STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I 'Strachow')

08.01.03, 14:11
Jeden z glownych straszakow (na prostych Lachow , glosujacych nieodmiennie
na swych czerwonych) to : GROZBA DEFLACJI .

Typowy "wieszcz deflacji" nie rozumoie podstawowych mechanizmow
rzadzacych wartoscia pieniadza (czyli inflacja/deflacja) . Co powinnien
wiedziec typowy "wieszcz deflacji" ? Ano to , ze inflacje wywolac bardzo
latwo - wystarczy drukowac pieniadze , a deflacja wystepuje tylko wtedy ,
gdy jest zbyt malo pieniadza na rynku i ... wystarczy dodrukowac (ladnie sie
to nazywa wyemitowac) pieniadze .
Czyli dylemat mamy taki : w lokalnej spolecznosci jadno dziewcze "za bardzo
zadziera nosa"(podbija swa wartosc) , bo ... zbyt rzadko "daje" . Jakie
rozwiazanie problemu ? Wystarczy , ze dziewcze w tym tygodniu da d*** kilka
razy wiecej niz aktywne kolezanki i ... problem zniknie .

Typowy "wieszcz deflacji" straszy "dramatycznym scenariuszem deflacji" ,
ale ... nie bardzo wie , gdzie znalezc przyklady takich "dramatow" , wiec
przytacza lata 30-te w USA , gdzie FED rzeczywiscie nie ustabilizowal
wartosci dolara przez proste dodrukowanie zielonych papierkow (innym tematem
sa bazowe przyczyny kryzysow wynikajace z blednych inwestycji - przykladem
jest krysys na e-Rynku wynikajacy ze zbyt wysokich przyszlych wycen e-Rynku
przed paru laty) . "Wieszcz" przytacza czasami "straszny" przyklad deflacji
w Japonii , nie zdajac sobie sprawy , ze japonczycy mieli zamknieta ,
protekcjonistyczna gospodarke , w ktorej wiekszosc NIENOWOCZESNEJ gospodarki
(ale za to mieli i maja SUPERNOWOCZESNA mniejsza czesc gospodarki)
wystawiala na tym zamknietym rynku WIELOKROTNIE ZAWYZONE CENY (cos jak u nas
z weglem , uslugami telekomunikacyjnymi , uslugami bankowymi itp.). Stad
deflacja w Japonii to tylko powolne przywracanie "mjesca w szeregu" dla
wiekszosci zbyt wysoko wycenionych produktow . Wartosc jena wg cen
SWIATOWYCH spada od kilkunastu lat na rowni z dolarem !

Typowy "wieszcz deflacji" silac sie na znalezienie "strasznych" przykladow
deflacji , nie widzi , ze dookola zdarzaly sie SETKI (raczej tysiace)
przygladow degrengolady gospodarczej na skutek inflacji . Po prostu , NIE
WIDZI , ze wiekszosc panstw niszczyla swa gospodarke dramatem calkowitego
zdeprecjonowania waluty (w Polsce kilkukrotnie) i NIE WIDZI , ze najbogatszy
dzis kraj USA , NIGDY nie dopuscil do takiego dramatu gospodarczego . Jakis
przypadek (?) - tak powiedzialby "wieszcz deflacji" .

Wracajac do przedstawionego wyzej przykladu : dziewczeciu dawanie d*** tak
sie spodobalo i dalo rozwiazanie tak wielu trapiacych ja problemow
materialnych , ze dziewcze ... przesadzilo(najpierw dziewcze bralo dyszke od
kolegow , potem dwie stowy od byznesmenow) . Ot stalo sie k*** i nawet
wstrzymanie sie przez miesiac od "dawania" nie przynioslo znaczej
poprawy "wartosci wlasnej marki dziewczecia" .

    • wolo Re: STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I 'Strach 08.01.03, 15:59
      dawać d... wcale nie musi być tak łatwo, może nie być chętnych
      www.federalreserve.gov/pubs/ifdp/2002/729/ifdp729.pdf
      czyżby jen spadał od kilkunastu lat??? i do tego razem z dolarem??? o come on,
      man
      • darr.darek Re: STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I Strachow) 08.01.03, 18:03
        wolo napisał:
        > dawać d... wcale nie musi być tak łatwo, może nie być chętnych

        Rzeczywistosc jednak pokazuje , ze jesli d*** jest chetna (aby zarobic?) to i
        amatorzy na d*** sie znajda .

        > czyżby jen spadał od kilkunastu lat??? i do tego razem z dolarem???
        > o come on, man

        Podales link do dlugiego studiowania (problem w tym , ze studia skonczylem juz
        dawno i nie chce mi sie studiowac nadal) , a ja zwyczajnie pamietam jak przed
        16-tu (chyba) laty jakas polska gazeta cytowala japonskiego prezentera
        telewizyjnego : "... dzisiaj kurs jena do dolara wynosi 128 jenow za 1 USD i
        jak co dzien bedziemy robic wszystko , aby za 15lat za 1 jedna kupic 128
        USD ..." :) .
        Wspomniany wysilek japoncow poszedl jednak na marne - relacje nie odwrocily
        sie :) . Obecny kurs wynosi 120 yenow za 1 USD , a niedawno byl wlasnie ok.
        128 JPY za 1USD .
        USD stracil przez te 16lat ponad 35% wartosci(wg wskaznika cen USA) , wynika z
        tego , ze jen stracil tez ok. 1/3 wartosci . Po prostu , japonski wskaznik cen
        jest , ze wspomnianych wczesniej przeze mnie wzgledow , do ... wyrzucenia .
        Ich problemem nie jest zadna deflacja , ale idiotyczne(nijak nie przystajace
        do swiata liberalnego handlu) ceny wiekszosci produktow PRZED LATY (na a teraz
        japonski wlasciciel hodowli kotow musi uwierzyc na slowo , ze jego kot nie
        jest i nigdy , tak naprawde , nie byl wart MILION :) ).

        Oczywiscie , jesli uznasz , ze pamiec mam zawodna i dotrzesz do innych notowan
        yena sprzed lat ... to , trudno , dawaj zaraz link .


        • wolo Re: STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I Strachow 08.01.03, 18:56
          darr.darek napisał:

          > wolo napisał:
          > > dawać d... wcale nie musi być tak łatwo, może nie być chętnych
          >
          > Rzeczywistosc jednak pokazuje , ze jesli d*** jest chetna (aby zarobic?) to i
          > amatorzy na d*** sie znajda .
          >
          > > czyżby jen spadał od kilkunastu lat??? i do tego razem z dolarem???
          > > o come on, man
          >
          > Podales link do dlugiego studiowania (problem w tym , ze studia skonczylem
          juz
          > dawno i nie chce mi sie studiowac nadal) , a ja zwyczajnie pamietam jak przed
          > 16-tu (chyba) laty jakas polska gazeta cytowala japonskiego prezentera
          > telewizyjnego : "... dzisiaj kurs jena do dolara wynosi 128 jenow za 1 USD i
          > jak co dzien bedziemy robic wszystko , aby za 15lat za 1 jedna kupic 128
          > USD ..." :) .
          > Wspomniany wysilek japoncow poszedl jednak na marne - relacje nie odwrocily
          > sie :) . Obecny kurs wynosi 120 yenow za 1 USD , a niedawno byl wlasnie ok.
          > 128 JPY za 1USD .
          > USD stracil przez te 16lat ponad 35% wartosci(wg wskaznika cen USA) , wynika
          z
          > tego , ze jen stracil tez ok. 1/3 wartosci . Po prostu , japonski wskaznik
          cen
          > jest , ze wspomnianych wczesniej przeze mnie wzgledow , do ... wyrzucenia .
          > Ich problemem nie jest zadna deflacja , ale idiotyczne(nijak nie przystajace
          > do swiata liberalnego handlu) ceny wiekszosci produktow PRZED LATY (na a
          teraz
          > japonski wlasciciel hodowli kotow musi uwierzyc na slowo , ze jego kot nie
          > jest i nigdy , tak naprawde , nie byl wart MILION :) ).
          >
          > Oczywiscie , jesli uznasz , ze pamiec mam zawodna i dotrzesz do innych
          notowan
          > yena sprzed lat ... to , trudno , dawaj zaraz link .
          >
          >

          Czyżbyś sugerował, że japończycy powinni podnieść stopy i ograniczyć deficyt
          budżetowy (13% GDP - to jest dopiero rozpieprzanie pieniędzy)? Ciekawe co na to
          Greenspan i Bush - błądzą w ciemnościach?
          Straszenie deflacją w PL może wydawać się idiotyzmem i jeszcze niedawno
          myślałem podobnie jak ty (bynajmniej nie chcę tu usprawiedliwiać obecnej i
          ppoprzedniej ekipy - rozpieprzają ile się da, a nawet więcej) ale czy rok temu
          myślałeś, że CPI w PL będzie 0,9% z tendecją do spadku - przy czerwonej ekipie
          rozpieprzaczy. Co się dzieje - za mało rozpieprzają czy stopy są za wysokie?.
          Opierasz swą wiarę w to, że CPI wzrośnie tylko na tej podstawie, że kiedyś
          zawsze tak było. To mocny argument ale historia Japoni pokazuje, że nie
          wystarczający i najwyraźniej mr bush i mr greenspan są tego samego zdania.

          • darr.darek Re: STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I Strachow) 09.01.03, 10:52
            wolo napisał:
            > > USD stracil przez te 16lat ponad 35% wartosci(wg wskaznika cen USA),wynika
            > > z tego, ze jen stracil tez ok. 1/3 wartosci . Po prostu , japonski wskaznik
            > > cen jest,ze wspomnianych wczesniej przeze mnie wzgledow, do ... wyrzucenia

            > Czyżbyś sugerował, że japończycy powinni podnieść stopy i ograniczyć deficyt
            > budżetowy (13% GDP-to jest dopiero rozpieprzanie pieniędzy)? Ciekawe co na to
            > Greenspan i Bush - błądzą w ciemnościach?

            Nic nie sugeruje . Nie wierzyles , ze NIE ISTNIEJE zadne umacnianie sie jena ,
            mam nadzieje , ze uwierzyles , ze jego wartosc de facto spada , czyli o
            rzeczywistej deflacji(wg cen swiatowych) nie ma co mowic (patrz poprzednie
            wyjasnienia) .
            Co do "podnoszenia stop" .
            Po pierwsze , zawsze wskazuje , ze stopy RYNKU BANKOWEGO nijak sie maja do
            stop ustalanych przez RPP (z tych stop korzysta chyba tylko zapozyczajacy sie
            budzet czerw.rozpieprzaczy) .
            Po drugie , ewidentnie "stopy" bylyby tu tylko skrotem myslowym dla zupelnie
            innej sytuacji : w Polsce koniecznosc WYCOFANIA papierkow , aby utrzymac
            stabilna wartosc zlotego (nic prostszego jak puscic na zywiol - "niech se
            spada") , w Japonii DODRUKOWYWANIE papierkow i lapanie chetnych na "pusty
            kredyt" z banku centr. superniskimi stopami .
            Po trzecie , budzet USA wydaje relatywnie mniej niz budzet polski , potrafili
            niedawno jeszcze miec nadwyzke budzetowa , co w Polsce jest nie do wykonania ,
            a porownanie SKRAJNIE ROZNYCH wskaznikow zadluzenia i wydatkow budzetu USA i
            Japonii wskazuje , ktora droga powinni isc inni (podpowiem , ze na pewno nie
            droga Japonii) .

            > Straszenie deflacją w PL może wydawać się idiotyzmem i jeszcze niedawno
            > myślałem podobnie jak ty (bynajmniej nie chcę tu usprawiedliwiać obecnej i
            > ppoprzedniej ekipy-rozpieprzają ile się da, a nawet więcej) ale czy rok temu
            > myślałeś, że CPI w PL będzie 0,9% z tendecją do spadku-przy czerwonej ekipie
            > rozpieprzaczy. Co się dzieje- za mało rozpieprzają czy stopy są za wysokie?.

            Nic z tych rzeczy , po prostu , zgodnie z danymi , ktore m.in. Ty niegdys
            podsunales , NBP WYCOFAL czesc zlotowek z obiegu i prosta konsekwencja zloty
            jest "mocniejszy" ... , ale tu uwaga , ... NIZBY BYL . Faktycznie zloty nie
            jest mocniejszy , jego wartosc wg wskaxnika cen , spadla o ok.1% . ALE ... co
            by bylo , gdyby nie to wycofanie kilkunastu mld zlotowek ? Deprecjacja zlotego
            bylaby pewnie na "starym , dobrym poziomie" .
            Co do umacniania sie zlotego wobec dolara i euro , to zawsze wskazuje
            podstawowy czynnik POZARYNKOWY . Kredytowanie budzetu czerwonych rozpieprzaczy
            kapitalem zachodnim !
            A "czerwona ekipa" z WYCOFYWANIEM zlotowek z obiegu niewiele miala wspolnego
            (pomijajac kwesie , ze obecna czerwona ekipa jest , chyba , mniej czerwona niz
            AWS-owska czerwona ekipa) .

            > Opierasz swą wiarę w to, że CPI wzrośnie tylko na tej podstawie, że kiedyś
            > zawsze tak było. To mocny argument ale historia Japoni pokazuje, że nie
            > wystarczający i najwyraźniej mr bush i mr greenspan są tego samego zdania.

            Nie opieram na zadnej ekstrapolacji . Ja ciagle staram sie patrzec na inflacje
            poprzez "ARTOSC PAPIERKOW Z NADRUCZKAMI" . Zmniejszyc ich wartosc jest rownie
            latwe i przyjemne jak dawanie d*** przez przykladowe dziewcze .
            Ustabilizowac/podniesc wartosc nie jest prostm zadaniem .

            Jeszcze raz : wg przytoczonych danych nie wystepuje zaden wzrost wartosci
            jena , ale DOSTOSOWYWANIE sie chorej struktury cen w Japonii do SWIATA
            (inaczej nie mozna zinterpretowac danych o spadku wartosci jena i deflacji w
            Japonii) . Nalezaloby tylko zwrocic uwage , czy przez niewystarczjace otwarcie
            gospodarki na swiat , koncesyjki itp. czerwone "oharaczowanie gospodarki" ,
            czy nie szykujemy sobie w przyszlosci ... "drugiej Japonii" :) .
    • Gość: Hydraulik Darr.darek - uczył Marcin Marcina.... IP: *.cidernet.pl / *.cidernet.pl 08.01.03, 22:43
      Zostałem wywołany do tablicy, jako "prorok deflacji" więc chętnie odpowiem:

      Cóż na początek powiem Ci, że musisz wezwać też do tablicy takich "proroków"
      ogólnoświatowej deflacji jak:
      Stephen Roach - wiodący analityk Morgan Stanley,
      Norbert Walter - główny ekonomista Deutsche Bank Morgan Grenfell,
      Mr Bernanke - gubernator rady FED,autor słów o "zadrukowaniu dolarami deflacji";
      z Polaków możesz na przykład wezwać do tablicy prof. Cezarego Józefiaka oraz
      prof. A. Fierlę z SGH.

      To tylko przykłady ludzi dość poważnych i szanowanych jako ekonomiści, czym
      wyraźnie różnią się od Ciebie i mnie i nie o to chodzi, by wymieniać tu listę -
      sprawa jest zbyt istotna, byś takimi pseudoeksperckimi wynurzeniami zbijał
      problem.

      Odgrywasz tu "strasznego eksperta", ale piszesz zdrowe bzdury - zacznijmy od
      waluty - Jen spada razem z dolarem? Kilkanaście lat? Kiedy? Proponuję nim
      napiszesz podobny bzdet obejrzeć jakikolwiek wykres USD/JPY nim ponownie
      zasuniesz takie "mądrości"!!!!!

      Deflację można zadrukować pieniędzmi? Jeśli tak, to dlaczego w Japonii nie
      zastosowano tak prostego rozwiązania? 4 lata zmagań z deflacją już dawno
      kazałoby im zastosować tak proste rozwiązanie - może go nie znają? Napisz do
      Sakakibury, pewnie Cię wysłucha i jeszcze tantiemy zapłaci!!! :-))))

      USA - a co się stanie, gdy więcej ludzi zacznie spłacać kredyty niż je brać,
      przy rosnącym bezrobociu i gigantycznym zadłużeniu gospodarstw domowych (80%
      PKB tj. ponad 8 bilionów USD); firmy gromadzą gotówkę na rachunkach bankowych
      nie inwestując jej prawie wcale, wiele z nich cierpi na maleinvesting i
      overcapacity, a WSZYSTKIE tną po kosztach jak oszalałe - typowo prodeflacyjne
      zachowanie przedsiębiorców...
      Zbyt duże zadłużenie nie jest czynnikiem prodeflacyjnym???
      A rosnąca liczba bankructw???
      A M3, które spadło w 3 kwartale o 7,8% i zanosi się na kolejny spadek w IV
      kwartale i dlatego zapewne G.Bush ogłosił plan ratunkowy w celu pobudzenia
      gospodarki? (Po co pobudzać coś, co ma +4,0% wzrostu PKB)? Czy spadająca podaż
      pieniądza W TAKICH WARUNKACH NIE JEST SILNIE PRODEFLACYJNA?

      A A. Greenspan, utrzymujący od prawie roku bazową stopę procentową poniżej
      bieżącej stopy inflacji? Oczywiście to kolejny ćwok, który nie wie co robi, bo
      go jeszcze darr.darek nie pouczył, że to tylko "strachy na lachy"?????

      USA nie dopuściło nigdy do dużej inflacji? A co zrobił Artur Burns,"guru"
      Greenspana z lat 70, wówczas w administracji Nixona? Po co powoływali Paula
      Volkera na szefa FED? Dla picu? A może po to, by zwalczył dwucyfrową inflację?

      A w dawniejszych czasach - o greenbacks słyszałeś?
      NIGDY nie dopuścili do dużej inflacji? A co w XIX w. robiły banki stanów
      peryferyjnych? Po co powołano FED w 1913 r oprócz bycia "The last resort
      lender"?

      Jeśli chcesz o czymś pisać to mniej pseudoeksperckiego zadęcia, a więcej
      odwołań do FAKTÓW.
      Rzecz w tym, że deflacja JEST REALNYM ZAGROŻENIEM, pomimo tego, że Ty sądzisz
      inaczej.

      PZDR







      • Gość: as Re: Darr.darek - uczył Marcin Marcina.... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 08.01.03, 23:18
        Gość portalu: Hydraulik napisał(a):
        > USA - a co się stanie, gdy więcej ludzi zacznie spłacać kredyty niż je brać,
        > przy rosnącym bezrobociu i gigantycznym zadłużeniu gospodarstw domowych (80%
        > PKB tj. ponad 8 bilionów USD

        Po raz pierwszy od 4 lat spadek kredytow konsumentow.
        W listopadzie ,w porownaniu z pazdziernikiem ubieglego roku,suma udzielonych
        kredytow zmniejszyla sie o 2,2 miliarda dolarow.Specjalisci prognozowali wzrost
        o 4,3 miliardy.

        08.01.2003 21:51
        US-Verbraucherkredite schrumpfen im November erstmals seit vier Jahren

        WASHINGTON (dpa-AFX) - Die US-Verbraucher halten sich mit den Ausgaben offenbar
        zunehmend zurück. Die Verbraucherkredite in den Vereinigten Staaten sind im
        November vergangenen Jahres im Monatsvergleich so stark zurückgegangen wie
        zuletzt im Oktober 2001.

        Saisonbereinigt seien sie um 2,2 Milliarden Dollar im Vergleich zum Vormonat
        geschrumpft, teilte die US-Notenbank am Mittwoch in Washington mit. Damit
        gingen die Konsumentenkredite zum ersten Mal seit Januar 1998 überhaupt zurück.
        Das Minus kam zudem für Beobachter unerwartet. Wall Street-Volkswirte hatten
        damit gerechnet, dass die Verbraucherkredite um 4,3 Milliarden Dollar zulegen
        würden.

        Für den Oktober wurde der Wert unterdessen leicht nach oben revidiert. Der
        Zuwachs der Verbraucherkredite habe in dem Monat 1,6 Milliarden Dollar
        betragen. Zunächst war von einem Plus in Höhe von 1,5 Milliarden Dollar
        ausgegangen worden./FX/ari/mur

        Quelle: DPA-AFX


      • darr.darek i kto tu posluguje sie DANYMI a kto 'MADROSCIAMI' 09.01.03, 12:02
        Gość portalu: Hydraulik napisał(a):
        > Odgrywasz tu "strasznego eksperta", ale piszesz zdrowe bzdury - zacznijmy od
        > waluty - Jen spada razem z dolarem? Kilkanaście lat? Kiedy? Proponuję nim
        > napiszesz podobny bzdet obejrzeć jakikolwiek wykres USD/JPY nim ponownie
        > zasuniesz takie "mądrości"!!!!!

        Dobra, w tym poscie zacznijmy tylko od waluty .
        Nie podales zadnego linka , ktory zaprzeczylby mojej tezie o podobnym kursie
        wymiany wymiany w 2002 i 16lat wczesniej , a zarzucasz mi pisanie bzdur .
        Problem w tym , ze prawdopodobnie nie obejrzales nigdy zadnego wykresu kursu
        JPY/USD i "zbulwersowales sie" wnioskiem jaki z tego plynie .
        Pomoge Ci w dotarciu do danych (przeciez i tak nie wierzysz w to co napisalem
        o kursie YPY/USD) .
        www.x-rates.com/cgi-bin/hlookup.cgi
        Sredni kurs dolara do jena przez ostatnie 12lat wyniosl 117JPY za 1USD .
        Od momentu wejscia w deflacje w Japonii (1995) , kurs dolara wobec jena WZROSL
        (nie zmalal - WZROSL) w ciagu 7-miu lat o 40% !!! Wartosc dolara , z kolei ,
        spadla o 18.2% !!!
        www.orst.edu/Dept/pol_sci/fac/sahr/cf166502.xls
        Wynika z tego , ze O WZROSCIE WARTOSCI JENA NIE MOZEMY MOWIC . Jaki wzrost (?!)
        jesli wystapil spadek sily nabywczej (wg cen swiatowych , ktore najlepiej
        odzwierciedla wolny handel w USA) o kilkadziesiat procent !
        Ja wczesiej podalem dlugofalowy trend MOWIACY O SYSTEMATYCZNYM SPADKU WARTOSCI
        JENA (porownywalnym ze spadkiem dolara) .

        TO jest o tyle istotne dla calej dyskusji , ze WYMUSZA przeniesienie nacisku w
        temacie ze ZMNIEJSZANIA WARTOSCI JENA(po co jeszcze zmniejszac jesli i tak
        jego wartosc spada) na DOSTOSOWYWANIE CHOREJ STRUKTURY CEN W JAPONII DO
        SWIATA . A to chyba zupelnie inna bajka .
        • wolo Re: i kto tu posluguje sie DANYMI a kto 'MADROSCI 09.01.03, 12:43
          darr.darek napisał:

          > Gość portalu: Hydraulik napisał(a):
          > > Odgrywasz tu "strasznego eksperta", ale piszesz zdrowe bzdury - zacznijmy
          > od
          > > waluty - Jen spada razem z dolarem? Kilkanaście lat? Kiedy? Proponuję nim
          > > napiszesz podobny bzdet obejrzeć jakikolwiek wykres USD/JPY nim ponownie
          > > zasuniesz takie "mądrości"!!!!!
          >
          > Dobra, w tym poscie zacznijmy tylko od waluty .
          > Nie podales zadnego linka , ktory zaprzeczylby mojej tezie o podobnym kursie
          > wymiany wymiany w 2002 i 16lat wczesniej , a zarzucasz mi pisanie bzdur .
          > Problem w tym , ze prawdopodobnie nie obejrzales nigdy zadnego wykresu kursu
          > JPY/USD i "zbulwersowales sie" wnioskiem jaki z tego plynie .
          > Pomoge Ci w dotarciu do danych (przeciez i tak nie wierzysz w to co napisalem
          > o kursie YPY/USD) .
          > <a href="http://www.x-rates.com/cgi-bin/hlookup.cgi"target="_blank">www.x-
          rates
          > .com/cgi-bin/hlookup.cgi</a>
          > Sredni kurs dolara do jena przez ostatnie 12lat wyniosl 117JPY za 1USD .
          > Od momentu wejscia w deflacje w Japonii (1995) , kurs dolara wobec jena
          WZROSL
          > (nie zmalal - WZROSL) w ciagu 7-miu lat o 40% !!! Wartosc dolara , z kolei ,
          > spadla o 18.2% !!!
          > www.orst.edu/Dept/pol_sci/fac/sahr/cf166502.xls
          > Wynika z tego , ze O WZROSCIE WARTOSCI JENA NIE MOZEMY MOWIC . Jaki wzrost
          (?!)
          > jesli wystapil spadek sily nabywczej (wg cen swiatowych , ktore najlepiej
          > odzwierciedla wolny handel w USA) o kilkadziesiat procent !
          > Ja wczesiej podalem dlugofalowy trend MOWIACY O SYSTEMATYCZNYM SPADKU
          WARTOSCI
          > JENA (porownywalnym ze spadkiem dolara) .
          >
          > TO jest o tyle istotne dla calej dyskusji , ze WYMUSZA przeniesienie nacisku
          w
          > temacie ze ZMNIEJSZANIA WARTOSCI JENA(po co jeszcze zmniejszac jesli i tak
          > jego wartosc spada) na DOSTOSOWYWANIE CHOREJ STRUKTURY CEN W JAPONII DO
          > SWIATA . A to chyba zupelnie inna bajka .


          Czy ty oby dobrze się czujesz?
          Od początku lat 90-tych BOJ i rząd japoński robią co mogą aby zwalić jena na
          potęgę, deficytu budżetowe sięgają 13% PKB (gdzie nam do nich) przez ostatnie
          kilka lat BOJ utrzymuje ZEROWE stopy procentowe i co jakiś czas wypuszcza na
          rynek po kilka, kilkanaście miliardów jenów, żeby tylko nie dopuścić do
          nadmiernej aprecjacji - ceny spadają. Ekonomiści zalecają BOJ wyznaczanie celów
          inflacyjnych rozumianych jako minimalna inflacja do osiągnięcia.
          Zaiste błądzić jest rzeczą ludzką, ale czy można aż tak?



          • wolo Re: i kto tu posluguje sie DANYMI a kto 'MADROSCI 09.01.03, 12:45
            Oczywiście interwencje BOJ należy mierzyć w mld USD, sorry
          • darr.darek schematy 'myslowe': deflacja ;a co sie w tym kryje 09.01.03, 13:35
            wolo napisał:
            > > TO jest o tyle istotne dla calej dyskusji,ze WYMUSZA przeniesienie nacisku
            > > w temacie zeZMNIEJSZANIA WARTOSCI JENA(po co jeszcze zmniejszac jesli i tak
            > > jego wartosc spada) na DOSTOSOWYWANIE CHOREJ STRUKTURY CEN W JAPONII DO
            > > SWIATA . A to chyba zupelnie inna bajka .
            > Czy ty oby dobrze się czujesz?
            > Od początku lat 90-tych BOJ i rząd japoński robią co mogą aby zwalić jena na
            > potęgę, deficytu budżetowe sięgają 13% PKB(gdzie nam do nich) przez ostatnie
            > kilka lat BOJ utrzymuje ZEROWE stopy procentowe i co jakiś czas wypuszcza na
            > rynek po kilka, kilkanaście miliardów jenów, żeby tylko nie dopuścić do
            > nadmiernej aprecjacji-ceny spadają. Ekonomiści zalecają BOJ wyznaczanie celów

            Jednak tezy o SPADKU WARTOSCI(wg cen swiatowych) jena i DOSTOSOWYWANIU
            STRUKTURY CEN do swiata , nie obaliles . Ja jakos nie widze , zeby spadly ceny
            aut Toyoty , Mazdy , sprzetu Sony , Aiwa itd. (:0 . No przeciez gdyby te
            Toyoty (i pozostala czesc nowoczesnej gospodarki japonskiej) spadly cenowo to
            rozpoczelaby sie olbrzymia ekspansja eksportu japonskiego , a tu ... guzik z
            petelka , export Japonii nie wyrasta , te udzialy w rynku swiatowym jakie maja
            dobre japonskie firmy zostaly wywalczone (wlasnie niskimi cenami , a pozniej
            jakoscia) 20-40 lat temu , zadna Toyota Avensis nie chce znizyc ceny (a
            szkoda , na taka ostra deflacje co do Avensis to ja nawet czekalem :) ) .

            Oczywiscie nigdy by mi nie przyszlo do glowy , zeby sprowadzac japonski ryz
            (po kilka dolcow za kilogram) , czy japonski "fast food" , ktory jest pewnie w
            jeszcze wyzszej cenie . Podobny temat jest z gruntem , nieruchomosciami itd. .
            Jak sadzisz , czy ceny ZUPELNIE nie przystajace do swiata powinny pozostac na
            swym poziomie , nawet jesli nalezaloby zaczac "chronic rynek" ?

            Tu chyba mamy skutek poslugiwania sie "schematami myslowymi"(chociaz czesto
            nie ma w nich nawet odrobiny mysli) pod nazwami : deflacja , stopy
            procentowe , schladzanie gospodarki itp. . Przeciez pod tymi "schematami"
            kryja sie skrajnie rozne modele do rozwazania !

            > inflacyjnych rozumianych jako minimalna inflacja do osiągnięcia.
            > Zaiste błądzić jest rzeczą ludzką, ale czy można aż tak?

            Skup sie moze na wniosku , ktory akcentuje od poczatku watku : DOSTOSOWYWANIE
            STRUKTURY CEN DO SWIATA . Moze udowodnisz mi , ze ceny Toyoty i podobnie
            nowoczesnej czesci gospodarki japonskiej , tez ... spadaja ?
            • wolo Re: schematy 'myslowe': deflacja ;a co sie w tym 09.01.03, 20:12
              darr.darek napisał:
              > Jednak tezy o SPADKU WARTOSCI(wg cen swiatowych)jena

              masz zapewne na myśli kurs JPY/USD jeden z najbardziej sztucznie utrzymywanych
              kursów na świecie, gdzie wszyscy boją się, że lada chwila BOJ może zarzucić
              rynek jenami.


              > i DOSTOSOWYWANIU STRUKTURY CEN do swiata , nie obaliles . Ja jakos nie
              widze , zeby spadly ceny
              > aut Toyoty , Mazdy , sprzetu Sony , Aiwa itd. (:0 . No przeciez gdyby te
              > Toyoty (i pozostala czesc nowoczesnej gospodarki japonskiej) spadly cenowo to
              > rozpoczelaby sie olbrzymia ekspansja eksportu japonskiego , a tu ... guzik z
              > petelka , export Japonii nie wyrasta , te udzialy w rynku swiatowym jakie
              maja
              > dobre japonskie firmy zostaly wywalczone (wlasnie niskimi cenami , a pozniej
              > jakoscia) 20-40 lat temu , zadna Toyota Avensis nie chce znizyc ceny (a
              > szkoda , na taka ostra deflacje co do Avensis to ja nawet czekalem :) ) .
              >
              > Oczywiscie nigdy by mi nie przyszlo do glowy , zeby sprowadzac japonski ryz
              > (po kilka dolcow za kilogram) , czy japonski "fast food" , ktory jest pewnie
              w
              > jeszcze wyzszej cenie . Podobny temat jest z gruntem , nieruchomosciami
              itd. .
              > Jak sadzisz , czy ceny ZUPELNIE nie przystajace do swiata powinny pozostac na
              > swym poziomie , nawet jesli nalezaloby zaczac "chronic rynek" ?
              >
              > Tu chyba mamy skutek poslugiwania sie "schematami myslowymi"(chociaz czesto
              > nie ma w nich nawet odrobiny mysli) pod nazwami : deflacja , stopy
              > procentowe , schladzanie gospodarki itp. . Przeciez pod tymi "schematami"
              > kryja sie skrajnie rozne modele do rozwazania !
              >
              > > inflacyjnych rozumianych jako minimalna inflacja do osiągnięcia.
              > > Zaiste błądzić jest rzeczą ludzką, ale czy można aż tak?
              >
              > Skup sie moze na wniosku , ktory akcentuje od poczatku watku : DOSTOSOWYWANIE
              > STRUKTURY CEN DO SWIATA . Moze udowodnisz mi , ze ceny Toyoty i podobnie
              > nowoczesnej czesci gospodarki japonskiej , tez ... spadaja ?

              Japonia ma swoje problemy poza deflacją, jednakże deflacja jest tym czynnikiem,
              który je pogłębia i wszelkie kroki monetarne i fiskalne na razie nie pomagają.
              Trudno jest tu jednoznacznie rozróżnić co jest skutkiem, a co przyczyną. W
              latach 80-tych i wcześniej też mieli niewydolną gospodarkę nieeksportową i to
              nie przeszkadzało im rozwijać się bardzo szybko, nawet pomimo takich złotych
              wynalazków liberalnej Ameryki jak dobrowolne ograniczenia eksportu (voluntarily
              export quotas czy jakoś tak), które wymusił na nich Reagan.

              Możesz nazywać to jak chcesz niech będzie to dostosowywanie cen do gospodarki
              światowej - ceny spadają, firmy nie inwestują, banki bankrutują, bezrobocie
              rośnie, ceny spadają itd Tak, tak wiem ty byś podniósł stopy.
              • darr.darek czy w Japonii WZROSLY ceny? I o perpetum mobile :) 11.01.03, 16:53
                wolo napisał:
                > darr.darek napisał:
                > > Jednak tezy o SPADKU WARTOSCI(wg cen swiatowych)jena nie obaliles
                >masz zapewne na myśli kurs JPY/USD jeden z najbardziej sztucznie utrzymywanych
                >kursów na świecie, gdzie wszyscy boją się, że lada chwila BOJ może zarzucić
                >rynek jenami.

                Kurs waluty chyba nie bierze sie ze sklonnosci do tezauryzowania tejze ,
                prawda :)) . Cos mi sie wydaje , ze (poza jakimis promilowymi
                udzialami "spekulacji") kurs waluty powstaje z prostych zasad wymiany
                import/export(jesli chce kupic Avensis to wymieniam 60tysPLN na 2mlnJPY,
                NATYCHMIAST kupuje za to Avensis,kaze toto sprowadzic do portu w Gdyni i GUZIK
                mnie obchodzi wartosc jena za miesiac) , prawda :)) .
                JESLI PRZEZ 7 LAT JAPONSKIEJ DEFLACJI KURS JPY/USD SPADL O 30% , a USD stracil
                w tym okresie na wartosci 18% , TO ZNACZY , ZE TOWARY JAPONSKIE MOZNA
                SPRZEDAWAC NA SWIECIE DZIS OK.40% TANIEJ NIZ 7 LAT TEMU !!! Prawda ?!

                To naprawde jest istotne dla tezy , ktora probuje udowodnic od poczatku tego
                watku !!!

                Kontynuujac , OBSERWOWALNE (czy sa nieobserwowalne :) ) ceny Toyoty , Mazdy ,
                Sony , Aiwa itp. NIE ZMIENILY SIE ZASADNICZO . Co to znaczy ? To znaczy , ze
                CENY W JENACH PRODUKTOW NAJZDROWSZEJ czesci gospodarki japonskiej WZROSLY o
                pardziesiat procent (nie spadly - WZROSLY) !!! Ktos widzi jakies inne
                wytlumaczenie ?
                Oczywiscie nie tlumaczymy sobie tym , ze istnial olbrzymi japonski dumping(to
                nawet jest zabronione) i protekcja przeciw reeksportowi , bo taka teza
                zupelnie pograzalaby jakosc zarzadzania japonska gospodarka .

                Czyli jaki wlasciwie mamy problem w Japonii ??? Duzej inflacji :0 (patrzac
                na "koszyk" towarow zdrowej czescji gospodarki japonskiej) ??? Deflacji ?
                Czy , nazywajac rzeczy po imieniu , na DOSTOSOWYWANIU SIE STRUKTURY CEN DO
                SWIATA (ustawianiu przewartosciowanych produktow we wlasciwym miejscu w
                szeregu) ?

                >Japonia ma swoje problemy poza deflacją,jednakże deflacja jest tym czynnikiem,
                >który je pogłębia i wszelkie kroki monetarne i fiskalne na razie nie pomagają.
                >Trudno jest tu jednoznacznie rozróżnić co jest skutkiem, a co przyczyną.

                Glowny problem Japonii jaki moze kazdy zaobserwowac "wskaznikowo" , to
                olbrzymie zadluzenie przedsiebiorstw i budzetu . I tu znow pojawia sie
                pytanie ? Czy np. Toyota , Mazda , Sony itp. prezne japonskie przedsiebiorstwa
                maja zla strukture kapitalowa pasywow , czy posiadaja w swych pasywach
                zobowiazania , ktore dla bankow stanowia owe "20% zlych kredytow"(ta wielkosc
                jest chyba nawet wyzsza!!!) ?
                Odpowiem "zupelni z glowy" :) . NIE SADZE ! Wlasnie wiele danych wskazuje na
                to , ze w Japonii wyksztalcily sie wspaniale , nowoczesne przedsiebiorstwa i
                rownoczesnie ... nie bankrutowly tysiace beznadziejnych przedsiebiorstw .
                Czerwona "ochrona" ? Glupie ("spoleczne" :)) "reakcje bankow w stosunku do
                potencjalnych bankrutow ? Efekt jest porazajaco zly i niewiele ma wspolnego ze
                wzrastajacymi(to chyba udowodnilem?) i spadajacymi cenami .

                >Możesz nazywać to jak chcesz niech będzie to dostosowywanie cen do gospodarki
                >światowej - ceny spadają, firmy nie inwestują, banki bankrutują, bezrobocie
                >rośnie, ceny spadają itd Tak, tak wiem ty byś podniósł stopy.

                Ceny (Toyoty,Mazdy,Sony,Aiwa itp) wrastaja (udowodnilem to? No jak,tak czy
                nie?) ... no i idac Twoim tropem rozumowania , firmy inwestuja , banki
                kredytuja i zarabiaja , bezrobocie sie zmniejsza , ceny rosna :)) . Cus prosty
                to model :)) . Mi to przypomina model perpetum mobile : silnik kreci
                pradnica , pradnica daje prad do silnika , silnik jeszcze szybciej kreci
                pradnica , napiecie na biegunach pradnicy(polaczonej z silnikiem) rosnie ,
                silnik kreci jeszcze szybciej :)) . Takie sobie perpetum mobile :))) .

                Co do podnoszenia stop :0 : a dlaczego ja bym podniosl ? Ja zostawilbym to
                rynkowi !
                Oczywiscie tu znowu czycha "skrot myslowy" : jesli USTALILES , ze stopy maja
                byc niskie to DAWAJ PUSTY KREDYT Z DODRUKU , bo depozytow z lokat nie
                wystarcza na biezacy popyt na kredyty (a jesli wycofales czesc pieniedzy z
                rynku zeby nie deprecjonowac pieniadza , to ... i tak dawaj te papierki na
                rynek , bo naturalny rynek lokat/kredytow jakos wcale nie chce zejsc na niskie
                stopy) . Czyli co , zamiast "niewidzialnej reki" na rynku bankowym , mamy glos
                gawiedzi (a raczej czerwonego urzedasa) : dawaj mnie tu "papierkow z
                nadruczkami" , bo bez 10ton papierkow to mnie te stopy w zyciu nie spadna .

                Pozdrowka
                • wolo Re: czy w Japonii WZROSLY ceny? I o perpetum mobi 13.01.03, 21:21
                  darr.darek napisał:

                  > Kurs waluty chyba nie bierze sie ze sklonnosci do tezauryzowania tejze ,
                  > prawda :)) . Cos mi sie wydaje , ze (poza jakimis promilowymi
                  > udzialami "spekulacji") kurs waluty powstaje z prostych zasad wymiany
                  > import/export(jesli chce kupic Avensis to wymieniam 60tysPLN na 2mlnJPY,
                  > NATYCHMIAST kupuje za to Avensis,kaze toto sprowadzic do portu w Gdyni i
                  GUZIK
                  > mnie obchodzi wartosc jena za miesiac) , prawda :)) .

                  Eksport-import to było przed II wojną, teraz większe znaczenie mają przepływy
                  kapitałowe, gdyby był eksport-import to dolar byłby 2,5 euro albo i gorzej, a i
                  złoty byłby nie tu gdzie jest.


                  > JESLI PRZEZ 7 LAT JAPONSKIEJ DEFLACJI KURS JPY/USD SPADL O 30% , a USD
                  stracil
                  > w tym okresie na wartosci 18% , TO ZNACZY , ZE TOWARY JAPONSKIE MOZNA
                  > SPRZEDAWAC NA SWIECIE DZIS OK.40% TANIEJ NIZ 7 LAT TEMU !!! Prawda ?!
                  >


                  Bardzo tendencyjnie wybierasz bazę, bardziej zgodne z prawdą byłoby
                  stwierdzenie, że jen był utrzymywany na zaniżonym poziomie przez BOJ,
                  spekulacja może być małą częścią obrotów ale to ona decyduje o cenie. Nie żaden
                  eksport-import tylko co najwyżej kilkuset ludzi po różnych bankach w świecie,
                  którzy najbardziej boją się gdy BOJ pyta o cenę.



                  > To naprawde jest istotne dla tezy , ktora probuje udowodnic od poczatku tego
                  > watku !!!
                  >
                  > Kontynuujac , OBSERWOWALNE (czy sa nieobserwowalne :) ) ceny Toyoty , Mazdy ,
                  > Sony , Aiwa itp. NIE ZMIENILY SIE ZASADNICZO . Co to znaczy ? To znaczy , ze
                  > CENY W JENACH PRODUKTOW NAJZDROWSZEJ czesci gospodarki japonskiej WZROSLY o
                  > pardziesiat procent (nie spadly - WZROSLY) !!! Ktos widzi jakies inne
                  > wytlumaczenie ?

                  Jeżeli nawet nominalne ceny toyoty, mazdy i sony są takie same jak 10 lat temu,
                  to przyznasz, że jednak są to różne produkty. Postęp może nie jest tak szybki
                  jak w komputerach czy telefonach komórkowych jednak 10 lat to szmat czasu.
                  A jeżeli chodzi o ceny wewnętrzne tzw. non-tradables to zależności kursowe i
                  inflacja w stanach są bez znaczenia. Ważne że ich nominalna wartość spada. Poza
                  tym dlaczego upierasz się przy dolarze to naprawdę nie jest jedyny miernik,
                  zwróć uwagę, że przez całą dekadę stany rozwijały się bardzo szybko i dolar
                  wzmacniał się praktycznie do wszystkich walut.

                  Tak przy okazji ile wynosiłaby Twoim zdaniem inflacja w polsce przy
                  następujących założeniach: nominalna aprecjacja złotego 10%, inflacja w stanach
                  2%. Zgodnie z twoją metodą wyliczeń to już nie strachy na lachy tylko deflacja
                  jak cholera jakieś minus 8% w cenach światowych. Czy może się mylę???

                  A tak naprawdę to nie chodzi o to żeby w jakiś sposób demonizować deflację, ale
                  żeby być świadomym, że może się przytrafić. Przez ostatnie dwa i pół roku
                  wszyscy straszyli inflacją. I co??? Po prostu nie można przeginać w obie strony.
                  • darr.darek czy w Japonii WZROSLY ceny? czyINFLACJAczyDEFLACJA 18.01.03, 12:22
                    Nie moglem wczesniej odpisać , ale juz moge .

                    wolo napisał:
                    ))Kurs waluty chyba nie bierze sie ze sklonnosci do tezauryzowania tejze,prawda
                    )Eksport-import to było przed II wojną, teraz większe znaczenie mają przepływy
                    )kapitałowe,gdyby był eksport-import to dolar byłby 2,5 euro albo i gorzej,a )i
                    złoty byłby nie tu gdzie jest.

                    Jakie przepywy kapitalowe ?
                    Podwaz teorie o ustalaniu kursu walut przez podstawy exportu-importu !
                    Widzisz deficyt handlowy USA i z tego Ci wynika to "podwazanie" ?
                    Ja uwazam , ze palnales bzdure z tym 2.5 USD/EUR . Dlatego , ze aby utrzymac
                    taki kurs EU musialaby sie jednostronnie odgrodzic od importu z USA(ktorzy
                    zalaliby wowczas EU tanim towarem) .

                    A gdzie bylby zloty ?
                    Przeciez wszedzie wskazuje , ze zlotego podbija kredytowanie budzetu kapitalem
                    zachodnim i biezace rozpieprzanie przychodow prywatyzacyjnych .
                    Co maja do tego jakies enigmatyczne "przeplywy finansowe" ?


                    ))JESLI PRZEZ 7LAT JAPONSKIEJ DEFLACJI KURS JPY/USD SPADL O 30%,a USD stracil
                    )) w tym okresie na wartosci 18% , TO ZNACZY , ZE TOWARY JAPONSKIE MOZNA
                    )) SPRZEDAWAC NA SWIECIE DZIS OK.40% TANIEJ NIZ 7 LAT TEMU !!! Prawda ?!
                    )Bardzo tendencyjnie wybierasz bazę, bardziej zgodne z prawdą byłoby
                    )stwierdzenie, że jen był utrzymywany na zaniżonym poziomie przez BOJ,
                    )spekulacja może być małą częścią obrotów ale to ona decyduje o cenie.

                    A ja bym zaryzykowal stwierdzenie , ze spekulacja moze byc DUZA czescia obrotow
                    walutowych , ale to podstawy exportu-importu decyduja o cenie .
                    Po prostu , mozesz te same "papierki z nadruczkami" sprzedawac kupowac
                    wielokrotnie , aby zarobic na minimalnych wachnieciach (stabilizujesz cene) i
                    na typowej "grze zerowej"(mnostwo transakcji kupna sprzedazy waluty , ale nikt
                    na tym nie zarobil ani nie stracil) mozesz wyliczyc , ze ciagle sprzedajac
                    kupujac ten worek papierkow wykazales obroty walutowe kilkudziesieciu "workow"
                    dziennie , ALE ... bez PODSTAW (ze ten milion JPY wart jest Yarisa) bylyby to
                    tylko bezwartosciowe papierki , ktorymi nikt nie zajmowalby sie .
                    Historia zna wiele przykladow WIELKIEGO(krotkotrwalego) OBRACANIA walorami ,
                    ktore nie mialy wystarczajacego pokrycia w realnej wartosci . Akcje na
                    wschodzacych gieldach , jak np.Gielda Warszawska w 1993r. , cebulki tulipanow w
                    Holandii kilka wiekow temu itp. . WSZYSTKIE TE walory bez dobrego pokrycia, po
                    okresie zainteresowania , TRACILY SZYBKO NA WARTOSCI i obrot nimi zamieral

                    ) Nie żaden eksport-import tylko co najwyżej kilkuset ludzi po różnych
                    ) bankach w świecie, którzy najbardziej boją się gdy BOJ pyta o cenę.

                    wolo , dlaczego Ty wierzysz w jakichs kulkuset ludzi , ktorzy ustalaja cene?
                    Gdyby kilkuset oderwanych od rzeczywistosci ludzi rzeczywiscie mialo wplyw na
                    ceny , to pomysl jak rozkwitalby komunizm ! Przeciez setki (ba tysiace) gosci
                    ktorzy USTALALI SE(a ustalali rozne brednie i dziwologi jak np.rubel
                    transferowy drozszy od dolara) trzasloby swiatem .
                    A tu ... EFEKT ich "pracy" zawsze byl zalosny . Co jest (lub bylo) ? Za malo
                    mieli profesorow ? Za malo "woli walki" ? Odpowiem Ci , SE USTALALI i nic
                    wielkiego z tego nie wynikalo. Tzn. EFEKT wielkiego ustalania byl zawsze gorszy
                    niz niesterowany rynek bez wielkich ustalaczy . A "wielki ustalacz na rynku" to
                    zawsze gosc czujacy wartosc swojej firmy i powage sytuacji i ... jesli kupuje
                    cos w Chinach , sprzedaje w Polsce , inwestuje w Rosji to nie z "wielkiej woli
                    ustalacza" a z PODSTAW matematycznych zaleznosci . Bo zysk(i wielkosc) tej
                    firmy powstawal z procencika dobrych transakcji kupna-sprzedazy ,
                    wystarczyloby , ze pomyslalby "ustale se, ze cos kupie w Niemczech sprzedam w
                    HongKongu , namieszam" i ... firma straci kilkanascie procencikow .


                    )) OBSERWOWALNE (czy sa nieobserwowalne :) ) ceny Toyoty , Mazdy ,
                    )) Sony , Aiwa itp. NIE ZMIENILY SIE ZASADNICZO . Co to znaczy ? To znaczy,ze
                    )) CENY W JENACH PRODUKTOW NAJZDROWSZEJczesci gospodarki japonskiej WZROSLY o
                    )) pardziesiat procent (nie spadly - WZROSLY) !!! Ktos widzi jakies inne
                    )) wytlumaczenie ?
                    )Jeżeli nawet nominalne ceny toyoty,mazdy, sony są takie same jak 10 lat temu
                    )to przyznasz, że jednak są to różne produkty.Postęp może nie jest tak szybki
                    )jak w komputerach czy telefonach komórkowych jednak 10 lat to szmat czasu.
                    )A jeżeli chodzi o ceny wewnętrzne tzw. non-tradables to zależności kursowe i
                    )inflacja w stanach są bez znaczenia. Ważne że ich nominalna wartość spada.

                    Ja pisze , ze ceny nie sa takie same jak 7lat temu , ALE ... WZROSLY !
                    Postep technologiczny nie ma tu nic do CEN POROWNYWANYCH na biezaco z cenami
                    swiatowymi (po prostu , cena Cariny 7lat temu byla dosc wysoka , ale bardzo
                    konkurencyjna i cena Avensis dzis jest wysoka , ale bardzo konkurencyjna) .
                    Co do rzeczywistego postepu w motoryzacji przez ostatnie kilkanascie lat -
                    uspokoje Cie , jest on znikomy , nastawiony na gadzety a nie na rzeczywiste
                    korzysci (diesel Avensis w stosunku do starej Cariny jest duzo cichszy , ale
                    wiecej pali i jest mniej trwaly) .
                    No i tu dopaliles : dla cen wewnętrznych tzw. non-tradables zależności kursowe
                    i inflacja w Stanach są bez znaczenia !
                    Jak bez znaczenia ?! Udowodnij to , ze Avensis , ktorej (jak wczesniej
                    UDOWODNILEM , tak czy nie?) cena w JPY wzrosla o PAREDZIESIAT % na rynku
                    swiatowym , nie zmienila ceny (zmniejszyla?:)) na rynku wewnetrznym Japonii .
                    Przeciez to musialoby sie wiazac z olbrzymim dumpingiem cenowym 7lat temu
                    (wiekszym niz polskiego wegla) i obecnym olbrzymim , NAKAZOWYM zanizaniem ceny
                    na rynku w Japonii :) .

                    wolo , napisalem juz kilka razy , ze wszystko wskazuje na DUZY WZROST cen w
                    Japonii produktow NALEPSZEJ CZESCI japonskiej gospodarki . Podkreslam to kilka
                    razy . Prosze o przytaczanie danych i mechanizmow , ktore dawalyby cos innego
                    (ze jednak te ceny w Japonii spadaja) i ... NIC ! Co najwyzej ignorujesz ta
                    podstawowa mysli i nie dopuszczasz jej do ... mysli :? .

                    )Poza tym dlaczego upierasz się przy dolarze to naprawdę nie jest jedyny
                    )miernik,zwróć uwagę, że przez całą dekadę stany rozwijały się bardzo
                    )szybko i dolar wzmacniał się praktycznie do wszystkich walut.

                    Nie upieram sie przy dolarze ! Mierzac to w euro , w koronie szwedzkiej lub
                    polskim zlotym (a tak PLN !) ... uzyskalbys ten sam wniosek . Jesli 7lat temu
                    Carina kosztowala np.45.000PLN (a Passat np.55tys) , a za 1 PLN mozna bylo
                    kupic ok.30JPY , to Carina kosztowala w Polsce ok.1.35mlnJPY . Jesli dzis
                    Avensis(nastepca modelu , podobno gorszy jakosciowo od starej Cariny) ,
                    kosztuje 66.000PLN (a Passat np.80tys) , a za 1 PLN mozna teraz kupic
                    ok.30JPY , to Avensis kosztuje w Polsce ok.2mlnJPY !!! Zdrozal w jenach o
                    paredziesiat procent , czyzby taka duza inflacja w Japonii? :)

                    Naprowadze Cie , nie upieram sie przy zadnych miernikach dolarowych , upieram
                    sie , ze produkty NAJNOWOCZESNIEJSZEJ czesci gospodarki japonskiej ZDROZALY !
                    Czyli w Japonii nie mamy do czynienia z zadna deflacja jako skutkiem MONETARNYM
                    (jen deprecjonuje sie szybko!) , ale z DOSTOSOWYWANIEM SIE STRUKTURY CEN DO
                    SWIATA !
                    Przeciez Polske mozna (jest pelno czerwonych debili twierdzacych ze mozna)
                    oprzec na produkcji drogiego wegla , polskich TV color za roczne zarobki ,
                    polskich samochodzikow za 10-letnie zarobki , jakos tam utrzymywac walute wg
                    cen swiatowych i ... dostosowujemy sie do swiata i mamy ... deflacje .

                    )Tak przy okazji ile wynosiłaby Twoim zdaniem inflacja w polsce przy
                    )następujących założeniach: nominalna aprecjacja złotego 10%,
                    ) inflacja w stanach 2%. Zgodnie z twoją metodą wyliczeń to już nie strachy
                    ) na lachy tylko deflacja
                    )jak cholera jakieś minus 8% w cenach światowych. Czy może się mylę???

                    Aprecjacja 10% wobec czego ? Jesli wobec wskaznika cen krajowych to mowimy o
                    deflacji 10% . Jesli wobec dolara , to przy wzrastajacych cenach krajowych ,
                    wskaznik cen wykazalby tylko inflacje . Oczywiscie wowczas powstawaloby pytanie
                    dlaczego zloty sie aprecjonuje
                    • darr.darek czy w Japonii WZROSLY ceny? ciag dalszy postu 18.01.03, 12:31
                      Oczywiscie wowczas powstawaloby pytanie dlaczego zloty sie aprecjonuje wobec
                      innych walut a krajowe ceny wzrastaja ? Jesli krajowe ceny DOSTOSOWUJA SIE DO
                      CEN SWIATOWYCH , to ... dobrze . IM BARDZIEJ KRAJOWE CENY DOSTOSOWANE DO CEN
                      SWIATOWYCH TYM LEPIEJ (swiadczy to o braku barier administracyjnych w handlu ;
                      jesli ceny wzrastalyby ponad swiatowe , jak niegdys w Japonii , swiadczyloby to
                      o tragicznie zlej sytuacji) ! Jesli przy okazji tego dostosowywania sie
                      NATURALNIE wzrasta wartosc zlotego wobec innych walut , to ... tez dobrze
                      (swiadczy , ze nawet przy niskim wzroscie plac krajowych , Polak po kilku
                      latach bedzie w swiecie 2 razy bogatszy niz byl) !


                      >A tak naprawdę to nie chodzi o to żeby w jakiś sposób demonizować deflację
                      >ale żeby być świadomym, że może się przytrafić. Przez ostatnie dwa i pół >roku
                      wszyscy straszyli inflacją. I co??? Po prostu nie można przeginać w >obie
                      strony.

                      Ja , po prostu , pisze , ze deflacja w kraju o strukturze cen dostosowanej do
                      swiata , to ... zaden problem . Ot , ktos zapomnial(w realnym swiecie nikt o
                      waznych sprawach nie zapomnina) dodrukowac miliard i zaprecjonowal
                      niepotrzebnie pieniadz wobec wskaznika cen . Wystarczy dodrukowac miliard
                      pustego kredytu (ale nie miliard dochodow dla rzadowych rozpieprzaczy!) banku
                      centralnego i ... deflacji nie ma ! Jesli pojawia sie inflacja , wystarczy
                      sciagnac z rynku bankowego miliard lub miliardy i ... inflacji nie ma !
                      Tu oczywiscie , klania sie dlaczego dodruk ma byc wydawany kredytem (pustm) :
                      dalismy kredyt , prosze go oddac .
                      W przypadku podarunku miliardow dla budzetu czerwonych rozpieprzaczy , pojawi
                      sie pytanie : wycofac miliardy papierkow , a ... za co , my wszystko wydalismy
                      i jeszcze do konca roku braknie na wydatki .


                      Pozdrowka
                      • darr.darek czy w Japonii WZROSLY ceny? No, tak czy nie ? 20.01.03, 11:37
                        Przytoczyłem prosty wywód , w kilku postach , o NIEWYSTĘPOWANIU w Japonii
                        deflacji jako zjawiska monetarnego (ceny NAJLEPSZYCH produktów szybko rosną !
                        jen deprecjonuje się !) . I co , zero odzewu ? A przecież pełno tu gadaczy
                        i "wieszczów inflacji" i ... żadnych konkurencyjnych mechanizmów tłumaczących
                        inaczej przytaczane dane , żadnego podważania danych . Ot , jeden nieśmiały
                        post Hydraulika , parę postów wolo i ... to już całość argumentacji "wieszczów
                        deflacji" ?
    • wolo Re: STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I 'Strach 09.01.03, 10:47
      www.stern.nyu.edu/globalmacro/fin_sector/global_deflation.html

      • Gość: pawel-l Re: STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I 'Strach IP: *.prochem.com.pl / 1.0.12.* 09.01.03, 12:30
        W Stanach deflacja byla kilka razy w XIXw i nikomu to nieprzaszkadzalo. Takze w
        latach 30 mimo obnizania stóp%.

        Deflacja nie jest niebezpieczna dopóki firmy maja wzrost wydajnosci
        przewyzszajacy spadek cen. Problemem m.in. Ameryki jest to ze zyski firm
        spadaja (a przynajmniej nie rosna w tempie dodrukowanych dolarów)

        Efektem monetarnego podejscia do problemu deflacji, bedzie koniecznosc
        zdejmowania z rynku nadwyzek pieniadza jak pojawi sie inflacja (wynikajaca np.
        z wzrostu cen surowców). Ciekawe jak to sie uda zrobic.

        W Japonii doszlo do ciekawej sytuacji, po kilku latach spadajacej ilosci
        kredytów, ich wartosc zrównala sie z depozytami w bankach. Jest to wzorcowa
        sytuacja z gospodarczego punktu widzenia. Gdyby nie to ze zadluzenie rzadu
        osiaga astronomiczne kwoty które wydawane sa na niefektywne inwestycje to
        bylaby baza do powrotu Japonii na sciezke 10% rozwoju (jak w latach 60-tych)
    • feezyk Strach przed kompromitacja... 10.01.03, 01:27
      Sadze, ze w PL wiodacy ekonomisci boja sie nie
      tyle deflacji - ale kompromitacji wynikajacej
      z zestawienia wczesniejszego straszenia "odbiciem"
      inflacji z ziejaca obecnie perspektywa deflacji.

      Po prostu okazuje sie, ze zachowali sie jak
      lekarz ktory amputowal przedramie, chociaz gangrena
      objela maly palec. Czyli partacz, konowal,
      lapiduch. Zbankrutowali kilka branz i zmasakrowali
      sporo miejsc pracy, zeby walczyc z widmem Wielkiej
      Inflacji - wiecznie zywej.

      Ciekawe, swoja droga, ze przepowiednie glupiego
      ekonomicznie Fizyka, dotyczace inflacji w
      Polsce, sprawdzaja sie lepiej niz 2 z kolei
      cele inflacyjne tak szacownego gremium ekspertow
      jak RPP. Przypome, ze, kiedy w lipcu RPP
      zmieniala nerwowo cel inflacyjny 2002
      z 4-6 na 2-4%, sugerowalem, ze po raz piaty z
      rzedu spudluja, pomimo tego drobnego oszustwa.

      Deflacja w USA? To nie bylby duzy problem.
      Problemem sa przyczyny deflacji - rozdety
      babel kredytowy. O ile ja rozumiem
      sytuacje, to strach przed deflacja jest
      w istocie strachem przed kolapsem swiatowego
      systemu finansowego. Jest strachem, ze
      ludzie zaczna, zrazu ukradkiem, a potem
      coraz bardziej panicznie, wynosic z tego
      Transatlantyku co cenniejsze dobra, co
      moze doprowadzic do scen zgola gorszacych.

      Polityka agresywnego zasypywania deflacji
      srodkami monetarnymi, fiskalnymi i militarnymi
      nie robi na mnie najlepszego wrazenia.
      Na pewno lagodzi chwilowe napiecia w systemie,
      pozwlala rozprowadzic zle inwestycje i
      overcapacity. Sa jednak cienie - to wyprzedaz
      dlugo gromadzonego przez USA zaufania.

      Co bardziej, jesli te srodki nie zadzialaja,
      to poglebia globalny kryzys, ktory potem nastapi.

      Jak na razie, ciesze sie, ze moge obserwowac
      historie z bliska.

      Pozdrawiam
      F.



      • Gość: MACIEJ Re: Strach przed kompromitacja... IP: *.ny325.east.verizon.net 10.01.03, 05:23
        feezyk napisał:

        > Sadze, ze w PL wiodacy ekonomisci boja sie nie
        > tyle deflacji - ale kompromitacji wynikajacej
        > z zestawienia wczesniejszego straszenia "odbiciem"
        > inflacji z ziejaca obecnie perspektywa deflacji.
        >
        > Po prostu okazuje sie, ze zachowali sie jak
        > lekarz ktory amputowal przedramie, chociaz gangrena
        > objela maly palec. Czyli partacz, konowal,
        > lapiduch. Zbankrutowali kilka branz i zmasakrowali
        > sporo miejsc pracy, zeby walczyc z widmem Wielkiej
        > Inflacji - wiecznie zywej.
        >
        > Ciekawe, swoja droga, ze przepowiednie glupiego
        > ekonomicznie Fizyka, dotyczace inflacji w
        > Polsce, sprawdzaja sie lepiej niz 2 z kolei
        > cele inflacyjne tak szacownego gremium ekspertow
        > jak RPP. Przypome, ze, kiedy w lipcu RPP
        > zmieniala nerwowo cel inflacyjny 2002
        > z 4-6 na 2-4%, sugerowalem, ze po raz piaty z
        > rzedu spudluja, pomimo tego drobnego oszustwa.

        Jak zywo moge poswiadczyc,ze bylo jak piszesz.
        Nigdzie niestety nie zauwazylem,zeby RPP twoje prognozy nazwala:"Przepowiednie
        glupiego ekonomicznie Fizyka".
        Jesli by tak rzeczywiscie bylo,pierwszy wystapilbym do RPP zeby cie przeprosila
        i calkowicie rehabilitowala.

        > Deflacja w USA? To nie bylby duzy problem.
        > Problemem sa przyczyny deflacji - rozdety
        > babel kredytowy. O ile ja rozumiem
        > sytuacje, to strach przed deflacja jest
        > w istocie strachem przed kolapsem swiatowego
        > systemu finansowego.

        Strach w rekach Amerykanow jest diametralnie roznym strachem niz ten w wydaniu
        europejskim.
        My mamy wszystko jak najbardziej pod kontrola,a strachem mobilizujemy ludzi do
        wiekszego wysilku umyslowego i fizycznego w przezwyciezeniu kryzysu.

        > Jest strachem, ze
        > ludzie zaczna, zrazu ukradkiem, a potem
        > coraz bardziej panicznie, wynosic z tego
        > Transatlantyku co cenniejsze dobra,

        Po lapach dam kazdemu ,kto nawet centa z Ameryki wyniesie.

        > co
        > moze doprowadzic do scen zgola gorszacych.

        "bat ju nol,bat ju nol,det ju Can't fight the Moonlight"
        Tobie widze caly czas jedno na mysli.

        > Polityka agresywnego zasypywania deflacji
        > srodkami monetarnymi, fiskalnymi i militarnymi
        > nie robi na mnie najlepszego wrazenia.

        Powiem wiecej,wygladasz na duzo lepszego pokerzyste niz komentator.
        O .. o.. przepraszam,myslalem ze to bylo najmniejszego,a to bylo najlepszego.
        Zaczne wiec jeszcze raz.
        Czyzby Snow kojarzyl ci sie z czyms pejoratywnym?
        Czy moze ukaranie kryminalistow nie uchodzi w twoim modelowym swiecie?
        Chyba jednak najbardziej cie wkurza obnizka podatkow w Stanach.

        > Na pewno lagodzi chwilowe napiecia w systemie,
        > pozwlala rozprowadzic zle inwestycje i
        > overcapacity. Sa jednak cienie - to wyprzedaz
        > dlugo gromadzonego przez USA zaufania.

        To wszystko zalezy od punktu patrzenia.
        Kiedys byl strach i brak zaufania przed inwazja Afganistanu,a teraz strach
        moczy underwear i wypelnia nogawki przed rozwiazaniem w Iraku.
        To jak najbardziej normalne,a dla przypomnienia:co nas nie zabije ,to nas
        wzmocni.

        > Co bardziej, jesli te srodki nie zadzialaja,
        > to poglebia globalny kryzys, ktory potem nastapi.

        Born winner ain't got no doubt.
        Jesli stagnacje w Japonii i EU nazywasz kryzysem globalnym-to on juz jest.

        > Jak na razie, ciesze sie, ze moge obserwowac
        > historie z bliska.

        Niedlugo cie ona dotknie.

        > Pozdrawiam
        > F.
        • Gość: pawel-l Re: Strach przed kompromitacja... IP: *.prochem.com.pl / 1.0.12.* 10.01.03, 08:22
          Znalazłem taki ciekawy cytat:

          Debt is dangerous. Deflation is worse - it destroys the
          ability of borrowers to pay back the debts

          Tylko pytanie czy zasypanie deflacji dodrukiem dolarów poprawi czy pogorszy
          sytuację ? Moim zdaniem pogorszy (przerzuca koszty długu na tego co daje kredyt)

          To tak jak z eksmisją na bruk. Chcą totalnie zakazać w Polsce. Efekty będą
          oczywiste: wynajmujący przestaną płacić, a inwestorzy przestaną budować na
          wynajem. Czy to pomoże wynajmującym ? Tym co wynajmują i nie płacą to pomoże.
          Reszta zapłaci w wyższych czynszach.
          • Gość: MACIEJ Re: Strach przed kompromitacja... IP: *.ny325.east.verizon.net 11.01.03, 07:25
            Gość portalu: pawel-l napisał(a):

            > Znalazłem taki ciekawy cytat:
            >
            > Debt is dangerous. Deflation is worse - it destroys the
            > ability of borrowers to pay back the debts
            >
            > Tylko pytanie czy zasypanie deflacji dodrukiem dolarów poprawi czy pogorszy
            > sytuację ? Moim zdaniem pogorszy (przerzuca koszty długu na tego co daje
            kredyt

            A gdzie ty widzisz moj biedny studencie "zasypanie deflacji dodrukiem dolarow"?
            Czy w planie Busha obnizenia podatkow znalazles dodruk?
            Szukaj,szukaj.
            Jak znajdziesz to daj znac.
          • wolo Re: Strach przed kompromitacja... 11.01.03, 16:00
            Gość portalu: pawel-l napisał(a):

            > Znalazłem taki ciekawy cytat:
            >
            > Debt is dangerous. Deflation is worse - it destroys the
            > ability of borrowers to pay back the debts


            To ma dość ciekawe reperkusje dla rynku długu, z jednej strony można oczekiwać
            spadku stóp co powinno ciągnąć rynek do góry, z drugiej strony pogarszająca się
            sytuacja gospodarcza powoduje zazwyczaj wzrost emisji długu rządowego i
            gneneralnie zwiększa możliwość defaultu w przypadku długu nierządowego. W
            przypadku Stanów dochodzi jeszcze to, że dużo długu jest w rękach inwestorów
            zagranicznych, którzy obecnie raczej nie lubią ekspozycji w USD.
            • Gość: MACIEJ Re: Strach przed kompromitacja... IP: *.ny325.east.verizon.net 12.01.03, 15:08
              wolo napisał:

              > Gość portalu: pawel-l napisał(a):
              >
              > > Znalazłem taki ciekawy cytat:
              > >
              > > Debt is dangerous. Deflation is worse - it destroys the
              > > ability of borrowers to pay back the debts
              >
              >
              > To ma dość ciekawe reperkusje dla rynku długu, z jednej strony można
              oczekiwać
              > spadku stóp co powinno ciągnąć rynek do góry, z drugiej strony pogarszająca
              się
              >
              > sytuacja gospodarcza powoduje zazwyczaj wzrost emisji długu rządowego i
              > gneneralnie zwiększa możliwość defaultu w przypadku długu nierządowego. W
              > przypadku Stanów dochodzi jeszcze to, że dużo długu jest w rękach inwestorów
              > zagranicznych, którzy obecnie raczej nie lubią ekspozycji w USD.

              "Obecnie nie lubia ekspozycji w USD"-bo nie widzieli jeszcze swojego "wzrostu"
              PKB w 4Q 2002.
              Jak zobacza tego nurka,to obniza st% w euro i polubia dolara.
              • wolo Re: Strach przed kompromitacja... 12.01.03, 16:44
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


                > Jak zobacza tego nurka,to obniza st% w euro i polubia dolara.


                Tu chodzi raczej o Japończyków, którzy nie widzieli swojego wzrostu już od
                dekady, tyle że teraz nie bardzo wierzą w Stany. Jak zresztą mają wierzyć
                jeżeli sami przedstawiciele administracji i FED mówią, że będą obniżać wartość
                dolara, ponadto wiadomo, że do tej pory był tylko jeden deficyt, a teraz będzie
                znana z przeszłości sytuacja podwójnych deficytów? Dopiero jak Stany ruszą to
                wróci też kasa.
                • Gość: MACIEJ DWIE GRUSZKI NA JEDNEJ WIERZBIE IP: *.ny325.east.verizon.net 12.01.03, 23:13
                  wolo napisał:

                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  >
                  >
                  > > Jak zobacza tego nurka,to obniza st% w euro i polubia dolara.
                  >
                  >
                  > Tu chodzi raczej o Japończyków, którzy nie widzieli swojego wzrostu już od
                  > dekady,

                  Ja bym raczej powiedzial ze widza ,tylko nie moga w zaden sposob temu zaradzic.
                  Spotykam czesto Japonczykow w NYC i zaden nie wyrasta ponad tlum.

                  > tyle że teraz nie bardzo wierzą w Stany.

                  Pamietasz Pearl Harbor?

                  > Jak zresztą mają wierzyć
                  > jeżeli sami przedstawiciele administracji i FED mówią, że będą obniżać
                  wartość
                  > dolara, ponadto wiadomo, że do tej pory był tylko jeden deficyt, a teraz
                  będzie
                  > znana z przeszłości sytuacja podwójnych deficytów? Dopiero jak Stany ruszą to
                  > wróci też kasa.

                  Timing is everything.
                  Jak przyjda za pozno,to jak zwykle Amerykanie zrobia kase a inni beda sie
                  oblizywac.
                  • wolo Re: DWIE GRUSZKI NA JEDNEJ WIERZBIE 13.01.03, 07:05
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    >
                    > Timing is everything.
                    > Jak przyjda za pozno,to jak zwykle Amerykanie zrobia kase a inni beda sie
                    > oblizywac.


                    Timing is everything - od początku roku sprzedaż treasuries i dolara była
                    pewnie bardziej opłacalna w euro, jenach i CHF niz tzymanie Dowa.
                    Z całą pewnością timing is everything
                    • Gość: pawel-l Re: DWIE GRUSZKI NA JEDNEJ WIERZBIE IP: *.prochem.com.pl / 1.0.12.* 13.01.03, 07:49
                      MACIEJ napisał
                      <A gdzie ty widzisz moj biedny studencie "zasypanie deflacji dodrukiem dolarow"?
                      Czy w planie Busha obnizenia podatkow znalazles dodruk?
                      Szukaj,szukaj.
                      Jak znajdziesz to daj znac
                      <

                      A czy w planie Busha przeczytałeś gdzieś o zmniejszeniu wydatków rządowych ?
                      Bush liczy że sam wzrost gosp. zapewni odpowiednie wpływy. Ale skąd ma się
                      wziąźć wzrost jak budżety rządowe przejadają pieniądze na inwestycje ?
Pełna wersja