PGNiG: Trudności z zagranicznymi inwestorami

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 08:27
Cały tren zarząd to nietykalni z Mafii SLD i Krakowskiego
Przedmieścia.Defraudacje siegają dziesiatków milionów zlotych a tak zwana
niegospodarnosć setek.Czas aby to pokazać Narodowi.
    • 44a11 Re: PGNiG: dolicza to nam do ceny gazu, nie maja 21.09.05, 09:28
      sie co martwic, odbiorcy zaplaca, w Orlenie tez, w TPSA tez,w bankach tez, itd.
      • fritz.fritz Bawo Kublik. Swietne pytania. Nastepny przekret 21.09.05, 14:41
        jest przygotowywany. Siec przesylowa musi koniecznie zostac znacjonalizowana.
    • Gość: Ania Re: PGNiG: Trudności z zagranicznymi inwestorami IP: 212.160.172.* 21.09.05, 09:30
      TO NIESAMOWITE. Dlaczego w Polsce jest tylu złodzieji?
    • auto258374 To nie "zaskakujący przypadek" tylko celowa akcja! 21.09.05, 09:38
      Z Witoldem Michałowskim, redaktorem naczelnym kwartalnika "Rurociągi", rozmawia
      Mariusz Bober

      Skąd według Pana bierze się "niemoc" rządzących w Polsce w dbaniu o interesy
      narodowe i państwowe?

      - To, co obecnie dzieje się na scenie geopolitycznej, i zawirowania wokół
      "bałtyckiej dwururki" były niestety do przewidzenia. Sytuacja ta jest wynikiem
      imperialnych ambicji rosyjskich. Niestety, trzeba przyznać, że prezydent
      Władimir Putin prowadzi niezwykle konsekwentną politykę, zmierzającą do
      kontrolowania przepływu takich nośników energii jak ropa i gaz. Należy tu
      podkreślić słowo "polityka". Twierdzenia wypowiadane nawet przez niektórych
      naszych wysokich urzędników państwowych, że w dostawach tego rodzaju mediów mamy
      do czynienia z wolną konkurencją, grą rynkową etc., etc., należy określić po
      prostu jako brednie.
      Skuteczność rosyjskiej polityki potwierdza reakcja rzekomo wysoce cywilizowanych
      krajów "starego jądra" Unii Europejskiej - a właściwie jej brak - na ludobójstwo
      dokonywane przez Rosjan w Czeczenii, dokonywane tylko w celu zachowania pełnego
      monopolu w kontroli nad transportem ropy naftowej z basenu Morza Kaspijskiego.

      Mimo to wszyscy z Rosją handlują.

      - Tak widocznie już jest na tym świecie. Wracając do tematu. Nasi politycy,
      głównie z lewej strony, swego czasu byli - można tu użyć kolokwializmu - mocno
      "umoczeni" w służbach specjalnych. Te zaś w czasach PRL-u służyły oczywiście
      głównie interesom ekonomicznym Związku Sowieckiego. To są najczęściej ci sami
      ludzie. Najzdolniejsi stali się politykami z pierwszych stron gazet, mniej
      zdolni zaś, za to bardziej sprytni, postawili na biznes... Tak zwany biznes, bo
      w praktyce były to po prostu lawiny przekrętów polegających na wykorzystywaniu
      osobistych kontaktów z drogimi eksradzieckimi towarzyszami. Ze "służb"
      oczywiście! Pośredniczyli oni w zakupach w Rosji głównie ropy i gazu i
      zarabianiu w ten sposób gigantycznych pieniędzy z tytułu otrzymywania chociażby
      tylko niezbyt czytelnych "prowizji", z pominięciem takich drobiazgów jak opłaty
      celne i normalne obciążenia podatkowe.

      W jaki sposób Rosjanie uzależniają polityków w Polsce?

      - Mechanizm uzależnienia naszego kraju od dostaw mediów energetycznych z
      kierunku wschodniego jest wdrażany co najmniej od 10 lat bardzo inteligentnie.
      Kolejne posunięcia następują nieco podobnie jak w grze w szachy. Przeciwnik
      przewiduje ileś tam ruchów do przodu. Dobrym przykładem może być chociażby tzw.
      restrukturyzacja górnictwa węgla kamiennego.
      Mając zasoby kopalnych surowców energetycznych w przeliczeniu na mieszkańca
      blisko pięciokrotnie wyższe niż średnia w Unii Europejskiej, zgodziliśmy się na
      zmarnowanie 28 kopalń. Rzeczywiście do likwidacji kwalifikowały się być może 4,
      pozostałe zaś należało przestawić na gazyfikację złóż węgla. Konsekwencje
      podjętych decyzji znamy. Zwolniono z pracy dziesiątki tysięcy górników,
      doprowadzając do wielu tragedii rodzinnych. A w dodatku co najmniej 70 proc.
      efektów ekonomicznych z tzw. prywatyzacji naszej gospodarki państwo musiało
      przeznaczyć na pokrycie deficytu sektora węglowego. Jaki więc był z tego pożytek?
      Niestety, nie uruchomiono na szeroką skalę gazyfikacji posiadanych w kraju złóż
      węgla oraz wytwarzania paliw ciekłych według technologii z powodzeniem od wielu
      lat stosowanej przez firmę SASOL w RPA.
      Kilka lat temu przeszkodę w realizacji tego projektu w Polsce stanowiła jedynie
      bariera ekonomiczna. Wyznaczała ją cena baryłki ropy. Jeśli kosztowała ona
      poniżej 22 dolarów, nie opłacało się wytwarzać paliwa z węgla lub go
      gazyfikować. Jednak dziś, gdy cena baryłki ropy wciąż utrzymuje się wysoko
      powyżej 60 USD, sytuacja jest przecież diametralnie inna. Poza tym zbliżamy się
      nieuchronnie do ery wodoru jako podstawowego nośnika energii do napędu pojazdów
      mechanicznych i gazyfikacja krajowych złóż byłaby do tego dobrym przygotowaniem.
      Jednak sterowani przez Rosjan politycy i pożal się Boże "biznesmeni" okazali się
      nader skuteczni w uruchomieniu mechanizmu uzależniania kraju od rosyjskiego gazu.
      Były szef Węglokoksu, odpowiadając za eksport węgla, udowodnił, że eksport
      polskiego węgla jest nieopłacalny. Doprowadził tę firmę do ruiny. W nagrodę
      został, na krótko wprawdzie, prezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i
      Gazownictwa. Jego przyjaciel, ówczesny wiceminister gospodarki, specjalizował
      się w likwidacji kopalń, ponieważ posiadał wieloletnie doświadczenie w
      sprawowaniu kierowniczych stanowisk w Dipservice, opiekującym się mieszkaniami
      dyplomatów.
      Likwidator kopalń obecnie sprawuje funkcję prezesa PGNiG. Były prezes Węglokoksu
      zaś został szefem spółki Gazprom, używającej nazwy Europolgaz, a jego
      przyjaciel, ten z PGNiG, teraz, tuż przed wyborami, rzutem na taśmę rozpoczyna
      prywatyzację tej firmy. Dzięki temu Gazprom będzie mógł przejąć kontrolę nad
      Gazociągiem Jamalskim.
      Warto pamiętać, że - jak ujawniła "Gazeta Wyborcza" (9.06.2005) - Marek
      Kossowski, obecny prezes PGNiG, państwowego koncernu gazowego, który ma 48 proc.
      udziałów w Europolgazie, a więc w spółce Gazprom, zarabia "tylko" 16 tys. zł
      miesięcznie, ale za to zasiadając w radzie nadzorczej tegoż Europolgazu, zarabia
      parę razy więcej, bo aż 486 tys. zł rocznie.
      Nie tylko przewodniczący sejmowej komisji skarbu Kazimierz Marcinkiewicz (PiS)
      uważa ten fakt za skandaliczny. Kto płaci więcej, ten przecież też więcej wymaga!
      W ubiegłym roku Andrzej Arendarski z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej tegoż
      Europolgazu zarobił ponad 371,8 tys. zł. Za co?
      Wśród "lobbystów" rosyjskich interesów na szczególne odnotowanie zasłużyło
      siedmiu odwrotnie wspaniałych, w większości wysokich obecnie lub w niedawnej
      przeszłości urzędników państwowych: Andrzej Arendarski, Henryk Goryszewski,
      Kazimierz Adamczyk, Marek Pol, Zygmunt Kwiatkowski, Marek Kossowski oraz
      oczywiście Aleksander G. To są główne osoby ponoszące w znacznym stopniu
      odpowiedzialność za nakręcenie godzącej w interesy ekonomiczne III RP kampanii,
      w której przekonywano obywateli, że gaz powinien wyprzeć węgiel, ponieważ ten
      pierwszy jest ekologiczny, i straszono efektem cieplarnianym. Należy dodać, że
      głównym emitentem dwutlenku węgla, rzekomo powodującego efekt cieplarniany, są
      morza i oceany, a zajmują one przeszło 70 proc. powierzchni naszej planety, a za
      cykliczne zmiany klimatu odpowiadają głównie plamy na Słońcu.
      Precyzyjnie przygotowany scenariusz rozgrywano bezbłędnie.
      Zasłużona w europeizacji polskiego społeczeństwa gazeta nie żałowała miejsca na
      tematykę związaną ze wspomnianym efektem i zaletami ekologicznego gazu. Polacy
      mieli go bez szemrania kupować i zużywać coraz więcej. Kupować po jak
      najwyższych światowych cenach oczywiście.
      Mniej więcej 10 lat temu rosyjscy agenci "przekonali" nawet ministra Klemensa
      Ścierskiego, że Polska będzie zużywała za dekadę, czyli właśnie już dziś, 45
      miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Tymczasem obecnie zużywamy dokładnie
      cztery razy mniej. To nie było zwykłe przejęzyczenie czy głupota ministra. To
      było świadome, zamierzone działanie określonych, znanych z imienia i nazwiska
      osób z ówczesnego kierownictwa PGNiG, aby w debacie sejmowej padły tak znacznie
      zawyżone prognozy zapotrzebowania na gaz. Lobbystom rosyjskich interesów
      znakomicie ułatwiało to zadanie, na przykład w działaniach prowadzących do
      przestawiania energetyki na gaz, a tym samym jeszcze silniejszego uzależniania
      polskiej gospodarki od dostaw z Rosji.
      Energetyka USA i Niemiec bazuje jednak nadal na... węglu.

      Czyli Pana zdaniem "wirus niemocy" polityków w Polsce jest transportowany
      rurociągami ze Wschodu, a ściślej mówiąc towarzyszącymi im przelewami gotówki?

      - Bardzo dobre określenie. Choć ta niemoc jest oczywiście wynikiem
      podporządkowania interesom Rosji.

      Czy tylko Rosji?

      - Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.

      Więcej na csa.pl/?3l
    • Gość: Q Re: PGNiG: Trudności z zagranicznymi inwestorami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 10:00
      2.5 mln $ za nic
      będzie kasa na bonusy (ciekawe ile z tego skapnie do kieszeni starego lisa -
      D.T.)
    • Gość: prywatyzator Re: PGNiG: Trudności z zagranicznymi inwestorami IP: 195.8.101.* 21.09.05, 11:12
      to nie jest prawda , że koszty emisji wzrosną o tyle 8 mln złotych to premia
      za sukces w uplasowaniu w transzy zagranicznej ubezpieczonej w innych
      transzach success fee jest niewiele mniejsza
    • Gość: PGNiGate? Re: PGNiG: Trudności z zagranicznymi inwestorami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 13:06
      Czyzby komus zagwarantowano akcje bez redukcji?
      Jak autor zauwaza - zgloszono chec zakupu
      na 21 razy wiecej akcji niz wystawiono w ofercie.
      A mimo to aby sie powiodla
      ktos musial za oplata bagatela 8 mln
      przejac kilka milionow sztuk akcji?!

      Jesli dobrze zrozumialem tresc artykulu a autor dobrze weszy
      to ktos mogl zrozbic niezly lewy "biznes".
      I zaloze sie ze wielu z nich to panowie
      wyznajacy haslo: "grabiac Polske wzbogacmy siebie".

      Oj cos mi sie zdaje ze kroi sie nowa afera
      i pojawia sie pole do "popisu";-)
      dla kolejnej komisji sledczej.

      Nie bylbym zdziwiony gdyby okazalo sie
      ze obecni ministrowie i premierzy
      zdajac sobie sprawe ze to byc moze koniec ich kariery politycznej
      rzutem na tasme prywatyzujac PGNiG-e
      za nasze pieniadze postanowili wkupic sie
      do jakiejs zagranicznej instytucji.
      Na odchodnym zagwaramtowali sobie w ten sposob:
      raz - "wysokie odprawki"
      i dwa - dozgonna wdziecznosc instytucji ktora zbije na tym kokosy.

      I juz wkrotce zobaczymy Millerow Belki i innych
      jako pracownikow jakiejs powaznej instytucji finansowej
      ktora przypadkiem tylko brala udzial
      w prywatyzacji tej spolki i ubezpieczala jej oferte
      - poniewaz nie bylo dostatecznie wielu chetnych
      na akcje tak malo atrakcyjnej firmy...
      • visitor5 Re: PGNiG: Trudności z zagranicznymi inwestorami 21.09.05, 18:30
        Coś w tym jest co piszesz. Szczegolnie ze PGNiG zastrzegł sobie możliwość
        przesunięć między transzami akcji do ostatniej chwili. i teraz rodzą się
        pytania:
        - dlaczego skoro popyt przekroczył podaż 21-krotnie nie udało się sprzedać
        wszystkich akcji?
        - dlaczego tym co dostali akcje zrobiono redukcję, skoro zostały akcje do
        objęcia?
        - dlaczego nie zrobiono przesunięc w transzach?
        - dlaczego umowe gwarancyjną zawarto wtedy, jak już wiadomo było że jest
        nadsubskrybcja?
        Macie jakieś pomysły? Bo mi się tylko jeden nasuwa.
Pełna wersja