USA: General Motors zbankrutuje przez emerytury??

IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.03.05, 01:43
Czy wszystkiemu sa winne zwiazki zawodowe? Czy amerykanski robotnik za duzo
zarabia, a emeryci maja za wysokie swiadczenia?
Czy podobny los czeka cale USA za kilkadziesiat lat? A moze krocej??
Przyslowie mowi: obiecanki, cacanki a glupiemu bieda ...

It's hard to believe that the bond rating of General Motors may soon fall to
junk, but it's true. Last week, GM announced an expected loss of $850
million, about $1.50 a share, for the first three months of 2005. The company
slashed its profit forecast by $2 billion for the year.

It's troubling news, obviously, for GM's shareholders and employees. But if
more Americans paid attention to the troubles facing General Motors, they
might grasp the urgency of America's Social Security crisis. General Motors
is going bankrupt for the same reason Social Security is going under:
unfunded liabilities in the form of promised benefits to retirees.

www.nysun.com/article/10928
    • Gość: Yup Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.mo-stlouis0.sa.earthlink.net 23.03.05, 02:19
      Problem z SS polega na tym, ze w kasie SS trust fund brakuje trylionow ktore
      wladcy w Washington podpie..li z SS trust fund. O Medicare to nawet gadac
      nie warto, bo brakuje 10x wiecej niz w SS.
      A GM tonie.
      GM capitalized worth jest dzis ok $16 billion (miliardow), podczas gdy papiery
      ktore GM wypuscil (czytaj dlugi) to ponad $300 billion (miliardow).
      • Gość: vice_versa Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.chello.pl 18.04.05, 01:52
        > A GM tonie.
        > GM capitalized worth jest dzis ok $16 billion (miliardow), podczas gdy
        papiery
        > ktore GM wypuscil (czytaj dlugi) to ponad $300 billion (miliardow).

        To kto utonął: GM czy Ci którzy mu pożyczali swoje pieniądze? Chyba żyroskop
        logiki wywodu Ci zaszwankował...

        > Problem z SS polega na tym, ze w kasie SS trust fund brakuje trylionow ktore
        > wladcy w Washington podpie..li z SS trust fund. O Medicare to nawet gadac
        > nie warto, bo brakuje 10x wiecej niz w SS.

        Nie, nie, nie. Gospodarka NIE polega na kumulowaniu rezerw! Znacznie ważniejsze
        niż rezerwy i zasoby jest flow, czyli przepływ. Problem z rezerwami zawsze jest
        taki że muszą być wyrażone i zdeponowane w czymś innym, w jakiejś innej
        wartości. To zwiększa ryzyko deprecjacji tych rezerw. Te rezerwy ZAWSZE
        podlegają deprecjacji bo każde państwo deprecjuje swoją walutę! A każda wartość
        wyrażana jest w walucie. Jak się odkłada rezerwy to trzeba też prześcignąć i
        wyprzedzić tempo deprecjacji przez to państwo. Tylko wtedy odkładanie rezerw ma
        sens. System pay as you go jest bez sensu tylko i wyłącznie wtedy kiedy państwo
        oszukuje swoich emerytów i nie chce wypłacać im tyle ile im się należy. Nie
        dlatego ten system jest gorszy bo nie tworzy rezerw, tylko dlatego że
        minimalizuje grabieżczą działalność państwa do skutków deprecjacji waluty.
    • Gość: Pol Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.03.05, 02:30
      Wyglada, ze wiele emerytur upadnie, takze 401k i nie tylko GM. Bledem bylo
      inwestownie pieniedzy emerytalnych w staki. Nie tylko inwestowano w USA ale
      takze w innych krajach aby bankierzy mogli dostac zainwestowane pieniadze z nie
      wyplacalnych czesci swiata(najwiecej zrobino takich glupich inwestycji z
      poprzedniego prezydenta, ale on juz nie jest p. wiec winnym jest "B". Hahahaha.
      Z SS "B" chce zrobic podobnie. Staki musza byc kazdego dnia wykupywane przez
      bank centralny aby nie upadly. Kupuje sie takze rzadowe t-bands przez inne
      kraje, zeby nam nie "podpadlo", za amerykanskie pieniadze. Ma to wygladac, ze
      inne kraje nam ciagle wierza w nasza ekonomie. Chca uzyc pieniedzy z SS do
      kupowania stakow. SS nie jest bankrutem i nie jest rzadowa organizacja. To jest
      niezalezne ubezpiecznie emerytalne, ktore rzad okrada od ok. 20lat. Okrada, bo
      zostawia czeki rzadowe, ktorych SS nie moze zrealizowac. Dlatego juz poprzedni
      prezydent ograniczyl mozliwosc uzyskania emerytury z SS(np. trzeb byc
      obywatelem USA. Pracowac co najmniej 10lat przed emerytura itd). Na wojne tylko
      w poczatkach roku 2004 wzieto ok. 60biliomow $US z SS. Dlatego "B" i media
      probuja nam wszystko WYTLUMACZYC jak to "dobrze" bedzie z SS, po jego reformie.
      • meerkat1 KIEDYS TO SS posylalo zasilki do AMERYKI! :-((( 23.03.05, 06:32
        Dla przesiedlajacych sie tam masowo hitlerowskich zbrodniarzy wojennych!

        No, ale to sie juz niestety skonczylo, tak jak sie skonczy amerykanska SS w jej
        OBECNYM ksztalcie! [Sprywatyzuja ten chlam!]

        Kazdy seksuolog wam powie, ze NIE MOZNA NIGDY WYJAC WIECEJ NIZ SIE WLOZYLO!:-)))
        • Gość: Pol Re: KIEDYS TO SS posylalo zasilki do AMERYKI! :- IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.03.05, 21:44
          Czy z prywatyzuja, to jeszcze zobaczymy. Jak "B" robilby co mu kaza, to
          Amerykanie byli by juz w wielu innych krajach zbrojnie na bliskim wschodzie.
          Ale, ze ma duza opozycje, tym razem narodu amerkanskiego, to nie moze tego
          zrobic. Sorry SS znaczy tylko Social Security. Nikt tutaj nie chce wiecej niz
          wlazyl do tego trostu. Chcemy tylko aby rzad nie okradal Social Security.
          Faszystoskie SS nigdy nie posylalo zadnych pieniedzy do Social Security. Paru
          czlonkow SS, naukowcow itd. przyjechalo jednak po IIWS do USA. Ale to jest inna
          historia.
          • stary-wyjadacz Nikt nie chce wiecej 25.03.05, 05:42
            Panie kolego, nie pisz pan dyrdymalow. Wszystkie pieniadze jakeie w ciagu zycia
            wplacil pan na SS wyczrpuja sie w osmym roku panskiej emerytury.
            Jesli idzie pan na emeryture w 65 to zuzyl pan swoje wplacone pieniadz w wieku 73.
            Ludzie w uSA zyja przecietnie kilka lat dluzej.
            • Gość: Pol Re: Nikt nie chce wiecej IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.03.05, 20:42
              Kiedy sie te pieniadze koncza to trudno powiedziec. Gdy zaczynamy pracowac w
              wieku 20 lat i robimy to przez nastepne 45lat i zlozylibysmy te pieniadze tylko
              (nie inwestowanie) na dlugoterminowym kacie oszczednosciowym to zrobilo by sie
              tego ok. 2 milony(przy srednich zarobkach). To przy srednich wyplatach z SS
              mniejszych niz 2000 to starczylo by to na 1000lat. Aby teki wiek osiagnac
              trzeba byc przynajmniej NOA, ktory zyl ok. 950lat. Hahaha. Prosze Pana mi
              najbardziej chodzi o te okradanie SS. Rzad robi sobie z SS forme zciagania
              podatkow, co jest nie dopuszczalne. Najlepsze Pozdrowienia i Smacznego Jajka
              Panu Zycze.
              • Gość: Pol Re: Nikt nie chce wiecej IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.03.05, 20:50
                Sorry. Pomylka rok najczesciej ma 12 miesiecy. Hahaha. Przy wyplatach
                mniejszych niz 2000 na MIESIAC to starczylo by to na nastepne 83lata.
                Przepraszam za pomylke.
                • Gość: JGA Re: Nikt nie chce wiecej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.03.05, 21:44
                  Ciekawe skad sie wziely te 2 mln US$???
                  Po pierwsze, oprocentowanie w funduszach SS jest tylko 3% rocznie.
                  Po drugie, skaldka obowizkowa jest okolo 10-12% zarobkow.

                  Zakladajac przecietne wynagrodzenie 60 tys. US$ rocznie, to w ciagu 40 lat
                  zgromadzimy zaledwie 400K, co powinno zabezpieczyc 2000 US$ miesiecznie przez
                  20 lat.
                  Problem polega na tym, ze:

                  Coraz mniej pracownikow moze liczyc na 40 lat zatrudnienia z takimi zarobkami...
                  Jak wiadomo, przez ostatnie 50 lat, ilosc pracownikow zatrudnionych w zakladach
                  produkcyjnych (dobre zarobki) zmniejszyla sie z 30% do 13% zatrudnionych w
                  gospodarce amerykanskiej.
                  • Gość: Pol Re: Nikt nie chce wiecej IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.03.05, 22:18
                    Ja sam nie kalkulowalen tej sumy 2milonow. Ktos to zrobil i wkalkulowal takze
                    wyzsze oprocentowanie jake bylo w przeszlosci(nie w SS, tylko w powszechnie
                    dostepnych bankach). A z tym dobrze oplacanym zatrudnieniem, to prawda, ze jest
                    coraz wiekszy problem. Dochodza do tego nielegalni np. Meksykanie, ktorzy
                    pracuja za poldarmo i beda sie wkrutce kwalifikowali do SS jako niezdolni do
                    pracy juz po trzech latach przepracowanych w przeszlosci w USA. Amerykanski
                    obywatel musi przepracowac do renty conajmniej 10lat (poprzedni prezydent-
                    obronca slabych i poszkodowanych to zrobil). Do tego, zeby przyjeli podanie o
                    rete, trzeba nie pracowac przynajmniej 14miesiecy i czekac ok. 2lat aby ja
                    dostac jak sie jest nie zdolnym do pracy. Caly ten czas oczekiwania nie wolno
                    pracowac oczywiscie. Nie moge ostatnio znalesc na SS stronie info. Ale jak tam
                    bylem 3lata temu to bylo, ze trzeba te 10lat kfalifikujace do renty lub
                    emerytury przepracowac zaraz przed pujsciem na emeryture lub rente(po zlozeniu
                    podania, czas oczekiwania nie diskfalifikuje). Czyli jak pracowalo sie tylko
                    np. od 1990 do 2000 to sie nie liczy jak sie sklada obecnie w 2005. Ale, ze juz
                    tego nie ma na ich stronie, to nie wiem czy ukryli, czy moze zmienili(ale
                    raczej nie ulatwiaja). Pozdrowienia.
              • stary-wyjadacz Re: Nikt nie chce wiecej 10.04.05, 10:20
                Szanowny panie Pol, w kwestii formalnej.
                1. Rzad nie okrada Social Security. Wystarczy jedynie przeczytac Social Security
                Act aby dowiedziec sie, ze "wplacane" pieniadze sa podatkiem a rzad ma obowiazek
                przelac nadwyzke wplywow do SS do budzetu i wydac ja.
                2. Nie ma tez zadnego SS Trust Fund. To znaczy istnieje w ksiegowosci ale nie w
                rzeczywistosci, taka buchalteryjna fikcja. Kazdego roku dopisuja tam sume nadwyzki
                dodaja 2% rocznie.
                3. 1000 dolarow polozone na 45 lat na 6% urosnie do okolo 13 tysiecy.
                Zakladajac, ze srednio wplacalby pan 3500 dolarow to po 45 latach mialby pan na
                koncie emerytalnym 711 tysiecy. Widzi pan, szkopul w tym ,ze te najdluzej
                procentujace pieniadze to mala suma w stosunku do wartosci pieniadza za 45 lat.
                Prosze sobie wyobrazic, ze 45 lat temu w 1960 roku 3500 kosztowal super-duper
                cadillac. Dom mozna bylo kupic za 15000 tysiecy a ludzie zarabiali 8 tysiecy
                rocznie. Zakladajac, ze zamiast oddac rzadowi te 12% swoich zarobkow wplaciliby
                to na prywatne konto emerytalne to dzisiaj te pieniadze bylyby warte dokladnie
                12 tysiecy dolarow. 1000 na miesiac. Rzad daje wiecej.
                Prosze mnie zle nie zrozumiec. Ja popieram prywatyzacje systemu emerytalnego
                ale na nieco innych zasadach.
                • Gość: Pol Re: Nikt nie chce wiecej IP: *.ct.gemini.ntplx.com 10.04.05, 14:59
                  Moim nie ralnym(bo banki centralny nie zgadza sie - byla by utrata cichego
                  podatku)rozwiazaniem bylo by powrot do systemu z przed 1933(wprowadzono pod
                  przymusem SS). Przy okazji zlikwidowal bym wszystkie ubespieczenia medyczne. Z
                  powodu tych ostatnich swiadczenia medyczne ciagle rosna, gdyz jakakolwiek sume
                  sie napisze na rachunku za pomoc medyczna, zostanie ona zaplacona(elita
                  inwestuje w produkty medyczne). Jest to absolutnie poza katrola samego pacjeta.
                  Takze emeryt nie katroluje SS. O co chodzi "B" to jest inna sprawa. On wcale
                  nie chce naprawic SS. On chce uratowac pieniedzmi z SS stak market, ktory
                  trzeba "do pompowywac"(rzad to robi) przed zamknieciem, aby nie upadl. Na
                  marginesie, wiadomo, ze banki twoza inflacje przez nie uczciwy system
                  wypuszczania pieniedzy do obiegu(bez pokrycia w czymkolwiek). O tym rowniez
                  tutaj(w USA) sie mowi i pisze ksiazki od jakies 30lat(ostatnio ma to efekt na
                  rzad). Pozdrowienia.
                • Gość: Pol Re: Nikt nie chce wiecej IP: *.ct.gemini.ntplx.com 11.04.05, 23:47
                  Jaka jest data na tym SS akcie, ktory Ty czytasz? Ten orginalny z 1933 roku
                  nic takiego nie ma. Mysle, ze ogladasz TV i sluchasz prezydenta. To upewnia
                  Ciebie co jest w tym akcie, bo nie wierzysz, ze prezydent klamie(demokratyczny
                  robil to samo). Kiedys cala inteligencja tego kraju skupiala sie w kosciolach.
                  Ale od kiedy zabroniono w kosiolach nauczac czego kolwiek z sensem pod kara
                  placenia podatow, to teraz ta "sila informacyjna i myslaca" spotyka sie przez
                  internet i krotkie fale. Musisz kiedys sprobowac. Powodzenia. TV ZAWSZE klamie.
        • Gość: POGROMCA DEBILI MEERKAT, ZNOWU OTWIERASZ GĘBĘ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.05, 13:05
          i znowu wychodzi na to, ze najlepiej dla Ciebie, gdy milczysz. Przypomnę:
          Gdy milczysz ludzie mogą co najwyżej podejrzewać, że jesteś kretynem. Gdy się
          odzywasz, podejrzenie zamienia się w pewność...
          Milcz więc Waść i wstydu (sobie)oszczędź, trawestując Sienkiewicza.
    • Gość: JGA Re: USA: Wielka trojka na rowni pochylej... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.03.05, 21:49
      Big Three Lumbering Toward Failure

      By Steven Pearlstein
      Friday, March 25, 2005; Page E01

      Six years ago it was Chrysler. Then four years ago, Ford was on the ropes. Now
      General Motors, facing a $2 billion loss this year from its carmaking
      operations, has been forced to lay off a quarter of its white-collar workers
      and plead with union workers to begin contributing to their health insurance.

      As in the past, there is a tendency in the industry to believe that if GM
      simply closes another couple of plants, wrings a few concessions from its
      unions and comes up with a snazzier line of cars and trucks, all will be well.
      Don't believe it. In a global industry plagued by chronic overcapacity and
      steadily declining margins, the Big Three have been unable to earn enough to
      cover their cost of capital, even in their good years. They've already squeezed
      all the profit out of their supply chain. And now they are locked in a
      competition with foreign producers that they cannot win.

      www.washingtonpost.com/wp-dyn/articles/A64666-2005Mar24.html
      Wielka trojka (GM, FORD, Chrysler) sa niekonkurencyjne, ponosza straty na
      produkcji samochodow, walcza z zagraniczna konkurencja i praktycznie nie maja
      szans na przetrwanie....
      • takietam1 nie moge tego sluchac 27.03.05, 04:48
        Amerykanskie koncerny przegrywaja konkurencje z zagranicznymi, poniewaz
        kilkanascie lat temu podjely bledne decyzje strategiczne co do wytrzymalosci
        samochodow. To sie teraz msci, bo amerykanski konsument 2x sie zastanowi zanim
        kupi amerykanskie barachlo.

        To jest strategiczne glupota amerykanskich managerow. Glupota Amerykanow,
        ktorej jest pelno dookola. Amerykanie sa tak glupi, ze gdyby pukac sie w czolko
        przy kazdej obserwacji ich glupoty, to czlowiek wybilby sobie dziure w glowie
        na smierc. Ich glupota jest niewyobrazalna. Nieskonczona.

        Podobnie jednak postepowali Koreanczycy.
        Wprowadzili na rynek USA DAEWOO i sprzedawali przez jakis czas.
        Auta na poczatku szly. Potem jednak okazalo sie, ze czesci zamienne Daewoo w
        USA sa drozsze od czesci do Mercedesa a Daewoo psuja sie srednio 3 razy do
        roku. Teraz 2 letniego Lanosa mozna kupic za 2000 dolarow i nikt tego nie chce
        sie tkac!

        Gdyby amerykanskie samochody byly projektowane z mysla o bezawaryjnej jezdzie,
        to na rynku nie sprzedawalyby sie Hondy po $40,000 a w magazynach nie stalyby
        Chevrolety po $12,000.

        GM podobnie jak konkurencja blednie zalozylo, ze amerykanski skapy konsument
        bedzie kupowal amerykanskie tanie barachlo. Amerykanski konsument ma kase
        i kupuje przewartosciowane slabym dolarem Hondy za absurdalne pieniadze.
        Ma jednak dzieki temu pewnosc, ze wizyty w serwisie beda sie ograniczac do
        wymiany oleju przez conajmiej 6 lat. Czyli do konca okresu gwarancji na zespol
        napedowy.

        Amerykanskie koncerny blednie zalozyly, ze kierowcy lubia kontakt z mechanikami.
        Kazde dziecko wie, ze mechanicy to zlodzieje. Wobec czego wizyta u zlodzieja
        jest zlem koniecznym. Po co kupowac nowe amerykanskie zlomy, ktorych posiadanie
        zmusza nas do odwiedzania zlodziei kilka razy w roku?

        Konkurencja jest naprawde zdrowa.
        Zupelnie nie jest mi zal koncernow samochodowych.
        Zal mi tylko, ze ktos im pozyczal pieniadze.


        • Gość: jast Re: ja tez ... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 27.03.05, 09:43

          > bledne decyzje strategiczne co do wytrzymalosci
          > samochodow.

          ja tez nie moge sluchac takich idiotyzmow.
          • takietam1 Re: ja tez ... 27.03.05, 21:57
            Jezeli producent projektuje pojazd i np. przeprowadza kable wysokiego napiecia
            przy kolektorze wydechowym, bez oslon, to jest to jasne, ze planuje wymoc na
            wlascicielach wymiane tych przewodow po kilku latach jazdy. Jezeli skrzynia
            biegow przy dobrej eksploatacji robi srednio 120 tysiecy mil w przypadku
            starego Chryslera a Hondy 200,000 mil, to jest cos na rzeczy, prawda?

            To sa zalozenia projektowe na deskach kreslarskich inzynierow koncernow
            samochodowych. To jest zas wymuszone prze wytyczne marketingowe o zmuszeniu
            rynku do wymiany pojazdu po okreslonym okresie czasu.

            Kazdy to rozumie, ale najwyrazniej nie ty.

            Forum nie jest miejscem na elaboraty dotyczace zlych rozwiazan konstrukcyjnych.
            Ale one sa, zapewniam cie. Sa na to tysiace przykladow. Amerykanie potrafia
            zrobic bezawaryjne auta, ale NIE CHCA. I mamy tego efekty.
            • Gość: jast Re: ja tez ... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 28.03.05, 04:40
              > starego Chryslera a Hondy 200,000 mil, to jest cos na rzeczy, prawda?

              nie ma duzo Hond ktore ci przejada 200000 mil na tej samej skrzynii.
              Uzywasz zmyslonych faktow. Moze zanim bedziesz pisac bzdury porozmawiaj z
              mechanikami ktorzy codziennie naprawiaja skrzynie.
              • takietam1 ooops mamy specjaliste 29.03.05, 09:58
                dobra jasiu, to nam teraz wyjasnij jaki sredni przebieg wedlug ciebie robi Honda
                a jaki Chrysler.

                I koniecznie oprzyj swoj wywod na faktach. Nic nie wymyslaj.
                • sybillla Re: ooops mamy specjaliste 29.03.05, 14:42
                  A jakie to ma znaczeie dla konsumenta? Samochod zmienia sie co 3 lata,
                  szczoteczke do zebow co miesiac a kalesony codziennie i gra.
            • sybillla US vs others 28.03.05, 22:04
              A ja przejezdzilem amerykanskim leasowanym samochodem 3 lata bez jednej,
              najmniejszej awarii. Oddalem go z 49 000 milami przebiegu jeszcze z
              oryginalnymi klockami hamulcowymi. A w Toyocie klocki zmienialem co 12 000- 15
              000 tysiecy mil, padlo sprzeglo (wymienili na gwarancji) i AC szlag trafil (
              tez wymienili chociaz nie chcieli, pobowali mi wmawiac ze ja go zepsulem).
              Co sie stanie po 120 000 mil to mnie malo obchodzi, bo ja nie bede tym autem
              juz na pewno jezdzil.
              Hondy nie cierpie, bo "Honda sie sama sprzedaje" i wszyscy, od sprzedawcow do
              serwisowcow maja klienta totalnie w dupie. Do tego nie lubie tandetnego
              wykonczenia, kolorystyki i i wstretnego plastyku nawet w drozszych wersjach.
              Poniewaz zmieniam auto co 3 lata, uwazam ze "amerykanin" wcale nie jest takim
              zlym wyborem. Wiecej "towaru" za te same pieniadze.
        • Gość: Pol Re: nie moge tego sluchac IP: *.ct.gemini.ntplx.com 27.03.05, 19:03
          Ty sie nie wyglupiaj. Naprwade ZNALAZLES SAMOCHOD AMERYKANSKIEJ PRODUKCJI? Ja
          znajduje tylko samochody z amerykanska nazwa wyprodukowane zagranica i tylko
          czasmi zkladane w USA dla obnizenia kosztow transportu itd. Ale w sumie juz nie
          ma amerykanskich samochodow. Zostaly nazwy. Wiec czego sie czepiasz
          amerykanskiej produkcji, ktorej tutaj juz nie ma. Zostalo przepychanie
          papierkow i pare innych robot, ktorych sie nie dalo wyslac za granice(bawienie
          dzieci itd). Ale jak bys naprawde chcial miec spowrotem produkcie w tym kraju,
          to musialbys POGONIC bankierow z Federal Reserve(sa prywatne). To oni wymusili
          na rzadzie USA "wolny chandel". ktory nie jest wcale wolny. Nazwa nie pokrywa
          sie z rzeczywistoscia, jak wszystkie pomysly tej grupy ludzi(na 100%-sprwadzone
          w tysiacletniej juz historji).
    • Gość: jast Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.03.05, 09:47
      > Czy wszystkiemu sa winne zwiazki zawodowe?

      nie wszystkiemu ale sa winne. Zwiazki zawodowe na calym swiecie mysla ze jak
      cos raz wywalcza to to juz jest na zawsze - swiete. A tymczasem czasy,
      koniunktury sei zmieniaja.
    • Gość: Kagan Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 28.03.05, 13:07
      USA juz dawno temu zbankrutowalo, tyle, ze komornik
      sie boi tam przyjsc... A wiec za USA zbankrutuja wszyscy
      jego sojusznicy, sczegolnie ci, co jak np. Australia
      tez zyja od lat na kredyt.
      • Gość: Pol Re: Do Kagan IP: *.ct.gemini.ntplx.com 28.03.05, 18:49
        Zyjesz w jaims wymazonym swiecie. WSZYSTKIE KRAJE SWIATA od 1933roku, ktore
        maja banki centralne sa zbankrutowane. Nawet Niemcy, Francja itd. Dlatego te
        wszystkie kraje ignoruja swoje wlasne konstytucje, spoleczestwa i opowiadaja
        sie za "jednym rzadem swiata". Musza poprostu wykonywac zarzadzenia bankow. W
        przeciwnym razie beda ogloszeni "bankrotem" i zostana zablokowani jak np. Libia
        itd. Powinno byc dla ciebie dobra wiadomoscia, ze np. Ameryke banki probuja
        oglosci "bankrotem", bo znaczy to, ze Ameryka probuje sie wyzwolic(z dyktatury
        bankierow) i przy tej okazji Polsce sie UDA DOSTAC WOLNOSC. Chyba, ze uwazasz,
        ze Polska wolna jest.
    • Gość: loper1 Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.05, 15:01
      dlatego ameryka idzie na wojne, tak jak Hitler gdy bakrutował
      • Gość: Pol Re: O Niemcach. IP: *.ct.gemini.ntplx.com 28.03.05, 19:00
        Wiele dobrych ludzi zginelo w tej wojnie. Tak ze jest czasami ciezko rozmawiac
        co sie tam wtedy z Niemcami dzialo. O ile wiem to banki centralne
        finansowaly "H"(jak USA).
        To one go uzbroily i NAKAZALY ISC NA WSCHOD dla zekomego zniszczenia komunizmu.
        Zekomego bo te same banki finansowaly sowietow i wlasciwie chodzilo im o
        umocnienie komunizmu W SWIECIE(co im sie udalo-sprawdz gdzie jest
        komunizm). "H" i jego narod poprostu wykiwali. Wszystkie kredyty dla niego byly
        dopiero wstrzymane po ataku na Polske. Nie z milosci do Polski to zrobili, ale
        dlatego, ze atak ten wywolal sopdziewane niezadowolenie swiata i co najgorsze
        zaslepienie. Milony ginely a banki centralne zwijaly sie z smiechu i liczyly
        wlasne dochody. Do dzisiaj nie wielu ich wini za cokolwiek. Niewiecie, ze np.
        EU to ich pomysl itd.
        • Gość: JGA Re: O Niemcach. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.03.05, 05:10
          Cos na ten temat (english)...

          arno.daastol.com/history/EngdahlMackinder.html
          • Gość: Pol Re:Do JGA IP: *.ct.gemini.ntplx.com 30.03.05, 03:32
            Bardzo ciekae. Ja to jestem ciezki do obwiniania jakiegokolwiek narodu, bo nie
            znalazlem zadnego jeszcze w historji, ktory by zaczol wojne. Wszystkie wojny sa
            zaczynane (znalazlem) przez bardzo mala grupe ludzi, ktorym udalo sie
            katrolowac rzad danego kraju, ktory wywoluje je, najczescie w "imie" tego
            oszukanego spoleczestwa. Jak o Anglikach jednak mowa, to moze
            www.tomvalentine.com i mozna przeczytac artykul: "The City of
            London...........". Pozdrowienia.
    • Gość: JGA Re: USA: General Motors, ile jest wart... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.03.05, 02:38
      Zla prasa na temat sytuacji w GM nie ma konca....

      ===================
      With roughly 565 million shares outstanding, GM is currently being valued at a
      bit more than half its balance sheet equity, which stands at the moment at
      about $28 billion. But if you take out intangibles and goodwill, you're down to
      equity of $22 billion.

      And if you net out that $2 billion more in negative cash flow that's supposedly
      on the way for this year, and another $2 billion in payments that are owed on a
      bungled investment in Italy's Fiat Motor Co., you're now down to $18 billion.


      www.nypost.com/business/41856.htm

    • Gość: JGA Re: GB: Rover odjedzie na zawsze??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.04.05, 02:09
      Nawet Chinczycy przestraszyli sie przejmowac brytyjski ROVER. Zemsta za
      opiumowa wojne??
      Koszty przejecia zobowiazan Roveru byla zbyt wysoka ( emerytury!!!)???

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2645275.html
    • stary-wyjadacz Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu 10.04.05, 09:57
      General Motors is going bankrupt for the same reason Social Security is going
      under: unfunded liabilities in the form of promised benefits to retirees.
      ==========================================================
      Powyzsze zdanie jest absolutna, wierutna bzdura.
      Pieniadze na SS sciagane sa w formie podatku pod przymusem i nastepnie wyplacane
      emerytom. Sytuacja GM jest zgola odmienna. GM nie ma od kogo sciagac pod
      przymusem. Pieniadze na emerytury pracownicze, ktore nota bene sa dodatniem do
      SS pochodza z profitu przedsiebiorstwa.
    • Gość: JOrl Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.dip.t-dialin.net 10.04.05, 22:04
      Prosze, felusiak nagle mowi cos z sensem! A conajmniej tak bo zrozumialem.
      A wiec PANSTWOWE renty sa LEPSZE od prywatnych. Ja wiem, ze JKM i jego forumowe
      wcielenie darr.darek inaczej uwazaja. A w Niemczech jest spora panstwowa renta.
      Bismark ja wymyslil. Placi sie od zarobkow, do ich pewnej granicy. A teraz jak
      byloby wplacanie na jakies tam akcje. A wiec ja sie rozliczeniem panstwowej
      renty przyjrzalem. A wiec ten caly urzad (bo taki jest) zuzywa ze skladek tylko
      parenascie procent wplywajacych pieniedzy! A prywatny? Napewno wiecej. Prezesi,
      maklerzy, finansowi zonglerzy. I to znacznie. Oczywiscie tak naprawde skladki
      NIE sa na jakis procent odkladany. W panstwowym. Po prostu ze skladek dzisiaj
      wplacanych sa wyplacane dzisiejsze renty. A panstwo tak reguluje aby ich
      starczalo. I odpowiada za to co bedzie jutro. A tak naprawde to i tak w
      prywatnych funduszach skladanie nie jest tak bardzo rozne. Bo przeciez
      odkladane sa pieniadze a nie towary na przyszlosc dla rencistow. I za te
      odlozone w prywatnych fondach pieniadze beda przyszli rencisci kupowali towary
      wytwarzane przez przyszle pokolenie. I tak naprawde tylko tyle ile przyszle
      pokolenie bedzie gotowe sie tymi towarami z emerytami podzielic. W panstwowych
      rentach panstwo bedzie jakos tam zmuszalo pracujacych do odpowiedniego
      humanitarnego dzielenia sie. W prywatnych? Moga splajtowac, albo tylko sporo
      stracic.
      Tutaj w Niemczech, emerytury sa jakos tam proporcjonalne do tego co sie
      wplacalo. Oczywiscie sa tez wydawane pieniadze na inne sprawy. Jakis NRDowcow
      itp. Coz. Trudno.
      Ale poki panstwo (niemieckie) bedzie solidne, to swoim emerytom nie da umrzec z
      glodu. Ale kaze tez coraz dluzej pracowac. Ja np. bede musial pracowac do 66
      roku zycia. Coz, ja akurat lubie pracowac. Wiec i mi nie przeszkadza.
      A jakby panstwowych przymusowych rent nie bylo? To by sie przeciez znalezli
      tacy, i to sporo, co by w jakis prywatnych NIE oszczedzali. I co wtedy? Ano ja
      by byli starzy to przeciez by trzeba byloby ich jakos tam i tak utrzymywac.
      Socjal. I wtedy by wygrali. Bo lepiej zyli jak pracowali (nie odkladali) a na
      straosc i tak, wprawdzie biednie, ale zyliby z podatkow innych.
      Panstwowe renty sa potrzebne. I sluszne.
      Pozdrowienia

      • stary-wyjadacz Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu 12.04.05, 19:10
        Felusiak napisal cos z czym sie zgadzasz i dlatego uwazasz, ze mowi z sensem,
        ciekawe podejscie. Dalszy ziag twoich wywodow jest bardzo naiwny i zarazem zabawny.
        Widzisz, rzecz w tym, ze ty nie myslisz w szerszych kategoriach. Wszystkie twoje
        przemyslenia obracaja sie wokol wlasnej dupy.
        Kiedy wprowadzono Social Security na jednego emeryta skladalo sie 33 pracujacych.
        Wiek emerytalny wynosil 65 lat a srednia dlugosc zycia wlasnie tyle wynosila.
        W miedzyczasie medycyna poczynila postepy, ludzie sa zdrowsi i zyja srednio do
        78 lat, czyli pozostaja na emeryturze statystycznie 22 lata a nie 0 (zero) lat,
        jak na poczatku. Zastepy emerytow rosna i dzisiaj jedynie 3 pracujacych pokrywa
        emeryta a w niedalekiej przyszlosci bedzie jedynie dwoch. Aby utrzymac system
        rzad bedzie zmuszony podniesc podatki.

        PS. Nie zrozumiales mnie ani w zab. Jestem za prywatyzacja systemu emerytalnego.
        Jednak nie popieram takiego rozwiazania dla tych, ktorzy maja dzis 45-50 lat.
        Za malo czasu na to aby uskladac sobie na emeryture.
        PS2. Prywatne fundusze emerytalne sa dziedziczone, panstwowe jak wiemy nie sa.
    • jorl Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu 16.04.05, 16:29
      stary-wyjadacz napisał:

      > wyciska ze mnie lzy a do bolu doprowadzilo mnie stwierdzenie jednego
      dyskutanta
      > ,
      > ze deficyt handlowy to dlug a deficyt budzetowy to okradanie swiata.

      Poznajesz swoje slowa felusiak? Z forum Swiat. A tym innym to bylem ja jorl.

      Ja pisalem WIELOKROTNIE i zawsze tak samo ze USA okrada Swiat deficytem
      handlowym. A NIE budzetowym. Ty napisales ODWROTNIE.

      A wiec DLACZEGO? Srednio inteligentny szympans by musial juz zapamietac co ja
      twierdze. I nie mowic odwrotnie.
      Niestety, felusiak, jestes ponizej tego sredniego szympansa. I takie jest Twoje
      cale durne pisanie. Na forach.
      Pozdrowienia
      • jorl poprzedni post byl do felusiaka n/t 16.04.05, 16:30
        • Gość: felusiak Re: poprzedni post byl do felusiaka n/t IP: *.nyc.res.rr.com 17.04.05, 15:47
          Jorel, powiedz mi skad wziales 6000 mld dlugu skumulowanego w wyniku kolejnych,
          rocznych deficytow rachunku biezacego? Sam dodajesz slupki?
      • vice_versa DEFICYT BUDZETOWY versus HANDLOWY 18.04.05, 02:48
        ...czyli Jorla historia o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą...

        jorl napisał:
        > Ja pisalem WIELOKROTNIE i zawsze tak samo ze USA okrada Swiat deficytem
        > handlowym. A NIE budzetowym. Ty napisales ODWROTNIE.

        Jorl, co Ty p..przysz?
        To NIE JEST alternatywa. Deficyt budzetowy odbija się deficytem handlowym.
        Deficyt handlowy WYNIKA z deficytu budetowego i jest przełożeniem deficytu
        budzetowego na wzrost popytu wewnętrznego. To co piszesz oznacza jedynie, że
        nie masz pojęcia o tym jak to się dzieje i jaka istnieje między tymi dwoma
        wielkościami współzależność! A taka oczywista współzależność ISTNIEJE. Tylko to
        nie jest skala 1:1 i podobni do Ciebie nie są w stanie tego pojąć JAK to się
        dzieje.Deficyt budzetowy to PIENIĄDZE pożyczone przez rząd i wpompowane z
        powrotem w rynek. Amerykanie używają rynku, a rynek to silnia! Więc napiszę
        jeszcze raz... tylko jeszcze jedna uwaga: to nie jest teoria spiskowa, bo ja
        patrzę na ten mechanizm z nieskrywanym podziwem jak na swego rodzaju perpetuum
        mobile... Ale po kolei:
        Chińczycy, Japończycy i kto tam jeszcze nabywają amerykańskie bondy za 400 mln
        USD. Te 400 mln finansuje deficyt budzetowy. Jednocześnie banki krajowe
        (nieamerykańskie mówiąc najogólniej) kupują Tbondy za 600 mln USD. One tych
        pieniędzy NIE MAJĄ. To jest tylko po to by stosować wypychanie papieru za
        granicę. A inwestorzy zagraniczni pilnują proporcji 60:40 co by "zabezpieczyć
        się" na przyszłość tak żeby kolejne emisje zawsze w większym stopniu prowadziły
        do INFLACJI w USA a w mniejszym do deprecjacji długu, czyli tych wypchniętych
        do Chin Tbondów. Tak się jednak NIE DZIEJE. Bo: Banki z małego kraju nad Morzem
        Śródziemnym zastawiaja te kupione TBondy w różnych agencjach rządowych i
        dostają za nie gotówkę. (Efekt uboczny jest taki że USD spadać musi, a surowce
        muszą rosnąć)Tę gotówkę banki rozdają ludziom w formie kredytów, już nie tylko
        prime, ale i subprime. Tak się kreuje popyt na nieruchomości, ceny skaczą do
        góry o kilkadziesiąt procent rocznie: bo dużo gotówki wpompowane jest w płytki
        rynek, nieruchomości pozostających w rzeczywistym obrocie jest minimalna ilość,
        ROSNĄ WSZYSTKIE nieruchomości w całych USA, rośnie ich wycena, rośnie equity.
        Efekt jest taki że wyższa wartość nieruchomości pozwala brać kolejne kredyty,
        tzw "equity" czyli pod wzrost wartości nieruchomości. W całych Stanach popyt na
        towary chińskie nie rośnie więc o 400 mln które chińczycy włożyli w ten rynek
        kupując bondy, tylko rośnie o 2 mld. Tu masz swój deficyt handlowy. Więc się
        chińczykom opłaca, te bondy kupować, bo cieszą się idioci że mogą więcej
        eksportować. Amerykanie nakręcają konsumpcję i deprecjują swój dług. A pewien
        mały kraj nad Morzem Śródziemnym czerpie ze swojego pomysłu ogromne zyski już
        od 50 lat. Postaraj się przyswoić to co napisałem i nie pisz Jorl więcej swoich
        herezji o wyższości deficytu budzetowego nad handlowym lub odwrotnie bo takie
        stawianie sprawy jest absurdalne.
    • maly32 Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu 18.04.05, 01:47
      I dobrze. GM partoli samochody az szkoda mowic. Ludze pracujacy w zwiazkach w
      GM to az zart, wiecej spedzaja czasu gadajac w pracy niz pracujac. Ich jedyne
      zainteresowanie to czy juz jest 17-ta wiec mozna isc do domu. Dzieki Zenek,
      ale trzeba zamknac ten interes. GM to nic innego niz firma od zdrowotnych
      ubezpeieczen ktora tez produkuje samochody. GM jest najwiekszym kupcem Viagra
      na swiecie dzieki swoim bylym pracownikom. Oczywiscie te mlotki nam powiedza
      ze bez nich firmy by dzisiaj nie bylo, dobry zart. Kazdy z nich dostal pensje
      za ktora pracowali. Jak sie wyjdzie z restauracji to oni nie sa nam winni
      objadu na nastepny dzien. Czas zamknac GM!

      M
      • borrek Re: Bush zadba o emerytury. 18.04.05, 23:58
        Stara k....a gielda zatroszczy sie o Wasze skladki.
        STOCK MARKET to je ono.:-))
        cagle.slate.msn.com/working/050113/horsey.gif
        • maly32 Re: Bush zadba o emerytury. 20.04.05, 16:12
          I dobrze, niech zamkna ta firme ubezpieczeniowa, ktora tez produkuje samochody,
          potrzebna ona nam jest jak piate kolo w samochodzie.

          M
    • Gość: JGA Re: USA: Legalna konfiskacja 50% emerytury.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.04.05, 03:27
      W sytuacji, gdy korporacja bankrutuje, zobowiazania emerytalne przejmuje
      organizacja ubezpieczajaca te emerytury. Problempolega jednak na tym, ze ta
      organizacja gwarantuje wyplaty tylko do 50% wysokosci oryginalnych emerytur.
      Pozostale 50% pochlonie inflacja...

      A real estimate, based on population and payroll taxes, reveals that about 25
      percent of the American workforce is presently unemployed, and that will
      eventually force them into the social service slavery system. Unless your
      mortgage and debts are completely paid off, and you can still pay your property
      taxes, there's a good chance you'll soon be joining them. Welcome to the third
      world, and to an American world, where slavery is legal once again.

      portland.indymedia.org/en/2005/04/315768.shtml

      "Lenin is said to have declared that the best way to destroy the capitalist
      system was to debauch the currency. By a continuing process of inflation,
      governments can confiscate, secretly and unobserved, an important part of the
      wealth of their citizens..... Lenin was certainly right." - John Maynard
      Keynes*

      • Gość: ... Re: USA: Legalna konfiskacja 50% emerytury.... IP: *.ct.gemini.ntplx.com 20.04.05, 02:25
        Tak prawie masz calkowita racje. Jednak nie prawda jest, ze rzad konfiskuje
        dochody swoich obywateli w USA, bo robi to bank centralny(FRS). To one zmuszaja
        rzad do ciaglego podnoszenia podatkow i tworza inflacje. A Lenin i Trocki
        oczywiscie to ludzie bankierow z NY(to oni zaplacili na rewolucie, co juz w
        ok.6 miesiacach zostalo im zwrucaone w zlocie, przez Szwajcarie). Wiec dlaczego
        by mieli niewiedziec co w trawie pistrzy.
    • Gość: JOrl v_v IP: *.dip.t-dialin.net 19.04.05, 21:23
      No, no drogi v_v nie przesadzaj.
      Ale wiesz ja prosty inzynier wiec moze tylko malymi kroczkami. Bo sie moge w
      odmetach ekonomicznych madrosci zgobic. A tego mysle ze i Ty tez bys nie
      chcial. A conajmniej ja.

      Twoje slowa drogi v_v:

      >To NIE JEST alternatywa. Deficyt budzetowy odbija się deficytem handlowym.
      >Deficyt handlowy WYNIKA z deficytu budetowego i jest przełożeniem deficytu
      >budzetowego na wzrost popytu wewnętrznego.

      Wyrazasz sie nieprecyzyjnie. Moze sprobuje zinterpretowac Twoje stwierdzenie.
      Cytowane przezemnie.
      Czy uwazasz wiec ze jak sie ma deficyt budzetowy MUSI sie miec handlowy? Mowa
      naturalnie o USA. Teraz.
      Ja prosty inzynier inaczej nie potrafie Twojego stwierdzenia interpretowac.

      A wiec popatrzmy. Takie Niemcy. Teraz. Maja przeciez, w procentach do dochodu
      narodowego liczac, podobnie duzy deficyt budzetowy jak USA. A NIE maja deficytu
      handlowego (dokladnie platniczego). Wrecz odwrotnie. Nadwyzke. Czyli w
      Niemczech deficyt budzetowy sie NIE przeklada na handlowy.

      Japonia teraz. Akurat nie wiem czy w tym momencie maja deficyt budzetowy. Ale
      ze jako nazbierali sobie ze 150% doch. Narod. deficytu budzetowego to zapewne
      co roku go maja. I to niezly. A jednoczesnie od wielu lat maja CIAGLE nadwyzke
      exportu nad importem. I znowu tez i w Japonii deficyt budzetowy sie NIE
      przeklada na handlowy.

      Ale moze USA przed kilku laty? Mieli moment ze NIE mieli deficytu budzetowego,
      mieli nadwyzke. Krotko ale zawsze. Ale deficyt handlowy MIELI wtedy tez. Nie
      tak duzy jak teraz, ale spory. A wiec i w USA sie razu pewnego NIE stalo to co
      Ty drogi v_v twierdzisz, prawda?

      NO to jak jest?

      Pozdrowienia


      • Gość: vice_versa Japonia i Niemcy to kraje pogrążone w kryzysie!!! IP: *.chello.pl 20.04.05, 21:29
        Jorl, wyrażam się bardzo precyzyjnie: alternatywa którą budujesz jest
        IDIOTYCZNA.
        > Czy uwazasz wiec ze jak sie ma deficyt budzetowy MUSI sie miec handlowy?
        Nie, nigdzie tego nie napisałem. W ekonomii nie ma ścian. Są CELE.
        Tak więc celem USA jest nieustanne życie na kredyt. To się robi tak: przejmuje
        rynki zewnętrzne doprowadzając je do bankructwa. To powoduje wzrost emisji
        akcji i wzrost cen akcji na NYSE czyli napływ pieniądza z zewnątrz. Chorobliwi
        antyantyamerykanie nazywają to życiem Ameryki na kredyt.
        Bajka się jednak kończy wtedy kiedy giełda załamuje się. Powstaje "próżnia"
        czyli dopływ pieniądza z zewnątrz na rynek Amerykański się załamuje. Wtedy
        Greenspan gwałtownie tnie stopy i równocześnie gwałtownie stara się zapełnić
        próżnię po akcjach drukując Tbondy i wypychając je na rynek zewnętrzny. I tu
        się pojawia pytanie: jaki interes mają w tym Ci co te Tbondy kupują?
        Jest to z pozoru tym dziwniejsze, że skoro stopy ZACZYNAJĄ spadać to znaczy, że
        emisja TBondów dopiero ZACZYNA wzrastać a deficyt budetowy ZACZYNA przybierać
        na sile zwiastując dużo WYŻSZY poziom w nadchodzących latach, a co za tym idzie
        NIEUCHRONNOŚĆ spadku tej waluty w której TBondy są nominowane. Czyli np.
        oprocentowanie jest 5% ale przewidywalny dalszy spadek stopy procentowej
        sugeruje dalsze podnoszenie emisji obligacji i SPADEK podstawy czyli waluty o
        (tu można spekulować) 10-15-20%. Więc JAKI mają interes Ci którzy te TBondy
        kupują? Czemu im się to opłaca?
        Opłaca im się bo liczą na wzrost produkcji wewnętrznej, liczą prosto: większa
        produkcja, większe wpływy z podatków.
        Ja nie sugeruję. Ja piszę PO CO. Czemu rząd musi drukować po upadku giełdy to
        chyba jest jasne dla każdego kto słyszał o Wielkim Kryzysie i wie co wtedy
        zrobił USGov i jak doprowadził do deflacji przyczyniając się do kryzysu.

        Odpowiadając więc na Twoje pytanie:
        > Czy uwazasz wiec ze jak sie ma deficyt budzetowy MUSI sie miec handlowy? Mowa
        > naturalnie o USA. Teraz.
        Rząd Stanów PO TO nakręcił deficyt budzetowy, bo NIE MIAŁ WYJŚĆIA. Inaczej
        kryzys deflacyjny nastąpiłby już 4 lata temu. Deficyt handlowy pojawił się już
        z dwa czy trzy lata temu, bo pierwsze obniżki podatków i pierwsze korzyści z
        dźwigni na rynku nieruchomości (w poprzednim poście) przełożyły się na wzrost
        popytu wewnętrznego, nie przekładając się jednak na wzrost prosukcji
        wewnętrznej.
        Chiny kupowały bo chciały podnieść swój EXPORT i zwiększyć podatki.
        Różnica jest taka: USA opierają swoją gospodarkę na nieustannym podtrzymywaniu
        KONSUMPCJI, większość innych krajów wyznaje dogmat o globalnym deficycie
        PRODUKCJI.

        > A wiec popatrzmy. Takie Niemcy. Teraz. Maja przeciez, w procentach do dochodu
        > narodowego liczac, podobnie duzy deficyt budzetowy jak USA. A NIE maja
        > deficytuhandlowego (dokladnie platniczego). Wrecz odwrotnie. Nadwyzke.
        > Czyli w Niemczech deficyt budzetowy sie NIE przeklada na handlowy.

        Jorl: przyczyny deficytu budzetowego w Niemczech są zupełnie inne. Oni uważają
        że lepiej produkować u siebie nierentownie i dopłacać zamiast tę produkcję
        przenosić do Chin, Indii czy gdziekolwiek indziej.
        Moje tezy dotyczą RACJONALNEJ gospodarki a nie chorego, państwowego socjalizmu.

        > Japonia teraz. Akurat nie wiem czy w tym momencie maja deficyt budzetowy. Ale
        > ze jako nazbierali sobie ze 150% doch. Narod. deficytu budzetowego to zapewne
        > co roku go maja. I to niezly. A jednoczesnie od wielu lat maja CIAGLE
        > nadwyzkeexportu nad importem. I znowu tez i w Japonii deficyt budzetowy sie
        > NIEprzeklada na handlowy.
        Podajesz mi właśnie chore przykłady państw które opierają swój dobrobyt na
        dominacji PODAŻY nad POPYTEM, w dodatku państwa które nie obniżają podatków i
        nie stwarzają warunków do wzrostu swoich przedsiębiorstw. Zauważ że oba te
        państwa wzbogaciły się na PODAŻY i nie są w stanie zmienić priorytetów
        gospodarki. Dokładnie tak jak Ty. OBA te państwa tkwią po uszy w strukturalnym
        kryzysie już drugą pięciolatkę, więc o czym w ogóle mówimy??? Czy ja napisałem
        że nie można postępować kretyńsko i idiotycznie???


        Napisałem jeszcze jedno: JAK emisję Tbondów przełożyć na wzrost konsumpcji
        wewnętrznej NIE W SKALI 1:1 tylko skorzystać z DŹWIGNI RYNKU NIERUCHOMOŚCI. Czy
        Ty naprawdę nie rozumiesz, że jeśli 1 mln Euro ściągnięte z rynku przez rząd
        wpompujemy np w biurokrację to żadnej dźwigni nie ma i nie będzie, a jeśli damy
        bankom do wpompowania w rynek nieruchomości to dźwignia ZAISTNIEJE bo wzrosną
        wszystkie nieruchomośći???
        Zacznij Jorl myśleć. Czemu np kryzys w Japonii zaczął się od krachu
        nieruchomości???

        > Ale moze USA przed kilku laty? Mieli moment ze NIE mieli deficytu
        > budzetowego, mieli nadwyzke. Krotko ale zawsze. Ale deficyt handlowy MIELI
        > wtedy tez. Nie tak duzy jak teraz, ale spory. A wiec i w USA sie razu pewnego
        > NIE stalo to co Ty drogi v_v twierdzisz, prawda?

        Zupełnie nie wiem co się NIE STAŁO.
        Wyciągasz zupełnie absurdalne wnioski. ZAWSZE istnieje deficyt budetowy. Tylko
        on wzrastał dokładnie równolegle z PKB. Przecież sytuacja którą opisuję NIGDY
        nie pozwala na całkowite wyeliminowanie deficytu i likwidację długu, pozwala
        tylko na ZRÓWNANIE tempa wzrostu sektora publicznego i ograniczenie emisji
        Tbondów do takiego poziomu który zapewni USA dalszy dopływ pieniądza z zewnątrz
        (wraz z monopolem USD na rynku surowców i przejmowaniem innych rynków w drodze
        doprowadzania ich do upadłości). Dewaluacja USD (tj. deficyt budzetowy) jest
        SUPER, bo przy wykorzystaniu mechanizmu dźwigni umożliwia USA
        NIEPROPORCJONALNIE wyższą konsumpcję (tj deficyt handlowy) pozwalając na
        obniżenie realnej wartości długu w momencie spłaty tego zadłużenia. Deficyt
        natomiast nikomu się nie podoba w okresie wzrostu giełdy, bo jest zbędnym
        blastem, zaszłością, dlatego warto go wtedy ograniczać. (Tu popatrz sobie na
        zeszłoroczne rozsądne działanie rządu polskiego który deficyt ograniczył).

        Zamiast tak twórczo ze mną polemizować, zacznij myśleć Jorl czemu dzieje się
        tak jak się dzieje i komu to służy. Czemu tak się musi dziać, a nie jak to
        wszyscy są idiotami.

        Pisałem kiedyś do BRvUS że każda czynność prawna ma dwie strony: pieniądz i
        towar/usługa/prawo majątkowe. Ty liczysz tylko towar i NIE rozumiesz że saldo
        handlowe tworzą też usługi i wszystkie niematerialne prawa majątkowe(akcje,
        Tbondy, opłaty biotech, patentowe, znaki towarowe etc) Ty liczysz NIE TĘ STRONĘ
        OBROTU. Obrót ma DWIE RÓWNOWAŻNE STRONY. Ty się uparłeś na liczenie tej
        zaledwie CZĘŚCI tej strony, której w dodatku w ogóle się policzyć nie da, bo
        nikt nie ma obowiązku raportowania np. takiego a nie innego podziału udziałów w
        spółce cywilnej. Kapitalizm polega na liczeniu pieniądza. Zapamiętaj sobie to
        raz na zawsze Jorl. Im więcej więc akcji czy Tbondów zostanie wyeksportowanych
        to tym więcej pieniądza napłynie. Te prawa majątkowe są SUROGATEM twojego
        exportu. Za ten zaimportowany pieniądz możesz kupować tam gdzie taniej (czyli w
        Chinach etc.) co podwyższa deficyt towarowy, a swój papier dewaluujesz
        kolejnymi emisjami. W gospodarce nie chodzi o nadwyżkę towarową tylko
        pieniężną. Inaczej mówiąc PAPIER TO TEŻ TOWAR.
        Pisałem też że ktoś kto nie rozumie, że chodzi o saldo przepływów finansowych
        a nie o liczenie salda obrotu towarowego jest kompletnym ignorantem. A Ty dalej
        swoje, Jorl, dalej swoje, zamiast myśleć.
        • Gość: ... Re: Japonia i Niemcy to kraje pogrążone w kryzysi IP: *.ct.gemini.ntplx.com 21.04.05, 02:12
          Z kad sie wzielo Tobie, ze Ameryka ma deficyt wewnetrzny i zewnetrzyny od ok. 4
          lat. Zaraz po zmniejsznu podatkow od zarobkow? Obydwa deficyty maja wieloletnia
          historje i nie maja nic wspulnego z podatkami. Ostatnia recesja zaczela sie
          tutaj ok. 1989. Popszedni prezydent mial tylko lepsza prase w Europie. Kazdy
          socjalista lubi zwiekszac podatki i z tad te poprcie dla niego(on byl poprostu
          podobny do europejskich glow panstw). Ale on nic nie zbalansowa(zadnego
          budzetu). To byla tylko poropaganda. A o zyciu na kredyt. To dzisiaj prezydent
          podpisal zreformowane prawo o bankrotownu(zniesiono Ch. 7). Oczywiscie bedzie
          trudniej dostac bankropcie. Dla przypomnienia. W Ameryce umozliwionio ludzia
          bankrutowac, dla zachencenia ich do ryzykowania i zaciagania kredytow. Jak
          Ameryka przed laty byla chrzescianska( najwyzszy sad tego kraju w 1982roku
          ostatnio oglosil ten kraj chrzescianskim) i moralna to zadko kto zaciagal
          kredyty. Bankerzy nie wiele mogli zarobic oczywiscie. Obecnie wydaje sie im, ze
          zawsze bedziemy zaciagac kredyty i robic ich wlasnie bogatymi. Z tak wydali
          miliony USD na nowe prawo niwelujace CH. 7. Nastepne, z kad sie wzielo, ze
          Niemiecki deficyt jest gluwnie z doplat do wlasnego przemyslu? Europa jako
          calosc jest o wiele wiecej zainwestowana w Chinach niz Ameryka. Wiec gdzie jest
          ta ochrona swoich miejsc pracy? Mysle, ze wiadomosci jakimi operujesz pochodza
          z media oplacanych prze benkierow. Bankierow, oczywiscie zawsze
          socjalistycznych, to jest ich system. T-bands to oczywiscie rzadowe bands. Od
          ilosci ich sprzedazy zalezy ile rzad bedzie mugl porzyczyc od FRS, bo T-bands
          sa wlasnie zastawem do tego kredytu i jego jedynym limitem. Wiec czy to jest
          dobrze jak ten rzad ma wiecej pieniedzy, czy zle? Pamietajmy, ze ten rzad
          powinen byc maly, tani i niewtracac sie do zycia prywatnego obywateli jak dlugo
          nie lamia prawa tego kraju. Powinien tylko sprawowac funkcje okreslana w US
          KONSTYTUCJI Arytkul 1 sekcja 8. Nie powinien byc socjalistyczny jak w Europie.
          Pozatym ciekawa wypowiedz, ale oczywiscie inne myslenie, bo zrudla naszego
          myslania sa inne. Co jest OK. Pozdrowienia
          • Gość: Borek Re: Japonia i Niemcy to kraje pogrążone w kryzysi IP: *.h.pppool.de 21.04.05, 08:27
            • Gość: Borek Re: Kolo ratunkowe IP: *.h.pppool.de 21.04.05, 08:28
              cagle.slate.msn.com/working/050419/bennett.jpg
          • Gość: vice_versa Re: Japonia i Niemcy to kraje pogrążone w kryzysi IP: *.chello.pl 21.04.05, 12:17
            Napisałem:
            >Rząd Stanów PO TO nakręcił deficyt budzetowy, bo NIE MIAŁ WYJŚĆIA. Inaczej
            >kryzys deflacyjny nastąpiłby już 4 lata temu. Deficyt handlowy pojawił się już
            >z dwa czy trzy lata temu, bo pierwsze obniżki podatków i pierwsze korzyści z
            >dźwigni na rynku nieruchomości (w poprzednim poście) przełożyły się na wzrost
            >popytu wewnętrznego, nie przekładając się jednak na wzrost produkcji
            >wewnętrznej.

            Gość portalu: ... napisał(a):
            > Z kad sie wzielo Tobie, ze Ameryka ma deficyt wewnetrzny i zewnetrzyny od ok.
            > 4 lat. Zaraz po zmniejsznu podatkow od zarobkow? Obydwa deficyty maja
            >wieloletnia historje i nie maja nic wspulnego z podatkami.

            OK, napisałem o "pojawieniu się" zamiast o "skokowym wzroście". Ale jeślibym
            napisał o skokowym wzroście to bym usłyszał, że nie można mówić o wzroście
            skoro za Clintona była nadwyżka. Z pozoru deficyt budzetowy nie ma nic
            wspólnego z podatkami. Spowodowany jest koniecznością zastąpienia przez Tbondy
            emisji akcji w celu zapchania pojawiającej się po upadku giełdy "próżni" w
            saldzie obrotów zewnętrznych i groźbą deflacji. O czym więc napisałem?
            Napisałem o tym, że ten deficyt budzetowy trzeba NA COŚ wydać. Nie tylko na
            wojnę i na zbrojenia. Także na obniżkę podatków. Że, podobnie jak dźwignia
            nieruchomościowa POWODUJE to gwałtowny wzrost popytu wewnętrznego. Obniżki
            podatków zawsze są finansowane deficytem budzetowym i wzrostem długu. Więc
            logika wskazuje, że moment gwałtownego wzrostu deficytu budzetowego POPRZEDZA
            moment gwałtownego wzrostu deficytu towarowego(niesłusznie nazywanego
            handlowym). Sądzę że wiesz, że obniżki podatków prowadzą do wzrostu KONSUMPCJI.
            Podobnie wzrost konsumpcji przekłada się na wzrost deficytu wymiany towarowej.
            Myślę, że jasne jest, że pieniądze uzyskane przez rząd ze wzrostu
            deficytu/spadku nadwyżki budzetowej umożliwiają obniżkę podatków. Inaczej
            mówiąc żeby obniżyć podatki trzeba te źródło przychodów zastąpić emisją
            Tbondów.
            Piszę zupełnie co innego: Im kraj się szybciej rozwija tym DEFICYT TOWAROWY
            będzie wyższy bo tym WIĘKSZY udział w "exporcie" będą stanowić papiery i
            niematerialne tytuły prawne. DEFICYT BUDZETOWY gwałtownie WZRASTA, właśnie po
            to by utrzymać ten export papierów. MUSI powstać, bo Tbondy muszą zastąpić
            akcje które już nie przyciągają kapitału z zewnątrz. To dlatego JOrLowi nie
            zgadza się deficyt handlowy, bo uwzględnia tylko export towarowy a np. nie
            uwzględnia exportu TBondów i akcji. Efekt jest taki, że JOrL uważa deficyt
            handlowy USA za dowód pogrązania się gospodarki amerykańskiej, co jest
            nonsensem.

            >Ostatnia recesja zaczela sie
            > tutaj ok. 1989. Popszedni prezydent mial tylko lepsza prase w Europie. Kazdy
            > socjalista lubi zwiekszac podatki i z tad te poprcie dla niego(on byl
            > poprostu podobny do europejskich glow panstw).Ale on nic nie zbalansowa
            > (zadnego budzetu). To byla tylko poropaganda.

            Nie piszę o polityce bo mnie to nie interesuje. Uznaję prymat gospodarki nad
            polityką. Za Clintona budzet był zbilansowany, ale nie dlatego, że był to
            Clinton, tylko dlatego że trafił na okres prosperity giełdowej i nadwyżki w
            saldzie płatniczym uzyskiwanym dzięki emisjom i wzrostom cen akcji. Bush
            zastąpił akcje Tbondami bo musiał. Clinton zrobił idiotycznie bo nadwyżka
            budzetowa oznacza że już dawno można było obniżyć podatki i podtrzymać wzrost
            konsumpcji, a więc utrzymać wzrost giełdy i salda płatniczego. W tym sensie to
            Clinton zawalił sprawę. Za dużo pieniądza ściągał z rynku.

            Nastepne, z kad sie wzielo, ze
            > Niemiecki deficyt jest gluwnie z doplat do wlasnego przemyslu? Europa jako
            > calosc jest o wiele wiecej zainwestowana w Chinach niz Ameryka. Wiec gdzie
            > jestta ochrona swoich miejsc pracy? Mysle, ze wiadomosci jakimi operujesz
            > pochodza z media oplacanych prze benkierow. Bankierow, oczywiscie zawsze
            > socjalistycznych, to jest ich system.

            Jest pewien poziom absurdu przy którym nie warto odpowiadać. To co wyżej ma się
            nijak do tego co napisałem ja. Nie rób ze mnie obrońcy socjalizmu.

            >A o zyciu na kredyt.
            Z tego co napisałeś wynika że inaczej życie na kredyt rozumiemy. Nie pisałem o
            życiu Amerykanów. Pisałem o życiu na kredyt AMERYKI jako kraju, czyli
            nieustannym emitowaniu na zewnątrz papierów które później ulegają przecenie:
            akcji wskutek krachu giełdy i deprecjacji waluty, oraz Tbondów czyli
            deprecjacji waluty. Oba "towary": akcje i Tbondy Ameryka upycha po świecie a
            następnie je przecenia. To nazwałem życiem na kredyt: saldo płatnicze zawsze
            musi być dodatnie.
            Oczywiście im bardziej Ameryka jako cała żyje kredyt tym dostępność kredytu u
            obywatela jest większa. I na karcie kredytowej i na hipotece. I dobrze.

            > To dzisiaj prezydent
            > podpisal zreformowane prawo o bankrotownu(zniesiono Ch. 7). Oczywiscie bedzie
            > trudniej dostac bankropcie. Dla przypomnienia. W Ameryce umozliwionio ludzia
            > bankrutowac, dla zachencenia ich do ryzykowania i zaciagania kredytow. Jak
            > Ameryka przed laty byla chrzescianska( najwyzszy sad tego kraju w 1982roku
            > ostatnio oglosil ten kraj chrzescianskim) i moralna to zadko kto zaciagal
            > kredyty. Bankerzy nie wiele mogli zarobic oczywiscie. Obecnie wydaje sie im,
            > zezawsze bedziemy zaciagac kredyty i robic ich wlasnie bogatymi. Z tak wydali
            > miliony USD na nowe prawo niwelujace CH. 7.

            Amerykanom umożliwiono bankructwa bo pieniądza było dużo. Teraz się te
            bankructwa ogranicza, bo pieniądza będzie mało i banki boją się o skalę tego
            zjawiska. Czemu? Bo od czerwca zeszłego roku tempo deprecjowania waluty się
            zmniejsza. Po czym to widać? Po zmianie trendu stóp procentowych. Nie znaczy to
            jednak że USD nie będzie słabł: będzie bo kurs walutowy to stosunek ilościowy
            jednej waluty do drugiej, zmiana tempa nie oznacza że stosunek ilościowy nie
            będzie się poglębiał. Do czasu, oczywiście, do czasu kiedy TEMPO deprecjowania
            walut się wyrówna.

            Pozdrawiam
            • Gość: Borek Re: Japonia i Niemcy to kraje pogrążone w kryzysi IP: *.h.pppool.de 21.04.05, 18:35
              cagle.slate.msn.com/working/050418/donwright.gif
            • Gość: ... Re: Do Vice-Versa IP: *.ct.gemini.ntplx.com 22.04.05, 21:48
              Sorry, ze tak jakos wyszlo, te podejrzenie, ze jestes socialista. Ja tak
              naprawde to przeciez nie moge wiedziec kim jestes, poza tym, ze piszesz bardzo
              ciekawie. Twierdzisz, ze obecnie jest mniej pieniedzy i dlatego zreformowano CH-
              7 bankropci(jak wiem-nie jestem pewien, to stejtowe prawo o bankropci pozostaje
              bez zmian). Pewnie nie wiez, ale od 1913 roku banki i prawie wszystkie kredyt
              karty(poza kredyt kartami sklepowymi)prawie wogle lub wogle(k. karty) nie
              pozyczaja SWOICH WLASNYCH PIENIEDZY(udzielaja kredytu). Nawet zarabiaja jak
              klijent pozyczy i NIE ZPLACI KREDYTU. Dzieje sie tak w kazdym kraju gdzie jest
              bank centralny. Czyli nawet w Polsce. Czy jest ten proces Tobie znany? Ta
              wiedza zmienia CALKOWICIE spojrzenie na gospodarke i na nasze emerytury
              oczywiscie. To od prawdidlowej gospodarki zalezy czy je wogle dostaniemy.
              Pozdrowienia.
              • borrek Re: Do Vice-Versa 23.04.05, 00:43
                cagle.slate.msn.com/working/050419/bennett.jpg
              • vice_versa To ciekawe! 23.04.05, 16:22
                To ciekawe! Napiszesz coś więcej? Oczywiście wiem coś niecoś o "kreacji
                pieniądza bankowego", o rezerwach bankowych i o tym że banki mogą pożyczyć
                więcej niż ściągnęły z rynku. Ale... co ma do tego bank centralny? Możesz podać
                jakieś źródła, artykuły, strony www ??? Oczywiście angjęzyczne też, a nawet
                przede wszystkim?
                Pozdrawiam
                • vice_versa I jeszcze o banructwie, celu i finale tej zabawy. 23.04.05, 16:45
                  Acha... o w kwestii bankrupcy ch.7 to m.zd. wielcy kredytodawcy zrozumieli że
                  będzie baaaardzo ciężko utrzymać dobry portfel kredytowy. Teraz konsolidują
                  kredyty, chcą przerzucić ryzyko wzrostu stóp na klienta. To normalne. Ponieważ
                  jednak portfele które posiadają nie są zbyt mocne, to boją się mających w
                  PRZYSZŁOŚCI nastąpić bankructw. Ubezpieczają się, bo wiedzą jaka będzie
                  przyszłość. Zamykają drogę ucieczki, a równolegle dają tanie subprime kredyty
                  (udzielane przez spółki zależne bankowych gigantów, które zapewne jednak będą
                  mogły sobie swobodnie upaść i ograniczeniom nie będą podlegały), bo pieniądza
                  od jakiegoś czasu i TERAZ zrobiło się i jest strasznie dużo. Ale trend się już
                  zmienił i będzie kontynuowany. Pieniądza m.zd. było i jest strasznie dużo, bo
                  część Tbondów jest kupowana na kredyt, obciążana a waluta dodrukowywana.
                  Księgowo wszystko się zgadza, teoretycznie rząd nie drukuje pustego pieniądza.
                  A to np. dlatego że Greenspan kiedy Chiny kupować i nakręcać popytu
                  wewnętrznego Stanów nie mają już po co, zaczyna skupować własne Tbondy przez
                  Offshore Centers. Obciąża Tbondy, drukuje pieniądz a ten pieniądz trafia na
                  rynek kredytu, ceny nieruchomości skaczą. Popyt nadal wzrasta, deficyt handlowy
                  rośnie nawet wtedy gdy tempo wzrostu deficytowego zaczyna spadać... Chiny się
                  przegrzewają, Amerykanie gwałtownie wyprzedają chińskie Tbondy, juan idzie w
                  górę, Chińczycy wyprzedają rezerwy i nic to jak zwykle nie daje, potem
                  zaczynają drukować na potęgę, bo przedsiębiorstwa kaskę muszą mieć, inflacja w
                  USA szaleje bo wyprzedano rezerwy, popyt na chińskie artykuły spada gwałtownie,
                  Chiny więc również mają inflację i Amerykanie tanio przejmują chiński rynek,
                  przede wszystkim spółki finansowe. Jak już Amerykanie uczynią Chiny rentownymi
                  a z tysięcy roboli zrobią konsumentów, to NYSE dostanie takiego kopniaka w górę
                  jakiego jeszcze najstarsi górale nie pamiętają.
                  Więc pięknie jest, naprawdę pięknie jest!
                  pozdr
                  • cesar01 Re: I jeszcze o banructwie, celu i finale tej zab 23.04.05, 17:41
                    Chyba pomyliles kierunki. Amerykanom latwo upchnac swoj papier, ale w zamian nic
                    nie maja. Ten rzadzi kto ma towar. Dobra maja Chiny i to wszystko w tym temacie.
                • Gość: ... Re: To ciekawe! IP: *.ct.gemini.ntplx.com 24.04.05, 16:19
                  Jak napiszesz na yahoo.com "debt elimination" to wydzie Tobie pare kapani co
                  sie tym zajmuja i jak i dlaczego to robia. Przy okazji dowiesz sie jak ten caly
                  syztem chodzi(szczegulnie z K. Kartami). Wiekszisc z nich jednak bedzie tylko
                  zajmowala sie REDUKCJA zadluzenia. Te ominiesz. Interesuj sie tylko tymi co
                  CALKOWICIE eliminojaja zadluzenie. Jednym z takich biznesow jest www.1-2-
                  3nodebt.com Po przeczytanu wyjasnienia mozesz zjechac na dol i kliknac na tytul
                  ksiazki #1 "The Creature from Jekyll Island" by G. Edward Griffin. Ksiazka jest
                  warta przeczytania, ale po tym klikniecu bedziesz mugl SLUCHAC przez ok. 1
                  godzine autora z jego wyjasnieniami itd. Nastepnym miejsce do tematu, to
                  www.eustacemullins.com. Klikniesz na BOOKS i znajdziesz ksiazke: #2 "The
                  Secrets of The Federal Reserve" by Eustace Mullins. #1 ksiazke da sie
                  zignorowac. Bardzo dobrze jest w temacie ale nie jest duzo poparta archiwami
                  itd. Ksiazki #2 jednak nie da sie zignorowac, bo jest ABSOLUTNIE poparta
                  archiwami, zapiskami z obrad US kagres itd. Do tego stopnia jest na temat, ze
                  kiedys byla zakazana w WOLNYCH I NIEPODLEGLYCH ZEKOMO W. Germany. Nasz bank
                  centralny gluwnie pochodzi z Niemiec i Angli. Wkrudce opisze wiecej. CD
                  nastapi. Pozdrowienia.
                  • Gość: ... Re: To ciekawe! IP: *.ct.gemini.ntplx.com 24.04.05, 22:40
                    CD. Amerykanski bank centralny(FRS) tylko pozycza rzadowi te pieniadze bez
                    pokrycia w czym kolwiek, z niczego. o ktorych np. E. Griffin mowi, jak ten
                    zapewnia jakis zastaw. Najczesciej sa to T-Bandsy, ale moga to byc prawa
                    wydobywania surowcow naturalnych, prawa posiadania narodowych parkow itd. W TX
                    ostatnio probuja przekonac spoleczestwo, ze przywatyzacia autostrad jest dobra
                    dla nich, bo chodzi im o przekazanie tychze jako zastaw, aby rzad fedralny lub
                    stejtowy mugl dostac nowa pozyczke z FRS. Tylko monety(te metalowe)nie sa pod
                    katrola FRS w USA. Dlatego stejty produkuja 1/4 US Dolara ostatnio, jak sie
                    same dowiedzialy jak FRS chodzi. Chciano pare lat temu wprowadzic monety o
                    nominale $1 i $5, ale glupizna spoleczestwa nie pozwolila im tego zrobic.
                    Jeszcze wtedy nie rozumiano, ze sa to jedyne legalne, bez oprocentowania i w
                    miare(powinny byc srebrne i zlote) uczciwe pieniadze w USA, ktorych emisja moze
                    byc uzyta na potrzeby panstwa nie zaduzajac sie przy tym. W Europie(takze w
                    Polsce) nawet tego ostatniego nie maja. EURO jest w calosci katrolowane przec
                    PRYWATNE europejskie b. centralne. Podobnie jest w samej Polsce. Te pieniadze z
                    niczego, z zachodnich B. C. byly uzyte do zakupu polskich przeciebiorstw i
                    posiadlosci w wyniku prywatyzacji naszego kraju. Nie jestem ekspertem, ale moze
                    macie pytania? Po zrozumienu jak B. C. funkcjonuja, czy jest jakis sens
                    dyskutowac o zadluzeniach, deficytach lub wzrostach gospodarczych
                    jakiegokolwiek kraju? To B. C. ustalaja, ktory kraj jest OK, a ktory jest
                    bankrutem. Robia to jak im jest wygodnie. Czesto jak chca "polozyc nacisk" na
                    jakis kraj. Np. to one ustalily, ze chinska gospodarka ma sie rozwijac. I to
                    one zadecyduja kiedy ma upasc. Chinska gospodarka upadnie, jak nie zamkna
                    swoich granic, nie zaczna produkowac tylko na swoje potrzeby i nie wprowadza
                    pieniadza opartego na zlocie i srebrze(jak bylo przed 1913 w USA). CD o tych
                    malych bankach i k. kartach nastapi.
                    • Gość: ... Re: To ciekawe! IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.04.05, 19:02
                      www.newmediaexplorer.org/sepp/2005/04/19/canada_class_action_accuses_bank
                      s_of_illegal_creation_of_money.htm To strona do tematu. Pozdrowienia.
                      • przycinek.usa prosze Pana, to przesada. 27.04.05, 06:40
                        Prosze nie przesadzac, naprawde jest to sprawa niepowazna.

                        Link nie dziala, ale zakladam, ze chodzi o ten pozew Dempsey contra credit
                        unions i Royal Bank of Canada? Tak?

                        To ja panu powiem, ze to jest idiotyzm. Dobrze?
                        Ale prosze tego nie brac do siebie.
                        Faktycznie jest takie zjawisko, lecz to zwykla praktyka bankowa i nie ma w tym
                        nic dziwnego. Te artykuly i pozew to paranoja.



                      • Gość: ... Re: To ciekawe! IP: *.ct.gemini.ntplx.com 27.04.05, 15:59
                        Poprawka do adresu strony:
                        www.newmediaexplorer.org/sepp/2005/04/19/canada_class_action_accuses_banks_of_illegal_creation_of_money.htm
            • przycinek.usa Re: Japonia i Niemcy to kraje pogrążone w kryzysi 23.04.05, 06:13
              "Nie piszę o polityce bo mnie to nie interesuje. Uznaję prymat gospodarki nad
              polityką. Za Clintona budzet był zbilansowany, ale nie dlatego, że był to
              Clinton, tylko dlatego że trafił na okres prosperity giełdowej i nadwyżki w
              saldzie płatniczym uzyskiwanym dzięki emisjom i wzrostom cen akcji. Bush
              zastąpił akcje Tbondami bo musiał. Clinton zrobił idiotycznie bo nadwyżka
              budzetowa oznacza że już dawno można było obniżyć podatki i podtrzymać wzrost
              konsumpcji, a więc utrzymać wzrost giełdy i salda płatniczego. W tym sensie to
              Clinton zawalił sprawę. Za dużo pieniądza ściągał z rynku."


              duza buzka vice.-))
              • Gość: ... Re: Japonia i Niemcy to kraje pogrążone w kryzysi IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.04.05, 14:01
                Clinton takze zmienil zasady przyznawania SS(bardzo ograniczyl ilosc
                uprawnionych)dla uzyskania zekomego balansu. Czy zbalansowal budzed nawet w
                okrecie dobrej gieldy i niskiego oprocentowania jest bardzo watpliwe(tylko w
                media "udowodnil", ze cos tam zbalansowal). Ale zreformowane SS pozostaje i
                rzad moze ciagle okradac emerytury. A z tym tymi podatkami to prawda. Powinny
                byc zredukowane juz jak pierwsze obiawy depresji sie pokazaly w 1989 roku. Moze
                nawet cale te IRS powinno byc sprawdzone pod wzgledem legalnosci w pobieraniu
                podatkow, bo jak narazie nie znaleziono ZADNEGO PRAWA ZATWIERDZONEGO przez US
                KONGRES, ze cos takiego moze robic w niepodleglych stejtach USA. Pozdrowienia.
                • Gość: ... Re: Japonia i Niemcy to kraje pogrążone w kryzysi IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.04.05, 14:47
                  www.paynoincometax.com To strona Irwin Schiff, ktory jest pierwszym potomkiem
                  emigranta z Slaska(Polak oczywiscie) i jego dlugoletnia walka z IRS. IRS
                  (organizacja prywatna jak Federal Reserve. Sa to tylko korporacie zgloszone w
                  skarbie panstwa) jak i rzad, nie moze zaprezentowac zadnego prawa, ktore bylo
                  by legalne i umozliwialo by pobieranie podatkow od zarobkow. Oczywiscie takiego
                  prawa nie ma, czyli pobieranie tego podatku jest NIELEGALNE. Oczywiscie zeby to
                  wygrac, trzeba miec uczciwego sedziego. Jeszcze raz Pozdrowienia.
              • vice_versa Bóóm&bust versus zrównoważony rozwój? 23.04.05, 17:09
                Chyba będę częściej o polityce pisał, skoro aż na takie czułości mogę liczyć, a
                już to że od samego przycinka, to mi schlebia niewymownie. Kruca, tak się
                przyzwyczaiłem do tych naszych zapiekłości, że zupełnie zapomniałem jak się
                miło na forum może zrobić.

                Mam pytanie: czy to znaczy, że wierzysz w zrównoważony rozwój czy boom&bust
                theory ? Kurczę, myślę już nad tym jakiś czas, i do tej pory wydawało mi się że
                te boomy i busty są potrzebne a w Polsce niestety się je hamuje i do nich nie
                dopuszcza np. przez schładzanie gospodarki Balcerowicz utrzymał nierentowne
                przedsiębiorstwa państwowe i nie dopuścił do kryzysu, który oczyściłby
                atmosferę, również politycznie i legislacyjnie, bo najlepsze reformy robi się w
                warunkach ciężkiego kryzysu. Więc pytanie jest takie: czy myślisz że giełda
                rosłaby w nieskończoność gdyby to byli Republikanie, obniżaliby podatki i nie
                ściągnęliby tyle pieniądza z rynku??? M. zd. odpowiedź jest taka: bust i tak
                musiałby kiedyś nastąpić, Clinton jedynie go przyspieszył. Po prostu rozziew
                pomiędzy poziomem giełdy a poziomem jej rentowności był o wiele większy niż
                nadwyżka budzetowa. Rozdanie tych pieniędzy w formie obniżki podatków
                zmieniłoby stan rzeczy, ale nie zmieniłoby fundamentalnej sprawy: ostrego
                przeinwestowania papierów na NYSE, a wraz z nimi zarobków managerów i całej
                reszty tych wirtualnych "zysków". Ale zaznaczam: nie jestem tu mądry, mam
                spory kłopot z jednoznaczną odpowiedzią na pytanie: bóóm&bust czy zrównoważony
                rozwój? Wydaje się jednak że jeśli ten ostatni to raczej przypadkiem i dzikim
                szczęciem, jak z resztą co najmniej ostatnie dwa lata przed 2000r. Więc
                politykę powinno się prowadzić wg bóóm&bust a robić co można żeby był
                zrównoważony, ale nigdy nie na siłę, bo istotą jest wzrost. Więc nigdy za cenę
                chłodzenia. Co Ty o tym myślisz?

                Pozdr
                • przycinek.usa Re: Bóóm&bust versus zrównoważony rozwój? 25.04.05, 06:26
                  > Mam pytanie: czy to znaczy, że wierzysz w zrównoważony rozwój czy boom&bust
                  > theory ? Kurczę, myślę już nad tym jakiś czas, i do tej pory wydawało mi się
                  że te boomy i busty są potrzebne


                  a co to jest "zrownowazony rozwoj"?

                  To sa teoretyczne rozwazania, ktorych cecha wiodaca jest mozliwosc wpakowania
                  sie na mine w kazdym momencie. Cecha zasadnicza tych rozwazan jest pieniadz,
                  jego pokrycie oraz akcja kredytowa i maksymalna kreacja jaka mozemy
                  bezinflacyjnie zaakceptowac. Mnie sie to o tyle nie podoba, ze obecne systemy
                  opieraja sie na towarze. Towar zas ma jedna tragiczna ceche - jest nietrwaly.
                  Kolejna sprawa to komplikacja statystyk inflacyjnych.

                  Wole praktyczne zagadnienia jak chocby odpowiedz na pytanie, czy FED i rzad
                  Federalny powinien byl pompowac takie ilosci pieniadza w gospodarke przez
                  ostatnie 5 lat czy nie?

                  W zasadzie pytanie dotyczy tego samego tematu - choc jest inaczej postawione.
                  I moim prywatnym zdaniem - rzad nie powinien byl tego robic. To samo FED.

                  Tak wielka pompa pieniezna doprowadzila jedynie do utrzymania wysokich kosztow
                  pracy i obecnie duzego importu. To ostatecznie nie byloby takie zle gdyby nie
                  krotka perspektywa tych dzialan wskutek inflacyjnego wzrostu kosztow utrzymania.
                  To sie skonczy, kiedy spirala zadluzenia gospodarstw domowych osiagnie apogeum
                  limitu zabezpieczen kredytowych - mamy maksymalnie 4 lata przed soba w tym
                  tempie zadluzania sie i to sie zawali pod wlasnym ciezarem. Intuicyjnie wydaje
                  mi sie, ze ten limit osiagniemy juz w tym roku, ale tego nie da sie oszacowac,
                  bez glebszej analizy danych - na co nie mam ani ochoty ani czasu.

                  Mysle, ze kryzyc lat 30tych byl pierwiosnkiem tego, co sie moze przytrafic w
                  USA. W tym sensie Boom&Boost jest a raczej bedzie zlem bezwzglednym.



                  Zdroworozumowo wszystko sprowadza sie do modelu mikroekonomicznego producent -
                  bankier - pozyczka - konsument.

                  W modelu mikroekonomicznym o granicach swawoli pozyczkowej decyduje bankier -
                  jako ten, kto najwiecej ryzykuje.

                  W modelu makroekonomicznym nie decyduje bankier - tylko politycy, ktorych celem
                  nadrzednym jest spokoj obecny - kosztem spokoju przyszlego.

                  Mysle wiec, ze caly problem boom&boost sprowadza sie do oceny politycznych
                  dzialan debili a nie ocen pragmatycznosci obecnej polityki monetarnej.

                  Jak popatrzymy na mikroekonomiczne ryzyko pozyczkowe, to ocena perspektyw
                  bezpieczenstwa kredytowego jest tak mizerna, ze pozyczanie dlugoterminowe jest
                  szalenstwem. Jednak ryzyko to ponosza depozytariusze!

                  W przypadku mikroekonomicznym - depozytariusz ma przelozenie na bankiera.
                  Jak bankier oglosi niewyplacalnosc, to depozytariusz moze bankiera powiesic.
                  Makroekonomicznie - nic z tego. Beda zastrzyki monetarne jak w Japonii i
                  stagflacja. Albo brak zastrzykow i deflacja. I tak zle i tak niedobrze.
                  W pierwszym przypadku dolar bedzie slaby jak pietruszka a w drugim mocny jak
                  tur. W pierwszym przypadku nie bedzie importu a w drugim import bedzie walil
                  drzwiami i oknami.

                  Podchodzac do pozyczki zdroworozumowo - dojdziemy do wniosku, ze akcja kredytowa
                  juz obecnie powinna sie byla zakonczyc i powinien nastapic kres rozwoju -
                  poczatek procesu dostosowania efektywnosciowego, ktore obserwujecie w Polsce od
                  paru lat. Spadek kosztow i importu wraz ze wzrostem produkcji wewnetrznej.

                  Kazdy rok opozniania tego - powoduje wzrost babla - co zakonczy sie skurczem
                  rynku. Po prostu to sie tak musi skonczyc. Nie ma innej drogi. Chyba, ze FED juz
                  teraz podniesie stopy do absurdu - co jednak oczywiscie zakonczy zywot wielu
                  ludziom na Wall Street.-)))


                  Pompowanie kasy bez konca w rynek jest bez sensu - dlatego - ze te pieniadze
                  przechodza droge w piramidzie dystrybucji i trafiaja w efekcie do najbogatszych
                  podmiotow - ktore nie sa sklonne do ponoszenia nadmiernego ryzyka inwestycyjnego
                  i jezeli nastapi zaklocenie rozwoju rynku, to nastapi natychmiastowy spadek
                  inwestycji oraz masowe zwolnienia.


                  Im wieksze pompowanie pieniadza - tym wieksza reakcja rynku i wieksze
                  zwolnienia. Im dluzej wiec czekamy - tym wiecej ludzi zostanie bez pracy za
                  jakis czas.


                  • Gość: ... Re: Bóóm&bust versus zrównoważony rozwój? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.04.05, 17:59
                    Przycinek.USA, Bardzo elokfetna wypowiedz. Gratuluje. Piszesz, ze pompuje sie
                    pienidze w amerykanska gospodarke, ze banki ryzykuja NAJBARDZIEJ "swoim"
                    kapitalem i ze nie wiesz dlaczego to robia. Otuz banki nie ryzykuja "swoimi"
                    pieniedzmi. Oni je produkuja z niczego(w Kanadzie Lawsuit zlozone przeciwko
                    bankiera ok. 15 marca 2005. Moze kanadyjscy Polacy wiedza cos wiecej). Wiec nie
                    ryzykuja czymkolwiek. Nawet jak nie pozyczaja tych pieniedzy z niczego, to nie
                    maoga zarobic w formie naszych posiadlosci, przemyslu, katroli nad swiatem itd.
                    Wiec z przyjemnoscia pompuja nasza gospodrke i europejska. Dlaczego rzad sie na
                    to zgadza? Dlaczego nie idziemy do Iranu, skoro nasz "mentor" nam ROZKAZAL tam
                    isc? Dlaczego nie ma naboru do wojska? Dlaczego podatki sie obniza? Dlaczego
                    CODZIENNIE pompuje sie gielde falszywymi pieniedzmi? Mozna wymieniac dlugo.
                    Odpowiedz jest jedna. Ktos sobie zdaje sprawe, ze Ameryka jest NIEZADOWOLONA.
                    To chyba Tobie wystarczy. Pozdrowienia.
                    • przycinek.usa Re: Bóóm&bust versus zrównoważony rozwój? 27.04.05, 06:43
                      Prosze sie nie powolywac na informacje, ktorych wartosc jest smieciowa.
                      Zapewniam Pana, ze ryzyko bankowe istnieje i jest powazne.

                      Na gorze panu odpisalem.
                      Ten pozew to idiotyzm.


                  • Gość: ... Re: Bóóm&bust versus zrównoważony rozwój? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.04.05, 18:12
                    Czy slyszeliscie/czytaliscie co sie stalo w Argentynie. Slyszeliscie napewno,
                    ze przed laty rzad i banki tamtejsze po przejscu na staly przeliczni do USD,
                    upadly. Poprostu staly sie nie wyplacalne, a doradcy z polnocy (wszystko
                    wiedzacy bankierzy)twierdzili, ze wszystko bedzie SUPER. Za to ze robotnicy nie
                    mieli zaplacone za swoja prace, poprostu przejeli wiekszosc zakladow pracy.
                    Mieli troche problemow. Hahaha. Wylaczali im swiatlo, wode itd. Ale oni
                    wytrzymali i zaczeli samemu produkcie. Po czasie rzad tego kraju nie majac
                    zednego wyjscia, uznal ich za prawowitych wlascicieli tych zakladow pracy
                    uzyskanych w wyniku NIE PLACENIA za ich prace. Co muwicie? Dobra wiadomosc dla
                    nas(moze emerytow) w Ameryce Polnocnej i w Polsce dla tych, ktorzy nie dostaja
                    wynagrodzenia na czas lub jest za niskie? Pozdrowienia.
    • Gość: PANICZ Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.ny325.east.verizon.net 24.04.05, 03:45
      DO
    • Gość: panicz Re: USA: General Motors zbankrutuje przez emerytu IP: *.ny325.east.verizon.net 24.04.05, 03:46
      do chin przenosi sie damler-chlasler
    • Gość: JOrl Jeszcze mniejszy kroczek, v_v IP: *.dip.t-dialin.net 24.04.05, 10:48
      Twoje slowa drogi v_v:
      >Deficyt handlowy pojawil sie juz z dwa czy trzy lata temu, bo pierwsze
      >obnizki podatków i pierwsze korzysci z ....

      Ciekawe v_v.
      Wedlug moich danych deficyt handlowy USA w roku 1999 byl 350 mild$, 2000 450
      mild$, a w 2001 400 mild$. Potem roslo dosyc jednostajnie. Teraz osiagnelo
      prawie 600 mild$ ale jako ze sie USA tak pieknie przeciez, w porownaniu do
      kryzysowych Niemiec czy Japonii, rozwija ze % do GDP sie niewiele rozni.
      Wiec jak to z tym pojawieniem sie przed DOPIERO paru laty deficytu handlowego
      USA?
      Pozdrowienia
    • Gość: JOrl v_v jest lubiany przez przecinka IP: *.dip.t-dialin.net 24.04.05, 11:01
      vice_versa napisał:

      > Chyba będę częściej o polityce pisał, skoro aż na takie czułości mogę liczyć,
      a
      >
      > już to że od samego przycinka, to mi schlebia niewymownie. Kruca, tak się
      > przyzwyczaiłem do tych naszych zapiekłości, że zupełnie zapomniałem jak się
      > miło na forum może zrobić.
      >



      Coz v_v, musze Ciebie zmartwic. Ze przecinek chwali Ciebie tak wylewnie bo
      dobrze piszesz. Ja mysle, tak na 95%, ze chwali Ciebie bo sie ze MNA klocisz. I
      dosyc niewazne co bedziesz pisal, ale wtedy bedzie Ciebie popieral.
      Zapewne znajdzie sie jeszcze jacys podobni do przecinka. Na tym forum.
      Wniosek? Kloc sie ze mna, a bedziesz lubiany!
      Tylko nie wiem czy ja na to bede mial czas. Bo tak naprawde go nie mam. W
      Niemczech bezrobocie, musze duzo pracowac, sport, dziewczynki, na innym forum
      mam ogromne zaleglosci i tam jest troche wazniejsze do napisania.
      Dobre, prawda?
      Pozdrowienia
      • Gość: vice_versa Porywająca demaskacja ukrytego romansu z przycink IP: *.chello.pl 25.04.05, 18:48
        Porywająca demaskacja ukrytego romansu z przycinkiem, z Jorlem w tle. Normalnie
        zapytałbym: Wodę sodową piłeś czy bombelki z grupą OH-??? Coś Ci Jorl musiało
        uderzyć do głowy. Ponieważ to Ty piszesz Jorl, to traktuję Twoją analizę
        naszych relacji jako twórcze rozwinięcie pewnego permanentnego stanu depresji
        pourazowej lub stan po ciężkim przegrzaniu zwojów. Jeśli jest inaczej to ktoś
        niedługo powinien obronić doktorat z socjologii nt "Analiza ontologiczna
        świata: FenomenoJorl jako spiritus movens świata, przykłady wpływu i
        kształtowania relacji międzyludzkich na forum Gospodarka GW". Tak czy siak
        Jorl, zasługujesz rolę główną w pracy naukowej, czy to z dziedziny medycyny i
        psychoneurologii czy to z socjologii.
        Twój Jorlocentryzm jest tak śmieszny, że aż się martwię czy Ty aby sam w to co
        napisałeś wyżej nie uwierzysz. Zabrzmiało to tak przekonująco, że powinieneś
        zacząć uważać Jorl, na swoje wysokie mniemanie. My z przycinkiem, Jorl, od
        jakichś 5 mc, znamy się z Polityki i Gospodarki. I to całkiem dobrze, bo
        prowadziliśmy zażarte dyskusje. Wiesz Jorl, różnica miedzy sporami z Tobą, a
        sporami z przycinkiem jest taka, że z przycinkiem spieramy sie twórczo, z Tobą
        natomiast spory wyglądają na beznadziejne.
        Takie posty jak ten wyżej to wkejaj w Fakcie w rubryce towarzyskiej, bo do
        Gospodarki one się mają nijak. Na doktorat z gospodarki nie masz Jorl
        najmniejszych szans, tego nie drukują w rubryce towarzyskiej.
        • Gość: JOrl Re: Porywająca demaskacja ukrytego romansu z przy IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.05, 23:46
          Ja sie z przecinkiem "znam" ze 4 lata. I mielismy tez "tworcze" starcie. Ale co
          on pisze nie jest wiele warte. Co najwyzej jako obraz jak emigrant-Polak
          ktoremu nedznie idzie na emigracji sobie mysli.
          Takich samych mam tu w Berlinie. Kropka w kropke. I powody ich pogladow sa
          oczywiste.

          Coz v_v jak juz piszesz o mnie to ja dwa slowa o Tobie. Mialo byc pozniej, ale
          napisze teraz.

          Ty dla mnie jestes takim malym kombinatorem, ubranym w szatki prawnicze,
          uwazajacym ze jak sie da zyc z innych to tak trzeba.

          Coz, widuje w Polsce takich wielu. Tak juz sie narobilo w tych ostatnich 15
          latach.

          Uzasadnienie tego co napisalem pozniej. Jak bede uwazal za celowe. Z takim
          malym kombinatorem dyskutowac.

          Pozdrowienia
          • przycinek.usa Jorl, ty jestes chory. 27.04.05, 06:44
            Jak w temacie. Idz sie leczyc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja