Gość: legion
IP: *.gazeta.pl
11.12.02, 00:45
To jest ze strony Ministerstwa Finansow obrzydliwe wywracanie kota ogonem, a ze strony PAP z pewnoscią niedoinformowanie. W
tym programie Mr. Kołodko (być może - przez nieporozumienie) twardo zaprzeczył, że wykluczył kiedyś (w Sejmie)
bezpopśrednie dopłaty dla rolników z budżetu. A kiedy red. Gembarowski wyciągnąl depeszę PAP -Kołodko poszedł w zaparte. To
znaczy, że PAP mija się z prawdą? - zapytał Gembarowski. - Widocznie tak! - odparł pan wicepremier. Dalej Gembarowski z wyraźną
ironią traktował tę depeszę PAP-a jako nieprawdziwą �zdaniem pana wicepremiera". Wtedy Kołodko sprytnie zwekslował na dopłaty z
unijnych środków na rozwój i zaraz pochwalił pAP jako względnie rzetelny. Spodziewałem się, że media - a zwłaszcza Gazeta -
podchycą tę zapieraczkę Kolódki i całą jego typową dla niego grę. Tymczasem czytam oświadczenie jego ministerstwa i nie wierzę
oczom: to podobno Gembarowski grzeszył ignorancją, dezawuował PAP i ma przepraszać!!! Otóż Gembarowski był dobrze
przygotowany i absolutnie o.k. Natomiast pan wicepremier chcąc zachachmęcić sprawę ucieka się do metod, o których trudno by
się było wyrazić przyzwoitym słowem. Mam jednak nadzieję na granicy pewności, że obejrzenie i przesłuchanie nagrania wywiadu
Gembarowskiego z Kołodką wyjaśni, kto naprawdę kłamał i zadawał kłam PAP-owi. Mam też nadzieję, żę sprawą zajmie się Rada
Etyki Mediów i wesprze ostro faulowanego dziennikarza. Dialog między nim a profesorem-wciepremierem-ministrem-cudotwórcą
powtarzam z pamięci, więc, rzecz jasna, niedokładnie. Ale sens był właśnie taki. Pozdrowienia.