Dodaj do ulubionych

Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem...

IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 09:15
Bilans platniczy (current account deficit) USA, ktory byl w
latach 1960tych dodatni (ok. +1% PKB), za Reagana (lata 1980te)
stal sie ujemny (pomiedzy -1% a -3% PKB). Pozniej bylo juz tylko
coraz gorzej, w roku 2000 -4.2%, 2001 -3.4%, 2002 -4.0%,
2003 -4.9%, 2004 -5.4%.
Bank Swiatowy i IMF uwazaja, ze deficyty ponad 2-3% sa niebezpieczne,
a ponad 5% oznaczaja de facto bankructwo (niewyplacalnosc)...
Podobnie bylo z budzetem federalnym USA: od czasow Reagana jest on
prawie zawsze na minusie, pomiedzy -2.8% w roku 1980, do -5.3% w
roku 1985, do -4.1 w roku 1990. Za Clintona sie on nieco poprawil
i w roku 2001 byl nawet dodatni (+1.8% PKB), ale wojny Busha
juniora znow sprowadzily go do -4.9% w roku 2003 i -5.5% w
roku 2004.
Obecnie dlug rzadu fedralnego USA wynosi ponad 7 tysiecy miliardow
USD (ok. 65% PKB USA), to jest prawie 26 tysiecy USD per capita i
conajmniej 80 tysiecy dolarow na przecietna rodzine (ponad 100tys.
$ na czteroosobowa rodzine), czyli jest juz nie do splacenia...
To sa fakty... Pora skonczyc z mysleniem zyczeniowym
(wishful thinking) i spojrzec prawdzie w oczy!
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Prawdziwe rozmiary bezrobocia w USA. IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 10:32
      Jeśli chodzi zaś o argument, iż dzięki daleko posuniętej deregulacji rynku pracy, bezrobocie w USA jest zdecydowanie niższe niż np. w UE, gdzie rynek pracy jest znacznie bardziej regulowany przez państwo, to posłużę się w tym miejscu wywodami znanego amerykańskiego ekonomisty Johna Kennetha Galbraitha. W swej znanej książce The New Industrial State daje on przykład jak oficjalna stopa bezrobocia, wynosząca w USA na wiosnę roku 1962 około 6%, rośnie do prawie 8% (dokładnie 7.8%), jeśli tzw. zniechęceni pracownicy (discouraged workers ) zostają uwzględnieni. Należy w tym miejscu dodać, iż system amerykański zdecydowanie zniechęca bezrobotnych do rejestrowania się, poprzez relatywnie niskie świadczenia i krótki okres ich wypłacania, zaś system europejski (UE) wręcz przeciwnie: zachęca bezrobotnych do rejestrowania się, w celu uzyskania relatywnie wysokich świadczeń w relatywnie długim czasie. J.K. Galbraith zwraca też uwagę na fakt, iż ogólna stopa bezrobocia (która wynosiła w USA w omawianym okresie 6.0%, a więc była niska jak na warunki Polski z początku XXI wieku) ukrywa niejako poważne problemy na rynku pracy, takie jak np. bezrobocie wśród młodzieży, które wynosiło w owym okresie relatywnej prosperity de facto 25.6%, a więc dokuczało co czwartemu młodemu Amerykaninowi.
      Profesor ekonomii z prestiżowego MIT Lester Thurow napisał zaś wręcz “Wielka lecz nieopowiedziana historia amerykańskiej gospodarki lat 1990tych to ukryta wysoka stopa bezrobocia i jej bezpośredni wpływ na zastój stopy życiowej” (“The great untold story of the American economy in the 1990s is the disguised high rate of unemployment and its direct impact on stagnating living standards.”). Według Thurowa jeśli połączyć od 7.5 miliona do 8 milionów osób niepracujących z 5 do 6 milionami ludzi nie kwalifikujących się do statystyk bezrobocia i dodać do tego 4.5 miliona pracujących na mniej niż pełnym etacie, ale chcących pracować na pełnym etacie, to rzeczywiste bezrobocie w USA zbliża się do 14%. A pamiętajmy, iż Thurow pisał te słowa prawie 10 lat temu. W roku 2004 znana firma konsultingowa Barrons (związana z Wall Street) ustaliła prawdziwy poziom bezrobocia w USA na 9.7% siły roboczej., co jest znacznie więcej niż przeciętna dla Unii Europejskiej (p. Tab. I). Centralne Biuro Statystyczne USA nie tylko że nie podważyło tych danych, ale je wręcz potwierdziło. A należy też pamiętać, iż jedynie statystyki bezrobocia oparte na danych otrzymanych z urzędów zatrudnienia maja wiec jakakolwiek wartość. Ankieterzy nie docierają bowiem ani do bezdomnych (bowiem jako nie posiadający stałego miejsca zamieszkania nie są oni losowani do badań), ani też do slumsów, gdzie bezrobocie jest najwyższe (bowiem jest tam zbyt niebezpiecznie nie tylko dla ankieterów, ale nawet dla straży pożarnej i policji). A wiec dane z badań statystycznych dotyczą tylko przedmieść zamieszkałych przez tzw. middle i upper class, gdzie bezrobocie jest z definicji na ogół niskie.

      Tab. I Realna stopa bezrobocia w roku 2004
      Kraj Realna stopa bezrobocia w % siły roboczej
      Italia (Włochy) 8.5
      Japonia 5.2
      Francja 9.6
      Kanada 7.6
      Niemcy 9.3
      Unia Europejska (UE) 8.8
      United Kingdom (Wielka Brytania) 4.9
      United States (USA) 9.7
      Źródło: Dane firmy Barrons z marca roku 2004 cytowane na Internecie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=20646274&v=2&s=0
      www.bls.gov/webapps/legacy/cpsatab12.htm
      Relatywnie niska stopa bezrobocia w USA tłumaczy się też relatywnym zacofaniem technologicznym amerykańskiego przemysłu. Przykładowo: według CIA na 720 tysięcy robotów zainstalowanych na całym świecie pod koniec ubiegłego (XX) stulecia, aż 410 tysięcy, czyli praktycznie 60% było zainstalowane w Japonii – p. też. Tab. II.
      Tab. II. Roboty i bezrobocie w roku 2000
      Kraj Liczba robotów na 10,000 pracowników Stopa bezrobocia (%)
      Francja 60 9.3
      Japonia 300 4.7
      Niemcy 120 7.8
      USA 59 4.0
      Włochy 95 10.4
      Źródło: World Robotics (2001) i statystyki OECD

      Japonia, pomimo recesji i najwyższego na świecie nasycenia robotami (ponad 5 razy wyższego niż USA) ma bezrobocie wyższe tylko marginalnie (o mniej niż jeden punkt procentowy) niż USA. Niemcy, które mają wskaźnik nasycenia robotami ponad 2 razy wyższy niż USA, i wciąż przeżywające w roku 2000 trudności związane z “połknięciem” byłego NRD, miały w tym samym roku stopę bezrobocia mniej niż 2 razy wyższą niż USA. Relatywnie wysoka stopa bezrobocia we Francji i Italii też tłumaczy się częściowo wyższym niż w USA nasyceniem tamtejszego przemysłu robotami.

      Dane statystyczne odnośnie bezrobocia w USA wyraźnie pokazują bardzo poważne rozmiary bezrobocia w tym kraju. I tak ilość bezrobotnych w USA wzrosła z niecałych 4 milionów w latach 1960tych do ponad 10 milionów na początku lat 1980tych. W najlepszym okresie (przełom XX i XXI wieku) wciąż była ona bliska 6 milionom, a w roku 2004 znów zbliżyła się do 9 milionów. Oficjalna stopa bezrobocia, która nie przekroczyła 10% nawet w najgorszych latach 1982-1983, nie jest, jak to starałem się wytłumaczyć powyżej, wiernym czy też wiarygodnym wskaźnikiem rozmiaru bezrobocia w USA, gdyż pomija znaczne rzesze osób pozostających bez pracy, a jednocześnie nie zarejestrowanych w urzędach pośrednictwa pracy i pomijanych w badaniach rynku pracy (głównie tzw. discouraged unemployed czyli osoby bezrobotne które nie szukają dłużej pracy, będąc zniechęcone jej dotkliwym brakiem). Innym, jeszcze bardziej “namacalnym” dowodem na istnienie chronicznego kryzysu na amerykańskim rynku pracy są surowe obostrzenia wizowe i imigracyjne (nawet dla obywateli tzw. “starej Europy”, w tym Brytyjczyków) oraz niezmiernie restryktywny system wydawania pozwoleń na pracę w USA dla cudzoziemców, który nie daje się pogodzić z oficjalną, niską stopą bezrobocia. Tak więc można stwierdzić na podstawie analizowanych danych, iż amerykańskie rozwiązania nie tyle minimalizują bezrobocie, ile raczej ukrywają jego właściwe rozmiary, a więc nie mogą być tym samym dobrym wzorem do naśladowania.
      • Gość: felusiak Re: Prawdziwe rozmiary sraczki Kagana IP: *.nyc.rr.com 20.02.05, 14:58
        kagan napisalo:
        > Dane statystyczne odnośnie bezrobocia w USA wyraźnie pokazują bardzo poważne
        > rozmiary bezrobocia w tym kraju. I tak ilość bezrobotnych w USA wzrosła z
        > niecałych 4 milionów w latach 1960tych do ponad 10 milionów na początku lat
        > 1980tych. W najlepszym okresie (przełom XX i XXI wieku) wciąż była ona bliska
        > 6 milionom, a w roku 2004 znów zbliżyła się do 9 milionów.
        W 1960 zatrudnienie wynosilo 54 mln a w 1980 90 mln. Dzisiaj wynosi 132 mln.
        Ludnosc USA wynosila odpowiednio
        1960 - 179 mln
        1980 - 226 mln
        2005 - 300 mln

        A teraz zabawmy sie w procenty i tak w 1960 roku ilosc zatrudnionych w stosunku
        do liczby ludnosci wyrazala sie wskaznikiem rownym 30%.
        W 1980 - 40% a dzisiaj 44%.
        Kagan do budy albo szukaj kosci, ktora zakopales i juz nie pamietasz gdzie.
      • Gość: Krzysiek Re: Prawdziwe rozmiary bezrobocia w USA. IP: *.dyn.optonline.net 25.02.05, 06:31
        Wybieranie Thurowa i Galbraitha jako wiarygodne zrodla na temat funkcjonowania
        amerykanskiej gospodarki, to dosc smieszne. Nikt w stanach nie uwaza ich za
        powaznych ekonomistow.

        Pare podstawowych kwestii. Bezrobocie w Stanach nie jest mierzone, iloscia
        zarejestrowanych na zasilki. Sa dwa surveys: firm i gospodarstw domowych.
        Oficjalna stopa bezrobocia pochodzi z tego pierwszego. Ankieterzy nie musza
        nigdzie chodzic. Moze to ciezko sobie wyobrazic w Europie, ale telefony maja
        wszyscy. Nawet biedota miejska (biedota w Stanach, zarabia przecietnie tyle ile
        klasa srednia w Europie Zachodniej). Tak wiec, stopa bezrobocia jest
        reprezentacyjna.

        Jest kwestia discourged workers, ktorzy nie sa uwzglednieni w oficjalnej stopie
        bezrobocia, ale jest to myloce. Jesli chcemy porownywac latwosc znalezienia
        pracy, jest jedna wygodna miara ktora daje mozliwosc porownanie roznych
        systemow. Ta miara jest labor utilization. Czyli procent wszystkich doroslych
        obywateli ktorzy pracuja. W Stanach labor utilization/labor force participation
        jest okolo 20-30% wyzsze niz w Europie Zachodniej (z wyjatkiem Wielkiej
        Brytanii). Jest to szokujaca roznica. To jest miara, zmarnowanego potencjalu
        ludzkiego w Europie Zachodniej.

        Co do stagnacji poziomu zycia, nie ma to nic wspolnego z problemami gospodarki
        amerykanskiej. Mozna by ten problem rozwiazac w 5 minut: zablokowac biedna
        niewyksztacona imigracje. Dla amerykanow przynajmniej drugiego pokolenia,
        poziom zycia rosnie o dlugiego czasu. Sredni dochod na glowe w Stanach jest 50%
        wyzszy niz w Europie Zachdniej.

        tyle ze otwartosc ameryki jest jej sila nie slaboscia. W przyszlych
        dziesiecioleciach, podzcas gdy Europa bedzie sie szybko starzec i kurczyc,
        Ameryka bedzie rola i rosla. W polowie tego wieku, Stany maj miec 500 milionow
        ludzi. Glowna przewaga Ameryki jest nie to ze jest duzo imigracji ale ze ta
        nowa, biedna imigracja jest integrowana w gospodarke. Ci ludzie pracuja
        (zarabiajac bardzo malo), jest to duzo lepsze niz Arabskie przedmiescia Paryza
        ktore obfituje tylko bezrobociem.

        System pozwolen pracy nie jest restryktywny. Znam go bardzo dobrze z osobistego
        doswiadczenia.


        Stopa
        • Gość: Kagan Re: Prawdziwe rozmiary bezrobocia w USA. IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:10
          Galbraith to wizjoner, ale jak to wytlumaczyc komus, kto sie
          nie przejmuje np. eksplozja dlugow USA? A co powiesz o
          Stiglitzu, ktory ostanio pisze to samo co Galbraith?
          I zarty sobie robisz? Skad firmy wiedza, jaka jest stopa bezrobocia?
          Ja mozna tylko oszacowac przez wizyty w godpodarstwach domowych, a nie
          przez telefon. Bo po pierwsze to wiekszosc ludzi nie odpowiada na
          takie telefoniczne ankiety, a o drugie jak sprawdzic czy ludzie
          mowia prawde? Stad tak na prawde to miarodajne sa tylko
          urzedy pracy, bo one weryfikuaj podania o zasilek...
          A pozostale wskazniki nie sa miarodajne, bo nie uwzgleniaja
          np. struktury wiekowej ludnosci i roznic w kulturze roznych
          krajow...
          Biedna, niewyksztalcona imigtracja jest potrzebna biznesowi, bo
          inaczej bylby nacisk na place, a wiec znow wysoka inflacja,
          jak za Cartera...
          Dochod na glowe porownujemy zas przy pomocy parytetu cen (PPP) i
          uwzgledniajac de facto wyzsze podatki w USA (po wliczeniu
          kosztow edukacji i opieki zdrowotnej).
          USA jest zreszta bankrutem: The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion for 2005.
          Link:
          www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
          • Gość: Krzysiek Re: Prawdziwe rozmiary bezrobocia w USA. IP: 63.66.48.* 25.02.05, 16:14
            Galbraith to nie wizjoner, a idiota ktory od lat 60-tych przedstawia rozne
            wizje katastrofy gospodarki amerykanskiej. 40 lat minelo i nic sie nie
            sprawdza.


            Co do bezrobocia. To juz robi sie meczace. Firmy niewiedza jakie jest
            bezrobocie, ale wiedza ILE LUDZI ZATRUDNIAJA. Dlatego przeglad firm jest
            miarodajny. Nikt w Stanach nie robi przegladu zadnych urzedow pracy, zeby
            wyliczac bezrobocie. Ludzie patrza rowniez na przeglad gospodarstw domowych,
            poniewaz przeglad firm najpewniej zaniza poziom zatrudnienia, nie biorac pod
            uwage wszystkich samo zatrudnionych (self-employment).

            Labor participation jest miarodajne bo bierze pod uwage wszystkich, ktorzy moga
            pracowac. Tak a propos. Jesli chodzi o strukture wiekowa, to najwieksza roznica
            pomiedzy Stanami i Europa jest to ze w Stanach zatrudnienie mlodych i starych
            (55-64) jest duzo wyzsze niz w Europie. To jest zrodlo tak duzej roznicy.
            Europa daje ograniczone mozliwosci mlodym i starym.

            Jakie kulturowe roznice masz namysli? Wysokie podatki od pracy, ktore blokuja
            dostep do rynku pracy milionom mlodych i starych?

            Tak, biedna imigracja jest potrzebna biznesowi. Co z tego? Ameryka otwiera
            mozliwosci biednym i slabo wyksztalconym. Kolejne pokolenia tej imigracji
            przylacza sie do sredniej klasy, tak samo jak poprzednie imigracje robily. To
            jest wielka przewaga Stanow. I wielki problem dla Europy, ktora nie lubi obcych.

            Uzywajac PPP, dochod na glowe w Stanach jest $38,000. W Europie zachdniej to
            okolo $23,000. Edukacja do szkol srednich wlacznie jest darmowa w Stanach.
            Uniwersytety sa platne. Jest duzy rozstrzal w cenach. Pomimo tego, duzo wiecej
            Amerykanow ma wyzsze wyksztalcenie niz Europejczykow. Zdrowie jest drogie. Ale
            wszystkie te rzeczy sa uzwglednione w PPP. Amerykanie sa przecietnie znacznie
            bogatsi niz Europejczycy. Amerykanie rowniez duzo wiecej pracuja. Europejczycy
            maja duzo wolnego czasu, ale jesli chca pracowac by stac sie bogatszymi, nie
            jest to latwe. Szczegolnie jesli jest sie mlodym albo starym.

            USA nie jest bankrutem. To kompletna bzdura. Fakt ze USA ma duzy trade deficit
            jest odzwierciedleniem faktu ze amerykanska gospodarka rozwija sie duzo
            szybciej niz reszta bogatego swiata. Nie jest to wiekszym problemem.
            Deficyt budzetowy jest problemem, ktory potencjalnie moze spowolnic rozwoj
            gospodarczy. Moze sie zdarzyc, ze jesli sie to bedzie kontynuowalo, wzrost
            gospodarczy spadnie bardzo nisko. Powiedzmy do poziomu rozwoju gospodarczego
            Europy Zachodniej.

            A propos artykuly, ktory linkowales. jeden cytat:

            Reserve Bank governor Ian Macfarlane said last week that he did not think the
            US current account deficit was a serious threat.

            "I suspect the rest of the world will continue to finance the US current
            account deficit," he said. But if it did not, all that would happen would be a
            fall in the US dollar, which would not have serious consequences


            Jest to typowe podejscie wierzycieli. Jesli gospodarka zbankrutowala, dajcie
            jej duzo wiecej pieniedzy.
    • che.yebaka Skoro USA bankrutem, to UE tym bardziej... 20.02.05, 17:04
      Poniewaz dla UE USA sa najwiekszym odbiorca produkcji, dla takich np. Niemiec,
      to w ogole najwiekszy partner handlowy. Jesli USA sa bankrutem, to oczywiscie
      nie stac ich wiecej na kupno np BMW, czy Philipsow, wiec oznacza to
      wielomilionowy wzrost bezrobocia w UE, a takze masowe zamykanie zakladow
      produkcyjnych....

      Podobnie wyglada sytuacja Japonii, Chin, Korei, Malezji, Tajwanu i wielu krajow
      Ameryki Pd.... po prostu nie beda mialy wiecej zbytu i zamkna produkcje.
      Nie ma co, globalny kryzys na skale jeszcze niespotykana w historii, ladnies
      sobie to obmyslil.
    • sv-hits Re: ZSRR to byl dopiero bankrut 21.02.05, 01:11
      chyba najwiekszy bankrut jakiego swiat kiedykolwiek widzial. No i co? Jakos
      teraz pchaja do przodu. Ciagle w tyle za peletonem ale krzywa rosnie. Taki
      Putin to pewnie teraz marzy po nocach aby kiedys dogonic tego bankruta zwanego
      USA.
      • Gość: Kagan Pusty Fort Knox i niewymienialny na zloto USD IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:02
        Fort Knox jest od dawna pusty, a w latch 1970tych, po agresji israela na Egipt,
        USA zawiesily wymienialnosc USD na zloto... Masz bardzo nieaktualne
        wiadomosci. USD to dzis tylko papierek, z dnia na dzien o coraz mniejszej
        sile nabywczej (wartosc to on ma papieru na ktorym zostal wdrukowany + farba i
        koszta drukowania i dystrybucji, czyli gora 10 centow)...;)
        • Gość: sw Re: Pusty Fort Knox i niewymienialny na zloto USD IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 12:24
          Tak, tak. W ogóle to taki luksosowy papier toaletowy. Dolar słabnie, co
          odpowiada Ameryce bo wzmacnia jej eksport. Ale nie odpowiada reszcie świata,
          która na handlu z Ameryką zarabia. Np. taka Japonia niedawno wydała już 100 mld
          USD na utrzymanie kursu dolara. Ale Ameryka się nie dała i świadomie nadal
          obniża wartość dolara.

          PS. Jaka waluta jest dziś wymienialna na złoto? Bo zachowujesz się, jakby
          odejście USA od Gold Standard znacznie później niż reszta świata dowodziło że
          wszędzie dobrze, tylko w USA źle.
          • Gość: Kagan Re: Pusty Fort Knox i niewymienialny na zloto USD IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:47
            Japonia nie wie co robic. Od lat maja recesje, deflacje
            i dlug publiczny o polowe wiekszy od PKB.
            USD jak kazdy inny pieniadz to obecnie tylko symbol, praktycznie
            bez wartosci i z malejaca sila nabywcza...
            Nie znam wspolczesnej waluty opartej na zlocie,
            ale wiem, ze kraje arabskie (Emiraty, Qatar, Arabia
            Saudyjska itp.) szykuja wprowadzenie ZLOTEGO dinara...
            W USA bylo dlugo dobrze, +/- skonczylo sie to razem z
            wojna w Wietnamie, ktora rozlozyla gospodarke USA.
            Pozniej Reagan zaczal orgie zycia na kredyt, co
            spowodowalo, ze: "The main cause of concern is the fact the US
            is running a trade deficit of about $US600billion ($760billion)
            and a budget deficit of about $US430billion for 2005.
            Link:
            www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
    • Gość: Templariusz Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.hctx.net 24.02.05, 18:54
      Dzieki minimalnej regulacji gospodarka amerykanska ma zdolnosc
      do "samonaprawy", czego nie mozna powiedziec o planowych gospodarkach krajow
      UE czy Chin. Po zakonczeniu wojny wietnamskiej Stany staly na progu bankructwa,
      podobnie jak w czasach prezydenta Reagana (koszty zimnej wojny). W tej chwili
      gospodarka amerykanska kurczy sie ale zawsze po okresie gospodarczej zapasci
      nastepuje tu okres gospodarczego boomu. Nie przeszkadza to jednak Stanom
      wydawac rocznie dwa razy wiecej na wydatki militarne niz wszystkim krajom EU
      razem wzietym. Gdyby Stany nie wydawaly tych pieniedzy armia Putina bylaby juz
      w Portugalii w przywislanskim kraju mowiloby sie po rosyjsku a na Syberii
      slychac by bylo jezyk polski.
      • Gość: Kagan Do Templara (ale nie Swietego) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:10
        Do czasow Reagana USA wiecej sprzedawaly i kupowaly i byly nie tylko
        "konsumentem swiata", ale tez i "fabryka swiata". Reagan zaczal w USA
        ere zycia na kredyt, stad te olbrzymie dlugi i deficyty:
        www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
        "The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of
        about $US600billion (AUD $760billion) and a budget deficit of about
        $US430billion for 2005."
        Tego deficytu handlu nie bylo w USA prawie nigdy poprzednio, a i deficyty
        budzetu byly znacznie mniejsze w stosunku do PKB. Stad dzisiejszy kryzys USA
        ma zupelnie inny charakter niz poprzednie, bo teraz za USD nie stoi produkcja
        przemyslu amerykanskiego, a tylko "image" USA jako wielkiej i prosperujacej
        gospodarki, ale ten "image" coraz bardziej blednie, bo sie coraz bardziej
        rozmija z prawda, tak wiec szykujmy sie na koniec USA, a z tym na
        ogolnoswiatowa recesje... :( Zas nadmierne wydatki na zbrojenia i zaborcze
        wojny takie jak w Iraku, to kolejny gwozdz do trumny gospodarki USA, bowiem
        teraz USA musza sie zadluzac za granica, aby prowadzic te zaborcze, imperialne
        wojny... :(
        • Gość: Krzysiek Re: Do Templara (ale nie Swietego) IP: 63.66.48.* 25.02.05, 16:50
          Jezu, ciagle te same bzdury.

          Cytat z twojego artykulu:
          Reserve Bank governor Ian Macfarlane said last week that he did not think the
          US current account deficit was a serious threat.

          "I suspect the rest of the world will continue to finance the US current
          account deficit," he said. But if it did not, all that would happen would be a
          fall in the US dollar, which would not have serious consequences

          Co do produkcji. Wszystkie zaawansowane gospodarki przesuwaja sie z przemyslu
          do uslug. Wartosc dodana nie bierze sie z aktualnej produkcji, ale z wymyslania
          jak i co produkowac: R&D. Dlatego Amerkanskia gospodarka jest wiodaca
          gospodarka swiata. Prostsze rzeczy (wytwarzanie) idzie do mniej zaawansowanych
          krajow.

          To ze pieniadze ida do gospodarki amerykanskiej znaczy ze zwrot na kapitale
          jest wyzszy/bezpieczniejszy niz gdzie indziej.
    • Gość: Pi Podhale zbankrutuje IP: *.dami.pl 24.02.05, 19:17
      Górale pracują w usa i przywożą dolary do polski. Sporo trzymaja w skarpetach
      jak dolar fiknie to zostaną z papierem.
      Tylko posługiwanie się dolarami przez światowy handel trzyma finanse usa przy
      życiu. Jednak ostatnio coraz wieksza część handlu odbywa sie w innych walutach -
      moi kontrachenci z dalekiego wschodu wystawiają ostatnio faktury w Euro - widać
      już wyraźne osuwanie się usa wobec euro
      W pewnym momencie nastąpi gwałtowna przecena - najwiecej stracą ci którzy
      nazbierali najwiecej dolarów (Japonia, Chiny)?) dlatego cały świat cicho siedzi.
      Upadek dolara nie powinien doprowadzić do upadku usa - amerykanie wrócą z
      obłoków na ziemię - wezmą się do roboty zamiast ciągle konsumować.
      No cóż i nie będą już mocarstwem na utrzymaniu całego świata (jak wcześniej
      cccp na utrzymaniu państ 'socjalistycznych').


    • poludniowiec A w czym jest problem? 24.02.05, 19:25
      Ile razy Brazylia, Argentyna, Rosja i inne "cywilizowane" kraje w Azji ostatnio
      bankrutowaly za nasze podatnikow pieniadze? Czemu myslisz, ze Stany zawsze
      musza dotrzymywac slowa, przeciez to jeden wielki domek z kart, kazdy o tym
      wie. Tylko pamietaj, ze w przypadku swiatowego kryzysu wszyscy wyjda na tym
      gorzej niz USA, nawet Australia... Wszyscy sie "zamartwiaja" Stanami, ich
      dlugiem, ich waluta, tylko jakos Amerykanom to po prostu zwisa i nie ma wplywu
      na ich codzienne zycie. Tobie zyczylbym podobnego myslenia, bo jestes jeszcze
      mniejszym pionkiem niz uwazasz.
    • Gość: marekk DO WSZYSTKICH MATOLOW W POLSCE IP: 24.180.55.* 24.02.05, 22:01
      zapraszam do ca, do mojego domu, do moich sasiadow, i pokarze wam jak tutaj
      jest zle, w moim nowym ls 430, albo cherolet tahoe. i ja mam tylko normanlno
      prace. obawiajcie sie o swoje podworko. ho zapomnialem mam 4 wolne sypialnie to
      mam duzo miejsca na dla wszystkich interesujacych.
      pozdrowienia z bankrutowanej usa
        • maly32 Re: DO WSZYSTKICH MATOLOW W POLSCE 25.02.05, 14:38
          Przeprowadze Ci tu kurs ekonomji dla przedszkolakow. Majac kredyt na dom,
          mozna odpisac oprocentowanie od podatku, co jest dobra rzecza, ale nie
          wszystkim. Lepiej miec $500tys gotowki zainwestowanej, ktora daje przyrost
          %20+ co rok niz miec dom bez porzyczki, kotra gdybys wzial to bys placil 5%
          albo i mniej. Kazdy musi gdzies zaczac, wiec wiekszosc ludzi ma dom na kredyt,
          ale u wielu jest tak ze "assests" poza nieruchomosciami za o wiele wieksze niz
          wartosc nieruchomosci np. domu. Dla tych z was ktorzy by sie pytali gdzie jest
          ten dobry przyrost procentowy, dam dwa przyklady "mutual funds" MVALX i BUFSX.

          M
      • Gość: Kagan Re: Pora się uczyć ekonomii i angielskiego IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:23
        Co na to samo wychodzi...
        Current account balance to odpowiednik bilansu platniczego panstwa, w
        odroznieniu od trade balance, czyli bilansu handlu zagranicznego...
        Moga byc one pozytywne (surplus) badz negatywne (deficit)...
        A Rosja niedlugo, bez ciezaru Pribaltyki czy Azji srodkowej,
        przegoni USA w realnym PKB per capita liczonym wedlug parytetu cen (PPP)...;)
          • Gość: Kagan Re: Pora się uczyć ekonomii i angielskiego? IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:41
            Na zachodzie podaje sie glownie tzw. (foreign) trade balance i
            current account balance, ktore sie roznia glownie tzw.
            importem i eksportem "niewidocznym" (invisible trade).
            To nie jest forum dla ksiegowych, a definicje sa nieco rozne
            na zachodzie i w Polsce. I tak bilans platniczy to inaczej balance
            of payments, ale definicja owych "payments" jest rozna w roznych krajach,
            np. nie wszyscy uwzgledniaja w balance of payments operacje kredytowe...
            Na zachodzie podaje sie wiec glownie current acount balance (bilans
            obrotow biezacych), bowiem tzw. capital transactions sa trudne do
            uchwycenia i zakwalifikowania, albowiem skladaja sie na nie przeplywy
            kapitalu i inwestycyjnego jak tez i pozyczki oarz darowizny, ktore tylko zaciemniaja obraz... Np. w UK w roku 1989 "other capital tranactions"
            to bylo ponad 1/4 obrotow "capital account"... I jak odroznisz
            przeplyw kapitalu np. od fikcyjnych transakcji handlowych?
            Wazne jest zas, ze: The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion for 2005.
            Link:
            www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
            • Gość: Krzysiek Re: Pora się uczyć ekonomii i angielskiego IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 21:23

              Wiec kiedy Korea przegoni Stany? To prawda, 40 lat temu, Korea miala poziom
              gospodarczy Afryki. Teraz PPP GDP na glow jest okolo 40% USA. Wzrost jest teraz
              duzo mniejszy. Wiec kiedy Korea przegoni Stany? Ty po prostu nie rozumiesz
              podstaw ekonomii rozwoju. Biedne kraje, we wlasciwych warunkach, rozwijaja sie
              duzo szybciej niz bogate kraje. Jest latwiej nasladowac niz prowadzic. Jak
              staja sie bogatsze ich wzrost zwalnia. Jest to los wszystkich bogatych
              gospodarek, ktore kiedys byly biedne: Korea, Japonia, Zaczodnia Europa, etc.
              Bedzie tez to los Chin i Indii.

              Wzrost gospodarczy w Rosji jest glownie rezultatem wysokich cen ropy. Jak ceny
              ropy beda $5000 za barylke to moze Rosja przegoni USA.
    • Gość: miewszkaniec USA Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.gkw.amlaw.com 25.02.05, 01:22
      Dlug 100tys dolarow (na rodzine) w USA nie jest zadnym dlugiem, splacic go jest bardzo
      latwo:)) wiec jak nie masz pojecia to nie pisz, przecietny dom (maly) w Nowym jorku kosztuje
      600 tysiecy dolarow, male domy sa tutaj w wiekszosci wlasnoscia rodziny, wiec nie mow jak nie
      wiesz, po drugie nie myl dlugu rzadu USA, z bankructwem kraju, bo USA sklada sie z 50
      niezaleznych panst (stanow), po drugie rzad zadluzony jest w USA, nie banku Swiatowym czy
      jakze wielkimi bankami Europejskimi, A jeszcze jedno Amerykanskie banki nie dadza zginac
      swojej mamie:) wiec nie martw sie o bankructwo USA, bo jak w USA bedzie biednie, to na
      swiecie bedzie az piszczec z biedy.. pozdrowienia
        • Gość: Kagan Masz ok. 40 tys. DISPOSABLE INCOME IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:33
          Czyli ze masz netto, po potraceniu podatkow:
          - federalnego
          - stanowego
          - lokalnego (rates)
          - skladki na prywatny fundusz emerytalny (bo Busz zabierze ci panstwowa
          emeryture) i oplaceniu kosztow edukacji dzieci i skladki na ubezpieczenie
          zdrowotne, gora jakies 40 tys. na reke, czyli twoj disposable income to gora 40
          tys. dolcow rocznie... :( A tylko ten DISPOSABLE INCOME sie liczy...
          • Gość: Krzysiek Re: Masz ok. 40 tys. DISPOSABLE INCOME IP: 63.66.48.* 25.02.05, 19:42
            Bzdury, bzdury, bzdury.

            federalny, stanowy, oplaty na zdrowie, ubezpieczenie na zycie, ubezpieczenie
            zdrowotne, skladki na 401(k) (renta), to w najgorszym razie 30%-40% dochodu
            (chyba ze ktos nie ma zadnego pojecia jak uzywac prawa podatkowego). Szkoly
            podstawowe i srednie sa zadarmo. Chyba ze ktos chce prywatnie. Ale to jest
            kwestia wyboru.
            • Gość: Kagan Masz ok. 40 tys. DISPOSABLE INCOME ze 100 tys. $ IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:36
              Jak zarabiasz 100 tys. dolcow, to nie poslesz dzieciaka do szkoly panstwowej,
              gdzie sie nauczy glownie "rapowac", "rejpowac" i "dragowac", i tez nie bedziesz
              sie leczyl w stanowym szpitalu dla kolorowych i imigrantow z III swiata,
              nieprawdaz? A jak oszukujesz Tax Office, to marna twoja przyszlosc, chyba,
              ze jestes miliarderwm... :( W USA nie masz wyboru: panstwowe szkoly i szpitale
              sa dla biedoty, wiec jak cie stac, to je z daleka omijasz!
              • maly32 Re: Masz ok. 40 tys. DISPOSABLE INCOME ze 100 ty 26.02.05, 19:52
                HUGH? Mieszkasz w USA? Chodziles do tych szkol? Co bys powiedzial o Univ.
                Calif. Berkeley? to samo @ Davis? Doskonale szkoly. Zanim odpowiesz to sobie
                uswiadom ze duzo ludzi pracujacych w Cisco, Intel, Juniper itd. ukonczyly te
                szkoly i kazda z tych firm traktuje reszte swoich rywali jak male dzieci. Zeby
                bylo zabawniej to nawet dla nich mie ma zadnych rywali poza USA. Nie mow nic o
                Huawei, ktory ukradl technologie od Cisco. Szpitale sa jakie sa, czasami
                lepsze, czasami gorsze. W koncu ten doktor ktory ledwo zdal egzaminy gdzies
                tam bedzie ludzi "leczyl." Jak masz powazny problem zawsze mozesz sie stawic w
                Mayo Clinic i Ciebie doktor wezmie za darmo jezeli jest emergency, takie sa
                przepisy, jak zreszta pol Meksyku o tym wie bo sie skubancy pojawjaja;)

                M
              • Gość: Krzysiek Re: Masz ok. 40 tys. DISPOSABLE INCOME ze 100 ty IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 21:15
                Panstwowe szkoly sa rozne, ale niebezpieczne szkoly to jest minimalna miejszosc.
                Zdecydowana wiekszosc ludzi (klasa srednia i wyzsza srednia) wysyla swe dzieci
                do panstwowych szkol.

                Ja mieszkam w Darien, CT. Wysylam swoje dzieci do szkoly panstwowej, mimo tego
                ze moge sobie latwo pozwolic na prywana szkole. Mieszkalem przedtem a Atlancie
                i tam wysylalem moje dzieci do szkoly prywatnej. Szkoly w darien sa duze lepsze
                niz te w Atlancie.

                Nie wiem o jakich stanowych szpitalach mowisz. W Stanach jest bardzo malo
                panstwowych szpitali ( z wyjatkiem szpitali wosjkowych: Veterans
                Administration). Wszyscy sie lecza w tych samych szpitalach: biedota i klasa
                srednia.
      • Gość: Kagan Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:29
        Jak go splacisz? Z czego? z kolejnego redytu? 50 tys, dolarow to spory roczny
        dochod NETTO w USA.
        W Australii tez byle dom w Melbourne czy Sydney kosztuje po pol
        miliona AUD. Jesli chodzi o me "assets" w Australii, to w Polsce
        bylbym milionerem zlotowkowym lekko...
        Ale na splate mego domu nie byloby by mnie dzis stac, bo ceny
        domow poszly w gore znacznie szybciej niz zarobki, i to zarowno w Australii jak
        i w USA! I ja pisalem tylko o deficycie rzadu federalnego. Jest on zadluzony
        glownie za granica, bowiem gospodarka USA zyje od dawna na koszt owej
        zagranicy. Do dlugu rzadu federalnego dochodza dlugi stanow, ktore NIE sa
        niezaleznymi panstwami, bo oddaly polityke monetarna, fiskalna, obronna i
        zagraniczna superrzadowi w Washington DC, oraz dlugi tzw. local governments
        (np. miejskie)... A wiec nie wiesz, co piszesz... :(
          • Gość: Kagan Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:32
            1) Te dane sa malo wiarygodne, chocby ze wzgledu na trudnosc w ocenie kto
            jest "obcokrajowcem", a kto nie. Np. posadacze 2 paszportow, co jest w USA b.
            popularne wsrod biznesmenow i milionerow (guess why)...
            2) Rzad federalny to superrzad, pozniej mamy w USA biurokracje stanowa i
            lokalna. I powiedz mi, jaki jest sens podzialu Nowego Jorku miedzy 2 stany:
            Nwe York i New Jersey? To tak jakby Warszawa lewobrzezna byla w
            panstwie "Zachodnia Polska", a prawobrzezna (Praga) w innym panstwie "Wschodnia
            Polska" (z tym, ze oba bylyby obecnie w UE)... USA wciaz stac na setki
            ministrow federalnych i stanowych, ale na jak dlugo?
            • Gość: Krzysiek Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 21:30
              1) To poprostu zenujace. Dane sa wiarygodne. Jest lawo policzyc kto kupuje dlug
              publiczny, dlatego ze glowni zagraniczni wlasciciele dlugu to zagraniczne rzady.
              2) Nie jest to superrzad. Stany maja swoje zrodla dochodow, swoje wlasne prawa
              itd, ktore sa chronione przez konstytucje.

              Zatrudnienie panstwowe w Stanach jest duzo nizsze niz w Europie Zachdniej.
              Wielkosc panstwa to oklo 30% GDP. Dla porownania w Europie Zachodniej jest to
              okolo 50%.
    • Gość: MartinK Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: 68.23.103.* 25.02.05, 02:22
      Karan brednie straszne piszesz.
      Ja tylko czekam zeby jeszcze troche ta wasza wspaniala zlotowka sie umocnila w
      stosunku do ponoc bankrutujacego dolara USA.
      A potem zalejemy was gownem z USA, bo nie oplaci sie polskiemu rolnikowi nic
      chodowac, bo 5 razy taniej sprowadzimy z USA, nie mowiac o samochodach czy
      innych pie..ch.
      Odkad wartosc dolara spada to export z USA idzie go gory jak glupi.
    • maly32 Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. 25.02.05, 03:17
      USA jest bankrutem, i co z tego? Po pierwsze tak jak bylo tu powiedziane to
      wiekszosc krajow na naszym swiecie zyje z tego faktu ze USA importuje ich
      produkty, buble nie buble, wszystko to przychodzi i jest kupione. Po drugie,
      wg. Twoich kalkulacji to moja rodzina jest winna $60 tys. zeby splacic nasza
      dzialke dlugu. Nie ma sprawy, dam gotowke (chyba by rzad zaakceptowal) bez
      wiekszego klopotu, nawet pewnie nie zawuaze chyba zmiany balansu na moim koncie.
      Ludzi w podobnej sytuacji jest mnostwo. Blans gotowki na kontach mieszkancow
      jest kolo $5 trillion. To jest ten oficjalny, nie mowi sie o ludziach ktorzy
      pracuja na szaro i nie maja pieniedzy na koncie bo by ich fikus dopadl. Mam
      nadzieje ze w roku 3000 Australia dojdzie to takiego poziomu jak USA bylo w 1950
      ;) i moze wtedy bedzie o czym porozmawiac. Fajnie jest jak sie cos pisze gdzy
      (1) sie w tym kraju nie mieszka (2) nic sie nie wie o rzeczywistosci w tym
      kraju. Czas przestac pisac tutaj cuda typu Fox News. Ja oczywiscie chcial bym
      zeby nasz geniusz Bush, ktory wyslawia sie jak Walesa, przestal wydawac kazdy
      grosz ktory mi odciagna od dochodu, ale poza tym, to powodu do paniki nie ma.

      Zdrowko,

      M