Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i ..

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 10:29
Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i konkurencyjności na rynku.

Podaż czy popyt: głos w dyskusji.

Zajmę się tutaj konkurencyjnością firmy na rynku, popytem na jej produkty i
kwestią alokacji zasobów.

1. Dlaczego ludzie kupują i od czego zależy konkurencyjność firmy.


Zacznijmy od tego że o wyborze oferty decydują konsumenci.

Generalnie mamy trzy rodzaje (segmentów) rynków konsumenckich – zwracających
uwagę na jakość (silniki lotnicze, elektronika sterująca liniami
technologicznymi, samochody sportowe, produkty luksusowe), kierujące się ceną
(papier xero, chleb, węgiel) i zwracające uwagę na jedno i drugie (samochody
średniej klasy).

Zauważmy, że my sami i w ogóle rynki kierują się prostymi zasadami – albo
chcemy dostać maksimum wartości za ustalona cenę albo przy ustalonej wartości-
chcemy zapłacić jak najmniej.

Przykład: idziemy na giełdę samochodową z ustalona suma pieniędzy i poszukujemy
jak najlepszego samochodu (zasada pierwsza), znajdujemy kilka za podobna cenę –
i wybieramy najlepszy (zasada druga). Dodatkowo targujemy się o obniżenie ceny.

Klientem kieruje chęć otrzymania jak największej korzyści dla siebie przy
minimalnej cenie.

Tak więc na rynku wygrają produkty (wygrają ze wszystkimi innymi) –

1. oferujące największa jakość przy ustalonej cenie
2. oferujące najniższa cenę przy ustalonej jakości.

Te produkty będą miały (przy innych warunkach stałych – np. dostępności)
przewagę nad innymi i maksymalną wśród podobnych sprzedaż.

Podsumowując – sprzedaż maksymalizuje największa wartość dla klienta za
najniższą cenę.

Są jednak pewne ograniczenia – nie zawsze produkty niższej jakości za niską
cenę będą kupowane – weźmy przykład silników lotniczych. Czyli oferta mysi być
dostosowana do specyfiki segmentu.

Konkurencyjność (lub nie) oferty zależy od jakości, ceny i dostosowania do
specyfiki segmentu (innymi słowy preferencji klientów bo to oni tworzą rynek)

Jednak największa sprzedaż nie oznacza, że firma osiągnie sukces, na razie jej
oferta (1 produkt) jest najbardziej konkurencyjna na rynku. Co trzeba zrobić,
aby sukces oferty był sukcesem firmy? – o tym za moment.
    • Gość: eMisiek Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 11:11
      No a teraz jak sukces oferty staje się sukcesem firmy. Dla ustalenia uwagi i
      pokazania mechanizmu skupie się na jednym segmencie – klientów poszukujących
      jakości. Tutaj wygrywają najwyższe osiągi, wyśrubowane parametry. Cena gra
      mniejszą role a firma zarabia więcej niż inni w segmencie dbając przede
      wszystkim o jakość. Jest to strategia wyróżnienia)

      Aby stworzyć taki produkt potrzeba specjalistycznych maszyn, ścisłej kontroli
      jakości, know-how najwyższego rzędu, wysoko wyspecjalizowanej i dobrze
      opłacanej siły roboczej. To podnosi koszty – jednak wyższa i unikalna jakość
      (żadna inna firma nie dostarczy lepszej za te cenę) sprawia że firma uzyskuje
      wyniki wyższe od przeciętnych. Czyli ma przewagę konkurencyjną w sektorze.

      Czyli każda inna firma – ma dla porównywalnego produktu mniejszą przewagę.

      Te same zasoby jak opisałem mogą pozwolić firmie na produkcje wyrobów podobnego
      typu (np. serii silników lotniczych dla różnych maszyn o mniej więcej podobnej
      wielkości, w dziedzinie optoelektroniki – mikro optyka do czujników w
      mikroskali i np. mikroskopów) i wszędzie może ona mieć przewagę – ale nie musi –
      w „pobliskich” dziedzinach mogą być znacznie lepsi i tam już firma tyle nie
      zarobi.

      Problem jest wtedy, gdy specjaliści od mikro optyki zaczynają produkować szyby
      do samochodów. Wtedy to co dawało im przewagę (wysoko opłacana kadra, linie
      technologiczne dla szkła wysokiej jakości, ścisła kontrola jakości) sprawia że
      ich produkcja jest kosztowna – więc droższa w stosunku do firmy skupionej i
      dostosowującej swe zasoby tylko do szyb samochodowych (niższa jakość surowca,
      mniej rygorystyczna kontrola, załoga mniej wykwalifikowana, inne, tańsze
      maszyny). Tu mikro optycy nie osiągną przewagi, pomimo, że ich produkt jest 5
      razy lepszy – jest np. dwa razy droższy a „przez szybę i tak widać” i wysoka
      jakość jest nie uzasadniona funkcjonalnie.

      Czyli zasoby firmy muszą być dostosowane do specyfiki potrzeb segmentu.

      I tu jest min. odpowiedź dlaczego stocznia szczecińska nie jest w
      stanie „alokować inaczej zasobów” – i robić np. maszyn do szycia.
      Wyspecjalizowała się w jednym rodzaju statków – w dodatku z trudną technologia
      produkcji – i nie jest w stanie robić np. małych kutrów – to znaczy może robić
      kutry spawane duplexowo ale nikt ich nie kupi bo będą za drogie, jakość nie
      jest uzasadniona.

      Albo będzie robiła „coś podobnego” albo nie zarobi. Czyli – zasoby mają
      ograniczoną mobilność.

      Co decyduje o „alokacji zasobów” – otóż jak widać z powyższego decyduje o tym
      rynek czyli popyt – to za co klienci będą skłonni zapłacić.

      Co musi więc robić firma, żeby zarobić?

      1. Poznać potrzeby i charakter decyzji zakupowych segmentu
      2. dostosować ofertę do tych potrzeb
      3. dostosować swoje zasoby do oferty

      Albo – znaleźć segment gdzie jej zasoby pozwolą stworzyć unikalny produkt (np.
      mikroskopy w wypadku mikrooptyków, ale nie szyby do okien), i stworzyć
      konkurencyjną ofertę.

      W zdrowej firmie – to klienci i ich potrzeby czyli popyt na rynku kształtuje
      politykę i strategię odbijającą się w zarządzaniu zasobami.

      Podaż w obsługiwanym segmencie (wszystkich innych wyrobów poza „naszymi”)
      będzie kształtowała popyt na wyroby firmy. Więc jako management musimy znaleźć
      odpowiednia pozycje dla siebie – albo się wyróżniać jakością albo dostarczać
      jakość za najniższą cenę bo będziemy mieli kłopoty. A chodzi o to, by jak
      największą część popytu w segmencie zaspokoić samemu - innymi słowy aby mieć
      maksymalna sprzedaż i zarabiać na niej.

      Reasumując o konkurencyjności decyduje:

      1. dobra oferta dostosowana do potrzeb segmentu
      2. zasoby skupione na jej wypełnieniu.
      • Gość: deLUC Re: takie tam IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 18:33
        Blisko klienta:
        Hewlet-Packard - robili narzedzia do wlasnych potrzeb a potem je sprzedawali na
        zewnatrz - wg. zasady co jest potrzebne naszym inzynierom, to pewnie jest
        potrzebne innym + jesli oni sa z niego zadowoleni, to inni beda tez.
        Udoskonalanie produktu:
        Pierwsze samochody japonskie wyslane do Stanow (bodajze 1952, Mitsubishi,
        Crown) nie byly wstanie samodzielnie wyjechac ze statku.
        Marketing:
        Microsoft zakupil prawa do piosenki "If You Start Me Up I'LL Never Stop"
        Rolling Stones po to by promowac system Windows'95.
        I deprecjacja konkurecncji:
        Steve Ballmer (Microsoft) na targach (Comdex bodajze) zaprezentowal magiczny
        program za pomoca, po uruchomieniu ktorego system OS2 sie wieszal - a byl
        reklamowany przez IBM jako bardzo stabliny.
        Szantaz:
        Bill Gates mial podobno zwyczaj dzwonic do szefow malych firm softwarowych
        z oferta "albo cie kupie albo zniszcze"
        Inwestycja w intelekt:
        Tajwan:"Jedna wielka fabryka" - Inzynierowie zakladaja fabryki pozespolow,
        a kiedy odnosza sukces inwestuja pieniadze - w pomysly innych inzynierow.
    • Gość: eMisiek Poprawka do powyższego - zasada druga IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 11:33
      W przykładzie z giełdą samochodową działa dwa razy zasada pierwsza – przy
      ustalonej cenie wybieramy najlepszy, drugi raz z mniejszej ilości.

      Zasada druga znajdzie zastosowanie w przypadku jeśli chcemy kupić np. kombi o
      rocznym przebiegu z silnikiem min. 2,5 litra (albo lepiej Forda Mondeo 2001 z
      określonym silnikiem i przebiegiem - sprecyzowana jakość) wtedy na giełdzie
      będziemy poszukiwać takiego samochodu za jak najniższą cenę.

      Musze podziękować koledze C.K., że zwrócił mi uwagę na ten ważny element.
      • Gość: Rycho Re: ble ble ble IP: *.pl 26.06.02, 09:17
        Zaczynaja sie problemy ze zbytem.
        Jak w komunie.
        To dopiero coś nowego.Ja w komunie zauważałem zupełnie coś
        przeciwnego.Pieniądze były tylko towaru brakowało i trzeba było mieć
        dodatkowe "pieniądze" w postaci kartek.talonów itp.żeby cokolwiek kupić.Podobne
        rozwiązanie próbujesz nam teraz zafundować poprzez druk pieniędzy.
        • Gość: eMisiek Re: ble ble ble IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 18:18
          Rycho - myśl co piszesz a nie pisz co myślisz (ble, ble, ble)

          Czy wstawiłeś komentarz we właściwym miejscu?
    • Gość: eMisiek Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 00:22
      Co mamy do tej pory – rynek, a właściwie prognoza tego jak będzie wyglądał
      decyduje o kierunku rozwoju i inwestycjach (wole to sformułowanie od „alokacji
      zasobów” ) firmy i jeśli ktoś tego nie rozumie, jeśli nie pojął ze powinien
      dostosowywać produkcje do potrzeb rynku niedługo wraz ze swoja firmą
      przepadnie.

      I teraz moje pytanie do zwolenników ‘teorii podażowej”.

      W jakie sposób rozwiązujecie problem dostosowania się do zmiennych potrzeb
      rynku? Może źle Was rozumiem i mówiąc o „podaży która kreuje popyt” używacie
      jakiegoś skrótu myślowego, którego nie wyłapuję.

      Bo z mechanizmu, który przedstawiłem wynika, że to jednak popyt kreuje podaż –
      wyraźnie producenci i z ilością i jakością starają się dostosować do wymagań
      rynku a nie konsumenci do tego co jest produkowane. Teraz mamy rynek klienta,
      nie producenta.

      Być może chodzi Wam o to, że jeśli zmniejszy się podatki, świadczenia socjalne,
      obciążenia poza-płacowe to wykreujemy dodatkową podaż (efektywność i
      powiększenie ilości gotówki do dyspozycji) tyle, że może ona wykreować
      dodatkowy popyt dość okrężną drogą – zamówienia w przemyśle, wynagrodzenia,
      wejście dodatkowego pieniądza na rynek konsumenta – i powiększenie popytu.
      Powiększenie popytu – to presja na powiększenie podaży ogółem. Nie prościej od
      razu sięgnąć do instrumentów generujących popyt – tańsze kredyty, odblokowanie
      eksportu przez powiększenie konkurencyjności cenowej?

      Poważny kłopot z teorią „podażową” jest poza tym taki, że obcięcie tych „poza
      płacowych” kosztów pracy, podatków – nie jest możliwe ze względu na dziurę
      budżetową i zagrożenie wyczyszczeniem rynku z pieniędzy.

      Może Was źle rozumiem?


      Jak pobudzić popyt wewnętrzny? Dla mnie patrząc z pozycji firmy jest to dość
      proste – dać tani kredyt i zdewaluować walutę wobec euro. To pierwsze
      przyniesie możliwość inwestycji w rozwój to drugie otworzy rynek eksportowy. O
      ile osłabić to inna sprawa.

      A w tej chwili nie dzieje się nic. Gospodarka weszła w fazę stagnacji i nie
      jest to jakaś faza cyklu prowadząca do rozwoju – bo skąd środki na inwestycje i
      w ogóle na produkcję jeśli popyt wewnętrzny jest słaby a zewnętrznego brak? Z
      drogich kredytów? Firma nie da rady ich spłacić.

      Odpowiedzcie – po co jako właściciel mam walczyć z urzędem skarbowym, zusem,
      dokonywać wysiłku reorganizacji, użerać się z ludźmi, związkami itp. – po to by
      na koniec osiągnąć stopę zysku 3-5-10 %? Lepiej sprzedam to co jeszcze da się
      sprzedać i kupie obligacje – 10 % i na dodatek żadnego ryzyka i żadnego
      wysiłku. Zapracują na mnie inni.



      I przykład z rynku globalnego: w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych dolar
      wzmacniał się (w 88 osłabł z powrotem do poziomu z 80) co spowodowało utratę
      opłacalności eksportu – eksporterzy musieli drastycznie ciąć ceny po to by
      pozostać konkurencyjnymi na rynkach obcych. To zredukowało zyski
      krótkoterminowe – i osłabiło pozycje konkurencyjną – długoterminowo bo nie
      mieli pieniędzy na inwestycje w R&D.

      Firma Caterpillar – największy na świecie producent ciężkich maszyn budowlanych
      zanotował spadek sprzedaży w dolarach o 45% pomiędzy 81 a 85. Gdy dolar zaczął
      słabnąć – sprzedaż wzrosła o 35%. (realnie nie jest to zmniejszenie tylko o 10
      % - więcej bo 35% jest brane od mniejszej sumy).

      Co stało się w międzyczasie – na arene wkroczyli Japończycy z Komatsu, zupełnie
      drugorzędnej firmy, zrestrukturyzowali się i zaatakowali rynek Cat – a. Cat do
      dziś nie odrobił strat w stsounku do Komatsu. Wystarczyło parę lat aby
      Japończycy oferując podobną linię produktów wypchnęli go z pokaźnej części
      rynku.

      Co dodatkowo wynika z powyższego? A to, że konkurencyjnośc to nie tylko
      stosunki cenowe - to budowanie długofalowej polityki rozwoju i obrona przed
      atakami konkurencji. Jak w szachach - kilka fałszywych ruchów i partia
      przegrana. I nie ma zmiłuj się. Pozostanie piesza pielgrzymka byłych
      przedsiebiorców i pracowników na Jasną Górę.



      • Gość: MACIEJ Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.ny325.east.verizon.net 22.06.02, 05:31
        Pierwsze 3 wpisy nie sprawia ci popularnosci,bo sa pisane raczej dla fachowcow.
        Esencja 4 tego jest dosc prosta do zrozumienia.
        O ile teoria podazowa moze sie sprawdzic w skali przedsiebiorstwa,to nie ma
        prawa sie sprawdzic w skali panstwa.
        Dlaczego?
        Z roznych powodow ktore wymieniles przedsiebiorca moze trafic w gusta
        klienta,ale dzieki temu inny przedsiebiorca z tej samej branzy nie bedzie mial
        tyle szczescia lub dobrego wyczucia rynku i sie rozlozy.
        W ten sposob podaz sie nie zwiekszy lecz przesunie do dobrych kosztem slabych.

        Do ekspansji,czyli wzrostu popytu konieczny jest nowy pieniadz na rynku.
        A ten pieniadz uzyskuje sie dzieki kredytom.
        Kredyty jest latwiej zaciagac gdy sa nizsze st% i mniejszy zastaw.
        Dlatego M.Friedman mowil o niesprawdzeniu sie teorii Keynesa,bo mimo niskich
        stop % podaz pieniadza byla za mala.
        Sztuka wyjscia z kryzysu a nie wpadniecia w inflacje jest wlasciwe
        monitorowanie podazy pieniadza przy niskich stopach procentowych.
        • Gość: eMisiek Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 18:26
          MACIEJ: Sztuka wyjscia z kryzysu a nie wpadniecia w inflacje jest wlasciwe
          monitorowanie podazy pieniadza przy niskich stopach procentowych.

          Niskie stopy to droga do tańszych kredytów -> dodatkowych zamówień (popyt) ->
          dodatkowej produkcji -> dodatkowych zamówień -> dodatkowych miejsc pracy co
          więcej większych wpływów z podatków etc.

          W Polsce wciąż jest to odkrywanie Ameryki, przy czym i tak większość twierdzi
          że Ameryka nie istnieje i już! A jej sukces gospodarczy to wymysł autorów
          komiksów. I tak to wbrew klasykowi niska świadomość określa nędzny byt...
          • Gość: Robert Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 18:55
            Gość portalu: eMisiek napisał(a):

            > Niskie stopy to droga do tańszych kredytów -> dodatkowych zamówień (popyt) -
            > >
            > dodatkowej produkcji -> dodatkowych zamówień -> dodatkowych miejsc pracy
            > co
            > więcej większych wpływów z podatków etc.
            >
            > W Polsce wciąż jest to odkrywanie Ameryki, przy czym i tak większość twierdzi
            > że Ameryka nie istnieje i już! A jej sukces gospodarczy to wymysł autorów
            > komiksów. I tak to wbrew klasykowi niska świadomość określa nędzny byt...

            Proszę zadać sobie pytanie: czy przedsiębiorca powinien zabiegać o to by mieć jak
            najniższe koszty, by zaoferować konkurencyjny produkt, czy też raczej powinien
            zabiegać o to by klienci dostali jak najtaniej kredyty. Czy państwo powinno
            stwarzać jak najlepsze warunki dla przedsiębiorców, czy tylko zadbać o to by były
            tanie kredyty (jak rozumiem konsumpcyjne?). Ameryka istnieje. Spędziłem w niej
            kilka lat i bywam regularnie. Tam nikt o niczym innym nie myśli tylko jak coś
            wyprodukować, zaoferować, jak zaistnieć na rynku.
            • Gość: eMisiek Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 19:09
              Proszę zadać sobie pytanie: czy przedsiębiorca powinien zabiegać o to by mieć
              jak
              najniższe koszty, by zaoferować konkurencyjny produkt, czy też raczej powinien
              zabiegać o to by klienci dostali jak najtaniej kredyty.

              Odp; Nie bierze Pan pod uwagę kosztów kapitału? Tanie kredyty dla klientów to
              tanie kredyty również dla mnie i nie jest to żadna nowina. I ja i oni mamy
              dogodniejsze warunki rozwoju, produkujemy więcej i sprzedajemy więcej,
              odkładamy więcej bo mniej płacimy za kapitał, zatrudniamy więcej ludzi.
              Czy państwo powinno stwarzać jak najlepsze warunki dla przedsiębiorców, czy
              tylko zadbać o to by były tanie kredyty (jak rozumiem konsumpcyjne?).

              Czy państwo powinno dbać o własnych przedsiębiorców stwarzając im dogodne
              warunki eksportowe, zapewniając możliwe do obsługi kredyty? Odpowiedź na to
              pytanie może zająć trochę czasu....

              I drugie – o kogo w tej chwili dba państwo polskie? Czy o polskich
              przedsiębiorców? W jaki sposób?
    • Gość: Poker Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.acn.waw.pl 23.06.02, 19:34
      Na wykładach akademickich, mówią Wam, że można kupić silnik lotniczy nieznanej
      firmy lub tani niepełnowartoścowy???! Na takich przykładach uczą Was ekonomii?
      W ogóle napisz, krótko o co Ci z tym rynkiem chodzi?
      Pozdrawiam.
    • Gość: Robert Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 02:14
      Broń Boże nie jestem autorytetem, ale spróbuję cokolwiek wyjaśnić. Jak
      najprościej, nie z braku zaufania dla Pańskiej inteligencji, ale raczej po to
      by nie mieszać różnych spraw. To co Pan wyłożył dotyczy raczej marketingu a nie
      makroekonomii.
      Najkrócej ujmując są tacy którzy tak jak ja uważają, że podaż decyduje o
      rozwoju gospodarczym. W związku z czym uważają, że należy stworzyć takie
      warunki aby podaż była jak największa - towaru, usług. Podaż może zaistnieć
      przy określonej cenie - musi być opłacalna. Żeby nasza podaż "miała sens" musi
      na nią odpowiedzieć popyt - ktoś musi kupić po określonej cenie. Cena jest
      właśnie efektem wzajemnego oddziaływania podaży i popytu. Jeśli nikt nie
      kupuje, możemy szukać oszczędności (obniżać koszty itd), by obniżyć cenę, po to
      by wreszcie ktoś kupił. Jeśli mimo to nie udaje się nam musimy
      dokonać "alokacji" -zainwestować w coś innego, o ile chcemy jeszcze działać.
      Brak popytu oznacza, że ludzie nie mają ochoty kupować danego towaru, albo nie
      mają pieniędzy, albo jedno i drugie. (A więc żeby był popyt muszą być
      jednocześnie i pieniądze i ochota). O "ochocie" nie ma co w ogóle dyskutować,
      bo to oczywiste, że trzeba zapewniać podaż tego co ludzie chcą. Część
      nieporozumienia bierze się właśnie stąd, że zwolennicy teorii popytowej
      uważają, że tacy jak ja chcieliby produkować cokolwiek - nie zważając na to czy
      ktoś to kupi, czy nie. Nic bardziej mylnego. Otóż jeśli nie ma popytu to
      znaczy, że podaż musi się dostosować. Tacy jak Pan Maciej uważają, że należy w
      takiej sytuacji zmienić popyt - np. polityką pieniężną - poprzez kursy, stopy
      procentowe itd. Inaczej mówiąc uważają, że trzeba w jakiejś formie
      np. "dostarczyć" pieniędzy po to by był popyt (jedna część -"ochota" już jest).
      Jak ludzie zaczną kupować, to trzeba będzie więcej wyprodukować itd.-
      gospodarka się rozwija. Zasadniczym mankamentem tego rozumowania jest
      oczywiście to, że pieniędzy nie uzyskuje się "dzięki kredytom" tak jak uważa
      Pan Maciej. Pieniądze "uzyskuje się" dzięki temu, że się coś wyprodukowało i
      sprzedało, że wyświadczyło się usługę, że sprzedało się swoją pracę itd. A więc
      najpierw robota potem pieniądz, a nie na odwrót. Oczywiście tą "pracą" może być
      zwykłe lokowanie pieniędzy w banku, czy też w "banecku" jak powiada Pan Maciej.
      Proszę zwrócić uwagę na pułapkę w jaką często wpadają zwolennicy teorii
      popytowej. Otóż jeśli żaden "cfaniak" nie zaniesie pieniędzy do "banecku" to
      nikt nie dostanie kredytu "dzięki, któremu dostaje się pieniądze" na pobudzanie
      owego popytu. I tak to jest. Obniżka stóp oznacza mniejsze depozyty. Mniejsze
      depozyty oznaczają, że nie ma z czego dawać kredytów. Nie ma kredytów, to nie
      ma jak inwestować. To jest właśnie część subtelności nie dla wszsytkich
      zrozumiała. Gdyby było tak, że decyduje popyt, który często mylony jest z
      konsumpcją, to oczywiście nie należało by w żaden sposób zachęcać do
      oszczędzania i idealną sytuacją byłoby, gdyby ludzie, przedsiębiorstwa wydawały
      wszystkie "zarobione" pieniądze. Ale brak oszczędności oznaczałby brak
      depozytów, a także brak kredytów i inwestycji. Wszystko to jest wewnętrznie
      sprzeczne - nierozwiązywalne.
      • Gość: MACIEJ Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.ny325.east.verizon.net 26.06.02, 05:23
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Broń Boże nie jestem autorytetem,
        > Najkrócej ujmując są tacy którzy tak jak ja uważają, że podaż decyduje o
        > rozwoju gospodarczym. W związku z czym uważają, że należy stworzyć takie
        > warunki aby podaż była jak największa - towaru, usług. Podaż może zaistnieć
        > przy określonej cenie - musi być opłacalna. Żeby nasza podaż "miała sens" musi
        > na nią odpowiedzieć popyt - ktoś musi kupić po określonej cenie. Cena jest
        > właśnie efektem wzajemnego oddziaływania podaży i popytu.

        To jest wlasnie Ekonomia polityczna socjalizmu.
        Probujesz zarzadzac gospodarka "od strony produkcji".
        Upraszczajac:Kowalski idzie rano do fabryki gdzie produkuje rowery.
        Po miesiacu pracy dostaje pensje,za ktora ewentualnie moze kupic sobie wytworzony
        przez niego rower.
        I to jest cala eureka skad sie bierze pieniadz.
        Najpierw trzeba isc do pracy zeby ten pieniadz miec=najpierw podaz,pozniej popyt.
        Czyli podaz kreuje popyt-oczywiscie wg.Roberta.

        > Jeśli nikt nie
        > kupuje, możemy szukać oszczędności (obniżać koszty itd), by obniżyć cenę, po to

        > by wreszcie ktoś kupił.

        Zaczynaja sie problemy ze zbytem.
        Jak w komunie.

        > Jeśli mimo to nie udaje się nam musimy
        > dokonać "alokacji" -zainwestować w coś innego, o ile chcemy jeszcze działać.

        Dalsza czesc komuny,czyli dlaczego musiala upasc.
        Musiala upasc,bo ingerencja w produkcje ze strony rzadu lub ministra zawsze
        prowadzi do marnotrawstwa srodkow.

        > Brak popytu oznacza, że ludzie nie mają ochoty kupować danego towaru, albo nie
        > mają pieniędzy, albo jedno i drugie. (A więc żeby był popyt muszą być
        > jednocześnie i pieniądze i ochota). O "ochocie" nie ma co w ogóle dyskutować,
        > bo to oczywiste, że trzeba zapewniać podaż tego co ludzie chcą.

        Wolny rynek powinien zapewniac to,czego ludzie chca.
        Zaden naukowiec po stronie rzadu nie moze sie tym zajmowac.

        > Część
        > nieporozumienia bierze się właśnie stąd, że zwolennicy teorii popytowej
        > uważają, że tacy jak ja chcieliby produkować cokolwiek - nie zważając na to czy
        >
        > ktoś to kupi, czy nie. Nic bardziej mylnego. Otóż jeśli nie ma popytu to
        > znaczy, że podaż musi się dostosować. Tacy jak Pan Maciej uważają, że należy w
        > takiej sytuacji zmienić popyt - np. polityką pieniężną - poprzez kursy, stopy
        > procentowe itd. Inaczej mówiąc uważają, że trzeba w jakiejś formie
        > np. "dostarczyć" pieniędzy po to by był popyt (jedna część -"ochota" już jest).
        >
        > Jak ludzie zaczną kupować, to trzeba będzie więcej wyprodukować itd.-
        > gospodarka się rozwija.

        Zgadza sie i podaz dostosuje sie do popytu.
        I tu najlepszymi przykladami sa USA i EU.
        W USA st% sa 1,75 i wzrost doch nar w 1 kw 5,6% a w 2 kw min 4%.
        W EU st% sa 3,25 i wzrost doch nar w 1 kw 0,0% a w 2 kw max 0%.
        EU dziala wg teorii Roberta(podazowa) wlasnie teraz podaz sie dostosowuje tylko
        nie wiem do czego ,bo popytu wewnetrznego nie ma.

        > Zasadniczym mankamentem tego rozumowania jest
        > oczywiście to, że pieniędzy nie uzyskuje się "dzięki kredytom" tak jak uważa
        > Pan Maciej. Pieniądze "uzyskuje się" dzięki temu, że się coś wyprodukowało i
        > sprzedało, że wyświadczyło się usługę, że sprzedało się swoją pracę itd. A więc
        >
        > najpierw robota potem pieniądz, a nie na odwrót.

        To juz bylo.
        Najpierw Kowalski do fabryki a za miesiac wyplata za ktora kupuje rower.

        > Oczywiście tą "pracą" może być
        >
        > zwykłe lokowanie pieniędzy w banku, czy też w "banecku" jak powiada Pan Maciej.
        >
        > Proszę zwrócić uwagę na pułapkę w jaką często wpadają zwolennicy teorii
        > popytowej. Otóż jeśli żaden "cfaniak" nie zaniesie pieniędzy do "banecku" to
        > nikt nie dostanie kredytu "dzięki, któremu dostaje się pieniądze" na pobudzanie
        >
        > owego popytu. I tak to jest. Obniżka stóp oznacza mniejsze depozyty. Mniejsze
        > depozyty oznaczają, że nie ma z czego dawać kredytów. Nie ma kredytów, to nie
        > ma jak inwestować. To jest właśnie część subtelności nie dla wszsytkich
        > zrozumiała. Gdyby było tak, że decyduje popyt, który często mylony jest z
        > konsumpcją, to oczywiście nie należało by w żaden sposób zachęcać do
        > oszczędzania i idealną sytuacją byłoby, gdyby ludzie, przedsiębiorstwa wydawały
        >
        > wszystkie "zarobione" pieniądze.

        I tu calkiem przypadkowo zrobiles wieksze odkrycie niz bylo nim kolo i ogien
        razem wziete.
        Pieniadze po to sie zarabia ,zeby je wydawac jak najszybciej,bo to daje szybszy
        wzrost gospodarczy.
        Czy chcesz kupic dom na kredyt dzisiaj,czy raczej z oszczednosci za 10 lat?
        A wogole jak dlugo masz zamiar zyc?


        > Ale brak oszczędności oznaczałby brak
        > depozytów, a także brak kredytów i inwestycji. Wszystko to jest wewnętrznie
        > sprzeczne - nierozwiązywalne.

        To jest Robert dla ciebie wewnetrznie sprzeczne i nierozwiazywalne.
        Bo dla mnie jest to proste jak konstrukcja gwozdzia.

        W ekonomii politycznej socjalizmu,oszczednosci byly potrzebne w banecku coby
        mozna bylo zaciagnac kredyt.

        Moze zauwazyles ,ze w Stanach tych oszczednosci nie ma.
        To jak to sie dzieje ze kraj sie rozwija?
        W Stanach taki powiedzmy sobie Maciej zamiast niesc pieniadze do banecku,udziela
        od razu kredytu przedsiebiorstwu poprzez kupno akcji.
        W ten prosty sposob pomijam bank socjalistyczny,ktory zyje z roznicy
        oprocentowania wkladow i kredytow.
        Proste co?
        Dlatego dochody z gieldy sa zawsze wyzsze niz z baneckowania.
        Ja w dalszym ciagu dostaje kredyt z banecku lub od tych co mnie chca cos sprzedac.
        I w tym drugim wypadku kredytodawca jest osoba lub przedsiebiorstwo od ktorego
        kupuje.

        Rownanie ,ktorego nauczyles sie w szkole i ktorego probujesz nauczyc forumowiczow
        OSZCZEDNOSCI= INWESTYCJE juz bardzo dawno stracilo swoj sens i bylbym rad ,zebys
        raczyl to sobie zakonotowac.
        Bo jak tego nie chwycisz,to wszystko bedzie dla ciebie wewnetrznie sprzeczne i
        nierozwiazywalne.
        Rycho w dalszym ciagu z toba zgadza sie w 100% a ze mna w 70%.

        • Gość: Robert Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 17:19
          Bzdury i manipulacje. nigdzie nie napisałem, że to rząd ma kierować
          jakimikolwiek procesami gospodarczymi. Nie pisałem nigdzie, że należy
          produkować cokolwiek nie martwiąc się o zbyt. wmawianie przez Pana innym
          poglądów, których nie głoszą jest dość skuteczną metodą zaciemniania - już
          pisałem, że należało by zdanie po zdaniu prostować każdy z kilkunastu postów
          jakie Pan codziennie zamieszcza. Ma Pan dużo czasu - czy pan jest bezrobotny?
          Sprzedaje Pan bzdury jako prawdy objawione: np. że "dochody z akcji są zawsze
          większe od dochodów z oprocentowania", albo "spadek cen wywołuje inflację"
          Nie rozumie pan najprostszycyh rzeczy: co to jest pieniądz i skąd się bierze.
          Pan uważa ze z kredytu. To mniej więcej tak jakby mówić, że mleko bierze się ze
          sklepu. Pisze Pan , że kredyt dostaje Pan od tego, od którego coś Pan kupuje.
          Skąd ten ktoś bierze pieniądze, żeby panu dać kredyt?
          Pańskie poglądy są naprawdę niebezpieczne, bo ma Pan jeszcze tupet by doradzać
          innym jak inwestować. Nic Pan nie ryzykuje wypisując bzdury o kursach $ i euro.
          I daj pan spokój z tym socjalizmem i ekonomią socjalizmu. Jeśli one są
          komukolwiek bliskie to właśnie Panu. To nikt inny jak pan wypisuje bzdury o tym
          by maksymalizować zatrudnienie i rozdawać pieniądze (każdemu według potrzeb?).
          Wypisz wymaluj: Argentyna i Peron w l. 40.


          • Gość: MACIEJ Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.ny325.east.verizon.net 27.06.02, 03:36
            Zgadlem bez pudla Robert.
            Niczego nie chwyciles.
            Totalna negacja i stress.
            Po to zostalo wprowadzone opodatkowanie wzrostu wkladow baneckowych ,coby
            takich inteligentow jak ty pobudzic do wiekszego myslenia.
            I w zdecydowanej wiekszosci przynioslo to oczekiwany efekt.
            Zamiast baneckowac ludzie rzucili sie na obligacje panstwowe i ni z tego ni z
            owego chetnych na obligacje bylo 3 X wiecej niz tych obligacji.

            Wniosek z tego prosty,ze gdyby ktokolwiek z RPP mial mozg to by obnizyli st% o
            2 pkt,a nie o 1 pkt jak zamierzaja.

            Troche mnie przykro,ze to ja zburzylem twoj swiat oparty na rownaniu
            OSZCZEDNOSCI=INWESTYCJE ,ale ktos kiedys musial ci oczy otworzyc,choc przy
            nalewaniu alkoholu juz tez nie trafiales w kieliszek i stad twoja teza ze kto
            wiecej pije ten mniej pije.
            Nie zalapales tez teorii Macieja,ze przy otwartym rynku(bezclowym)wzrost
            zatrudnienia znaczy wzrost dochodu narodowego,bo w skali globalnej nastepuje
            tylko wzrost wydajnosci pracy.
            Jakbys nie wiedzial,to spiesze ci doniesc,ze w skali globalnej ludziom zyje sie
            coraz lepiej nawet wtedy gdy w EU i w Polsce jest stagnacja.
      • Gość: eMisiek Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 19:01
        Broń Boże nie jestem autorytetem, ale spróbuję cokolwiek wyjaśnić. Jak
        najprościej, nie z braku zaufania dla Pańskiej inteligencji, ale raczej po to
        by nie mieszać różnych spraw. To co Pan wyłożył dotyczy raczej marketingu a nie
        makroekonomii.

        Odp: Z pewnością nie marketingu ale zarządzania i tworzenia strategii firm.
        Wcale się nie dziwię, że Polacy nie potrafią tego obszaru zagadnień umiejscowić
        właściwie – polska szkoła strategii po prostu nie istnieje. A przecież jest to
        fundament nowoczesnego zarządzania. Dlaczego? Ano dlatego że rynki są coraz
        trudniejsze i bardziej konkurencyjne.


        Najkrócej ujmując są tacy którzy tak jak ja uważają, że podaż decyduje o
        rozwoju gospodarczym. W związku z czym uważają, że należy stworzyć takie
        warunki aby podaż była jak największa - towaru, usług. Podaż może zaistnieć
        przy określonej cenie - musi być opłacalna. Żeby nasza podaż "miała sens" musi
        na nią odpowiedzieć popyt - ktoś musi kupić po określonej cenie.

        Odp; W nowoczesnym zarządzaniu (czytaj zachodnim) biznesmeni stosują zasadę że
        najważniejsze są potrzeby sektora czy segmentu czyli popyt i do nich należy
        dostosować „podaż”. Myślenie odwrotne – po prostu nie istnieje.
        Dzisiejsze rynki to rynki klienta i on na nich decyduje.
        Jeśli teorie makroekonomiczne nie maja umocowania w mikroekonomii wywodzącej
        się ze zdrowego rozsądku i znajomości reguł gry na konkurencyjnym rynku – są po
        prostu błędne.

        Cena jest właśnie efektem wzajemnego oddziaływania podaży i popytu. Jeśli nikt
        nie
        kupuje, możemy szukać oszczędności (obniżać koszty itd), by obniżyć cenę, po to
        by wreszcie ktoś kupił. Jeśli mimo to nie udaje się nam musimy
        dokonać "alokacji" -zainwestować w coś innego, o ile chcemy jeszcze działać.

        Odp: Dlatego właśnie należy zaczynać z drugiego końca – od obserwacji popytu i
        dostosowania się do rynku. Te dwa zagadnienia – efektywności i „alokacji” są w
        istocie centralnymi dla współczesnej mikroekonomii a tutaj nawet nie są
        zrozumiane właściwie.

        Brak popytu oznacza, że ludzie nie mają ochoty kupować danego towaru, albo nie
        mają pieniędzy, albo jedno i drugie. (A więc żeby był popyt muszą być
        jednocześnie i pieniądze i ochota). O "ochocie" nie ma co w ogóle dyskutować,
        bo to oczywiste, że trzeba zapewniać podaż tego co ludzie chcą. Część
        nieporozumienia bierze się właśnie stąd, że zwolennicy teorii popytowej
        uważają, że tacy jak ja chcieliby produkować cokolwiek - nie zważając na to czy
        ktoś to kupi, czy nie. Nic bardziej mylnego. Otóż jeśli nie ma popytu to
        znaczy, że podaż musi się dostosować.

        Odp; Czyli jednak ...


        Tacy jak Pan Maciej uważają, że należy w
        takiej sytuacji zmienić popyt - np. polityką pieniężną - poprzez kursy, stopy
        procentowe itd. Inaczej mówiąc uważają, że trzeba w jakiejś formie
        np. "dostarczyć" pieniędzy po to by był popyt (jedna część -"ochota" już jest).

        Odp. Właśnie dlatego należy „dostarczyć popytu” - skutkiem np. mechanizmu
        umacniania się złotego (deficyt, stopy, spekulacyjny wykup, wejście do EU)
        została zachwiana korzystna dla gospodarki proporcja pomiędzy ilością pieniędzy
        na rynku a popytem. Proszę na to zwrócić uwagę – zachwiana przez szereg
        czynników, min. wysokość stóp.


        Jak ludzie zaczną kupować, to trzeba będzie więcej wyprodukować itd.-
        gospodarka się rozwija. Zasadniczym mankamentem tego rozumowania jest
        oczywiście to, że pieniędzy nie uzyskuje się "dzięki kredytom" tak jak uważa
        Pan Maciej. Pieniądze "uzyskuje się" dzięki temu, że się coś wyprodukowało i
        sprzedało, że wyświadczyło się usługę, że sprzedało się swoją pracę itd. A więc
        najpierw robota potem pieniądz, a nie na odwrót. Oczywiście tą "pracą" może być
        zwykłe lokowanie pieniędzy w banku, czy też w "banecku" jak powiada Pan Maciej.

        Odp. Błąd z punktu widzenia mikroekonomii jest taki: jeśli nie mogę wziąć
        kredytu taniego – to nie kupię surowców czy podzespołów, nie rozbuduję firmy
        np. o nowe linie produkcyjne bo mnie po prostu na to nie będzie stać. Jeśli
        wezme kredyt i wybuduje nową linię i zarobię na niej – to i spłata taniego
        kredytu tez mi się opłaci.

        W aktualnej sytuacji należy wziąć pod uwagę to że

        1. wysokie stopy -> drogie kredyty -> brak rozwoju a czasem pieniędzy na
        działalność operacyjną -> zwolnienia
        2. wysokie stopy to wysoki koszt kapitału dlatego moja firma pracuje na
        kogoś kto leży sobie bezczynnie pod gruszą (i kto pożyczył mi pieniądze na
        lichwiarski procent)
        3. wysokie stopy to częściowy wpływ na silę waluty a wiec tańszy import
        (zamykanie się rynku wewnętrznego przede mną) i droższy eksport (zamykanie się
        rynku zewnętrznego albo utrata opłacalności a wiec po co mi ta zabawa) stąd
        spadek sprzedaży i zwolnienia




        Proszę zwrócić uwagę na pułapkę w jaką często wpadają zwolennicy teorii
        popytowej. Otóż jeśli żaden "cfaniak" nie zaniesie pieniędzy do "banecku" to
        nikt nie dostanie kredytu "dzięki, któremu dostaje się pieniądze" na pobudzanie
        owego popytu. I tak to jest. Obniżka stóp oznacza mniejsze depozyty. Mniejsze
        depozyty oznaczają, że nie ma z czego dawać kredytów. Nie ma kredytów, to nie
        ma jak inwestować.

        Odp. A wiec jednak – nie ma kredytów to nie ma inwestycji? Błąd w rozumowaniu
        jest następujący: nie mówimy o oprocentowaniu zerowym ale o rozsądnym – czy to
        tak trudno zrozumieć, że jeśli mam drogi kredyt to nie stać mnie na jego spłatę
        przy dodatkowym kurczącym się rynku na moje produkty?
        Wysokie stopy -> malej popyt na krajowe produkty bo staja się nie
        konkurencyjne -> maleje popyt zagraniczny -> brak środków na rozwój i
        inwestycje -> gospodarka traci konkurencyjność (przykład Cat i Komatsu) ->
        rośnie bezrobocie.

        To jest właśnie część subtelności nie dla wszsytkich
        zrozumiała. Gdyby było tak, że decyduje popyt, który często mylony jest z
        konsumpcją, to oczywiście nie należało by w żaden sposób zachęcać do
        oszczędzania i idealną sytuacją byłoby, gdyby ludzie, przedsiębiorstwa wydawały
        wszystkie "zarobione" pieniądze. Ale brak oszczędności oznaczałby brak
        depozytów, a także brak kredytów i inwestycji. Wszystko to jest wewnętrznie
        sprzeczne - nierozwiązywalne.

        Odp: Nie, po prostu w takim uproszczeniu i oderwaniu od realiów
        mikroekonomicznych powyższe zdania nie mają sensu. Nikt nie twierdzi, że należy
        zniechęcać do oszczędzania ale teraz ZNIECHĘCA się polskie firmy do brania
        kredytów a dodatkowo zachęca kapitał spekulacyjny do korzystania z pracy
        polskich firm i przejmowania wartości dodanej (naruszone prawo parytetu stóp) –
        nie rozumiem czego tutaj nie można zrozumieć...

        • Gość: MACIEJ Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.ny325.east.verizon.net 26.06.02, 20:32
          Prosba.
          Uzywaj"odpowiedz cytujac" zeby byly ">" .
          Wtedy odpowiedz jest bardziej przejrzysta.
          Reszte "backspace".
        • Gość: Robert Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 23:04
          Gość portalu: eMisiek napisał(a):

          > Odp: Z pewnością nie marketingu ale zarządzania i tworzenia strategii firm.
          > Wcale się nie dziwię, że Polacy nie potrafią tego obszaru zagadnień umiejscowić
          >
          > właściwie – polska szkoła strategii po prostu nie istnieje. A przecież je
          > st to
          > fundament nowoczesnego zarządzania. Dlaczego? Ano dlatego że rynki są coraz
          > trudniejsze i bardziej konkurencyjne.
          >
          Może Pan to nazywać tworzeniem strategii. jakkolwiek. Czy istnieje amerykańska
          szkoła strategii? A może francuska, niemiecka, albo japońska?

          > Odp; W nowoczesnym zarządzaniu (czytaj zachodnim) biznesmeni stosują zasadę że
          > najważniejsze są potrzeby sektora czy segmentu czyli popyt i do nich należy
          > dostosować „podaż”. Myślenie odwrotne – po prostu nie istniej
          > e.
          > Dzisiejsze rynki to rynki klienta i on na nich decyduje.
          > Jeśli teorie makroekonomiczne nie maja umocowania w mikroekonomii wywodzącej
          > się ze zdrowego rozsądku i znajomości reguł gry na konkurencyjnym rynku –
          > są po
          > prostu błędne.

          Właściwie to się z Panem w tym miejscu należy zgodzić. To jest mniej więcej ten
          moment, w którym Pan zgadza się ze mną. Sam Pan to zauważa - myśli się o tym jak
          zmienić (zwiększyć) podaż

          > Odp: Dlatego właśnie należy zaczynać z drugiego końca – od obserwacji pop
          > ytu i
          > dostosowania się do rynku. Te dwa zagadnienia – efektywności i „alo
          > kacji” są w
          > istocie centralnymi dla współczesnej mikroekonomii a tutaj nawet nie są
          > zrozumiane właściwie.

          Nadal ani zdania o konieczności wpływania na popyt.

          > Brak popytu oznacza, że ludzie nie mają ochoty kupować danego towaru, albo nie
          > mają pieniędzy, albo jedno i drugie. (A więc żeby był popyt muszą być
          > jednocześnie i pieniądze i ochota). O "ochocie" nie ma co w ogóle dyskutować,
          > bo to oczywiste, że trzeba zapewniać podaż tego co ludzie chcą. Część
          > nieporozumienia bierze się właśnie stąd, że zwolennicy teorii popytowej
          > uważają, że tacy jak ja chcieliby produkować cokolwiek - nie zważając na to czy
          >
          > ktoś to kupi, czy nie. Nic bardziej mylnego. Otóż jeśli nie ma popytu to
          > znaczy, że podaż musi się dostosować.
          >
          > Odp; Czyli jednak ...
          >
          >
          >
          >
          > Odp. Właśnie dlatego należy „dostarczyć popytu” - skutkiem np. mec
          > hanizmu
          > umacniania się złotego (deficyt, stopy, spekulacyjny wykup, wejście do EU)
          > została zachwiana korzystna dla gospodarki proporcja pomiędzy ilością pieniędzy
          >
          > na rynku a popytem. Proszę na to zwrócić uwagę – zachwiana przez szereg
          > czynników, min. wysokość stóp.

          Nie istnieje coś takiego jak proporcja między ilością pieniędzy a popytem. Ale
          rozumiejm, iż chodzi panu o to, że jak jest więcej pieniądza to jest większy
          popyt.
          >
          > Odp. Błąd z punktu widzenia mikroekonomii jest taki: jeśli nie mogę wziąć
          > kredytu taniego – to nie kupię surowców czy podzespołów, nie rozbuduję fi
          > rmy
          > np. o nowe linie produkcyjne bo mnie po prostu na to nie będzie stać. Jeśli
          > wezme kredyt i wybuduje nową linię i zarobię na niej – to i spłata tanieg
          > o
          > kredytu tez mi się opłaci.

          Znów dochodzi do głosu podaż. taniego kredytu może Pan oczekiwać jeśli jest duża
          podaż usług finansowych. Ale i to nie wystarczy. Nie dostanie Pan kredytu na
          piękne oczy. w najlepszym razie wystarczy panu dobry business plan - można go
          nazwać pańskim planem podazy.

          W aktualnej sytuacji należy wziąć pod uwagę to że
          >
          > 1. wysokie stopy -> drogie kredyty -> brak rozwoju a czasem pieniędzy na
          > działalność operacyjną -> zwolnienia
          > 2. wysokie stopy to wysoki koszt kapitału dlatego moja firma pracuje na
          > kogoś kto leży sobie bezczynnie pod gruszą (i kto pożyczył mi pieniądze na
          > lichwiarski procent)

          Ad 2. To leżenie bezczynne to dość stresujące zajęcie. Trzeba się martwić żeby
          Pan oddał pożyczkę. czasami to wymaga pokazania jak należy prowadzić business.

          > 3. wysokie stopy to częściowy wpływ na silę waluty a wiec tańszy import
          > (zamykanie się rynku wewnętrznego przede mną) i droższy eksport (zamykanie się
          > rynku zewnętrznego albo utrata opłacalności a wiec po co mi ta zabawa) stąd
          > spadek sprzedaży i zwolnienia

          > Proszę zwrócić uwagę na pułapkę w jaką często wpadają zwolennicy teorii
          > popytowej. Otóż jeśli żaden "cfaniak" nie zaniesie pieniędzy do "banecku" to
          > nikt nie dostanie kredytu "dzięki, któremu dostaje się pieniądze" na pobudzanie
          >
          > owego popytu. I tak to jest. Obniżka stóp oznacza mniejsze depozyty. Mniejsze
          > depozyty oznaczają, że nie ma z czego dawać kredytów. Nie ma kredytów, to nie
          > ma jak inwestować.
          >
          > Odp. A wiec jednak – nie ma kredytów to nie ma inwestycji? Błąd w rozumow
          > aniu
          > jest następujący: nie mówimy o oprocentowaniu zerowym ale o rozsądnym – c
          > zy to
          > tak trudno zrozumieć, że jeśli mam drogi kredyt to nie stać mnie na jego spłatę
          >
          > przy dodatkowym kurczącym się rynku na moje produkty?

          Pewnie że nie mówimy o zerowym. Jakie jest rozsądne oprocentowanie kredytu?
          Kredytodawca jest w takiej samej sytuacji jak Pan. Pan po jakiejś cenie jest
          skłonny sprzedawać swój towar, kredytodawca po jakiejś cenie udzieli panu
          kredytu. Pan nie ma zbytu i plajtuje, kredytodawca nie dostaje zwrotu pożyczki i
          plajtuje wraz z Panem (to oczywiście uproszczenie)

          > Wysokie stopy -> malej popyt na krajowe produkty bo staja się nie
          > konkurencyjne -> maleje popyt zagraniczny -> brak środków na rozwój i
          > inwestycje -> gospodarka traci konkurencyjność (przykład Cat i Komatsu) -
          > 2
          > rośnie bezrobocie.
          Ten związek nie jest tak bezpośredni jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Włochy,
          Hiszpania, Korea itd rozwijały się bardzo szybko mimo wysokich realnych stóp
          procentowych. Ale to jest długa historia.
          >
          > To jest właśnie część subtelności nie dla wszsytkich
          > zrozumiała. Gdyby było tak, że decyduje popyt, który często mylony jest z
          > konsumpcją, to oczywiście nie należało by w żaden sposób zachęcać do
          > oszczędzania i idealną sytuacją byłoby, gdyby ludzie, przedsiębiorstwa wydawały
          >
          > wszystkie "zarobione" pieniądze. Ale brak oszczędności oznaczałby brak
          > depozytów, a także brak kredytów i inwestycji. Wszystko to jest wewnętrznie
          > sprzeczne - nierozwiązywalne.
          >
          > Odp: Nie, po prostu w takim uproszczeniu i oderwaniu od realiów
          > mikroekonomicznych powyższe zdania nie mają sensu. Nikt nie twierdzi, że należy
          >
          > zniechęcać do oszczędzania ale teraz ZNIECHĘCA się polskie firmy do brania
          > kredytów a dodatkowo zachęca kapitał spekulacyjny do korzystania z pracy
          > polskich firm i przejmowania wartości dodanej (naruszone prawo parytetu stóp) &
          > #8211;
          > nie rozumiem czego tutaj nie można zrozumieć...

          Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie. Dlaczego ludzie w czerwcu kupują znacznie
          więcej truskawek niż w grudniu? Czy dlatego że:
          a) mają więcej pieniędzy niż w grudniu
          b) mają większą "ochotę" na truskawki niż w grudniu
          c) a i b razem
          d) no własnie......

          Jeśli ktoś oferuje jabłka po 10 zł, a ktoś inny dokładnie takie same po 9 zł, to
          kto powinien ich więcej sprzedać?
          A teraz pytanie, które niektórzy mogą uważać za pytanie z gatunku: co było
          najpierw jajko, czy kura - czy Amerykanie są bogaci bo dużo produkują i są w
          stanie to sprzedać, czy też są bogaci dlatego, że dużo kupują? Jako punkt wyjścia
          do rozważań na ten temat proponuję tezę: Amerykanie dużo kupują, bo są bogaci.
          • Gość: eMisiek Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 23:54

            Gość portalu: Robert napisał(a):

            ) Gość portalu: eMisiek napisał(a):
            )
            ) ) Odp: Z pewnością nie marketingu ale zarządzania i tworzenia strategii firm
            ) .
            ) ) Wcale się nie dziwię, że Polacy nie potrafią tego obszaru zagadnień umiejs
            ) cowić
            ) )
            ) ) właściwie – polska szkoła strategii po prostu nie istnieje. A przeci
            ) eż je
            ) ) st to
            ) ) fundament nowoczesnego zarządzania. Dlaczego? Ano dlatego że rynki są cora
            ) z
            ) ) trudniejsze i bardziej konkurencyjne.
            ) )
            ) Może Pan to nazywać tworzeniem strategii. jakkolwiek. Czy istnieje amerykańska
            Ř szkoła strategii? A może francuska, niemiecka, albo japońska?

            Dwa najpoważniejsze ośrodki w USA to skupione wokół Harvard Business Review, i
            Sloan Manarement Review, bardzo dobra jest również Wharton School, we Francji to
            oczywiście Insead.

            W Polsce jak widać nic nie widać....

            )
            ) ) Odp; W nowoczesnym zarządzaniu (czytaj zachodnim) biznesmeni stosują zasad
            ) ę że
            ) ) najważniejsze są potrzeby sektora czy segmentu czyli popyt i do nich należ
            ) y
            ) ) dostosować „podaż”. Myślenie odwrotne – po prostu nie is
            ) tniej
            ) ) e.
            ) ) Dzisiejsze rynki to rynki klienta i on na nich decyduje.
            ) ) Jeśli teorie makroekonomiczne nie maja umocowania w mikroekonomii wywodząc
            ) ej
            ) ) się ze zdrowego rozsądku i znajomości reguł gry na konkurencyjnym rynku &#
            ) 8211;
            ) ) są po
            ) ) prostu błędne.
            )
            ) Właściwie to się z Panem w tym miejscu należy zgodzić. To jest mniej więcej ten
            ) moment, w którym Pan zgadza się ze mną. Sam Pan to zauważa - myśli się o tym ja
            ) k zmienić (zwiększyć) podaż
            )

            Raczej jak dostosować się do zmian popytu, powiększenie produkcji jeśli nie ma na
            nią popytu jest błędem. Problemem w Polsce jest brak popytu i wewnętrznego i
            zewnętrznego min z powodu silnej złotówki. Stąd bierze się konieczność
            interwencji i przeciwdziałania czynnikom które spowodowały spadki.


            ) ) Odp: Dlatego właśnie należy zaczynać z drugiego końca – od obserwacj
            ) i pop
            ) ) ytu i
            ) ) dostosowania się do rynku. Te dwa zagadnienia – efektywności i ̶
            ) 2;alo
            ) ) kacji” są w
            ) ) istocie centralnymi dla współczesnej mikroekonomii a tutaj nawet nie są
            ) ) zrozumiane właściwie.
            )
            ) Nadal ani zdania o konieczności wpływania na popyt.

            Wyjaśnione wyżej.



            ) )
            ) ) Odp. Właśnie dlatego należy „dostarczyć popytu” - skutkiem np
            ) . mec
            ) ) hanizmu
            ) ) umacniania się złotego (deficyt, stopy, spekulacyjny wykup, wejście do EU)
            )
            ) ) została zachwiana korzystna dla gospodarki proporcja pomiędzy ilością pien
            ) iędzy
            ) )
            ) ) na rynku a popytem. Proszę na to zwrócić uwagę – zachwiana przez sze
            ) reg
            ) ) czynników, min. wysokość stóp.
            )
            ) Nie istnieje coś takiego jak proporcja między ilością pieniędzy a popytem. Ale
            ) rozumiejm, iż chodzi panu o to, że jak jest więcej pieniądza to jest większy
            ) popyt.

            Tak, to zmęczenie, miałem na myśli obniżoną przez inne czynniki ilość pieniądza
            na rynku.

            ) ) Odp. Błąd z punktu widzenia mikroekonomii jest taki: jeśli nie mogę wziąć
            ) ) kredytu taniego – to nie kupię surowców czy podzespołów, nie rozbudu
            ) ję fi
            ) ) rmy
            ) ) np. o nowe linie produkcyjne bo mnie po prostu na to nie będzie stać. Jeśl
            ) i
            ) ) wezme kredyt i wybuduje nową linię i zarobię na niej – to i spłata t
            ) anieg
            ) ) o
            ) ) kredytu tez mi się opłaci.
            )
            ) Znów dochodzi do głosu podaż. taniego kredytu może Pan oczekiwać jeśli jest duż
            ) a podaż usług finansowych. Ale i to nie wystarczy. Nie dostanie Pan kredytu na
            ) piękne oczy. w najlepszym razie wystarczy panu dobry business plan - można go
            Ř nazwać pańskim planem podazy.

            Nawet przy dużej konkurencji (podaży usług wg Pana) kredyty nie będą tanie z
            powodu wysokości stóp co świadczy o tym, że to nie podaż a stopy wpływają na cenę
            kredytu.
            Można go nazwać planem podaży albo jak się komu podoba – ale i tak jego myślą
            przewodnią jest zaspokojenie popytu....

            )
            ) W aktualnej sytuacji należy wziąć pod uwagę to że
            ) )
            ) ) 1. wysokie stopy -) drogie kredyty -) brak rozwoju a czasem pieniędz
            ) y na
            ) ) działalność operacyjną -) zwolnienia
            ) ) 2. wysokie stopy to wysoki koszt kapitału dlatego moja firma pracuje na
            ) ) kogoś kto leży sobie bezczynnie pod gruszą (i kto pożyczył mi pieniądze na
            )
            ) ) lichwiarski procent)
            )
            ) Ad 2. To leżenie bezczynne to dość stresujące zajęcie. Trzeba się martwić żeby
            ) Pan oddał pożyczkę. czasami to wymaga pokazania jak należy prowadzić business.

            Może się zamienimy? Ja będę sobie leżał bezstresowo a Pan prowadził biznes i obaj
            będziemy zadowoleni i stresów na tym świecie będzie mniej. Ja jednak zadbam o to
            aby udzielane Panu kredyty miały zabezpieczenie bo znam efekt....

            ) ) 3. wysokie stopy to częściowy wpływ na silę waluty a wiec tańszy import
            ) ) (zamykanie się rynku wewnętrznego przede mną) i droższy eksport (zamykanie
            ) się
            ) ) rynku zewnętrznego albo utrata opłacalności a wiec po co mi ta zabawa) stą
            ) d
            ) ) spadek sprzedaży i zwolnienia
            )
            ) ) Proszę zwrócić uwagę na pułapkę w jaką często wpadają zwolennicy teorii
            ) ) popytowej. Otóż jeśli żaden "cfaniak" nie zaniesie pieniędzy do "banecku"
            ) to
            ) ) nikt nie dostanie kredytu "dzięki, któremu dostaje się pieniądze" na pobud
            ) zanie
            ) )
            ) ) owego popytu. I tak to jest. Obniżka stóp oznacza mniejsze depozyty. Mniej
            ) sze
            ) ) depozyty oznaczają, że nie ma z czego dawać kredytów. Nie ma kredytów, to
            ) nie
            ) ) ma jak inwestować.
            ) )
            ) ) Odp. A wiec jednak – nie ma kredytów to nie ma inwestycji? Błąd w ro
            ) zumow
            ) ) aniu
            ) ) jest następujący: nie mówimy o oprocentowaniu zerowym ale o rozsądnym R
            ) 11; c
            ) ) zy to
            ) ) tak trudno zrozumieć, że jeśli mam drogi kredyt to nie stać mnie na jego s
            ) płatę
            ) )
            ) ) przy dodatkowym kurczącym się rynku na moje produkty?
            )
            ) Pewnie że nie mówimy o zerowym. Jakie jest rozsądne oprocentowanie kredytu?
            ) Kredytodawca jest w takiej samej sytuacji jak Pan. Pan po jakiejś cenie jest
            ) skłonny sprzedawać swój towar, kredytodawca po jakiejś cenie udzieli panu
            ) kredytu. Pan nie ma zbytu i plajtuje, kredytodawca nie dostaje zwrotu pożyczki
            ) i plajtuje wraz z Panem (to oczywiście uproszczenie)

            Dla mnie rozsądne to 2-3% powyżej inflacji dziś marzenie ścietej głowy.

            ) ) Wysokie stopy -) malej popyt na krajowe produkty bo staja się nie
            ) ) konkurencyjne -) maleje popyt zagraniczny -) brak środków na rozwój
            ) i
            ) ) inwestycje -) gospodarka traci konkurencyjność (przykład Cat i Komatsu)
            ) -
            ) ) 2
            ) ) rośnie bezrobocie.
            ) Ten związek nie jest tak bezpośredni jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Włoch
            ) y,
            ) Hiszpania, Korea itd rozwijały się bardzo szybko mimo wysokich realnych stóp
            ) procentowych. Ale to jest długa historia.

            Związek w mikroekonomii niestety jest bezpośredni dlatego że konkurencyjność
            wyznaczają dwa parametry – wartośc i własnie cena.

            ) ) To jest właśnie część subtelności nie dla wszsytkich
            ) ) zrozumiała. Gdyby było tak, że decyduje popyt, który często mylony jest z
            ) ) konsumpcją, to oczywiście nie należało by w żaden sposób zachęcać do
            ) ) oszczędzania i idealną sytuacją byłoby, gdyby ludzie, przedsiębiorstwa wyd
            ) awały
            ) )
            ) ) wszystkie "zarobione" pieniądze. Ale brak oszczędności oznaczałby brak
            ) ) depozytów, a także brak kredytów i inwestycji. Wszystko to jest wewnętrzni
            ) e
            ) ) sprzeczne - nierozwiązywalne.
            ) )
            ) ) Odp: Nie, po prostu w takim uproszczeniu i oderwaniu od realiów
            ) ) mikroekonomicznych powyższe zdania nie mają sensu. Nikt nie twierdzi, że n
            ) ależy
            ) )
            ) ) zniechęcać do oszczędzania ale teraz ZNIECHĘCA się polskie firmy do brania
            )
            ) ) kredytów a dodatkowo zachęca kapitał spekulacyjny do korzystania z pracy
            ) ) polskich firm i przejmowania wartości dodanej (naruszone prawo parytetu st
            ) óp) &
            ) ) #8211;
            ) ) nie rozumiem czego tutaj ni
            • Gość: eMisiek Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 23:56
              > > To jest właśnie część subtelności nie dla wszsytkich
              > > zrozumiała. Gdyby było tak, że decyduje popyt, który często mylony jest z
              > > konsumpcją, to oczywiście nie należało by w żaden sposób zachęcać do
              > > oszczędzania i idealną sytuacją byłoby, gdyby ludzie, przedsiębiorstwa wyd
              > awały
              > >
              > > wszystkie "zarobione" pieniądze. Ale brak oszczędności oznaczałby brak
              > > depozytów, a także brak kredytów i inwestycji. Wszystko to jest wewnętrzni
              > e
              > > sprzeczne - nierozwiązywalne.
              > >
              > > Odp: Nie, po prostu w takim uproszczeniu i oderwaniu od realiów
              > > mikroekonomicznych powyższe zdania nie mają sensu. Nikt nie twierdzi, że n
              > ależy
              > >
              > > zniechęcać do oszczędzania ale teraz ZNIECHĘCA się polskie firmy do brania
              >
              > > kredytów a dodatkowo zachęca kapitał spekulacyjny do korzystania z pracy
              > > polskich firm i przejmowania wartości dodanej (naruszone prawo parytetu st
              > óp) &
              > > #8211;
              > > nie rozumiem czego tutaj nie można zrozumieć...
              >
              > Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie. Dlaczego ludzie w czerwcu kupują
              znacznie
              > więcej truskawek niż w grudniu? Czy dlatego że:
              > a) mają więcej pieniędzy niż w grudniu
              > b) mają większą "ochotę" na truskawki niż w grudniu
              > c) a i b razem
              > d) no własnie......

              czego ma dowieść fakt że truskawki pojawiają się w czerwcu i sa wtedy tańsze
              niż np. w grudniu? Czy tego że dodatkowa podaż powoduje spadek cen i dodatkowy
              popyt? Dlaczego zatem nie zarzucić rynku np. spawarkami w czerwcu i czekać aż
              wzrośnie popyt? A silnikami okrętowymi? Co się stanie?


              > Jeśli ktoś oferuje jabłka po 10 zł, a ktoś inny dokładnie takie same po 9 zł,
              t
              > o kto powinien ich więcej sprzedać?
              > A teraz pytanie, które niektórzy mogą uważać za pytanie z gatunku: co było
              > najpierw jajko, czy kura - czy Amerykanie są bogaci bo dużo produkują i są w
              > stanie to sprzedać, czy też są bogaci dlatego, że dużo kupują? Jako punkt
              wyjśc
              > ia do rozważań na ten temat proponuję tezę: Amerykanie dużo kupują, bo są
              bogaci.

              Dlatego że w stosownym czasie wypraktykowali jak powinni postępować i postawili
              na praktykę, nie na teorię.
              • Gość: Robert Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 01:27
                Znów nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystko. Znów powstają piętrowe
                konstrukcje. O wspomnianych przez Pana "szkołach" skupionych wokół wydawnictw
                nie specjalne mam pojęcie. Wierzę, że jest tam jakiś ferment. Należy życzyć by
                za 3 lata nie pojawiły się nowe, które obalą propagowane przez nie teorie.
                A na serio: Pisze Pan że rozsądne stopy % to 2-3% powyżej inflacji. Jakiej
                inflacji? Czy przy inflacji 15% też? A przy 25% też? Bo na wypadek gdyby Pan
                uważał, że nie, to być może powinna istnieć jakaś miara "rozsądnych" stóp % dla
                każdego poziomu inflacji.
                Nie chciał Pan odpowiedzieć na bardzo wydawałoby się proste pytania. Szkoda.
                Spróbuję inaczej. Dlaczego ludzie chętnie kupują amerykańskie oprogramowanie do
                komputerów i płyty z brytyjskimi i amerykańskimi wykonawcami. Dlaczego kupują
                niemieckie, japońskie, amerykańskie samochody. (Od razu darujmy sobie wątek o
                ponadnarodowych korporacjch). Czy ma to jakiś wpływ na poziom zamożności
                obywateli tych krajów.
                I ostatnie pytanie? Dlaczego socjalizm/komunizm przegrał? Czy dlatego, że nikt
                nie wpadł na genialny i propagowany przez Pana pomysł by dostarczyć ludziom
                pieniędzy (każdemu według potrzeb). Pojawiłby się przecież popyt - zgodnie z
                Pańską teorią.
                • Gość: MACIEJ Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.ny325.east.verizon.net 28.06.02, 04:44
                  Gość portalu: Robert napisał(a):

                  > I ostatnie pytanie? Dlaczego socjalizm/komunizm przegrał? Czy dlatego, że nikt
                  > nie wpadł na genialny i propagowany przez Pana pomysł by dostarczyć ludziom
                  > pieniędzy (każdemu według potrzeb). Pojawiłby się przecież popyt - zgodnie z
                  > Pańską teoria.

                  Odpowiedz jest duzo prostsza niz ci sie wydaje.

                  Sprawny system gospodarczy,czyli taki ktory nie marnotrawi srodkow produkcji musi
                  byc budowany,podobnie jak dom,od dolu-czyli od potrzeb konsumenta.

                  Wyobraz sobie piramide.
                  Na samym dole jest najwiecej ludzi i sa to Kowalscy z ich codziennymi potrzebami,
                  ktore nazwiemy dla ulatwienia POPYTEM.
                  Czym idziesz wyzej,tym masz wyzsze poziomy zarzadzania.
                  Az dochodzisz na sama gore gdzie jest prezydent(USA) lub I Sekretarz(Komuna).

                  W Komunie I Sekretarz rozkazywal ministrowi,a ten z kolei dyrektorowi,a dyrektor
                  podwladnym co maja produkowac by wykonac plan 5-letni.
                  Bo KC PZPR lepiej wiedzialo od Kowalskiego,co temu Kowalskiemu jest do zycia
                  potrzebne.

                  STRUKTURA ZARZADZANIA PANSTWA KOMUNISTYCZNEGO BYLA OPARTA NA WZORZE ARMII.
                  ROZKAZ IDZIE Z GORY DO DOLU,A CI NA DOLE NIE MOGA PARY Z GEBY PUSCIC,BO POJADA NA
                  BEZPLATNE WIELOLETNIE WAKACJE NA SYBERIE.

                  WOLNORYNKOWA GOSPODARKA AMERYKANSKA ZARZADZA KONSUMENT.POPYT.
                  CZYLI CI NA DOLE PIRAMIDY. Rozkaz co produkowac idzie z dolu do gory.
                  GREENSPAN I PREZYDENT PRZESCIGAJA SIE W POMYSLACH JAK TU DOGODZIC PRZECIETNEMU
                  AMERYKANINOWI.

                  ISTNIEJA TEZ HYBRYDKI ,JAK EU,JAPONIA,POLSKA-GDZIE WLASNOSC SRODKOW PRODUKCJI
                  JEST PRYWATNA,Z TYM ZE SWIADOMOSC ZOSTALA TAKA NA WPOL-SOCJALISTYCZNA.
                  I dla podkreslenia waznosci zarzadzania ta hybrydka ,Wim Duisenberg zarabia
                  3Xwiecej niz A.Greenspan majac przy tym gorsze efekty gospodarcze.

                  Bo te glupy w dalszym ciagu mysla, ze Bruksela rzadzi Europa,choc powinni
                  Europejczycy.

                  Jesli zrozumiesz ,ze"KLIENT to twoj PAN",to mu nie bedziesz bubli wciskal.
                  Bo to komuna wciskala buble Kowalskiemu(Syrenka) jak on chcial MacDonald'a i
                  Mercedesa.





                  • Gość: Robert Re: Do Autorytetów tego forum - o podaży, popycie i .. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 15:49
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > Gość portalu: Robert napisał(a):
                    >
                    > > I ostatnie pytanie? Dlaczego socjalizm/komunizm przegrał? Czy dlatego, że
                    > nikt
                    > > nie wpadł na genialny i propagowany przez Pana pomysł by dostarczyć ludzio
                    > m
                    > > pieniędzy (każdemu według potrzeb). Pojawiłby się przecież popyt - zgodnie
                    > z
                    > > Pańską teoria.
                    >
                    > Odpowiedz jest duzo prostsza niz ci sie wydaje.
                    >
                    > Sprawny system gospodarczy,czyli taki ktory nie marnotrawi srodkow produkcji mu
                    > si
                    > byc budowany,podobnie jak dom,od dolu-czyli od potrzeb konsumenta.
                    >
                    > Wyobraz sobie piramide.
                    > Na samym dole jest najwiecej ludzi i sa to Kowalscy z ich codziennymi potrzebam
                    > i,
                    > ktore nazwiemy dla ulatwienia POPYTEM.
                    > Czym idziesz wyzej,tym masz wyzsze poziomy zarzadzania.
                    > >
                    Moje pytanie było bardzo naiwne. niby tak jak pan też można odpowiedzieć. Ale
                    niestety potrzeby a popyt to zupełnie coś innego. Pan cały czas tego nie rozumie.
                    • Gość: MACIEJ Potrzeby a popyt to zupelnie cos innego. IP: *.ny325.east.verizon.net 28.06.02, 16:04
                      Gość portalu: Robert napisał(a):

                      > Moje pytanie było bardzo naiwne.

                      Tak jak wszystkie twoje pytania.

                      > niby tak jak pan też można odpowiedzieć.

                      To dlaczego sobie sam nie odpowiedziales?

                      > Ale
                      > niestety potrzeby a popyt to zupełnie coś innego. Pan cały czas tego nie rozumi
                      > e.

                      Tu widze,ze chcesz mnie oswiecic.
                      Czy moze jest to stary chwyt dobrego komunisty:
                      Najpierw zdecydowana NEGACJA a pozniej ZERO KONKRETOW.
                      Ja czekam Robert.

    • Gość: JOrl Do Pana Roberta od JOrl'a IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.02, 19:44
      Moze troche wyjasnie. Pan Robert narzeka, ze w Polsce nie ma podazy. A
      dokladnie powinien powiedziec, ze sie w Polsce za malo produkuje. I o to tu
      chodzi. I to jest prawda. Poprzez pompowanie pieniedzy do Polski ludzie na
      kredyt, bo tak to nalezy nazwac, kupuja towary zachodnie, albo krajowe, ale
      wyprodukowane na maszynach kupionych za te dlugi Polski. A polskie towary
      ludziom sie nie podobaja. Zrozumiale, bo zachodnie, przy takiej zl sa tanie.
      Zreszta u Pana Roberta stwierdzam cos na ksztalt schizofreni. On rozumie, ze w
      Polsce sie zle i malo produkuje. Ale jednoczesnie tlumaczyl mi jak to fajnie
      jest kupowac samochody zachodnie. Bo duzo lepsze od Trabantow. Jakby nie
      rozumial, ze sam sie przyczynia do tego co jako zlo widzi. Czyli slaba
      produkcja.
      No ale coz, zl powinna byc np. 4 razy tansza. Wtedy i Trabant wlasny by sie
      Panu Robertowi spodobal. Ale nie. No to tak jest jak jest. Tylko prosze nie
      narzekac, drogi Panie Robercie. Sie samemu piwa nawarzylo i teraz prosze pic.
      Pozdrowienia
      • Gość: Kosa Re: Do wszystkich IP: *.acn.waw.pl 26.06.02, 22:20
        No no, dyskusja pasjonatów. Mam nadzieję, że zły los sprawi, że nie będzieci
        nigdy mogli wprowadzać tej materii w życie, dla dobra wspólnego oczywiście.
        Pozdrawiam.
      • Gość: Robert Re: Szanowny Panie JOrl IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.06.02, 13:58
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Moze troche wyjasnie. Pan Robert narzeka, ze w Polsce nie ma podazy. A
        > dokladnie powinien powiedziec, ze sie w Polsce za malo produkuje. I o to tu
        > chodzi. I to jest prawda. Poprzez pompowanie pieniedzy do Polski ludzie na
        > kredyt, bo tak to nalezy nazwac, kupuja towary zachodnie, albo krajowe, ale
        > wyprodukowane na maszynach kupionych za te dlugi Polski. A polskie towary
        > ludziom sie nie podobaja. Zrozumiale, bo zachodnie, przy takiej zl sa tanie.
        > Zreszta u Pana Roberta stwierdzam cos na ksztalt schizofreni. On rozumie, ze w
        > Polsce sie zle i malo produkuje. Ale jednoczesnie tlumaczyl mi jak to fajnie
        > jest kupowac samochody zachodnie. Bo duzo lepsze od Trabantow. Jakby nie
        > rozumial, ze sam sie przyczynia do tego co jako zlo widzi. Czyli slaba
        > produkcja.
        > No ale coz, zl powinna byc np. 4 razy tansza. Wtedy i Trabant wlasny by sie
        > Panu Robertowi spodobal. Ale nie. No to tak jest jak jest. Tylko prosze nie
        > narzekac, drogi Panie Robercie. Sie samemu piwa nawarzylo i teraz prosze pic.
        > Pozdrowienia

        Staram się w miarę możliwości odpowiadać na Pańskie posty. Jeśli Pan dobrze
        poszuka to może okazać się, że żadnego kierowanego do mnie nie pozostawiam bez
        odpowiedzi. Niestety jestem już trochę zniechęcony. Mogę z panem dyskutować, ale
        czy nie szkoda Panu czasu i energii na snucie rozważań dotyczących mojego
        wykształcenia, zamożności, czy stanu zdrowia psychicznego?
        Znów pan coś o tych trabantach itd. Szkoda pary. Nie kupię. Z wielu powodów.
        Zapewniam Pana, że również wtedy gdy jak Pan to snuje euro miałoby kosztować
        16zł. Czemu panu tak zależy na pozbawieniu ludzi w Polsce wszystkich
        oszczędności? Ja pomijam absurd proponowanych przez Pana rozwiązań, ale czy
        naprawdę uważa Pan, że Polak powinien pracować pół dnia żeby kupić 2 litry
        beznzyny, czy uważa pan, że rzeczywiście powinniśmy pracować 5 miesięcy na 1
        telewizor? (proszę nie pisać, że wtedy produkowalibyśmy własne - 4 razy tańsze).
        Pozdrawiam
        • Gość: MACIEJ Potrzeby a popyt to zupelnie cos innego. IP: *.ny325.east.verizon.net 01.07.02, 07:01
          Wyjasnij to Robert.
          Jak to wyglada wg ekonomii polit socjalizmu?
          • Gość: Robert Re: Potrzeby a popyt to zupelnie cos innego. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.07.02, 18:07
            A cóz ja miałbym Szanownemu Panu wyjaśniać? Potrzeby i popyt to nie to samo i
            tyle. Czegoś pan nie rozumie?
            • Gość: MACIEJ Re: Potrzeby a popyt to zupelnie cos innego. IP: *.ny325.east.verizon.net 01.07.02, 18:52
              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > A cóz ja miałbym Szanownemu Panu wyjaśniać? Potrzeby i popyt to nie to samo i
              > tyle. Czegoś pan nie rozumie?

              A mialo byc ,ze poptrzeby i popyt to zupelnie cos innego.
              "Czegos pan nie rozumie?"
              Stara, dobra komunistyczna szkola wyjasniania.
              • Gość: Robert Re: Potrzeby a popyt to zupelnie cos innego. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.07.02, 22:51
                Nie rozumie Pan? Zupełnie coś innego, nie to samo itp. być może by uświadomić
                sobie róznicę między potrzebą a popytem powinien Pan zastanowić się gdzie Pan
                chodzi za potrzebą, a gdzie Pan chodzi coś kupić. Czyżby w to samo miejsce? Ma
                Pan jeszcze jakieś podchwytliwe pytania?
                • Gość: MACIEJ Re: Potrzeby a popyt to zupelnie cos innego. IP: *.ny325.east.verizon.net 02.07.02, 01:00
                  Gość portalu: Robert napisał(a):

                  > Nie rozumie Pan? Zupełnie coś innego, nie to samo itp. być może by uświadomić
                  > sobie róznicę między potrzebą a popytem powinien Pan zastanowić się gdzie Pan
                  > chodzi za potrzebą, a gdzie Pan chodzi coś kupić. Czyżby w to samo miejsce? Ma
                  > Pan jeszcze jakieś podchwytliwe pytania?

                  Kolejny przyklad totalnej amnezji Robert?
                  Ja nie zadawalem ci zadnych podchwytliwych pytan.
                  To zdanie w tytule to jest cytat z twojej wypowiedzi:"Potrzeby a popyt to
                  zupelnie cos innego".
                  Widze,ze troche cie zaparlo,gdy trzeba wyjasnic co sie samemu napisalo.
                  A nie lepiej odpisac,ze rzeczywiscie cos glupiego znowu napisales zamiast chowac
                  sie przed odpowiedzia do sracza.


                  • Gość: Robert Re: Potrzeby a popyt to zupelnie cos innego. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.07.02, 21:10
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > Kolejny przyklad totalnej amnezji Robert?
                    > Ja nie zadawalem ci zadnych podchwytliwych pytan.
                    > To zdanie w tytule to jest cytat z twojej wypowiedzi:"Potrzeby a popyt to
                    > zupelnie cos innego".
                    > Widze,ze troche cie zaparlo,gdy trzeba wyjasnic co sie samemu napisalo.
                    > A nie lepiej odpisac,ze rzeczywiscie cos glupiego znowu napisales zamiast chowa
                    > c
                    > sie przed odpowiedzia do sracza.
                    No napisałem, że potrzeby a popyt to coś zupełnie innego. Nie rozumie Pan tego
                    dość prostego stwierdzenia? czy też może pan uważa, że to to samo?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja