Gość: przecinek
IP: *.dialup.lsan03.pacbell.net
06.01.03, 07:00
Nie mam wiele zmartwien. Czasem jednak wraca do mnie pewna uporczywa mysl ze
studiow i psuje dobry nastroj wynikajacy z powodzenia zawodowego. Mam fobie.
I jest to strach, ktory chcialbym jakos wyleczyc. Ale jak dotad nie wiem jak
- bo socjalizmu nie chce i nie lubie. A socjalizm byc moze nam grozi.
Do rzeczy:
Chodzi tutaj mianowicie o Nadprzewodnictwo Wysokotemperaturowe.
Jest to niesamowicie interesujacy wynalazek. Jak sugeruje nazwa jest to
zjawisko nadprzewodzenia. Nadprzewodzenia pradu. Teoretyczne podstawy tegoz
zostaly opracowane stosunkowo niedawno, jest pelno informacji na ten temat w
sieci, padla nawet nagroda Nobla. Chodzi o to, ze w pewnych okreslonych
warunkach fizycznych i w pewnych okreslonych materialach nastepuje zanik
oporu wynikajacego ze struktury wiekszosci materialow. Wiekszosc materialow
ma opor. Nadprzewodniki tez - tyle, ze powyzej pewnej temperatury - zwykle
niezbyt daleko od zera absolutnego. Nadprzewodnikami jest wiec wiekszosc
metali. Trzeba je tylko odpowiednio ochlodzic.
Czy z takiej ekstrawaganckiej obserwacji cos dla nas wynika?
Na pierwszy rzyt oka nic. Takie sobie teoretyczne dywagacje science-fiction
waskiej grupy fizykow-fascynatow. Jednak zaglebienie sie w ten temat prowadzi
do niezwykle ciekawych, niebezpiecznych i strasznych wnioskow.
Po kolei jednak. Nie wchodzac zbytnio w szczegoly zjawisko to samo w sobie
nie ma obecnie jakiegos wiekszego zastosowania. Istnieje i nic poza tym.
Prowadzone sa leniwe i malo dochodowe prace nad badaniami materialow na
okolicznosc podwyzszenia temperatury nadprzewodzenia. Pewne okreslone
krysztaly maja nawet dosc obiecujace cechy i przyprawiaja o dreszcze fizyko-
chemikow, ktorzy podejmuja rekawice wyzwania i tworza coraz to nowe
kombinacje, uczestniczac w wyscigu, ktory wydaje sie nie miec znaczenia.
Podniecenie odkrywcze nie dotyczy szerokiej rzeszy widzow a doniesienia
prasowe na temat nowych odkryc w tej dziedzinie laduja daleko w tyle poza
doniesieniami chociazby z zamieszek w Caracas.
A jest sie czym martwic. Wyobrazmy sobie sytuacje, w ktorej jakis fanatyczny
odkrywca samouk dojdzie do tego jak wykonac taki material. To bedzie musial
byc jakis kompletny swir, lub tez po prostu nudzacy sie student chemii
pracujacy nad swoim dyplomem, lub tez po prostu kolejny wypadek-przypadek.
Majac takie cos, nagle dochodzimy do checi przeprowadzenia calego szeregu
eksperymentow, wraz z pomyslem na wykonanie kabla, najlepiej dlugiego, o ile
to mozliwe do produkcji seryjnej. Fajnie jest miec taki drut. Nic sie nie
traci na przesyle pradu, nie trzeba podnosic napiecia w stacjach
przetwornikowych, koniec z nieprzyjemnymi zjawiskami powstajacymi w sieci
pradu zmiennego, mozna zastosowac prad staly itp. (No, to akurat moze nie do
konca, ale powiedzmy) Czy tu jest cos groznego? Ano jeszcze nic.
Popatrzmy wiec dalej.
Mamy taki kabel. I dziala on powiedzmy do 200 stopni. Ani mroz ani slonce go
nie rusza. Bierzemy ten drut, zawijamy w petle i robimy pojemnik indukcyjny
na szczycie jakiejs gory. Potem bierzemy rakietnice, strzelamy w niebo i
piorun laduje nasz pojemnik do pelna. Prad plynie w naszej petli w kolko i
mamy nad nim kontrole. Moze plynac wiecznie. Mozemy go z tej petli wyjac.
Indukcyjnie. Po troszku. Mozemy go tez tam wsadzic. I mamy elektrownie. Duzo
lepsza od wiatrowej. Bez elementow mechanicznych. Bezobslugowa. Dajaca prad w
dowolnej ilosci. To takie proste. I tanie. Jeden piorun i jedno male miasto
ma swiatlo przez rok. Dziesiec piorunow zasili Warszawe. Sto Nowy Yurek.
Pioruny nie sa koncesjonowane i nie ma na nie Vatu. Kazdy glupi piorun zlapie.
Wspaniala sprawa. Pioruny sa “wysokokaloryczne”. Kilka szczytow w Tatrach
zapewniloby zasilanie calej Polski i dalo nadwyzke mocy niezbedna do
przejscia wszystkich pojazdow spalinowych na prad.
I co z tego - powiecie. Piekna perspektywa. Nie?
Ale mamy problem.
Ten prad jest ZA DARMO.
OK?
Czy teraz juz wiecie Panstwo o co chodzi?
Przesledzmy szybko co sie dzieje dalej:
Zamykamy elektrownie, to naturalne, potem kopalnie bo nie potrzebujemy wegla,
przestajemy kupowac rope, bo po co? Zakanczaja prace rafinerie, platformy
wiertnicze, przedsiebiorstwa transportowe, pada wydobycie gazu, koniec z
tankowcami, cysternami, stacjami benzynowymi, ogromna ilosc ludzi (w tym
Araby) idzie na urlop.
Ale to dopiero poczatek.
Nastaje era taniej energii.
Darmowego transportu. Globalizm kwitnie. Rynki paczkuja.
Wiec zaczynamy produkcje!!!
Produkujemy garnki, blachy, cegly, cala ceramike, szklo, cement, gips, kleje,
plastiki, druty, ZA DARMO. Koszty produkcji spadaja do niemalze zera. Ceny na
zasadzie efektu domina tez. Nie potrzeba podatkow, urzednikow, konczy sie era
szkol, po co szkolic masy skoro nie bedzie potrzeba tylu pracownikow????
(Totalna deflacja, upadek 90% firm.)
Zaczyna sie okres kupowania (opss... brania, za darmoche) na wariata.
Wszystkich stac na wszystko.
Kaszka wychodzi dzieciom uszami.
Jak w bajce.
Nastepuje euforia a po niej rzeczywistosc, w ktorej zaczynamy sie zastanawiac
nad wartoscia jaka stanowi pieniadz.
Czymze jest pieniadz?
Czy nie jest to srodek platniczy? Srodek posredniczacy w wymianie towarow na
towary i uslugi? Umozliwiajacy lokowanie nadmiaru pracy i ew. pozwalajacy na
jej wycene? Jezeli zas wszystko jest za darmo to po co pieniadze?
Czy taka zmiana nie jest zbyt trudna do zaakceptowania dla szarego obywatela?
Co nam grozi?
Na pewno upadek cywilizacji jaka znamy. Byc moze totalna nienawisc i wojna.
Od kilku lat problem ten meczy mnie okropnie. Po co byc milionerem skoro w
dluzszej perspektywie wszystko sie moze wyrownac? Na jasna cholere miliardy
ludzi tak haruje, kiedy przyjdzie kiedys jeden gosc i wywroci wszystko do
gory nogami?
Czy slyszeliscie Panstwo o badaniach nad takim materialem?
Bada sie raka, kod genetyczny, HIV, ale czy ktos sypie kase na
nadprzewodnictwo? A moze ktos sypie kase na hamowanie tego typu badan?
Ma ktos ochote sie wypowiedziec?
Moze nadarmo sie martwie?
Moze jestescie w stanie mnie pocieszyc?
Moze sie myle?
Chcialbym sie mylic. Niestety bardzo rzadko sie myle, i zaczyna mnie to
martwic. Nie mozna zawsze miec racji. Nagle i niespodziewanie mozna sie
pomylic i wtedy mamy wtope. Ostatnio jakos za dobrze idzie. Martwi mnie to.
Jest za dobrze.
PS.
Acha, zapewniam panstwa, ze taki wynalazek wysle tez wiekszosc ekonomistow na
urlop. Wiec moze jest to pewna motywacja do przemyslen i przekwalifikowania
sie…
Pa.