Banki zarabiają krocie

02.06.06, 21:48
A miłościwie nam panujący prezes NBP uważa że
to prawidłowość tylko czy mu wystarczy rezerw
walutowych do końca kadencji.
    • fritz.fritz To co zarabiaja banki, traca Polacy a dochody sa 02.06.06, 22:14
      w 75% wywozone za granice a nie wydawane w Polsce. Mozna je przeliczyc na
      miejssca pracy. Dochody okolo 75'000 zl generuja 1 miejsce pracy.

      To sie nazywa "udana prywatyzacja" w oczach PO i Balcerowicza.

      Nie wiem, czy sobie przypominacie, ale Balcerowicz dokonal w 1989 roku wartosci
      calej Polski. Doliczyl sie, ze wszystko co jest na sprzedaz (a wtedy wszystko
      bylo w rekach panstwa) wlacznie z ziemia jest warto troche ponad 40 mld US$.

      Polsce udalo sie, ze Bill Gates nie mial wtedy czasu (albo np. Fa. Siemens, czy
      jakas inna): po prostu wyciagnal by te 40 mld z kieszeni kamizelki i zakupil po
      prostu wszystko, wlacznie z ostatnim PGRem i Lepperem a Balcerowicz i
      Lewandowski byliby szczesliwi, ze tak sie im prywatyzacja udala.
      • Gość: teodorkp Re: To co zarabiaja banki, traca Polacy a dochody IP: *.in / *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.06, 23:12
        czy ktos moze wie, czy to prawda, ze balcerowicz jako dziecko nazywal sie aaron
        buchholtz - z gory pienkne dzienki-
    • Gość: student Re: Banki zarabiają krocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.06, 11:31
      gdyby ktos nie wiedzial, banki komercyjne jak sama nazwa wskazuje nastawione sa na ZYSK, tylko i wylacznie ZYSK tak jak kazde inne dzialajace przedsiebiorstwo. sektor bankowy i NBP dzialaja na tyle sprawnie, ze o stan rezerw NBP, jak i o stan samego prezesa nie ma sie co martwic. najpierw moze jakies wyksztalcenie ekonomiczne, jakas lekturka a pozniej piszemy komentarze z dziedziny gospodarki?
      • Gość: juz nie student Re: Banki zarabiają krocie IP: *.warszawa.dialog.net.pl 04.06.06, 13:56
        Dzięki za jedyny rozsądny komentarz. Dodam tylko, dla tych co lubią
        komentować, a nie myśleć, że głównym źródłem dochodów banków jest sektor
        państwowy (vide wysokość zadłużenia Skarbu Państwa) i dlatego mając dochód
        obciążony najmniejszym ryzykiem (odsyłam do podstaw ekonomii - ryzyko vs.
        zysk), nie muszą się aż tak "bić" o przysłowiowego Kowalskiego czy jego firmę
        (to również podstawy ekonomii podaż vs. popyt)...

        A propos, to czego dokonał profesor Balcerowicz po 1989 roku było rzeczą godną
        podziwu, biorąc pod uwagę warunki, które wtedy panowały w Polsce, ale
        zrozumienie tego też wymaga elementarnej choćby znajomości makroekonomii.
Pełna wersja