Dodaj do ulubionych

6 mln Polaków chce emigrować. Ty też?

28.09.01, 08:16
Blisko sześć milionów Polaków, czyli aż 40 proc. polskiej siły roboczej,
chciałoby pracować i mieszkać za granicą, z czego ponad 20 proc. jest na to
zdecydowane - wynika z najnowszego opracowania firmy doradczej
PricewaterhouseCoopers. Sądzisz, że to prawda?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 08:41
      Ja juz to zrobilam. I to sytuacja w Polsce mnie do tego zmusila, gdyz po
      studiach(medycyna) oferowano mi raczej zasilek niz pensje.
      Moze 6 mln chce migrowac, ale ile % z tej liczby naprawde to zrobi i co
      najwazniejsze utrzyma sie (mam na mysli znajdzie prace i zadowolenie) w nowym
      kraju to co innego. W kazdym razie nie dziwi mnie ta liczba. Sytuacja w Polsce
      dla wielu grup spolecznych jest nie najciekawsza, wiec dlaczego dziwimy sie
      mlodym ludziom ktorzy chca zyc normalnie i nie skrecac sie z zazdrosci na mysl
      o rowiesnikach z 'Zachodu' ktorzy maja zupelnie inne realia?
        • Gość: Ita Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 213.76.182.* 28.09.01, 12:52
          Sądzę, że liczba ta jest mocno przesadzona, choćby ze wzgledu na bariery
          językowe. Bez znajomości języka trudno znależć pracę, tym bardziej dobrą i
          chyba minęły już czasy gdy inteligenci jeździli na zachód sprzątać itp. Co
          innego z osobami słabo wykształconymi, ale im tak samo będzie trudno znaleźć
          dobrze płatną pracę jak i w kraju z tego samego pomodu, braku zapotrzebowania
          na niewykształconą siłe roboczą. Wielu młodych ludzi wyjeżdza, zostaje na jakiś
          czas, ale ilu ich jest? Wcale nie tak wielu, jadą do pracy w barach itp. Czy o
          to chodzi młodym wykształconym ludziom? W Polsce szuka pracy na swoim poziomie
          a pojedzie do pracy fizycznej? Nie sądzę, może na krótko, ale gdy się
          przekona,że "zachód" tylko dla niektórych jest kolorowych to wróci.
          Ja byłam kilkakrotnie na zachodzie w ramach wymiany w kilku krajach
          europejskich, proponowali mi pozostanie, całkiem niezłą pracę biurową, ale
          jestem tu w Polsce, z nadzieją, że może dam swój mały wkład by i u nas było
          lepiej. A tak naprawdę, to wcale nie jest żle, mamy wiele problemów, ale oni
          mają dokładnie takie same. A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
          mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
          mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.
          Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
          walczyć o cos więcej.
          • Gość: Bogdan G Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.arsdigita.de 28.09.01, 13:58
            > A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
            > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
            > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.

            Ano, i wlasnie dlatego, ze mam swoja dume wyjechalem, bo ponizej mojego
            honoru jest pracowac gdzies, gdzie oferuja mi mnije niz gdzies indziej.

            Bogdan G.
            • Gość: Adios ! PODSUMOWANIE TEJ GLUPIEJ DYSKUSJI>>>> IP: 170.28.16.* 18.10.01, 20:10



              KATALOG FORUM > GOSPODARKA



              odpowiedz na list
              odpowiedz cytując
              PODSUMOWANIE TEJ GLUPIEJ DYSKUSJI
              Autor: Gość portalu: Koniec!
              Data: 18-10-2001 20:06 adres: 170.28.16.*


              --------------------------------------------------------------------------------
              Jesli ktos chce wyciagnac koncowe sluszne wnioski z tej akademickiej dyskusji,
              to jest to bardzo proste. Wystarczy pogrupowac w jedno to co napisali Polacy z
              zza granicy: generalnie pracujacy w zawodach, zyjacy w dostatku, z praca i
              pieniedzmi i w drugiej grupie to, co pisza rodacy z kraju:sfrustrowani biedacy,
              ktorzy w wiekszosci chcieliby gdzies wyjechac ale boja sie, nie wiedza
              dokladnie dokad lub nie maja za co, maja wyksztalcenie ale nie maja pracy ( how
              sad ...) i nie wiedza co zrobic ze soba. A czas bezlitosnie ucieka.
              No wiec, warto wyjezdzac czy nie ?!?!?


                • Gość: krzychu Lepiej jest..Re: A JA NIE CHCE WRACAC DO POLSKI... IP: *.phil.east.verizon.net 23.10.01, 19:40
                  Gość portalu: DUZY napisał(a):

                  > Bo w Polsce jest przede wszystkim NUDNO ! NUDNO i szaro, jak kiedys.
                  > Nudni ludzie ,ich nudne problemy, nudne dyskusje, nudni politycy,nudna pogoda ,
                  >
                  > nudne - znowu szare jak kiedys ulice, nudne polskie filmy,nudne gazety, nudne
                  >
                  > zagraniczne reklamy.
                  > Z wszystkiego wieje NUDA !!!!

                  Jesli sie bedzie patrzylo tylko na to co atrakcyjne, to i gazety czyta sie zbyt
                  pozno, zreszta, czy warto, jesli tylko sa one nudne !? Jesli sie szuka
                  atrakcyjnego zycia trzeba z Polski uciekac... i to jak najszybciej ! Ja sam to
                  juz w 1993 zrobilem ! Ale nie po to by miec fajne zycie, nie ! Lepiej jest zostac
                  tam, gdzie zycie jest ciekawe. Jesli ktos chce zyc interesujaco, ciekawie, itp.
                  musi z uporem do tego dazyc, nawet wbrew wlasnym obawom. Nie opisze juz nigdy,
                  jak balem sie tego wyjazdu na Zachod !!! Tylko odwagi ! jesli w Polsce jest
                  nudno, to dla mnie znaczy, ze moze byc ciekawiej - wniosek jest jedyny: zostaje w
                  kraju (!), bo gdzie pojsc, ... tam..., gdzie nudne, ustabilizowane zycie, nudne
                  reklamy, nudne gazety, nudni ludzie ???
          • Gość: JK Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.ne.mediaone.net 29.09.01, 02:59
            Pogratulowac dobrego samopoczucia. Ale po kolei:

            >Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,

            W USA ok 30% spoleczenstwa ma wyzsze wyksztalcenie. W Polsce - 5%. I owszem, sa w
            USA tez kiepskie uczelnie, ale w Polsce z wyjatkiem UJ, UW, moze paru politechnik
            reszta to dno. W Bostonie (gdzie mieszkam) jest najwieksza koncentracja Noblistow
            na glowe mieszkanca (dotyczy to tez calej USA). Sa tutaj tlumy studentow z calego
            swiata ktorzy placa ciezkie pieniadze (ok $30 tys rocznie czesnego + utrzymanie)
            za najwyzszej jakosci wyzsze wyksztalcenie.

            > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.

            Jesli wiedze polaczyc z poziomem wyksztalcenia - to prosze spojrze na moj
            poprzedni paragraf. Jesli chodzi o tak zwana wiedze ogolna - no coz brak wiedzy o
            Polsce nie implikuje braku wiedzy ogolnej. Jak duzo w Polsce sie wie o Zimbabwe?
            Jesli chodzi o kulture w USA (tak bardzo wysmiewana) to spiesze doniesc, ze
            Boston Symphony ma swiatowa renome, mase znakomitych wykonawcow, a sala peka w
            szwach za kazdym razem (choc bilety sa drogie, wyjscie 2 osob do opery wieczorem
            moze kosztowac do $200 dolarow. Mozna by bylo kupic mase hamburgerow za to...)

            UPrzejmie prosze o dane na temat wyzszosci w zakresie inteligencji. Nawiasem
            mowiac - co to jest inteligencja?

            > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
            > walczyć o cos więcej.

            W USA powstaje (i bankrutuje) rocznie ogromne ilosci (nie pamietam z glowy) firm
            (glownie wysokich technologii) Ludzie pracuja jak szaleni - po 12 godzin
            dziennie, wymaga sie czesto doktoratu, 10 lat scisle specjalistycznego
            doswiadczenia i tone innych kwalifikacji zeby sie zalapac. Potem sie pracuje
            ciezko pare lat i jak dobrze pojdzie ((ok 3 przypadki na 10) to moze sie za
            opcjii/akcji zarobi na studia dla dzieci - a jak nie, to trzeba nowej pracy
            szukac....I znowu od nowa

            Mysle, ze potrzeba poczucia wyzszosci wynika z glebokich kompleksow mieszkancow
            Polski. Wiem doskonale bo sam je mialem.
            • Gość: Tomek Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.lodz-polnoc.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 12:19
              TAK CHCE EMIGROWAC
              mam prawie 40 lat myslalem, ze Polska pojdzie we wlasciwym kierunku, ciag
              dalszy - poprzedniej hipokryzji pt demokracja socjalistyczna aktualnie nazywa
              sie Panstwo Prawa, niespojne i zaskakujace przepisy, balagan rosnaca
              biurokracja,rosnace obciazenia fiskalne, od 9 lat prowadze wlasna dzialalnosc
              moj nastepny projekt z dziedziny IT chcialbym uruchomic za granica a nie w tym
              balaganie.
              I jeszcze jedno - jak kazdy narod mamy swoje wady - niestety nasz zestaw wad
              jest szczegolnie koszmarny - lenistwo, niechec do nauki, zamilowanie do oszustw
              i kradziezy, tolerancja dla nieuczciwosci i naduzywania alkoholu w polaczaniu z
              nieustajaco wysokim mniemaniem o sobie ( pycha i poczucie wyzsosci w stosunku
              do innych narodow ) stanowia zabojcza mieszanke . 10 - 11 lat temu mielismy
              szanse - a teraz " miales chamie zloty rog".
              Sorry ze tyle goryczy , ale uwazam ze media lubia podtrzymywac swietnie
              mniemanie o sobie naszej nacji - mity typu jak Zachod sie nami interesuje,
              jaka mamy kulture i jacy jestesmy wyksztalceni - jest tylko jedna recepta na
              sukces na swiecie ciezka, solidna praca - ale do nas to nie dociera.
              • Gość: Teresa Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.sympatico.ca 16.10.01, 16:54
                Ja mialam 40 lat jak emigrowalismy z Polski, i mialam swoj bisnes w Polsce.
                Prosze sobie wyobrazic, ze bedzie Pan pracowal 2-3 razy wiecej jak w Polsce.
                Jezeli ma pan sie finansowo dobrze, naprawde nie radze. Moja mama zawsze mowila
                " wszedzie dobrze gdzie nas nie ma". Prosze sobie wyobrazic - gdy Pan emigruje
                jest pan na samym dole w nowym kraju. Zaczyna Pan od przetrwania- praca na
                czarno lub legalnie - budowy, kuchnie itp. Jak Pan ambitny po nocach zdobywanie
                uprawnien aby moc wkonywac swoj zawod, a potem chca kanadyjskie doswiadczenie,
                gdzie je znalesc jak nikt Pana nie zatrudni bez tego doswiadczenia. Zupelnie
                inna jest sprawa jezeli ma Pan potrzebna na Zachodzie specjalizacje, zna Pan
                jezek, i oferuja Panu prace od zaraz. Tylko wtedy ma to sens. Rzady wszedzie
                takie same - tylko dbaja o siebie, na naszych oczach robia bzurne decyzje i
                wmawiaja nam ze tego chcemy i to bedzie dla naszego dobra.Podziesieciu latach
                w Kanadzie tez martwimy sie o jutro i spokojna starosc, czasy niespokojne trudno
                cos przewidziec. Myslimy o powrocie do Polski. Jestesmy z tych co sie nam
                powiodlo, pracuje w swoim zawodzie, znam jezyk. Dzieci sobie dobrze radza, ale
                gdy ma sie 40 lat ? Takie jest moje zdanie. Co innego ci co nie maja na chleb,
                tacy ludzie musza szukac wszedzie gdzie mozliwe zarobku, aby przetrwac, ale tez
                nic nie beda zalowac, bo nic nie zastawili za soba - a beda sie cieszyc co
                osiagneli.I zycze powodzenia, znam mlodych, ktorzy radza sobie bardzo dobrze.
                Namawiam do aktywnosci wyjcia z domui pracy. I jeszcze jedno - czy nie moze Pan
                nawiazac kontakwow przez Ambasady i otworzyc swoje Przedsiewziecie za granica
                nie emigrujac z Polski. Nie wiem co to jest bo nie rozumiem skrotu. Z
                pozdrowieniami Teresa z Kanady
            • Gość: Ola Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.tin.it 09.10.01, 16:21
              Gość portalu: JK napisał(a):


              - W Bostonie (gdzie mieszkam) jest najwieksza koncentracja Noblistow na glowe
              mieszkanca (dotyczy to tez calej USA).

              Mysle, ze opinie Pana sa troche wyjete z kontekstu. Jesli mowiac o Bostonie mysli
              pan o calej Ameryce, to tak jak uwazac, ze Warszawa reprezentuje Polske.
              Ja pare lat mieszkalam na poludniu Stanow Zjednoczonych, poznalam dobrze
              tamtejsza kulture (raczej jej brak)i styl zycia. Sami Amerykanie z
              polnocy "wstydza" sie swoich poludniowych i zachodnich stanow uwazajac je za
              zacofane, a to przeciez tak wielki obszar i to jest tez prawdziwa Ameryka.

              > > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od
              nich.

              > Boston Symphony ma swiatowa renome...

              Coz, nasze Mazowsze tez ma renome. Polemizowalabym dlugo na temat ogolnej wiedzy
              o swiecie w USA, ktora Pan wychwala, za to odbiera ja Polakom. Przecietny
              Amerykanin nie tylko nie wie nic o Zimbabwe (nawet na jakim kontynencie sie
              znajduje), ale tez nie odrozni Argentyny od Austrii. Szkoly sa na niskim
              poziomie, i dopiero uniwersytety oferuja dobra jakosc. Oczywiscie sa wyjatki, jak
              wszedzie.
              >

              > W USA powstaje (i bankrutuje) rocznie ogromne ilosci (nie pamietam z glowy) fir
              Ludzie pracuja jak szaleni - po 12 godzin dziennie, wymaga sie czesto doktoratu,
              10 lat scisle specjalistycznego doswiadczenia i tone innych kwalifikacji zeby sie
              zalapac.

              Znow uwazam ze ta opinia nie jest reprezentacyjna dla calej Ameryki. Nalezy
              scisle odroznic zycie w kilku duzych miastach, ktore zna Pan dobrze, od zycia
              wiekszosci mieszkancow tzw. prowincji amerykanskiej. Otoz w takich stanach jak
              Alabama, Georgia, Carolina, Luizjana itd itd, malo kto pracuje 10 godzin, praca
              konczy sie o 4-5 po poludniu (wiem bo sama pracowalam) i wszyscy ida podlewac
              ogrodki z butelka piwa w dloni. Nie generalizujmy wiec.

              Takze nie przesadzajmy. Nie jest tak zle w Polsce. Moze Boston oferuje
              urozmaicony styl zycia, tak jak Londyn, Paryz i inne wielkie miasta. Zupelnie
              inaczej wyglada zycie w 100tys. miasteczku w Luizjanie czy polnocnej Florydzie.
              Tam jest po prostu nudno.

              Ja w tej chwili mieszkam w polnocnych Wloszech, blisko Mediolanu, ale wkrotce
              wroce do Polski. Zycie tu jest bardzo trudne, korupcja, biurokracja,
              niezyczliwosc, lenistwo, arogancja, niskie place... . Coz, kazdy kraj ma swoje
              problemy i sie z nimi boryka.

              • Gość: LG Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.acn.waw.pl 13.10.01, 15:47

                > Mysle, ze opinie Pana sa troche wyjete z kontekstu. Jesli mowiac o Bostonie mys
                > li
                > pan o calej Ameryce, to tak jak uwazac, ze Warszawa reprezentuje Polske.

                No i dobrze - niech Warszawa będzie reprezentatywna - w porównaniu z Berlinem,
                Paryzem czy Sztokholmem to zapyziała wiocha.


                > Ja pare lat mieszkalam na poludniu Stanow Zjednoczonych, poznalam dobrze
                > tamtejsza kulture (raczej jej brak)i styl zycia. Sami Amerykanie z
                > polnocy "wstydza" sie swoich poludniowych i zachodnich stanow uwazajac je za
                > zacofane, a to przeciez tak wielki obszar i to jest tez prawdziwa Ameryka.

                Tak jest w każdym państwie - ale nawet gdzieś w Ft. Louderdale czy Kentwood
                ludzie żyją100 razy lepiej niż w Polsce. Byłaś kiedyś w Wiżajnach albo w
                Hajnówce. Tam można sobie tylko strzelić w głowę.

                > Coz, nasze Mazowsze tez ma renome. Polemizowalabym dlugo na temat ogolnej wiedz
                > y
                > o swiecie w USA, ktora Pan wychwala, za to odbiera ja Polakom. Przecietny
                > Amerykanin nie tylko nie wie nic o Zimbabwe (nawet na jakim kontynencie sie
                > znajduje), ale tez nie odrozni Argentyny od Austrii. Szkoly sa na niskim
                > poziomie, i dopiero uniwersytety oferuja dobra jakosc. Oczywiscie sa wyjatki, j
                > ak
                > wszedzie.

                Tak wszystko u nas nie tylko dorównuje, ale i znacznie przewyższa...
                I co z tego moja droga, że nie wiedzą gdzie jest Polska. A kto wie w Polsce co
                jest stolicą Idaho czy nawet Florydy ? Kto coś powie o Duluth ?



                > >
                >
                > > W USA powstaje (i bankrutuje) rocznie ogromne ilosci (nie pamietam z glowy
                > ) fir
                > Ludzie pracuja jak szaleni - po 12 godzin dziennie, wymaga sie czesto doktoratu
                > ,
                > 10 lat scisle specjalistycznego doswiadczenia i tone innych kwalifikacji zeby s
                > ie
                > zalapac.
                >
                > Znow uwazam ze ta opinia nie jest reprezentacyjna dla calej Ameryki. Nalezy
                > scisle odroznic zycie w kilku duzych miastach, ktore zna Pan dobrze, od zycia
                > wiekszosci mieszkancow tzw. prowincji amerykanskiej. Otoz w takich stanach jak
                > Alabama, Georgia, Carolina, Luizjana itd itd, malo kto pracuje 10 godzin, praca
                >
                > konczy sie o 4-5 po poludniu (wiem bo sama pracowalam) i wszyscy ida podlewac
                > ogrodki z butelka piwa w dloni. Nie generalizujmy wiec.
                >


                > Takze nie przesadzajmy. Nie jest tak zle w Polsce. Moze Boston oferuje
                > urozmaicony styl zycia, tak jak Londyn, Paryz i inne wielkie miasta. Zupelnie
                > inaczej wyglada zycie w 100tys. miasteczku w Luizjanie czy polnocnej Florydzie.
                >
                > Tam jest po prostu nudno.

                Może i nudno, ale ludzie nie zdychająz głodu jak we wsiach postpegeerowskich. Nie
                kopią biedaszybów.

                > Ja w tej chwili mieszkam w polnocnych Wloszech, blisko Mediolanu, ale wkrotce
                > wroce do Polski. Zycie tu jest bardzo trudne, korupcja, biurokracja,
                > niezyczliwosc, lenistwo, arogancja, niskie place... . Coz, kazdy kraj ma swoje
                > problemy i sie z nimi boryka.
                >

                Świetna puenta, w Polsce jest lepiej ale ja mieszkam w Mediolanie LOL :)))))
              • Gość: Andrew Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? Do wszystkich IP: *.proxy.aol.com 14.10.01, 08:21


                > JK - zamiast udowadniać wyższosc USA nad Polską (co nie ulega dyskusji) lepiej
                > doradźjak najlepiej wyemigrować. Podziel się swoimi doświadczeniami. Pomóż
                > setkom młodych, którzy o tym marzą. Pozd. Serd.

                Kochani, nie robcie z Zachodu i ze Stanow ziemskiego raju. Jestem obywatelem
                amerykanskim i mieszkam w Stanach w NY od 13 lat. Liczy sie przede wszystkim
                wyksztalcenie. Ja postawilem na nauke, ukonczylem studia na NYU i posiadam dobrze
                platna prace. Praca umyslowa jest wiecej platna niz fizyczna. Ciezko pracujacy
                robotnik wykwalifikowany, ktory pracuje nawet po 10 godzin dziennie ledwo dorowna
                w zarobkach sekretarce w office. Smiac mi sie chce jak przypominam czasy z Polski
                kiedy robotnicy okupowali fabryki, biurowce, ministerstwa, czy ublizali
                dyrektorom. Tutaj robotnik nie ma nawet wstepu do budynku administracji i tam
                gdzie urzeduje zarzad. Na drzwiach biurowcow mozna spotkac napisy, ze pracownikom
                fizycznym wstep wzbroniony, wszystkie sprawy prosze zalatwiac przez swojego
                supervisera czyli brygadziste w tym przypadku.

                Minimalna placa w Stanach wynosi $5.15 na godzine. W NY najtansze mieszkanie
                kosztuje $1500 miesiecznie, jesli ktos ma stawke minimalna to nie zarobi nawet na
                mieszkanie.
                Oczywiscie malo kto podejmie prace za $5.15 na godzine. Minimum normalni ludzie
                pracuja za $14 czy $20 na godzine.
                Wszystko zalezy od tego w Stanach czy ktos potrafi wykorzystac swoje 5 minut w
                zyciu. Jesli tak to pozniej przez cale zycie moze miec dobrobyt.

                Pojawila sie w NY nowa kategoria ludzi bezdomnych. Tych co maja niskie emerytury
                np. 1 tys. dolarow na miesiac albo mniej albo ci ktorzy zarabiaja po $6 czy $7 na
                godzine. Ludzie ci nie zebrza, stoluja sie w tanich restauracjach sa czysto
                ubrani, tylko noce spedzaja na ulicy bo nie stac ich zaplacic $1500 czynszu
                miesiecznie. Sa to Amerykanie przewanie, ktorzy nie potrafia tak zarobkowi
                turysci z Polski mieszkac po kilka obcych osob w jednym mieszkaniu.

                Ameryka to kraj dla ludzi operatywnych i przediebiorczych. Nie wystarczy tylko
                miec prace, ale trzeba miec dobrze platna prace.

                Niektorzy ludzie z Polski, ktorzy wygrali na loterii wizowej wizy emigracyjne,
                posprzedawali w Polsce mieszkania, samochody i przyjechali calymi rodzinami
                tutaj. Dla wiekszosci sie powiodlo, ale byli i tacy co skonczyli na ulicy, albo
                po wydaniu pieniedzy musieli na bruk wracac do Polski.

                Jesli ktos nie ma w Stanach rodziny czy dobrych znajomych, ktorzy na poczatku nie
                pokieruja i nie pomoga to niech sie dobrze zastanowi jak chce przyjechac do
                Stanow.
                • Gość: LG Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? Do wszystkich IP: *.acn.waw.pl 14.10.01, 17:14

                  > Kochani, nie robcie z Zachodu i ze Stanow ziemskiego raju. Jestem obywatelem
                  > amerykanskim i mieszkam w Stanach w NY od 13 lat. Liczy sie przede wszystkim
                  > wyksztalcenie. Ja postawilem na nauke, ukonczylem studia na NYU i posiadam dobr
                  > ze
                  > platna prace.

                  Good for you. Tutaj w Polsce jest mnóstwo ludzi po studiach i to na znacznie
                  lepszych uczelniach niż np. St. John`s (jeśli mówimy o tym samym uniwersytecie).
                  Przy czym lepszych nie znaczy, że bardziej poważanych. Po prostu gdyby pojechali
                  do USA i stanęli do tych samych egzaminów co wy - to nie macie żadnych szans. I
                  oni tutaj nic nie dostaną - kapujesz ? Albo pracę za taką płacę jak u was
                  robotnicy fizyczni.

                  > Praca umyslowa jest wiecej platna niz fizyczna.

                  Nawet by mi to do głowy nie przyszło:)

                  Reszta jest oczywista - chodzi o to, że masz wykształcenie, znasz języki - np.
                  angielski,niemiecki i w Polsce jesteś nikim. I będziesz nikim. A w USA zarabiasz
                  na starcie 50 000 USD rocznie.
                  Pozd.
                  LG
                  • Gość: NYU? NYU to nie St Jons... IP: 170.28.16.* 15.10.01, 19:29
                    To po pierwsze. Po drugie- skonczylem studia w Polsce i MBA w USA.
                    To kolejny objaw polskiej arogancji. Wydaje ci sie, ze wiele umiesz po polskiej
                    uczelni. Ucza cie wielu niepotrzebnych rzeczy a przede wszystkim w przestarzaly
                    sposob.
                    A do konkurencyjnych egzaminow z wami stajemy codziennie-w praktyce a nie
                    teorii- i wy zawsze przegrywacie. A to dlatego, ze uczysz sie po to by swa
                    wiedze umiec wykorzystac w praktyce do zarabiania pieniedzy. Ocena za ten
                    egzamin nie jest ilosc punktow czy stopien, tylko to do czego twa edukacja jest
                    przydatna.
                    A wam sie do niczego nie przydaje jak widac, wlasnie ostatnia pale dostaliscie
                    w dzien wyborow...
                    • Gość: LG Zawsze jesteśmy lepsi... IP: *.acn.waw.pl 16.10.01, 02:01
                      ...ale tylko do pewnego momentu.


                      > To po pierwsze. Po drugie- skonczylem studia w Polsce i MBA w USA.
                      > To kolejny objaw polskiej arogancji. Wydaje ci sie, ze wiele umiesz po polskiej
                      >
                      > uczelni. Ucza cie wielu niepotrzebnych rzeczy a przede wszystkim w przestarzaly
                      >
                      > sposob.

                      Nie pieprz stary. Każdy polski student, który staje do egzaminów na elitarną
                      uczelnię (UW, UJ, SGH etc..)i się dostanie jest znacznie lepszy od każdego, który
                      rozpoczyna naukę w dowolnym renomowanym uniwersytecie USA. U was potrzeba tylko
                      szmalu. I każdy debil ze szmalem może studiować i skończy studia i dostanie
                      świetne oferty bo ma np. mocny dyplom MIT czy Harvard czy Berkley. Właśnie - musi
                      mieć tylko (aż ?) 60 tys. USD. I to wystarczy. U nas debil nie ma szans aby się
                      dostać. I nie ma przebacz.
                      Schody zaczynają się później - wasze szkoły mają mnóstwo szmalu, prowadzą
                      programy badawcze wymagające olbrzymiego zaangażowania finansowego, mogą
                      zatrudniać wybitnych naukowców - nasze nie mogą.
                      A ileż to razy MEL z Polit. Warszawskiej wygrywał jakieś tam konkursy w USA.
                      Kolejność była taka:
                      1. Nasi
                      2. Ruscy z Łomonosowa
                      3 i dalej reszta (w tym MIT). I nie będzie inaczej. (A startowało np. 50
                      zespołów)

                      Takich przypadków jest mnóstwo. Wasi studenci są przeciętni ale potęga gospodarki
                      pozwala im realizować plany. Nasi są świetni, ale miernota Polski nie pozwala im
                      na nic. Najwyżej na zasiłek. Wasze uczelnie są znane na świecie - ergo wasze
                      dyplomy mają charakter "All Access" -pojedziesz do Japonii czy Australii - witają
                      z otwartymi ramionami. A nasze - kto zna UJ czy UW, czy nawet SGH. Nie myl zatem
                      pojęć.

                      > A do konkurencyjnych egzaminow z wami stajemy codziennie-w praktyce a nie
                      > teorii- i wy zawsze przegrywacie. A to dlatego, ze uczysz sie po to by swa
                      > wiedze umiec wykorzystac w praktyce do zarabiania pieniedzy.

                      Jedź do Bangladeszu z tym swoim MBA i rób szmal. Nie zrobisz choćbyś się zesrał z
                      wysiłku. Bo tam nie ma gospodarki, nie ma infrastruktury, nie ma pieniądza. I w
                      Polsce jest tak samo (i nic się nie zmieni). U was to wszystko jest. A z każdym
                      projektem jest tak, że musisz mieć szmal - pomysł to tylko wstęp. Trzeba kasy i
                      to dużej.W USA jest efekt skali.To samonapędzający się mechanizm.

                      Ocena za ten
                      > egzamin nie jest ilosc punktow czy stopien, tylko to do czego twa edukacja jest
                      >
                      > przydatna.
                      > A wam sie do niczego nie przydaje jak widac, wlasnie ostatnia pale dostaliscie
                      > w dzien wyborow...

                      Co ci zmienią wybory jak nie ma kasy. Ja sam tez pewnie będę musiał wyjechać. I
                      też pewnie do USA, bo tylko tam można do czegoś dojść.Mam tego świadomsć.
                      Niestety.


                      Pozd.
                      LG


















                      • Gość: Student Re: Zawsze jesteśmy lepsi..w gadaniu. IP: 170.28.16.* 16.10.01, 14:18
                        W mojej kompanii jest 6100 osob. Ja jestem jedyna osoba z wyksztalceniem z
                        Polski popartym dyplomem stad, sprawdzalem to w roster. Sa tu ludzie z
                        Bangladeszu wlasnie, Rosji, Indii, Korei , Chin. A gdzie wy jestescie, geniusze
                        z dyplomami UW, UJ, SGH? Nie narzekaj na warunki jak stara baba, tylko poszukaj
                        pracy za granica. A jesli nie potrafisz jej znalezc,zalatwic wizy H-1 (USA)
                        zdobyc funduszy na wyjazd, nawiazac profesjonalnych kontaktow,napisac poprawnie
                        resume to znaczy ze zmarnowales czas na swa nauke.
                        Zastanow sie raz jeszcze, po co sie uczysz. Zeby stawac do zawodow z ludzmi
                        ktorzy koncza te pogardzane przez ciebie universytety? Ty naprawde uwazasz, ze
                        tu ktos sie przejmie taka porazka? Smieszne. Na studia idzie sie tu i placi sie
                        za nie by potem zarabiac pieniadze. Dla przyjemnosci i konkurowania mozesz sie
                        uczyc haftowania serwetek.
                        A propos wyjazdu do USA: Pospiesz sie. Niedlugo "zamykamy drzwi" na dobre. A
                        zanim wsiadziesz w samolot, zdaj sobie chocby standartowego TOEFL-a, lubisz sie
                        sprawdzac. Jesli nie bedziesz mial co najmmniej 520 punktow, to lepiej siedz w
                        domu. Znam polskich absolwentow " dobrych " uczelni, ktorzy mieli problemy z
                        przeskoczeniem 400 punktow.
                      • Gość: Stud Zawsze lepsi -w klapeniu geba chyba. IP: 170.28.16.* 16.10.01, 16:37
                        W mojej kompanii jest 6100 osob. Ja jestem jedyna osoba z wyksztalceniem z
                        Polski popartym dyplomem stad, sprawdzalem to w roster. Sa tu ludzie z
                        Bangladeszu wlasnie, Rosji, Indii, Korei , Chin. A gdzie wy jestescie, geniusze
                        z dyplomami UW, UJ, SGH? Nie narzekaj na warunki jak stara baba, tylko poszukaj
                        pracy za granica. A jesli nie potrafisz jej znalezc,zalatwic wizy H-1 (USA)
                        zdobyc funduszy na wyjazd, nawiazac profesjonalnych kontaktow,napisac poprawnie
                        resume to znaczy ze zmarnowales czas na swa nauke.
                        Zastanow sie raz jeszcze, po co sie uczysz. Zeby stawac do zawodow z ludzmi
                        ktorzy koncza te pogardzane przez ciebie universytety? Ty naprawde uwazasz, ze
                        tu ktos sie przejmie taka porazka? Smieszne. Na studia idzie sie tu i placi sie
                        za nie by potem zarabiac pieniadze. Dla przyjemnosci i konkurowania mozesz sie
                        uczyc haftowania serwetek.
                        A propos wyjazdu do USA: Pospiesz sie. Niedlugo "zamykamy drzwi" na dobre. A
                        zanim wsiadziesz w samolot, zdaj sobie chocby standartowego TOEFL-a, lubisz sie
                        sprawdzac. Jesli nie bedziesz mial co najmmniej 520 punktow, to lepiej siedz w
                        domu. Znam polskich absolwentow " dobrych " uczelni, ktorzy mieli problemy z
                        przeskoczeniem 400 punktow.
                        • Gość: Rafał Re: Zawsze lepsi -w klapeniu geba chyba. IP: *.css.pl / 10.0.107.* 25.07.02, 16:59
                          Gość portalu: Stud napisał(a):

                          > W mojej kompanii jest 6100 osob. Ja jestem jedyna osoba z wyksztalceniem z
                          > Polski popartym dyplomem stad, sprawdzalem to w roster. Sa tu ludzie z
                          > Bangladeszu wlasnie, Rosji, Indii, Korei , Chin. A gdzie wy jestescie,
                          geniusze
                          > Jesteś typowym blablaczem, polaczkiem, który wyjechał i zapomniał już języka
                          ojczystego — patrz wyżej w mojej kompanii.
                          > z dyplomami UW, UJ, SGH? Nie narzekaj na warunki jak stara baba, tylko
                          poszukaj
                          > Pamietaj o następującej zasadzie, o której mówią ludzie, którzy wracają z
                          USA:"Przeciętniak w Polsce to geniusz w USA. Jak się dobrze nad tym zastanowisz
                          to przyznasz mi rację. Mam nadzieję, że nie kończyłeś powyższych uczelni,
                          wskazuje na to Twoja wypowiedź. Ja miałem przyjemność skończyć jedną z nich.
                          Poziom bardzo wysoki. pamiętaj także o tradycji i historii np. UJ.
                          > pracy za granica. A jesli nie potrafisz jej znalezc,zalatwic wizy H-1 (USA)
                          > zdobyc funduszy na wyjazd, nawiazac profesjonalnych kontaktow,napisac
                          poprawnie
                          >
                          > resume to znaczy ze zmarnowales czas na swa nauke.
                          > Zastanow sie raz jeszcze, po co sie uczysz. Zeby stawac do zawodow z ludzmi
                          > ktorzy koncza te pogardzane przez ciebie universytety? Ty naprawde uwazasz,
                          ze
                          > tu ktos sie przejmie taka porazka? Smieszne. Na studia idzie sie tu i placi
                          sie
                          >
                          > za nie by potem zarabiac pieniadze. Dla przyjemnosci i konkurowania mozesz
                          sie
                          > uczyc haftowania serwetek.
                          > A propos wyjazdu do USA: Pospiesz sie. Niedlugo "zamykamy drzwi" na dobre. A
                          > zanim wsiadziesz w samolot, zdaj sobie chocby standartowego TOEFL-a, lubisz
                          sie
                          > Co to znaczy "zamykamy". Czy Ty się wstydzisz swojego pochodzenia. USA to
                          wspaniały kraj. Każdy Amerykanin jest dumny ze swojego pochodzenia. Prawdziwy
                          Polak zachowuje sie tak samo !!!!!!!!! Powyższe Twoje cytaty a'propos
                          konkurowania i uczenia się — tu muszę przeznać Ci rację. Jest to świeta prawda.
                          > sprawdzac. Jesli nie bedziesz mial co najmmniej 520 punktow, to lepiej siedz
                          w
                          > domu. Znam polskich absolwentow " dobrych " uczelni, ktorzy mieli problemy z
                          > przeskoczeniem 400 punktow.
                          Pamiętaj o tym, że języka się można zawsze nauczyć. Pisanie przez Ciebie o
                          punktach — wychodzą Twoje kompleksy, a także brak ukończenia dobrej wyższej
                          uczelni. Ale i tacy muszą być wśród nas.
                      • Gość: PGCUSA LD, czkawki dostalem, jak przeczytalem IP: 170.28.16.* 16.10.01, 17:15
                        Zaczyna mi sie odbijac, jak czytam twe wywody. Zaraz mi sie przypomina to
                        gadanie glupkowatych nauczycieli jeszcze z podstawowki: A ten to zrobi lepiej
                        a tamten gorzej.Glupie, nonsensowne przymierzanie, kto gorszy, kto lepszy.Kto
                        silny, kto slaby.
                        Kraj ksztalci kadry fachowcow, by budowali silna gospodarke- bo bez tego ludzie
                        zawsze beda zblakanymi, glupimi biedakami.
                        Zasobnosc ludzi, ich majatek, silne struktury panstwa, praworzadnosc,wlasciwa
                        ochrona zdrowia, kultura i to wszystko co sklada sie na tzw standard zycia jest
                        JEDYNA wlasciwa miara jakosci edukacji ludzi na kazdym poziomie.
                        Rankingi, stopnie i punkty sa tylko nic nie znaczaca ciekawostka.
                        Niestety.

                      • Gość: Oh, LG ! LG, czkawki dostalem, jak przeczytalem... IP: 170.28.16.* 16.10.01, 17:18
                        Zaczyna mi sie odbijac, jak czytam twe wywody. Zaraz mi sie przypomina to
                        gadanie glupkowatych nauczycieli jeszcze z podstawowki: A ten to zrobi lepiej
                        a tamten gorzej.Glupie, nonsensowne przymierzanie, kto gorszy, kto lepszy.Kto
                        silny, kto slaby.
                        Kraj ksztalci kadry fachowcow, by budowali silna gospodarke- bo bez tego ludzie
                        zawsze beda zblakanymi, glupimi biedakami.
                        Zasobnosc ludzi, ich majatek, silne struktury panstwa, praworzadnosc,wlasciwa
                        ochrona zdrowia, kultura i to wszystko co sklada sie na tzw standard zycia jest
                        JEDYNA wlasciwa miara jakosci edukacji ludzi na kazdym poziomie.
                        Rankingi, stopnie i punkty sa tylko nic nie znaczaca ciekawostka.
                        Niestety.


                        --------------------------------------------------------------------------------


                  • Gość: MBA Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? Do wszystkich IP: 64.107.216.* 15.10.01, 23:50
                    > Good for you. Tutaj w Polsce jest mnóstwo ludzi po studiach i to na znacznie
                    > lepszych uczelniach niż np. St. John`s (jeśli mówimy o tym samym uniwersytecie)
                    > .
                    > Przy czym lepszych nie znaczy, że bardziej poważanych. Po prostu gdyby pojechal
                    > i
                    > do USA i stanęli do tych samych egzaminów co wy - to nie macie żadnych szans.

                    To co wypisuje ten facet, swiadczy tylko o tym, ze nie ma pojecia o czym pisze.
                    Ktokolwiek podnosi glos na temat wyzszosci polskich uczelni nad amerykanskimi
                    powinien zamilknac i nie osmieszac sie.

                    Nie dosc, ze polskie uczenie sa przeludnione, niedofinansowane, to w dodatku
                    kultywuja przesarzaly program nauczania. To co jest wykladane w polsce jest tylko
                    powieleniem tego co tworzy sie na zachodzie, bo w Polsce nie wymysla sie chyba
                    nic, a w kazdym razie malo. Wiem, bo studiowalem na jednej z lepszych polskich
                    politechnik. Kazdy sie rajcowal, ze to taka swietna szkola, znana na swiecie;
                    profesorowie wiekszosc czasu spedzaja w Stanach, Anglii, Niemczech i Kanadzie.

                    Ale jak przyszlo co do czego i wyladowalem w Stanach, to ten dyplom byl nic nie
                    warty. To, ze mi sie tu powiodlo, zawdzieczam tylko temu, ze moje resume
                    wyladowalo na odpowiednim biurku po znajomosci. A potem to sie juz posypalo.
                    Jedna praca za druga i teraz wszystko zawdzieczam doswiadczeniu zawodowemu.
                    Oczywiscie dobrze miec wyzsze wyksztalcenie, ale to z Polski to tylko formalnosc.
                    Tu jest nic nie warte, chyba ze masz Ph.D.

                    Dlatego, moim planem jest wrocic na studia i zdobyc tu M.B.A. na Northwestern
                    University, albo University of Chicago. Wprawdzie takie studia kosztuja okolo
                    $60,000 dolarow, ale to jest inwestycja bez ktorej nie sposob sie dalej przebic w
                    amerykanskich warunkach.
                    • Gość: LG Polscy studenci są najlepsi (albo mogą być)... IP: *.acn.waw.pl 16.10.01, 02:20

                      > Ktokolwiek podnosi glos na temat wyzszosci polskich uczelni nad amerykanskimi
                      > powinien zamilknac i nie osmieszac sie.

                      Nie mówię o uczelniach tylko o materiale, który tu studiuje kapewu ? Chodzi o
                      studentów. Polske uczelnie są gorsze bo:

                      1. Nie mają światowej renomy,
                      2. Nie mają szmalu.

                      I tylko dlatego. A przy tych dwóch czynnikach to nawet nie wiadomo, który jest
                      skutkiem, a który przyczyną.

                      > Nie dosc, ze polskie uczenie sa przeludnione, niedofinansowane, to w dodatku
                      > kultywuja przesarzaly program nauczania. To co jest wykladane w polsce jest tyl
                      > ko
                      > powieleniem tego co tworzy sie na zachodzie, bo w Polsce nie wymysla sie chyba
                      > nic, a w kazdym razie malo.

                      Coś pewnie tam wymyślają - w tym momencie obrażasz wielu polskich naukowców - ale
                      jak pisałem w wyższym liście, na wprowadzenie pomysłu do gospodarki potrzeba
                      mnóstwo szmalu. A tego nie ma w Polsce. No i chyba też nie ma atmosfery - tj.
                      jeśli się komus cos udaje to mu rzucają kłody pod nogi. Ileż to wynalazków
                      skończyło w szufladach, albo na pokazowych prototypach. Jeśli studiowałeś na
                      Polit. to pewnie sam masz tego świadomość.


                      Wiem, bo studiowalem na jednej z lepszych polskich
                      > politechnik. Kazdy sie rajcowal, ze to taka swietna szkola, znana na swiecie;
                      > profesorowie wiekszosc czasu spedzaja w Stanach, Anglii, Niemczech i Kanadzie.
                      >
                      > Ale jak przyszlo co do czego i wyladowalem w Stanach, to ten dyplom byl nic nie
                      >
                      > warty.

                      Dyplom był śmieciem - ale wiedzę do kurwy nędzy miałeś, nie ???? Dyplom olali i
                      musiałeś zaczynać od zera, ale wiedzy olać nie mogli. Gdybyś miał polski papier i
                      na dodatek "amerykańską wiedzę" to dostałbyś takiego kopa w dupę, że hej.


                      To, ze mi sie tu powiodlo, zawdzieczam tylko temu, ze moje resume
                      > wyladowalo na odpowiednim biurku po znajomosci. A potem to sie juz posypalo.
                      > Jedna praca za druga i teraz wszystko zawdzieczam doswiadczeniu zawodowemu.
                      > Oczywiscie dobrze miec wyzsze wyksztalcenie, ale to z Polski to tylko formalnos
                      > c.
                      > Tu jest nic nie warte, chyba ze masz Ph.D.

                      To tylko potwierdza słusznosć mojego wywodu.

                      > Dlatego, moim planem jest wrocic na studia i zdobyc tu M.B.A. na Northwestern
                      > University, albo University of Chicago. Wprawdzie takie studia kosztuja okolo
                      > $60,000 dolarow, ale to jest inwestycja bez ktorej nie sposob sie dalej przebic
                      > w
                      > amerykanskich warunkach.

                      O to chodzi - to jest jak bilet na samolot. Musisz go kupić bo tak się przyjeło.
                      Inaczej nie polecisz. Ale nic wielkiego tam się nie dowiesz. Tzn jeśli jesteś po
                      Polit. to się dowiesz, bo w kwestiach businessu jesteś kapuścianym głąbem, ale
                      gdybyś był po AE czy SGH to byś ziewał na zajęciach.

                      Pozd.
                      LG
                    • Gość: Andrew Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Do MBA, LG. NYU, Studenta IP: *.proxy.aol.com 16.10.01, 05:01


                      > Ale jak przyszlo co do czego i wyladowalem w Stanach, to ten dyplom byl nic nie
                      >
                      > warty. To, ze mi sie tu powiodlo, zawdzieczam tylko temu, ze moje resume
                      > wyladowalo na odpowiednim biurku po znajomosci. A potem to sie juz posypalo.
                      > Jedna praca za druga i teraz wszystko zawdzieczam doswiadczeniu zawodowemu.
                      > Oczywiscie dobrze miec wyzsze wyksztalcenie, ale to z Polski to tylko formalnos
                      > c.
                      > Tu jest nic nie warte, chyba ze masz Ph.D.

                      W tym miejscu to Ty piszesz brednie. Jesli ktokolwiek skonczy studia w Polsce i
                      posiada dyplom magistra moze zrobic ewaluacje. Jednak dyplom magistra z Polski
                      nie rowna sie amerykanskiemu Master tylko Bachelor Degree (nizszy od magistra
                      uniwersytecki stopien naukowy, ktory w Stanach uzyskuje sie po 4 latach studiow).
                      Jesli natomiast ktos studiowal w Polsce moze otrzymac za to kredyty(kazdy
                      przedmiot ma zwykle 3-4 kredyty) na Uniwersytecie w Stanach i czesc przedmiotow
                      ma zaliczone. Na przyklad magister z Polski moze otrzymac po ewaluacji nawet 120
                      kredytow i stopien Bachelor Degree. Ma tym sposobem krotsza o 4 lata droge do
                      magistra w Stanach i wystarczy zdobyc jeszcze 60 kredytow przez nastepne 2 lata i
                      mozna zrobic Master.

                      Jesli chodzi o poziom to w zaleznosci od uczelni. Najgorzej dobijalo mnie na
                      studiach praca domowa i przygotowywanie sie z wykladu na wyklad. Pod tym wzgledem
                      to mialem lawe w Polsce na UW.

                      > Dlatego, moim planem jest wrocic na studia i zdobyc tu M.B.A. na Northwestern
                      > University, albo University of Chicago. Wprawdzie takie studia kosztuja okolo
                      > $60,000 dolarow, ale to jest inwestycja bez ktorej nie sposob sie dalej przebic
                      > w
                      > amerykanskich warunkach.

                      Kochani na NYU jeden semestr kosztowal mnie $30tys. Natomiast za $60 tys. to
                      mozna postudiowac najwyzej 1 rok. Widze, ze nikt z Was nie studiowal w Stanach.

                      Polski dyplom jest uznawany i ewaluowany w Stanach, ale w praktyce znalezienie na
                      niego pracy jest mozliwe tylko jesli ktos jest obywatelem USA badz stalym
                      rezydentem i zna biegle angielski.

                      Pozdrawiam
                      Andrew
                      • Gość: LG Trochę to kosztuje IP: *.acn.waw.pl 16.10.01, 08:52
                        Jesli ktokolwiek skonczy studia w Polsce i
                        >
                        > posiada dyplom magistra moze zrobic ewaluacje. Jednak dyplom magistra z Polski
                        > nie rowna sie amerykanskiemu Master tylko Bachelor Degree (nizszy od magistra
                        > uniwersytecki stopien naukowy, ktory w Stanach uzyskuje sie po 4 latach studiow
                        > ).
                        > Jesli natomiast ktos studiowal w Polsce moze otrzymac za to kredyty(kazdy
                        > przedmiot ma zwykle 3-4 kredyty) na Uniwersytecie w Stanach i czesc przedmiotow
                        >
                        > ma zaliczone. Na przyklad magister z Polski moze otrzymac po ewaluacji nawet 12
                        > 0
                        > kredytow i stopien Bachelor Degree. Ma tym sposobem krotsza o 4 lata droge do
                        > magistra w Stanach i wystarczy zdobyc jeszcze 60 kredytow przez nastepne 2 lata
                        > i
                        > mozna zrobic Master.

                        OK - bo wczoraj to już zacząłem się wsciekać, że będe musiał rozpoczynać wszystko
                        od nowa w USA. A jak oni przeliczaję te punkty - tzn. gdybym miał od razu 180 -
                        czy to możliwe, że zdajesz tylko kilka egzaminów i jest OK. Czy trzeba pisać
                        jakąś pracę, czy wygłaszać dysertację ? No i jak wtedy z płatnościami.To są
                        studia w trybie zaocznym - jak rozumiem ?


                        > Kochani na NYU jeden semestr kosztowal mnie $30tys. Natomiast za $60 tys. to
                        > mozna postudiowac najwyzej 1 rok. Widze, ze nikt z Was nie studiowal w Stanach.

                        Przeliczyłem to sobie na PLN - 6 lat to 6x60 = 360 tys USD !!! x 4,2 = 1.512.000
                        PLN. Czyli 15 miliardów starych złotych !!! Tanie to to nie jest.


                        > Polski dyplom jest uznawany i ewaluowany w Stanach, ale w praktyce znalezienie
                        > na
                        > niego pracy jest mozliwe tylko jesli ktos jest obywatelem USA badz stalym
                        > rezydentem i zna biegle angielski.

                        HMmmmmmm - będę musiał w takim razie dobrze przygotować wyjazd.

                        A swoją drogą - do tej pory wszyscy klepali dzieciom w Polsce "uczyć się, uczyć,
                        wyższe wykształcenie, wyźsze wykształcenie". A teraz, kiedy tytuł mgr. się
                        zdeprecjonował, okazuje się, że trzeba było od razu po maturze wyjechać na
                        turystyczną do USA, tam pracować na zmywaku i się uczyć. I stopniowo piąć się w
                        górę. Byłoby to znacznie bardziej korzystne. Po 6 latach byłoby OK.

                        Pozd.
                        LG
                        • Gość: Andrew Re: Trochę to kosztuje Do LG IP: *.proxy.aol.com 17.10.01, 17:45
                          > OK - bo wczoraj to już zacząłem się wsciekać, że będe musiał rozpoczynać wszyst
                          > ko
                          > od nowa w USA. A jak oni przeliczaję te punkty - tzn. gdybym miał od razu 180 -
                          >
                          > czy to możliwe, że zdajesz tylko kilka egzaminów i jest OK. Czy trzeba pisać
                          > jakąś pracę, czy wygłaszać dysertację ? No i jak wtedy z płatnościami.To są
                          > studia w trybie zaocznym - jak rozumiem ?

                          Jesli jestes z Polski magistrem to masz zaoszczedzone 4 lata studiow w Stanach.
                          Kazdy przedmiot w Stanach ma okreslona liczbe kredytow. Zwykle jest 3 lub 4.
                          Jesli taki sam przedmiot miales w Polsce na studiach, to automatycznie tutaj
                          dostajesz za niego te 3 lub 4 kredyty iliczy sie jakby go bral tutaj. Na polski
                          dyplom uzyskac na studiach 180 kredytow nie jest mozliwe. Dlatego, ze czesc
                          przedmiotow jest zupelnie inna. Dlatego maksimum co mozna uzyskac to 120
                          kredtytow na polski dyplom.

                          W Stanach nie ma studiow zaocznych. Rozklad zajec ustalasz sobie sam co semestr
                          czyli co pol roku. Od Ciebie zalezy czy bedziesz w danym semestrze bral jeden
                          przedmiot czy 4 przedmioty. Wybierasz sobie rowniez czas zajec. Mozesz wybrac
                          sobie klasy ranne czy wieczorowe (nie mylic ze studiami wieczorowymi w Polsce).
                          Nie ma ograniczen wiekowych na studiach. Studiuja ludzie w roznym wieku. Zdarza
                          sie, ze na studiach na w jednej klasie sa 19-latkowie i ludzie po 50-tce. I to
                          jest tutaj normalne. Nie ma podzialu na studia dzienne, zaoczne czy wieczorowe.
                          Uczelnia. Jest jeden rodzaj studiow. Z tym, ze mozesz sobie wybrac godziny
                          wykladow z rana , po poludniu czy wieczorem. Zeby byc magistrem musialbys jeszcze
                          ze dwa lata studiowac i napisac prace.

                          > > Kochani na NYU jeden semestr kosztowal mnie $30tys. Natomiast za $60 tys.
                          > to
                          > > mozna postudiowac najwyzej 1 rok. Widze, ze nikt z Was nie studiowal w Sta
                          > nach.
                          >
                          > Przeliczyłem to sobie na PLN - 6 lat to 6x60 = 360 tys USD !!! x 4,2 = 1.512.00
                          > 0
                          > PLN. Czyli 15 miliardów starych złotych !!! Tanie to to nie jest.

                          Tak ale to sa ceny na NYU lub prywatnych renomowanych uniwersytetach. Mozna
                          wybrac na przyklad tania uczelnie miejska w NY jak CUNY, ktora ma College duzo
                          tansze. Jak Hunter College, Borough College, Queens College, etc. I wtedy rok
                          studiow kosztuje tam 5-6 tysiecy dolarow. Gorzej jest z praca po miejskich
                          collegach. Chetniej bioro do pracy i wiecej placa po prywatnych Collegach.

                          Poza tym jesli ktos jest obywatelem amerykanskim badz stalym rezydentem, to moze
                          wystapic o dofinansowanie lub pozyczke. Na Collegach miejskich dofinansowanie
                          pokrywa w calosci czesne, koszt pomocy naukowych i jeszcze ok. $1000 dostaje
                          student co pol roku w gotowce na reke na swoje wydatki. Dofinansowanie na
                          miejskich Collegach jest bezzwrotne. Gorzej jest z prywatnymi gdzie semestr
                          kosztuje 30 tys. dolarow. Wtedy bezzwrotne dofinansowanie ze strony Stanu i Rzadu
                          nie pokrywa wszystkiego i student jesli nie ma swoich pieniedzy musi brac
                          pozyczke studencka z banku na nauke, ktora jest niskooprocentowana i splaca sie
                          ja po skonczeniu studiow i podjeciu pracy. Ale warunek trzeba byc obywatelem llub
                          miec staly pobyt.

                          Studia w USA to temat rzeka. Jesli chcesz to podaj swoj e-mai i jak masz jakies
                          pytania to odpowiem.

                          I jeszcze jedno. Przecietny student z Polski jest tutaj zawsze w czolowce.

                          Pozdrawiam
                          Andrew
                      • Gość: Student Do Andrew IP: 170.28.16.* 16.10.01, 14:24
                        Hej, hej.
                        Nie musisz miec zaraz calych 30 tys. by robic MBA czy Masters . Baruch College
                        kosztuje cie moze 5 tys rocznie i jest niezla miejska szkola. Nie odstraszaj
                        geniuszy po polskich uczelniach od nauki w USA....
                    • Gość: MBA Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? Do wszystkich IP: 64.107.216.* 16.10.01, 18:35
                      Czytam te Wasze wywody i zaden z Was mnie jednak nie przekonuje. Przeliczacie
                      sobie punkty, robicie sobie ewaluacje dyplomow itd. Ja tez zrobilem sobie
                      ewaluacje dyplomu dla INS przez jedno z bior ewaluujacych edukacje cudzoziemcow.
                      Tak sie sklada, ze oni uznali moj M.Sc. Ale zgadzam sie z tym, ze gdybym teraz
                      poszedl do szkoly to by to wysmiali i uznali najwyzej B.Sc. Nie o to mi jednak
                      chodzi.

                      To co mam tu na mysli, to to, ze polskie wyksztalcenie jest tutaj nic nie warte
                      jesli nie potrafisz go poprzec solidnym doswiadczeniem zawodowym. Wiem, bo sam
                      staralem sie o prace tu w Stanach zaraz po studiach. Nikt nie chcial ze mna
                      rozmawiac, chociaz inzynierow brakowalo wszedzie. Teraz, majac kilkuletnie
                      doswiadczenie zawodowe, dyplom to tylko formalnosc. Nie pomoze za wiele, ale i
                      nie zaszkodzi.

                      Zreszta o czym my tu sobie wypisujemy? Po co udowadniac, ze polskie wyksztalcenie
                      jest g... warte w Stanach, skoro ono jest nic nie warte nawet w Polsce. Polacy
                      maja ten przerazajacy kompleks chrystusa narodow, tylko ze nikt zbawiebnia od nas
                      nie potrzebuje. Mozesz gadac ile chcesz, ale idz zrob sobie wycieczke do Bank of
                      America w Chicago i zobacz ilu tam jest polskich programistow... Ja nie spotkalem
                      zadnego, ale 3/4 tych ludzi to Rosjanie i Hindusi. Pojedz do Silicon Valley i
                      policz tam Poloakow. To bedzie moze promil w morzu innych nacji, a w
                      szczegolnosci Chinczykow, Rosjan i Hindusow.

                      Polskie uczelnie maja bardzo slaby poziom i ludzie tylko wmawiaja sobie jakie sa
                      wspaniale. Jak przychodzi co do czego, to nawet nie umniecie napisac resume.
                      Ludzie "slizgaja" sie przez studia, oszukujac profesorow byle tylko dostac
                      dyplom. Polowa z nich nawet na niego nie zasluguje.

                      UW, UJ, SGPiS, SGH -
                • Gość: Praca !! OFERTA PRACY W KANADZIE DLA POTENCJALNYCH EMIGRANTOW IP: 170.28.16.* 17.10.01, 13:54
                  Hej,
                  Moja firma potrzebuje pracownika do IS Department na terenie Kanady.
                  Dlugoletnie doswiadczenie nie jest wymagane, opis zakresu obowiazkow ponizej.
                  To szansa zweryfikowania przydatnosci waszego cennego technicznego
                  wyksztalcenia zdobytego w Polsce z takim trudem.

                  The candidate should be a Software Engineer with experience in developing and
                  testing application and applet programs in Java. The ideal person will have
                  experience with threads, serialization, sockets, and Swing. The applicant
                  should be thoroughly familiar with the complete software life cycle: gathering
                  requirements, designing, coding, testing, packaging and installation. In
                  addition, they should be comfortable designing and developing graphical user
                  applications. Experience with VisualAge Java, DB2 UDB, Swing and UML Modeling
                  (Rational Rose) is required.
                  An understanding of robotics & automation would be advantageous. You will
                  have to have some commercial experience using VB5/VB6, ADO, ActiveX, and COM.
                  Any knowledge of Visual C++ would be an advantage, but not essential.
                  Experience with engineering and configuration of some
                  of the following would be an asset-
                  RTUs: Bristol Babcock, FR ROC, Control Microsystems
                  - DCS : Honeywell Plantscape or TPS, Fisher Rosemount Delta V
                  - PLC : Modicon, Allen Bradley
                  - HMI : Intellution FIX, Wonderware

                  Kwalifikujacy sie niech zostawia e-mail adres.
                  Niekwalifikujacy sie prosze nie zawracac glowy.
                  I jeszcze jedno: Praca jest w Montrealu,wiec potrzebna jest nie tylko plynna
                  znajomosc angielskiego , co oczywiste ale rowniez francuskiego. Rozumiem, ze
                  dla dla polskiego fachowca nowej generacji nie jest to zadnym problemem.





                    • Gość: PRACA!!! Re: OFERTA PRACY W KANADZIE... Do Jasnie Wszechmogocego Pracodawcy IP: 170.28.16.* 18.10.01, 14:44
                      Gość portalu: Kandydat napisał(a):

                      > Gość portalu: Praca !! napisał(a):
                      >
                      > > Hej,
                      > > Moja firma > etc. ... Jaka to firma i co oferuje???
                      A szukales w zyciu pracy w USA lub Kanadzie ? . Firmy z reguly nie podaja adresu
                      lub nawet nazwy w ogloszeniu, aby natreci nie nachodzili ich zbytnio. Czesto
                      korzystaja takze z Employment Agency, by uniknac zalewu telefonow I e-maili. Ale
                      dla ciebie zrobie wyjatek.
                      Contact Information:( french please!)
                      Nam Nguyennam
                      nguyen@nts-inc.com
                      NTS
                      Canada Inc.9408 Boul du GolfAnjou Quebec H1J 3A1

                      > A Pan e-mail jaki jest? Kontakt z HR: ( french please)
                      nguyen@nts-inc.com

                      > >
                      > Panie Sarkasto,
                      >
                      > 50/50, OK? Chcesz Pan specjalisty czy masochisty?
                      > Troche klasy zawodowejn, prosze, albo nie udawaj Pan "HR">
                      Chce dobrego fachowca, o wszechstronnych umiejetnosciach, I dodatkowo z plynnym
                      angielskim I francuskim, ktory interview zacznie od tego co sam moze oferowac
                      firmie a nie tego, co firma moze " zaoferowac" jemu.
                      > >
                      > >
                      >
                      Powodzenia.
                    • Gość: Kanada Re: OFERTA PRACY W KANADZIE DLA POTENCJALNYCH EMIGRANTOW IP: 170.28.16.* 23.10.01, 14:23
                      Gość portalu: rook napisał(a):

                      > jak ktos sie zna na tym wszystkim i do tego jeszcze zna angielski i francuski,
                      > to nie musi sie nigdzie po swiecie wloczyc, tylko w polsce moze prowadzic
                      > calkiem fajne zycie,
                      Wiec po co to narzekanie na bezrobocie? Bezrobocie w takim razie dotyczy
                      niedouczonych niedojdow a nie ludzi z umiejetnosciami( autentycznymi)
                      > jakbys nie wiedzial to u nas tez jest juz coca-cola i tez bluzgamy na
                      > microsoft, do tego nie musimy robic za murzyna w obcym kraju ...
                      Niemozliwe? Jest Coca-Cola? A u nas juz prawie nie, bo pije sie wode. Jest
                      zdrowsza i nie powoduje wrzodow zoladka, nie zawiera slodzika ani cukru i nie
                      powoduje raka. Radze sie przestawic na Naleczowianke.
                      A poza tym: Po co w takim razie to gadanie o polskich wyksztalconych
                      swiatowcach , wladajacych biegle jezykami? Czy specjalista pracujacy za 150, 000
                      rocznie to dla Ciebie murzyn do czarnej roboty? Murzynem to Ty jestes w Polsce,
                      za 5 procent tej sumy.



                        • Gość: KANADA Re: OFERTA PRACY W KANADZIE DLA POTENCJALNYCH EMIGRANTOW IP: 170.28.16.* 24.10.01, 14:41
                          Gość portalu: krzychu napisał(a):

                          > Czy specjalista pracujacy za 150, 00
                          > > 0
                          > > rocznie to dla Ciebie murzyn do czarnej roboty? Murzynem to Ty jestes w P
                          > olsce
                          > > ,
                          > > za 5 procent tej sumy.
                          >
                          > Ciekawe kiedy zarabiasz na swe zycie, surfem w internecie ?
                          DOBRZE ZORGANIZOWANY SPECJALISTA SPEDZA W PRACY MALO CZASU, PLACI SIE ZA JAKOSC,
                          NIE ILOSC. JA MAM CZAS NA PRACE, GYM, PODROZE, SURF PO NECIE,CHODZENIE DO BARU ZE
                          ZNAJOMYMI I PYKANIE PANIENEK. WORK SMART, NOT HARD.
                          PRACUJE 3-4 GODZINY DZIENNIE, TO W ZUPELNOSCI MI WYSTARCZY. TO TYLKO LUDZIOM W
                          POLSCE WYDAJE SIE, ZE ABY ZAROBIC, TRZEBA CIEZKO PRACOWAC. NIE TRZEBA.
                          TRZEBA PRACOWAC MADRZE.NAUCZYCIE SIE TEGO ZA 30- 40 LAT.
                          POZDRAWIAM.


            • Gość: Kura Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.tele2.pl 23.10.01, 13:29
              Chyba każdy z nas wie,że wiekszośc ludzi wykształconych i tych,którzy zdobywają
              te wielkie nagrody (nobliści itp) nie jest tak naprawdę pochodzenia
              amerykańskiego.W firmach technologicznych,informatycznych i innych rozwojowych
              zatrudnia się w większości ludzi ze Wschodu,głównie Rosjan.Amerykanie są może
              dobrymi specjalisami w pewnych dziedzinach,ale Polak-specjalista w jakiejś
              dziedzinie,jak na możliwości,które daje nam nasz kraj będzie zawsze lepszy od
              amerykańskiego specjalisty.Wiedza ogólna Amerykanów jest szokująca, dlatego
              uważam,że tego nie można pominąć-tak jak to kolega napisał.Tu nie chodzi tylko
              o to,że Amerykanin nie wie gdzie jest Polska,ale o to,że on często nie wie,że
              taki kraj istnieje.A jeśli juz wie coś o Polsce-to lepiej,żeby nie wiedział
              skoro ma mówić (cytat z pewnego artykułu),że w Polsce wszystko jest zasilane
              kartoflami.To na razie na tyle.
            • Gość: krzychu Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.phil.east.verizon.net 23.10.01, 19:51
              Szkoda tylko, ze Polacy nie pracuja jak malpy po 12 godzin, z 10-ioma dniami
              urlopu w roku, zarabiajac na 3 samochody, 120 kanalow telewizji, internet,
              kapryszace malolaty, "ciekawy" urlop w Belize (krotki quiz: gdzie to panstwo
              lezy, kto wie ???), zywnosc tzw. "ekologiczna (! o Boze, jaka to obluda !). Czy
              o takim "super-hiper-spoleczenstwie" mowimy ???
              Ja nie ciesze sie z tego co sie w USA dzieje i jak sie tu zyje ! To niestety
              wplywa chorobliwie i co najwazniejsze, tez chorobotworczo, nie tylko na samych
              Amerykanow, ale tez na reszte swiata, np. Europe i m.in. Polske. Wiec dokad ten
              bydli ped ? Dokad ???
          • Gość: radek Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.15.vie.surfer.at 29.09.01, 23:28
            Gość portalu: Ita napisał(a):

            > W Polsce szuka pracy na swoim poziomie
            > a pojedzie do pracy fizycznej? Nie sądzę, może na krótko, ale gdy się
            > przekona,że "zachód" tylko dla niektórych jest kolorowych to wróci.

            Niestety to sa fakty. Mieszkam na Zachodzie od 1974 roku, ukonczone dwa
            fakultety, mowie biegle 4 jezykami, naleze do grupy tzw. b. dobrze zawodowo
            ustawionych osob i znam mase Polakow, ktorzy rowniez sa po studiach, ale niestety
            nie udalo im sie znalezc pracy w wyuczonym zawodzie. Sa to osoby z wyksztalceniem
            humanistycznym. Pracuja w zawodach ponizej swoich ambicji, ale mimo wszystko nie
            wracaja do kraju. Pilnuja tutaj swojej egzystencji, stad z Zachodu chca
            otrzymywac swoje emerytury, nie mysla w ogole o powrocie. Na pytanie, dlaczego
            nie chca wracac odpowiadaja, ze przyzwyczaili sie do solidnych struktur panstwa,
            do sprawnie funkcjonujacych sluzb: zdrowia i bezpieczenstwa, a i ich zarobki sie
            zgadzaja. Natomiast ich dzieci wszystkie koncza wyzsze uczelnie i etabluja sie w
            swietnie platnych zawodach, ale nie w Polsce (ktora znaja nie tylko z wizyt
            prywatnych ale i ze stypendiow), w panstwie ludzi szalonych, nierealnych,
            prepotentnych, nieskromnych, hedonistycznych, wewnetrznie spietych i ciagle
            zakompleksionych. Nasza polonijna mlodziez bardzo podziwia piekno i roznorodnosc
            krajobrazow w PL, goscinnosc, dobra kuchnie, przywiazanie do tradycji narodowych
            i piekno jezyka ojczystego, ale tak naprawde, to nie bardzo rozumieja oni
            polskiego tempa zycia, tego ciaglego pedu za wartosciami, ktore w wlasciwie nic
            nie sa warte.

            > Ja byłam kilkakrotnie na zachodzie w ramach wymiany w kilku krajach
            > europejskich, proponowali mi pozostanie, całkiem niezłą pracę biurową, ale
            > jestem tu w Polsce, z nadzieją, że może dam swój mały wkład by i u nas było
            > lepiej.

            To juz zakrawa na propagande. 1) Nikt nikomu na Zachodzie niczego nie proponuje
            oprocz prac nizszych lub malzenstwa. Powazne stanowiska obsadzane sa na zasadzie
            konkurencji a nie poplecznictwa. 2) Zalozmy, ze faktycznie ktos
            powiedzial "zostan". O.K. Nie przyjecie taaakiej propozycji swiadczy koneksjach w
            Polsce, i brak ich na Zachodzie. To "uklady" zmuszaja do powrotu do PL a nie
            wzgledy idealistyczne.


            >A tak naprawdę, to wcale nie jest żle, mamy wiele problemów, ale oni
            > mają dokładnie takie same.

            Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze Zachod ma "dokladnie takie same" problemy.
            Zachod ma swoje problemy o swojej wlasnej genezie, a Polska ma swoja
            niepowtarzalna historie i polskie problemy sa tylko i wylacznie problemami, ktore
            wyrosly na gruncie polskim. I choc istnieja podobne zjawiska (jak np. narkomania,
            prostytucja, przestepczosc itp.), to ich zwalczanie odbywa sie w zupelnie innych
            ramach/opcjach. Na Zachodzie istnieje zupelnie inne zrozumienie zjawisk marginesu
            spolecznego, gdyz struktury panstwa, istytucjonalizowanie zjawisk patologicznych
            oraz reakcja spoleczenstwa na metody walki z marginesem jest zupelnie inna niz w
            Polsce.

            > A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
            > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
            > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.
            > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
            > walczyć o cos więcej.

            To stwierdzenia to czysty szowinizm i kompletna bzdura, swiadczaca o braku wiedzy
            autora/autorki w/w. slow.

            Dziekuje za uwage.

            • Gość: shookee Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.gtsgroup.com 01.10.01, 10:41
              Gość portalu: radek napisał(a):

              > To juz zakrawa na propagande. 1) Nikt nikomu na Zachodzie niczego nie proponuje
              > oprocz prac nizszych lub malzenstwa. Powazne stanowiska obsadzane sa na
              > zasadzie konkurencji a nie poplecznictwa.

              Mnie jakos zaproponowali. Nie jestem moze prezesem rady nadzorczej, ale nie moge
              nazwac tego praca nizsza.

              2) Zalozmy, ze faktycznie ktos
              > powiedzial "zostan". O.K. Nie przyjecie taaakiej propozycji swiadczy koneksjach
              > w
              > Polsce, i brak ich na Zachodzie. To "uklady" zmuszaja do powrotu do PL a nie
              > wzgledy idealistyczne.

              Ej, nie mozna generalizowac. W Polsce teraz tez mozna dobrze zyc, bez zadnych
              ukladow. Ja moze jestem troche hipokrytycznym przypadkiem, bo teraz pracuje na
              zachodzie, ale na pewno niedlugo wracam. Nie z powodu zadnych ukladow, tylko
              dlatego ze zycie w Polsce duzo bardziej mi odpowiada.


              > > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im
              > się
              > > walczyć o cos więcej.
              >
              > To stwierdzenia to czysty szowinizm i kompletna bzdura, swiadczaca o braku wied
              > zy autora/autorki w/w. slow.

              A ja sie zgodze odrobine z autorka. Targi Pracy dla studentow w Niemczech,
              wystawia sie 180 firm, a studenci chodza ziewajac od jednego do drugiego, zeby
              zebrac dlugopisy i pojesc ciasteczka. Wiem, bo widzialem. Wiekszosc z nich jest
              na tyle juz ustawiona, ze nie musza isc do pracy, i wcale im sie tam nie spieszy.
              Czy to nie jest lenistwo?

              Ale powiedzmy sobie szczerze, dyskusje sa bezcelowe, jedni chca mieszkac w
              Polsce, bo im tam dobrze (jak ja), a inni nie widza swoich szans w ojczyznie. I
              nikt nikogo nie przekona. Na zachodzie zyje sie duzo latwiej, nie ma co ukrywac,
              ale przyjamniej? mnie nie.
              • Gość: Akir Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 212.160.130.* 05.10.01, 11:44
                Cześć , byłem trochę "na zachodzie"( na razie w Europie więc o Stanach nic nie
                powiem) , Specyfiką myślenia tamtejszych ludzi jest że nie interesuje ich nic
                poza własnym nosem i pracą. Cy są przez to głupsi? Pewnie nie, ale ja się w
                śród nich czuję niezbyt dobrze.(lubię sobie pogadać czasem o czymś ciekawszym
                od pogody itp.). Fakt że zarabia się tam lepiej, ale ja i w Polsce mam co jeść
                i gdzie mieszkać, może skromniej ale bez pracy 12 godzin na dobę, (te 4
                dodatkowe godziny, mogę poświęcić dzieciom) . Jeśli ktoś ceni sobie kasę ponad
                wszystko, lub jest w sytuacji bez wyjścia (bezrobotny w upadłym PGR, z piątką
                dzieci), to pewnie że powinien jechać. Ja jednak wolę jeżdzić na zachód na
                wakacje, bo jak śpiewa Młynarski:" Jest jeszcze śledź w śmietanie ,
                maetafizyczne danie"
                pozdrowienia Akir
              • Gość: wert Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 212.144.60.* 10.10.01, 23:32
                Gość portalu: shookee napisał(a):

                > A ja sie zgodze odrobine z autorka. Targi Pracy dla studentow w Niemczech,
                > wystawia sie 180 firm, a studenci chodza ziewajac od jednego do drugiego, zeby
                > zebrac dlugopisy i pojesc ciasteczka. Wiem, bo widzialem. Wiekszosc z nich jest
                > na tyle juz ustawiona, ze nie musza isc do pracy, i wcale im sie tam nie spiesz
                > y.
                > Czy to nie jest lenistwo?
                >

                Moge to potwierdzic. Studiuje w Niemczech i mam dzieki temu mozliwosc
                obserwowania sytuacji takiej, jaka jest. A wyglada to tak, ze studenci ofert
                pracy maja mnostwo. I to dobrze platnej. Ile ? Wystarczy, ze powiem, ze w moim
                landzie - nalezacym do tzw. nowych landow RFN - srednia placa dla studenta
                pracujacego dorywczo wynosi 15-35 marek za godzine. I mimo tego ogloszen jest
                pelno, a studenci specjalnie sie do tej pracy nie garna.

                > nikt nikogo nie przekona. Na zachodzie zyje sie duzo latwiej, nie ma co ukrywac,
                > ale przyjamniej? mnie nie.

                Tu jestem sklonny polemizowac. Chociaz ocena rzeczywistosci zawsze pozostanie
                subiektywna, to jednak juz samo podejscie do studenta jest tutaj inne niz w
                Polsce.

                W Polsce student to "studenciak". A wiec ktos niepowazny, nie majacy zbyt wiele
                do powiedzenia.

                A w Niemczech student to "pan student". Tutaj student jest szanowany za to, ze...
                jest studentem i po skonczeniu studiow bedzie mial WYZSZE WYKSZTALCENIE. Przez co
                uzyska wyzsza pozycje spoleczna.

                Nie wiem, dlaczego w Polsce student jest traktowany przez uczelnie, przez
                przedsiebiorcow, przez sprzedawcow w sklepach i przez zwyklych ludzi gorzej niz w
                Niemczech.

                Naprawde nie wiem. Ale tak po prostu jest.
            • Gość: anka Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 145.92.44.* 17.10.01, 12:46
              > To juz zakrawa na propagande. 1) Nikt nikomu na Zachodzie niczego nie proponuje
              >
              > oprocz prac nizszych lub malzenstwa. Powazne stanowiska obsadzane sa na zasadzi
              > e
              > konkurencji a nie poplecznictwa. 2) Zalozmy, ze faktycznie ktos

              no przepraszam cie bardzo. ja zaraz po studiach (magister, kierunek
              humanistyczny) wyjechalam do holandii (tez zachod, nie?), w dwa miesiace dostalam
              prace na o wiele lepszym stanowisku, niz bym dostala w polsce (bo brak mi
              doswiadczenia i siwych wlosow) i zarabiam 10 (dziesiec) razy wiecej, niz bym
              dostala w polsce. prosze wiec nie uogolniac: nie wszyscy polscy magistrzy na
              zachodzie gary szoruja. anka
            • Gość: Tadeusz Re: Jezyk nie problem: Pytanie bylo ilu chce nie ilu moze czy wyemigru IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 23:19
              Jeśli uważasz Borowskiego itd za komunistów to nie pij wogóle . Trzyma Cię
              bardzo długo .Mówiąc o emigracji zarobkowej piszecie drodzy Państwo tylko o
              Stanach i EZ, nie zauważacie ,że od kilku lat Skandynawowie oraz Niemcy
              wyjeżdżają do dawnego Sojuza ,tam otwierają przedstawicielstwa swoich Firm ,
              tam inwestują , natomiast my jesteśmy ciągle obrażeni .
              Mówicie o ogromnej różnicy w wykształceniu pomiędzy nami i ludżmi z EZ i USA ,
              NO TO NIE PCHAM SIĘ NA RAJD MONTE CARLO Z DUŻYM FIATEM .
              Czy jest to obniżenie mojej własnej wartości ? -NIE.
              Dzięki kontraktom realizowanym tam , mogę realizować siebie oraz dać podmuch
              Firmie .Do Niemiec ,Holandii ,Norwegii , lubię pojechać - ale jadąc tam mam
              pieniądze i nie czuję się w żaden sposób osobą niepożądaną - a ma to dla nas
              specyficzny wydżwięk .
              Jeśli za krótko ,mało czytelnie to rozwinę wątek .
              Serdecznie pozdrawiam .
              Tadeusz
              PS każdy ma swój pkt siedzenia .
              • Gość: wiedźma emigracja IP: *.chello.pl 08.10.01, 17:50
                Ja jeszcze chodze do liceum, a juz wiem, ze chce wyjechac z kraju, czy to nie
                jeste straszne, ze ludzie coraz mlodsi zdają sobie sprawę, jak marne mają
                perspektywy? bo ja wiem, ze po studiach bede miala bardzo duze problemy ze
                znalezieniem pracy, nie mowiąc juz o zdobyciu miaszkania, bo przeciez ceny są
                ogromne. Skąd np młode małżeństwo ma wziąć tyle pieniedzy? A potem sie ludzie
                dziwią, że sie z Polsce coraz mniej dzieci rodzi. Chcę wyjechać i zrobi to przy
                pierwszej nadarzającej sie okazji.
                • Gość: p Re: emigracja IP: 64.107.216.* 10.10.01, 00:54
                  Ja Ci szczerze zycze, zebys wyjechala z Polski tak jak to planujesz. Skoncz
                  studia, ucz sie jezykow i uciekaj gdzie pieprz rosnie i nie ogladaj sie za
                  siebie! Nie warto.

                  Ja od dziecka chcialem wyjechac z Polski. Od pewnej zimowej niedzieli, jak
                  w "telewizji nie bylo teleranka", juz wiedzialem, ze Polska to nie to. Ale
                  musialem czekac kilkanascie lat. Nauczylem sie perfekcyjnie angielskiego,
                  niemieckiego i rosyjskiego. Na politechnice zdobylem szlachetny tytul magistra
                  inzyniera i nawet nie szukalem pracy w Polsce. Tam pracy po prostu nie ma na
                  poziomie moich ambicji. Czy mam jakies wyrzuty sumienia? Nie! Moja rodzina od
                  lat placi najwieksze podatki na swiecie, wiec moje wyksztalcenie traktuje za
                  friko...

                  Ale dzieki dyplomowi, znajomosci jezykow i ciezkiej pracy, po 2 latach w
                  Stanach mieszkam teraz w downtown Chicago i mam swietna prace w duzej firmie
                  komputerowej. Faktycznie ciezko jest poznac interesujacych ludzi i sie z nimi
                  zaprzyjaznic, ale nie jest to niemozliwe. Ja mam teraz grono swietnych
                  znajomych, ktorzy mnie zaakceptowali, pomimo tego, ze pochodze ze "wschodniej
                  europy", he he he.

                  Dzieki temu, ze wyjechalem moge rozwijac swoje zainteresowania, bo po prostu
                  mnie na to stac. Kilka dni temu bieglem maraton chicagowski. Za miesiac jade na
                  narty do Colorado, a w weekendy gram sobie w golfa. O 140 chicagowskich
                  teatrach; dziesiatkach kin, restaracji z calego swiata itd, itd juz nawet nie
                  wspominam. Sorry, ze mam na to takie materialistyczne spojrzenie, ale czym jest
                  zycie? Rano idziesz do pracy (dobrze jesli ja lubisz), wracasz wieczorem i
                  szukasz wypoczynku i rozrywki. Mnie oglupiajaca telewizja, kielbasa i wywody na
                  temat najlepszej polskiej wodki, wysmienitego piwa... nie wystarczaja. Ja nie
                  chce umrzec czekajac na wlasne 2-pokojowe mieszkanie
                • Gość: p Re: emigracja IP: 64.107.216.* 10.10.01, 16:02
                  Ja Ci szczerze zycze, zebys wyjechala z Polski tak jak to planujesz. Skoncz
                  studia, ucz sie jezykow i uciekaj gdzie pieprz rosnie i nie ogladaj sie za
                  siebie! Nie warto.

                  Ja od dziecka chcialem wyjechac z Polski. Od pewnej zimowej niedzieli, jak
                  w "telewizji nie bylo teleranka", juz wiedzialem, ze Polska to nie to. Ale
                  musialem czekac kilkanascie lat. Nauczylem sie perfekcyjnie angielskiego,
                  niemieckiego i rosyjskiego. Na politechnice zdobylem szlachetny tytul magistra
                  inzyniera i nawet nie szukalem pracy w Polsce. Tam pracy po prostu nie ma na
                  poziomie moich ambicji. Czy mam jakies wyrzuty sumienia? Nie! Moja rodzina od
                  lat placi najwieksze podatki na swiecie, wiec moje wyksztalcenie traktuje za
                  friko...

                  Ale dzieki dyplomowi, znajomosci jezykow i ciezkiej pracy, po 2 latach w
                  Stanach mieszkam teraz w downtown Chicago i mam swietna prace w duzej firmie
                  komputerowej. Faktycznie ciezko jest poznac interesujacych ludzi i sie z nimi
                  zaprzyjaznic, ale nie jest to niemozliwe. Ja mam teraz grono swietnych
                  znajomych, ktorzy mnie zaakceptowali, pomimo tego, ze pochodze ze "wschodniej
                  europy", he he he.

                  Dzieki temu, ze wyjechalem moge rozwijac swoje zainteresowania, bo po prostu
                  mnie na to stac. Kilka dni temu bieglem maraton chicagowski. Za miesiac jade na
                  narty do Colorado, a w weekendy gram sobie w golfa. O 140 chicagowskich
                  teatrach; dziesiatkach kin, restaracji z calego swiata itd, itd juz nawet nie
                  wspominam. Sorry, ze mam na to takie materialistyczne spojrzenie, ale czym jest
                  zycie? Rano idziesz do pracy (dobrze jesli ja lubisz), wracasz wieczorem i
                  szukasz wypoczynku i rozrywki. Mnie oglupiajaca telewizja, kielbasa i wywody na
                  temat najlepszej polskiej wodki, wysmienitego piwa... nie wystarczaja. Ja nie
                  chce umrzec czekajac na wlasne 2-pokojowe mieszkanie
            • Gość: smutas Re: Jezyk nie problem: Pytanie bylo ilu chce nie ilu moze czy wyemigru IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 22:47
              Czlowieku!!
              To co piszesz jest absoluta prawda!!!! Po mojemu polacy to narod narzekaczy, i
              z tad wziely sie te 6 mln ludzi deklarujacych wyjazd na saksy. To po prostu
              jest wynikem jednego w drugie - chcemy miec lepiej - glosujemy na tych o
              zlotych ustach, albo wyjedzmy do "eldorado". Niestety rzeczywistosc jest
              okrutna i w Polsce, i na zachodzie. W polsce niema pracy - bo nieoplaca sie
              charowac na podatki, zusy i inne jalmuzny dla rozbudowanej do granic
              wszechswiata polskiej biurokracji. A ta wlasnie pozostala nam po komuchach,
              teraz nalezy im dac jeszcze wiecej. Nie sie oblowia za te "kszywdy" co
              wycierpiec musieli!!!!.
              Zachod nie jest jednorony - dokladnie taki jak poprzednicy opisuja. Jedni
              zostaja zaproszeni do wystrzalowaj pracy (np. moj Tesc - bardzo lukratyne
              oferty ciagnely sie za nim przez wiele lat - wybral rodzine i Polske), inni z
              dyplomami tyraja na zmywaku w Mexicana Food, jeszcze inni tez wyedukowani
              jezdrza na "truckach" za solidne wynagrodzenie i gdzies maja "biala koszule" w
              polskich biurach projektow.
              Ktos napisal, ze na zachodzie jest miejsce tylko dla wysoko wyksztalconych. To
              tylko czesciowa prawda. Prosze spojzec na strony dotyczace imigracji np.
              Kanady, Nowej Zelandii czy Australii. Potrzebni sa fachowcy, co znaczy moze to
              byc operator maszyny CNC do obrobki skrawaniem, spawacz, lesniczy i wielu wielu
              innych. A dodam, ze te zawody sa dobrze wynagradzane

              Emigracja jest bardzo ciezka decyzja, wazniejsza w wielu wypadkach niz
              maluzenstwo. Poznalem ogromna rzesze emigrantow ktorych zycie osobiste leglo w
              gruzach. Powodow wiele, sa jednak wspole cechy tych rozpadow. Ciezka praca,
              brak czasu - dla rodziny, przyjaciol a nawet dla siebie, pogon za pieniadzem-
              jeszcze jeden dolar jeszcze jeden !!!.
              Kolejny problem to gdzie zarabiac. USA sa zamkniete, praktycznie nie ma co
              probowac( chyba, ze sie jest swiatowej slawy np. sportowcem. Mysle jednak, ze
              taki ktos i tak ma dobrze w kraju. Po co wiec przysparzac honorow tym co na nie
              nie zasluzyli!!!! Amerykanie pewnie by kupili nawet Kolumba z jego statkami,
              ale umarl za wczesnie i nie moga powiedziec, ze to obywatel ich naaaajlepszego
              kraju.

              Szkolnictwo, moze i duzo drozsze niz nase rodzime, moze i procentow tych
              wyedukowany maja wiecej, ale poziom tych ich collegow jes na poziomie naszego
              gimnazjum - sprawdzilem osobiscie- Poziom wiadomosci koniecznych by zaczac
              nauke w instytucie technologii przecientnego amerykanskiego collegu to siudma
              klasa szkoly powszechnej. Dlaczego sa wiec bogatsi? Placa do 8% podatku od
              sprzedazy (polski VAT 22% srednio), 15% Social Security (ZUS lacznie ok. 45%)
              Generalnie placa sobie za wszystko i dlatego szanuja pieniadz, i z czystym
              sumieniem moga zadac solidnej obslugi za swoje pieniadze. Nie musza sie prosic
              o laske w zadnych szpitalach, urzedach itd. itp.

              oj chuba sie rozpisalem

              trzymajcie sie cieplo w przededniu III Wojny wiatowej - Smutas :-(
          • Gość: mynia Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 193.0.74.* 06.10.01, 19:14
            A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
            > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
            > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.

            nasza inteligencja wyziewa pelna para szczegolnie w postaci podrecznikow do
            wychowania seksualnego.
            niestety zyjemy w kraju gdzie glupota na codzien utrudnia najprostsze czynnosci.
            mynia
            • Gość: smutas Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 23:04
              Gość portalu: mynia napisał(a):

              > A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
              > > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni
              > ,
              > > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od n
              > ci.
              >
              > nasza inteligencja wyziewa pelna para szczegolnie w postaci podrecznikow do
              > wychowania seksualnego.
              > niestety zyjemy w kraju gdzie glupota na codzien utrudnia najprostsze czynnosci
              > .
              > mynia

              Droga(i) mynia
              madrosc a inteligencja to dwie podobe rzeczy, mulic ich jednak nie nalezy!!
              Nie mam bladego pojecia jak mozesz zyc z takimi komplesami, idz do szkoly czy co?
              Piszesz przeciez rowniez o sobie. Glosowalismy na takich a nie innych to tak jak
              bysmy sobie sami te autostrade pobudowali. Siadaj do maszynki i syp asfalt na
              dziury w drogach tak jak komuchy sypia nasze zlotowki do corocznych dziur
              bdzetowych

              amen
          • Gość: Adam J. Emigrować? TAK! NIE! IP: 212.33.69.* 16.10.01, 00:12
            Zasadniczym problemem jest to, że Polska jest krajem chorym od środka - gdzie
            jedyną 'klasą' społeczną o stabilnej sytuacji sa politycy różnego szczebla.
            Problem zasadniczy jest w tym, ze jedynie bardzo nielicznym rzeczywiście zależy
            na Polsce, na jej sile, na jej powodzeniu. Wciaż, po 11 latach od rozpoczęcia
            transformacji, jedyną drogą dla nas, Polakow jest zakasać rekawy i harować po
            godzinach nawet za kilkaset zlotych miesiecznie... Tylko że... Taka praca
            wymaga wiary w to państwo, no i - wymaga szans na pracę. A może takiej nisko
            płatnej pracy nie brakuje? Brakuje zaś na pewno wiary, że Polska idzie ku
            lepszemu. Nie chcę stąd wyjeżdżać, bo jestem stąd - i jestem głupi, bo tutaj
            nic, poza układami nie ma znaczenia.
          • Gość: kali Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.10.01, 12:02
            Gość portalu: Ita napisał(a):

            > Sądzę, że liczba ta jest mocno przesadzona, choćby ze wzgledu na bariery
            > językowe. Bez znajomości języka trudno znależć pracę, tym bardziej dobrą i
            > chyba minęły już czasy gdy inteligenci jeździli na zachód sprzątać itp. Co
            > innego z osobami słabo wykształconymi, ale im tak samo będzie trudno znaleźć
            > dobrze płatną pracę jak i w kraju z tego samego pomodu, braku zapotrzebowania
            > na niewykształconą siłe roboczą. Wielu młodych ludzi wyjeżdza, zostaje na jakiś
            >
            > czas, ale ilu ich jest? Wcale nie tak wielu, jadą do pracy w barach itp. Czy o
            > to chodzi młodym wykształconym ludziom? W Polsce szuka pracy na swoim poziomie
            > a pojedzie do pracy fizycznej? Nie sądzę, może na krótko, ale gdy się
            > przekona,że "zachód" tylko dla niektórych jest kolorowych to wróci.
            > Ja byłam kilkakrotnie na zachodzie w ramach wymiany w kilku krajach
            > europejskich, proponowali mi pozostanie, całkiem niezłą pracę biurową, ale
            > jestem tu w Polsce, z nadzieją, że może dam swój mały wkład by i u nas było
            > lepiej. A tak naprawdę, to wcale nie jest żle, mamy wiele problemów, ale oni
            > mają dokładnie takie same. A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
            > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
            > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.
            > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
            > walczyć o cos więcej.



            Witam
            Oj Gosciu ty chyba nie w Polsce tylko na ksiezycu mieszkasz.
            Przeciez mamy mniej ludzi z wyzszym wyksztalcerniem niz chociazby Grecja.
            A odnosnie takich samych problemow to sie z Toba zgadzam. Oni sie zastanawiaja
            czy kupic Mercedesa czy BMW a ja sie zastanawiamczy kupic malucha czy moze 10
            letniego Opla (problem ten sam).
            pozdrawiam
        • Gość: Roman Jeszcze sie im odechce IP: *.proxy.aol.com 05.10.01, 14:50
          Ja WEMIGROWALEM 6 LAT TEMU Z TEGO PRACOWALEM 5 LAT I ZASTANAWIAM SIE POWARZNIE
          ZA POWROTEM. OD ROKU NIEMOGE ZNALEZDZ ZADNEJ POWARZNEJ PRACY. A NAJGORSZE CO
          MOZE BYC ROZLONKA Z NAJBLISZYMI TEN KTO TEGO NIE ZROBIL TO NIEMOZE NIC NA TEN
          TEMAT POWIEDZIEC. MOIM ZDANIEM LEPSZE 600 ZL A RODZINA W CALOSCI. TYM 6 MLN
          LUDZI SIE TEZ PO ROKU ODECHCE I WRUCOM Z PODKULONYM OGONEM DO RODZINY.
          • Gość: interme Re: Jeszcze sie im odechce << bzdura! IP: 195.205.96.* 14.10.01, 19:45
            A ja jeszcze nigdy nie bylem na emigracji, a mimo to mam swoje zdanie na ten temat! Widzicie, jaki jestem zarozumialy, he???

            Tak, Roman, wracaj do Polski, bo tutaj zycie na bruku jest przyjemniejsze, niz zycie na bruku za granica... ;-))).

            Myslisz, ze o ile za granica masz problemy bytowe, to w Polsce czekaja Cie kokosy???

            Myslisz ze ja w Polsce nie jestem bezrobotny od roku? Stracilem wszystko, co przez ostatnich kilka lat pracy uciulalem!

            Dlaczego za granica mialoby byc gorzej
        • Gość: maciek Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 193.150.166.* 11.10.01, 14:28
          Wcale mnie to nie dziwi - mysle, ze szczegolnie wsrod mlodych, wyksztalconych ludzi, znajacych jezyki obce
          idea wyjazdu za granice cieszy sie duza popularnoscia. Ja skonczywsszy studia pracowalem przez 4 lata w
          Polsce, po czym zdecydowalem sie na wyjazd za granice. W Polsce nie bylo szans na dalszy postep w karierze
          zawodowej, tutaj sa, nie wspominajac juz o zupelnie innych wynagrodzeniach i przede wszystkim sposobie
          pracy. Tutaj pracownika sie szanuje, bo moze odejsc, a deficyt sily roboczej jest w UE dosc duzy w niektorych
          grupach zawodowych. Niestety odwrotnie niz w Polsce, co stawia pracobiorce w duzo gorszym polozeniu. Do
          Polski przyjezdzam na weekendy i bardzo mi to odpowiada. Wszystkim niezdecydowanym na taki ruch szczerze
          go polecam.

          • Gość: interme Pytanie: jak? Polska emigracja pomija starannym milczeniem... IP: 195.205.96.* 14.10.01, 20:38
            Pytanie: jak? Polska emigracja pomija starannym milczeniem przed Polakami z Polski wszelka wiedze na temat, jak legalnie zostac ekspatriatem i uzyskac prawo do zycia w jakims innym kraju. (A co dopiero, zeby nas wspomoc czyms wiecej, niz informacja!)

            Sami tylko chcieli wyemigrowac, a reszta nas, by chcieli, zeby tu zostala.

            Czy widziales na ktorymkolwiek serwerze polonijnym opisy sposobow, w jakie poszczegolni Polacy wyemigrowali? (W okresie 1990+.) A przeciez to by bylo nie tylko pouczajace, ale i ciekawe! Ten dziwny mur milczenia dotyczy nie tylko Polonii, ale emigracji wszelkiej narodowosci. Czy np. znajdziesz serwis emigracyjny Turkow, Iranczykow czy innych
            • Gość: Emigr. Jescze czego... IP: 170.28.16.* 17.10.01, 21:11
              To bedzie Twoj pierwszy egzamin- jak wyemigrowac, jak sie urzadzic, znalezc
              prace, mieszkanie, gdzie uczyc sie jezyka.
              Nie licz na pomoc www zalozonej przez rodakow na ktorej wyczytasz cos, co ci
              ulatwi start. Polskie piekielko obowiazuje tez na emigracji.
              Jesli nie poradzisz sobie sam lub z niewielka pomoca z tym wszystkim, to lepiej
              siedz w Polsce, bo przynajmniej bedziesz mial " ubogo, ale chedogo"
              Emi.
            • Gość: Tomasz S Re: Pytanie: jak? Polska emigracja pomija starannym milczeniem... IP: 217.9.98.* 23.10.01, 15:05
              Przysluchujac sie tej dyskusji odnosze wrazenie, ze czas sie cofnal, a my wciaz
              mamy mierne wyobrazenie o tzw. emigracji. Tak naprawde (to do Panow redaktorow)
              to slowa "emigracja" uzywa sie obecnie w odniesieniu do ludnosci trzeciego
              swiata. Mowiac, ze 6 mln Polakow ma ochote emigrowac, myslimy chyba o checi
              znalezienia pracy na zachodzie. A to dosc istotna roznica, bo (o ile nie mowimy
              o USA i innych dalekich krajach) nie oznacza to zrywania wiezi z krajem i z
              rodzina. W Holandii, Belgii, Francji czy Niemczech wiele osob pracuje na
              codzien za granica, nie wiedzac co to emigracja. Bierzmy z nich przyklad.

              Nie wiesz, jak mozna znalezc sie legalnie za granica? Polecam studia na
              zagranicznej uczelni. Na przyklad w Niemczech, bo blisko, dobrze i w miare
              tanio. Pozdrawiam.

              tomasz.sieniuc@berlin.de


      • Gość: Mozart Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 141.52.124.* 28.09.01, 12:57
        He:))) Ja juz jestem za granica i pracuje. Podobnie jak wielu, zmusila mnie do tego sytuacja
        materialna i brak porozumienia z moim promotorem na studiach doktoranckich. Nie dosc, ze do
        naszego zakladu zagladala bida, to jeszcze nastawienie mojego promotora do mnie i do innych bylo
        takie aby uzyskac jak najmniejszy zysk minimalnym kosztem. Poza tym nieraz sprzeciwialem sie jemu
        w kwestiach merytorycznych, wiec nic nie zapowiadalo zebym mogl liczyc na posade po uzyskaniu
        stopnia doktorskiego. Z taka nie jasna perspektywa zyciowa nie ma czego szukac w ukochanej
        ojczyznie. Jak mialbym wyzyc za 981 zl stypendium doktoranckiego? Jakie perspektywy na wynajecie
        mieszkania czy zalozenie rodziny? Pozostalo mi nic innego, jak tylko szukac po znajonosci kontaktu za
        zagranica. Od tego sa przyjaciele i znajomi na studiach, od ktorych dostalem namiar. Dalej przez
        internet nawiazalem kontakt i udalo sie.
        POLACY! Ja wiem, ze zabrzmi glupio, ale SPIEPRZAJCIE NA ZACHOD, bo inaczej czeka was widmo
        bezrobocia po studiach. W Polsce jeszcze dlugo nie bedzie dla Was pieniedzy. Po co sobie zyly
        wypruwac? Zachod czeka na Was-specjalistow (chemikow, informatykow, matematykow, fizykow itp).
        Powodzenia!
        mozart@acid.ch.pw.edu.pl
      • Gość: anna Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 212.244.48.* 05.10.01, 17:26
        nie.Chociaż kiedyś chciałam. Każdy kiedyś miał taką ochotę.Jednak to ten kraj
        pomógł mi zdobyć wykształcenie,i chocia zarabiam bardzo mało ok. 1500 brutto
        mając wyższe studia i pierwszy stopień specjalizacji,to jednak temu
        krajowi,niezależnie od tego kto w nim żądzi,należą się owoce mojej pracy. To tu
        powinniśmy wychować nasze dzieci w duchu patriotyzmu,temu krajowi jesteśmy
        winni swoją wiedzę,pracę iserce. Ten kto opuszcza Polskę powinien zapłacić za
        wykształcenie zdobyte za NASZE pieniądze.Jednak ten kto wyjeżdża to ucieka
        przed odpowiedzialnością za ojczyznę i jest egoistą i ....
        • Gość: mamosz Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.chello.pl 05.10.01, 18:06
          Gość portalu: anna napisał(a):

          > nie.Chociaż kiedyś chciałam. Każdy kiedyś miał taką ochotę.Jednak to ten kraj
          > pomógł mi zdobyć wykształcenie,i chocia zarabiam bardzo mało ok. 1500 brutto
          > mając wyższe studia i pierwszy stopień specjalizacji,to jednak temu
          > krajowi,niezależnie od tego kto w nim żądzi,należą się owoce mojej pracy. To tu
          >
          > powinniśmy wychować nasze dzieci w duchu patriotyzmu,temu krajowi jesteśmy
          > winni swoją wiedzę,pracę iserce. Ten kto opuszcza Polskę powinien zapłacić za
          > wykształcenie zdobyte za NASZE pieniądze.Jednak ten kto wyjeżdża to ucieka
          > przed odpowiedzialnością za ojczyznę i jest egoistą i ....

          No i jak tu nie jechac....... Jezeli w tym kraju specjalista,patriota nie umie
          pisac po polsku i robi zenujace bledy ort nie mowiac juz o poslugiwaniu sie
          klawiatura komputera to trzeba zwiewac gdzie pieprz rosnie albowiem miernota i
          motloch w natarciu......
        • Gość: smutas Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 23:27
          Gość portalu: anna napisał(a):

          > nie.Chociaż kiedyś chciałam. Każdy kiedyś miał taką ochotę.Jednak to ten kraj
          > pomógł mi zdobyć wykształcenie,i chocia zarabiam bardzo mało ok. 1500 brutto
          > mając wyższe studia i pierwszy stopień specjalizacji,to jednak temu
          > krajowi,niezależnie od tego kto w nim żądzi,należą się owoce mojej pracy. To tu
          >
          > powinniśmy wychować nasze dzieci w duchu patriotyzmu,temu krajowi jesteśmy
          > winni swoją wiedzę,pracę iserce. Ten kto opuszcza Polskę powinien zapłacić za
          > wykształcenie zdobyte za NASZE pieniądze.Jednak ten kto wyjeżdża to ucieka
          > przed odpowiedzialnością za ojczyznę i jest egoistą i ....

          droga anno
          Przy takich pueniadzach i podejsciu do sprawy wnioskuje, ze jestes naucycielem
          polskiego lub historii. Jest to bardzo wzniosle, szanuje twoj punkt widzenia. Nie
          wszyscy posiadaja jednak wyzsze wyksztalceni i nigdy tak nie bedzie ( nawet na
          zachodzie) czy znaczy to, ze ci nizej wyedukowani powinni przymierac glodem, co
          miesiac proszac rodzine o pozyczke na chleb???

          Na moje wyksztalcenie zarabiali moi rodzice przez 40 lat pracy na komunistyczny
          rzad, nikt inny. Po latch pracy z oszczednosci, ktore w okolicach 1980r
          wystarczaly na mieszkanie wlasnosciowe teraz zostalo na skarpery!!!! Gdzie sa
          wiec te pieniadze, w szkolach ?? Cos ich tom tez nie widac. Nie zgadzam sie z
          tym , ze caly narod robi skladke na te 5% z wyzszym wyksztalceniem.

          Czy jest egoizmem praca za granica i wysylanie pieniedzy na utrzumanie tym co
          zostali?? Moze jeszcze po powrocie mam placic od tego podatek, poniewaz nie
          pobieralem zasilku dla pezrobotnych przez kilka lat??/ To co piszesz jest prosto
          z Kordiana - Romantyzm nie zycie!!!!
      • Gość: Nika Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.gen.cam.ac.uk 09.10.01, 00:45
        Ja tez juz wyjechalam. Z takich samych powodow. W Polsce po studiach i doktoracie nie bylam w stanie zaczas
        niezaleznego zycia. Nie mialam pieniedzy na start. Teraz mieszkam w Anglii i stac mnie na normalne zycie. Moge
        wynajac mieszkanie, odlozyc na wakacje i nie zastanawiac sie w co sie ubrac. Zaluje, ze musialam wyjechac ale
        w Polsce nie mialam szans. Smutne
      • loha Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? 09.10.01, 08:53
        Nie zgadzam sie ze rowiesnicy na tzw Zachodzie maja inne realia. Bylam na emigracji
        przez blisko 10 lat, wrocialam do Polski i mimo rozmaitych problemow i trudnosci ani
        przez chwile nie zalowalam swojej decyzji. Ludzie wyrazajac chec emigracji nie zdaja
        sobie sprawy co to naprawde oznacza. A oznacza m.in. 2-3 lata wyjete z zyciorysu na
        przystosowanie, poznanie specyfiki nowego miejsca i przewalczenie nostalgii i
        ciaglego porownywania. Mieszkalam w Kanadzie, to wspanialy kraj, idealny dla rodzin
        z dziecmi ale wole byc u siebie. I zaznaczam, ze znalam doskonale jezyk i nie
        pracowalam fizycznie. Polacy zawsze uwazaja, ze trawa jest wszedzie poza Polska
        bardziej zielona... I zamiast starac sie cos zmienic u siebie, a przeciez jest to
        jak najbardziej mozliwe poczawszy od skali mikro, wola uciekac. To moim zdaniem
        wyniesiony z komuny syndrom oczekiwania ze ktos ma nam zapewnic szczescie a jak nie
        zapewnia to zaglosujmy na kogos innego moze ten zrealizuje swoje obietnice.
      • Gość: Leszek Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.ne.mediaone.net 10.10.01, 03:46
        Mysle ze gdyby dokladnie policzyc to pewnie i wiecej .Ja juz to zrobilem z
        czego jestem bardzo zadowolony, chociaz nie moge powiedziec ze mozna byc
        szczeslywym z tego ze trzeba wyjezdzac za chlebem do innego kraju.Mysle ze
        warto podac chocby maly przyklad dlaczego uciekamy z kraju oto on za 1 godzine
        pracy wPOLSCE dostane 6 zl to jest okolo 2.l benzyny,natomiast w USA 15 dol.to
        jest 41.l.i jak mozna nie chciec emigrowac,ale tu uwaga do politykow ze jak tak
        dalej bedo krasc to w koncu zostana w tym kraju sami z emerytami a tych renty
        zarezerwowal sobie ks.RYDZYK on ma tysiace sposobow i wie jak je uzywac aby te
        renty trafily do niego. Z powazaniem katolik wierzacy w BOGA a nie w facetow
        noszacych kecki zamiast spodni.
      • Gość: Jerzy K Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.sympatico.ca 14.10.01, 22:14
        Ja wyemigrowalem w czasach kiedy Polska byla jeszcze pod komunistycznym zaborem.
        W pierwszej chwily myslalem ze emigrujom tylko ludzie szukajacy sznsy zmiany
        swojego zycia. Oboz w Italy zmienil moj poglad i wyobrazenie on naszym
        narodzie. Chamstwo, pijanstwo, brak poszanowania dla innych to wizerunek jaki
        nasi uchodzcy w przewazajacej mierze zaprezentowali innym. Jesli te 6 milionow
        to ta grupa ludzi to lepiej niech budujom swoj dobrobyt nad Wislom. Oni
        wystarczajaco duzo zla narobily dla narodu polskiego podobnie jak Talibowie dla
        narodu afganskiego. Jesli wyjezdzac chca ludzie inteligentni, wyksztalceni i
        operatywni to czemu nie, kazdy cywilizowany kraj przyjmnie ich z otwartymi
        rekami. Ta grupa ludzi byc moze zmieni wyobrazenie o Polakach bo chyba na tych
        co zostali to nie ma co liczyc. Kto wybral obecny rzad w Polsce jest
        nieporzadany poza granicami Polski.

        JK
      • Gość: KANADA OFERTA PRACY W KANADZIE DLA POTENCJALNYCH EMIGRANTOW -IT IP: 170.28.16.* 17.10.01, 15:21
        OFERTA PRACY W KANADZIE DLA POTENCJALNYCH EMIGRANTOW

        Hej,
        Moja firma potrzebuje pracownika do IS Department na terenie Kanady.
        Dlugoletnie doswiadczenie nie jest wymagane, opis zakresu obowiazkow ponizej.
        To szansa zweryfikowania przydatnosci waszego cennego technicznego
        wyksztalcenia zdobytego w Polsce z takim trudem.

        The candidate should be a Software Engineer with experience in developing and
        testing application and applet programs in Java. The ideal person will have
        experience with threads, serialization, sockets, and Swing. The applicant
        should be thoroughly familiar with the complete software life cycle: gathering
        requirements, designing, coding, testing, packaging and installation. In
        addition, they should be comfortable designing and developing graphical user
        applications. Experience with VisualAge Java, DB2 UDB, Swing and UML Modeling
        (Rational Rose) is required.
        An understanding of robotics & automation would be advantageous. You will
        have to have some commercial experience using VB5/VB6, ADO, ActiveX, and COM.
        Any knowledge of Visual C++ would be an advantage, but not essential.
        Experience with engineering and configuration of some
        of the following would be an asset-
        RTUs: Bristol Babcock, FR ROC, Control Microsystems
        - DCS : Honeywell Plantscape or TPS, Fisher Rosemount Delta V
        - PLC : Modicon, Allen Bradley
        - HMI : Intellution FIX, Wonderware

        Kwalifikujacy sie niech zostawia e-mail adres.
        Niekwalifikujacy sie prosze nie zawracac glowy.
        I jeszcze jedno: Praca jest w Montrealu,wiec potrzebna jest nie tylko plynna
        znajomosc angielskiego , co oczywiste ale rowniez francuskiego. Rozumiem, ze
        dla dla polskiego fachowca nowej generacji nie jest to zadnym problemem.





      • Gość: Koniec! PODSUMOWANIE TEJ GLUPIEJ DYSKUSJI IP: 170.28.16.* 18.10.01, 20:06
        Jesli ktos chce wyciagnac koncwee, sluszne wnioski z tej akademickiej dyskusji,
        to jest to bardzo proste. Wystarczy pogrupowac w jedno to co napisali Polacy z
        zza granicy: generalnie pracujacy w zawodach, zyjacy w dostatku, z praca i
        pieniedzmi i w drugiej grupie to, co pisza rodacy z kraju:sfrustrowani biedacy,
        ktorzy w wiekszosci chcieliby gdzies wyjechac ale boja sie, nie wiedza
        dokladnie dokad lub nie maja za co, maja wyksztalcenie ale nie maja pracy ( how
        sad ...) i nie wiedza co zrobic ze soba. A czas bezlitosnie ucieka.
        No wiec, warto wyjezdzac czy nie ?!?!?
        • Gość: DO IT Re: PODSUMOWANIE TEJ uzytecznej DYSKUSJI IP: *.cybercable.tm.fr 19.10.01, 21:51
          Gość portalu: Koniec! napisał(a):

          > Jesli ktos chce wyciagnac koncwee, sluszne wnioski z tej akademickiej dyskusji,
          > to jest to bardzo proste. Wystarczy pogrupowac w jedno to co napisali Polacy z
          > zza granicy: generalnie pracujacy w zawodach, zyjacy w dostatku, z praca i
          > pieniedzmi

          OK, z pewnoscia sa to osoby "ktorym sie powiodlo". Ale niekoniecznie bez duzych i
          dlugotrawalych wysilkow. Wiem cos tym i dodam ze baza cennej, jakkolwiek
          specyficznej i czasami ciezkostrawnej edukacji polskiej byla mi niezwykle
          pomocna.

          i w drugiej grupie to, co pisza rodacy z kraju:sfrustrowani biedacy,
          > ktorzy w wiekszosci chcieliby gdzies wyjechac ale boja sie, nie wiedza
          > dokladnie dokad lub nie maja za co, maja wyksztalcenie ale nie maja pracy (
          how>
          > sad ...) i nie wiedza co zrobic ze soba

          Nie tacy zupelni biedacy, gdyz inteligentni, czesto wyksztalceni (nie liczy sie
          jedynie ranking w swiatowych listach uniwersytow, ale rowniez wola wybrania i
          fakt ukonczenia dlugich studiow), jedynie bez tzw. sily nabywczej.
          Tak czy owak warto probowac, skosztowac na wlasnej skorze blaskow i cieni zycia w
          obcym kraju. Skonfrontowac swoje wyobrazenia i opinie z realnym zyciem. Kazdy ma
          unikalny potencjal rozwoju i powinien sprobowac swoich sil. Jak powiedzial kiedys
          slusznie moj profesor w osiagnieciu sukcesu liczy sie talent, praca, ale przede
          wszystkim s i l n y c h a r a k t e r. A taki charakter nie ma obwatelstwa.
          Tzw. klasa i dobry styl takze sa uniwersalne.

          • Gość: Koniec ! Re: PODSUMOWANIE TEJ uzytecznej DYSKUSJI-trafne spostrzezenie , DO I IP: 170.28.16.* 22.10.01, 14:08
            Gość portalu: DO IT napisał(a):

            > Gość portalu: Koniec! napisał(a):
            >
            > > Jesli ktos chce wyciagnac koncwee, sluszne wnioski z tej akademickiej dysk
            > usji,
            > > to jest to bardzo proste. Wystarczy pogrupowac w jedno to co napisali Pola
            > cy z
            > > zza granicy: generalnie pracujacy w zawodach, zyjacy w dostatku, z praca i
            >
            > > pieniedzmi
            >
            > OK, z pewnoscia sa to osoby "ktorym sie powiodlo". Ale niekoniecznie bez duzych
            > i
            > dlugotrawalych wysilkow. Wiem cos tym i dodam ze baza cennej, jakkolwiek
            > specyficznej i czasami ciezkostrawnej edukacji polskiej byla mi niezwykle
            > pomocna.
            >
            > i w drugiej grupie to, co pisza rodacy z kraju:sfrustrowani biedacy,
            > > ktorzy w wiekszosci chcieliby gdzies wyjechac ale boja sie, nie wiedza
            > > dokladnie dokad lub nie maja za co, maja wyksztalcenie ale nie maja pracy
            > (
            > how>
            > > sad ...) i nie wiedza co zrobic ze soba
            >
            > Nie tacy zupelni biedacy, gdyz inteligentni, czesto wyksztalceni (nie liczy sie
            >
            > jedynie ranking w swiatowych listach uniwersytow, ale rowniez wola wybrania i
            > fakt ukonczenia dlugich studiow), jedynie bez tzw. sily nabywczej.
            > Tak czy owak warto probowac, skosztowac na wlasnej skorze blaskow i cieni zycia
            > w
            > obcym kraju. Skonfrontowac swoje wyobrazenia i opinie z realnym zyciem. Kazdy m
            > a
            > unikalny potencjal rozwoju i powinien sprobowac swoich sil. Jak powiedzial kied
            > ys
            > slusznie moj profesor w osiagnieciu sukcesu liczy sie talent, praca, ale przede
            >
            > wszystkim s i l n y c h a r a k t e r. A taki charakter nie ma obwatelstwa.
            > Tzw. klasa i dobry styl takze sa uniwersalne.
            Klasa i dobry styl,bardzo wlasciwa uwaga. Zabraklo tego w mej wypowiedzi.Klasai i
            dobry styl jest wazny dla kogos kto probuje "zaszczepic" sie w nowym kraju, w
            nowym srodowisku zawodowym, uzywajac obcego jezyka itd. Wiele mozna czlowiekowi
            wybaczyc, gdy ma wlasnie klase i dobry styl.
            W zwiazki z ma praca i dlugoletnim przebywaniem za granica poznalem ludzi chyba
            wszystkich nacji, moze z wyjatkiem Eskimosow. Niestety, w rankingu "Klasa i dobry
            styl", my Polacy ladujemy na szarym koncu i z reka na sercu, nie przychodzi mi do
            glowy przedstawiciel ZADNEJ narodowosci, ktora plasowala by sie za nami...
            >

      • Gość: aaa A ja nie chcę wyjezdzać IP: 212.69.76.* 28.09.01, 11:03
        To jakaś fikcja. Wydaje mi sie że te badania PWC przeprowadził wśród swoich
        pracowników zadając im pytanie w stylu : "Czy gdyby ci zaproponowano awans w
        innym kraju to byś wyjechał ?"
        ja jak i mój maż oraz wielu z naszych znajomych mieło możliwość wyjazdu jako
        siła fachowa do US lub UE. Nikt z tego nie skorzystał. Jeden musiał wyjechał na
        pół roku i szybko wrócił. Mało tego liczni tzw. Polscy Amerykanie wracają. Nie
        ma jak w Polsce. Tam będziesz zawsze obywatelem drugiej kategorii.
                • Gość: PItt Re: A ja nie chcę wyjezdzać IP: *.btinternet.com 29.09.01, 13:06
                  A ja wyjechalem i widze tego konkretne korzysci nie musze sie martwic o sprawy
                  zwiazane z biezacym utrzymaniem, dodatkowo moge odkladac , przy czym musze
                  dodac ze nie jestem osoba zyjaca oszczednie.
                  Druga sprawa jest ze dla ludzi z inicjatywa i pracowitych zawsze i wszedzie
                  znajdzie sie miejsce w krajach zachodnich, w polsce niestety o wiele
                  wazniejsze jest posiadanie odpowiednich znajomych , tatusia itp.
                  I obawiam sie ze bedzi jeszcze tak bardzo dlugo poniewaz najpierw nalezaloby
                  wyplenic cala starsza generacje ktora jest juz zepsuta do cna a mlodych wyslac
                  na piec dziesiec lat za granice, mysle ze wtedy mielibysmy jakas szanse na
                  rozwoj normalne zycie, niestety to sa wszystko mrzonki.
                  Narazie jedyna rzecza ktora morzemy zrobic to albo wyjechac z polski,
                  drugim rozwiazaniem jest zyc w polsce wsrod tych wszystkich warcholow
                  kradnacych i oszukujacych i narzekac
                  a trzecim sprobowac zrobic cos z tym co jest niestety nie mozliwe poniewaz to
                  oni kieruja krajem sa na najwyzszych stanowiskach i jesli zechce nam sie robic
                  porzadki to oni z nami zrobia porzadek.
              • Gość: czosnek Emigracja zarobkowa? IP: *.dialinx.net 29.09.01, 01:48
                A ja wyjechalem z malym plecakiem. Dwa lata temu. Mialem propozycje wysokiego
                stolka wypracowanego podczas studjow (ciezka praca)i tuz po obronie
                zaplanowalem dwu miesieczny wyjazd (turystyczny). Zadzwonilem dwa dni przed
                rozpoczeciem pracy, ze "zdecydowalem sie na stypendjum". Zostalem do dzis.
                Zaczalem od brudu jak kazdy bo pieniadze szybko sie skonczyly.
                Nie robie tego co bym chcial na razie, ale moja firma dosc preznie sie rozwija.
                Wiem, ze wroce.
                Nie szukalem pracy u kogos, zeby nie czuc sie dokladnie jak obywatel drugiej
                kategorii bo tak w gruncie rzeczy jest.
                Polska powinna postawic na wlasnych ludzi - na small business. To oni powinni
                dostac ulgi a nie obce koncerny, sieci handlowe, ktore sprzyjaja korupcji,
                naduzycia i wyplywu pieniedzy z kraju. Kapital zachodni bez trudu praktycznie
                zniszczyl nasza wlasna inicjatywe - reszte wykupil (za bezcen). Nie mamy szans
                w naszym wlasnym kraju.
                Lista dyskusyjna praktycznie zmierza w jednym kierunku: czy nam dadza prace za
                granica czy tez nie.
                Nie trzeba wojny - stajemy sie praktycznie emigrantami zarobkowymi w naszym
                wlasnym kraju. Co szczesliwsi mlodzi ludzie po studjach dostaja "posady" w
                firmach przy czym sa praktycznie marionetkami. Polski Yappi wtedy zwykle chwali
                sobie to co sie dzieje i tak ta schizofremia trwa az z nienacaka go nie zwolnia.
                Mam nadzieje, ze w koncu ktorys z kolei rzad wyslucha swoich ludzi
                bezinteresownie i cos z tym zrobi. Wtedy ta cala maskarada i eksodus naszych
                inzynierow, technikow, ludzi z inicjatywa ktorzy tworza a nie przelewaja
                pieniadze, sie zatrzyma.




                • Gość: interme Re: Emigracja zarobkowa? IP: 195.205.96.* 14.10.01, 21:02
                  > Polski Yappi wtedy zwykle chwali
                  > sobie to co sie dzieje i tak ta schizofremia
                  > trwa az z nienacaka go nie zwolnia.


                  Powyzsze zdanie z Twojego tekstu mowi wlasnie o mnie. Od roku jestem nedzarzem. Na poczatku bylem zapraszany na interview do najlepszych firm, ale stopniowo przestali sie mna interesowac w ogole. Mieszkalem juz na dworcu. Z kazdym miesiacem moje umiejetnosci sie dewaluuja, a moja konadyatura na jakiekolwiek stanowisko, dla pracodawcy
          • Gość: ktos Re: A ja nie chcę wyjezdzać IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 23:40
            Gość portalu: kali napisał(a):

            > Jakiej drugiej kategorii????
            > No chyba ze sam(a) sie tak czujesz.
            > Czyli wszyscy Polacy to dla UE obywatele drugiej kategorii? Wiekszej glupoty
            > dawno nie slyszalam.
            >

            Bylas(es)? sprawdz na wlasnej skorze!!
            Dla UE Polska JEST chyba i trzecia kategoria!!! Ile czasu czekamy na
            przylaczenie!!! Chyba nie dla tego, ze obawiaja sie naszej wspanialosci.
            Kraj o potencjale gdzies miedzy Turcja a Albania, chyba tuz tuz przed Rumunia. O
            jakich kategoriach rozmawiamy.
            Glupot nie slyszysz bo sobie uszy zaszpuntowala(e)s!!!!
            pozdrawiam NIECH ZYJE ELITA EUROPY!!!!
        • Gość: Marijke Re: A ja nie chcę wyjezdzać IP: *.pl 30.09.01, 20:56
          No oczywiście , że są obywatelami drugiej kategorii jeśli wciąż/niestety/ do
          USA wyjeżzają ludzie po 6 klasach podstawówki, bez znajomości języka polskiego
          w stopniu umożliwiającym rozmowę na poziomie "normalnym",a co dopiero mówić o
          angielskim. Decydują się na pracę najbardziej podłe, a przede wszystkim
          pozwalają sobą pomiatać, przez takich samych, którzy są tam nieco dłużej.Ale
          całe rodziny ściągają do "Hameryki po pieniondze", a żyją tam w fatalnych
          warunkach, jedzą byle co, śpią byle gdzie i na wizie turystycznej siedzą kilka
          lat, ukrywając się gdiześ na Greenpoincie lub Jackowie. Najgorsze jest to, że
          za granicą POlak Polakowi wilkiem. Wyżej podana opinia nie dotyczy oczywiście
          ludzi wykształconych, którzy chcą się sprawdzić i wykazać w dziedzinach,
          których poziom przewyższa to co jest dostępne w kraju, np. dziennikarstwo czy
          medycyna.
          • Gość: Ktos Re: A ja nie chcę wyjezdzać IP: *.FLNT.splitrock.net 09.10.01, 00:04
            Gość portalu: Marijke napisał(a):

            > No oczywiście , że są obywatelami drugiej kategorii jeśli wciąż/niestety/ do
            > USA wyjeżzają ludzie po 6 klasach podstawówki, bez znajomości języka polskiego
            > w stopniu umożliwiającym rozmowę na poziomie "normalnym",a co dopiero mówić o
            > angielskim. Decydują się na pracę najbardziej podłe, a przede wszystkim
            > pozwalają sobą pomiatać, przez takich samych, którzy są tam nieco dłużej.Ale
            > całe rodziny ściągają do "Hameryki po pieniondze", a żyją tam w fatalnych
            > warunkach, jedzą byle co, śpią byle gdzie i na wizie turystycznej siedzą kilka
            > lat, ukrywając się gdiześ na Greenpoincie lub Jackowie. Najgorsze jest to, że
            > za granicą POlak Polakowi wilkiem. Wyżej podana opinia nie dotyczy oczywiście
            > ludzi wykształconych, którzy chcą się sprawdzić i wykazać w dziedzinach,
            > których poziom przewyższa to co jest dostępne w kraju, np. dziennikarstwo czy
            > medycyna.

            Kolejny wysoko- ksztalcony!! Piszesz, ze na obczyznie polak polakowi wilkiem.
            Przeciez to samo robisz. Ci ludzie ciezko pracuja a napewno nie sa gorsi od
            ciebie. A przeciez czy sam(a) nie znasz osob z kilkoma fakultetemi tyrajacych na
            servisach, kontraktorce itp.. Medycyna mowisz? Co znaczy lek.med. w US nic. To
            nawet nie jest pomoc pielengniarska!! A zeby zaliczyc testy trzeba znac angielski
            lepiej od polskiego. Ale calkowice sie z toba zgadzam - edukacja jest paszportem
            z pozwoleniem na prace praktycznie wszedzie.
        • Gość: Franek Re: A ja nie chcę wyjezdzać IP: *.mannesmann.de 09.10.01, 18:14

          > To jakaś fikcja. Wydaje mi sie że te badania PWC przeprowadził wśród swoich
          > pracowników zadając im pytanie w stylu : "Czy gdyby ci zaproponowano awans w
          > innym kraju to byś wyjechał ?"
          > ja jak i mój maż oraz wielu z naszych znajomych mieło możliwość wyjazdu jako
          > siła fachowa do US lub UE. Nikt z tego nie skorzystał. Jeden musiał wyjechał na
          >
          > pół roku i szybko wrócił. Mało tego liczni tzw. Polscy Amerykanie wracają. Nie
          > ma jak w Polsce. Tam będziesz zawsze obywatelem drugiej kategorii.

          piszesz tak bo nigdy nigdzie nie bylas i myslisz ze majac studia i w miare platna prace w polsce jestes kims i boisz sie
          utraty tego statusu
          jak widac nie mieszkam w polsce i nie zaluje, nie jestem obywatelem 2 kategorii, wrecz przeciwnie tak to ja sie czuje
          we wlasnym kraju, gdzie cholota caly czas zamiast zapierdalac w pracy organizuje strajki i siega reka po nie swoje...
          taka mala sposcizna po socjalizmie
          to o czym piszesz jako o pozytywie tzn ze odrzucili propozycje pracy za granica jest wlasnie typowo polskim
          zasciankowym mysleniem o swiecie jako zlepku roznych panstw narodowych. pracuje wsrod ludzi dla ktorych
          wyjazd do pracy w innym kraju nie stanowi oddania duszy diablu w za mian za dolary itd zdrade interesow narodu i
          tego typu glupoty i idiotyzmy powinny zanlesc sie dawno na smietniku historii.
          amerykanin srednio w swoim zyciu zmienia zupelnie miejsce zamieszkania 3 razy, a w polsce? przeprowadzka do
          innego miasta to jest wielkie wydazenie, wyjazd do pracy do innego kraju to jest nazywane emigracja, qrwa zrozum
          ze to gdzie sie mieszka i pracuje nie ma wiekszego znaczenia i tak wszedzie wpierdziela sie te same macdonaldy,
          jezdzi tymi samymi samochodami, chodzi do kina na te same filmy. polacy to tacy czesto zakompleksieni minimalisci, ja
          sie nie zadowalam gownianym samochodem, nie chce 2 pokoi w bloku, i nie chce dziadowskiej emerytury...
          ludzie wg mnie sa wszedzie tacy sami, mam wielu przyjaciol roznych narodowosci i nie widze by byli glupsi itd jak
          niektorzy probuja lansowac taka teze...
          pozdr
          nie jestem zadnym emigrantem, mieszkam tutaj poniewaz mi sie naprawde tutaj duzo bardziej podoba:)
        • Gość: Agryppa Re: A ja nie chcę wyjezdzać IP: *.bresa.com.pl 11.10.01, 17:29
          ja tez nie chce wyjezdzac za praca, gdy mysle o wyjezdzie to mysle o zwiedzaniu
          swiata - tu w Polsce tez mozna znalezc normalna dobra prace i w cale nie trzeba
          miec zadnych znajomych ani super kwalifikacji, jezeli czlowiek jest leniwy (a
          nie oszukujmy sie - wiekszosc nas taka jest) i dupy mu sie nie chce ruszyc to
          bedzie do konca zycia bedzie narzekal i pracy nie znajdzie/nie zmieni. a
          wystarczy sie rozejzec i dobrze poszukac (to fakt ze szukalem rok temu pracy
          przez 6 miesiecy - ale ja znalazlem i lalem w tym czasie na kuronia), troche
          optymizmu ludzie - zle sie dzieje dopiero gdy wszyscy nazekaja na wszystko...
      • Gość: Jacek Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 173.1.0.* 28.09.01, 14:30
        Ja bym chętnie wyjechał, ale jestem już za stary nie w sensie fizycznym bo nie
        czuje lat, ale 52 lata to za późno na zmiany
        Teraz ze strachem myśle o kazdym następnym miesiącu bo jak stracę pracę to
        gdzie znajdę drugą, skończy się to chyba jakimś zawałem bo ile stresu można
        wytrzymać, chociaż mam dobre wykształcenie i kilka specjalności z informatyką
        włacznie to jednak w kraju o pracy decydują nie tyle umiejetności co układy
        Ktoś pisał ze jesteśmy lepiej wykształcenii, to taka stara nieprawda czesto
        powtarzana, propaganda swoje zrobiła to tak że Warszawa to najładniejsze miasto
        na swiecie, czy że Polki są najładniejsze. Ale jezeli to komuś poprawia humor
        to OK
        • Gość: rojza Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 10.34.16.* / *.pfizer.com 03.10.01, 20:03
          Gość portalu: Jacek napisał(a):

          > Ja bym chętnie wyjechał, ale jestem już za stary nie w sensie fizycznym bo nie
          > czuje lat, ale 52 lata to za późno na zmiany
          > Teraz ze strachem myśle o kazdym następnym miesiącu bo jak stracę pracę to
          > gdzie znajdę drugą, skończy się to chyba jakimś zawałem bo ile stresu można
          > wytrzymać, chociaż mam dobre wykształcenie i kilka specjalności z informatyką
          > włacznie to jednak w kraju o pracy decydują nie tyle umiejetności co układy
          > Ktoś pisał ze jesteśmy lepiej wykształcenii, to taka stara nieprawda czesto
          > powtarzana, propaganda swoje zrobiła to tak że Warszawa to najładniejsze miasto
          >
          > na swiecie, czy że Polki są najładniejsze. Ale jezeli to komuś poprawia humor
          > to OK

          Wcale nie za pozna. Znam faceta( doktor matematyki), ktory przyjechal do USa w
          wieku 49 lat i pracuje ajko informatyk, mimo ogolengo kryzysu
    • Gość: RAD Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: 212.191.66.* 28.09.01, 09:22
      Nie uśmiecha mi się wyjazd za granicę i nie mówię tego z powodu, że jestem w
      świetnej stuacji finansowej. Przede wszystkim zdziwiony jestem takimi wysokimi,
      żeby nie powiedzieć błędnymi wynikami otrzymanymi przez specjalistów w firmie
      doradczej. Może powinni najpierw nabyć troszkę odpowiedniej wiedzy, a dopiero
      potem próbować swoich sił w przeprowadzaniu jakichkolwiek badań.
        • Gość: Darek Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.sanjose-11-12rs16rt.ca.dial-access.att.net 29.09.01, 05:58
          To ile sie zarabia w danym kraju nie zalezy od ilosci lat pracy ale od
          wydajnosci ekonomi w calosci podzielonej na jednostkowa wartosc wykonywanej
          pracy.
          Widocznie w obecnej sytuacji pana praca jest warta tyle ile jest. Jesli by pan
          byl w Afganistanie bylo by nawet gorzej i musial by pan pracowac za 10 dolarow
          na miesiac. Podczas gdy w USA by pan otrzymal pol miliona na rok.
          Ale to jest Polska i trzeba wyrzeczen pokolen aby sie znalesc na tym ostatnim
          poziomie. Moze to byc dopiero w nastepnym albo dalej pokoleniu. Wszystko zalezy
          od ciezkiej pracy i wyrzeczen tego pokolenia aby nastepne mialy lepiej. Raczej
          to pokolenie musi sie pogodzic z tym ze nigdy nie zazna dobrobytu
          • Gość: Laura Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.15.vie.surfer.at 29.09.01, 23:58
            Gość portalu: Darek napisał(a):

            > To ile sie zarabia w danym kraju nie zalezy od ilosci lat pracy ale od
            > wydajnosci ekonomi w calosci podzielonej na jednostkowa wartosc wykonywanej
            > pracy.

            Czy stoi ta w "Kapitale" Marxa ?

            > Widocznie w obecnej sytuacji pana praca jest warta tyle ile jest. Jesli by pan
            > byl w Afganistanie bylo by nawet gorzej i musial by pan pracowac za 10 dolarow
            > na miesiac. Podczas gdy w USA by pan otrzymal pol miliona na rok.
            > Ale to jest Polska i trzeba wyrzeczen pokolen aby sie znalesc na tym ostatnim
            > poziomie. Moze to byc dopiero w nastepnym albo dalej pokoleniu. Wszystko zalezy
            > od ciezkiej pracy i wyrzeczen tego pokolenia aby nastepne mialy lepiej. Raczej
            > to pokolenie musi sie pogodzic z tym ze nigdy nie zazna dobrobytu

            Osoba tak argumentujaca albo sie zgrywa albo jest po urazie w glowenke i powinna
            natychmiast udac sie do lekarza, widac guz uwiera na mozg i rozum zanika.
            Slyszalam o takich, ktorzy pocieszali sie slowami, ze w polsce nie jest tak jak w
            Aaalbanii, wiec jest super. Dzis w mode wszedl tragicznie biedny Afganistan...
            Hm, zyl kiedys taki pan, nazywal sie Chruszczow i ciagle raj obiecywal. Wedlug
            Nikity najdalej w latach 60tych w ZSSR (obecnie odchudzona Rosja) powinien
            zapanowac upragniony komunizm, czyli highlife, jednym slowem America. Lata 60te
            minely, a tu ani widu ani slychu o highlife w ZSSR i u sasiadow. Wrecz
            przeciwnie: Sacharow na zsylce w Gorki, Solzenicyn wyrzucony na Zachod, w PRLu
            strajki itp. Cholera, jak dlugo mozna jeszcze czekac ?! I na co czekac, na
            Godota ?! Ile jeszcze generacji bedzie musialo wysluchiwac bzdur typu, ze
            nastepnym generacjom bedzie lepiej. Dzisiejszi lekarze, inzynierowie,
            pielegniarki, nauczyciele, urzednicy czy zwykli sprzedawcy w sklepach i reszta
            spoleczenstwa maja dzis prawo do godnego zycia w PL. Dzis nie jutro. Taka jest
            prawda. A jezeli panstwo polskie okazuje sie macosze i argumentuje obiecankami z
            lamusa, czyli szczesciem na horyzoncie, to nalezy zwiewac z takiego panstwa i nie
            tracic czasu na sentymenty.

    • Gość: gaduła Re: przeszacowali ocenę ! IP: *.IOd.krakow.pl 28.09.01, 09:48
      tojest gruba pomyłka z tymi 6 mln,
      natomiast po wzięciu pensji za wrzesien i policzeniu tych opłat na .... gdzie
      na rekę wyszła połowa pensji i jeszcze maja z niej zabrac dalej na podatek to
      trzeba sie przeprosić z ameryką i jechac tam do pracy,
      tam miałem wszystko - dobrze ustawiona prace i życie, i chcieli mnie i moją
      głowę zatrudnić do myslenia,
      tu mam powazne problemy jak dociągnąc do pierwszego,
      natomiast unia to nie miejsce pracy dla nas !
    • Gość: paweł Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.skarbiec-emerytura.pl 28.09.01, 10:33
      A może ktoś wreszcie zadbałby o stworzenie dobrych warunków do pracy w Polsce.
      Po co nasz rząd uparcie chce wysłać Polaków do pracy za granicę? Czy naprawdę
      musimy wyeksportować naszych obywateli, by mogli pracować? Czy nie można
      zaakceptować tego długiego okresu przejściowego (na czym Unii zależy), a
      skoncentrować się na zachęcaniu Polaków do pracy w Polsce? Działoby się tak z
      korzyścią zarówno dla państwa polskiego, jak i poszczególnych obywateli. W
      naszym kraju także możnaby dobrze zarabiać i lepiej żyć. Nadal przeszkadzają w
      tym źli politycy!!!
      • Gość: czosnek Re: I znowu mamona? IP: *.dialinx.net 29.09.01, 02:51
        Gość portalu: paweł napisał(a):

        > A może ktoś wreszcie zadbałby o stworzenie dobrych warunków do pracy w Polsce.
        > Po co nasz rząd uparcie chce wysłać Polaków do pracy za granicę? Czy naprawdę
        > musimy wyeksportować naszych obywateli, by mogli pracować? Czy nie można
        > zaakceptować tego długiego okresu przejściowego (na czym Unii zależy), a
        > skoncentrować się na zachęcaniu Polaków do pracy w Polsce? Działoby się tak z
        > korzyścią zarówno dla państwa polskiego, jak i poszczególnych obywateli. W
        > naszym kraju także możnaby dobrze zarabiać i lepiej żyć. Nadal przeszkadzają w
        > tym źli politycy!!!

        Masz racje!!! Bo pracownika sie zatrudnia, zeby cos z niego miec a nie poto zeby
        nie miec co z nim zrobic. U nas niestety doszlo do tego, ze wegiel jest niepalny
        i nieoplacalny bo kadra kierownicza musi zarabiac 150k$ miesiecznie, informatycy
        i inzynierowie musza sie tulac po swiecie za pare groszy wysylani jak surowiec a
        nie sprzedawac z Polski gotowy produkt czy uslugi natomiast firmy consultingowe i
        banki beda ogacac nas swoja gra kapitalowa doprowadzajac do nastepnej podleglej
        ekonomicznie prowincji. Z tego zyja....
        Wszystkim w Polsce potrzeba kapitalu (podobno z UNII i US)a nikt nie mowi o
        warunkach do myslenia, tworzenia. Chyba na nich im najbardziej zalezy, to chyba
        cos sa Ci ludzie warci... bo zachod bezinteresownych prezentow chyba nie robi.

        Stworzmy wpierw mozliwosci przez odpowiednia polityke a kapital powoli sam sie
        odbuduje jesli jest tak bardzo ludzia potrzebny.
        NIE HANDLUJMY LUDZMI !!!!!!
        Stworzmy gospodarke, gdzie kazdy bedzie pracowal u siebie. Nie obracal milonami
        ale bedzie szanowal swoje - sklepik, biuro z kilkoma informatykami, inzynierami,
        warsztat ... Porzucmy ten durny szpan, stereotyp Yappi - "samiec ALFA" komorka
        obslugujacy kapitaly, dokonujacy transakcji - wyslany z egzotycznej
        krainy "ZACHOD" - zapomnijcie o tym....
        Zostawcie ten wielki handel ludzmi, ziemia,przemyslem czy czym kolwiek a zakasac
        rekawy i do roboty!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: shookee Re: 6 mln Polaków chce emigrować. Ty też? IP: *.gtsgroup.com 28.09.01, 10:54
      Mysle, ze jest mozliwe iz 6 mln powiedzialoby ze chcialoby pracowac i mieszkac
      za granica. Tyle ze gdyby naprawde dac im mozliwosc to nie zdecydowaloby sie na
      tez krok wiecej niz 20%. Z czego pewnie i tak ponad polowa wybralaby taka
      lokalizacje z ktorej mozna wracac do domu na weekendy. Bo powiedzmy sobie
      szczerze, ze nawet juz teraz dostanie pozwolen na prace (dla wyksztalconych
      ludzi) nie jest jakims wielkim problemem, a jakos wszyscy nie wyjezdzaja.