USA-gorzej, biedniej, drozej...

28.09.05, 15:10
Serio. No bo jak to rozumiec ?
Krokie streszczenie dla nieznajacych jezyka:
Wzrost cen beznyny spowodowal wzrost liczby osob, ktore splacaja z
opoznieniem rachunki za karty kredytowe.
Ludzie, ja rozumiem, ze benzyna podrozala jak cholera, ale jaki to faktyczny
cios w domowy budzet???
100 dolarow miesiecznie wiecej? I co , juz kicha z placeniem rachunkow?
BTW:Dzis rano w darmowej subwayowej gazetce wyczytalem, ze srednia cena za
mieszkanie wlasnosciowe (condo) na Manhattanie o powierchni 1000 sq. ft
wlasnie przekroczyla 1000 000 dolarow i wynosi 1 021 000.
Ciekawe, jak to sie ma do oficjalnych danych nt. inflacji w USA? BO w 2002
takie mieszkanko kosztowalo niewiele ponad 300K.


WASHINGTON - The percentage of credit card payments that were past due shot
up to a record high in the second quarter as surging gasoline prices strained
budgets and made it difficult for some people to pay their bills.

The American Bankers Association reported Wednesday that the seasonally
adjusted percentage of credit card accounts 30 or more days past due rose in
the April-to-June quarter to 4.81 percent. That followed a delinquency rate
of 4.76 percent in the first quarter and was the highest since the
association began collecting this information in 1973.

"The rise in gas prices is really stretching budgets to the breaking point
for some people," the association's chief economist, Jim Chessen, said in an
interview. "Gas prices are taking huge chunks out of wallets, leaving some
individuals with little left to meet their financial obligations."

With personal savings rates dismally low, people have less of a cushion to
absorb the big jumps in energy prices, Chessen said. The personal savings
rate dipped to a record low of negative 0.6 percent in July.
    • felusiak1 Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... 29.09.05, 03:28
      Nie wpadaj w panike.
      Takie mieszkanie w Manhattanie w 2002 nie kosztowalo 300 tys a znacznie wiecej.
      Przecietny amerykanin zuzywa 12 galonow benzyny tygodniowo czyli 52 galony
      miesiecznie. Roznica w cenie pomiedzy 2002 a dzisiaj wynosi $1.40. Czyli
      przecietnie 72 dolary wiecej. Obserwujac natezenie ruchu latwo stwierdzic, ze
      ludzie ograniczyli wycieczki samochodowe. Widac to szczegolnie w weekendy.
      • Gość: JGA Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.09.05, 19:18
        Ceny benzyny to jeden z elementow sytuacji ekonomicznej przecietnego
        amerykanina ktory juz nie wiaze konca z koncem (oszczednosci -0.6% GDP)

        Samochodem mozna jezdzic mniej, ale zaciagniete dlugi trzeba splacac.
        A wlasnie minimalna kwota miesiecznej splaty dlugu na kartach kredytowych
        bedzie (lub juz jest) wyzsza o 100% (z 2% balansu na 4%).
        Przecietna rodzina amerykanska ma okolo 10 tys US$ dlugu na tych kartach.
        Oznacza to, ze dodatkowe miesieczne obciazenie wyniesie 200 US$.

        Ceny oleju opalowego i gazu ziemnego tez wzrosly i moga wzrosnac jeszcze
        wiecej, bowiem huragan RITA i KATRINA obnizyly powaznie zdolnosc produkcyjna
        amerykanskiego przemyslu naftowego. Mozna zaryzykowac twierdzenie, ze podwyzki
        energii moga dodac okolo 100 US$ miesiecznie do wydatkow przecietnej rodziny.

        Tak wiec stowka tu, stowka tam i moze sie z tego nazbierac okolo 400-500 US$
        miesiecznie, a to juz solidna kwota dla rodziny amerykanskiej, ktora
        (statystycznie) wiaze koniec z koncem dzieki "line of credit" ...

        Sorry, ale zapomnialem, ze felusiak(1) jest wielkim optymista...
        • felusiak1 a gdzie tam 29.09.05, 19:48
          ze mnie optymista. Jestem realista i bacznym obserwatorem.
          Nie podzielam apokaliptycznej wizji przyszlosci dlatego, ze cena energii wzrosla.
          Jest to kwestia priorytetow. Zamiast kupowac czwarty telewizor i DVD player,
          zamiast zlotych lancuchow i pierscieni, zamiast ciuchow i czterdziestej pary butow
          trzeba zacisnac pasa. To wszystko.
          • johnxxv Re: a gdzie tam 30.09.05, 15:00
            > trzeba zacisnac pasa. To wszystko.

            Trzeba. Tylko w takim razie, po co jeszcze siedziec w Ameryce ???????
          • 0sa Re: Ropa po $200 za barylke 30.09.05, 21:39
            felusiak1 napisała:

            > ze mnie optymista. Jestem realista i bacznym obserwatorem.
            > Nie podzielam apokaliptycznej wizji przyszlosci dlatego, ze cena energii wzrosl
            > a.
            > Jest to kwestia priorytetow. Zamiast kupowac czwarty telewizor i DVD player,
            > zamiast zlotych lancuchow i pierscieni, zamiast ciuchow i czterdziestej pary bu
            > tow
            > trzeba zacisnac pasa. To wszystko.

            Zaciskanie pasa? Jezeli wszyscy jednoczesnie zaczeliby zaciskac pasa to caly
            przemysl naftowy runalby przedwczesnie. Ostatecznie nie tylko w USA ale na calym
            swiecie wielu inwestorow inwestowalo w energie i rope w ostatnich latach i tutaj
            spadek cen bylby raczej dramatycznym wydarzeniem nie tylko dla energetyki i
            inwestorow indywidualnych inwestujacych tam ale dla calych rejonow i stanow w
            USA ktore w ostatnich latach wybily sie na mape podobnie jak dawniej Silicon
            Valley czy California.

            Niektorzy zapominaja ze spora czesc zyskow z lat dot.com zostala ulokowana w
            energie i jezeli inwestorzy zaczna wyciagac swoje pieniadze to ucierpii nie
            tylko ekonomia USA (teraz juz trzeci lub nawet drugi producent ropy naftowej na
            swiecie) ktora jest bardziej zroznicowana ale reszta swiata a szczegolnie
            nieproporcjonalnie ucierpia kraje ktore utrzymuja sie glownie dzieki ropie.

            Poza tym ekonomisci przypuszczaja ze ceny moga swobodnie rosnac nawet do $150
            czy $200 za barylke bez wiekszysz strat dla ekonomii USA. Wtedy ceny benzyny
            przekroczylyby w USA ekwiwalent 4PLN za litr i jest mozliwe ze to mogloby
            ograniczyc popyt.

            Poza tym przez lata ekonomisci uwazali ze ceny ropy byly kilkakrotnie nizsze niz
            powinny byc i teraz po latach zbyt taniej benzyny jest najwyzszy czas aby dac
            zarobic dla inwestorow inwestujacych w energie.

            Ostatecznie nigdy nie ma problemu kiedy inwestorzy zarabiaja na technologii,
            Internecie, Medycynie etc. i nikt nie oburzal sie np. ze California rozwijala
            sie szybciej niz wiele innych stanow w latach 1990tych. Teraz kiedy inni
            zarabiaja podobnie np. w Texasie czy Alasce i zaczynaja nagle jezdzic drogimi
            samochodami i mieszkac w poteznych domach ktore wyrastaja jak po deszczu to
            slychac nagle glosy oburzenia. Wielu ekonomistow uwaza ze ceny ropy okolo $200
            za barylke bylyby optymalne i przyczynilyby sie do bardziej oszczednego uzywania
            ropy.
            • felusiak1 zaciskania pasa wytlumaczenie 01.10.05, 00:39
              piszac o zaciskaniu pasa mialem na mysli ograniczenie konsumpcji innych niz
              benzyna towarow. Jesli moje wydatki wzrastaja o 100 dolarow miesiecznie na energie
              to musze szukac co ograniczyc. czy zrezygnowac z pojscia do kina lub
              restauracji, czy tez nie kupowac nastepnej pary butow albo nie sprawiac sobie
              nowego telefonu albo tez zrezygnowac z jeszcze jednego badziewia z walmartu.
              jest to kwestia priorytetow i pewnej dojrzalosci fiskalnej. Ersatz. Zamiast
              kupowac codziennie kawe w Starbacks stojac w kolejce za 2 dolary moge przeciez
              kupic w deli za 85 centow bez kolejki. 22 razy $1.15 to razem nieco ponad 25
              dolarow. No to zostalo mi juz tylko 75 do zastapienia.
              • Gość: USAjest+++ Wybieraz Stbcks czy paliwo ? IP: 70.18.2.* 01.10.05, 16:41
                Zamiast
                > kupowac codziennie kawe w Starbacks stojac w kolejce za 2 dolary moge przeciez
                > kupic w deli za 85 centow bez kolejki. 22 razy $1.15 to razem nieco ponad 25
                > dolarow. No to zostalo mi juz tylko 75 do zastapienia.

                Jak jak mam dokonywac takich wyborow, facet, to wybacz mi, ale nie widze sensu
                dluzej siedziec w USA. Ja lubie kawe ze Starbucksa.
                istota atrakcyjnosci USA nie sa piekne krajobrazy i cudowne miasta, tylko
                wzgledna latwosc zarobienia i pieniadza i brak koniecznosci codziennego
                przeliczania grosza w portfelu, bo wszystkiego bylo po uszy i mozna sobie bylo
                na to bez trudu pozwolic.
                Teraz ta atrakcyjnosc odchodzi w zastraszajacym tempie, niestety.





                • 0sa Re: Latwe zarobki 01.10.05, 18:25
                  Gość portalu: USAjest+++ napisał(a):

                  > Zamiast
                  > > kupowac codziennie kawe w Starbacks stojac w kolejce za 2 dolary moge prz
                  > eciez
                  > > kupic w deli za 85 centow bez kolejki. 22 razy $1.15 to razem nieco ponad
                  > 25
                  > > dolarow. No to zostalo mi juz tylko 75 do zastapienia.
                  >
                  > Jak jak mam dokonywac takich wyborow, facet, to wybacz mi, ale nie widze sensu
                  > dluzej siedziec w USA. Ja lubie kawe ze Starbucksa.
                  > istota atrakcyjnosci USA nie sa piekne krajobrazy i cudowne miasta, tylko
                  > wzgledna latwosc zarobienia i pieniadza i brak koniecznosci codziennego
                  > przeliczania grosza w portfelu, bo wszystkiego bylo po uszy i mozna sobie bylo
                  > na to bez trudu pozwolic.
                  > Teraz ta atrakcyjnosc odchodzi w zastraszajacym tempie, niestety.

                  Jedni lubia pieniadze, miasta, inni krajobrazy a inni dobre cappucino a inni to
                  wszystko razem. Poza tym USA na swiecie kojarzy sie prawie kazdemu wlasnie z
                  unikalnymi krajobrazami i miastami
                  • Gość: Jan Re: Latwe zarobki IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.05, 19:10
                    Nie przesadzaj z tymi USA.Pod wzgledem obiektow chronionych na Licie UNESCO USA jest daleko.20 obiektow.Niemcy sa po Wlochach,Hiszpani na 3 miejcu,przed Francja,Chinami,Anglia.Amerykanie maja parki narodowe a Niemcy miasta na liscie.
                    www.unesco.de/c_arbeitsgebiete/welterbeliste.htm
                    • 0sa Re: Latwe zarobki 01.10.05, 19:29
                      Gość portalu: Jan napisał(a):

                      > Nie przesadzaj z tymi USA.Pod wzgledem obiektow chronionych na Licie UNESCO USA
                      > jest daleko.20 obiektow.Niemcy sa po Wlochach,Hiszpani na 3 miejcu,przed Franc
                      > ja,Chinami,Anglia.Amerykanie maja parki narodowe a Niemcy miasta na liscie.
                      > www.unesco.de/c_arbeitsgebiete/welterbeliste.htm

                      Wiekszosc ludzi na swiecie natychmiast kojarzy sobie z USA np. New York i inne
                      miasta. Jakie miasto pozytywnie kojarzy sie komus z Niemcami?

                      A poza tym co ma kojarzenie do obiektow chronionych z listy UNESCO? Nie
                      przypuszczam aby ktokolwiek kojarzyl sobie cokolwiek z listami UNESCO. Poza tym
                      jezeli cokolwiek to aby ta lista kojarzyla sie komukolwiek pozytywnie to
                      nalezaloby odseperowac UN od UNESCO biorac pod uwage fakt ze UN i jego insytucje
                      od lat kojarza sie negatywnie z uwagi na niespotykana korupcje i dzienne skandale.
                      • Gość: Jan Re: Latwe zarobki IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.05, 22:08
                        Berlin,Frankfurt,Monachium nie kojaza sie z Niemcami,co???Ren tez nie?Kazdy Polak wie co to Norymberga czy Magdeburg....Miliony Polakow widzialy juz piekne stare niemieckie miasteczka.Do Niemiec pojechac to dzis normalka.Do Ameryki nie i dlatego
                        co amerykanskie jeszcze imponuje.Jak Polacy beda do USA jezdzic w takich ilosciach jak Niemcy,(w ostatnich 10 latach 20 mln Niemcow)to moze przyjsc duze rozczarowanie
                        Ameryka...
                        • 0sa Re: Skojarzenia 01.10.05, 22:52
                          Gość portalu: Jan napisał(a):

                          > Berlin,Frankfurt,Monachium nie kojaza sie z Niemcami,co???Ren tez nie?Kazdy Pol
                          > ak wie co to Norymberga czy Magdeburg....Miliony Polakow widzialy juz piekne st
                          > are niemieckie miasteczka.Do Niemiec pojechac to dzis normalka.Do Ameryki nie i
                          > dlatego
                          > co amerykanskie jeszcze imponuje.Jak Polacy beda do USA jezdzic w takich ilosci
                          > ach jak Niemcy,(w ostatnich 10 latach 20 mln Niemcow)to moze przyjsc duze rozcz
                          > arowanie
                          > Ameryka...

                          Nawet dla Niemcow Berlin,Frankfurt,Monachium a tekze Ren czy Norymberga lub
                          Magdeburg nie kojarza sie z Niemcami. Nawet tutaj w GW kilka dni temu bodajze
                          byl artykul wlasnie poruszajacy to zaskakujace zjawisko w Niemczech czyli brak
                          utozsamiania sie samych Niemcow z Niemcami (panstwem) a raczej z regionem czy
                          dana lokalnoscia.

                          Lokalnie w Polsce, z historycznych wzgledow, badania opinii publicznej od
                          dziesiatek lat wskazuja na trudne do zlikwidowania i ciagle negatywne
                          skojarzenia ogolnie z Niemcami wiec to co kojarzy sie Polakowi z Niemcami to
                          napewno nie Berlin, Frankfurt, Monachium, Ren, Norymberga, Magdeburg i nie w tej
                          kolejnosci.

                          Natomiast duze miasta amerykanskie natychmiast kojarza sie kazdemu na swiecie z
                          USA. To glownie z uwagi na masowa kulture globalna kojarza sie ze wszystkim co
                          najlepsze, co najgorsze i z tym wszystkim posrodku
                          • Gość: Jan Re: Skojarzenia IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.05, 11:05
                            Taj jak ty kojarza Polacy,ktorzy Ameryke zawsze idealizowali.Nie Niemcy,ktorzy sa nawet w duzej mierze antyamerykanscy.Nie ma sie co dziwic.Za pomoc Marshalla,ktora wynosila tyle co dla Holandii,Amerykanie skasowali Niemcow pare razy wiecej,za pomoc zywnosciowa.Dziw w Niemczech jest 75 rocznica wybudowania budynku IG-Farben.Budynek ten od wojny byl zajety przez Amerykanskich wojskowych.Do 2001 roku.Amerykanie sie w 2001 wycofali i.....sprzedali budynek spowrotem Niemcom za 75 mln euro.
                            Takich przykladow zle swiadczacych o USA jest w Niemczech mnostwo.Do tego dochodza zabici czy obrabowani Turysci Niemieccy w USA,do tego dochodzi czesto rozczarowanie
                            balaganem i duza bieda w USA.Oczywiscie sa i inne glosy o USA,pozytywne.Ale Niemcy to nie Polacy,nie sa naiwni.Jesli chodzi o utozsamianie sie Niemcow w Landach z panstwem niemieckim.Przeciez Niemcy to republika federalna,czyl federacja krajow niemieckich.No chyba nie powiesz mi,ze Bawarczyk,ktory walczyl z Napoleonem i Polakami ramie w ramie lubi Saksonczyka czy Prusaka,przeciw ktorym walczyl???
                            Nie mowiac o tym,ze Bawarczyk czy Saksonczyk wogole sie nie zrozumieja,bo tak sie ich mowa rozni.W landach niemieckich szkolnictwo jest inne,wakacje rozpoczynaja sie
                            w innych porach,Bawarczycy podczas swoich swiat spiewaja bawarski hymn.Landy maja nawet swoje swieta koscielne.W koncu wiekszosc dzisiejszych Landow byla przed zjednoczeniem samodzielnymi krolestwami.Ze tego w Polsce nie wiedza..???
                            • 0sa Re: Skojarzenia. . . 02.10.05, 22:50
                              Ja nie wnikam zbytnio jak co sie komu kojarzy. Juz poprzednio stwierdzalem
                              ze rzeka Mississippi czy miasta Nowy Jork lub San Francisco kojarza sie
                              praktycznie kazdemu globalnie z USA a to jak co sie kojazy to juz ich
                              sprawa. Jednym kojarzy sie dobrze, innym zle, a innym nawet jednoczesnie
                              natychmiast kojarzy sie to z poteznym szatanem. . . :)

                              Po prostu Ren czy nawet Berlin czy Bonn nie kojarza sie tak samo
                              uniwersalnie na swiecie
                • Gość: felusiak1 Re: Wybieraz Stbcks czy paliwo ? IP: *.nyc.res.rr.com 01.10.05, 19:51
                  Specjalnie dla USAjest+++:
                  Twoim zdaniem atrakcyjnosc USA polega na latwym lub latwiejszym dostepie do
                  pieniedzy. Moim zdaniem jest cos wiecej, nie tylko pieniadze.
                  Lubimy narzekac. Przed 20 laty nie placilismy za telewizje, nie bylo internetu i
                  telefonow komorkowych. Dzisiaj TV z internetem kosztuje w moich stronach 137
                  dolarow, komorka 55 dolarow. Razem prawie 2 stowy. Mieszkales w apartamencie
                  kupiles dom i teraz masz ogrodnika do trawnikow. To tez kosztuje a sam nie
                  chcesz tego robic. To jest niezwykle prosta rzecz. Jesli wydawales tyle ile
                  zarabiales a teraz twoj koszt utrzymania poziomu wzrosl o 100 dolarow
                  miesiecznie to masz dwa wyjscia. Albo ograniczysz wydatki albo wpadniesz w dlugi.
                  • 0sa Re: Latwe Pieniadze 01.10.05, 20:33
                    Gość portalu: felusiak1 napisał(a):

                    > Specjalnie dla USAjest+++:
                    > Twoim zdaniem atrakcyjnosc USA polega na latwym lub latwiejszym dostepie do
                    > pieniedzy. . .

                    Juz kilkakrotnie w tym watku spotykam sie z twierdzeniem ze USA kojarza sie z
                    latwoscia robienia pieniedzy etc.
                  • Gość: USAjest+++ Re: Wybieraz Stbcks czy paliwo ? IP: *.ny325.east.verizon.net 02.10.05, 02:28
                    Ja nie wpadne w dlugi, bo ja jestem na tyle przytomny, ze to gowno wlasnie
                    teraz sprzedaje. Chesz przyjsc an Open House w nastepna niedziele? Ci co sa
                    idiotaami albo nie maja nic, zostana w tym kraju. Ja nie, bo czarno widze
                    przyszlosc.
                    Z pieniedzmi, ktore wezme za to smieszne pudelko TERAZ, prawdopodonie spokojnie
                    i dostatnio dotrwam do rzadowej (nie, nie jestem listonodszem) emerytury, o ile
                    do tego nie padnie kompletnie ten rzad i ta waluta.A jesli padnie, to ja sobie
                    tez poradze.
                    Priority na teraz- sprzedac co mozna i uciec od $$$$ !!!!!!!!!!!!!!!!
                    • felusiak1 Re: Wybieraz Stbcks czy paliwo ? 02.10.05, 03:12
                      to gdzie ten dom stoi? chce zobaczyc. Ile prosisz?
                      • Gość: USAjest+++ Re: Wybieraz Stbcks czy paliwo ? IP: *.ny325.east.verizon.net 02.10.05, 05:06
                        Northport, LI
                        1 000 000
                        • 0sa Re: Northport, NY (Long Island) 02.10.05, 06:28
                          Gość portalu: USAjest+++ napisał(a):

                          > Northport, LI
                          > 1 000 000

                          W Northport jest dokladnie 181 domow na sprzedaz, sa tam domy powyzej i ponizej
                          tej ceny ale nie ma tam zadnego domu za $1,000,000. Byc moze powinienes wyjsc na
                          najblizsze skrzyzowanie i upewnic sie na rogu jakich ulic sie znajdujesz
                          • Gość: USAjest+++ Re: Northport, NY (Long Island) IP: 70.18.6.* 02.10.05, 18:38
                            A ja mysle, ze ty powinienes isc do dobrego lekarza.
                            • 0sa Re: A ja myślę 02.10.05, 22:14
                              Gość portalu: USAjest+++ napisał(a):

                              > A ja mysle. . .

                              To nas zaskoczyles tym razem
                    • Gość: LastBoyscout Re: Wybieraz Stbcks czy paliwo ? IP: *.il-chicago0.sa.earthlink.net 02.10.05, 19:06
                      > Z pieniedzmi, ktore wezme za to smieszne pudelko TERAZ, prawdopodonie
                      >spokojnie i >dostatnio dotrwam do rzadowej (nie, nie jestem listonodszem)
                      >emerytury, o ile do tego nie padnie kompletnie ten rzad i ta waluta.

                      Masz bardzo negatywne socjalistyczne nawyki a zyjesz w kraju najbardziej
                      drapieznego kapitalizmu, fatalna mieszanka!
                      Jestes w dodatku wyjatkowo nielojalnym obywatelem tego kraju: zyc z rzadowej
                      posadki, kląć na rzad ktory sie samemu tworzy aby w koncu uciec...

                      Nie dotrwasz bez ZAINWESTOWANIA tych pieniedzy w cos innego.





                      >>i uciec od $$$$<<

                      Zdradzisz GDZIE lub w CO zamierzasz uciec?





                      >A jesli padnie, to ja sobie tez poradze.
                      > Priority na teraz- sprzedac co mozna i uciec od $$$$ !!!!!!!!!!!!!!!!

                      Nie uciekniesz od $$$$$ bo wtedy beda uciekali WSZYSCY a ty NA PEWNO bedziesz
                      jednym z ostatnich....




                      >Northport, LI,

                      Witam sasiada! Tutaj North Shore :)



                      >>>$1 000 000 <<<

                      Wkrotce bedzie mial bardzo ostry strzal inflacji (wlasciwie juz jest: inflacja
                      kosztowa) a potem recesje.
                      Niezaleznie, co bedzie mocniejsze i dluzsze, MUSISZ inwestowac.


                • Gość: LastBoyscout Re: Wybieraz Stbcks czy paliwo ? IP: *.il-chicago0.sa.earthlink.net 02.10.05, 18:41

                  > Jak jak mam dokonywac takich wyborow, facet, to wybacz mi, ale nie widze sensu
                  > dluzej siedziec w USA.

                  > Teraz ta atrakcyjnosc odchodzi w zastraszajacym tempie, niestety.

                  Wrecz odwrotnie!
                  Od kiedy udowodniono WZGLEDNOSC zjawisk stalo sie jasnym, ze nie wygrywa ten
                  ktory rozwija a wygrywa ten, ktory rozwija sie NAJSZYBCIEJ.
                  Dokladnie tak samo ma sie sprawa z "odchodzaca atrakcyjnoscia" na ktora sie
                  powolujesz. Spadek tej atrakcyjnosci TRZEBA odniesc do spadku atrakcyjnosci we
                  wszystkich innych opcjach (np. geograficznych) oraz stabilnosci utrzymania sie
                  tej sytuacji w interesujacym cie (czas trwania twojego zycia) okresie czasu.

                  Podsumowujac:
                  w Stanach jest KLAWE ZYCIE.
                  Zmienia sie jedynie dywersyfikacja dobrobytu i nedzy co jest zjawiskiem
                  absolutnie prawidlowym w trudnych czasach:
                  MUSI przetrwac NAJSILNIEJSZY.


                  • bruner69 Tu sie zgadzam 02.10.05, 19:10
                    Gość portalu: LastBoyscout napisał(a):


                    > w Stanach jest KLAWE ZYCIE.
                    > Zmienia sie jedynie dywersyfikacja dobrobytu i nedzy co jest zjawiskiem
                    > absolutnie prawidlowym w trudnych czasach:


                    Prawda.
                    Klasa srednia musi wybierac czy wypic dobra kawe czy zatakowac paliwo.
                    Biedakow coraz wiiecej, przesiadaja sie na rowery albo konie.
                    Najbogatsi lataja B747/ Air Force 1, przepalajac w jeden lot paliwo, ktore
                    starczyloby dla 20 000-cznej miesciny na tydzien.
                    Super dywersyfikacja.

                    > MUSI przetrwac NAJSILNIEJSZY.
                    Ilu przetrwa?



                    >
                    >
                    • Gość: LastBoyscout Re: Tu sie zgadzam IP: *.ca-sanfranc0.sa.earthlink.net 02.10.05, 21:17
                      >>>Tu sie zgadzam<<

                      Dzieki :)


                      > Ilu przetrwa?

                      To nienajlepiej sformulowane pytanie.
                      Zatarcie sie roznic pomiedzy partia republikanska i demokratyczna (w jednej i
                      drugiej rzadza od dawna najbogatsi) po wygraniu zimnej wojny NIE JEST przypadkowe.
                      Tylko Polacy potrafili wygrac pod Grunwaldem a potem urzadzic sobie radosne
                      balety ZAMIAST pogodnic Prusakow z Polski tak daleko aby zatrzymac sie
                      dopiero ZA BERLINEM na ladnych kilka stuleci...

                      Amerykanie po wygranej zabrali sie za realizacje PRAWDZIWEGO CELU tej dluuuugiej
                      i droooogiej wojny = rozszerzenie sfery wplywow oraz zaprzegniecie przegranych
                      do pracy dla siebie. Takiego zadania NIE MOGLA podjac sie amerykanska biedota a
                      nawet warstwa srednia bo jest na to zwyczajnie za glupia. Podjeli sie tego
                      amerykanscy INWESTORZY = profesjonalisci ale nie za darmo a za ulgi podatkowe,
                      korzystne uwarunkowania prawne, wyparcie konkurencji (Unia: droga ropa) wsparcie
                      polityczne i militarne.
                      Efekt? Rekordowe inwestycje amerykanskie na swiecie i rekordowe inwestycje
                      swiata w USA.
                      Dlaczego? Bo w Ameryce MA BYC klawo.
                      Deficyt? Pozyczka jest nieodlacznym elementem inwestycji a NAJLEPIEJ pozycza sie
                      od tego komu kto JEST zainteresowany sukcesem naszej inwestycji (zolci).
                      Jedynym prawdziwym wymiernikiem korzysci z inwestycji jest wyzsza stopa jej
                      zyskow od stopy kosztu pozyczki.

                      Problemem pozostaje żółty atom gdyby cos z tymi inwestycjami cos naszym nie wyszło.
                      Hmmmm.
                      Ide po drugie piwo ... :(


                    • 0sa Re: Tu sie zgadzam 02.10.05, 22:17
                      bruner69 napisała:

                      > Biedakow coraz wiiecej. . .

                      Narazie nie widac ich wielu ale jezeli bedzie ich zbyt wiele to
                      mozna ich po prostu deportowac. . .
        • felusiak1 i jeszcze jedno 29.09.05, 19:51
          dotychczas splacalo sie karty kredytowe w trybie 60 lub 72 miesiace.
          Obecnie przechodzi sie na system 48 miesiecy. Zatem twoje 2% i 4% to bzdury.
          • Gość: borrek Re: i jeszcze jedno IP: *.h.pppool.de 29.09.05, 22:15
            www.cagle.com/working/050928/stayskal.gif
        • Gość: jast Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... IP: *.arc.nasa.gov 30.09.05, 01:39
          > Ceny benzyny to jeden z elementow sytuacji ekonomicznej przecietnego
          > amerykanina ktory juz nie wiaze konca z koncem (oszczednosci -0.6% GDP)

          Przecietny europejczyk JUZ dawno nie wiaze konca z koncem.
          • Gość: Jan Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.05, 12:33
            ...nie wiaze konca z koncem bo oszczedza.!!.W Niemczech 10% a w Holandii 12% pensji.
            W USA oszczedza sie minus z pensji...
            • Gość: robak Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.09.05, 21:30
              > W USA oszczedza sie minus z pensji...

              bo kupuja drogie domy na ktorych Europejczykow wogole noe byloby stac. W
              Europie mieszkasz za to w kurnikowych mieszkaniach.
              • caesar_pl Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... 30.09.05, 22:44
                Te "drogie" domy jak zawieje to leca z wiatrem.Widzialem w telewizji,ze tylko domy murowane staly na swoim miejscu.Widzialem nawet pare domow w klinkierze.Mialy tylko trocze zniszczone dachy.Ale domy murowane byly bardzo rzadko.Oznacza,ze za drogie dla przecietnosci.90% to tektora.Chodzi o Los Angeles i Kathrina.
                • Gość: robak Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 30.09.05, 23:00
                  >Chodzi o Los Angeles i Kathrina

                  co ma Los Angeles do Kathriny panie medrco?
                  Domy sa obliczone na pewna sile wiatru. Jak chcesz to mozesz sobie budowac z
                  cegly, nawet sa w USA domy ze stali jak komus sie podoba. Te domy z "tektury" -
                  zawniam cibie ze chetnie pewnie bys zamieszkal w takim niejednym "tekturowym"
                  domu.
                  • caesar_pl Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... 01.10.05, 16:48
                    No chyba wole moj murowany niz amerykanski tekturowy.
                    • 0sa Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... 01.10.05, 23:21
                      W USA znacznie wieksza czesc mieszkancow posiada swoje wlasne domy niz w Polsce
                      wiec raczej trudno bedzie Ci tam zaimponowac komukolwiek
                      • caesar_pl Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... 02.10.05, 11:15
                        O jakich domach mowisz?Bo te co pokazywali w telewizji to takie parterowe dacze,
                        prawdopodobnie bez piwnicy.Jak w takich domach musi byc cieplo i zimno.
                        A czy standart taki wysoki?Jesli srednia cena domu w USA wynosi 220 tys $ to znaczy ,ze jedni maja domy po 300 000 a inni po 150.Za 150 tys domek to przeciez bieda.
                        To troche wiekszy drewniany kamping.
                        • Gość: jast Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 02.10.05, 20:23
                          > O jakich domach mowisz?Bo te co pokazywali w telewizji to takie parterowe
                          dacze

                          To co pokazywali w TV to domy biedoty w Nowym Orleanie. Za $150 tys. to wcale
                          nie zaden kamping - cena domu w USA bardzo zalezy od rejonu, nie od
                          samego "domu". W rejonach gdzie domy sa tanie za $150 tys mozesz miec calkiem
                          dobry dom. Widac ze jestes ignorantem jesli chodzi o nieruchomosci w USA.
                        • 0sa Re: USA-gorzej, biedniej, drozej... 02.10.05, 22:30
                          caesar_pl napisał:

                          > O jakich domach mowisz? Bo te co pokazywali w telewizji to takie parterowe
                          > dacze, prawdopodobnie bez piwnicy.Jak w takich domach musi byc cieplo
                          > i zimno.

                          Nie jestem pewny jaki ty domy widziales w telewizji ale napewno nie byly
                          to domy w Northport
        • 0sa Re: Analfabetyzm ekonomiczny 30.09.05, 03:42
          Gość portalu: JGA napisał(a):

          > Ceny benzyny to jeden z elementow sytuacji ekonomicznej przecietnego
          > amerykanina ktory juz nie wiaze konca z koncem (oszczednosci -0.6% GDP)
          . . .
          Ludzie ktorzy mieszkaja w USA a zamiast efektywnie inwestowac w cokolwiek
          (ostatnio moze to byc oczywiscie przemysl naftowy -:) lokuja swoje pieniadze w
          oszczednosciach bankowych nie powinno sie nawet nazywac Amerykanami ale po
          prostu tym czym sa czyli analfabetami finansowymi. Tylko zupelny analfabeta przy
          cenach oprocentowania i kredytu w ostatnich latach bliskich zera nadal oszczedza
          pieniadze w banku zamiast inwestowac w cokolwiek (np. wlasny dom czy aukcji w
          firmie naftowej).

          > Ceny oleju opalowego i gazu ziemnego tez wzrosly i moga wzrosnac jeszcze
          > wiecej, bowiem huragan RITA i KATRINA obnizyly powaznie zdolnosc produkcyjna
          > amerykanskiego przemyslu naftowego. Mozna zaryzykowac twierdzenie, ze podwyzki
          > energii moga dodac okolo 100 US$ miesiecznie do wydatkow przecietnej rodziny.

          W tej chwili USA jest trzecim najwiekszym producentem ropy naftowej na swiecie
          wiec jest oczywiste ze wiekszosc ludzi inwestujacych w ostatnich latach zarobilo
          sporo pieniedzy na wzroscie cen ropy. Zamiast biadolic trzeba bylo zaiwestowac
          te $100 co najmniej rok temu a jeszcze lepiej kilka lat temu i mialoby sie na
          oplacenie kosztow paliwa do samochodow czy ogrzewania n nastepne 10 lat.

          Poza tym wbrew temu co pisze GW i wiekszosc analfabetow ekonomicznych ceny ropy
          i produktow pochodnych nie wzrastaja po huraganach lecz spadaja i w
          rzeczywistosci ceny zawsze spadaja z uwagi na gwaltownie zmniejszajacy sie popyt
          na benzyne o tej porze roku zwiazany z koncem wakacji. Przed koncem wakacji i
          przed huraganami cena za barylke byla wyzsza i teraz po huraganach spadal o
          okolo 10%. Ceny beda spadac lub utrzymywac sie w miejscu a nastepny
          fundamentalny wzrost lub spadek nastapi za okolo 2-3 miesiace w zaleznosci jaka
          zima bedzie prognozowana w USA.

          Wyzsze ceny ropy naftowej sa oczywiscie nieszczesciem tylko dla kazdego kto nie
          inwestowal w przemysl naftowy w ostatnich kilku latach. Ale tak jest zawsze --
          swiat sie zawsze dzieli na tych co potrafia zainwestowac poprawnie i na tych co
          oszczedzaja. Kilkanascie lat temu wiekszosc Amerykanow inwestowala w Internet i
          Telekomunikacje ale wielu znalazlo sie takich co w tym czasie lokowalo
          oszczednosci w banku i narzekalo. Nastepnie w ostatnich latach ludzie
          przestawili sie na inwestycje wlasnie glownie w energie i w nieruchomosci w USA.
          USA jest w tej chwili trzecim najwiekszym producentem ropy naftowej wlasnie z
          powodu wysokich cen ropy i oczywiscie nie tylko kazdy kto inwestowal w przemysl
          naftowy zarabia ale caly przemysl naftowy i cale dziedziny ekonomii obslugujace
          ten przemysl. Ten cykl ekonomiczny, jak kazdy inny zbliza sie do konca i za
          kilka lat kiedy ceny ropy i nieruchomoscie spadna kilkakrotnie to USA stanie sie
          byc moze tylko 10tym najwiekszym producentem ropy i inwestorzy na nowo beda
          musieli poszukac sobie innej dziedziny do lokowania swoich zarobkow. Historia
          kolem sie toczy ale, jak zwykle, wiele ludzi nie potrafi wyciagnac lekcji nawet
          z histori kilku lat wstecz i oczywiscie kiedy inni beda zarabiac na czyms nowym
          oni, jak zwykle beda lokowac pieniadze w banku i narzekac glownie na rosnace
          ceny czegokolwiek wtedy.
          • gnebon_puczymorda Re: W KWESTII Analfabetyzmu ekonomicznego 30.09.05, 14:54
            Ludzie ktorzy mieszkaja w USA a zamiast efektywnie inwestowac w cokolwiek
            > (ostatnio moze to byc oczywiscie przemysl naftowy -:) lokuja swoje pieniadze w
            > oszczednosciach bankowych nie powinno sie nawet nazywac Amerykanami ale po
            > prostu tym czym sa czyli analfabetami finansowymi. Tylko zupelny analfabeta
            przy
            > cenach oprocentowania i kredytu w ostatnich latach bliskich zera nadal
            oszczedza
            > pieniadze w banku zamiast inwestowac w cokolwiek (np. wlasny dom czy aukcji w
            > firmie naftowej).

            Święta racja - korzystaj z wealth effect. Niech biedni Azjaci utrzymują bogate
            USA...
            Nie wiem czy wiesz, ale Twoje podejście to klasyczny pumping the bubble.
            Greenspan już się boi, co z tego będzie i dlatego FED dalej podnosi...chcą
            zatrzymać takich jak Ty. I chyba mają rację, bo wiedzą z historii, że gdy bańka
            pęka, wielu płacze. Nie inaczej będzie kiedyś z RE bubble.

            w
            > rzeczywistosci ceny zawsze spadaja z uwagi na gwaltownie zmniejszajacy sie
            popyt
            > na benzyne o tej porze roku zwiazany z koncem wakacji. Przed koncem wakacji i
            > przed huraganami cena za barylke byla wyzsza i teraz po huraganach spadal o
            > okolo 10%. Ceny beda spadac lub utrzymywac sie w miejscu a nastepny
            > fundamentalny wzrost lub spadek nastapi za okolo 2-3 miesiace w zaleznosci
            jaka zima bedzie prognozowana w USA.
            Co do benzyny zgoda - co do ropy - nie. Ropa ma 2 okresowe szczyty - w okolicy
            Veteran's Day - rafinerie kupują przed sezonem wakacyjnym do przerobu na
            benzynę i koniec października - przed sezonem grzewczym (przerób na heating
            oil).
            Z tą ceną też nie tak prosto - zależy ile rafinerii i platform huragany
            zniszczyły. Ropa spada teraz z 2 powodów - otwarcie rezerw strategicznych USA i
            uszkodzenia w Zatoce Meksykańskiej mniejsze niż rynek się spodziewał.
            • 0sa Re: Analfabetyzm ekonomiczny 30.09.05, 20:15
              gnebon_puczymorda napisał:

              > Święta racja - korzystaj z wealth effect. Niech biedni Azjaci utrzymują bogate
              > USA...
              > Nie wiem czy wiesz, ale Twoje podejście to klasyczny pumping the bubble.
              > Greenspan już się boi, co z tego będzie i dlatego FED dalej podnosi...chcą
              > zatrzymać takich jak Ty. I chyba mają rację, bo wiedzą z historii, że gdy
              > bańka pęka, wielu płacze. Nie inaczej będzie kiedyś z RE bubble.

              W ekonomii nie ma sentymentow (a jezeli sa to nie powinno ich byc). Inwestorzy
              tez powinni dostosowac sie do zmieniajacych warunkow natychmiast. Przy
              oprocentowaniu i kredycie bliskim zera NAPRAWDE musisz byc po prostu
              niedorozwinietym aby lokowac oszczednosci w banku. Na to nie ma
              usprawiedliwienia. . .

              Dlaczego niby Ty masz sie zastanawiac nad problemem "Azjatow" ktorzy daja ci
              pieniadze na blisko zerowe oprocentowanie? Twoim obowiazkiem jako inwestor jest
              uzyskanie jak najatrakcyjniejszych warunkow do swojego kredytu i jezeli w danej
              chwili nie "Eskimosi" ale "Azjaci" daja ci zerowe oprocentowanie to jaki w tym
              problem?

              Poza tym umawiajac sie z "Azjatami" na zerowe oprocentowanie przyczyniasz sie do
              rozwoju ich ekonomii. Biorac pod uwage kilkanascie lat deflacji w Japonii
              gwarancja zerowego oprocentowania dla wiekszosci Japonczykow jest WSPANIALA
              inwestycja dla nich.

              Cykle ekonomiczne sa, byly, i beda zawsze takie same obojetnie co w miedzyczasie
              wyczytales z fusow i obojetnie tez co powiedzial Greenspan. Terazniejszy cykl
              ekonomiczny zbliza sie do konca i naturalne jest ze wzrastaja stopy,
              oprocentowanie i koszt kredytu. Ale wszystko po koleji
            • 0sa Re: Macro i Micro 01.10.05, 22:00
              gnebon_puczymorda napisał:

              > > Ludzie ktorzy mieszkaja w USA a zamiast efektywnie inwestowac w cokolwiek
              > > (ostatnio moze to byc oczywiscie przemysl naftowy -:) lokuja swoje
              > > pieniadze w oszczednosciach bankowych nie powinno sie nawet nazywac
              > > Amerykanami ale po prostu tym czym sa czyli analfabetami finansowymi.
              > > Tylko zupelny analfabeta przy cenach oprocentowania i kredytu w ostatnich
              > > latach bliskich zera nadal oszczedza pieniadze w banku zamiast inwestowac
              > > w cokolwiek (np. wlasny dom czy akcje w firmie naftowej).
              >
              > Święta racja - korzystaj z wealth effect. Niech biedni Azjaci utrzymują bogate
              > USA...
              > Nie wiem czy wiesz, ale Twoje podejście to klasyczny pumping the bubble. . .

              Mieszasz dwa zupelnie inne pojecia. Po pierwsze mowa jest o indywidualnych
              ludziach i indywidualnych inwestorach i przypuszczam ze do Greenspana ci daleko
              a w Federal Reserve zapewne nie pracujesz wiec nie ma podstaw sadzic ze masz,
              czy nawet chcesz miec, jakikolwiek wplyw na makroekonomie USA.

              Jezeli wiec nie zajmujesz sie makroekonomia USA to i tak prywatnie jako obywatel
              czyli citizen Gnebon Puczymorda twoim zadaniem ZAWSZE jest zarobienie jak
              najwiecej pieniedzy dla siebie, rodziny etc. jak najmniejszym kosztem wiec
              oczywiscie Twoim zadaniem miedzy innymi bedzie "research" i szukanie najlepiej i
              najszybciej rozwijajacych sie galezi ekonomii i inwestowanie w nie
          • johnxxv Problem 30.09.05, 15:07
            > Ludzie ktorzy mieszkaja w USA a zamiast efektywnie inwestowac w cokolwiek
            > (ostatnio moze to byc oczywiscie przemysl naftowy -:) lokuja swoje pieniadze w
            > oszczednosciach bankowych nie powinno sie nawet nazywac Amerykanami ale po
            > prostu tym czym sa czyli analfabetami finansowymi.

            Ludzie bardzo bogaci, ktorzy mieszkaja w USA ,wiedza co zrobic z pieniedzmi.
            Ludzie "normalni" w USA pieniedzy nie maja, tylko dlugi. Ostanio pani doradca
            finasowy radzila, by sie nie przejmowac, jesli nie ma sie kopletnie nic na
            savings account, a splacenie domu to skrajna glupota.
            W USA bogiem jest Kredyt i Wydawanie Pieniedzy.2/3 ekonomii to consumer
            spending.
            • 0sa Re: Bogaci, Normalni, Analfabeci 30.09.05, 21:01
              johnxxv napisał:

              > > Ludzie ktorzy mieszkaja w USA a zamiast efektywnie inwestowac w cokolwiek
              > > (ostatnio moze to byc oczywiscie przemysl naftowy -:) lokuja swoje
              > > pieniadze w oszczednosciach bankowych nie powinno sie nawet nazywac
              > > Amerykanami ale po prostu tym czym sa czyli analfabetami finansowymi.
              >
              > Ludzie bardzo bogaci, ktorzy mieszkaja w USA ,wiedza co zrobic z pieniedzmi.
              > Ludzie "normalni" w USA pieniedzy nie maja, tylko dlugi. Ostanio pani doradca
              > finasowy radzila, by sie nie przejmowac, jesli nie ma sie kopletnie nic na
              > savings account, a splacenie domu to skrajna glupota.
              > W USA bogiem jest Kredyt i Wydawanie Pieniedzy.2/3 ekonomii to consumer
              > spending.

              Byc moze dlatego nadal bogaci sia bogatymi, normalni normalnymi, a analfabeci
              analfabetami.

              A tak naprawde to ja osobiscie raczej nie przejmowalbym sie przecietnym
              amerykaninem ktory z reguly inwestuje sporo (jeden z najwiekszych wskaznikow na
              swiecie) wiec i takze pozwala sobie na wydatki wyzsze niz inni. Ostatecznie to
              ze przecietny amerykanin mieszka w wiekszym i lepszym domu, to ze kupuje roznego
              rodzaju lepsze urzadzenia do tego domu, czy to ze ma wiecej wiekszych i lepiej
              wyposazonych samochodow, czy nawet to ze korzysta z taniego kredytu wszystko
              jest pozytywnym zjawiskiem nie tylko dla USA ale dla calego swiata.

              Wiekszosc ekonomistow z calego swiata zgadza sie ze problem dla ekonomii calego
              swiata oczywiscie byly tylko wtedy kiedy ten przecietny amerykanin ograniczylby
              swoje wydatki. Nawet ten tani kredyt z ktorego amerykanie korzystaja przyczynia
              sie do rozwoju calych ekonomii takich jak Japonia etc.
              • Gość: Japoniec Re: Japonia i deflacja...stare dane. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 00:21
                niektorzy zapominaja
                > ze w Japoni od kilkunastu lat panuje deflacja wiec w takich warunkach
                uzyskanie
                > nawet REALNEGO zerowego oprocentowania dla Japonczyka jest WSPANIALA
                alternatyw
                > a
                > i inwestycja.

                Może to nie jest analfabetyzm ekonomiczny, ale brak wiedzy w tym temacie na
                pewno. Deflacja w Japonii skończyła się w 2002.
                Od 2 lat Japonia ma najsilniejsze od 13 lat ożywienie gospodarcze.
                Po raz pierwszy od 12 lat ceny gruntów i nieruchomości w Japonii rosną w 2005 r.
                Masz dane sprzed 3 lat.
                • 0sa Re: Japonia i ozywienie -:))) 01.10.05, 19:09
                  Gość portalu: Japoniec napisał(a):

                  > Od 2 lat Japonia ma najsilniejsze od 13 lat ożywienie gospodarcze. . .

                  Rzeczywiscie ozywienie -:) ale to tylko dla Japonczyka. Z roku na rok propaganda
                  twierdzi ze deflacj zostanie zakonczona w nastepnym roku ale nic z teglo. Co
                  prawda, jak na Japonie to rzeczywiscie mozna mowic o ozywieniu
    • gnebon_puczymorda Re: USA-gorzej, biedniej i mniej prawdziwie (dane) 30.09.05, 15:05
      Jak to jest z tymi danymi w USA o PKB, panowie Amerykanie? Manipulują danymi,
      czy nie?
      Felusiak, co Ty, zawsze chętny do obrony oficjalnych instytucji w USA o tym
      sądzisz??
      2Q GDP Unchanged (someone please explain how)

      I already made it clear that I have strong reservations about the revised 1st
      Quarter GDP (as well as other data).
      A few days ago, we've seen 2Q GDP revisions came in unchanged from the original
      3.3%.
      Question: We know what aspects get measured, and what they were upon the
      initial and revised release. Let's compare :

      · U.S. exports rose by 10.7%, instead of the earlier reported 13.2% increase.
      (Source: Department of Commerce).

      · 2Q Corporate profits (after taxes) rose 5.3% to $975 billion
      • 0sa Re: Analfabetyzm ekonomiczny 01.10.05, 19:00
        Gość portalu: Japoniec napisał(a):

        > Może to nie jest analfabetyzm ekonomiczny, ale brak wiedzy w tym temacie na
        > pewno. Deflacja w Japonii skończyła się w 2002.
        > Od 2 lat Japonia ma najsilniejsze od 13 lat ożywienie gospodarcze. . .

        Ozywienie? Ja pamietam jak u szczytu rozwoju ery dot.com, przy koncu lat
        1990tych mowiono ze wlasnie po latach zastoju boom w Japonii zacznie sie od
        nastepnego roku. Po krachu dot.com mowiono ze teraz albo w najblizszym roku to
        napewno nastapi ozywienie w Japonii poniewaz inwestorzy ktorzy zarobili miliardy
        dolarow w USA musza je gdzies ulokowac i Japonia bedzie tym krajem.

        Co roku od lat prognozuje sie ze Japonia wyjdzie z deflacji i identycznie jest w
        tym roku
      • 0sa Re: Deflacja w Japonii 01.10.05, 21:02
        Gość portalu: Japoniec napisał(a):
        . . . Deflacja w Japonii skończyła się w 2002.

        Nic podobnego nie stalo sie w 2002 roku. Deflacja byla w 2002 roku i kazdym roku
        pozniej do tej pory. Rok 2005 moze okazac sie przelomowym ale
        najoptymistyczniejsze prognozy na ten rok daja najwyzej 0.1% na plusie. W
        rzeczywistysci w kazdym z poprzednich lat prognozy byly jeszcze bardziej
        optymistyczniejsze i nie udalo sie przelamac deflacji.

        Co prawda koniec roku sie zbliza i w ostatnich tygodniach widac znowu sporo mowy
        o reformach i np. samo sprzedanie panstwowego dinozaura w postaci poczty napawa
        optymizmem, jezeli to sie uda ale z drugiej strony w Japonii mamy reformy (lub
        raczej pseudoreformy) od lat i zawsze zanim do czegos konkretnego dojdzie to
        wszystko rozchodzi sie po kosciach.
        • Gość: JOrl Re: Deflacja w Japonii IP: *.dip.t-dialin.net 03.10.05, 00:14
          0sa napisała:

          > Gość portalu: Japoniec napisał(a):
          > . . . Deflacja w Japonii skończyła się w 2002.
          >
          > Nic podobnego nie stalo sie w 2002 roku. Deflacja byla w 2002 roku i kazdym
          rok
          > u
          > pozniej do tej pory. Rok 2005 moze okazac sie przelomowym ale
          > najoptymistyczniejsze prognozy na ten rok daja najwyzej 0.1% na plusie. W
          > rzeczywistysci w kazdym z poprzednich lat prognozy byly jeszcze bardziej
          > optymistyczniejsze i nie udalo sie przelamac deflacji.
          >
          > Co prawda koniec roku sie zbliza i w ostatnich tygodniach widac znowu sporo
          mow
          > y
          > o reformach i np. samo sprzedanie panstwowego dinozaura w postaci poczty
          napawa
          > optymizmem, jezeli to sie uda ale z drugiej strony w Japonii mamy reformy (lub
          > raczej pseudoreformy) od lat i zawsze zanim do czegos konkretnego dojdzie to
          > wszystko rozchodzi sie po kosciach.

          A nie jest tak z Japonia ze ona wlasnie przesuwa masowo proste produkcje do
          Chin w tych ostatnich 15 latach? I dlatego wlasnie nie maja wzrostow
          gospodarczych liczonych w pieniadzach?
          Ale rozwoj techniki maja. I to ogromny.
          Japonia wiecej exportuje do ChRL jak importuje z tamtad. ChRL jest dla Japonii
          miejscem produkcji do expansji na Swiat. A zwlaszcza do USA.
          Pozdrowienia
          • Gość: Jan Re: Deflacja w Japonii IP: *.dip.t-dialin.net 03.10.05, 01:09
            Byl wywiad z Niemcem,co ma 8 fabryk w Chinach.Powiedzial,ze w Chinach 800 robotnikow robi to samo co 2 Niemcow w Niemczech.Taka roznica technologiczna.Powiedzial,w Czechach juz nikt nie inwestuje,bo koszty wysokie.W Chinach z kazdym rokiem rosna koszty,bo zarabia sie wiecej.To skonczy sie w 2030 roku.I wtedy Niemcy beda gora,bo wszystko zautomatyzowane.Niemcy wyprzedzaja innych.Chyba facet ma racje,jak w Chinach ma tyle firm,i to od 20 lat...
      • Gość: felusiak1 Re: USA-gorzej, biedniej i mniej prawdziwie (dane IP: *.nyc.res.rr.com 01.10.05, 22:26
        szanowny panie gnebon_puczymorda to co pan przytoczyl nie ma bezposredniego
        wplywu na wysokosc GDP. To co pan przytoczyl to stek absolutnych bzdur.
        Nie rozumiem dlaczego upiera sie pan przy twierdzeniu, ze USA koloryzuja dane
        a jednoczesnie uznaje pan niektore z nich za absolutnie prawdziwe. I tak wzrost
        w pana pojeciu jest zawsze koloryzowany a spadek jest prawdziwy gdyz potwierdza
        panskie uprzedzenia.
        W jaki sposob mniejszy niz oczekiwano wzrost eksportu wplywa na wysokosc i
        wzrost PKB? W jaki sposob zyski korporacji ujete sa w PKB? I jaki zwiazek spadek
        zapasow
        wplywa na PKB?
        Jest rzecza oczywista, ze cytowany przez ciebie tekst pomija dynamike importu.
        Import a raczej saldo obrotow z zagranica wplywa bezposrednio na wysokosc PKB.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja