Dodaj do ulubionych

Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH

IP: *.idea.pl 10.06.05, 19:25
co na to Janek Krzysiek Bielecki z Pekao SA i Rysiek Petru z BPH ?!
zarówno Janek Krzysiek Bielecki prezes Pekao SA i Rysiek Petru,głowny
ekonomista z BPH,to kolesie Leszka Balcerowicza ,a Balcerowicz,to prócz
dzisiaj posadki w NBP,tatuś i członek Rady CASE,zaś Petru,pracownik tejże
prywatnej fundacji Lesia Balcerowicza,założonej w 1991,rocznie wydajacej ca
5 mln.złotych - do nich związkowcy sie zwróćcie.
Swoją drogą co mają powiedzieć biedni Polacy ?! Jakie związki zawodowe
wielkich banków ich bronią?! Pracownicy zwalniani w wyniku fuzji,już
otrzymali darmmowe 15% akcji i otrzymają pokażne odprawy.Łącznie to będzie
kasa wartości 20 letnich emerytur w Polsce,tych do 1000zl/miesiac -
oczywiście to moje szacunki. Za chwilę rzecznicy banków podadzą kwotę
odpraw,do tego doliczam wartość akcji jakie darmo otrzymali wspomniani
pracownicy! A przecież taki bank Pekao SA,to był dorobek wszystkich Polaków
żyjacych w PRLu. A darmowe akcje dostała "garstka" tychże moich rodaków.
To jest min.szczytowe osiągnięcie Lesia Balcerowicza - dzisiaj przed komisją
śledczą ds.PZU,szczycił się z prywatyzacji banków w Polsce,chwaląc także Jego
poprzedniczkę Gronkiewicz waltzową Hankę,która kandydowała na prezydenta
bedąc urzędującym prezesem NBP (sic).Do NICH się udajcie zwalniani pracownicy
na czele z waszymi zwiazkami zawodowymi! Do tego jeszcze Heńka
Bochniarz,wybitny ekspert,która za pomocą swojej firmy NICOM CONSULTING,brała
dziesiątki milionów złotych od rządów III RP,ponoc za najlepsze programy
eksperckie doradzające temuż rządowi jak i za ile oraz kogo w Polsce
prywatyzować - jeden wielki klub kolesi wzajemnej adoracji,powiązanie
polityki i biznesu.Wszystko to razem lege artis.Pierwsze wielkie pieniadze
wyciągnął za doradzanie Lesiowi Balcerowiczowi niejaki,juz zapomniany Jefrey
Sachs,nadal zasiada w radzie CASE. TO WTEDY w 1991 roku Lesiu Balcerowicz z
żoną zakładają swoją prywatną fundację,gdzie żona Lesia,wiceprezes
zarządu,nadal otrzymuje corocznie kasę od rządu,jego agend jak KBN,od NBP
(sic) podobno za najlepsze projekty.I to wszystko jest etyczne moralnie - jak
to dzisiaj Balcerowicz,prezes NBP,od którego CASE,otrzymuje
kasę,powiedział,że to jego podległe komórki NBP,tym dzielą.ON SZEF NBP - nie
widzi nic nie stosownego.A do NICH trzeba dodać kasę od największego
hochsztaplera globu zwanego także wielkim filantropem,przyjmowanym min.na
naszych prezydenckich salonach o nazwisku GEORGE S O R O S,finansujacy nasza
rodzima wspaniale walczacą min. z KORUPCJĄ fundacje Batorego.Och!
Obserwuj wątek
    • Gość: Viking Re: Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH IP: *.elisa-laajakaista.fi 11.06.05, 08:30
      skupcie się na temacie właściwym. w przypadku takiej fuzji zatrudnienie w
      połączonych bankach zostanie zredukowane minimum o 20%. związki zawodowe
      słusznie rozpoczęły krzyk o pracowników. nie unikną zwolnień ,bo nie po banki
      się połączą, ale może uda się związkom wynegocjować lepsze warunki zwolnień,
      odprawy dla pracowników lub jakiś inny system osłonowy.
    • Gość: pracownik HVB Re: Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH IP: *.dip.t-dialin.net 11.06.05, 08:49
      fuzja obu bankow jest juz najprawdopodobniej przesadzana,
      zeby w Polsce ocalic te 6 tys. miejsc pracy, wystarczy tylko troche odwagi
      narodowego funduszu bankowego albo urzedu do spraw konkurencji i nowy bank
      bedzie zmuszony sprzedaz calosc lub czesc BPH lub Pekao SA.
      Znajac polskie realia to nikt nawet nie wpadnie na ten pomysl, albo odwagi
      zabraknie.
      O tym tez obszernie pisze sie w prasie w Niemczech (ale nie w Polsce)
      pozdrawiam
      • Gość: Dark Re: Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.06.05, 13:49
        1. Ceny produktów finansowych w Polsce rosna w tempie najwyzszym w Europie -
        tutaj juz teraz jest ograniczona konkurencja.
        2. Fuzja Pekao i BPH zmusi inne banki do polaczen - to jest tylko poczatek
        procesu, a nie jego koniec.
        3. UOKIK ma szanse w koncu udowodnic, ze czemus sluzy - w swietle polityki
        cenowej bankow ma wszelkie podstawy aby blokowac dalsza konslidacje sektora.
        Panie Prezesie, prosze o stanowisko - Pana Kolega z Czech wlasnie rozpoczal
        oficjalne postepowanie oskarzajac tamtejsze banki (tez kontrolowane przez
        kapital zagraniczny) o zmowe cenowa.
        4. A zal bedzie klientow, bankowcow i studentow bankowosci i finansow. Zyskaja
        tylko inwestorzy.

    • Gość: michu Re: Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 12:41
      A ja tak się zastanawiam nad korzyścia takiej fuzji i co ona dobrego
      przyniesie?? Kilku łebków z rady nadzorczej decyduje o swoich interesach a
      poszkodowani to tylko szre myszki czyli pracownicy. Żeby to jeszcze klienci na
      tym skorzystali, ale oczywiście to fikcja!!
      Więc możę wreszcie większość zacznie decydować i może wreszcie "ci na górze"
      zaczna liczyć się z głosem ludzi!!!
      NIE DAJCIE SIĘ!!!
    • Gość: max Nie rozumiem dlaczego pracownicy banków boją się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 14:23
      zwolnień. Wiemy jak ostre są kryteria naboru do pracy w banku, zatem są to
      wszyscy wysokiej klasy specjaliści-ekonomiści, którzy oprócz wyższego
      wykształcenia i doskonałej znajomości co najmniej 2 języków obcych
      uczestniczyli w wielu wartosciowych szkoleniach organizowanych przez banki. A
      zatem z łatwością znajdą pracę w innych bankach (mają przecież staż) w Polsce
      lub innym kraju UE, lub co jest prawdziwym darem losu, wreszcie będą mogli w
      pełni wykorzystać swoją dogłębną wiedzę nt. funkcjonowania gospodarki i
      znajomość rynków, i otworzyć wreszcie WŁASNE FIRMY tworząć miejsca pracy sobie
      i innym bezrobotnym rodakom. A więc nie ma co narzekać tylko brać się za
      pisanie świetnych biznes planów (znają się na tym doskonale, bo przez lata
      oceniali innych), brać kredyty i rozkręcać biznesy. No, chyba że dostali pracę
      w banku po znajomości, nie mają odpowiedniego wykształcenia i gó.. wiedzą o
      gospodarce - wtedy pozostaje tylko protestowanie i żebranie.
      • Gość: kuba Zwiazki zawodowe :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 19:16
        Wiekszosc mlodych ludzi pracuje w firmach ktore nie maja zwiazkow zawodowych i
        nikt na nic nie narzeka i wszyscy sobie radza i PRACUJA...nie wiem po co komu te
        zwiazki! Jak ma byc zle to i tak wszystkich pozwalniaja a zwiazki to tylko szum
        robia. Byly dobre za komuny...ale teraz? Badzcie powazni
    • Gość: wróg kitu TADEUSZ, SZTO DIEŁAT'? CO PROPONUJESZ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 17:55
      Bo kto winowat, już wiemy.
      Dzięki Tobie, rzecz jasna.

      Ale co było robić wtedy, w 1989 - rozstrzelać "in gremio" kilka roczników
      absolwentów SGPiS? Cholera, Bielecki chyba po UG, by się uchował.
      Widzisz, gdzie się człowiek nie obróci, i tak d... z tyłu.

      Ale to szczegóły, czasu teraz już nie cofniemy.

      Ważniejsze jest, co robić teraz? Jest jeszcze jakaś szansa dla Polski?

      Czy w tej kwestii nie dysponujesz przypadkiem jakimiś szacunkami?
    • Gość: 1st Re: Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.05, 07:01
      I czego te walone podnoszą znowu lament ?
      W przypadku połączenia się banków pod nóż pójdą departamenty central z
      dublującymi się funkcjami (marketing, prawny, finanse, obsługa administracyjna
      itp.).
      To tam "związkowcy" trzęsą dupami bojac się uraty pensji po 7 tys, bo kto im
      teraz tyle da ?
      Zwolnienia "pań z okienka" będą wyjątkiem - chyba, że teraz punkty BPH i PKO
      są "ściana w ścianę".
      A jak kogoś interesują małe ale pewne pieniądze to zapraszam do budżetówki,
      prowadzenia kiosku RUCH-u albo totolotka.
      • Gość: Observer Re: Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH IP: *.acn.waw.pl 12.06.05, 14:39
        Za kilka lat będziesz jeszcze tęsknił za związkami. Dzięki naszym liderom
        gospodarczym, wciąż przeżywającym niefektywność gospodarki centralnie
        sterowanej, zafundowaliśmy sobie XIX wieczny kapitalizm wchodzący w fazę silnej
        monopolizacji rynku. Dodaj do tego rosnącą konkurencję z Chin i Indii,
        marginalne znaczenie Polski dla decydentów większości dużych spółek w Polsce i
        naszych decydentów ciągle wierzących w teoretyczne założenia efektywności rynku
        (nie znam żadnego kraju rozwiniętego, właczając w to Stany Zjednoczone, który
        tak otworzyłby swoją gospodarkę obcym sekując jednocześnie rodzime firmy), a
        dostaniesz za kilka lat obraz jeszcze mniej przyjemny niż dzisiaj.
        Może zastanawiałeś się np. nad znaczeniem "shareholder value management",
        będącym obecnie mantrą wszystkich rynków i zarządów? Jeżeli zarządzasz w celu
        maksymalizacji zysku inwestorów, to oznacza m.in dążenie do minimalizacji
        kosztów osobowych. W świtle nastawienia większość firm w Polsce na bardzo króki
        horyzont planistyczny (większość ekspatów ma 3-4 letnie kontrakty i w tym
        terminie chcą zmaksymalizować wynik), oznacza to po prostu dążenie do jak
        największego wykorzystania pracowników. Z tego punktu widzenia "menedżerowie"
        Biedronki byli po prostu skuteczni. "Shareholder value" ma sens wtedy, gdy
        Zarząd ma partnerów z drugiej strony stołu - związki i silne państwo, które
        jest w stanie wynegocjować z nimi kompromis. U nas nie ma ani jednego, ani
        drugiego. Związki to nie znaczy te dosyć patologiczne i beradne merytorycznie
        twory które funkcjonują w Polsce dzisiaj, niestety.

        Kilka lat temu też powtarzałem slogany o bezsensie istnienia związków
        zawodowych, teraz trochę dorosłem.

        Wracając do Pekao/BPH, to popatrz na mapę kolego - logicznie, to tak pewnie
        gdzieś w ponad 100 -150 mniejszych miastach i miasteczkach dublują się oddziały
        obydwu banków (800 placówek Pekao i ok. 600 BPH, podobna strategia rozwoju w
        ciągu ostatnich 5 lat). Myślisz, że ktoś będzie utrzymywał dwie placówki w 20
        tys. mieście?
        Licząc średnio 15 osób - 20 osób na oddział (kalkulacje znajomego analityka
        bankowego), oznacza to 1500 - 3000 "pań z okienka".
        A co do Central, to zapraszam do spróbowania - przy średnio 12 - 14 godzinach
        dziennie pracy w megastresie, te siedem tysięcy złotych (co wcale nie jest
        regułą, najczęściej jest to znacznie mniej), przestaje być nagle tak atrakcyjne.

        Życzę Ci, abyś o takich problamch, jakie będą mieli niedługo pracownicy oraz
        klienci banków mógł tylko dyskutować, a nie doświadczać ich na własnej skórze.

        Older
      • Gość: zalojcie bankowcow Re: a jakby tak, fuzja "Wyborczej" z "Faktem"!!! IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.05, 12:11
        jak ktos obserwowal te fuzje, to wie, ze najbardziej poszkodowane sa oddzialy, gdzie tnie sie zatrudnienie, bo centrale sa w duzych miastach i tam latwiej o prace. I nie mowcie, ze niech nie placza jak zarabiali po 7 tysiecy. To jak na Warszawe zadne kokosy, wiem bo sam pracowalem w centrali. Smutna prawda jest taka, ze na takim biznesie najwiecej traca zwykli pracownicy i klienci - gorsza obsluga i wyzsze ceny (no ale skoro rynek malokonkurencyjny to co sie dziwic, moim zdaniem tu UOKiK powinien sie obudzic). Korzysci pojda do akcjonariuszy i - zdaje sie glownie "specjalistwo od ciec" z zarzadow. To jest naprawde glupia polityka oddac caly sektor bankowy zagranicy. Prywatyzacja jak widac wcale nie oznaczala poprawy konkurencyjnosci sektora, korzysci dla gospodarki nie byly, az tak wielkie. Jak ktos pracowal to wie, e banki kontrolowane przez zagraniczny kapital, przestaly byzc zrodlem innnowacji w sektorze kolo 2000 roku. Od tej pory koncentruja sie na redukcji kosztow, czyli wypychaniu produkcji wiekszosci nowoczesnych produktow do zagranicznych central. NAsze banki za kilka lat to beda okienka sprzedazy wylacznie, zadnej lokalnej polityki, zadnych innowacji (juz dzis wraca sie do polityki promowania wiernych). Niestety obnnizka kosztow dla banku wcale nie oznacza obnizki cen dla klientow, a takiej fuzje dzialaja w przeciwnym kierunku. Globalnie to moze i te banki sa bardziej konkurencyjne, ale lokalnie nie. Nikt przeciez nie bedzie probowal brac kredytu w Berlinie, a nawet z Poznznia do Warszawy nie pojedzie. To jest model rozwoju dobry dla wielkich korporacji, ale bardzo niekorzystny dla malego biznesu, ktory powoli zaczyna miec ze zjewiskiem monopolu i to co gorsze nie panstwowego, bo to oznaczaloby jakas kontrole nad tym, ale prywatnego.
    • jorn Re: Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH 13.06.05, 10:02
      "Związki zawodowe HVB zapowiedziały bowiem, że zgodzą się na fuzję z UniCredito
      tylko pod warunkiem zachowania ich miejsc pracy, a więc skumulowaniem redukcji
      etatów np. w Polsce.". No i co, towarzysze z Solidarności? Jak GM przenosił
      część produkcji Zafiry z Bochum do Gliwic, to do protestów niemieckich
      związkowców dołączyli ci z Polski w imię "związkowej solidarności", "bo dziś
      oni, jutro my" itp. Teraz macie tę "solidarność", ciekawe, jak wytłumaczycie
      swoim członkom te działania ewidentnie wbrew ich interesom (nie to, żeby
      związki normalnie działały na rzecz pracowników, ale nigdy wcześniej nie
      olewały ich tak ostentacyjnie)?
    • Gość: Gosciu Re: Związki zawodowe boją się fuzji Pekao i BPH IP: *.gizycko.mm.pl 16.06.05, 23:19
      > Swoją drogą co mają powiedzieć biedni Polacy ?! Jakie związki zawodowe
      > wielkich banków ich bronią?! Pracownicy zwalniani w wyniku fuzji,już
      > otrzymali darmmowe 15% akcji i otrzymają pokażne odprawy.Łącznie to będzie
      > kasa wartości 20 letnich emerytur w Polsce,tych do 1000zl/miesiac -
      > oczywiście to moje szacunki

      Napiszę krótko - BREDZISZ!
      Akcje otrzymali pracownicy w momencie prywatyzacji, ale reguly byly ustalone w taki sposob, ze nie wszyscy sie na nie "zalapali". Nie wiem skąd tez bierzesz informacje o przekazywaniu zwalnianym pracownikom wysokich odpraw? Odprawa jest zazwyczaj uzalezniona od stazu pracy i pensji ktora stanowi podstawe naliczania odprawy. Będąc przy wynagrodzeniu - miedzy mity nalezy odlozyc jakoby wysokie zarobki tej grupy zawodowej. Owszem statystycznie rzecz ujmujac... ale statystyka ma to do siebie, ze potrafi znieksztalcic rzeczywistosc (statystyczny owad moze miec pięc nóg). W centralach i dużych aglomeracjach byc moze zarabia sie ponad przecietnie, ale nie dotyczy to niestety mniejszych miejscowosci. Piszez o 1000,- zlotowej emeryturze, a wielu pracownikow banku zarabia niewiele wiecej (i to na stanowiskach kasjerskich, gdzie bezposrednia odpowiedzialnosc finansowa jest bezsprzeczna). Jednym slowem rzeczywistosc i zycie "szarego" bankowca jest zatem o wiele bardziej szare, niz by to sie moglo z pozoru wydawac; znaczną częśc tego środowiska można zaliczyc do wielkiego grona owych "biednych polakow", o ktorych wspominasz. Nie dziw sie wiec, ze w obliczu kolejnej fali zwolnien w tymze wlasnie sektorze, u ludzi pojawia sie zwyczajny strach o jutro... tym wiekszy, ze poparty zazwyczaj doswiadczeniami z przebiegu inny fuzji (skuktujacych m.in. restrukturyzacja zatrudnienia jako doskonalym sposobem na obnizenie kosztow i zwiekszenia zysko).
      Bolesna prawda jest taka, ze jako spoleczenstwo zaczynamy doswiadczac czym jest kapitalizm w XIX wiecznym wydaniu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka