Inwestycje na kolei

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.06.05, 22:19
Wstyd! Zenada! "Nowe wykladziny i fotele" - a ja powiem syf jeden wielki i
nie profesjonalny syf...

Z rozrzewnieniem wspominam pierwsze pociagi na linii Poznan-Berlin na
poczatku lat 90-tych. Byly czyste, punktualne i ogrzane... czego nie moge
powiedziec o Kiepurze w ktorym bylo zimno jak w psiarni z powodu innego bo
niemieckiego systemu napiecia trakcji... To po cholere tam jezdza do Europy i
to tak drogo?!

Sebar
sebar_rysiu@yahoo.co.uk
    • Gość: Kokokokogut! to pudrowanie trupa IP: *.jjs.pl 19.06.05, 22:20
      "spółki" nie są gotowe do prawdziwej konkurencji i
      prędko nie będą. Może te najlepsze? SKM, KM, ale na pewno nie PKP PR. I ten
      brak wspólnego biletu, przecież to jest ciężki debilizm! I brak zniżek dla
      grup (walka z samochodami), i brak "Bahn-card" dla często jeśdżących...
    • Gość: LMB Tylko prywatyzacja może uratować IP: *.icpnet.pl 20.06.05, 09:39
      ....kolej w Polsce.
      • Gość: es Re: Tylko prywatyzacja może uratować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.05, 12:04
        PKP zainwestuje 100 mln zł...
        PKP zainwestuje 500 mlń zł...
        PKP zainwetuje 5 mld zł...
        I bedą sie dziwowac, ho ho a czemu to nam przychody spadaja
        Odpowiedz jest prosta - pociagi zamiast zatrudniac jakies 20 letnie paniusie musi zatrudnic ochroniachy w pociagach.

        Ostatnio namnozylo sie tam pełno kryminalistow zlodziei jezdzacych na gape, okradajacych ludzi itp
        Drobna blondynka, na oko 20-25letnia nie potrafila sobie nijak poradzic.
        Za to umiala opieprzyc klienta (pewnie ujscie emocji z poprzedniego zdarzenia - utarczki z jakims zlodziejem ktory jechal na gape) za to ze ma cale 100zl a ona dopiero zacczela prace i do pociagu trzeba wsiadac z odliczonymi (wsiadalem o 1ej w nocy, skad moglem wiedziec ze o tej godzinie nawet duze dworce (niektore) sa zamkniete a kasy nieczynne? Pani "zaproponowala" mi chodzenie po pociagu i pytanie czy ma ktos rozmienic stowe.

        Zostalem juz 2x okradziony w pociagu (mimo naprawde duzej ostroznosci) i nie widze specjalnie zeby w PKP sie cos zmienilo. Po pociagu chodza zestrachani grubi konduktorzy lub filigranowe blondynki, ktore "nie patrza gdzie nie powinny".
        Młoda jest, ładna, to co sie jej dziwic. Tylko czy - ktos przyjmujac ją do pracy pomyslal czy sie nadaje? Nawet nie chodzi o posture a psychike tej panienki.
        • Gość: Qubak Tylko prywatyzacja!!! Ale zmiany są. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.05, 12:23
          To, że dużo trzeba poprawić - to jasne. Ale ja tam widzę postęp - w samych
          pociągach baaaardzo widoczna jest poprawa ich czystości, przynajmniej na
          początku biegu - podstawiane są wymyte, wysprzątane a nierzadko nawet w kibelku
          ładnie pachnie. I dotyczy to nawet PR!!! Czy jeszcze dwa lata temu o tym można
          było myśleć??? Przypomnijcie sobie.

          Wczoraj jechałem expresem Warszawa - Katowice i tam pełna kultura - pani
          konduktorki po krawatami czy innymi apaszkami. Rewizor elegancka aż do
          przesady. Może i tabor taki sobie, ale czysty i widać, że ktoś o to dba. A 2
          lata temu tylko IC (a i to nie zawsze) gwarantował jakiś tam poziom.
          Przypomnijcie sobie.

          Nie ma zmian natomiast a nawet są, ale na gorsze, na dworcach. Mieszkam w
          Katowicach i to co tu się dzieje jest klatką z filmu Barei. Pani w kasie nr1
          nie sprzeda biletu na PKP IC bo to nie ta kasa. OK - ide odstac w kolejce do
          kasy nr4. tam - owszem, bilet sprzedadza, ale jesli wpadnie mi do glowy, ze
          moge jeszcze jechac innym pociagiem, to informacji - nawet krotkiej i
          zdawkowej - muszę szukać w Informacji po odstaniu znowu kilku-kilkunastu minut.
          sam nie sprawdzę, bo połączenie nie jest bezpośrdnie i na plakacie nie ma go.
          potem znowu powrót do kasy nr4 (już wiem, że do 1 nie ma po co) i po odstaniu
          swojego - przecież nie mogę bez kolejki, bo odszedłem od okienka - mogę
          wreszcie poprosić o bilet. tu pani sprzedaje bilet, ktory jak się okazuje nie
          jest ważny w pociagu, ktory wybralem, ale w koncu to moja wina bo "po odejściu
          od kasy..." i w ogóle. kupuję więc w pociągu zupełnie nowy bilet i okazuje się,
          że promocja, na jaką się skusiłem wyszła mnie tyle, ile 2 pełne baki beznzyny
          do dobrego auta na Katowice - Warszawa - Katowice starcza na 2 razy w tę i z
          powrotem. Pani w okienku wiedziała, że bilet, jaki kupiłem na nic mi, ale skoro
          o taki poprosiłem, to mi go dała i cześć.

          Socjalizm i wszystkie jego zmutowane odsłony widoczne są w tych "nowych"
          spółkach jak na dłoni. Tego nie widać aż tak bardzo w tych działach, które
          prowadzą operacje pociągów, ale spółki zajmujące się infrastrukturą pomocniczą
          i w ogóle obsługą "naziemną" to prawdziwa katastrofa. Prywatyzacja?? Na pewno
          coś by pomogła. Tylko aby to sprywatyzować to jeszcze potrzeba kupców. A ja
          gdybym mógł - to owszem, chętnie, ale wydałbym moje pieniążki na inne cele.

          Pozdrawiam kasę nr4 w Katowicach.
Pełna wersja