PO i PiS sposoby na bezrobocie

    • Gość: mika targowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 10:45
      to wszystko to mydlenie oczu i pożywka dla dyskusji, liczy się to co kto zrobił
      albo jasny i prosty plan. Pan Kaczorek pokazal co potrafi w ciagu calej swojej
      kadencji popsul to co jego poprzednik zrobił usunął stragany i obrzydliwe
      stoliki z ulic, a Kaczorek widac lubi te klimaty bo połowa centru waw wyglada
      jak targowisko czy to jest pomysł na Polskę?
    • Gość: Jan Re: PO i PiS sposoby na bezrobocie IP: 195.205.223.* 14.07.05, 10:54
      Socjalizm był mało efektywny i budowany w Polsce zniszczonej przez wojnę.
      Teraz mamy efektywną gospodarkę rynkową, należymy do UE,dochód narodowy
      rośnie,ZSRR nas nie okrada, na zbrojenia wydajemy mniej,nie musimy budować
      nowych szkół,żlobków,przedszkoli bo przyrost naturalny ujemny.Państwo nie
      finansuje budowy, jak kiedyś, ca 2000000 mieszkań rocznie. Od kilkunastu lat
      wycofujemy się ze zdobyczy socjalnych odziedziczonych po socjalizmie. A więc
      bochenek do podziału jest znacznie większy. Dlaczego PO w tej sytuacji ciągle
      żąda dalszego wycofywania się z wydatków socjalnych? Kto zgarnia smietanę?
    • Gość: Istotka Płaca minimalna - żałosna IP: cyberglina.AK* / *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.05, 11:20
      Jak w temacie - cieszę się, że nie pracuję za płacę minimalną, nie jestem w
      stanie sobie wyobrazić jak bym sobie dała radę. Przypuszczalnie po zrobieniu
      opłat, coby mi nie poodcinali prądu, gazu, wody tudzież coby mnie nie
      eksmitowali, musiałabym cały miesiąc żreć chleb ze smalcem. O telefonie z
      grzeczności nie wspomnę, bo to najwyraźniej zbędny luksus. Jestem pełna podziwu
      dla ludzi, którzy są w stanie z tego utrzymać siebie, a czasem i dzieci (wiem,
      wiem, full wypas rodzinne przecież mamy, całe 43 zeta miesięcznie na brzdąca).
      Nie uważam, żeby podnoszenie TAKIEJ płacy minimalnej było błędem, wręcz
      przeciwnie, zbrodnią jest jej nie podnosić. Zaraz mi się obruszą
      makroekonomiści dowodząc, jakie to straszne koszty dla pracodawców, jakie to
      spowoduje straszliwe bezrobocie hulające - pardon, a co z hulającą biedą? Samo
      zatrudnienie to jeszcze nie wszystko. Płaca miała być zdaje się godziwa. Co
      jest godziwego w tej, którą pozwala się płacić pracodawcom jako minimalną -
      sorry, może klapki na oczach mam, ale nie dostrzegam. Pracodawcy piszczą, że za
      duża, bo im się w d... poprzewracało, a każdy rząd certoli się z nimi
      niepotrzebnie. Uważam, że niejeden z pracowników otrzymując z łaski te 600 zeta
      z groszami co miesiąc, wypracował swojemu piszczącemu pracodawcy zysk duuużo
      większy, niż koszty swojego zatrudnienia. Ale może ja jakaś myśląca inaczej
      jestem, może te rosnące jak grzyby po deszczu podmiejskie chronione osiedla, to
      właśnie ci zarabiający 600 zeta budują, a ich pracodawcy gniotą się w M-2, bo
      koszty pracy duże? Może te piszczące beemy ścigające się nocami po miejskich
      ulicach prowadzą dzieci tych z płacą minimalną, a dzieci pracodawców na
      zdezelowanych rowerach rozwożą ulotki, albo puszki zbierają coby wspomóc
      rodzinny budżet?
      Ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby pracodawcy zarabiali kokosy - to
      oni ponoszą największe ryzyko, to oni w "byznes" wpakowali pieniądz, to oni
      muszą pokombinować (lub zatrudnić specjalistę za 600 zeta?) jak to wszystko
      zgrać do kupy, żeby zyski dawało. Ale powinny być jakieś właściwe proporcje, a
      próbą ich ustalenia powinien być chociażby poziom płacy minimalnej - a ten
      nadal jest gó..any.
      Pozostałe pomysły, typu obniżenie składki rentowej - jestem za, natomiast
      przeciwna jestem jej całkowitemu usunięciu dla niektórych grup. To bzdurny
      pomysł, wypadki chodzą po ludziach w każdym wieku i każdy składkę rentową
      powinien opłacić. Tylko może faktycznie niższą - koniec końców ostatnio rent
      jakby mniej się przyznaje... ;))
      • Gość: Adam Re: Płaca minimalna - żałosna IP: *.iFiber.telenet-ops.be 14.07.05, 12:29
        Nie zgadzam sie z jednym, jakie to ryzyko ponosza kapitalisci, kotre by bylo
        wieksze od ryzyka bycia pracownikiem najemnym? Mozna powiedziec ze jezeli ktos
        nie ma nic do stracenia bo nic nie ma to jego sytuacja jest lepsza od tego co
        ma duzo, bo ten cos ryzykuje. Ten pierwszy moze juz ryzykowac tylko wlasna
        egzystencja, zyciem, ale to nie juz nic warte. Najwieksze ryzyko ponosi kots
        kot ma 2 mln i ryzykuje strate polowy z tego bo wchodzi w jakis ryzykowny
        biznes. Tak wyglada swiat wedle nowej moralnosci.

        Powiedzmy sobie szczerze, kapitalizm bez masy pracwonikow najemnych jest glupia
        propaganda lub utopia. Wraz z rozwojem kapitalizmu nastapila wrecz olbrzymia
        koncentracja kapitalu w rekach coraz mniejszej grupy ludnosci. Tak jak w USA w
        1850 okolo 36% ludzi posiadalo wlasne miejsce pracy tak teraz jest to juz tylko
        4%. 4% ludzi posiada srodki produkcji calego spolecznstwa.

        Ta cala propaganda o tworzeniu wlasnych firm, dzialanosci gopodarczej itp, to
        jedna wielka bzduran propaganda. Wiadamo ze wiekszosc z nich musi zbankrutowac,
        inni zostana wykupieni stajac sie pracwonikami najemnymi, inny tkwia w pseudo
        niezaleznosci. Poza tym istynienie rozdrobnionego rynku jest bardzo
        nieefektywne imozliwe tylko wpoczatkowej fazie. Z czasem kazdy rynek dojrzewa i
        sie konsoliduje a wtedy moze na nim zostac paru moze parunastu graczy.
        • Gość: Istotka Re: Płaca minimalna - żałosna IP: cyberglina.AK* / *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 00:29
          Przeczytałam (z dużym opóźnieniem) i się zdumiałam - na wstępie piszesz, że się
          nie zgadzasz, po czym przytaczasz argumenty przemawiające za faktem, że to
          właśnie pracodawca ponosi największe ryzyko gry rynkowej. Grozi mu bankructwo,
          które ciągnąć się może smrodkiem za nim dłuuugo po zakończeniu działalności
          firmy. Zgadzam się, że wielu musi zbankrutować (może nie większość, jak
          piszesz, są ludzie, którzy całe życie się przebranżawiają: z produkcji nocników
          na handel choinkami a z tego na prowadzenie chińskiej knajpy i jakoś źle nie
          żyją, może wiedzą kiedy z czego się wycofać?).
          Nie do końca zrozumiałam, o co chodzi z tą gloryfikacją pracowników najemnych w
          kapitaliźmie. Na zasadzie "rolnik i robotnik potęgą jest i basta"? Skąd my to
          znamy? ;))
          Zgadza się, ktoś bombkę na choinkę musi wyprodukować, ktoś dmuchnąć w rurkę
          właściwie, ktoś pomalować ze smakiem, ktoś zapakować, przewieźć do sklepu,
          sprzedać. Tylko te wszystkie ktosie muszą mieć za co kupić materiały, wynająć
          pomieszczenia, zapłacić za transport i całe mnóstwo dyrdymałów, o których
          pojęcia bladego nie mam, bo ja nie z bombkowej branży. Bombka nie powstanie
          bez "dmuchaczy", ale nie powstanie bez forsy, a ktoś ją musi chcieć wyłożyć.
          Komuś się musi to opłacać, albo tak mu się wydawać - słowem ktoś musi sporo
          zaryzykować. I gdy odniesie sukces - gratyfikacja za to należy mu się jak psu
          buda. Ale żeby nie zapomniał, że sukcesu nie odniósł tylko dzięki sobie - o tym
          ma mu przypominać płaca minimalna. I to we właściwych proporcjach.
          Ech, piszę trochę bzdurnie, bo z imienin zakrapianych wróciłam.
          Z ostatnimi Twoimi wnioskami też się do końca nie mogę zgodzić - taka już podle
          przekorna dzisiaj jestem ;). Za bardzo dramatyzujesz. Owszem, niektóre branże
          mają tendencje do konsolidacji do tego stopnia, że czasem mam niejasne
          wrażenie, że ustawa antymonopolowa to jakaś legenda albo cóś. Ale są branże i
          takie, których to nie dotyczy. Bo nie każdy lubi Mc Donald's. Rynek zawsze
          pozostanie rozdrobniony, mimo wysiłków rozmaitych molochów.
    • Gość: Alu Re: PO i PiS sposoby na bezrobocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 14:01
      Bogate spoleczenstwo to bogate panstwo ! Odwroccie to swoje durne myslenie.
      Wiecej wplywow do kasy panstwa
    • busho pomysł na bezrobocie 24.07.05, 00:11
      Trzeba obniżyć podatki, tylko jak ?
      Podatek dochodowy - można obniżyć od góry, ale można i od dołu.
      Od góry obcinamy stopy podatkowe - np. podatek liniowy. Ale dla ilu osób jest
      ta oferta ?

      Jest lepesze rozwiązanie: od dołu - wprowadzić b.wysoką kwotę wolnę od
      podatku. To jest oferta dla większości, a na pewno dla szerokiej grupy
      bezrobotnych i nisko zarabiających.

      Nie napiszę ile powinna wynosić kwota wolna od podatku, ale maksymalnie duża
      kwota wolna od podatku. Wtedy możnaby obniżyć najniższą płacę, bo kwota brutto
      dla pracownika byłaby zarazem netto. ZUS też spadłby dla najniższej płacy, bo
      niższa byłaby podstawa. Czyli obniżamy koszty pracy, dzięki temu zwiększamy
      zatrudnienie. W dodatku nie opłaca być w szarej strefie, tylko warto wykazywać
      dochody, bo wchodzą głównie do kwoty wolnej od podatku, a jak ktoś raz zaczenie
      wykazywać, to na pewno szybciej zacznie płacić jakiekolwiek podatki. Pieniądze
      jakie zostaną w kieszeni podatników na pewno zostaną w kraju, bo jak ktoś
      zarabia 800 zł, to na Majorkę nie jeździ i Mercedesa nie kupuje. Wysoka kwota
      wolna od podatku zaaktywizuje bezrobotnych do podjęcia jakiegokolwiek zajęcia,
      bo wszystkie nieduże dochody trafią bezpośrednio do kieszeni pracownika.

      Ten pomysł jest adresowany do większosci wyborców. Gwarantuje obniżkę podatków,
      walkę z bezrobociem, aktywację bezrobotnych, obniżenie kosztów pracy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja