Dodaj do ulubionych

Uwaga na rządowy program budowy autostrad - pis...

IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 20:51
Kolejna agencja zatem, nowe pole do korupcji
Obserwuj wątek
      • Gość: Skubi Re: Uwaga na rządowy program budowy autostrad - p IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 21:33
        Może się powtórzę jak ktoś mnie czytał.
        W dobie recesji moje poglądy polityczne pierwszy raz skręcają na
        lewo pierwszy raz od 90 roku.Ale ta farbowana czerwona szarańcza
        niech idze z swoimi winietami w buraki, jak nie umieją zbudować
        porządnych płatnych autostrad.
        Zacznijmy krzyczeć jak stoczniowcy ze Szczecina.
        ZŁODZIEJE, ZŁODZIEJE,ZŁODZIEJE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        No chyba że zrezygnują z akcyzy w paliwie, ale to tylko marzenie.
        Chociaż tak się zastanawiam Kalinowski ma produkować eko-paliwa
        bez akcyzy, jak staniemy się europejskim potentatem w tej
        produkcji no to wtedy, zapłacę tą winietkę.
        • Gość: m Re: Uwaga na rządowy program budowy autostrad - p IP: *.cache 25.08.02, 23:23
          Skubi...
          ręce opadają, ja się ciebie czyta.
          Polscy Stoczniowcy Ze Szczecina...
          1. drogich chemikaliowcow robic nie potrafili (tu jedno ze
          źródeł ich kłopotów, bo nawet musieli jeden statek rozebrać);
          2. zwykłe statki taniej robią Chińczycy - więc co, ja i Ty jako
          podatnicy mam płacić różnicę między płacą Polskiego Stoczniowca
          Ze Szczecina a Chinczyka? Bo niby kto, Pan Bóg? Kto kupi
          droższy statek, jak może tańszy (a kto wie, czy nawet nie
          lepszy, Chińczycy gonią jakością)
          Czyli Stoczniowcy Ze Szczecina chcieliby sami kraść pieniądze
          podatników, tak jak np. górnicy? Na to wychodzi, i nawet to
          rozumiem...

          Winietek komentować nie będę - trzeba Towarzyszom kasy... Już
          chyba jest jasne, że następne wybory przerżną jak AWS.
    • Gość: michaś autostrady IP: 2.4.STABLE* 26.08.02, 09:25
      prawda leży po środku.......
      zeby budowac tyle ile zaplanowano trzeba pzygotować odpowiedni
      grunt....
      tak zrobili niemcy w ddr - mieli w dupie badania archeologiczne
      i nne pierdoły - trzeba było wybudowac i już! I w kilka lat mają
      sieć autostrad!
      Z ochroną srodowiska też bym nie przesadzał - przeciez zostały
      już wyznaczone szlaki - teraz trzeba zacząć robic.
      Ja czekam na 2005 rok. Jezeli zrobią całą A4 od granicy po
      kraków, pociągną A2 w kierunku Łodzi i zaczną A1 na odcinku
      gdańsk - toruń - czyli wszystko to, co zaplanowanoa - to uwierzę.
      PS. Na odcinku Wrocław - Kąty juz zaczęl;i robić. Kto jechał po
      płytach, wie, co to znaczy!
    • Gość: Kazimierz Bałęczny zdaniem drogowca IP: *.sylaba.poznan.pl 26.08.02, 14:34
      Po ogłoszeniu przez Rząd przyjęcia projektu ustawy, w której
      przewiduje się wprowadzenie winiet, mających być źródłem
      finansowania programu rozwoju infrastruktury, przetoczyła się
      przez media lawina dyskusji, a właściwie krytyki pomysłu.
      Jestem pracownikiem drogownictwa od 41 lat i pozwalam sobie
      zaprezentować spojrzenie drogowca na ten problem. Po pierwsze -
      stan polskich dróg jest pochodną ilości pieniędzy
      przeznaczanych przez państwo na ten cel. Drogowcy uważają, że
      zawsze jest ich za mało. Moja pamięć i doświadczenie dowodzą,
      że byliśmy bliscy dobrego rozwiązania w pierwszej połowie lat
      siedemdziesiątych, kiedy to w Wielkopolsce powstały
      dwujezdniowe wyloty z Poznania do Wrześni, do Tarnowa
      Podgórnego, do Kórnika, a w samym Poznaniu Trasa Niestachowska,
      ulica Serbska. Na 15% długości sieci drogowej wykonywaliśmy jej
      modernizację (poszerzenia, przebudowy skrzyżowań) oraz odnowę
      nawierzchni. Produkowaliśmy w Wielkopolsce 1 300 tys. ton masy
      bitumicznej rocznie, która wbudowywana w drogi podnosiła ich
      nośność i poprawiała stan techniczny. Kompletne załamanie
      finansowania dróg nastąpiło pod koniec lat 80 i w pierwszych
      latach 90.
      Wtedy ilość produkowanej masy bitumicznej nie przekraczała 150
      tys. ton. Zaprzestano modernizować i odnawiać nawierzchnię.
      Ograniczono ten rodzaj robót do odcinków długości
      100 do 500 metrów.
      Ilość pieniędzy, przeznaczanych z budżetu państwa, zmalała do
      25% poziomu lat siedemdziesiątych na ówczesnych drogach
      krajowych i do 10% na drogach wojewódzkich. Zmalała ilość
      zatrudnionych w drogownictwie, zbankrutowało wiele
      przedsiębiorstw.
      Przy tych ograniczeniach finansowych nastąpił żywiołowy wzrost
      ruchu drogowego. Z dróg zniknęły poczciwe 3,5 tonowe Stary,
      czy 8 tonowe Jelcze, a pojawiły się tzw. TIR-y o ciężarze 40
      ton.
      To wszystko spowodowało, że cofnęliśmy się do poziomu
      przedwojennego, kiedy to powiedzenie polskie drogi oznaczało
      wyboje i jazdę po wertepach.
      Znamienne jest to, że o pieniądze na drogi walczą sami
      drogowcy, a powinni wszyscy właściciele samochodów, gdyż leży
      to w ich interesie.
      Nie do mnie należy ocena, czy ilość pieniędzy przeznaczana z
      budżetu może być większa czy nie. Przytoczę w tym miejscu
      wypowiedź Tadeusza Syryjczyka – ministra Transportu i
      Gospodarki Morskiej w r. 1999, który zdawał sobie sprawę z
      tego, że stan dróg zależy w prostej linii od tego, ile
      przeznacza się na to pieniędzy. Stwierdził :”niestety, w
      dyskusji z moimi kolegami z Rządu na temat budżetu, przegrywam
      zawsze z resortami socjalnymi; drogi nie krzyczą, nie
      przychodzą pod siedzibę Premiera czy Sejmu, nie strajkują i
      budżet na drogi się nie zwiększa, a próbuje zmniejszać”.
      Od połowy lat dziewięćdziesiątych sięgnięto po pożyczki z
      międzynarodowych instytucji finansowych. Otrzymujemy też środki
      pomocowe z U.E.
      Stąd obserwuje się, choć niezadowalający, ale jednak wzrost
      inwestycji drogowych: powstaje
      autostrada A – 4, autostradowa obwodnica Poznania i kilka
      innych obwodnic miast w kraju.
      Obecny Rząd przyjął „Program rozwoju infrastruktury”. Wielka
      chwała mu za to. Ten program trzeba jednak sfinansować. Rząd
      przedstawił sposób jego sfinansowania. Tymczasem spotyka się on
      z generalną krytyką, czasem bardzo nielogiczną i nie opartą na
      znajomości problemu.
      Pozwolę sobie ustosunkować się do najczęściej spotykanego
      stwierdzenia, „Rząd znowu z naszych pieniędzy chce budować
      autostrady”. Przepraszam - czy Rząd ma inne pieniądze niż
      nasze, czy cokolwiek robi z innych pieniędzy niż z naszych?
      Właściciele aut muszą się zdecydować, czy chcą 50 gr dziennie
      zaoszczędzić na innych wydatkach i przeznaczyć je na to, byśmy
      za parę lat jeździli po drogach klasy europejskiej, czy też nie?
      Drugie stwierdzenie: „ My już płacimy w akcyzie od paliw”.
      Prawda, płacimy, ale niestety, ten problem nie był od początku
      przez media przedstawiany właściwie.
      W 1997 r. Sejm przyjął ustawę, w której powiązano finansowanie
      dróg z wielkością planowanej akcyzy od paliw, przeznaczając 30%
      tej akcyzy na finansowanie dróg krajowych, wojewódzkich i
      powiatowych. Z tej ilości drogi krajowe, a więc te, o których
      piszę, otrzymują nawet nie połowę. Wtedy również podniesiono
      akcyzę od paliw, by mieć środki na zwrot utraconych przez
      samorządy wpływów z wcześniejszych opłat rejestracyjnych od
      pojazdów osobowych. To podniesienie akcyzy nie zwiększyło
      jednak środków na drogi.
      W 1994 r. prof. Halina Chrostowska z Instytutu Badawczego Dróg
      i Mostów wyliczyła, że wpływy do budżetu z podatków nałożonych
      na społeczeństwo korzystające z dróg, wynoszą w starych
      złotówkach 100 bilionów zł. W tym czasie budżet przeznaczył na
      drogi krajowe 7 bilionów złotych, a więc tylko 7%. Z czego w
      ciągu tego samego roku do budżetu wróciło ok. 25% w postaci
      podatku VAT i dochodowego. Nie wiem, czy Rząd może (w latach 70-
      tych mógł) zwiększyć nakłady budżetowe na drogi. W świetle
      tego, co napisałem, niepoważnie brzmią wypowiedzi
      przedstawicieli Instytutu Smitha w TVN, krytykujących opłaty
      winietowe, twierdzących jakoby nie można było doprowadzić do
      sytuacji, gdy każda dziedzina gospodarki finansowana będzie
      ze „swoich” podatków. Pojawiają się również głosy ludzi
      gotowych płacić za winiety, jednak wątpiących, czy pieniądze te
      zostaną przeznaczone na drogi. Pieniądze te są zapisane jako
      dochód i wpływać będą na konto zarządu drogi, a więc nie ma
      możliwości przeznaczenia ich na inne cele. Czytałem ubolewania
      dyletanta, że mieszkańcy Tarnowa Podgórnego, dojeżdżający
      samochodem do pracy w Poznaniu, zmuszeni zostają do wyjęcia z
      kieszeni 180 zł rocznie (50 gr dziennie). Wyjaśniam: nie będą
      musieli zapłacić ani grosza, bo samochody zarejestrowane na
      terenie gminy są zwolnione z obowiązku posiadania winiet, a
      więc do granicy Poznania jadą bez winiety, a wjeżdżając do
      Poznania , wjeżdża w teren zabudowany, na którym również
      winiety nie obowiązują.
      Kończąc - o dobre drogi powinniśmy zabiegać wszyscy. Aby drogi
      były dobre, muszą na nie być przeznaczane większe pieniądze.
      Nikt oczywiście bez potrzeby nie chce więcej płacić. W tym
      wypadku cel jest jak najbardziej słuszny, więc wspierajmy go
      albo proponujmy inne, lepsze sposoby zdobycia pieniędzy.

      • Gość: Lechu Re: zdaniem drogowca IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.02, 00:50

        Panie Kaziemierzu, jest Pan jedynym człowiekiem, który rzeczowo ustosunkował
        się do tematu. Jakaś zapomniana już tutaj szkoła myślenia. Bardzo Panu za to
        dziękuję, bo czytając tu posty mam wrażenie, że w POlsce mieszkają tylko
        idioci, ideolodzy i asocjale.
        Komunistyczne wychowanie dwóch pokoleń mści się okrutnie, bo ludzie zdają się
        być niezdolni do myślenia skoncentrowanego na szukaniu sposobów rozwiązania
        obiektywnych problemów. Tych ludzi zdaje się wcale nie interesować sedno
        problemu, a mianowicie kastrofalny stan polskich dróg - jak bardzo jest on
        fatalny wie każdy, kto trochę był za granicą. Ich zdaniem, to jest problem
        komunistów, jak to rozwiążą (oczywiście bez dodatkowych pieniędzy, a jeżeli
        już, to nie ICH pieniędzy. Pytanie, jakimi jeszcze pieniędzmi dysponuje
        państwo). Notabene, tych to komunistów wybrała większość, a więc większość i
        tych , którzy teraz gardłują.

        Wie Pan, co jeszcze jest znamienne dla sposobu myślenia tej skretyniałej
        generacji? Milczenie. Nikt nie ma nawet ochoty polemizować z Panem, bo trzeba
        by wysilić się na mękę myślenia racjonalnego. Lepiej pozwolić szczekać temu, co
        Niemcy nazywają wewnętrznym schweinehundem. To się ostatnio w Polsce bardzo
        opłaca (duszy i tak jest lżej) , toteż oscylujemy jako naród między lepperowską
        Scyllą a Charybdą ligi rodzin bardzopolskich i radiomaryjnych. Taki groteskowy,
        odrażający skansen udający z coraz większym trudem cywilizowane państwo.

        z poważaniem

        Lechu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka