Nieuchronne bankructwo Polski

IP: *.magic-net.pl 06.11.02, 19:54
( ze strony www.rmf.fm)
Katastrofa budżetowa po wejściu do Unii?
Środa, 6 listopada 2002

Dramatyczny apel ministra finansów Grzegorza Kołodki w Brukseli. Grozi nam
katastrofa budżetowa, jeżeli Unia nie zaproponuje nam lepszych warunków
finansowych - mówił w Brukseli polski minister. Kołodko i pozostali
ministrowie finansów krajów kandydujących wystąpili wczoraj z
bezprecedensowym apelem do UE, by nie doprowadziła do pogorszenia ich
sytuacji budżetowej w pierwszych latach członkostwa.
Ministrowie zaapelowali przede wszystkim o redukcję składki członkowskiej. W
przypadku Polski składka ta wynosić ma 2,5 miliarda euro rocznie. Tak
pesymistycznego stanu finansów publicznych po wejściu do Unii Europejskiej na
oferowanych obecnie warunkach nikt dotąd nie przedstawił.
Kołodko niedwuznacznie sugeruje, że po wejściu Polski do Unii, nawet jeżeli
mielibyśmy otrzymywać z Brukseli tyle samo, co wpłacać do wspólnego budżetu,
może dojść do utraty płynności finansowej państwa i zawalenia się budżetu.
Kołodko przypomina, że nowe kraje członkowskie będą miały ograniczone
zdolności wchłaniania funduszy pomocowych, a te fundusze, które do nas
napłyną, będą musiały być wydawane na bardzo specyficzne cele, a nie na
łatanie dziur w budżecie.
Kołodko proponuje więc – wraz ze swoimi kolegami z innych krajów
kandydujących – aby Unia zgodziła się na stopniowe dochodzenie do pełnej
składki. Chodzi o to, abyśmy wpłacali mniej dopóki będziemy otrzymywać mniej
na dopłaty dla rolników. Ministrowie z państw Piętnastki zareagowali bardzo
chłodno na te propozycje.
WIĘCEJ NA TEN TEMAT:

Unijnymi pieniędzmi nie załatamy budżetu
Środa, 6 listopada 2002

Obserwujemy dziwną metamorfozę Grzegorza Kołodki. Nasz minister finansów - do
tej pory urzędowy optymista - stracił dobrą minę. Wczoraj w Brukseli już nie
wznosił triumfalnie rąk, nie roztaczał miraży gospodarczego raju, na salę nie
przyniósł ogromnego bochna chleba - symbolizującego budżet. Czyżby w końcu
minister finansów zrozumiał, że pieniędzmi z Unii nie załata dziury
budżetowej?
Wygląda na to, że rząd nie może już dłużej łudzić obywateli budżetem wielkim
jak bochen chleba. Budżet to mały bochenek, z którego będziemy musieli po
wejściu do Unii, wykroić jeszcze spory kęs.
Wszak co roku będziemy musieli z naszych publicznych pieniędzy wpłacać do
unijnego budżetu 2,5 mld euro.
Jeśli nawet z budżetu Unii dostaniemy tyle samo, to będziemy musieli
przeznaczyć je na konkretne cele, np. na autostrady czy ochronę środowiska.
Ponadto projekty te będziemy musieli jeszcze współfinansować – przynajmniej w
pierwszych latach członkostwa, potem ma być lepiej.
Część polityków liczy jeszcze tzw. kredyty pomostowe. Otrzymała je na
początku swego członkostwa w Piętnastce Grecja, gdy doszło tam do całkowitego
załamania finansów publicznych.

-------------------------

A byli tacy co się śmiali , jak pisałem o drugiej Argentynie w Polsce.
Miller powiedział niedawno , że jak Polska NIE WEJDZIE do UE to najpóźniej
w roku 2004 grozi nam katastrofa finansów publicznych.
Obecnie Kołodko mówi , że jak Polska WEJDZIE do UE to w roku 2004 grozi nam
także katastrofa finansów publicznych.
    • Gość: MACIEJ Re: Nieuchronne bankructwo Polski IP: *.ny325.east.verizon.net 07.11.02, 02:49
      Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

      > A byli tacy co się śmiali , jak pisałem o drugiej Argentynie w Polsce.
      > Miller powiedział niedawno , że jak Polska NIE WEJDZIE do UE to najpóźniej
      > w roku 2004 grozi nam katastrofa finansów publicznych.
      > Obecnie Kołodko mówi , że jak Polska WEJDZIE do UE to w roku 2004 grozi nam
      > także katastrofa finansów publicznych.

      Prawda jest taka,ze wejscie do EU pogorszy sytuacje Polski,bo zwiekszy sie
      konkurencja i sporo zakladow,ktore teraz placa podatki i zatrudniaja ludzi
      padnie.
      Czyli zwiekszy sie bezrobocie i dziura budzetowa.
      • Gość: A Re: Nieuchronne bankructwo Polski IP: *.dialup.optusnet.com.au 07.11.02, 03:56
        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

        > Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
        >
        > > A byli tacy co się śmiali , jak pisałem o drugiej Argentynie w Polsce.
        > > Miller powiedział niedawno , że jak Polska NIE WEJDZIE do UE to najpóźniej
        > > w roku 2004 grozi nam katastrofa finansów publicznych.
        > > Obecnie Kołodko mówi , że jak Polska WEJDZIE do UE to w roku 2004 grozi na
        > m
        > > także katastrofa finansów publicznych.
        >
        > Prawda jest taka,ze wejscie do EU pogorszy sytuacje Polski,bo zwiekszy sie
        > konkurencja i sporo zakladow,ktore teraz placa podatki i zatrudniaja ludzi
        > padnie.
        > Czyli zwiekszy sie bezrobocie i dziura budzetowa.

        Podobne dyskusje mialy tu juz miejsce kilka razy w tym roku. Moim zdaniem
        problemem jest podejscie wszystkich uczestnikow "zabawy narodowej" do spraw
        spolecznych. Fakt, ze komunizm w Polsce rozlecial sie wlasnie pod naciskiem
        zadan placowych i ogolnej poprawy konsumpcji (prawie to samo co place) - mial
        ogromny wplyw na finanse publiczne Polski. Glownym celem reformy jest
        utrzymanie zatrudnienia. To jest OK, ale pod roznymi naciskami sprowadza sie to
        do ciaglego spowalniania restrukturyzacji gospodarki: nie zamykac nierentownych
        zakladow bo co sie stanie z zatrudnionymi?

        Ta "petryfikacja" reform ma swoj wyraz w przeladowanej stronie wydatkowej
        budzetu. I tak kolejne rzady zarzadzaja wczesniejsze (duzooooo) emerytury,
        zwalniani gornicy dostaja piec lat platnych "wakacji" (nie ma takiego bogatego
        kraju na swiecie, ktory bylby podobnie szczodry), stocznie, huty, kopalnie....

        Wszystkie te wydatki sa rozkladane sprawiedliwie na "wsiech", czyli placi
        budzet.

        Oczywiscie, po przystapieniu do Unii, Polska gospodarka znajdzie sie juz
        nastepnego dnia pod silna presja konkurencyjna. W ciagu kilku miesiecy beda
        tysiace bankructw i zwolnien. Budzet straci duza czesc dochodow, za to wydatki
        wzrosna. Taki scenariusz juz "cwiczono" w wielu krajach, wiec nie jest to
        sprawa wymyslona przez pesymistow.

        Jesli chodzi o zapobiezenie katastrofie finansowej, ktorej bedzie towarzyszyc
        zalamanie gospodarcze, to raczej nie widac takiej mozliwosci. Kolejne rzady
        czekaja wyraznie na to, ze "dotrwaja" do Unii, a ona przyjmie odium spoleczne
        zwiazane z odejsciem od komunizmu w dziedzinie gospodarczej i spolecznej.

        Wszystkie te trudne i kosztowne zmiany odbeda sie na koszt glownie podatnika
        polskiego, zanim przyjdzie czas na wplywy netto z Unii.

        Pozdrowienia
        A
        • Gość: MACIEJ Re: Nieuchronne bankructwo Polski IP: *.ny325.east.verizon.net 07.11.02, 04:20
          Gość portalu: A napisał(a):


          > Ta "petryfikacja" reform ma swoj wyraz w przeladowanej stronie wydatkowej
          > budzetu. I tak kolejne rzady zarzadzaja wczesniejsze (duzooooo) emerytury,
          > zwalniani gornicy dostaja piec lat platnych "wakacji" (nie ma takiego
          bogatego
          > kraju na swiecie, ktory bylby podobnie szczodry), stocznie, huty,
          kopalnie....
          > Wszystkie te wydatki sa rozkladane sprawiedliwie na "wsiech", czyli placi
          > budzet.
          > Oczywiscie, po przystapieniu do Unii, Polska gospodarka znajdzie sie juz
          > nastepnego dnia pod silna presja konkurencyjna. W ciagu kilku miesiecy beda
          > tysiace bankructw i zwolnien. Budzet straci duza czesc dochodow, za to
          wydatki
          > wzrosna. Taki scenariusz juz "cwiczono" w wielu krajach, wiec nie jest to
          > sprawa wymyslona przez pesymistow.
          > Jesli chodzi o zapobiezenie katastrofie finansowej, ktorej bedzie towarzyszyc
          > zalamanie gospodarcze, to raczej nie widac takiej mozliwosci. Kolejne rzady
          > czekaja wyraznie na to, ze "dotrwaja" do Unii, a ona przyjmie odium spoleczne
          > zwiazane z odejsciem od komunizmu w dziedzinie gospodarczej i spolecznej.

          Trudno sie z tym nie zgodzic.

          > Wszystkie te trudne i kosztowne zmiany odbeda sie na koszt glownie podatnika
          > polskiego, zanim przyjdzie czas na wplywy netto z Unii.

          Pytanie mam takie:Z czego bedzie nam EU doplacala,jesli sie nie bedzie
          rozwijala i miala coraz wieksze deficyty budzetowe jak Niemcy i Francja.
          WG mnie EU nie ma szans na rozwoj powyzej 1% rocznie,a to daje wzrost
          bezrobocia i pietrzace sie klopoty.

          > Pozdrowienia
          > A
          • Gość: A Re: Nieuchronne bankructwo Polski IP: *.dialup.optusnet.com.au 07.11.02, 07:52
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Pytanie mam takie:Z czego bedzie nam EU doplacala,jesli sie nie bedzie
            > rozwijala i miala coraz wieksze deficyty budzetowe jak Niemcy i Francja.
            > WG mnie EU nie ma szans na rozwoj powyzej 1% rocznie,a to daje wzrost
            > bezrobocia i pietrzace sie klopoty.

            Jesli chodzi o srodki na wszelkiego rodzaju programy Unii to te oczywiscie
            pochodza z podatkow (w roznych formach) w krajach czlonkowskich.
            Nowoprzystepujace kraje skorzystaja z bardzo duzej (mimo wszystko) "roznicy
            potencjalu" gospodarczego pomiedzy Unia a jej duzo mniejszymi nowymi czlonkami.
            Sumy, ktore transferuje Unia pomiedzy obecnymi krajami czlonkowskimi np. w
            ramach Wspolnej Polityki Rolnej (CAP) sa bardzo duze, nawet w porownaniu z
            dochodem narodowym Polski.
            Paradoksalnie, to na co licza nowi czlonkowie (od 2004), tj. wlasnie transfery
            pomiedzy krajami, jest przedmiotem kontrowersji pomiedzy obecnymi czlonkami
            Unii. Tzn. jezeli Unia rozpocznie reformy, to wlasnie transfery CAP moga byc
            drastycznie zmniejszone. W przeszlosci bylo to przedmiotem silnej kontrowersji
            pomiedzy Niemcami - glownym platnikiem a Francja - glownym beneficjentem
            transferow dla rolnictwa.

            A wiec to na co tak bardzo licza "nowi" - jest najmniej pewne. Transfery moga
            podlegac bardzo silnym ograniczeniom w niedalekiej przyszlosci.

            W sytuacji zagrozenia wzrostu gospodarczego w jakim Unia jest od wielu lat -
            wydaje sie, ze reforma Unii moze byc wywolana koniecznoscia zrownowazenia
            dochodow i wydatkow na "nizszym poziomie". W sytuacji niskiego wzrostu
            gospodarczego i niskich przychodow podatkowych kazdy kraj "starej Unii" bedzie
            sie staral wykorzystac dochody z podatkow u siebie raczej, niz transferowac
            je "na wschod".

            Poniewaz Unia nie jest "instytucja pomocowa" (malo kto o tym chce pamietac) -
            gross wydatkow czlonkow moze byc "przerzucona" na narodowe budzety, z malym
            elementem transferu z zewnatrz.

            Jesli chodzi o ogolne perspektywy wzrostu gospodarczego Unii to zgadzam sie z
            Maciejem. Sa one ograniczone i to sie nie poprawi w szybkim tempie (jesli w
            ogole). Unia, po wchlonieciu nowych czlonkow moze powtorzyc doswiadczenie
            Niemiec z przylaczeniem NRD: tygrys pozarl mysz (martwa) i do dzis nie moze
            dojsc do siebie.

            Pozdrowienia
            A
        • Gość: deLUC Re: Klincz IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 10:47
          A - Twoje zalecenia, to zalecenia MFW, to w praktyce zwiekszenie bezrobocia i
          spadek popytu, obnizenie konkurencyjnosci cale gospodarki. Ja wiem, ze to brzmi
          bardzo atrakcyjnie - ale nie uwzglednia obecnych realiow. Przeciez bezrobotny
          (po 40-tce to jak wyrok smierci) musi cos jesc - konczy sie zasilek - (albo go
          nie ma:() - zasila szara strefe (sa w tym kraju miejsca gdzie nie ma nawet
          pracy na czarno), kradnie, zebrze, korzysta z Pomocy Spolecznej (rownia pochyla
          ze stacja koncowa w smietniku:() = KOSZTY, albo wyjezdza (jak jest mlody i ma
          pieniadze na wyjazd), jednoczesnie spada jego sila nabywcza wiec spada popyt.
          Gospodarka nie generuje nowych miejsc pracy (realnie), bo: 1)nie rozwja sie
          odpowiednio szybko, 2)ma niewlasciwa strukure. Ta chora struktura gospodarki to
          wynik ostatnich 10-12 lat reform - to ona sprawia ze stopa bezrobocia
          naturalnego jest w Polsce o wiele wyzsza niz w krajach OECD. To wynik
          BANDYCKIEJ polityki kursowej i celnej, BRAKU polityki gospodarczej i BRAKU
          PRAWA. BEDZIE GORZEJ.
          • Gość: A Re: Klincz IP: *.dialup.optusnet.com.au 07.11.02, 14:16
            Gość portalu: deLUC napisał(a):

            > A - Twoje zalecenia, to zalecenia MFW, to w praktyce zwiekszenie bezrobocia i
            > spadek popytu, obnizenie konkurencyjnosci cale gospodarki. Ja wiem, ze to
            brzmi
            > bardzo atrakcyjnie - ale nie uwzglednia obecnych realiow.

            Znalazlem sie przypadkowo w dobrym towarzystwie MFW.

            Kolejne rzady mialy na to kilkanascie lat. Problemy strukturalne z ktorymi
            borykaja sie rzady to nie ostatnie 10-12 lat lecz nawarstwienie strukturalnych
            problemow zwiazanych z inwestycjami nacelowanymi na prowadzenie gospodarki
            autarkicznej nie tylko przez Polske ale caly blok RWPG, a wiec okolo 40 lat
            ciezkiego pieprzenia wszytkiego co tylko dalo sie spieprzyc. Stad "przerosty"
            z ktorymi nie wiadomo co zrobic.

            Przytaczany tu czesto przyklad stoczni ilustruje ten problem bardzo dobrze.
            Nie ma i nie bylo innego wyjscia jak tylko likwidowac te gigantyczne moce
            produkcyjne bo nie ma na statki, ktore stocznie polskie moga budowac popytu ani
            w bylym "bloku", ani na pozostalym rynku. Bo swiat jest juz inny. Np. chluba
            polskiej specjalizacji - przetwornie i bazy rybackie: dzis jest 200 milowa
            strefa ekonomiczna a morza i oceany sa "przelowione". Z dawnego popytu na te
            statki zostalo dzis moze 5-10 procent, przy czym przetwornie tak naprawde mialy
            urzadzenia importowane z UK, Danii, Holandii, Niemiec itd. Wklad polski to byla
            robocizna i blachy (stal). W stali ceny byly "autarkiczne", tj. staly "na
            lbie". Nikt nie mogl nigdy sie doliczyc ile ta stal kosztowala. Dla przykladu:
            wieziono 2300 kilometrow 3% rude zelaza (czyli praktycznie ziemie) z Krzywego
            Rogu do Krakowa z przeladunkiem kolo Przemysla.

            Dzis, bez wiekszego rozeznania ludzie lamentuja, ze likwiduje sie polski
            przemysl! Moze trzeba? Tylko brak koherentnej polityki gospodarczej nie
            przyczynia sie do powstawania rodzimego przemyslu i handlu, ktore absorbowalyby
            zwolnionych z tych "zdobyczy socjalizmu".

            Huty produkowaly wyroby glownie na potrzeby RWPG. Blachy na staki, Huta
            Labedy..... Chodzilo wowczas o to aby nikt nigdy nie doliczyl sie "prawdziwego
            kosztu" tych inwestycji i wytwarzanych tam produktow. Dzis juz nikt na swiecie
            nie chce robic podobnych rzeczy. To byly "wagary" z realnego swiata na
            gigantyczna skale! Dzis waluta i ceny towarow sa "realne", tj. zblizone do cen
            swiatowych. Wiec nie bylo nigdy innego wyjscia jak likwidowac te "zamki na
            piasku" i probowac robic w tych zakladach cos sensownego, co moznaby z zyskiem
            sprzedawac. Tego systematycznie i pod presja zwiazkow zawodowych i partii
            politycznych nie robily kolejne rzady! Oczywiscie pozostaje sprawa
            zatrudnienia. Tylko jak ja teraz rozwiazac ?

            Pozostalo zaledwie 2 lata do przystapienia do Unii, w ktorej jedynym
            rozwiazanie pozostaje likwidacja tego wszystkiego co otrzymuje dzis dotacje na
            cele produkcyjne bo te sa w Unii zabronione. Jest tylko piec tytulow
            umozliwiajacych rzadom krajow czlonkowskich wyplacanie dotacji rzadowych.
            Wszystkie sa zwiazane z likwidacja przedsiebiorstwa i przeszkoleniem zalogi.
            Stad te alarmy o przyszlym stanie budzetu, ktory nie wytrzyma takich wydatkow,
            w tak krotkim czasie.

            Przeciez bezrobotny
            > (po 40-tce to jak wyrok smierci) musi cos jesc - konczy sie zasilek - (albo
            go
            > nie ma:() - zasila szara strefe (sa w tym kraju miejsca gdzie nie ma nawet
            > pracy na czarno), kradnie, zebrze, korzysta z Pomocy Spolecznej (rownia
            pochyla
            >
            > ze stacja koncowa w smietniku:() = KOSZTY, albo wyjezdza (jak jest mlody i ma
            > pieniadze na wyjazd), jednoczesnie spada jego sila nabywcza wiec spada popyt.
            > Gospodarka nie generuje nowych miejsc pracy (realnie), bo: 1)nie rozwja sie
            > odpowiednio szybko, 2)ma niewlasciwa strukure. Ta chora struktura gospodarki
            to
            >
            > wynik ostatnich 10-12 lat reform - to ona sprawia ze stopa bezrobocia
            > naturalnego jest w Polsce o wiele wyzsza niz w krajach OECD. To wynik
            > BANDYCKIEJ polityki kursowej i celnej, BRAKU polityki gospodarczej i BRAKU
            > PRAWA. BEDZIE GORZEJ.

            Zanim bedzie lepiej. Moze doczekaja nasze dzieci?

            Pozdrowienia
            A
Pełna wersja