bardziej papieski niż Kwaśniewski...

IP: *.vif.net 30.10.02, 00:43
Ciekawy, pełen ironii ale i pesymizmu artykuł na temat perspektyw integracji
Polski z UE ukazał się ostatnio w niedostępnym w Polsce popularnym
kanadyjskim dwutygodniku polonijnym "Nowy Kurier" (tytuł "Wchodzić pierunem",
Nr 19(817) z pażdziernika 2002. Autorem jego jest prof. Kazimierz Z.Poznański
z University of Washington, znany w Polsce m.in. ze swoich obrazoburczych
książek "Wielki przekręt" i "Obłęd reform".
Artykuł jest w istocie ostrzeżeniem przed nieodpowiedzialnym popychaniem
Polski do jak najszybszej integracji z Unią Europejską - bez względu na
warunki - przez ludzi, którzy są ewidentnie skompromitowani i za dzisiejszy
opłakany stan polskiej gospodarki i państwa odpowiedzialni, jak Balcerowicz.
Jak można im wierzyć? Czy nie jest zdumiewające, że w tych
sprzedawczykowskich podchodach uczestniczą ciągle bezkrytycznie niektórzy
biskupi Kościoła w Polsce, jak np. biskup Pieronek?

*******************

Kazimierz Z.Poznański
University of Washington

WCHODZIĆ PIERUNEM

Pieronek, biskup i uczona głowa, ciągle zabiera głos w sprawie konieczności
integracji europejskiej według obecnego kursu. Jest z tych, co to widzą
wejście Polski do UE - jako konieczność historyczną: że trzeba wchodzić
pierunem.
Mało który biskup ma taki dostęp do mediów, z pewnością dlatego m.in., że
media również silnie prą na wejście.

O tym co biskup myśli, można przekonać się z lektury jego różnych referatów,
artykułów i wywiadów. Za każdym razem jak to czytam, przychodzi mi na myśl,
że słyszę Balcerowicza, innego zwolennika wejścia obojętnie na jakich
warunkach. Podobieństwa są tak ścisłe, że może on przykłada rękę do wystąpień
biskupa Pieronka.

Sposób rozumowania, którym posługuje się bp Pieronek jest bowiem wyjątkowo
zbliżony do repertuaru argumentów Balcerowicza, zwłaszcza jeśli chodzi o
sprawy podstawowe. Obaj wierzą głęboko, że nie liczą się narody - że liczy
się ludzkość, że nie ma czegoś takiego jak narodowy interes, ale tylko ogólne
pryncypia duchowe.

W wydaniu Balcerowicza, o którym bp Pieronek ma tylko dobre słowo do
powiedzenia, myśl o tej "beznarodowości" stanowi część ogólnej koncepcji tzw.
globalizacji. Że rynek, który toruje sobie drogę wszędzie, nie zna
pojęcia "wiary", tylko zysku. Nie liczy się w co ludzie wierzą, kim się
czują, ale jak działają, funkcjonują - jak pracują.

Pieronek posługuje się intelektualnym ekwiwalentem "globalizacji", mówi
bowiem o "uniwersaliźmie" katolickiego Kościoła. Pisze bp.Pieronek: "Nie ma
(...) Kościoła polskiego, francuskiego czy niemieckiego, ale jest jeden, ten
sam Koścół Chrystusowy, obecny w Polsce, Francji czy Niemczech, i dlatego
właśnie - jest on powszechny".

To jest jedna możliwa interpretacja - że Kościół jest powszechny, bo nie
reprezentuje różnych narodów. Być może jednak, jest powszechny dlatego, że
pozwala krzewić tę samą wiarę, katolicką, w ramach różnych narodowych
struktur? Dlatego, że pozwala Kościołom - Polskiemu i Niemieckiemu - by się
różniły w swoich sprawach narodowych?

Ale skoro, jak mówi Balcerowicz - Polacy nie potrzebują polskiej gospodarki,
którą rządzą polscy kierownicy - może nie potrzebują też polskiego Kościoła,
w którym wiarą "rządzą" polscy księża? Niech rządzą ci, którzy się najlepiej
na tym znają, choćby obcy - bo nie mają oni przecież żadnego interesu w tym,
żeby zaszkodzić Polakom - chcą tylko, żeby się dobrze modlono.
Ciekawe skąd bierze się to przekonanie bp.Pieronka, że taki
uniwersalistyczny "model bez narodów" - to najlepsze rozwiążanie? Czy
wystarcza mu fakt, że wszystkie poczynania Balcerowicza dotyczące gospodarki -
były wspierane lub inicjowane, a nawet wręcz wymuszane przez Unię? No, bo
Unia to - Źródło światła - czyli unwersalizmu.

Szczególnie ciekawe jest, na jakiej to podstawie, bp Pieronek opiera swoje
optymistyczne przewidywania nt. co się stanie z Kościołem po integracji - po
wejściu Polski w struktury Unii. Jedni snują ponure wizje, nawet - jak pisze
bp.Pieronek - "apokaliptyczne", że Kościół się "rozpuści". Ale dlaczego on
się w tej sprawie różni, dlaczego zeń taki zakuty optymista...?

Byłoby nie od rzeczy, gdyby taki uczony człowiek jak bp Pieronek - żył nie
tylko dobrą wolą i jakimiś wyobrażeniami, ale by spojrzał przynajmniej na to,
co stało się z gospodarką pod kierunkiem Balcerowicza, kiedy ten wdrażał
świecką wersję owego uniwersalizmu - swoją globalizację, w której nie liczy
się interes narodowy, tylko ogólny.
No bo, jeżeli pewne rzeczy zdarzyły się w gospodarce - pod czujnym okiem
Unii, poza którą nie da się ponoć żyć, przynajmniej żyć zbożnie - to nie
można wykluczyć, że w kolejnym etapie - kiedy Unia przestawi się z gospodarza
polskiej gospodarki na opiekuna duchowego - może dojść do podobnych w
charakterze przemian, i dobrych, i złych.

Taka analiza, dla nie-ekonomisty jak bp Pieronek, może być zadaniem zbyt
trudnym, gdyż wchodzi w grę tak wiele różnych danych. Proponuję więc, żeby
spróbował przeprowadzić raczej prosty eksperyment myślowy. Niech się
zastanowi - co by się stało z Kościołem polskim, gdyby został wpędzony w
reżim reform typu Balcerowicza - tak jak stało się to z gospodarką od
r.1990.

Niech wyobrazi sobie, że z namaszczeniem Unii, przyjmuje Kościół reformy
Balcerowicza u siebie, ponieważ tak jak cała Polska - z socjalizmu w
kapitalizm powinien przejść też Kościół. Niech również żyje z logiką rynku -
niechby nie brał datków, tylko był dochodowy. Niech stanie do walki z
bankami i fabrykami o swoje miejsce na rynku.

Po to, aby Kościół zaspokoił wymogi Balcerowicza - stanął na własnych nogach -
niech najpierw zrobi prywatyzację. Ale nie na rzecz rodaków, gdyż ci są
zacofani. I żadnej prywatyzacji nomenklaturowej, na której mieliby skorzystać
księża. To kłóciłoby się z czystym sumieniem, gdyż przez lata Kościół
współżył przecież z komunistami.

Najlepiej więc - posłuchać znowu Balcerowicza i znaleźć "strategicznych"
inwestorów wśród obcych, gdyż ci na wszystkim znają się lepiej. Ci z "kasą"
byliby w stanie wykupić nie jakiś tam jeden kościółek, czy dwa - ale całe
biskupstwa. A jak się sprzeda "na pniu" dużą ilość, to oczywiście można wtedy
osiągnąć lepszą cenę zbytu.

Zresztą, nie cena jest tu najważniejsza, gdyż - jak bp Pieronek słyszał
pewno od takich autorytetów, jak Michnik - fabryki i banki to zwykły szmelc
bez wartości, więc kościoły to samo. Nieogrzewane, no i bez toalet, jak to
jest na Zachodzie...Powinno się to po prostu oddać, i to jak najprędzej - za
jedną złotówkę, albo z pocałowaniem ręki.

Nie można oczywiście wykluczyć, że po nabyciu kościołów, ich nowi
właściciele, Francuzi czy Niemcy, może dla uproszczenia - Niemcy,
postanowiliby, że ci polscy biskupi nadają się do wymiany. Że, w najlepszym
razie - kilku można by pozostawić, a resztę - na bruk, albo na jakieś niższe
stanowiska, nie kierownicze, ale wykonawcze.

Tak się przecież stało z bankami i fabrykami, które przeszły w prywatne czyli
zagraniczne ręce. Marny los spotkał zresztą nie tylko ich kadrę kierowniczą,
ale i szeregowych pracowników. Ci też polecieli na bruk - więc mamy
bezrobocie takie, że co trzeci człowiek jest bez pracy. Można więc założyć,
że po reformach - co trzeci ksiądz pójdzie z torbami.

Gdyby taki były biskup czy ksiądz chciał się poskarżyć na swoją niedolę -
może powiedzieć, że to przecież polska ziemia, więc dlaczego rządzą się na
niej obcy - na nic by się to nie zdało. A to dlatego, że media są już w
rękach tych obcych, którzy się rządzą. Gdyby Kościół się tak zreformował, to
nie byłoby nawet kościelnej prasy.

Ponieważ prasa świecka, zwłaszcza regionalna, znalazła się już w rękach
głównie koncernów niemieckich, to gdyby Kościół zrobił wszystko tak, jak
zaplanował Balcerowicz dla gospodarki - prasa poszłaby w te same ręce.
Ale co z tego, gdyby się tak stało - rzekłby biskup Pieronek -
    • Gość: syndyk3RzP bardziej papieski niż Kwaśniewski..(dokończenie). IP: *.vif.net 30.10.02, 00:52
      Ale co z tego, gdyby się tak stało - rzekłby biskup Pieronek - przecież jest
      tylko jeden Kościół, więc to wydaje się nie mieć żadnego znaczenia.

      Kiedy już Kościół przejdzie te reformy - będzie pora na pełne wejście do Unii:
      bez własnych kościołów, z masowym bezrobociem wśród duchownych i z obcą prasą
      parafialną.
      Wtedy, w ramach wejścia - w myśl tej samej doktryny, że "Kościół ... nie
      utożsamia się z narodem" - trzeba by też szybko uregulować sprawę kościelnej
      ziemi.

      Skoro biskupowi Pieronkowi nie przeszkadza to, w jaki sposób obecny pro-unijny
      rząd uregulował ogólnie sprawę ziemi, to czy nie miałby obiekcji, aby takie
      same reguły przyjąć dla posiadłości Kościoła? A więc, że każdy obcokrajowiec
      może kupić tę ziemię od ręki po wejściu do Unii, oraz nabyć pełny tytuł
      własności już po paru latach?

      Kościół nie ma się co bać, że ktoś obcy z zagranicy to wykupi, ponieważ na
      polską ziemię nie ma chętnych. Jest prawdą, że kiedyś wmawiano ludziom, że nikt
      nie zechce polskich fabryk i banków, a teraz - po paru latach - wszystko kupili
      obcy. Ziemia - to co innego: "od ziemi każdy ucieka" - bo praca na roli ciężka,
      a żywności nadmiar.

      Kiedy już z Kościoła, z jego ziemią, nie zostanie nic poza pamiątkowymi
      zdjęciami jakiejś kościelnej delegacji w siedzibie Unii, czy uścisków Wiatra z
      Pieronkiem - może wtedy stanie się jasne, że Kościół w Polsce był dotąd polski.
      I - że dzięki temu Polska była w stanie wyciągnąć się parę razy z dna niewoli.
      Ale tym razem, bez Kościoła, już się to nie uda.
      ----------------------------------------------------------------------------
      Tadeusz Pieronek, "Czy Kościół Polski boi się zjednoczonej Europy", 2002


    • Gość: Stedtke Re: bardziej papieski niż Kwaśniewski... IP: *.dip.t-dialin.net 30.10.02, 07:43
      Witam,

      ales Pan grzmota stworzyl.
      Nie dalo sie krocej ?

      Tez jestem za Polska i narodem, ale bez przesady.
      Co mamy sie moze z Rosja zwiazac lub sami walczyc z Unia na wolnym rynku.
      A co my umiemy produkowac. Musimy sie od kogos uczyc. 50 lat nam ukradli
      komunisci.
      Troche racji Pan ma, ale tylko troche...

      Pozdrawiam
      • Gość: syndyk3RzP oddać się w ajencję, żeby nas uczyli IP: *.vif.net 30.10.02, 21:17
        Gość portalu: Stedtke napisał(a):

        > ales Pan grzmota stworzyl. Nie dalo sie krocej ?
        nie dało się, przytoczyłem pełny tekst ciekawego artykułu

        > Tez jestem za Polska i narodem, ale bez przesady.
        bez przesady - nie jestem pewien czy to jest właściwe słowo, chodzi jednak o
        niepodległość; przypomina się taki stary witz: pytają poborowego na Komisji
        Wojskowej o płeć, a on na to: oczywiście, ale bez przesady

        > Co mamy sie moze z Rosja zwiazac
        związać to nie, ale dlaczego nie współpracować nie dając się związać?

        >lub sami walczyc z Unia na wolnym rynku.
        walczyć to nie, ale dlaczego nie współpracować nie dając się zwalczyć?

        > A co my umiemy produkowac.
        to prawda, że nie za wiele, ale jednak co nieco,
        nawet od ziemniaków i okrętów można zacząć

        >Musimy sie od kogos uczyc.
        uczyć sie od kogoś, oczywiście, ale nie zaprzedając się bez odwrotu;
        to jest myślenie niesuwerenne: komuś się powierzyć, żeby nas nauczył, żeby się
        nami zajął, żeby nas przyjął, żeby nas pochwalił, nasze kompleksy uleczył,
        jeżeli sami się nie czegoś nie nauczymy, to nie nauczy nas nikt, żadna unia
        dzisiaj trzeba pielęgnować suwerenność;
        przed drugą wojną umieliśmy, nawet w trudniejszych warunkach, w ciągu
        kilkunastu lat zbudować i COP, i Gdynię, wcale niemało;
        fakt, że do tego trzeba nieco innych ludzi niż ci nasi dzisiejsi luminarze
        > Troche racji Pan ma, ale tylko troche...
        > Pozdrawiam
        wzajemnie
      • Gość: ............ tzw. zascianek IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 13.11.02, 14:30
        Stedtke napisał:

        "A co my umiemy produkowac. Musimy sie od kogos uczyc. 50 lat nam ukradli
        komunisci."

        Najlepszy dowod na brak rozeznania w polskiej rzeczywistosci.
        Bardzo duzo przedsiebiorstw posiada certyfikaty z grupy ISO9000.
        Produkuje sie prawie wszystko.
        Produkty polskie sa przepakowywane na zachodzie i sprzedawane pod
        szyldami "europejskimi" ha ha ha.
        Mamy olbrzymi wybor artykulow zywnosciowych, produkujemy wspaniale slodycze,
        (wybor wiekszy niz np. w sklepach w USA). Walory smakowe polskiego mleka sa
        moim zdaniem wieksze niz konkurencji europejskiej.
        Produkujemy zarowno artykuly o niskim stopniu przetworzenia jak i te z
        kategorii skomplikowanych. Jestesmy exporterem urzadzen silowych,
        hydraulicznych, produkujemy wspaniale okna o malymK, turbiny,
        nowoczesne pralki, (te w stanach to sie moga same na zlom oddac) i cale mnostwo
        innych rzeczy, ktore dzieki Bogu jeszcze trzymaja sie rynku i stanowia o naszym
        exporcie...
        Niestety teza Stedke jest dosc rozpowszechniona i nie wiem skad sie bierze tak
        niska samoocena polskiej mysli i przemyslu.
        To karygodne. Nie rozwijaja sie w Polsce jedynie monopole. Ale jak sie maja
        rozwijac skoro istnieje (jeszcze) totalny protekcjonizm?

        "Troche racji Pan ma, ale tylko troche..."

        Gosc ma duzo racji. Porownania troche przyciezkawe, ale krytyka wyraznie
        ukierunkowana. Kosciol=klopoty. I wielu ludzi wkurwia to, ze kosciol nie placi
        podatku. To taki chory organizm, pasozyt, zaslugi przeszle kosciola dla Polski
        sa znane ale i kontrowersyjne. Juz niejednokrotnie wzywano biskupow o
        niewtracanie sie w sprawy na ktorych sie nie znaja. Niech sie juz lepiej zajma
        pasaniem owiec.
Pełna wersja