, AER
          Economics and the Public Purpose, 1973
          Money, 1975.
          The Age of Uncertainty, 1977.
          Annals of an Abiding LIberal, 1979.
          A Life in Our Times, 1981.
          The Tenured Professor, 1990.
          A Journey Through Economic Time, 1994.
          The Good Society: the humane agenda, 1996.
          • Gość: Maruti Slowa poparcia dla Kagana IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 17.02.05, 18:42
            Wspomoge pana Kagana.
            Polecam atykul ekonomisty z MIT Lester Thurow: "The Crusade That's Killing Prosperity" (American Prospect, March-April 1996)

            Maly cytat na zachete: "The great untold story of the American economy in the 1990s is the disguised high rate of unemployment and its direct impact on stagnating living standards."

            Wg Thurow jesli polaczyc od 7,5 miliona do 8 milionow ludzi niepracujacych z 5 do 6 miliona ludzi nie klasyfikujacych sie do statystyk i 4,5 miliona ludzi na poletacie chcacych pracowac na pelen etat to rzeczywiste bezrobocie zbliza sie do 14%. A teraz?

            W 2004 roku Barrons ustalil prawdziwy poziom bezrobocia na poziomie 9,7%. Centralne Biuro Statystyczne nie tylko nie podwazylo tych danych, ale je potwierdzil (9,7% to bezrobocie wliczajac tych bezrobotnych nie kwalifukujacych sie do statusu bezrobocia).

            W Europie Zachodniej takiego oszustwa statystycznego nie ma, bo wszystkim oplaca sie byc w 'systemie'. Stad rzeczywisty poziom bezrobocia jest mimo wszystko porownywalny.

            CO tu dopiero mowic o Polsce gdzie rzeczywiste bezrobocie jest na poziomie 25-30% (choc moze niekoniecznie jesli wlaczyc spowrotem w statystyke rozdeta szara strefe).. Czy wiecie ze polowa zanotowanego spadku bezrobocia w zeszlym roku w Polsce pochodzilo z wypadniecia danej grupy ludnosci ze statystyk?

            A potem taki Gadomski moze spiewac peany nad wspanialoscia amerykanskiego systemu i mowic o niskim bezrobociu w USA w kontrascie z wysokim europejskim. Nie ma co. Automarketing sukcesu Ameryki jest niesamowity.
              • Gość: Maruti Re: Slowa poparcia dla Kagana IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 18.02.05, 10:45
                A liczbe nielegalnych immigrantow pracujacych na czarno oblicza sie na poziomie 8,5 milionów w 2004 roku... czy ok. 140% tych 6 milionow ludzi podanych przez ciebie pracujacych w szarej strefie.

                Czyli najprawdopodniej prawie kazdy pracujacy w szarej strefie i tak jest nielegalnie w USA. Wiec i tak nie sa wliczeni w kategorie bezrobotnych (nawet jesli nie maja pracy... prawde mowiac ciekawe ilu jest Meksykanow w USA bez nawet pracy na czarno... moze jeszcze by statystyki bezrobocia podskoczyly?)

                Ale masz racje... sporo Amerykanow, szczegolnie czarnoskorych, pracuje w 'szarej strefie' rynkow kradziezy i handlu narkotykami.
            • Gość: Kagan Re: Slowa poparcia dla Kagana IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 18.02.05, 04:35
              Dziekuje. O to mi wlasnie chodzilo, ale nie mialem czasu szukac po zrodlach.
              Poza tym Chiny juz przescignely USA jesli chodzi o realna ekonomie:
              www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/ch.html
              1.USA GDP: purchasing power parity - $10.99 trillion (2003 est.
              2.China GDP: purchasing power parity - $6.449 trillion (2003 est.)
              3.Japan GDP: purchasing power parity - $3.582 trillion (2003 est.)
              To sa dane sprzed 2 lat. Teraz mamy recesje w USA (dzis Greenspan sie
              tlumaczyl w amerykanskiej TV ze sprowadzenia recesji na USA a prof.
              Mankiw, znany ekspert, mowil o tym, jak grozny jest dla USA podwojny
              deficyt: handlu zagranicznego i budzetu federalnego).
              Poza tym PKB USA jest sztucznie zwiekszany tzw. QAM (sztczne podwyzszanie
              wartosci towarow ponad cene rynkowa ze wzgl. na rzekomy wzrost ich wartosci,
              ktory nie jest uwzgledniony w cenie) oraz takze uwzglednianiem
              fikcyjnych dochodow typu czynszow, ktore rzekomo otrzymuja osoby
              mieszkajace we wasnyuch domach czy mieszkaniach. Ponadto duza czesc PKB USA
              nie wa zadnej wartosci poza USA - np. honoraria adwokatow czy maklerow roznego
              rodzaju (glownie gieldowych), a ktore sztucznie zwiekszaja amerykanski PKB.
              Tak wiec obecnie mozna smialo przyjac, ze ChRL (Chiny Ludowe) sa najwieksza
              gospodarka swiata, szczegolnie jesli do PKB ChRL dodamy PKB scisle
              zintegrowanych z ChRL godpodarek takich jak Tajwanu czy Singapuru - krajow
              praktycznie w 100% zamieszkalych przez Chinczykow. Nie ma tez watpliwosci ze
              jesli uwzglednimy tylko relana gospodrake (czyli minus spekulacyjne zyski
              gieldowe itp., za ktorymi nie stoi zwiekszenie wolumenu relanych produktow
              badz uslug), to Chiny (dzis ChRL) maja obecnie, jak 200 lat temu, najwieksza
              gospodarke swiata...
              Pozdr. z Melbourne :)
              Kagan

            • Gość: Kagan Prawdziwe rozmiary bezrobocia w USA IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 10:27
              Jeśli chodzi zaś o argument, iż dzięki daleko posuniętej deregulacji rynku pracy, bezrobocie w USA jest zdecydowanie niższe niż np. w UE, gdzie rynek pracy jest znacznie bardziej regulowany przez państwo, to posłużę się w tym miejscu wywodami znanego amerykańskiego ekonomisty Johna Kennetha Galbraitha. W swej znanej książce The New Industrial State daje on przykład jak oficjalna stopa bezrobocia, wynosząca w USA na wiosnę roku 1962 około 6%, rośnie do prawie 8% (dokładnie 7.8%), jeśli tzw. zniechęceni pracownicy (discouraged workers ) zostają uwzględnieni. Należy w tym miejscu dodać, iż system amerykański zdecydowanie zniechęca bezrobotnych do rejestrowania się, poprzez relatywnie niskie świadczenia i krótki okres ich wypłacania, zaś system europejski (UE) wręcz przeciwnie: zachęca bezrobotnych do rejestrowania się, w celu uzyskania relatywnie wysokich świadczeń w relatywnie długim czasie. J.K. Galbraith zwraca też uwagę na fakt, iż ogólna stopa bezrobocia (która wynosiła w USA w omawianym okresie 6.0%, a więc była niska jak na warunki Polski z początku XXI wieku) ukrywa niejako poważne problemy na rynku pracy, takie jak np. bezrobocie wśród młodzieży, które wynosiło w owym okresie relatywnej prosperity de facto 25.6%, a więc dokuczało co czwartemu młodemu Amerykaninowi.
              Profesor ekonomii z prestiżowego MIT Lester Thurow napisał zaś wręcz “Wielka lecz nieopowiedziana historia amerykańskiej gospodarki lat 1990tych to ukryta wysoka stopa bezrobocia i jej bezpośredni wpływ na zastój stopy życiowej” (“The great untold story of the American economy in the 1990s is the disguised high rate of unemployment and its direct impact on stagnating living standards.”). Według Thurowa jeśli połączyć od 7.5 miliona do 8 milionów osób niepracujących z 5 do 6 milionami ludzi nie kwalifikujących się do statystyk bezrobocia i dodać do tego 4.5 miliona pracujących na mniej niż pełnym etacie, ale chcących pracować na pełnym etacie, to rzeczywiste bezrobocie w USA zbliża się do 14%. A pamiętajmy, iż Thurow pisał te słowa prawie 10 lat temu. W roku 2004 znana firma konsultingowa Barrons (związana z Wall Street) ustaliła prawdziwy poziom bezrobocia w USA na 9.7% siły roboczej., co jest znacznie więcej niż przeciętna dla Unii Europejskiej (p. Tab. XX.X.). Centralne Biuro Statystyczne USA nie tylko że nie podważyło tych danych, ale je wręcz potwierdziło. A należy też pamiętać, iż jedynie statystyki bezrobocia oparte na danych otrzymanych z urzędów zatrudnienia maja wiec jakakolwiek wartość. Ankieterzy nie docierają bowiem ani do bezdomnych (bowiem jako nie posiadający stałego miejsca zamieszkania nie są oni losowani do badań), ani też do slumsów, gdzie bezrobocie jest najwyższe (bowiem jest tam zbyt niebezpiecznie nie tylko dla ankieterów, ale nawet dla straży pożarnej i policji). A wiec dane z badań statystycznych dotyczą tylko przedmieść zamieszkałych przez tzw. middle i upper class, gdzie bezrobocie jest z definicji na ogół niskie.

              Tab. I Realna stopa bezrobocia w roku 2004
              Kraj Realna stopa bezrobocia w % siły roboczej
              Italia (Włochy) 8.5
              Japonia 5.2
              Francja 9.6
              Kanada 7.6
              Niemcy 9.3
              Unia Europejska (UE) 8.8
              United Kingdom (Wielka Brytania) 4.9
              United States (USA) 9.7
              Źródło: Dane firmy Barrons z marca roku 2004 cytowane na Internecie:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=20646274&v=2&s=0
              www.bls.gov/webapps/legacy/cpsatab12.htm
              Relatywnie niska stopa bezrobocia w USA tłumaczy się też relatywnym zacofaniem technologicznym amerykańskiego przemysłu. Przykładowo: według CIA na 720 tysięcy robotów zainstalowanych na całym świecie pod koniec ubiegłego (XX) stulecia, aż 410 tysięcy, czyli praktycznie 60% było zainstalowane w Japonii – p. też. Tab. II.X.
              Tab. II. Roboty i bezrobocie w roku 2000
              Kraj Liczba robotów na 10,000 pracowników Stopa bezrobocia (%)
              Francja 60 9.3
              Japonia 300 4.7
              Niemcy 120 7.8
              USA 59 4.0
              Włochy 95 10.4
              Źródło: World Robotics (2001) i statystyki OECD

              Japonia, pomimo recesji i najwyższego na świecie nasycenia robotami (ponad 5 razy wyższego niż USA) ma bezrobocie wyższe tylko marginalnie (o mniej niż jeden punkt procentowy) niż USA. Niemcy, które mają wskaźnik nasycenia robotami ponad 2 razy wyższy niż USA, i wciąż przeżywające w roku 2000 trudności związane z “połknięciem” byłego NRD, miały w tym samym roku stopę bezrobocia mniej niż 2 razy wyższą niż USA. Relatywnie wysoka stopa bezrobocia we Francji i Italii też tłumaczy się częściowo wyższym niż w USA nasyceniem tamtejszego przemysłu robotami.

              Dane statystyczne odnośnie bezrobocia w USA wyraźnie pokazują bardzo poważne rozmiary bezrobocia w tym kraju. I tak ilość bezrobotnych w USA wzrosła z niecałych 4 milionów w latach 1960tych do ponad 10 milionów na początku lat 1980tych. W najlepszym okresie (przełom XX i XXI wieku) wciąż była ona bliska 6 milionom, a w roku 2004 znów zbliżyła się do 9 milionów. Oficjalna stopa bezrobocia, która nie przekroczyła 10% nawet w najgorszych latach 1982-1983, nie jest, jak to starałem się wytłumaczyć powyżej, wiernym czy też wiarygodnym wskaźnikiem rozmiaru bezrobocia w USA, gdyż pomija znaczne rzesze osób pozostających bez pracy, a jednocześnie nie zarejestrowanych w urzędach pośrednictwa pracy i pomijanych w badaniach rynku pracy (głównie tzw. discouraged unemployed czyli osoby bezrobotne które nie szukają dłużej pracy, będąc zniechęcone jej dotkliwym brakiem). Innym, jeszcze bardziej “namacalnym” dowodem na istnienie chronicznego kryzysu na amerykańskim rynku pracy są surowe obostrzenia wizowe i imigracyjne (nawet dla obywateli tzw. “starej Europy”, w tym Brytyjczyków) oraz niezmiernie restryktywny system wydawania pozwoleń na pracę w USA dla cudzoziemców, który nie daje się pogodzić z oficjalną, niską stopą bezrobocia. Tak więc można stwierdzić na podstawie analizowanych danych, iż amerykańskie rozwiązania nie tyle minimalizują bezrobocie, ile raczej ukrywają jego właściwe rozmiary, a więc nie mogą być tym samym dobrym wzorem do naśladowania.
    • lewicowiec Kagan może miec rację 17.02.05, 17:00
      stary-wyjadacz napisał:

      > Kolega Kagan raczy nas tu we wszystkich watkach teza o 10 milionach
      > bezrobotnych w USA. Ja ide bardziej do przodu i twierdze, ze tych jest 157
      > milionow.
      > A co mam na poparcie mojej tezy. Dane statystyczne.
      > W USA mieszka 300 milionow ludzi a zatrudnionych jest 143 miliony. To
      > niechybnie oznacza, ze 157 milionow zatrudnionych nie jest, nieprawdaz?

      W USA żyło w 2004 r. 293 mln ludzi. W 2003 r. ogół zdolnych do pracy wynosił
      147,4 mln, bezrobocie 6 %, a więc 8,844 mln. Licząc tych, którzy się nie
      zarejstrowali w urzędach, spokojnie może być ich obecnie 10 mln. A więc Kagan
      może mieć rację.
    • stary-wyjadacz Kaganowi kaganiec czy kaganek? 18.02.05, 02:11
      Podrzucam ciekawy artykul Buckleya:
      www.nationalreview.com/buckley/buckley200403261331.asp
      "Prawdziwe" bezrobocie egzystuje w wyobrazni a jedynym celem wykazywania go jest
      "dolozenie" USA. Moja zona wedlug "prawdziwych" statystyk jest bezrobotna.
      Zadne statystyki jej nie wykazuja. A co ona robi? Przede wszystkim nie szuka
      pracy. Nie chce szukac pracy i nie zamierz jej szukac.
      A ile jest bezrobotnych w Chinach? Chyba z pol miliarda.
      • Gość: Kagan Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 18.02.05, 04:40
        Jesli jest na twoim utrzymaniu, to nie jest na rynku pracy, nie zalicza sie
        do sily roboczej, nawet potencjalnej. Nie rozumiesz nic z funkcjonowania rynku
        pracy i z tego, jak sie liczy stope bzerobocia... :(
        Polecam na poczatek:
        www.cicred.ined.fr/rdr/rdr_a/revues/revue85/69-85_a.html
        Poland (Warsaw) 69
        BIULETYN IGS
        1995 - VOLUME 39, NUMBER 3-4
        97.69.1 - Polish - Lech KELLER
        Social consequences (effects) of the unemployment in Poland, 1990-1995
        (Spoleczne konsekwencje bezrobocia w Polsce (1990-1995)) (p. 33-66)
        In the paper there were reviewed changes of the standard of living indicators
        in Poland in the first half of the 90s. The author focuses on those indicators
        which are the best reflection of an unemployment, following reforms introduced
        by early "solidarity" governments in the beginnings of the 90s. As a result of
        those reforms (called also a transformation from the central planned market
        towards free-market) drastic changes in the distribution of income have
        occurred. Numerous social groups have been pauperised which caused drastic
        changes in their lives. (POLAND, TRANSITIONAL SOCIETY, MARKET ECONOMY,
        UNEMPLOYMENT, SOCIAL CONSEQUENCES, IMPOVERISHMENT)

      • Gość: Maruti Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 18.02.05, 11:47
        Jak napisal Kagan: bezrobocie liczy sie na bazie dostepnej sily roboczej aktywnych zawodowo. Gosposie domowe nie sa w to wliczane. My mowimy o ludziach, ktorzy od wielu miesiecy pozostaja bez pracy przez co nie kwalifikuja sie do definicji bezrobotnego, wiec nie sa wliczeni w oficjalna statystyke 5,4%. Poniewaz przepisy w USA dotyczace 'bezrobotnosci' sa bardzo ostre w porownaniu z Europa. W Europie Eurostat ma jednolite definicje i zharmonizowana stope bezrobocia, przez co porownanie . Np. wzrost bezrobocia w 2003 roku w duzej mierze wynikal z przyjecia przez GUS europejskich definicji i metod liczenia bezrobocia w postaci BAEL.

        Wogole miejsc do manipulacji w statystykach jak bezrobocie jest mnostwo. Wpierw zalezy od tego jak zdefiniujesz ludnosc aktywna zawodowo (w USA latwiej wylaczyc kogos z tego rownania niz w Polsce). Potem zalezy od tego jak ustalisz definicje bezrobotnego. Potem jeszcze moze takie prawodawstwo ustalic, ze po 6 miesiacach bez pracy przestajesz byc rejestrowanym bezrobotnym. Itd.

        To wogole jest kolejna ciekawa kwestia. Liczba osob aktywnych ekonomicznie w ogolnej populacji jest zasadniczo nizsza w USA niz w Europie (55% do 64%) co z jednej strony pomaga tlumaczyc czesc bezrobocia w Europie, z drugiej podwaza twierdzenie o pracowitosci Amerykanow, a z trzeciej kaze podejrzewac, ze troche bezrobocia w USA ukrywa sie w tej grupie 'ekonomicznie nieaktywnych'.

        Ale prawda jest taka ze mozna bez konca manipulowac liczbami i statystykami. Wszyscy to robia nie baczac na to jak bardzo te statystyki obarczone sa bledami. Czy to PKB, czy to inflacja, czy to bezrobocie... wazne ze to dane madrych glow z urzedu statystycznego, wiec nalezy do tego bezkrytycznie podchodzic.
        • stary-wyjadacz Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? 19.02.05, 00:56
          Maruti, boj sie Bogha pisac takie bzdury.
          Bezrobotnych jest w USA 8 milionow a zasilki pobiera jedynie 2,5 miliona.
          Pobieranie zasilku dla bezrobotnych nie pozostaje w zadnej korelacji ze
          wskaznikiem bezrobocia. Przy bezrobociu wynoszacym 4,5% jest stan pelnego
          zatrudnienia. Wystarczy jedynie zapoznac sie z metodologia aby nie pisac wiecej
          bzdur.
          • Gość: Maruti Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 19.02.05, 02:13
            Po pierwsze pozjadalo mi z niedbalstwa fragmenty wypowiedzi, wiec sorry za niejasnosci. Po drugie przyznam szczerze ze dokladnego sposobu liczenia bezrobocia w STanach nie znam. Wiec sie zapoznalem. I jesli ja pisalem bzdury to niestety ty tez.

            W momencie utraty 'benefitow' bezrobotny wypada z oficjalnych statystyk. Po 6 miesiacach urzad pracy przestaje cie rejestrowac jako bezrobotnego niezaleznie od tego czy znajdziesz prace czy nie.

            Dane wyliczone wg Barrons. Nie wiem moze masz w pogardzie tak szanowane zrodlo informacji jak Barrons (zwiazana z Wall Street) to upartosc twoja nie zna granic (niestety artykuly nie sa darmowe wiec nie moge podac linku, wyd. marzec 2004):
            2003 Unemployment Rates by Country: U.S. rate includes those off unemployment benefits, which is how E.U. countries measure their true unemployment:
            United States 9.7 percent
            France 9.6 percent
            Germany 9.3 percent
            European Union 8.8 percent
            Italy 8.5 percent
            Canada 7.6 percent
            Japan 5.2 percent
            United Kingdom 4.9 percent

            I co nie glupio ci? Wypisywac takie bzdury... i jeszcze pisac 'boj sie na Bogha pisac takie bzdury'.

            A swoja droga mnie zawsze na uczelni wykladali ze bezrobocie frykcyjne jest od 3%, a nie 4,5%. Pamietam swego czasu jak Holandia miala 1,5%... wtedy wszyscy przedsiebiorcy narzekali ze place skacza w niebiosa... wielu wrecz odetchnelo z ulga w parlamencie jak podskoczylo do 8%. Gdyby w USA bylo bezrobocie frykcyjne obserwowalibysmy podobny nacisk na wzrost plac... a nie obserwujemy.

            Kolejna ciekawostka: procentowy udzial osob (przepraszam, w poprzednim poscie podalem zle dane 55%, teraz mam zweryfikowane z CBS, wiec za wprowadzanie w blad przepraszam) aktywnych zawodowo spadlo z 65% w kwietniu 2000 do 61% we wrzesniu 2003 roku. I tu mamy bezsprzeczny dowod na to, ze bezrobocie oficjalne okolo 5,5% ma sie nijak do rzeczywistosci. Bo w tym wskazniku wychodzi, ze wypadlo 'z obiegu' na rynku pracy wiecej niz to co jest ukazane w statystykach o bezrobociu w USA.

            Jakies uwagi?
            • Gość: felusiak Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.nyc.rr.com 19.02.05, 06:23
              Widze, ze potrzebujesz duzo pomocy, gdyz niestety piszesz bzdury.
              Stary wyjadacz ma tu calkowita racje. Jesli zapoznales sie z metodologia to
              niestety pobieznie i niechlujnie.
              Zacznijmy od tego, ze nie kazdemu bezrobotnemu zasilek przysluguje, ale to inna
              para kaloszy.
              Pobieranie zasilku w urzedzie pracy ma sie nijak do stopy bezrobocia, gdyz ta
              ustalana jest w zupelnie inny sposob i danych urzedu pracy nie uwzglednia.
              W 2002 w USA bezrobotnych bylo 8,14 mln z czego jedynie 3.2 mln otrzymywalo
              zasilek. www.labor.state.ak.us/research/ui/2-16.pdf
              A jak mierzona jest stopa bezrobocia jest dokladnie wyjasnione w ponizszym linku
              www.bls.gov/cps/cps_htgm.htm
              Sredni okres pozostawania bezrobotnym wynosi nieco ponad 19 tygodni przy czym
              mediana rowna jest niespelna 10 tygodniom. W EU mamy do czynienia z tzw
              dlugoterminowym bezrobociem. We Wloszech wskaznik ten wynosi okolo 60% podczas
              gdy w USA niespelna 6%.
              Barron's niczego nowego nie odkryl. Sa to rzadowe statystyki dostepne
              w ponizszym linku: www.bls.gov/webapps/legacy/cpsatab12.htm
              Zamarkuj oba okienka w pozycji U-6, kliknij na "Retrieve Data" i na styczen 2005
              wyjdzie ci 10.2 not adjusted albo 9.3 adjusted(seasonally).
              Rzecz w tym, ze bezrobocie mierzone ta sama metoda w EU wyniosloby dla Francji i
              Niemiec grubo ponad 12%. Porownujmy zatem orzechy do orzechow a nie do jajek.
              Bezrobocie frykcyje wynosi w podrecznikach 3% w amerykanskiej rzeczywistosci
              wynosi 4.5%. Zapewne zwiazane jest to z mobilnoscia spoleczenstwa.
              Powiem ci jedynie, ze kiedy mielismy 4.6% w polowie lat 90-tych odczuwalny byl
              brak rak do pracy a korporacje oferowaly dodatkowe swiadczenia w celu
              przyciagniecia chetnych.
              Te "dane" z CBS to chyba sam wymysliles.
              We wrzesniu 200 wskaznik czynnych zawodowo wynosil 66.9% a we wrzesniu 2003
              wynosil 66.1%. data.bls.gov/cgi-bin/surveymost?ln
              zaznacz Civilian Labor Force Participation Rate i kliknij na Retrieve Data.
              Nie rozumiem co to ma wspolnego ze wskaznikiem bezrobocia? Przeciez jest liczone
              w stosunku do czynnych zawodowo a nie do ogolu ludnosci.

              Przyznaj sie, ze chodziles na wagary.
              Pozdrawiam
              • Gość: Maruti Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 19.02.05, 14:42
                AAA!!! skasowalo mi calego posta!!!

                I nie chce mi sie calosc po raz drugi pisac, wiec skrotowo, esencja.

                a) Przychodze tu na forum dyskutowac, a nie sie obrazac i zniewazac. Dziwi mnie ze wyksztalconych inteligentnych ludzi stac na 'gburowatosc'.
                b) Dwa klamstwa:
                - bezrobocie frykcyjne przyjmuje sie na poziomie 3% i nie ma podstaw do tego zeby z tego rezygnować, dlatego, ze takie jest widzimisie USA. Holandia i Anglia jest bardziej mobilna niz USA, a mimo to stosuja zasade 3%. Przy 5-6% bezrobocia juz powinni wystepowac zreszta problemy z wzrostem plac, bo czesc bezrobocia ma zazwyczaj charakter strukturalny (w USA jest to rzeczywiscie slaby faktor poprzez zjawisko Wal Mart Jobs). Elementy bezrobocia frykcyjnego wystepuja wiec juz na poziomie 6-7%, szczegolnie w zakresie wykwalifikowanych kadr.
                - 23% bezrobotnych w USA w pazdzierniku 2003 roku bylo dlugotrwale bezrobotnych (2,02 mln)... zajrzyj na www.bls.gov. :) W styczniu 2004 roku bylo 400 tys. mniej.
                Probujac mnie osmieszyc nie osmieszaj przy okazji siebie samego, bo wtedy oboje wychodzimy na idiotow i klamcow. Straciles propagandowy sukces swojej wypowiedzi przez to, ze zastosowales nieczyste uderzenia.
                c) Dwa przyznanie sie do bledu.
                - czytalem dokladnie ta strone podana przez ciebie, ale widac przez pore (u mnie 2 w nocy) i upalenie jakos opacznie. rzeczywiscie po 6 miesiacach jest sie wciaz zarejestrowanym bezrobotnym (co uczciwie przyznam zmienia moje spojrzenie na sprawe).
                - popelnilem blad podajac z strony bls Civilian Labour Force PR, ale CIvilian Employment Population Ratio, zreszta z bledem bo zamiast 62% to 61%.
                Nauczy mnie to pisanie postow po gandzi i piwsku. :)
                d) Co ma stopa ludzi aktywnych zawodowo do bezrobocia? A to, ze tam moze sie kryc czesc ukrytego bezrobocia. Mam to rozlozyc na czynniki pierwsze? Przyznaj sie ze chodziles na wagary? Jezu, pomysl zanim cos napiszesz. Chciales mi udowodnic glupote czy nam obu?
                d) Zamiast sie spierac powinnismy dochodzic do konsensusu. Jak sam napisales nie nalezy porownywac orzechow do jajek. Oficjalne bezrobocie bedzie sie roznic od realnego w zaleznosci od a) metodologii liczenia, b) systemu urzedow pracy i systemu zasilkow (w szczegolnosci takich krajow jak Holandia, Anglia i Dania oficjalne bezrobocie jest malo znieksztalcone od prawdziwego), c) od sposobu formulowania ankiet, d) od rozmiarow szarej strefy. Europejski Eurostat nalezy porownywac raczej z z U 5 seasonally adjusted CBSu, choc to tez zalezy od kraju, bo np. Polska ma horrendalne ukryte bezrobocie. Francja i Niemcy maja procentowo duzo nizsze ukryte bezrobocie, bo po prostu oplaca sie pozostawac w systemie zasilkow. Sami przeciez twierdzicie ze Europejczycy sa rozleniwieni przez socjal, wiec troche konsekwencji.

                Pare innych rzeczy mi umknelo (jak np. roznica, ze w UE liczy sie od 15 roku zycia, a w USA od 16), ale musze konczyc.

                Wiec z jednej strony przepraszam i sie kajam, a z drugiej jestem zgorszony chamskoscia osob wyksztalconych.

                Gratuluje wam anonimom kultury.
                Pozdrawiam
                • Gość: Maruti Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 19.02.05, 17:26
                  Widzisz. Ja tu nie staram sie byc antyamerykanski. Po prostu irytuje mnie dyktatura statystyki, ktora nie uwzglednia kwestii spoleczno-kulurowych. Np. kwestia wplywu duzej aktywnosci mlodych grup wiekowych na rynku pracy na obnizenie statystyk bezrobocia. Albo porownywanie ze soba statystyk ktore nie powinno sie do siebie porownywac. Np. bezrobocie dlugotrwale tez zalezy od tego jak sie to zdefiniuje. Owszem sa przyjete ogolne wspolne kryteria ILO, ale mimo to caly zestaw czynnikow spolecznych, instytucjonalnych i prawnych powoduje, ze ciezko jest przykladac jedna miarke do roznych krajow. Bez watpienia w Niemczech bezrobocie jest dotkliwe, ale jest roznica wschod-zachod. Owszem bezrobocie w UE jest srednio wysokie, ale tez ma znaczne roznice regionalne. Np. w krajach najwiekszego socjalu jak Dania, Szwecja bezrobocie rejestrowane jest nizsze niz w USA.

                  Probujecie nalozyc jednakowe latki na wszystkie zjawiska. Jednolite ocene wielu roznych zjawisk, czesto nie probujac dotrzec do rozrodnosci jej przyczyn.

                  I jeszcze jedna uwaga do bezrobocia frykcyjnego - bedac w takim stanie przynajmniej w teorii dochodzi do presji inflacyjnej na gospodarke oraz do generalnej tendencji ostrego wzrostu plac (nie tylko tych 20-30% najlepiej wykwalifikowanych pracownikow, do ktorego odniosles swoja uwage o bezrobociu). Oczywiscie dziwne rzeczy sie zdarzaja w gospodarce jak chocby stagflacja. Ale zadne zjjawiska w USA za czasow 4,6% bezrobocia na to nie wskazywaly, bo stopa wzrostu dochodow najbiedniejszych klas spolecznych nie wzrastala. Mozna wiec bylo mowic wylacznie o sektorowym bezrobociu frykcyjnym.
              • Gość: Maruti Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 19.02.05, 17:41
                I na koniec. WIem ze to 'wstretny liberal' ale mimo wszystko prof. ekonomii na MIT, wiec jak skomentujesz artykul z American Prospect?

                W szczegolnosci polecam fragment o 'missing males'.
                Troche juz dane przestarzale, ale zasadniczo nic sie chyba nie zmienilo:

                In the fall of 1995, America's official unemployment rate was hovering around 5.7 percent. But like an iceberg that is mostly invisible below the waterline, officially unemployed workers are just a small part of the total number of workers looking for more work.

                If we combine the 7.5 to 8 million officially unemployed workers, the 5 to 6 million people who are not working but who do not meet any of the tests for being active in the workforce and are therefore not considered unemployed, and the 4.5 million part-time workers who would like full-time work, there are 17 to 18.5 million Americans looking for more work. This brings the real unemployment rate to almost 14 percent.

                Slow growth has also generated an enormous contingent workforce of underemployed people. There are 8.1 million American workers in temporary jobs, 2 million who work "on call," and 8.3 million self-employed "independent contractors" (many of whom are downsized professionals who have very few clients but call themselves self-employed consultants because they are too proud to admit that they are unemployed). Most of these more than 18 million people are also looking for more work and better jobs. Together these contingent workers account for another 14 percent of the workforce. In the words of Fortune magazine, "Upward pressure on wages is nil because so many of the employed are these `contingent' workers who have no bargaining power with employers, and payroll workers realize they must swim in the same Darwinian ocean." Like the unemployed, these contingent workers generate downward wage pressures.

                In addition there are 5.8 million missing males (another 4 percent of the workforce) 25 to 60 years of age. They exist in our census statistics but not in our labor statistics. They have no obvious means of economic support. They are the right age to be in the workforce, were once in the workforce, are not in school, and are not old enough to have retired. They show up in neither employment nor unemployment statistics. They have either been dropped from, or have dropped out of, the normal working economy. Some we know as the homeless; others have disappeared into the underground illegal economy.

                Put these three groups together and in the aggregate about one-third of the American workforce is potentially looking for more work than they now have. Add in another 11 million immigrants (legal and illegal) who entered the United States from 1980 to 1993 to search for more work and higher wages, and one has a sea of unemployed workers, underemployed workers, and newcomers looking for work.
                • Gość: felusiak Zbiorowo IP: *.nyc.rr.com 19.02.05, 23:30
                  Maruti, ty jestes jak powiew swiezego powietrza na tym forum.
                  Wiekszosc tu piszacych to ludzie nie majacy zielonego pojecia o ekonomii,
                  dyskutujacy ze z gory upatrzonych pozycji na podstawie odczuc i chciejstwa.
                  Koronnym przykladem nawiedzonego imbecyla jest Kagan i jego pochodne.
                  Ale nie o tym chcialem pisac.
                  Sytuacji na rynku pracy w USA nie da sie porownac do tej w EU.
                  8% bezrobocie w Niemczech zapewne jest mniej dotkliwe niz 6.5% bezrobocie w USA.
                  Dalej 4.5% bezrobocie w EU nie wywola naciskow na place podczas gdy w USA nie
                  mozna znalezc rak do pracy. Europejczycy nie sa mobilni. Urodzil sie w
                  Duesseldorfie i umrze w Duesseldorfie, najprawdopodobniej w tym samym rodzinnym
                  domu. Amerykanie zmieniaja miejsce zamieszkania srednio co 6 lat a okolo 7
                  milionow ludzi przeprowadza sie rocznie ze stanu do stanu. Ludzie w USA nie
                  czekaja az praca przyjdzie do nich. Rzadko tez zdarza sie aby ltos przepracowal
                  20 lat w tye samej firmie. Lepiej wychodzi sie czesto zmieniajac miejsce pracy.

                  Statystykami mozna manipulowac w dowolny sposob, w koncu po to sa.
                  Ekonomia ma charakter dynamiczny, czego Thurow zdaje sie wygodnie nie
                  dostrzegac. Stad przekonanie, ze biedni sa ciagle biedni a bogaci ciagle bogaci.

                  PS. Moj przyjaciel prowadzi jednoosobowa firme. Zajmuje sie wylacznie przebudowa
                  lazienek. W ciagu roku wykonuje 15-18 zamowien. Srednio lazienka zajmuje mu 8
                  dni z tego wniosek, ze pracuje 144 dni w roku. Zatem musi byc underemployed.
                  Ale skadze. Kazda lazienka przynosi mu na czysto przed podatkami 10-11 tys dolarow.
                  • Gość: Maruti Re: Zbiorowo IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 20.02.05, 00:06
                    Z jedna mala uwaga do PS: underemployment powinno sie mierzyc metody kwestionariuszowa. Co jest praktycznie niewykonalne, bo nie sposob dotrzec do kazdej osoby pracujacej np na pol etatu (ewentualnie wchodzi w gre statystyka z warstwowa analiza - wiem ze nie tak sie to nazywa po polsku, ale glowa na... i nie moge sie skupic). STad wiadomo tylko jaki procent zatrudnionych na pol etatu oficjalnie deklaruje chec zatrudnienia na pelen etat za posrednictwem urzedu pracy. Tego po prostu nie da sie policzyc. Poza tym osoby pracujace na wlasny rachunek w jednoosobowej firmie nijak nie beda sie kwalifikowac do bezrobocia w zadnym w poruszanych metodologii. Choc rzeczywiscie czesc freelancerow robi to nie z wlasnej inicjatywy, ale z przymusu ekonomicznego jako ucieczka od bezrobocia. CO znowu nie da sie latwo sprawdzic statystycznie.

                    Bardzo mnie tez ciekawi fragment z artykulu o zaginionych mezczyznach. WYnika stad ze bezrobotnych w USA poza zarejestrowanymi wliczonymi do statystyk, zarejestrowanymi nie wliczonymi do statystyk z powodu nie spelnienia warunkow ankietowych jest jestes grupa trzecia bedaca w calkowitej szarej strefy. Bardzo mnie ciekawi cos wiecej na ten temat. Nie siedze w temacie znalem tylko artykul Thurowa przechowywany skrzetnie w folderze 'ciekawostki'.

                    A swoja droga to na tym forum jestem od paru ladnych lat, tylko pod innym nickiem :) zgadnij jakim. Co prawda nie bylo mnie od 6-8 miesiecy, ale ciebie wciaz kojarze jak i wiekszosci innych.
                  • Gość: Maruti Re: Zbiorowo IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 20.02.05, 00:15
                    Aha. I jest jeszcze jedna mala uwaga:
                    UE tez jest niehomogeniczna i nic mi nie wskazuje zeby anglicy, holendrzy czy powiedzmy nawet skandynawowie byli mniej mobilni od amerykanow. ja w tych krajach tez nie znam ludzi uczepionych jednych miejsc pracy. przyznam ze pewne roznice w zakresie bezrobocia frykcyjnego moga wystepowac, ale prawdziwe bezrobocie frykcyjne wiaze sie z presja na place wzdluz calej ekonomii a nie sektorowo.

                    Poza tym sporo sie zmienilo w mobilnosci europejczykow, szczegolnie mlodych, co mozna tlumaczyc UE. Sa to co prawda obserwacje subiektywne, ale wszyscy moi znajomi skacza po kontynencie jak szaleni, a uwiazanie siebie w jednym miescie na cale zycie sobie nie wyobrazaja. Europa sie zmienia. Zobaczymy jeszcze w co sie zmieni.

                    I raczej nie jest ladnie odnosic sie ad persona typu imbecyl, bo niewazne jak wielkie bylyby wasze roznice pogladowe Kagan ma wiedze i calkiem sporo cennych uwag wniosl na to forum.
                    • stary-wyjadacz wiedza kagana 20.02.05, 04:57
                      to zamiescil kagan w innym watku co w moich oczach calkowicie go dyskwalifikuje.
                      "To nie sa bajki. USA jest w recesji od lat 1970tych.
                      Reagan, jak Gierek, rozruszal na troche upadajaca
                      gospodarke USA przy pomocy zagranicznych kredytow.
                      Ale teraz trzeba splacac odsetki od tych kredytow,
                      co powoduje nieuchronna recesje i spadek kursu USD..."
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=20544967&a=20658489
                      Zapewniam cie, ze kagan ani nic nie wniosl ani tez nie posiada nawet cienia
                      jakiejkolwiek wiedzy.
                      • Gość: Kagan Re: wiedza kagana IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 09:12
                        Bo to jest fakt. Bilans platniczy (current account deficit)
                        w USA byl w latach 1960tych dodatni (ok. +1% PKB),
                        a za Reagana (lata 1980te) stal sie ujemny (pomiedzy
                        -1% a -3% PKB). Pozniej bylo juz tylko coraz gorzej, w roku 2000
                        -4.2%, 2001 -3.4%, 2002 -4.0%, 2003 -4.9%, 2004 -5.4%.
                        Bank Swiatowy i IMF uwazaja, ze deficyty ponad 2-3% sa niebezpieczne,
                        a ponad 5% oznaczaja de facto bankructwo (niewyplacalnosc)...
                        Podobnie bylo z budzetem federalnym USA: od czasow Reagana jest on
                        prawie zawsze na minusie, pomiedzy -2.8% w roku 1980, do -5.3% w
                        roku 1985, do -4.1 w roku 1990. Za Clintona sie on nieco poprawil
                        i w roku 2001 byl nawet dodatni (+1.8% PKB), ale wojny Busha
                        juniora znow sprowadzily go do -4.9% w roku 2003 i -5.5% w
                        roku 2004.
                        Obecnie dlug rzadu fedralnego USA wynosi ponad 7 tysiecy miliardow
                        USD (ok. 65% PKB USA), to jest prawie 26 tysiecy USD per capita i
                        conajmniej 80 tysiecy dolarow na przecietna rodzine (ponad 100tys.
                        $ na czteroosobowa rodzine), czyli jest juz nie do splacenia...
                        To sa fakty...
                  • Gość: Kagan Chamstwo felusiaka... IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 08:58
                    ... nie zna granic. I jego ograniczenie umyslowe.
                    Felusiak! czy ty slyszales o fallacy of composition?
                    Pewnie nie. Stad dajesz przyklady, ktore sie nic nie maja
                    do obrazu calosci. W USA wsrod milionow firm zawsze mozna
                    znalezc np. taka, ktora nie moze znalezc pracownikow.
                    Ale co to ma do ogolnej sytuacji na amerykanskim rynku
                    pracy, ktora jest wrecz tragiczna (stad "tonacy brzytwy sie
                    chwyta", a wiec USA rozpoczynaja jedna wojne za druga, aby
                    jakos utrzymac popyt, ktory bez wojen by sie po prostu
                    zapadl i nastapil by kryzys gorszy niz ten w latach 1930tych)...
                    I jedynie statystyki bezrobocia oparte na danych z urzedow
                    zatrudnienia maja jakakolwiek wartosc. Ankieterzy nie docieraja
                    bowiem ani do bezdomnych (bo oni nie sa losowani do badan),
                    ani do slumsow (bo niebezpiecznie). A wiec dane z badan
                    statystycznych dotycza tylko middle i upper class suburbs,
                    gdzie bezrobocie jest na ogol niskie... Stad tez to rzekomo
                    niskie bezrobocie w USA... :(
                    Bez pozdr.
          • Gość: Kagan Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 08:46
            Metodologia jest taka, ze ankieterzy chodza po domach i sie
            pytaja, kto jest bezrobotny. Ale na ogol jak ktos nie jest na
            zasilku, to odpowiada, ze nie jest bezrobotny. I tak sie zmniejsza
            bezrobocie w USA...
            Jedynie statystyki oparte na danych z urzedow zatrudnienia maja
            wiec jakakolwiek wartosc. Ankieterzy nie docieraja bowiem
            ani do bezdomnych (bo oni nie sa losowani do badan), ani do slumsow
            (bo niebezpiecznie). A wiec dane z badan statystycznych dotycza tylko
            middle i upper class suburbs, gdzie bezrobocie jest na ogol niskie...
        • Gość: Kagan Re: Kaganowi kaganiec czy kaganek? IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 08:41
          Masz sporo racji. Po pierwsze w USA siedzi w wiezieniach procentowo
          znacznie wiecej ludzi niz w Europie, co jest m. in. skutkiem
          wiekszego rozwarstwienia spoleczenstwa:
          w UE najubozsze 10% ma 3% calego dochodu a najbogatsze 10% ma 25%,
          zas w USA odpowiednio 1.8% i 31%. Jak nie masz z czego zyc,
          jak miliony Amerykanow, to kradniesz, i czesto zwiekszasz
          populacje wiezniow, ktorzy nie sa wliczani do sily roboczej,
          a wiec nie psuja statystyk bezrobocia.
          A po drugie to w USA na ogol bezrobotny sie nie kwalifikuje do
          zasilku (albo za duzo zarabial, albo za malo, albo za
          krotko pracowal, albo jest za stary, albo za biedny bo nie
          ma stalego adresu, albo za bogaty, bo ma dom itdp. itd.), a wiec
          sie po prostu nie rejestruje i znika jako sila robocza...
          pozdr.
              • Gość: felusiak Ale sie rozjuszylem IP: *.nyc.rr.com 20.02.05, 14:37
                Kagan to co piszesz to istna sraczka umyslowa, zreszta jak zawsze.
                Nic poza tym od ciebie nie wychodzi.
                Po pierwsze deficyt rachunku biezacego datuje sie od 1975 roku a nie od czasow
                Reagana, a po drugie deficyt budzetowy bierze swoj poczatek w 1961 roku a nie od
                czasow Reagana. Do cholery te dane sa dostepne.

                O populacji przebywajacej w wiezieniach.... Wiekszosc i to znakomita nie byla
                czynna zawodowo przed osadzeniem. Ponad milion to nielegalni imigranci, ktorzy w
                zaden sposob nie kwalifikuja sie do statystyk.

                Jednym slowem Kagan jestes skonczonym debilem. Widzisz baranie ja pisze dla
                rozrywki i nie mam tu dziekowej misji do spelnienia tak jak ty.
                Do tego mam do cholery zainwestowanych pieniedzy i jak do tej pory wiedzie mi
                sie niezle. Opierajac sie na twoich wypotach musialbym to trzymac w tapczanie
                co niechybnie naraziloby mnie na straty.
                • Gość: Kagan Re: Ale sie rozjuszylem IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 09:00
                  Jestes zwyklym chamem...:( Anyway, pare faktow:
                  Deficyty istnialy, owszem przed Reaganem, ale za jego rzadow staly sie tak
                  wysokie, ze zaczely ciazyc gospodarce! A twe finasowe inwestycje sa tyle warte,
                  ile papier na ktorych masz wydrukowane zaswiadczenia o tych depozytach... :(
                  Ja zas trzymam wiekszosc w funduszach rzadowych, czyli ze musi upasc caly
                  Commonwealth of Australia i kilka innych rzadow, abym byl w klopotach. Poza tym
                  trzymam me "assets" w roznych krajach, a nie jak ty, w bankrucie USA... :(
    • Gość: JOrl Ksiezyc IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.05, 23:04
      Gość portalu: JGA napisał(a):

      > Tak na marginesie, w Kanadzie niedawno ogladalismy program TV, gdzie byli
      > politycy amerykanscy (prezydentura Nixona) otwarcie przyznali, ze film z
      > ladowania amerykanow na Ksiezycu byl zrealizowany w studio w Wielkiej
      Brytanii
      > przez maly zespol okolo 10 osob. Wiekszosc z nich zostala potem wykonczona
      > przez CIA.
      > Politycy wystepujacy w programie nie powiedzieli jednak, czy amerykanie
      > rzeczywiscie byli/ nie byli na Ksiezycu. Falsyfikacja sceny ladowania mowi
      > jednak sama za siebie.



      Na Ksiezycu Amis byli faktycznie. Ale NIE mieli takich kamer aby tak ladnie na
      caly Swiat pokazywac to ladowanie i pobyt. Co najmniej pierwszy. Mieli duzo
      innych problemow na lbie aby sie zajmowac technika TV.
      A dla celow propagandowych potrzebowali to. I dlatego transmitowali ladowanie
      ze studia. Gigantyczne oszustwo.
      Tak Radia Wolna Europa ale na caly Swiat.
      Totalne pranie mozgu.
      Dziala dotad.
      Pozdrowienia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka