Dodaj do ulubionych

Cena emisyjna akcji PGNiG ustalona na 2,98 zł

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.09.05, 09:28
niedobrze dla ciułaczy,
maksymalna cena , większa transza dla instytucji- szkodzi dobrej cenie debiutu
Obserwuj wątek
    • visitor5 Re: Cena emisyjna akcji PGNiG ustalona na 2,98 zł 13.09.05, 10:17
      "Na podstawie tej umowy w ciągu 30 dni od wprowadzenia do obrotu giełdowego
      praw do akcji PGNiG, bank HSBC może podejmować transakcje dotyczące 80 mln
      akcji gazowego koncernu po kursie nie wyższym niż cena emisyjna."

      Ciułacze - módlcie się o duuuuuużą redukcję - przez miesiąc cena nie wzrośnie
      powyżej emisyjnej - ale was PGNiG przerobił.
      • Gość: obserwator Re: Cena emisyjna akcji PGNiG ustalona na 2,98 zł IP: *.man.polbox.pl 13.09.05, 12:09
        Najwyrażniej czegos nie rozumiesz. Takie umowy podpisuje się, żeby cena nie
        spadła za bardzo, a nie żeby zablokować wzrost. Przecież to co sugerujsz byłoby
        sprzeczne z interesem samego PGNiG! Z tekstu (faktycznie niezbyt jasnego)
        wynika, że mechanizm będzie taki: przez miesiąc bank ma prawo skupować z rynku
        akcje po cenie nie wyższej niż emisyjna. Może w ten sposób skupić do 80 mln
        akcji. Po miesiącu bank może odsprzedać te akcje PGNiG. Jeśli tak się stanie,
        PGNiG je umorzy czyli de facto zmiejszy liczbę akcji w obrocie. To jest
        normalna procedura, stosowana w bardzo wielu, jesli nie wszystkich emisjach.
        Jej zadaniem jest zagwarantowanie, że cena akcji nie zdołuje w pierwszym
        miesiącu po emisji. Ot cała "tajemnica".
        • Gość: Andrzej Re: Cena emisyjna akcji PGNiG ustalona na 2,98 zł IP: *.pam.szczecin.pl 13.09.05, 13:42
          1) Tak, ale czy jest powiedziane w którym dniu ma dokonać zakupu
          stabilizacyjnego ?
          2) Takie zabezpieczenie nie gwarantuje kupującym akcje na rynku pierwotnym, że
          nie poniosą strat, bo przecież na pierwszym notowaniu może zostać ustalona cena
          np 2.30 zł / akcję, co też sugerowali parę tygodni temu eksperci. Brak
          zainteresowania "zagranicy" emisją jest chyba dość zastanawiający. Nieprawdaż ?
          3) Kwota 80 mln złotych przy tak dużej emisji to przysłowiowy "pryszcz", nie
          sądzicie ?
          • Gość: obserwator Re: Cena emisyjna akcji PGNiG ustalona na 2,98 zł IP: *.man.polbox.pl 13.09.05, 14:31
            ad 1. Nigdy się tego nie określa precyzyjnie. To tak jakby NBP mówił, kiedy
            zamierza skupić z rynku dolary, żeby wpłynąć na kurs złotego...
            ad. 2. Nie gwarantuje, że się w ogóle nie poniesie strat, ale gwarantuje, że te
            straty nie będą duże
            ad. 3. Nie potrafię tego ocenić. Na logikę wielkość powinna być dostosowana do
            ryzyka związanego z debiutem i z wyborami. Wynika z tego, że ocenili je mimo
            wszystko jako dość niskie.
        • visitor5 Re: Cena emisyjna akcji PGNiG ustalona na 2,98 zł 13.09.05, 15:34
          No właśnie chyba niestety rozumiem. Bank będzie skupował akcje poniżej ceny
          emisyjnej. Ma zagwarantowane ich odkupienie przez PGNiG po cenie emisyjnej. Ale
          po co sprzedawać po emisyjnej, jak można trochę drożej? Wniosek - jak tylko
          cena wzrośnie powyżej emisyjnej, bank będzie sprzedawał skupione taniej akcje i
          dołował kurs. Czyli że za bardzo nie da się zarobić. Chyba że kurs od razu
          wystrzeli i bank nie będzie mógł skupować akcji poniżej emisyjnej.
    • auto258374 Sekrety gazowo-węglowych baronów 13.09.05, 15:32
      Czyli kto nas sprzedał i za ile?

      1. Poza miedzią i śladową ilością ropy naftowej Polska posiada bogate złoża
      węgla brunatnego i kamiennego. Od lat baranim pędem domorosłych polityków i
      pseudoludzi interesu zrobiono wszystko, by właśnie tego nie eksploatować:
      zamknąć, ograniczyć, zredukować najlepiej tak, jak w Wałbrzychu. W efekcie, w
      XXI wieku zafundowaliśmy sobie na oczach świata biedaszyby najnowszej generacji
      (podobno tylko z BHP coś nie tak), co jest skandalem i karykaturą ekonomiczną.

      2. Gdyby chociaż ten nieszczęsny węgiel ot tak zalegał sobie w pokładach, bez
      możliwości dostępu, bez torowisk i transportu, portów i terminali
      przeładunko­wych, rozbudowanej i nowoczesnej struktury mechanicznej jego
      wydobycia..., ale tak nie jest. Polska już to ma, i to wybudowane za
      niewyobrażalne kwoty, jeszcze w czasach tego nieszczęsnego PRL (70%), ale i
      później również. Jest to majątek trudny do oszacowania i tylko Środowisko
      Likwidatorów Górnictwa (ŚLG) wie ile on kosztuje i że można z niego odzyskać
      wyłącznie 5% wartości zamykając, tak jak to robimy: �technologicznie na chama�.
      Majątek ten jest wystarczająco duży, by nie było nań stać żadnego z prywatnych
      �inwestorów�, którzy tak chętnie przejmą dobrze idącą kopalnię (patrz KWK
      �Bogdanka� i próby pana Jakubasa), ale nigdy w życiu nie zaczną od lokalizacji
      nowego obszaru górniczego, drążenia szybu, budowy całej struktury górniczej i
      eksploatacji po 2-5 latach (jaki bank im na to pożyczy � Światowy? Europejski?).
      Kapitał prywatny nie jest głupi i tak nie chce, a Polska właśnie posiada
      inwestycje na własność, ale zamiast tą kartą grać, to woli zamykać... Nie można
      zrozumieć co za zły duch opanował polskich decydentów?
      Tak więc to, co kosztuje miliardy dolarów jest ośmieszane, rozrabowywane, bo
      grupa kolesiów pana likwidatora uzyskuje wartość złomu, pomniejszoną oczywiście
      o koszty cięcia, załadunku i transportu (najchętniej idą na złom kable
      energetyczne, bo to czysta miedź: w zakupie 300 000 zł /1 km, w złomowaniu: 3000
      zł). Głośno się mówi i wszem wiadomo, że najlepsza fucha na Śląsku to likwidator
      spółki węglowej lub kopalni. Tak więc ŚLG wytyczyło już jasny kierunek.

      3. Niewątpliwym faktem jest również zadłużenie górnictwa, ale wszyscy wiedzą, że
      stało się to wyłącznie w okresie �wprowadzenia kapitalizmu� przez grupę
      nawiedzonych i w czasie skoku dolara na 7000 zł, przy równoczesnym,
      astronomicznym oprocentowaniu debetu złotówkowego, sięgającemu 40%
      miesięcznie.To nie gospodarka, ale polityka spowodowała ten nawis długów i
      strat. Faktem jest również to, że dzisiaj, pomimo beznadziejnego państwowego
      zarządzania tą branżą, zaczyna ona przynosić zyski, co jest starannie ukrywane
      przez grupę likwidatorów i grupę chętnych do państwowych dotacji.

      4. Faktem bezspornym jest i to, że każda niewyeksploatowana kopalnia w
      prywat­nych rękach staje się �Ziemią Obiecaną� i przynosi właścicielom krociowe
      zyski. Przykład �Jadwigi� jest w Polsce znany. To znaczy, że się jednak da
      pracować schludnie i z zyskiem, wbrew całej hurrapropagandzie klęski i wbrew
      opiniom gentlemanów z Banku Światowego.

      5. Faktem jest również to, że do Polski co roku wpływało i wpływa 1,5-3,5 MLN
      ton �dotowanego� węgla z Rosji (ograniczenia kolejni ministrowie nakładali,
      niebożęta, jak mogli, ale często miękli po jednym telefonie), czyli
      uniemożliwiamy pracę co najmniej własnych dwóch kopalń, za to zyskujemy splendor
      tych, co mają otwarty europejski rynek (przy okazji firma importująca przyrobiła
      te, bagatela, kilka milionów dolarów rocznie, za to państwo traciło pomiędzy 52
      a 122 MLN USD � licząc 35 USD za tonę na rynku krajowym). Robimy więc jako III
      RP świetne interesy. Przebicie 10 do 1 na niekorzyść państwa i do tego 6000
      bezrobotnych (2 kopalnie po 3000 ludzi). Jak długo Szwajcaria wytrzymałaby takie
      interesy? Ale Polska może, bien evidemment, bo jest bogatsza...

      6. Faktem bezspornym jest i to, że w górnictwie panuje nie tyle korupcja, co
      złodziejstwo sięgające od szczebli zarządzania po panią wagową na dole drabiny
      pracowniczej. Każdy chce przyrobić na państwowym i żaden rząd świata tego nie
      zatrzyma ani też żadna policja, bo to jest państwowe, czyli niczyje! Dlatego tak
      panicznie boją się prywatyzacji związki zawodowe i zarządy (udana kadencja
      zarządu spółki to 10 MLN USD rocznie).Przykładów można dawać tysiące, ograniczę
      się do dwóch:
      a/ Zarząd byłej Gliwickiej Spółki Węglowej już miał podpisać wyniki przetargu na
      kolejną inwestycję po cenach najlepszych, sprawdzonych i zatwierdzonych
      kolegialnie przez komisję przetargową (w etylowych oparach), gdy nagle
      niezależna, prywatna firma zgłosiła swoje ceny i swą zagraniczną technologię. W
      panice dotychczasowi zwycięzcy obniżali oferty o 40%, a bohaterski prezes
      zarządu anulował przetarg z komentarzem: �Bo wszyscy polecieli w ch...� Spokojna
      głowa, potem go podpisał, ale już w bardziej sprzyjających warunkach.
      b/ Dzielny Austriak sprzedawał w Polsce noże do kombajnów. Były 2 razy droższe
      od rosyjskich, ale 10 razy wytrzymalsze. Z dyrekcji spółki węglowej, samej
      kopalni, wreszcie z dołu � z przodku, nadchodziły wieści, że austriackie noże są
      �do bani�. Dzielny handlowiec nie wytrzymał, przebrał się w �anzug� i zjechał na
      dół by odkryć, że jego noże leżą nietknięte w zapakowanej skrzynce itd. itp.
      Nie jest problemem, że kradną, bo w państwowym będą kraść. Problemem jest to, że
      aby przyrobić 10 zł naraża się struktury górnicze na straty rzędu 1000 zł, a
      tego nawet Kuwejt nie wytrzyma.

      7. Faktem jest bezsens ekonomiczny transportu węgla. Monopolistyczne PKP żyje z
      węgla i ma tak �dobre ceny�, że prywatnym handlowcom opłaca się wieźć węgiel
      ciężarówką na koniec Polski. Tego faktu nie należy nawet komentować. Póki węgiel
      rozwożony samochodami będzie w Polsce zjawiskiem codziennym, poty państwo jest
      chore i poty transport do portów będzie główną przyczyną hamowania opłacalnego
      eksportu.

      8. Faktem jest również i to, że państwo w sposób naiwny i przebiegły zarazem
      próbuje otrzymać coś za darmo. Tak więc, osobom, które są w zarządach potężnych
      organizmów węglowych płaci się po 3-4 tys. USD miesięcznie, ale każe im się
      podejmować decyzje o wartościach rzędu milionów dolarów dziennie, wierząc w ich
      hart ducha i odrobinę strasząc prokuratorem z drugiej strony .
      Jest to bzdura i głupota godna wczesnych lat porewolucyjnych w Rosji. Zjawisko
      to istnieje wyłącznie w Polsce. Na marginesie należy wspomnieć, że jest na to
      prosta polityczna rada, tylko nikt z naszych wiceministrów tego nie chce
      wdrożyć. Sprywatyzować zarządy i podpisać umowę menedżerską, gwarantującą
      zarządowi np. 10% z wypracowanego zysku (tak jest w USA), ale jeśli zarząd
      wypracuje np. 200 MLN USD zysku, to co wtedy? Czy ręka aby nie drgnie czasem
      ministrowi przy akceptacji takiego czeku? A co na to lud roboczy? (wszystko jest
      relatywne, szefowa � ignorantka doprowadziła �Elektrim� do upadku, wzięła
      astronomiczną odprawę i nikt się nie oburzał).

      9. Faktem jest wreszcie i to, że dzisiaj głównym wrogiem polskiego węgla jest
      gaz i pan Gudzowaty. Zamykając kolejne kopalnie i produkując węgiel wyłącznie
      energetyczny spada za łeb na szyję produkcja węgla grubego, a więc tam
      natychmiast wciska się gaz (do energetyki zawodowej nie może, bo przeróbka
      kotłów na gaz jest nieopłacalna i gaz jest zbyt drogi, pozostają więc wyłącznie
      drobni odbiorcy). W celu utrzymania tej linii rozwoju własnej firmy wykonano 2
      ruchy:
      a/ Mianowano głównego guru � likwidatora � alkoholika na stanowisko szefa PGNiG
      � pana Michała Kwiatkowskiego, który uprzednio szefował Gliwickiej Spółce
      Węglowej SA, potem przez 4 lata równie dzielnie doprowadzał �Węglokoks� do
      ruiny, będąc prezesem, by wreszcie się przebranżowić i dać ujście swej e
      • auto258374 Re: Sekrety gazowo-węglowych baronów 13.09.05, 15:36
        i dać ujście swej energii i doświadczeniu w pracy z gazem, gdy jeszcze jako szef
        �Węglokoksu� zasiadał w radzie nadzorczej firm z udziałem pana Gudzowatego.
        b/ Mianowano na stanowisko szefa resortu pana Marka Kossowskiego, który
        wiedział, że symbol C znaczy węgiel i oparł się na instrukcjach Kwiatkowskiego,
        realizując je jeszcze ściślej i według wskazówek. Od tego momentu ruszyła
        likwidacja pełną parą, ale również antyprywatyzacja (EDF chciał kopalnię, Czesi
        chcieli kopalnię, prywatny polski kapitał chciał kupić --pozostało na biurku
        ministra). Na Śląsku panuje jasno sformułowana opinia: �...polskim węglem rządzi
        Gudzowaty i �Wiaderko� (Kwiatkowski)...�, powtarza ją każdy i każdy liczy się z
        tymi faktami, a nie jakaś śląska grupa wpływów. Trwałość i przyszłość
        podstawowej branży Państwa powierzono więc likwidatorom z lobby gazowego. Efekt
        nie da długo na siebie czekać przy okazji następnej górniczej wizyty w
        Warszawie. To nie żaden kryzys � to rezultat!

        10. �Węglokoks�
        Bezspornym faktem jest wroga działalność �Węglokoksu� wobec polskiego górnictwa,
        co wiąże się z przeszłością tej chorej centrali handlu zagranicznego.
        a/ Górnictwo ma pańszczyźniany obowiązek eksportować przez �Węglokoks�, bo tam
        ma się odłożyć odpowiednia ilość sadła, którą potem kolejne rządy i zarządy
        odpowiednio zagospodarują. Pracę dla góra 30 osób wykonuje 350..
        b/ W wypadku pozyskania jakiegokolwiek interesującego klienta zagranicznego
        przez bezpośredniego polskiego producenta węgla, �Węglokoks� natychmiast obniża
        ceny na danym obszarze, uniemożliwiając droższą transakcję obok własnej
        struktury. Zrobił już to setki razy, wypompowywując wielkie kwoty ze Skarbu Państwa.
        c/ Sformułowanie ministerialne, z pozoru niewinne i w dobrym sensie: �wolno
        eksportować poza �Węglokoksem�, ale po cenach nie mniejszych niż �Węglokoks��
        jest szczytem obłudy i cwaniactwa. Kto przy zdrowych zmysłach kupi węgiel za np.
        2 zł, kiedy państwowy �Węglokoks� proponuje po 1,5 zł??? Kto??? Za ile, komu i
        gdzie � może decydować wyłącznie kopalnia, biorąc pod uwagę własne nadwyżki,
        polski rynek, koszty, dodatkowe zatrudnienie etc.
        d/ Głównym interesem Zarządu �Węglokoksu� jest dorabianie przy sprzedaży, ale z
        pozycji odwrotnej.Należy wyjaśnić, że jeżeli sprzedającemu udało się sprzedać
        dobrze towar i przy okazji wypracował dla siebie zysk, jest to całkowicie zgodne
        z wszelkimi regułami handlu i zgodne z interesem klienta (Państwa Polskiego).
        �Węglokoks� od dziesięcioleci działa na odwrót. Głównym elementem wszelkich
        negocjacji jest moment, gdy zagraniczny kontrahent zgodzi się na ustaloną cenę
        np. CIF 25 USD. Wtedy należy go delikatnie wysondować, czy gdyby tak węgielek
        poszedł powiedzmy po 22 USD za tonę, to można by liczyć na małą premię rzędu 0,5
        USD � ale już prywatną, do kieszonki? Na początku kontrahent wybałusza oczy i
        nic nie rozumie (sprzedający chce taniej?), ale po pewnym oswojeniu go z
        rzeczywistością dzielnie pracuje z Polakami ku chwale swej firmy i ku zgrozie
        naszego górnictwa.A w Warszawie dalej tego nie wiedzą? Dalej nie umieją policzyć
        15 mln ton x 3 dolary?

        DECYZYJNOŚĆ

        Zastanawia również brak polityki tzw. �zdrowego rozsądku� ze strony Rządu, tej
        podstawowej, którą posiada każdy właściciel restauracji, małej firmy, czy
        zakładu usługowego. Mamy we własnym państwie firmę, która nazywa się �Górnictwo
        Węgla Kamiennego�.
        Plusy firmy:
        � złoża w eksploatacji i inne złoża w rezerwie (Czesi by za to wszystko dali),
        � firma jest już doinwestowana w narzędzia pracy,
        � towar świetnie się sprzedaje (na rynek polski 90 MLN ton, przychody rzędu 15
        MLD zł!, na eksport ile chcemy),
        � perspektywa proekologiczna wpływa korzystnie na rozwój firmy,
        � zaczyna przynosić pierwsze zyski.
        Minusy firmy:
        � jest zadłużona z dawnych czasów,
        � ma przerosty zatrudnienia,
        � straszliwie kradną.
        I nikt nie umie powiedzieć: �To co robimy panowie, ratujemy firmę czy
        doprowadzamy do bankructwa?�
        Jeśli ratujemy, to prywatyzujemy lub pozostawiamy państwową:
        � z długami i bardzo tanio?
        � bez długów i drogo, ale kto je zapłaci? państwo? � i tak trzeba będzie na to
        pytanie odpowiedzieć.
        Jeśli zaś nie prywatyzujemy i nie sprzedajemy, pozostawiając państwową::
        � to piszemy odpowiednią ustawę ochronną, jak w cukrze,
        � powiększamy eksport usadzając PKP i �Węglokoks� na d....,
        � prywatyzujemy zarządy, by zmniejszyć złodziejstwo.
        Jest i rozwiązanie pośrednie:
        Prywatyzacja od razu, zaczynając od drobnych, małych kopalń, przeciwstawiając
        natychmiast ich wyniki i zadowolenie załóg państwowym pozostałościom (sami będą
        chcieli tego samego). Prywatyzacja ta miałaby kilka plusów:
        � zaczynać ją można już, z marszu,
        � pierwsze takie firmy osiągną szybko zysk, bo go nie będą chciały ukrywać,
        � będzie można zdecydowanie podnieść cenę na następne kopalnie poszukujące
        właściciela.
        Istnieje wreszcie rozwiązanie najprostsze: bankructwo firmy. Wystarczy nic nie
        robić, obsadzić zarząd firmy facetami z konkurencji, a oni już dopilnują
        wszystkiego. Póki co, to tak się właśnie dzieje... Ale uwaga, dług 22,5 MLD zł i
        tak pozostanie do zapłacenia.

        MITY

        1. Nieprawdą jest, że eksport się nie opłaca. Nasz sąsiad � Niemcy � kupują 39
        MLN ton rocznie, sprowadzając węgiel statkami z całego świata. Od nas biorą 3-5
        MLN ton.

        2. Nieprawdą jest, że cena eksportowa w Europie (Czechy, Słowacja, Ukraina,
        Rumunia, Austria) jest zbyt niska i nie opłaca się eksportować. Symulacja
        kosztów w normalnych warunkach ekonomicznych eksploatacji jednego ze złoży
        Nadwiślańskiej Spółki Węglowej da 17 MLN zł zysku netto już w ll-gim roku
        eksploatacji i podwaja się co roku wraz ze wzrostem wydobycia, wyłącznie w
        cenach eksportowych! i tylko na eksport. Oczywiście, fedrując 2000 T/dzień
        zatrudnia się 200 ludzi, a nie 700. Ale to jest problem już nie państwa, tylko
        właściciela.

        3. Wydobycie węgla grubego przynosi krociowe zyski, mitem jest, że mamy go w
        nadmiarze.

        4. Nieprawdą jest, że nie da się zwalniać ludzi. W wypadku prywatyzacji duża
        część sama odchodzi, bo kraść się nie da, a do roboty gonią. Pozostałej części
        można dać zdecydowaną podwyżkę i zdecydowanie dołożyć roboty.

        www.rurociagi.com/spis_art/2005_3/gornictwo.htm
    • Gość: jan kowalski Re: Cena emisyjna akcji PGNiG ustalona na 2,98 zł IP: *.tupperware.com 13.09.05, 17:31
      Dlaczego gazeta nie informuje do konca, tylko rzuca jakies nic nie mowiace
      informacje. Jesli mowa o debiucie gieldowym, to minimum przyzwoitosci wymaga,
      zeby podac takie informacje, jak:
      - dynamika przychodow/zyskow firmy za ostatnie pare lat
      - oczekiwane P/E (cena/zysk na akcje), P/B (cena/wartosc ksiegowa na akcje),
      P/CF (cena/cash flow na akcje)
      - srednie P/E, P/B, P/CF dla calego sektora
      Podawanie samej ceny (2.98PLN) nic nie mowi o wycenie akcji, a co najwyzej o
      marnym wyksztalceniu autora tego teksu.

      Za odpowiednim wynagrodzeniem moge zajac sie dzialem gospodarki w Gazecie
      Wyborczej, z pewnoscia podniesie to znacznie poziom i liczbe czytelnikow. Jesli
      redakcji zalezy na naprawie renomy, to podaje moj e-mail: mxp44(at)yahoo.com

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka