meerkat1
14.11.05, 23:18
eva_swallow 14.11.05, 21:25 + odpowiedz
Pożegnanie z Paryżem
Francja traci monopol na ekskluzywne kosmetyki, tak jak wcześniej straciła go
na modę czy wino.
Francuzi nie muszą mieć monopolu na urodę, zwłaszcza że tak naprawdę dobrzy
byli tylko w perfumach" - mówiła pod koniec lat 40. Amerykanka Est`e Lauder,
matka chrzestna współczesnego przemysłu kosmetycznego. Dziś i w perfumach
Francuzi przestają być dobrzy. Spada bowiem udział francuskich kosmetyków w
światowym rynku dóbr luksusowych. Markom takim jak Guerlain, Dior czy
Givenchy mocno zagraża konkurencja w postaci Shiseido, Kanebo czy Clinique.
Zamożni klienci, którzy do tej pory zaopatrywali się w kosmetyki głównie we
Francji, coraz częściej odwracają się od produktów made in France. Już dziś
we Włoszech, Wielkiej Brytanii czy Chinach produkty francuskie wyparły te z
Japonii i USA.
Francja traci monopol na ekskluzywne kosmetyki, tak jak wcześniej straciła go
na modę czy wino. Tym razem może go stracić także przez ignorancję. Niemal
walkowerem oddała kosmetykę naturalną, która z trendu przerodziła się w
ostatnich dwóch dekadach w dominujący kierunek branży kosmetycznej.
Kremu, nad którym pracowali fizycy z NASA
Konkurencją dla Francuzów stali się też Amerykanie
Nie zagrożona wcześniej pozycja Francji chwieje się, bo producenci kosmetyków
z innych krajów postawili na specjalizację. Japończycy skupili się na
wytwarzaniu tzw. kosmetyków trzeciej generacji i zaczęli produkować specyfiki
zdolne do "rozpoznawania" niedoskonałości skóry i wydzielania z siebie
najlepszych dla niej składników. Do wyrobu tych produktów używają wyłącznie
tradycyjnych składników (m.in. ryżu, jedwabników, drzewa wiśni czy zielonej
herbaty). Firma Shiseido w ciągu ostatnich trzech lat zanotowała 300-proc.
wzrost zysków, a wartość jej sprzedaży przekroczyła 5 mld dolarów (m.in. z
ziarna ryżu i jego otrębów specjaliści z laboratorium Shiseido wydzielili
nawadniający hydrolizat i wygładzający olej, zawierający witaminy A i E).
Japońska firma jest też pionierem na rynku balsamów wspomagających
odchudzanie.
Dzięki najnowszej linii Body Creator Shiseido może pogrążyć koncern Louis
Vuitton Moet Hennesy, którego łączna sprzedaż kosmetyków (m.in. Christiana
Diora, Guerlaina czy Givenchy) wyniosła w ubiegłym roku 2,4 mld euro.
Shiseido gonią inni japońscy potentaci - Kanebo Cosmetics i Annayake. Kanebo,
wynalazca m.in. pierwszej nierozmazującej się szminki odbudowującej naskórek
ust, ogłosił właśnie rekordową wartość sprzedaży, która przekroczyła miliard
dolarów. Z kolei Annayake, najnowszy pupilek rynku kosmetycznego, co roku
podwaja swoje zyski. Najnowszym hitem firmy są preparaty z dodatkiem róży
jerychońskiej - rośliny o nadzwyczajnych zdolnościach do gromadzenia wody.
Konkurencją dla Francuzów stali się też Amerykanie. Koncern Est`e Lauder,
skupiający tak prestiżowe marki jak Clinique, La Mer i Est`e Lauder,
kontroluje dziś 46 proc. amerykańskiego i 21 proc. światowego rynku
kosmetyków.
Nie bez znaczenia było włączenie do grupy kosmetyków Donny Karan czy Bobbi
Brown - dawnej makijażystki takich gwiazd jak Angelina Jolie. Wzmocniony
znanymi nazwiskami koncern może sobie teraz pozwolić na sprzedaż najdroższych
specyfików na świecie. Słoiczek Lauder`s Re-Nutriv Ultimate Lifting Creme -
kremu, nad którym pracowali fizycy z NASA, kosztuje aż tysiąc dolarów. Wbrew
obawom analityków, sprzedaż kosmicznego kremu przyniosła koncernowi w zeszłym
roku wzrost sprzedaży tzw. białej kosmetyki o 8 proc.
Zmierzch kreatorów
Groźba utraty monopolu Francji na rynku luksusowych kosmetyków jest
spowodowana silniejszym niż gdziekolwiek indziej na świecie powiązaniem
specyfików do urody z wielką modą. To właśnie wielcy kreatorzy stali się w XX
wieku motorem francuskiego rynku urody. W Stanach Zjednoczonych luksusowe
kosmetyki mogły istnieć bez wsparcia haute couture. We Francji moda i uroda
stanowiły i stanowią jedność. Od Chanel No. 5 wylansowanego przed wojną przez
Coco Chanel i zapachu Arpege wykreowanego pod szyldem Jeanne Lanvin po
współczesny puder męski Jeana Paula Gaultiera. Od co najmniej półwiecza swoje
linie kosmetyków ma każdy szanujący się francuski projektant. Nie byłoby w
tym nic niebezpiecznego, gdyby nie fakt, że francuska moda jako jedyna
przeżywa poważny kryzys.
Ostatnie problemy marek Yves Saint Laurent i Christian Lacroix, którym grozi
całkowite zniknięcie z rynku, sprawiają, że ranga francuskich kosmetyków
maleje. Stąd rosnąca popularność wód włoskich, na przykład Prady czy Giorgio
Armaniego, amerykańskich - Calvina Kleina i Donny Karan, czy mocna ostatnio
pozycja kosmetyków brytyjskiego Burberry.
25 listopada Dniem Protestu Przeciw firmie L`Oreal
Przyszłość produktów pielęgnacyjnych jest ściśle powiązana z medycyną.
Balsamy czy peelingi już teraz stają się wspomagaczami. - Za kilka lat nikt
już nie będzie oczekiwał, że dobry krem zlikwiduje zmarszczki, a balsam
wygładzi ciało.
Od tego będą pozbawione otoczki haute couture i wielkich nazwisk medykamenty
kosmetyczne - mówi Maria Szajkowska, specjalistka od urody z pisma "Le
Nouvelle Estetique". Tak jak w prawdziwej medycynie napar z ziół nie zastąpi
leku, tak w kosmetyce, w dążeniu do perfekcji medykamentów nie zastąpi się
uniwersalnymi kremami. To kolejne zagrożenie dla francuskiej dominacji na tym
rynku. W kosmetyce profesjonalnej liczą się bowiem firmy spoza Francji.
Również przywiązanie do tradycji może spowodować utratę zaufania klientów.
Lobby producentów kosmetyków zmusiło rząd Francji do zdecydowanego protestu
przeciwko ustanowionemu od 2009 r. przez Parlament Europejski zakazowi
testowania kosmetyków na zwierzętach. Na ekologicznie uświadomionym Zachodzie
spowodowało to wezwanie do bojkotu francuskich kosmetyków. Dostało się
zarówno gigantom na rynku luksusu, jak i liderom rynku masowego. Organizacja
Naturewatch Campaign ustanowiła nawet 25 listopada Dniem Protestu Przeciw
firmie L`Oreal.
Dla Francuzów kosmetyki to sprawa wagi państwowej - nie tylko ze względu na
sentymenty i dumę z kreatorów dóbr luksusowych. Nie licząc przemysłu
zbrojeniowego, perfumy i artykuły do pielęgnacji ciała, które Francja
sprzedaje za granicę, są jednymi z czterech - obok produktów przemysłu
kosmicznego, win oraz produktów branży motoryzacyjnej - najważniejszymi
sektorami eksportu.
Upadek kosmetycznej potęgi Francji nie będzie więc jedynie końcem mitu.