2002 r. był koszmarem dla funduszy akcyjnych w USA

IP: *.atlanta-36-37rs.ga.dial-access.att.net 04.02.03, 00:16
Rzeczywiscie bylo kiepsko. Ja w koncu tez sprzedalem resztke
funduszu sledzacego NASDAQ za 25% tego za ile go kupilem, ale
odpisalem sobie to od podatku i w sumie strata nie jest az tak
bolesna...
    • Gość: Krzys Re: 2002 r. był koszmarem dla funduszy akcyjnych IP: *.dyn.optonline.net 04.02.03, 04:18
      To po co sprzedawac, wlasnie teraz kiedy akcje sa tanie warto
      je kupowac, a nie isc za stadem i sprzedawac jak wszyscy
      sprzedaja
    • Gość: Misio Re: Pytanie tylko czy to koniec koszmaru czy poczatek IP: *.dtvk.tpnet.pl 04.02.03, 08:18
    • Gość: Ross 2003 będzie jeszcze gorszy i to na całym świecie IP: *.246.177.84.tisdip.tiscali.de 04.02.03, 08:35
      bo dojdzie do tego "prewencyjna " wojna, która niestety, nie
      będzia miała pozytywnego wpływu na giełdy + nieuchronny spadek
      dolara & kryzys ekonomiczny
    • Gość: docent no to co mamy robić? Nie możemy rąk załamywać IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 04.02.03, 11:18
      tylko trzeba wziąć się do pracy
    • Gość: Hydraulik KOSZMAR DOPIERO NADEJDZIE....BE READY. IP: *.cidernet.pl 04.02.03, 13:12
      Rok 2002 nie był w sumie taki zły dla akcji....
      Wiem co usłyszę, "a moje straty?" Tak, tak - wbrew pozorom istniało wiele
      akcji, które w 2002 r. jeszcze rosły i jeśli zarządzający funduszami nie byli
      kretynami (niestety, w większości to są KRETYNI) to mogli to wykorzystać....
      Bardzo przyzwoicie można było zarobić np. na akcjach producentów złota (np. dla
      akcji australijskich tzw. junior gold mines średni wzrost w 2002 to 86%, bywały
      wzrosty i po 190% - tylko większość zarządzających wogóle ten
      sektor "przespała"), pod warunkiem, że ci producenci nie byli zaplątani w
      transakcje hedge, ale to dla Was mało istotne...
      Rok 2003 BĘDZIE DUŻO GORSZY!!!! W tej fazie bessy, w jakiej teraz jesteśmy,
      rynek będzie się charakteryzował dużą szerokością. tzn większość akcje wejdzie
      w trend spadkowy, i znalezienie tych nielicznych akcji nie poddających się sile
      trendu (w silnej bessie w USA "broni się" ok. 2 - 5% wszystkich notowanych tam
      akcji) będzie już o wiele trudniejsze, zwłaszcza dla zarządzających w USA,
      którzy przez 20 lat wiecznie przekonywali się, że zasada "Kup i trzymaj" jest
      najlepszą strategią....
      Dlatego dalej kupują i trzymają:

      Średnia alokacja US mutuals w listopadzie 2002 - prawie 70% akcje, ok.30%
      papiery dłużne świadczy o ich kosmicznym wręcz optymizmie (taka alokacja była
      przy szczytach Nasdaqa w 2000 r. i w momentach powstawania kluczowych szczytów
      Świętej Pamięci HOSSY 1981 - 2000)
      W sierpniu 2002 r. wolna gotówka w mutuals wynosiła średnio zaledwie 4,3% (ok.
      2 - 2,5% fundusz musi stale trzymać na bieżące wypłaty). Fundusze były
      zapakowane "pod korek" więc kto ma kupować????Tak naprawdę okazje do zakupu
      pojawiają się, gdy ilość gotówki przekracza 10% środków mutuals i do takiego
      stanu jescze daleko.... nim portfele tak zmienią skład, musi sporo "krwi"
      spłynąć po parkiecie...a indeksy będą znacząco niżej....


      Dobra, postraszyłem WAS, ale czy jest jakieś wyjście? Oczywiście:

      Na pewno nie jest to rada docenta - rynek akcji to nie koło do wymiany w
      samochodzie, "wzięcie się do pracy" nie poprawi cen akcji, które są nadal mocno
      przewartościowane - one muszą jescze spaść dużo niżej, nawet poniżej "fair
      value" takie są reguły rynku akcji - od skrajnego przewartościowania do
      skrajnego niedowartościowania i z powrotem...

      Krzyś alias mbs! Akcje kupuje się, gdy na rynku jest skrajne zniechęcenie, a
      nie wtedy, gdy chór analityków pieje "buy now, second half recovery!" i gdy na
      wyścigi stawiają prognozy o ile rynek wzrośnie (poczytajcie noworoczne
      prognozy - zaledwie 11% analityków w USA przewidywało w 2003 r. spadki i głośno
      o tym mówiło!!!!) To jest olbrzymi OPTYMIZM, daleko mu do skrajnego
      pesymizmu....Bycie Contrarianienem sugerowało sprzedaż akcji na początek roku,
      a nie ich kupno.

      Co mogę Wam poradzić, jako inwestor giełdowy, który niejedno już widział?:

      Po pierwsze, przeczytajcie to:

      www.financialsense.com/transcriptions/Christensen.htm
      Kto chce może kupić książkę, to już WASZA SPRAWA.

      Po drugie, jeśli ktoś mimo wszystko lubi ryzyko i chce trochę zarobić, to nie
      proponuję Wam rynku akcji, o nie...ale zakup udziałów w funduszach
      specjalizujących się w rynkach niedźwiedzia. Fundusze te działają na zasadzie
      krótkiej sprzedaży (short selling) - pożyczają akcje od innych, sprzedają, a
      potem odkupują po niższej cenie

      np. tu znajdziecie taki fundusz, ale są też i inne:

      www.prudentbear.com/
      jeśli ten Wam nie pasuje, to wrzućcie w wyszukiwarkę Bear Market funds i na
      pewno coś znajdziecie!!!

      PZDR
    • Gość: http:// http://ballack13-87.fm.interia.pl IP: *.trzepak.pl / 10.0.0.* 04.02.03, 14:19
      super witryna
Pełna wersja