PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem pracy

11.05.05, 13:56
Czy ktos mi moze wytlumaczyc dlaczego limit czasu pracy do 48 godzin jest
problemem dla spadku bezrobocia w Polsce? Prof. Rosati na pewno wie o czym
mowi :), ale nie jest dostepny by skomentowac. Moze jakis absolwent AE albo
SGH? Wiedze podrecznikowa/naukowa prosze, nie ideologiczna.
    • r306 Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac 11.05.05, 14:39
      Nie jestem ekonomistom, ale z mojej perspektywy wiaze sie toz tym, ze kazde
      zbyt wysrubowane "papierowe" ograniczenie rynku (tu rynku pracy, prawa pracy)
      jest hamulcem w rozwoju gospodarki jako takiej, a to ma bezposrednie
      przelozenie na ilosc miejsc pracy w takiej gospodarce.

      A teraz konkretniej: jesli w jakiejs firmie pracodawca tak wykalkulowal koszty
      i zyski, ze oplaca mu sie produkowac przy zalodze 20sto osobowej (powiedzmy, ze
      mniej nie moze zatrudnic, bo 20 to miniumum do ciagu technologicznego), ale
      wowczas gdy ludzie Ci pracuja, powiedzmy 50 godzin tygodniowo. I gdy ma
      liberalne przepisy, dogaduje sie z pewna liczba (20) pracownikow i, powiedzmy,
      placac im nieco wiecej, zatrudnia ich na takich warunkach godzinowych.
      Teraz tego uczynic nie bedzie mogl!!! Zatrudnienie kolejnych ludzi do
      wypelnienia luki w ubytku godzin sprawi, ze produkcja bedzie NIEOPLACALNA!!!
      Czesto bowiem nie wystarczy zatrudnic jednego, bo to nic nie da przy ciagu
      produkcyjnym!! To czeste uproszczenie powoduje wlasnie generowanie blednego
      wniosku, o tym, ze limit godzin pracy spowoduje zatrudnienie dodatkowej jednej
      czy dwoch osob. Nic podobnego!!!!
      Tak wiec nasz pracodawca miast dalej produkowac zatrudniajac 20 ludzi zwolni
      tych 20, lub przynajmniej czesc z nich ograniczajac jednoczesnie produkcje i
      wlasne szanse rozwoju. I zamiast spodziewanego jednego miejsca z limitow godzin
      pracy wyniknie likwidacja kilku z nich.
      Mam nadzieje, ze dostatecznie jasno bylo ;)
      • kasia998 Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac 11.05.05, 14:53
        Dokladnie TAK. Wiedza co-nie-co Francuziki na ten temat, jak przeszli na 35h z
        39h i zamiast zmniejszyc bezrobocie, statystyki skoczyy w gore, ale Mme Aubry
        nie pozwolila sobie wytlumaczyc blednego myslenia i maja Zabki to ,co maja
        DZIS. :)
        • jacekm22 Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac 11.05.05, 21:48
          Mme Aubry jest nieuleczalnym przypadkiem !!! I zadne argumenty do niej nie
          trafiaja !! Niech sie zajmie lepiej arabami w Lille , a w ogole pani ta powinna
          dzialac z tow .Leninem i Trockim ...... w innej epoce.
      • a_s_i_m_o Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac 11.05.05, 15:00
        No dzieki, ale trudno nazwac przyklad argumentem naukowym. Moge podac
        kontrprzyklady, ale nie o taka dyskusje mi chodzilo. Tak czy siak pozdrawiam.
        • r306 Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac 11.05.05, 15:14
          Kontrprzyklad mozesz podac, ale zastanow sie w jakiej dziedzinie gospodarki
          bedzie oparty. Taka "elastycznosc" w ksztaltowaniu odgornym ilosci godzin, w
          oderwaniu od rzeczywistosci ekonomicznej, wykazuje jedynie biurokracja.
          Tu faktyczie, skrocenie pracy jednego urzednika powoduje, ze mozna do
          przerzucenia tej samej liczby papierow zatrudnic jeszcze kogos. Problem polega
          na tym, ze biurokracja pieniadze w gospodarkach przejada a nie wytwarza PKB.
          Tak "elastyczne" w przyjmowaniu norm unijnych jakby chcieli eurokraci nie sa
          nawet uslugi. Bo w zakladzie fryzjerskim oplaca sie zatrudnic fryzjera, gdy w
          ciagu dnia pracy obetnie lub uczesze taka a nie inna minimalna liczbe ludzi.
          Gdy sie odgornie skroci ten czas, a fryzjer nie wyrobi, to jego miejsce pracy
          bedzie zagrozone - mozliwosci sa trzy - albo w gore ceny za ciecie, albo facet
          przyspieszy, albo wylatuje z roboty. Do obciecia tych dwoch glow, ktory juz nie
          wyrobi obciac po skroceniu mu dnia pracy, NIE OPALACA SIE ZATRUDNIC nowego
          czlowieka, bo koszt jego zatrudniania, to nie jest tylko wynagrodzenia z te
          dwie glowy dziennie!!! To placa minimalna (hehehe kolejna polapka
          socjalistycznych mrzonek), to ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne. A pelnego
          etatu nie mozna stworzyc, bo albo lokal za ciasny, albo rynek za ciasny.
          I kicha gotowa. Wyliczen Ci nie przedstawie, ale przyrost PKB w Wielkiej
          Brytanii, nowoprzyjetych krajach do UE w porownaniu z pogorszajaca sie sytuacja
          we Francji i Niemczech mowi chyba wszystko.
          • a_s_i_m_o Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac 11.05.05, 15:20
            Ja po prostu nie wierze, ze majac do wyboru dowolne przedzialy od 0 do 48 godzin
            dla kazdego pracownika nie da sie tak ich pozatrudniac zeby to mialo sens. A
            praca dluzej niz 48 godzin w tygodniu to wysokie koszty spoleczne, zdrowotne.
            Aczkolwiek trudno to ujac w statystyki PKB, bo jak pracownik zachoruje i pojdzie
            do lekarza to tak naprawde PKB rosnie, bo lekarz jest drogi :).

            Chodzi o to ze rzadzenie to wiecej niz wzrost PKB. Argument ze "wzrost PKB"
            bylby sluszny gdyby celem rzadu byl wzrost PKB, a rzad ma rozproszone cele.
            • r306 Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac 11.05.05, 15:34
              > Ja po prostu nie wierze, ze majac do wyboru dowolne przedzialy od 0 do 48
              > godzin
              Widzisz, ja jestem informatykiem systemow ERP i mam za soba troche wdrozen
              systemow informatycznych, glownie w zakladach produkcyjnych. Wiem co to sa
              gniazda produkcyjne, obciazenia, procesy technologiczne, czas ich trwania,
              roboczogodziny itd. To nie jest kwiestia wiary ale zwyczajnego wyliczenia. To
              sie wszystko liczy i patrzy czy sie to zwyczajnie kalkuluje. Gdy ktos
              zainwestuje wedlug pewnych wczesniejszych uwarunkowan w taka a nie inna linie
              produkcyjna, to mozesz wierzyc lub nie, ale taka odgorna regulacja czasu pracy
              moze mu polozyc cala produkcje.
              To mozna nawet zauwazyc na przykladzie tak malego zakladu pracy jak wiejska
              piekarnia (tez taka obsluguje). Zebys wiedzial ile czynnikow sklada sie na to,
              czy jakis pracownik bedzie zatrudniony czy tez zwolniony, to bys osiwial - tak
              jak trzydziestoparoletni wlasciciel tej piekarni. Wiec kazde dodatkowe
              utrudnienie mu dzialalnosci sprawi, ze zwyczajnie zamiast sie rozwijac bedzie
              baaaardzo ostrozny w zatrudnieniu nowego czlowieka, a tym samym bedzie popadal
              w stagnacje, az w koncu - padnie. I znow kilku bezrobotnych.

              > A
              > praca dluzej niz 48 godzin w tygodniu to wysokie koszty spoleczne, zdrowotne
              Chooopie!!! Jak sie nie wytworzy odpowiedniego PKB najpierw, to mozesz sobie
              pracowac "dla zdrowia" i piec godzin dziennie. Tylko jak zlamiesz noge, to nie
              licz na opieke zdrowotna, bo jej nie bedzie!!! Za co ja bowiem stworzysz? Tak -
              wlasnie musi ja stworzyc to panstwo realizujac, jak to ladnie
              ujales "rozproszone cele" - tylko z czego????? Panstwo realizuje je z podatkow!
              Podatki placi sie od zyskow, im wiekszy zysk, tym wiecej podatkow sie placi. A
              zysk to PKB. Kapiszi???? Z pustego i Salomon nie naleje.
              • Gość: boooom Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 19:42
                >Wiec kazde dodatkowe
                > utrudnienie mu dzialalnosci sprawi, ze zwyczajnie zamiast sie rozwijac bedzie
                > baaaardzo ostrozny w zatrudnieniu nowego czlowieka, a tym samym bedzie popadal
                > w stagnacje, az w koncu - padnie. I znow kilku bezrobotnych.

                Aaach, wreszcie rozumiem: te wstrętne ograniczenia, płace, ludzie i ich potrzeby. Won z komunizmem.
                Pozwolić panu piekarzowi trzymać niewolników za miskę zupy, nie ograniczać godzin ich pracy. Jak
                zdechną zawsze rząd zadba o kolejnych, już ich naprodukował połowę narodu. I wtedy pana piekarza
                będzie stać i będzie pięknie i dostatnio.
              • a_s_i_m_o Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac 11.05.05, 20:10
                r306,

                mam nadzieje, ze jeszcze przeczytasz ten post.

                Regulacje rynku zawsze w kogos uderzaja. Argumenty, ktore przytaczasz dotycza
                kazdego nowego przepisu. Eliminacja szkodliwego konserwanta z zywnosci tez
                kosztuje miejsca pracy. A co sie polepsza, to nie da sie bezposrednio przelozyc
                na jezyk PKB.

                W przypadku regulacji UE, ktora wlasnie wprowadzaja, poszkodowani beda
                pracodawcy, ktorzy zmuszaja (tak, wlasnie cytujac Rosatiego, w kraju z 20%
                bezrobociem nie ma wyboru pracy) ludzi do pracy ponad 48h.

                Informatyk zawsze sie obroni. Znajdzie inna prace. Ale ludzie gorzej
                wyksztalceni, ktorzy chcialem przypomniec maja takie same prawa co my, nie maja
                tej opcji.

                Poza tym z wlasnego doswiadczenia wiem, ze pracujac dluzej niz 48 godzin
                tygodniowo sprawiam, ze moja dlugoterminowa efektywnosc spada ponizej
                akceptowalnego poziomu. Przeciwnie, jak narzuce sobie ze pracuje od tej do tej i
                w sobote odpoczywam produkuje tyle samo, a moje zycie ma duzo lepsza jakosc.
                Zona zadowolona, glowa nie boli. Wszystko jest lepsze.

                Musisz(simy) zastanowic sie co jest glownym celem naszego zycia. Bo zapewne nie
                ganianie ludzi jak kapo do harowki. Pamietaj, ze ta regulacja uderza tylko w
                s****synow, ktorzy przeginaja.

                Ktos tu napisal, ze prawo pracy w Polsce nic nie znaczy. Owszem, ale nie jest to
                zwiazane z socjalizmem, a z ogolna bieda. W krajach skrajnie kapitalistycznych w
                Ameryce Pld i okolicach Tajlandi (zloty trojkat?) tez prawo pracy nic nie znaczy.
      • abaddon_696 Chyba sobie żartujesz. 11.05.05, 16:57
        > A teraz konkretniej: jesli w jakiejs firmie pracodawca tak wykalkulowal
        koszty
        > i zyski, ze oplaca mu sie produkowac przy zalodze 20sto osobowej (powiedzmy,
        ze
        >
        > mniej nie moze zatrudnic, bo 20 to miniumum do ciagu technologicznego), ale
        > wowczas gdy ludzie Ci pracuja, powiedzmy 50 godzin tygodniowo.

        Przypominam tylko, że pracodawca nie ustala, ile kto ma pracować. Jest
        zobowiązany do przestrzegania 40-godzinnego tygodnia pracy.

        . I gdy ma
        > liberalne przepisy, dogaduje sie z pewna liczba (20) pracownikow i,
        powiedzmy,
        > placac im nieco wiecej, zatrudnia ich na takich warunkach godzinowych.

        Pracownik nie musi się zgadzać na te dodatkowe 10 godzin "przyjemności". Choć
        oczywiście może, za 25% zwiększone wynagrodzenie.

        > Teraz tego uczynic nie bedzie mogl!!!

        W normalnych państwach od dawna nie można tak robić.

        Zatrudnienie kolejnych ludzi do
        > wypelnienia luki w ubytku godzin sprawi, ze produkcja bedzie NIEOPLACALNA!!!

        Będzie tak samo nieopłacalna jak przedtem.

        > Czesto bowiem nie wystarczy zatrudnic jednego, bo to nic nie da przy ciagu
        > produkcyjnym!! To czeste uproszczenie powoduje wlasnie generowanie blednego
        > wniosku, o tym, ze limit godzin pracy spowoduje zatrudnienie dodatkowej
        jednej
        > czy dwoch osob. Nic podobnego!!!!

        Właśnie, że podobnego.

        > Tak wiec nasz pracodawca miast dalej produkowac zatrudniajac 20 ludzi zwolni
        > tych 20,

        To już wtedy nie będzie pracodawcą, nie sądzisz?

        lub przynajmniej czesc z nich ograniczajac jednoczesnie produkcje i
        > wlasne szanse rozwoju. I zamiast spodziewanego jednego miejsca z limitow
        godzin
        >
        > pracy wyniknie likwidacja kilku z nich.

        Czy Ty zdrowy jesteś? Słuchaj, jeśli do wykonania danej pracy jest potrzebnych
        20 ludzi pracujących po 50 godzin tygodniowo, to DOKŁADNIE tę samą pracę wykona
        25 ludzi pracujących po 40 godzin. A pracodawca będzie płacił tak samo, bo
        osoba, która pracuje 40 godzin, automatycznie zarabia 80% tego, co by zarabiała
        pracując 50 godzin. Proste?
        Poza tym, chyba nie słyszałeś o czymś takim jak efektywnośc pracy. Nie muszę
        (mam nadzieję) tłumaczyć, że zbyt długa praca zazwyczaj pociąga znaczny spadek
        efektywności. Tak więc jest niemal pewne, że efekt pracy 25 ludzi pracujących
        po 40 godzin będzie wyższy niż 20 pracujących po 50!!!!!! Proste?
        Naprawdę, rzadko udaje się stworzyć taki przepis, który byłby korzystny zarówno
        dla pracodawców jak i pracowników.



    • piotr78732 A po co komu niedziela lub urlop ... 11.05.05, 15:03
      A dla wszystkich nawiedzonych gospodarczych liberalow .. szanujcie sie ludzie ..
      byly takie czasy bez minimalnej placy, bez ubezpieczenia zdrowotnego, bez
      platnych urlopow i swiat, za to z praca 6 dni w tygodniu po 10 godzin, praca
      nieletnich, .. byly w XIX wieku .... ale minely .. a tak bylo dobrze .. czyz
      nie ...potem byl 1929 i niektorzy przejrzeli na oczy.. ale czasy wracaja


      Smieszne jest to wychwalanie Brytyjskiej "elastycznosci", ktore przypomina
      wyzysk raczej .. tak tutaj dobrze ...wszystko rosnie .. a najbardzej dlugi.
      prawie cala gospodarka tutejsza opiera sie na dlugu konsumentow .. drozyzna
      obledna a standard zycia (np mieszkania rudery) niski .. sporo ludzi, ktorych
      znam chce uciekac z tej drozyzny

      Cheers
      • mtotto Re: A po co komu niedziela lub urlop ... 11.05.05, 15:15
        Wlasnie te dwa kraje gdzie jest rosnacy dlug konsumentow sa tez jedynymi dgzie
        jest szybki wzrost gospodarczy (Wielka Brytania i Stany Zjednoczone). Masz
        racje ze ludzie sa zadluzeni, ale pamietaj ze tego te ekonomie bylyby w takim
        stanie jak Niemcy albo Francja.
        • mtotto Re: A po co komu niedziela lub urlop ... 11.05.05, 15:20
          I tak to nie wejdzie do prawa, bo Wielka Brytania znajdzie dostatecznie duzo
          sojusznikow zeby dostac weto w komisji. Myszle ze dyskusja jest o czyms co sie
          nie stanie. W koncu WB jest druga najwieksza ekonomia uni, i jedyna duza ktora
          rosnie.....nikt tutaj nie pozwoli zeby cudzy Francuzki model dyktatowal nasz
          model ekonomiczny albo styl zycia. Co do twoich problemow z cenami w
          Londynie....mam propozycje wyjedz stad!

          W tym samym momencie parliament UE pomoga tym ktory prawie napewno beda wetowac
          konstytucje w nastepnym roku.
          • a_s_i_m_o Re: A po co komu niedziela lub urlop ... 11.05.05, 15:23
            Po polsku mowi sie gospodarka nie ekonomia.
            • mtotto Re: A po co komu niedziela lub urlop ... 11.05.05, 15:27
              A tutaj mowimy "manners maketh man".
            • mtotto Re: A po co komu niedziela lub urlop ... 11.05.05, 15:35
              Zapytaj Dr. Rosati jego adres:

              dariusz@rosati.pl



      • junkier A po co komu myslenie ? 11.05.05, 15:23
        Powiem krotko, glupis wasc.
        W krajach liberalnych, np. Wlk. Brytania lub USA masz wyzysk pracownikow? Chyba
        nielegalnych imigrantow nie znajacych jezyka, ale i tak to wyjatki
        potwierdzajace regule. Nie podoba sie, to walisz drzwiami, wychodzisz i za dwa
        dni masz inna prace, lepsza gorsza ale masz. Nie masz za to Kodeksu Pracy.

        W Polsce Kodeks pracy po lawinie superzmian wprowadzonych przed rzad i Sejm SLD
        ma juz forme przepastnej ksiazeczki i wart jest niewiele wiecej niz papier, na
        ktorym go wydrukowano. Wyzysk pracownikow w Polsce jest pochodna gigantycznego
        bezrobocia, a w wykorzystywanie polskich pracownikow maja na swoim koncie firmy
        z Francji Niemiec, gdzie planuje wychwalany przez ciebie socjal.

        Socjalizm nigdzie na swiecie nie doprowadzil do dobrobytu, zapamietaj to sobie.
        • abaddon_696 Re: A po co komu myslenie ? 11.05.05, 17:14
          > W krajach liberalnych, np. Wlk. Brytania lub USA masz wyzysk pracownikow?
          Chyba
          >
          > nielegalnych imigrantow nie znajacych jezyka, ale i tak to wyjatki
          > potwierdzajace regule. Nie podoba sie, to walisz drzwiami, wychodzisz i za
          dwa
          > dni masz inna prace, lepsza gorsza ale masz. Nie masz za to Kodeksu Pracy.

          Przesadzasz, i to bardzo.

          > W Polsce Kodeks pracy po lawinie superzmian wprowadzonych przed rzad i Sejm
          SLD
          >
          > ma juz forme przepastnej ksiazeczki i wart jest niewiele wiecej niz papier,
          na
          > ktorym go wydrukowano.

          To, że w Polsce kodeks pracy jest do bani, nie znaczy, że to reguła.

          Wyzysk pracownikow w Polsce jest pochodna gigantycznego
          > bezrobocia, a w wykorzystywanie polskich pracownikow maja na swoim koncie
          firmy
          >
          > z Francji Niemiec, gdzie planuje wychwalany przez ciebie socjal.

          Po pierwsze, zastanów się nad przyczynami tego bezrobocia.
          Po drugie, te firmy wykorzystują po prostu kiepskie prawo oraz to, że rząd ma w
          d**** zwykłych pracowników.

          >
          > Socjalizm nigdzie na swiecie nie doprowadzil do dobrobytu, zapamietaj to
          sobie.

          Model socjalny istnieje w takich państwach jak Szwecja, Dania, Finlandia,
          Norwegia (chyba najwyższy PKB na osobę na świecie), Francja, Kanada - złe
          państwa?


          • junkier Re: A po co komu myslenie ? 11.05.05, 17:55
            > Przesadzasz, i to bardzo.

            Nie przesadzam, mam rodzine i sporo znajomych w UK i US, nie jestem skazany
            wylacznie na relacje prasowe czy statystyki.


            >>Po pierwsze, zastanów się nad przyczynami tego bezrobocia.

            Pczyczyny sa 2:
            a) zlodziejstwo ZUS i gigantyczne koszty pracy,
            b) biurokracja powodujaca ze w Polsce w ostatnim roku spadla ilosc
            nowopowstajacych przedsiebiorstw, czemu towarzyszyl rzecz jasna wzrost liczby
            urzednikow.


            >>>Po drugie, te firmy wykorzystują po prostu kiepskie prawo oraz to, że rząd
            ma w d**** zwykłych pracowników.

            Ludzi chronic moze wylacznie konkurencja na rynku pracodawcow, a poki co w
            niektorych miejscowosciach jest 2-3 pracodawcow ktorzy sa panami zycia i
            smierci!! Gdy bedzie ich np. 20, to zaczna liczyc sie z pracownikami, bo robote
            ktos musi w koncu zrobic albo firma pojdzie na zielona trawke.
            Co ma do tego rzad? Ma oddelegowac do kazdego zakladu inspektora pracy albo
            straznika?


            >>>Model socjalny istnieje w takich państwach jak Szwecja, Dania, Finlandia,
            Norwegia (chyba najwyższy PKB na osobę na świecie), Francja, Kanada - złe
            państwa?

            Szwecja - wycofuje sie z socjala, Norwegia - bogactwo dzieki ropie, Francja -
            10% bezrobocia i fatalne nastroje w kraju.
            Model socjalny panstw skandynawskich jest pewnym sukcesem ale nie abstrahuj od
            MENTALNOSCI i UCZCIWISCI panujacej w tych spoelczenstwach. Jedz tam a
            przekonasz sie ze dzieli nas od nich nie tylko jezyk, w jakim napisany jest
            Kodeks Pracy.
            • mtotto Re: A po co komu myslenie ? 11.05.05, 18:06
              Junkier ma racje. Ja zyje w WB (ale spedzam duzo czasu w Polsce i Niemchech) i
              po prostu widze ze nastroj jest zupelnie inny. Tutaj w WB ludzie nie maja
              iluzji ze rzad bedzie dawal im prace. W Niemczech i Francji jak jest jakis
              problem z duza firma, spoleczenstwo od razu czeka zeby politycy cos o tym
              zrobili. To tak jak by Schumpeter, Philips albo Adam Smith nigdy by nie zyli.
              Piedziesiat lat temu taki system odpowiadal Niemcom, ale teraz jest dwudziesty
              pierwszy wiek.

              Jak czytam Niemiecka prase (i Polska tez) wiekszosc ludzi ma jakas obsesje o
              duzych fabrykach i podobnych inwestycjach.....a wkoncu na tym nie polega opraca
              tego wieku. Kot cos robi zeby zmienic model gospodarczy na tz "service
              economy"? Nikt.
      • r306 Re: A po co komu niedziela lub urlop ... 11.05.05, 15:51
        Jak ja lubie takie gornolotne odwolania do czasow "Ziemi obiecanej" :))))

        Ty sie najpierw przyjrzyj jakie bylo wyksztalcenie owczesnego pracownika i co
        musial umiec aby wykonywac swoja prace.
        Zmienily sie czasy i technologie. To nie jest tak, ze socjalne zdobycze spadly
        nam z nieba lub zostaly wywalczone w sposob rewolucyjny. Popatrz na rozwoj
        potegi Kruppa! Jego fabryki byly zaczatkiem nowoczesnego przemyslu. Szybko
        skalkulowal, ze wyksztalconych i przeszkolonych pracownikow nalezy DOCENIC, bo
        to sie zwyczajnie OPLACA!!! Stworzyl wiec SAM (!!!) opieke zdrowotna,
        szkolnictwo, ba! zlobki nawet dla swoich pracownikow i ich rodzin,
        zapoczatkowal budownictwo socjalne! Podobnie dzialo sie tez w Lodzi, ale
        kilkanascie lat po czasach "ziemi obiecanej". Trzeba tylko troche znac
        prawdziwa historie a nie tylko papke socjalistyczna lub kapitalistyczna.

        Prawda jest taka ze nawet dzialalnosc charytatywna.... musi sie oplacac!!!

        >.. ale czasy wracaja
        Naiwny - tam gdzie jest duzo taniej, niewyksztalconej sily roboczej nigdy nie
        zniknely fabryki wytwarzajace proste produkty rekodziela, do ktorych obecnie
        zaliczyc mozna rowniez skladania z gotowych elementow telefonu komorkowego. Tam
        zawsze i ciagle pracowaly dzieci po nascie godzinn dziennie, tak placi sie
        kilka centow za caly dzien pracy.
        Siedzisz na tym socjalnym nocniku i udajesz, ze poza ta Twoja
        socjalna "ronowcia" swiat nie istnieje....
        • mtotto Re: A po co komu niedziela lub urlop ... 11.05.05, 16:16
          Cadbury podobnie robil jeszsce przed Kruppem. Cale miasteczko Bournville kolo
          Birmingham bylo wybudowane dla pracownikow firmy. Tam byly szpitale, szkoly
          wszystko.

          Co do potegi Kruppa.....to chyba mowisz w historycznym sensie. Krupp dzis nie
          jest potega w niczym. Popatrz na Mittal Steel albo Corus jesli chces zobaczyc
          nowe potegi w tym sektorze
    • junkier A ja chcę żeby było ciepło i zapanował dobrobyt 11.05.05, 15:15
      na półkach sklepowych były towary a kieszeniach ludzi pieniądze, kraj rósł w
      siłę a ludziom żyło się dostatniej! Dzięki Parlamentowi Europejskiemu i
      EuroKonstytucji nawet najskrytsze marzenia zostaną spełnione.
    • Gość: kati co to za bzdura! IP: *.leoburnett.com.pl / 193.109.223.* 11.05.05, 18:52
      48 godzinny tydzień pracy w Polsce? Chyba w 2156 roku. Siedzę właśnie w pracy a
      jest już po moim "8 godzinnym dniu pracy". Jak się uda to może wyjdę przed
      20:00. Znajomi każą mi ćwiczyć asertywność, ale przykra prawda jest taka, że na
      moje miejsce jest 6 innych kandydatów, którzy z radością będą siedzieli po
      godzinach. Pracodawcy o tym doskonale wiedzą i wykorzystują sytuację. I raczej
      tak pozostanie znając polskie obyczaje.
      • mtotto Re: co to za bzdura! 11.05.05, 19:02
        Leo Burnett jest Brytyjskie....wiec widzis :)
      • mtotto Re: co to za bzdura! 11.05.05, 19:05
        Pszepraszam nie Brytyjskie ale Francuskie (wlasnoscia Publicis)
      • mtotto Re: co to za bzdura! 11.05.05, 19:08
        Ja tez jestem w Pracy w Londynie....tyle ze nikt nie dostanie mojej
        pracy....ale moji konkurenci tez pracuja wiec ja musze :)
      • Gość: liberty Re: co to za bzdura! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 19:13
        Jest dosyć proste wyjście z tej sytuacji-dokształć się tak, aby stać się osobą niezastąpioną. Bądź zostań przedsiębiorcą i wychodź z pracy o 14ej, zostawiajęc pracowników do 20ej. A za to, że jest 6 kandydatów na twoje miejsce, podziękuj biurokratycznym kretynom. Którzy tak przeregulowali gospodarkę, że każde nowe miejsce pracy to cud boski. Nie dziwota więc, że bije się o nie wielu chętnych. Im więcej regulacji, "norm", "prawa", słowem-etatymu, tym gorszy los pracodawców i pracobiorców. Biurokraci zawsze będą mieli się świetnie-bo to oni wyzyskują wszystkich, niczego nie oferując w zamian. Wystarczy pomyśleć, kto w tym łańcuchu jest całkowicie ZBĘDNY
        • mtotto Re: co to za bzdura! 11.05.05, 19:31
          Ja jestem szefem mojej firmy :)

          Jesli ja chce zeby moji pracownicy procowali ciezko to ja musze tez. Po
          Angielsku to sie nazywa "leading from the front or leading by example" Nidgy
          bym nie chcail zeny moji pracownicy tu byli wiecej niz ja. W tej sytuacji bylby
          moment zeby im dac firme!
    • Gość: Holendrofilka HOLANDIA ok POLSKA ANGLIA jak panszczyzna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 20:25
      DZIECI DROGIE

      Mój syn Polak pracuje jako biały niewolnik
      w amerykańskim banku
      w Londynie
      i pierwsza rzecz która podpisał to zgodę na nielimitowany czas pracy.
      Niewolnik, bo nie ma po co wracać do ojcowizny.
      W jednej osobie trzy najgorsze systemy dla pracobiorcy
      Amerykański
      Angielski
      Polski
      ALE MA PERSPEKTYWY i to daje mu nadzieję

      Ja pracuję jako stara budżetowa polska biur(alistka) na dwóch etatach po 1000
      zł za każdy,
      PLUS DOCHOD MEZA PRACODAWCY NIE OKRADAJACEGO PRACOWNIKOW OK 2000 NA CZYSTO

      Syn jest w Londynie ok. 18 godzin w pracy 6 razy w tygodniu.
      Ja jestem w Warszawie ciut mniej ok. 16 godzin na dobę w pracy.

      Ja już nie mam siły a muszę.
      ŻADNE Z NAS NIE ZNA JUŻ POJĘCIA CZASU PRYWATNEGO

      ALE

      Jest taki kraj
      HOLANDIA
      Nie ma krezusów zawłaszczających cudzą pracę, jej wartość,
      BANDYCKICH PRACODAWCÓW
      Prawie nikt nie ma całego etatu
      Nikt nie szpanuje najnowszymi modelami samochodów

      A PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY
      choćby małej
      Władze małego miasta wybierane i ZATRUDNIANE
      Muszą opisać swój majątek
      Praca w takich władzach daje satysfakcję, nie daje pieniędzy
      Na utrzymanie trzeba mieć z domu, z kapitału, po rodzicach lub od współmałżonka.
      Władze firmy też jadą na rowerze do firmy. Też w deszczu.
      Nie chce im się zamieniać starego modelu roweru bądź auta na nowszy,
      bo i tak nikogo to nie obchodzi
      A po za tym do starego są przywiązani
      Dom super
      Sąsiada taki sam
      Za mała przestrzeń by się rozbudować do powierzchni RYWINA w KONSTANCINIE
      I po co?
      CZY WYOBRAŻACIE SOBIE U NAS COŚ TAKIEGO???
      U nas co szlachetka to równy Wojewodzie
      Zastaw się a postaw się
      A na to trzeba nakraść
      Choćby nie zatrudniając 50 osób po 40 godzin
      tylko 40 osób po 50 godzin ( patrz wypowiedzi wcześniejsze)
      i zapłacić jak za 40 godzin albo i za 30 godzin.
      i jeszcze musi starczyć na całą nadbudowę
      w firmie
      w samorządzie
      w rządzie
      i u wszystkich kuzynów i znajomych na wszystkich szczeblach tej zbędnej
      bandyckiej nadbudowy
      PISZĘ TO JAKO STARA URZĘDNICZKA, ale instytucji potrzebnej a nie kradnacej

      U NAS JEST TAKA KRADZIEŻ, JAK ZAWSZE W PAŃSTWIE FEUDALNYM
      DLATEGO PRACODAWCY CHCĄ BY PRACOWNIK BYŁ JAK NAJTAŃSZY
      BO MUSI ZAPRACOWAĆ NA WSZYSTKIE SZCZEBLE WŁADZY
      ZARZĄDZAJĄCE I WYKONAWCZE
      W FIRMIE PRYWATNEJ
      W FIRMIE BUDŻETOWEJ
      W BUDŻECIE
      W SAMORZĄDZIE

      A co najważniejsze pracobiorca, (czyli MY Wy tłuszcza),
      nie może się zorientować ile wypracowuje i jak to jest dzielone
      Nie może widzieć związku między swoją pensją
      a pędzącymi limuzynami krezusów w Warszawie,
      lub różnymi siedzibami zarządów
      tak jak kiedyś za komuny między swoją pensją
      a transportami na wschód.

      Jak by ten związek został dostrzeżony, pokazany, to i tak nie mielibyśmy
      demokratycznej HOLANDII
      tylko co najwyżej nową STOCZNIĘ GDAŃSKĄ,
      bo nasza nacja nie jest w stanie żyć bez pogardy,
      każdy z nas szuka tego niższego od siebie
      i dlatego kawalkady limuzyn państwowych, samorządowych i prywatnych
      są bezpieczne,

      A JA MARZĘ O
      - ZAKAZIE PRACY DŁUŻSZEJ NIŻ 40 GODZIN WSZEDZIE
      - ZAKAZIE PRACY DLA POBIERAJĄCYCH ŚWIADCZENIE Z ZUS
      - USTALENIU PŁACY MINIMALNEJ za etat wykonawczy NA POZIOMIE POZWALAJĄCYM
      JEDNEJ OSOBIE ŻYĆ W BEZPIECZEŃSTWIE FIZJOLOGICZNYM.I SOCJALNYM
      - ALE TEŻ O USTALENIU LIMITU PŁACY za etat decyzyjny, TAK BY ZBLIŻAĆ SIĘ DO
      DEMOKRATYCZNEJ HOLANDII, A NIE BIZANTYJSKO-FEUDALNEJ ROSJI LUB ARGENTYNY CZY
      KOLUMBII. Na Amerykę czy Anglię byłaby pora po zlikwidowaniu nędzy z braku
      pracy, a zostałaby tylko ta z wyboru, bo ona zawsze będzie.

      Wówczas nie będzie bezrobocia
      Ale też trudno będzie o pogardę dla słabszych
      bo ich tak drastycznie nie będzie widać,
      a wówczas będziemy nieszczęśliwi
      WSZAK NALEŻYMY DO LUDÓW WSCHODU
      i chyba tu jest pies pogrzebany
    • brynk Rossati - aleś Ty dobry depuciarz PE oddam głos 11.05.05, 20:44
      ...na ciebie a nawet na twoja babe w przyszłych wyborach ,
      hihihihihihihihi "Chamstwu nalezy przesiwstawic sie , siłom i godnosciom
      osobistom . - Węzykiem? - Wężykiem ! "- kabaret Dudek
    • Gość: Templariusz Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac IP: *.hctx.net 11.05.05, 20:51
      Pomysl ograniczenia maksymalnej ilosci godzin pracy musial powstac w mozgu
      jakiegos socjalistycznego idioty z Francji lub Niemiec. Kazdy powinien pracowac
      tyle ile chce lub moze bo kazdy powinien miec prawo dysponowania swoim czasem.
      Moze jeszcze Parlament Europejski zdecyduje ile czasu kazdy Europejczyk musi
      spedzic na rozrywki. Jezeli gospodarka Europy ma rosnac podobnie jak gospodarka
      Stanow Zjednoczonych to Unia powinna zniesc ograniczenia swobody gospodarczej.
      Inaczej zawsze bedzie wygladala jak uboga krewna Wuja Sama i qrwa Rosji.
      Pozdrowienia, T.
      • a_s_i_m_o Kapitalistyczny Kapo 11.05.05, 22:33
        To jest powtorka postu wyzej.

        Regulacje rynku zawsze w kogos uderzaja. Argumenty, ktore przytaczasz dotycza
        kazdego nowego przepisu. Eliminacja szkodliwego konserwanta z zywnosci tez
        kosztuje miejsca pracy. A co sie polepsza, to nie da sie bezposrednio przelozyc
        na jezyk PKB.

        W przypadku regulacji UE, ktora wlasnie wprowadzaja, poszkodowani beda
        pracodawcy, ktorzy zmuszaja (tak, wlasnie cytujac Rosatiego, w kraju z 20%
        bezrobociem nie ma wyboru pracy) ludzi do pracy ponad 48h.

        Informatyk zawsze sie obroni. Znajdzie inna prace. Ale ludzie gorzej
        wyksztalceni, ktorzy chcialem przypomniec maja takie same prawa co my, nie maja
        tej opcji.

        Poza tym z wlasnego doswiadczenia wiem, ze pracujac dluzej niz 48 godzin
        tygodniowo sprawiam, ze moja dlugoterminowa efektywnosc spada ponizej
        akceptowalnego poziomu. Przeciwnie, jak narzuce sobie ze pracuje od tej do tej i
        w sobote odpoczywam produkuje tyle samo, a moje zycie ma duzo lepsza jakosc.
        Zona zadowolona, glowa nie boli. Wszystko jest lepsze.

        Musisz(simy) zastanowic sie co jest glownym celem naszego zycia. Bo zapewne nie
        ganianie ludzi jak kapo do harowki. Pamietaj, ze ta regulacja uderza tylko w
        s****synow, ktorzy przeginaja.

        Ktos tu napisal, ze prawo pracy w Polsce nic nie znaczy. Owszem, ale nie jest to
        zwiazane z socjalizmem, a z ogolna bieda. W krajach skrajnie kapitalistycznych w
        Ameryce Pld i okolicach Tajlandi (zloty trojkat?) tez prawo pracy nic nie znaczy.
    • Gość: Lekarzyna Zostawanie po dyżurach w pracy. IP: *.chello.pl 11.05.05, 20:59
      Po dyżurze żegnam się na odprawie ze wszystkimi, życząc miłego dnia, i udaję
      się na spoczynek. Nie wyobrażam sobie iść do Pacjentów zmęczony, niedospany,
      nieświeży. Co do operowania w trzydziestej którejś godzinie pracy to kryminał
      nie wymagający polemiki.
      Widze, że stary się czerwieni, bo daję "zły" przykład młodszym, ale udało się
      nam kilku złamać "starą feudalną zasadę" głoszącą, że "u nas zawsze się
      zostawało po dyżurach w pracy". Teraz się raczej nie zostaje.

      No i jeszcze w sukurs przyszło prawo unijne.

      I chwała Bogu.
    • Gość: rr lekarze też ludzie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.05, 21:11
      powinni odpocząć a nie dyżurować po kilkadziesiąt godzin
    • Gość: Maruti Re: PE za maksymalnie 48-godzinnym tygodniem prac IP: *.lns1-c7.dsl.pol.co.uk 12.05.05, 00:10
      Jesli Rosati reprezentuje lewice to az sie boje myslec jak mysla prawicowcy...
      • 2berber Dzisiaj 48 godz jutro 35 godz pracy w tygodniu. 12.05.05, 08:26
        Do zwolenników nieograniczania czasu pracy mam pytania:
        - Czy od XVIII wieku kiedyś ujawniła się tendencja wydłużania czasu pracy?
        - Co jest problemem świata mały zbyt, mała konsumpcja czy krótki czas pracy?
        - W USA, GB nieograniczanie czasu pracy jest przyczyną zadłużenia -
        czy też jest odwrotnie? (dotyczy zadłużenia indywidualnego i państwa)
        Pytania kierowane do tych co posypują truskawki gnojem, biorą udział w
        wyścigu szczurów, są zwolennikami ładu korporacyjnego i fanami renegata
        Rosattiego.
        Pytanie zadał posypujący truskawki cukrem, odpoczywający po aktywnym życiu
        spędzonym w systemie 46 godzinnego tygodnia pracy.
Pełna wersja